rozwiń zwiń

Unicestwienie

Okładka książki Unicestwienie Jeff VanderMeer Patronat LC
Okładka książki Unicestwienie
Jeff VanderMeer Wydawnictwo: Otwarte Cykl: Southern Reach (tom 1) fantasy, science fiction
232 str. 3 godz. 52 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Southern Reach (tom 1)
Tytuł oryginału:
Annihilation
Wydawnictwo:
Otwarte
Data wydania:
2014-04-30
Data 1. wyd. pol.:
2014-04-30
Data 1. wydania:
2014-02-04
Liczba stron:
232
Czas czytania
3 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375152937
Tłumacz:
Anna Gralak
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Przekrocz granicę do innego świata


Link do recenzji

683 109 48

Oceny

Średnia ocen
6,6 / 10
1239 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
147
144

Na półkach:

Nnnno dobrze, przeczytane. Machnę ją jeszcze - pewnie za niecały rok - drugi raz, bo mam wrażenie, że nie wszystko odebrałam tak, jak Autor to sobie obmyślił. Na razie daję mocną szóstkę, bo chociaż wciągnęło, czasami kazało kombinować, to nie trzymało w czytelniczym napięciu do samego finału.
Ale to może moja, rozkojarzona, wina :)

Nnnno dobrze, przeczytane. Machnę ją jeszcze - pewnie za niecały rok - drugi raz, bo mam wrażenie, że nie wszystko odebrałam tak, jak Autor to sobie obmyślił. Na razie daję mocną szóstkę, bo chociaż wciągnęło, czasami kazało kombinować, to nie trzymało w czytelniczym napięciu do samego finału.
Ale to może moja, rozkojarzona, wina :)

Pokaż mimo to

1
avatar
539
140

Na półkach:

Czytałem w oryginale i muszę powiedzieć, że język którym posługuje się VanderMeer jest naprawdę piękny. Cała koncepcja: jak ze skrzyżowania "Stalkera" (czy może "Pikniku na skraju drogi", ale chyba jednak większą inspiracją mógł być film Tarkowskiego) i "Solaris" urzeka prostotą i minimalizmem. Klocki, z których autor konstruuje "Area X" i przemierzającą ją ekspedycję przypominają wyszlifowane kamienie szlachetne precyzyjnie złączone w urzekającą kompozycję. Mrok i prawdziwy egzystencjalny horror przesącza się w czytelnika słowo po słowie, zdanie po zdaniu i strona po stronie.
Zupełnie inne doświadczenie niż filmowa adaptacja - chociaż ekranizacji Garlanda jestem wdzięczny, że skierowała mnie do książki.

Czytałem w oryginale i muszę powiedzieć, że język którym posługuje się VanderMeer jest naprawdę piękny. Cała koncepcja: jak ze skrzyżowania "Stalkera" (czy może "Pikniku na skraju drogi", ale chyba jednak większą inspiracją mógł być film Tarkowskiego) i "Solaris" urzeka prostotą i minimalizmem. Klocki, z których autor konstruuje "Area X" i przemierzającą ją ekspedycję...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
202
168

Na półkach:

Czytane drugi raz - i zupełnie inaczej odbierane. Może wynika to z lektur powieści Lema i Wattsa, które także opisują niemożność zrozumienia "drugiego" – intelektu/organizmu/istoty - ludzkiej, a tym bardziej nie-ludzkiej.
Ten proces dochodzenia do świadomości niemożności zrozumienia, opierania wiedzy właściwie na domysłach, ciągłej niepewności, ale także niechętnej (?) akceptacji jest fantastycznie tu przedstawiony.
Moim zdaniem, choć to pierwsza część trylogii, można czytać ją jako samodzielną powieść.

Czytane drugi raz - i zupełnie inaczej odbierane. Może wynika to z lektur powieści Lema i Wattsa, które także opisują niemożność zrozumienia "drugiego" – intelektu/organizmu/istoty - ludzkiej, a tym bardziej nie-ludzkiej.
Ten proces dochodzenia do świadomości niemożności zrozumienia, opierania wiedzy właściwie na domysłach, ciągłej niepewności, ale także niechętnej (?)...

więcej Pokaż mimo to

3
Reklama
avatar
215
130

Na półkach:

Specyficzna książka ale takie też muszą być. Zobaczę co pokaże druga część a tymczasem daje 7 pkt bo dosyć oryginalna i trzyma w napięciu co uwielbiam.

Specyficzna książka ale takie też muszą być. Zobaczę co pokaże druga część a tymczasem daje 7 pkt bo dosyć oryginalna i trzyma w napięciu co uwielbiam.

