
Siódemka

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Seria prozatorska pod redakcją Piotra Mareckiego
- Data wydania:
- 2015-02-20
- Data 1. wyd. pol.:
- 2015-02-20
- Liczba stron:
- 256
- Czas czytania
- 4 godz. 16 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788364057526
Jak opisać tę niezwykłą krainę? Pytanie trudne. Niewielu dotychczas próbowało. Siódemka tylko pozornie kpi z prowincji, prowincji leżącej w centrum naszego kraju. To dużo więcej niż żarty napędzane poszerzającymi świadomość wiedźmińskimi eliksirami (tak, tak – nie mogło zabraknąć także wiedźmina). To brutalna, szczera do bólu próba opisu tego, co swojskie, a zarazem bardzo tajemnicze i dotąd niezbadane. Siódemka stanowi podróż przez polskie jądro ciemności, przez kompleksy i fantazje narodowe, przez wieki historii – wędrówkę pełną groteski i przegięcia, napędzaną alkoholem i narkotykami (to wciąż #gonzo!),ale to przecież jedyny sposób na opisanie bezforemnej polskiej formy.
Kup Siódemka w ulubionej księgarniPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Siódemka
Siedem
Siedem jest grzechów głównych. Siedem demonów z tych grzechów wychodzi. Siedmiu jest synów ludzkich z tych siedmiu demonów i siedmiu grzechów. I jest „Siódemka” droga do bram piekła. I jest droga ta w samym sercu Europy, w Polsce. I droga ta mityczna prowadzi z dwóch miast wielkich, polskich, choć nie wielkopolskich. Chodź z Krakowa do Warszawy w zimne dziady-listopady, dziś helołin.
Ziemowit Szczerek jest alchemikiem. „Alchemik słowa” jak u Parandowskiego (no wiecie, tego od „Mitologii”) – pomyślicie. Cóż za banał. Nie. Ziemowit jest alchemikiem jak polski szlachcic Twardowski. Słowa zamienia w czyste zloto. Słowo ciałem się staje, że zacytuję klasyka. Rzekł Ziemowit: „Przyjdzie Mordor i nas zje”. I już Paszport Polityki. I już w TVN jako główny ekspert od Mordoru zaproszony. I już ruski Mordor z ruskim Sauronem na niebiesiech ogniście, waginalnie kły swe szczerzy, żarłoczny jak kosiara – zjada i grozi. Rzekł Ziemowit, potomek króla Piasta, w linii genealogicznej prostej jak drut, jak tytułowa „Siódemka”: „Rzeczpospolita zwycięska”. I naród nasz jak rzepa krzepki, zwarty, do walki z Mordorem gotowy. I rzekł Ziemowit „Siódemka”. I naszła nas groza wojny, a raczej „wajny”. Żebysz to car, nieludzki Puto, nie żaden bożek miłości, ale Mars z prawdziwie marsowym licem w drebjezgi, w pierjod, paszoł won i ruki w wierch.
To on rys słowiańskiego syna, nie tylko poprzez godne imię Ziemowit, nosi, że mógłby ze swym „czerepem rubasznym” statystować w „Potopie” albo „Ogniem i mieczem” jako woj sarmacki gotów życie za ojczyznę oddać, wysadzić się w Kamieńcu z Wołodyjowskim i Ketlingiem pospołu.To on modę na styl „lumberjack” jako pierwszy na ziemiech polskich zasiał, pierwej nim stało się to modne. To on, gdy opisał balsam Wigor w „Mordorze”, ożywił ponownie przemyt na granicy z Ukrainą, byśmy mogli poczuć to, co on poczuł, gdy na lwowskim bruku dumał. To dzięki niemu, dzięki jego „Siódemce”, ceny eliksirów wiedźmińskich na czarnym rynku sięgają 100 euro. Wiem, że to miała być recenzja książki „Siódemka” a nie recenzja osoby Ziemowita Szczerka, wiem, ale nie umiałem się powstrzymać.