Pokaż mimo to

2
avatar
571
32

Na półkach:

Trochę jak kobieta, która strzeliła focha.
Intrygująca, ale gdy próbujesz dopytać, odpowiedź brzmi: "Domyśl się."

;)

Trochę jak kobieta, która strzeliła focha.
Intrygująca, ale gdy próbujesz dopytać, odpowiedź brzmi: "Domyśl się."

;)

Pokaż mimo to

2
avatar
698
383

Na półkach: , ,

Lemowi by się spodobało. Kontynuacja mocno wyczekiwana.

Lemowi by się spodobało. Kontynuacja mocno wyczekiwana.

Pokaż mimo to

1
avatar
3963
355

Na półkach: ,

Przeczytałam i... nie wiem, co przeczytałam. Cóż, coś tam o sobowtórach, coś tam o hipnozie i mieszaniu w umyśle, coś jakieś światło...

To chyba pierwsza książka, gdzie odpowiedź na jedno pytanie prowadzi do postawienia pięciu następnych pytań, na które nie dostanę odpowiedzi, bo się książka skończyła, albo - jak to powiedziała jedna z bohaterek - tego się nie da wyjaśnić słowami. Jak się nie da, jak się da, tylko trzeba chcieć! Podejrzewam, że w kontynuacji coś więcej się dowiem, ale, jeśli tom 2 jest tak samo pisany, jak pierwszy, to będę mieć kolejny pizdylion pytań.

Plus taki, że się szybko czyta, filozoficzne dyrdymały spłycono, charaktery bohaterek poznajemy po łebkach (więc nie będzie mi ich żal). Minus tak, że cuda i dziwy są, mnożą się na potęgę, a jednak mnie — fankę dziwactw! Fantastyki! I bebechów na wierzchu! - wcale a wcale nie pociąga. Nęci mnie, żeby się dowiedzieć czegoś więcej. Obejrzę sobie film (się okazało, że jest), to może coś się dowiem? I wtedy łatwiej mi będzie pojąć, co to za światło i żywe napisy? Może.

Przeczytałam i... nie wiem, co przeczytałam. Cóż, coś tam o sobowtórach, coś tam o hipnozie i mieszaniu w umyśle, coś jakieś światło...

To chyba pierwsza książka, gdzie odpowiedź na jedno pytanie prowadzi do postawienia pięciu następnych pytań, na które nie dostanę odpowiedzi, bo się książka skończyła, albo - jak to powiedziała jedna z bohaterek - tego się nie da wyjaśnić...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

1
avatar
49
11

Na półkach:

Książka inna niż wszystkie jakie dotychczas przeczytałem ze względu na to, że fantastyka to zdecydowanie nie mój konik, ale ta miała coś w sobie co po opisie i kilku recenzjach książki mnie do niej bardzo przekonało. Długo nie musiałem czekać, żeby jednak pojawiła się na mojej półce. Książka porwała mnie w wir wydarzeń i zagadek, które z każdą kolejną stroną chciałem chłonąć całym sobą. Jednak nie jest to do końca pozycja, po której przeczytaniu powiedziałem wielkie "wow". Mimo to książka bardzo mnie pochłonęła, po prostu była bardzo ciekawa.

Książka inna niż wszystkie jakie dotychczas przeczytałem ze względu na to, że fantastyka to zdecydowanie nie mój konik, ale ta miała coś w sobie co po opisie i kilku recenzjach książki mnie do niej bardzo przekonało. Długo nie musiałem czekać, żeby jednak pojawiła się na mojej półce. Książka porwała mnie w wir wydarzeń i zagadek, które z każdą kolejną stroną chciałem...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
1339
579

Na półkach:

Kolejne spotkanie z książką Jeffa VanDerMeera, jakże inną od Miasta Szaleńców i Świętych. Bo pierwszy tom trylogii Southern Reach to klasyczna powieść science fiction zawdzięczająca wiele największym mistrzom gatunku takim jak Lem, Dick czy Strugaccy, a jednak nad wyraz oryginalna i nowoczesna. Znów jest niesamowicie, tajemniczo, mrocznie. Czym jest tajemnicza Strefa X – ostateczną odpowiedź na to pytanie znajdziemy być może w następnych tomach. Ten pierwszy wciągnął mnie w wir niezwykłości podsuwającej czytelnikowi najważniejsze dylematy dotyczące naszego istnienia, tożsamości i sensu. Gdy wszystko ulega odkształceniom, cóż nam pozostaje? Na pewno czytać i nie być obojętnym.