„Siódemka” jest o polskiej „Highway to Hell”, o drodze do zatracenia, o naszych tańcach chocholich, o mazurach, obertasach, o dostojnych polonezach z blachy pancernej, w których się wozimy jak dzień dniem, jak noc nocą. „Siódemka” jest o polskich demonach, ale nie o tych naszych swojskich Rokitach i Borutach, co to na ludową modłę strugane zdobią wiejskie obejścia, żeby się z nimi po cichu, z ogarkiem ręce, poukładać. „Siódemka” jest o tych demonach strasznych i prawdziwych: o Asmodeuszu i Mamonie, o Lucyferze i Belzebubie, o Szatanie i Lewiatanie, o Belfegorze. „Siódemka” jest o tych złych duchach, które wyparły nasze swojskie diabełki, o demonach Wschodu i Zachodu, które rozpanoszyły się wokół mitycznej „siódemki' i tam swój sabat diabelski uczyniły.
I z trzema tropami się do tej pory, jeśli chodzi o „Siódemkę”, spotkałem. Trop pierwszy to trop Gombrowicza, że to takie z gebą wojowanie, z gębą rubaszną, polską, gębą z sajdingu, polbruku i dachówki. Trop drugi, że to takie surrealistyczne podchody jak w „Małej apokalipsie” czy „Kompleksie polskim” Konwickiego, takie z demonami postkomuny rozliczenie, rozkmina o postpolskim karnawale w technikolorze z lat 90. do teraz. W końcu, co już tu było pisane, że to chochole podrygi, złote rogi i urwane sznury Wyspiańskiego. Ale może pójdźmy dalej jeszcze, że to Mickiewicz i jego „Dziady” w rytmie Helloween- party jak z przedstawienia Radosława Rychcika z Teatru Nowego w Poznaniu – z tymi popkulturowymi kliszami, z tą denominacją „sztuki wysokiej”. A może pójdźmy jeszcze dalej, że to i Mickiewicz i Słowacki ironicznie obrabiający mu tył, z tym sabatem, diabłami na Łysej Górze jak z „Kordiana” i sarmackim pasem opasany. A może pójdźmy jeszcze dalej, że to kolejne kręgi piekła, że to apokalipsa wprost wywiedziona z Dantego, by swe demony pokonać? Skojarzenia. Uczyniono z tego poważny zarzut tej książce, że jest wtórna lubo też wciórna; jakby to Gombro skwitował, że „pyszna rzecz i można by ją z masełkiem podać”, ale to już było. Te wkręty ala Szczerek są dla mnie piękne. Ten rejwach konwencji i koncepcji dokładnie oddaje to, co o Polsce napisano, ale nikt tego nie uczynił o Polsce współczesnej (no może poza Dantem, ale to przecież Dante). Ziemowit Szczerek powołał się sam i sam sobie pozwolił, mówiąc, że skoro chętnych brak, to będziecie mieć takie piekło, taką wojnę, taką apokalipsę, na jaką zasługujecie.
Podstawową kwestią pozostaje, czy Szczerek zamula. Taką tezę postawił Jacek Wakar w „Tygodniku kulturalnym”. I tu mnie boli, bo o ile Sobolewska chwali, to ona jest dobra, ale Wakar mówi prawdę. Zawsze czekam, co powie Wakar. Wakar ponury, znużony. Zatem, czy „Siódemka” zamula, czy nie zamula? Nie zamula, momentami spowalnia, momentami staje w miejscu, by naraz ruszyć z kopyta po polskich drogach, po wertepach, po cudnych i cudacznych manowcach. Taka jest ta diaboliczno-oniryczna powieść drogi, polskiej drogi, polskiej morgi i mordęgi, że tylko siadać i czytać.
A potem na koń, na trakt królewski 777, „road to heaven” i w te pędy pędzić przez sarmacki karnawał tych krajobrazów, co kopyściami szmiry udekorowane, ale nie angielskie, nie kreolskie, ale nasze, nasze polskie. Czy z Mickiewicza, czy z Gombrowicza, czy z Dantego. Na koń!
Sławomir Domański
Opinia społeczności książki Siódemka
A to Polska właśnie! Podróż polską Drogą-Matką, tytułową siódemką, staje się pretekstem do rozważań o kondycji naszego kraju, o kultywowanych przez nas mitach, własnych demonach, pragnieniach i powinnościach. Trochę chaotyczna, przeładowana, ale, jak słusznie zauważa Szczerek, w takiej właśnie rzeczywistości żyjemy. Kulturowy śmietnik, gdzie wszystko miesza się, przenika, nie ma granic między historią a legendą, teraźniejszością a przeszłością, kulturą wysoką a popularną, pięknem a brzydotą. To spojrzenie mocno ironiczne, ale jednocześnie bardzo trafne, zwłaszcza w zakończeniu książki, które udowadnia nam, że chaos także może zacząć się sypać. Świetna diagnoza, dająca do myślenia, a jednocześnie zabawna (Hieronim Łycor jako sarmata doskonały jest wykreowany fantastycznie). Osobiście miałam odległe skojarzenia ze stylem Witkowskiego (zwłaszcza z "Barbarą Radziwiłłówną"). Gorąco polecam ten nowy "Polaków portret własny".
Oceny książki Siódemka
Poznaj innych czytelników
1649 użytkowników ma tytuł Siódemka na półkach głównych- Przeczytane 1 013
- Chcę przeczytać 621
- Teraz czytam 15
- Posiadam 208
- Ulubione 24
- E-book 15
- Literatura polska 14
- Ebooki 10
- 2015 10
- 2015 9





















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Siódemka
PRZAŚNOPOLSKI BEŁKOT ALBO SEN SZALEŃCA
I to nawet mogło być zabawne, z perspektywy czasu prorocze, gdyby nie zostało okrutnie przeszarżowane.
"Przyjdzie Mordor" był ożywczy, ale pisanie autora traci na bliższym poznaniu. O ile gonzo reportaż jeszcze się trzyma ryzów, chociaż tezy są nachalne, a nieustannie "przypadkowe" spotkania z tubylcami i prymitywne dialogi pisane pod tezę lewak z Polski spotyka prawaka z zapierdzianej prowincji gdziekolwiek bądź, najczęściej Ukraina w "Tatuażu z tryzubem" czy Węgry w "Via Carpatia" można od biedy uznać za kreatywność, to nikt się już nie nabierze na "błyskotliwość " tej niewyczerpanej logorei, bo "Siódemka" srogo rozczarowuje licealnym niewyżyciem, wprawką do sraczkujących monologów "co słonko widziało" i projekcji widziadeł po Wędrowyczowym bimbrze. To jest dowcip ogniskowy, może majówkowy, dobry do grilla po sześciopaku, ale już z pewnością nie do biesiady, gdyż każdy pijak wie, że źle jest zwracać zbyt szybko wypity dekokt i zaczynać od nowa. Tu wieje efekciarstwem bełta puszczonego na lekcji polskiego. W dodatku nieznośna maniera narracji w trybie rozkazującym pogłębia chaos słowotoku, natłoku wizji i sałatki skojarzeń.
Konwencja nienawiści mocno zużyta. Turpizm nieporadny, żart ubogi i wystukany cepem. Turbopolonia to przaśny kabaret. Szkoda. Szkoda, że nie ma tu nic mądrego poza wymądrzaniem się - ależ jestem oczytany, patrzajta! Odnoszę wrażenie, że autor podpisał umowę na dzieło, a może też o dzieło i musiał się wywiązać, więc sobie coś splunął na chodnik i roztarł trampkiem.
Dużo w tym młodzieńczej werwy, dużo zapału i dynamiki, niestety oprócz kilku naprawdę świetnych wizji (blok-pałac),dzieło choruje na nadmiar.
Ale w porównaniu do tegorocznej kandydatki Nike, "Magicznej rany", jest to nadal ożywcze. O ile Szczerek idzie mozolnie naprzód, dosłownie peregrynuje Europę (szacunek),o tyle Masłowska zaryła nosem w piasek pod blokiem i snuje statyczne wizje przejęcia kontroli nad światem nie wychodząc z domu, i albo musi sobie zrobić solidny Update, żeby pobudzić czytelniczą perystaltykę, albo będzie drobić po pseudopogłębionej obyczajowości polskiego syfu bieżączki (wyimaginowanej). Poziom bezkrytycznego zachwytu nad umiejętnością władania językiem jest u nich podobny, tylko Ziemowit pisał ten wykwit sto lat temu, jednak coś przeczuł i pisze coraz lepiej. Dorota nadal tkwi po uszy w "Pawiu". Dwuznaczność zamierzona.
PRZAŚNOPOLSKI BEŁKOT ALBO SEN SZALEŃCA
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI to nawet mogło być zabawne, z perspektywy czasu prorocze, gdyby nie zostało okrutnie przeszarżowane.
"Przyjdzie Mordor" był ożywczy, ale pisanie autora traci na bliższym poznaniu. O ile gonzo reportaż jeszcze się trzyma ryzów, chociaż tezy są nachalne, a nieustannie "przypadkowe" spotkania z tubylcami i prymitywne dialogi pisane...
Nie wiem, o czy była ta książka, ale była tak słaba, że zęby mnie rozbolały. Odnoszę do biblioteki bez skończenia i zero żalu.
Nie wiem, o czy była ta książka, ale była tak słaba, że zęby mnie rozbolały. Odnoszę do biblioteki bez skończenia i zero żalu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStracony czas bezpowrotnie... Chyba autor za dużo przyjął środków chemicznych i tak mu jakoś szambo przy okazji wybiło
Stracony czas bezpowrotnie... Chyba autor za dużo przyjął środków chemicznych i tak mu jakoś szambo przy okazji wybiło
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCóż, nie przeczytać Siódemki, to nie być Polakiem.
Bliskie bardzo, to wszystko - we mnie, w nas, we mnie, w nas ...
Nie czytałem jak powieś, ani jak felieton, ani jak nic co wcześniej. Warta przeczytania dla samej przyjemności, może nie czystej przyjemności , jednak przyjemności ;) Literatura Piękna
Cóż, nie przeczytać Siódemki, to nie być Polakiem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBliskie bardzo, to wszystko - we mnie, w nas, we mnie, w nas ...
Nie czytałem jak powieś, ani jak felieton, ani jak nic co wcześniej. Warta przeczytania dla samej przyjemności, może nie czystej przyjemności , jednak przyjemności ;) Literatura Piękna
Siódemka. Z pozycji Kielc najważniejsza droga regionu. Z tego samego względu od dawna zainteresowany byłem przeczytaniem książki, o której wiedziałem tylko tyle, że akcja jest osadzona przy tej szosie.
Nie miałem wcześniej do czynienia z żadną książką Szczerka, więc nie wiedziałem czego się spodziewać, a jednak mimo to miałem nadzieję na więcej udziału siódemki w "Siódemce". Tymczasem jest to zaledwie trasa, którą pokonuje narrator, dużo więcej jest tu narracji w stylu "Polactwa" Ziemkiewicza oraz antypolskiego kosmopolityzmu.
W moim szczerym i nieliterackim odczuciu treść wygląda tak, jakby autor miał dobry pomysł na książkę, ale dla animuszu zażył jakiegoś narkotyku, i przez to przygody robią się coraz bardziej głupawe. Ewentualnie rzeczywiście tak było, na zasadzie co mi się napisze jak się sztachnę. Trzecia alternatywa to celowe pisanie akcji żeby tak to właśnie wyglądało, bohater z kolejnymi dawkami pewnych środków przeżywa coraz bardziej piekielne historie. Pisząc jakąś analizę literacką, od biedy dałoby się wyciągnąć morał z tej książki, żeby nie ćpać.
Mimo to polecam - jeśli ktoś ma dystans i lubi cięty humor bez ceregieli, nie polecam - jeśli ktoś ma głębsze uczucia religijne i wrażliwą wyobraźnię. Łaciny podwórkowej się nie czepiam, gdyż... samemu mi się w głowie wyrywają co jakiś czas, a książka jest pisana z pozycji głowy narratora, mówiącego w myślach do siebie.
Siódemka. Z pozycji Kielc najważniejsza droga regionu. Z tego samego względu od dawna zainteresowany byłem przeczytaniem książki, o której wiedziałem tylko tyle, że akcja jest osadzona przy tej szosie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie miałem wcześniej do czynienia z żadną książką Szczerka, więc nie wiedziałem czego się spodziewać, a jednak mimo to miałem nadzieję na więcej udziału siódemki w...
Zdawało by się, że minęło prawie 10 lat, wtedy u władzy Komorowski i Platforma – że to inna epoka, wszystko się zmieniło, książka na przemiał. Nic z tego, poruszone tematy wcale się nie zdezaktualizowały, przeciwnie, z perspektywy czasu lepiej widać ich znaczenie. Jak choćby świeże wtedy wydarzenia w Donbasie, ale też trochę rzeczy z kraju.
Niby szyderstwo i rzucanie mięsem, ale ostatecznie robi się poważnie. Nie do końca podobały mi się dziwne strony, w jakie szła fabuła, ale wychodzi na to, że nie o fabułę chodziło, ale o eksperyment i pokazanie pewnych przemyśleń. Elementy humorystyczne spasowały bardzo, elementy na serio nieco mniej, ale do myślenia dały. Warto przeczytać krótki artykuł Wojciecha Orlińskiego z Wyborczej objaśniający niektóre rzeczy.
Zdawało by się, że minęło prawie 10 lat, wtedy u władzy Komorowski i Platforma – że to inna epoka, wszystko się zmieniło, książka na przemiał. Nic z tego, poruszone tematy wcale się nie zdezaktualizowały, przeciwnie, z perspektywy czasu lepiej widać ich znaczenie. Jak choćby świeże wtedy wydarzenia w Donbasie, ale też trochę rzeczy z kraju.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiby szyderstwo i rzucanie...
Autor zabiera czytelnika w podróż drogą krajową numer 7 na odcinku Kraków-Warszawa. Wyruszamy w drogę pierwszego listopada, co jest na swój sposób symboliczne i niejako nadaje klimat całej wyprawie. Prowadzący samochód i snujący opowieść główny bohater Paweł, pokazuje nam "uroki" mijanych po drodze miejsc. Otwiera puszkę Pandory polskiej "siódemki", która ukazuje swoje "specyfiki".
Oczywiście jak to u tego autora jest soczyście, z trafnymi obserwacjami, charakterystycznym humorem i oparami alkoholu. Autor zabiera czytelnika do poślednich barów przydrożnych, miejsc z budowniczymi koszmarkami, wciąga nas w rozmowy z napotkanymi ludźmi o różnistej proweniencji. Pokazuje paradoksy, wyśmiewa, zastanawia się dlaczego inne społeczeństwa umieją dbać o swoje najbliższe otoczenie, jego estetykę, funkcjonalność i wartość, a Polacy zadowalają się dziadostwem, "paciejewem", bylejakością. Generalnie droga, którą podróżuje bohater nie napawa miłymi doznaniami, nie wlewa w duszę optymizmu, obnaża przywary i nonszalancję w podejściu do architektury miast, miasteczek, wsi i drogowej.
Jedzie, a jego droga przybiera coraz czarniejszą, miejscami rozmytą barwę, zaczyna wkręcać w jakieś nieprzyjemne rewiry, obnaża jakąś samo destrukcyjność. "Siódemka" Ziemowita Szczerka to droga do jądra ciemności polskości, to podróż przez narodowe kompleksy, rozdęte ambicje bez planu ich realizacji. To opowieść drogi, która przynosi poczucie obciachu, niekompetencji i niedbałości.
Optymizmu brak, ale to Ziemowit Szczerek właśnie!
Autor zabiera czytelnika w podróż drogą krajową numer 7 na odcinku Kraków-Warszawa. Wyruszamy w drogę pierwszego listopada, co jest na swój sposób symboliczne i niejako nadaje klimat całej wyprawie. Prowadzący samochód i snujący opowieść główny bohater Paweł, pokazuje nam "uroki" mijanych po drodze miejsc. Otwiera puszkę Pandory polskiej "siódemki", która ukazuje swoje...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy są książki, które czytając czujesz się pod wpływem środków odurzających? Tak, Ziemowit Szczerek gwarantuje mocną jazdę bez trzymanki z zombi królami Polski na tylnym siedzeniu.
Czy są książki, które czytając czujesz się pod wpływem środków odurzających? Tak, Ziemowit Szczerek gwarantuje mocną jazdę bez trzymanki z zombi królami Polski na tylnym siedzeniu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to1. Irytująca narracja w drugiej osobie liczby pojedynczej
2. Brawurowy język, który niestety służy głównie do opowiadania za bardzo przeciągniętego dowcipu o Turbolechitach.
3. Fuzja "Trans-Atlantyku" z Witkacym ("Narkotyki. Niemyte dusze") i jeszcze wizjami w stylu Wyspiańskiego ("Wesele" albo "Wyzwolenie")
4. Oś fabularna prosta i uboga (bohater jedzie z Krakowa do Warszawy) odhaczając po kolei demony. Nie ma antagonistów (chyba, że jest nim prowincjonalna Polska)
5. Nużące konstatacje w stylu: Polska to Radom. Radom to Polska
6. Fajnie się czyta dopóki przeważa styl satyryczno-felietonowy, ale kiedy wkraczają wynurzenia na temat polskiej historii robi się przeraźliwie nudno.
7. Rosja rozpoczyna wojnę z Polską (nomen-omen ad 2022)
1. Irytująca narracja w drugiej osobie liczby pojedynczej
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2. Brawurowy język, który niestety służy głównie do opowiadania za bardzo przeciągniętego dowcipu o Turbolechitach.
3. Fuzja "Trans-Atlantyku" z Witkacym ("Narkotyki. Niemyte dusze") i jeszcze wizjami w stylu Wyspiańskiego ("Wesele" albo "Wyzwolenie")
4. Oś fabularna prosta i uboga (bohater jedzie z Krakowa do...
To uczucie, gdy czyta się książkę z nielubianą narracją w drugiej osobie liczby pojedynczej, pełną zbędnych wulgaryzmów oraz opisów wkurzających stanów pijackich czy innych „pod wpływem”. I mimo to wielokrotnie trudno powstrzymać się od głośnego, gromkiego śmiechu i podziwu dla trafności spostrzeżeń i humoru autora. To po prostu musi być Szczerek i nikt inny.
Tym razem jedziemy z alter ego autora siódemką, z Krakowa do Warszawy, służbowo, 1 listopada po południu (chociaż ciśnie się na usta pytania – po co tą trasę pokonywać samochodem, skoro pociągiem jest wygodniej i szybciej). Gdzie po drodze czeka nas siedem koszmarnych „cudów” siódemki.
Oczyma Pawła oglądamy Polaków portret własny. W krzywym zwierciadle, ale niesamowicie trafny. Spotykamy różne typy naszych rodaków – zaangażowanych kontrkulturowców, korwinowskie kuce ze zlotu fanów „Wiedźmina”, prawicowych wiejskich biznesmenów w białych skarpetkach pragnących się uszlachcić, turbolechitów, „narodowców” jedzących kebsa, zruszczoną Polkę z Wileńszczyzny. A także ich nieożywione, ale za to bardzo widoczne odpowiedniki – kiczowate i niegramatyczne szyldy i reklamy, pseudośredniowieczne warownie z gipsu, pustaków i papier mâché, agrobarokowe ogrodzenia odlane z betonu, domy obłożone sidingiem i nakryte blachodachówką czy też jak ją nazywa autor papodachówką, a wreszcie monumentalną i polityczną golgotę obok kościoła w stylu „babilońskiej świątyni”. Mijamy koszmarne miasteczka lub miasto-wsie, gdzie zabytkowy i interesujący pozostał tylko układ ulic, bo reszta przypomina karykaturę Disneylandu. I każdemu, kto jechał siódemką i nie tylko nietrudno przyznać rację autorowi. Estetyka przestrzeni publicznej tych miejscowości w pełni zasługuje na taki opis.
Ale w fabułę (tak, jest – jak najbardziej) wplecione zostały też trafne przemyślenia autora na temat stosunku naszych rodaków do ojczyzny. Okazuje się, że skrajne i pozornie przeciwstawne stanowiska w tym zakresie są jednak do siebie bardzo zbliżone. I historia ciągle się zapętla i prowadzi do tego samego miejsca, jak w obrazie Jacka Malczewskiego „Błędne koło”.
To uczucie, gdy czyta się książkę z nielubianą narracją w drugiej osobie liczby pojedynczej, pełną zbędnych wulgaryzmów oraz opisów wkurzających stanów pijackich czy innych „pod wpływem”. I mimo to wielokrotnie trudno powstrzymać się od głośnego, gromkiego śmiechu i podziwu dla trafności spostrzeżeń i humoru autora. To po prostu musi być Szczerek i nikt inny.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTym razem...