Kolejne spotkanie z książką Jeffa VanDerMeera, jakże inną od Miasta Szaleńców i Świętych. Bo pierwszy tom trylogii Southern Reach to klasyczna powieść science fiction zawdzięczająca wiele największym mistrzom gatunku takim jak Lem, Dick czy Strugaccy, a jednak nad wyraz oryginalna i nowoczesna. Znów jest niesamowicie, tajemniczo, mrocznie. Czym jest tajemnicza Strefa X –...

więcej Pokaż mimo to

211
avatar
1190
778

Na półkach:

Konia z rzędem temu, kto mi wyjaśni, co właśnie przeczytałem. "Southern Reach" męczy niemiłosiernie, bo jest powieścią obszerną (żadna to trylogia, casus "Władcy pierścieni" się kłania, a jeżeli autor twierdzi, że jest to trylogia, to oznacza, że nie zna znaczenia podstawowych terminów literackich), opierającą swój konstrukt fabularny na przeżyciach wewnętrznych kilkorga bohaterów, akcji w zasadzie nie ma, czytelnik przez cały czas nie dowiaduje się prawie nic o samej Strefie X, poza milionem domysłów i domniemań samych bohaterów. Do tego sami bohaterowie, pomimo tego że śledzimy ich losy z ich punktu widzenia, nie dają się do siebie zbliżyć, spędzamy z nimi sporo czasu, ale niewiele się dowiadujemy o nich samych, zwłaszcza o ich motywacjach. Prawie tysiąc stron mocno umownego świata przedstawionego, umownej fabuły i umownych bohaterów sprawia, że nie mam pojęcia co przeczytałem. W mojej ocenie Vandermeer wymyślił sobie pewną formę, sztafaż, i do końca postanowił ten sztafaż zrealizować, stworzył misterny świat tajemnicy i tej tajemnicy nie raczył prawie w ogóle odsłonić. A wielka szkoda, bo odgrywanie sekretów świata przedstawionego byłoby największą atrakcją lektury, co Vandermeerowi wybornie wyszło w trylogii Ambergris, gdzie czytelnik w didaskaliach, pobocznych wątkach poszczególnych powieści i opowiadań śledzi rzeczywistą główną linię fabularną związaną z tajemnicą Szarych Kapeluszy. W Southern Reach tego nie ma, jest tylko męcząca psychikę czytelnika 1000-stronicowa wędrówka błędnymi ścieżkami umysłów głównych bohaterów, bez początku i bez końca.
I niech nikt nie mówi, że to nie było zamierzone przez autora. New Weird, którego Vandermeer jest czołowym przedstawicielem, powinno być środkiem do celu, a nie samym celem, kluczowa zawsze powinna być historia, wędrówka bohatera z jednego punktu do drugiego, jeżeli tego nie ma, kreacja świata przedstawionego powinna być scenografią, ewentualnie wpływać na historię, a nie tę historię zastępować. Takie pisanie to tylko sztuka dla sztuki, nie niesie ze sobą treści, przekazu, skupiamy się wyłącznie na formie, być może jestem literackim purystą, może mam ograniczone zdolności percepcyjne, niemniej poświęcając lekturze ileś tam swojego cennego czasu chciałbym, żeby mi ta lektura coś dała, coś wniosła do mojego życia, choćby przyjemność z jej przeczytania. Vandermeer tworzy niby fantasmagoryczną, niby rzeczywistą opowieść, nie tworząc tak naprawdę niczego dla mnie, nawet odrobiny przyjemności.
Ps Analogiczne wrażenia miałem po lekturze "Stacji centralnej" Laviego Tidhara.
Ps 2 Jak rzekłem na wstępie, w mojej ocenie "Unicestwienie", "Ujarzmienie" i "Ukojenie" tworzą jedną powieść, którą można roboczo nazwać "Southern Reach". Trylogia to cykl dzieł składający się z trzech utworów, z których każdy stanowi zamkniętą i integralną całość. Dzieła w trylogii łączą zwykle takie cechy, jak tematyka, czy grupa postaci. Tutaj trzy powieści nie tworzą zamkniętej i integralnej całości, jako że są ściśle ze sobą powiązane fabularnie i nie sposób przeczytać jednej z nich, nie znając treści pozostałych.

Konia z rzędem temu, kto mi wyjaśni, co właśnie przeczytałem. "Southern Reach" męczy niemiłosiernie, bo jest powieścią obszerną (żadna to trylogia, casus "Władcy pierścieni" się kłania, a jeżeli autor twierdzi, że jest to trylogia, to oznacza, że nie zna znaczenia podstawowych terminów literackich), opierającą swój konstrukt fabularny na przeżyciach wewnętrznych kilkorga...

więcej Pokaż mimo to

5

Cytaty

Więcej
Jeff VanderMeer Unicestwienie Zobacz więcej
Jeff VanderMeer Unicestwienie Zobacz więcej
Jeff VanderMeer Unicestwienie Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd