Jak się ma twój ból?

Okładka książki Jak się ma twój ból?
Pascal Garnier Wydawnictwo: Claroscuro Seria: Ścieżki Życia literatura piękna
176 str. 2 godz. 56 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
Ścieżki Życia
Tytuł oryginału:
Comment va la douleur?
Wydawnictwo:
Claroscuro
Data wydania:
2014-01-24
Data 1. wyd. pol.:
2014-01-24
Data 1. wydania:
2020-07-09
Liczba stron:
176
Czas czytania
2 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362498154
Tłumacz:
Gabriela Hałat
Tagi:
literatura francuska śmierć przemijanie czas
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
142 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
345
40

Na półkach:

Jestem przekonana, że za miesiąc już nie będę pamiętać o tej książce.

Jestem przekonana, że za miesiąc już nie będę pamiętać o tej książce.

Pokaż mimo to

avatar
259
223

Na półkach:

Jakie fantastyczne odkrycie! Jak się ciesze, ze trafiłam na pana Garniera! Ta książka jest jak toffifi, jak m&m's z orzeczkiem w środku. Pozornie malutkie conieco na jednego gryza a w praktyce tyle możliwości żeby dorwac się do orzeszka . Pyszna lektura i na pewno sięgnę po więcej.

Jakie fantastyczne odkrycie! Jak się ciesze, ze trafiłam na pana Garniera! Ta książka jest jak toffifi, jak m&m's z orzeczkiem w środku. Pozornie malutkie conieco na jednego gryza a w praktyce tyle możliwości żeby dorwac się do orzeszka . Pyszna lektura i na pewno sięgnę po więcej.

Pokaż mimo to

avatar
880
701

Na półkach: , , ,

...

Jak się Pan ma Panie Marechall gdzieś tam, pewnie jednak nie w Belgii? To ja, Bernard - ten, który zgodnie z życzeniem uczynił z Pana drewnianego pajacyka.

Jak się ma wspomnienie z naszego spotkania, moich dwóch odciętych palców i dwóch dni podróży ku morzu? Widziałem je pierwszy raz, pamięta Pan?
Jak się mają tamte opowieści ojca o górniczym trudzie i skarbach? I to rozczarowanie wojskiem, gdy ziemię rozkopywał Pan tylko po to, by pochować trupy "w wiązkach po dwanaście, jak chrust"?
Jak było z tymi trzynastoma różami i ostatnim zleceniem na czyjąś żonę, z człowiekiem z zimnym okiem?
A z tą młodą matką i jej maleńką córką, które o nie! nie w tym samym domku! zamieszkały z nami nad morzem, gdy ich ciemiężyciel, widziałem Was w lusterku!, nie wyszedł już z rowu?
A pamięta Pan tamtą parę, która była przecież taka miła, i rekina, który w akwarium "topił swój splin w szklanej klatce"? A tamtego przypadkiem spotkanego żołnierza i składanie broni z zamkniętymi oczami?

Jak się mają myśli o Fionie na piasku (raz jeszcze przepraszam za samochód) i o mojej matce Anais - pijanej, przejaskrawionej, ale przecież "gdyby ktoś jej pomógł w przeszłości, mogłaby być znanym naukowcem, jak Maria Curie"...

Zapytam jeszcze, pozwalając sobie na poufałość, jak się ma Twoja krew Simonie, Twoje odchodzenie, Twój spokój, w którym jednak krył się świr, "jak się ma Twój ból" ? Pójdę już. Zostanie przewrócone krzesło i but.

***
Dopiero poznaję Pascala Garniera, który odszedł w 2010 roku i nie napisze więcej. Ale w dorobku ma ponad 50 książek, więc zdążę się zaprzyjaźnić z kimś kto mówi: "Tylko ten, kto jest uwięziony, ucieka, i w pewnym sensie to mój przypadek. Nie mam już wyboru, moim jedynym wyjściem jest biała kartka formatu 21x27."
Chcę poznać te zapisane.

Polecam książkę, która jest głębią i obłędem, spokojem i mordem, miłością i śmiercią, dziennikiem i powieścią, pięknem słowa, światem metafor i zadumań.
Taka moja deszczowa fascynacja. Cudowna, wyjątkowa.
Zatem... "Jak się ma twój ból?"

Pqnu_Ka Czyta
Ps. Jedno słowo - zachwyt.

...

Jak się Pan ma Panie Marechall gdzieś tam, pewnie jednak nie w Belgii? To ja, Bernard - ten, który zgodnie z życzeniem uczynił z Pana drewnianego pajacyka.

Jak się ma wspomnienie z naszego spotkania, moich dwóch odciętych palców i dwóch dni podróży ku morzu? Widziałem je pierwszy raz, pamięta Pan?
Jak się mają tamte opowieści ojca o górniczym trudzie i skarbach? I...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1589
1588

Na półkach:

Po takim zaskakującym pytaniu zawartym w tytule uprzedzająco zapowiadającym zawartość treści, spodziewałam się wszystkiego. Nie muszę dodawać, że najgorszego w sensie emocjonalnym.
I dostałam to!
Co tam ból! Oby tylko to był on! Przez całą opowieść narratora zewnętrznego o bohaterach, których losy splotły się zupełnie przypadkowo we wspólnej podróży, gdzieś we Francji, towarzyszyła mi… śmierć. To ona rozpoczęła, a zarazem zakończyła historię Simona, głównego bohatera, wokół którego toczyła się akcja. To ona towarzyszyła mu nie tylko w chwili, w której go poznałam, ale również w przeszłości, kiedy zabijał jako najemnik w konfliktach zbrojnych. W teraźniejszości, po powrocie do kraju, zajął się tym, co robił najlepiej – zabijał braci mniejszych człowieka pod szyldem firmy deratyzacyjnej. Wokół niego wszystko powoli i niezmiennie toczyło się ku ostateczności albo niespodziewanie umierało. Jego starzejące się ciało, będące codziennym wyzwaniem, by "zebrać do kupy nieszczęsną powłokę ze zwiotczałej skóry, która okrywała zmęczone mięśnie i przywrócić minimum czynności życiowych, które w tym momencie wydawały mu się kompletnie pozbawione znaczenia". Umierała również jego dusza, wartości moralne od dawna gniły w bagnie brudu, a jego istnienie idealnie określało motto innej postaci tej powieści – „Moja przeszłość jest smutna, teraźniejszość to katastrofa, na szczęście nie mam przyszłości". Beznadziejność, destrukcja, bezsens, niepewność, rozkład, a przede wszystkim przytłaczająca i wszechobecna brzydota, lepka jak brud odklejający się od każdego zdania, od każdej strony, od każdej kreślonej sceny, budująca duszną atmosferę, w której „woń maści kamforowej, pasów przepuklinowych i barbecue przywodziła na myśl raczej cmentarz". Tak bardzo przyzwyczaiłam się do nomenklatury okołochorobowej i okołośmiertnej, że niewinne wyrażenie o kobiecie siadającej na „cementowym murku” przeczytałam jako „cmentarnym murku”. Tę depresyjną rzeczywistość bohaterów podkreślała dodatkowo okładka przywodząca na myśl obwolutę z resztki tapety, upstrzoną plamami. Nie zdziwiłabym się, gdyby to była krew.

Śmierć! Śmierć! Śmierć! Wszędzie. Jawna i ukryta. Była, obecna i będąca w planach. Skradająca się, nadchodząca, zaskakująca pod każdą, nawet niewinną postacią – sytuacją, zachowaniem, przedmiotem, człowiekiem lub puentą. A mimo to! A mimo wszystko! I pomimo tego!
Śmiałam się!
Świetnie się bawiłam, obserwując mistrzowsko precyzyjną żonglerkę autora czarnym humorem. Aptecznym dawkowaniem go niczym lekarstwo, w małych porcjach, ale często, by skuteczniej zadziałało, by zwiększyło kontrast absurdu. Bym w każdej obrzydliwej scenie dostała swoją działkę mieszaniny nieszczęścia nałogu i wynikającego z niego komizmu sytuacji. Obrzydliwości sceny i humoru toczącego się w niej dialogu. Przeraźliwego braku sensu życia i zachwytu nad uzupełniającym go inteligentnym zakończeniem rozwijanego wątku. Delektowałam się jak turpistka każdym fragmentem tej opowieści gęsto utkanej z niezwykle adekwatnych metafor, idealnie trafnych przenośni, diabelnie inteligentnych porównań, zjadliwych ripost w toczonych rozmowach, celnych wniosków kończących monologi i zaskakujących, bolesnych niespodzianek uderzających otwartą dłonią prosto w roześmianą twarz.
A mimo to, po przejściu szoku, śmiałam się dalej!
I jeśli nawet pojawiali się bohaterowie o nieskażonym depresją spojrzeniu na życie, mignęły gdzieniegdzie przebłyski pożądanego etycznie zachowania, jasne promyki nadziei na lepsze czy malutkie ziarenka radości zbłąkanych chwil nie z tej bajki, to ja ich nie chciałam.
Wręcz nie życzyłam sobie sugestii kruchej nadziei.
Chciałam oswoić ból Simona i jego towarzysza podróży Bernarda, z których jeden pragnął gdzieś dotrzeć, a drugi tylko wyruszyć oraz matki-alkoholiczki tego ostatniego. Chciałam się odczulić. Posiąść cudowną umiejętność dystansowania się wobec bólu istnienia. Przejąć zdolność spojrzenia narratora na otaczającą mnie rzeczywistość ludzi zniekształcających ją narzekaniem, które „jak kurz, niczym szary śnieg, stopniowo przykrywa życie”, a które od tej książki będę tak naprawdę traktować, jak przykrywkę ukrytego pod nim tytułowego pytania – Jak się ma twój ból?
Ma się dobrze – odpowiem – oswojony!
A twój?
naostrzuksiazki.pl

Po takim zaskakującym pytaniu zawartym w tytule uprzedzająco zapowiadającym zawartość treści, spodziewałam się wszystkiego. Nie muszę dodawać, że najgorszego w sensie emocjonalnym.
I dostałam to!
Co tam ból! Oby tylko to był on! Przez całą opowieść narratora zewnętrznego o bohaterach, których losy splotły się zupełnie przypadkowo we wspólnej podróży, gdzieś we Francji,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
794
406

Na półkach: , , ,

Talentem Garniera jest wywołanie konsternacji u czytelnika. Nie chodzi o niesmak, bo o to łatwo. Raczej o wysoce pożądany efekt, "że jak, proszę?" Wprawdzie nie przebił tego co zrobił w "Teorii pandy", ale i tak dostarcza sporą dawkę wrażeń. A nie jest to thriller.
Lektura godna polecenia.

Talentem Garniera jest wywołanie konsternacji u czytelnika. Nie chodzi o niesmak, bo o to łatwo. Raczej o wysoce pożądany efekt, "że jak, proszę?" Wprawdzie nie przebił tego co zrobił w "Teorii pandy", ale i tak dostarcza sporą dawkę wrażeń. A nie jest to thriller.
Lektura godna polecenia.

Pokaż mimo to

avatar

Pierwsze czytanie było zbyt pośpieszne. Podczas drugiego książka podobała mi się bardziej. Nie dajcie się zwieść jej niewielkiej objętości, krótkim rozdziałom. Trzeba czytać trochę wolniej, wtedy wchodzi głębiej pod skórę. Garnier może nie jest mistrzem pióra, ale staranności odmówić mu nie można. Ma swój styl. Chwilami jest brutalny, chwilami łowi nasze spojrzenie surrealistycznym zdaniem. Każdy z jego bohaterów ma głos, i staruszka leżąca wśród nieśmiertelnych kłaczków kurzu, i niemowlę marzące o karierze urzędniczki. Odwracając ostatnią stronę książki może nie staniemy się innym człowiekiem, ale jedną, czy drugą myśl trzeba wyjąć z głowy – żeby nie uwierała. Z chęcią przeczytam kiedyś „Teorię pandy”.

Pierwsze czytanie było zbyt pośpieszne. Podczas drugiego książka podobała mi się bardziej. Nie dajcie się zwieść jej niewielkiej objętości, krótkim rozdziałom. Trzeba czytać trochę wolniej, wtedy wchodzi głębiej pod skórę. Garnier może nie jest mistrzem pióra, ale staranności odmówić mu nie można. Ma swój styl. Chwilami jest brutalny, chwilami łowi nasze spojrzenie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
306
87

Na półkach: ,

Po przeczytaniu "Teorii pandy" sięgnąłem po kolejną pozycję Pascala Garniera. Książka dobra, jednak "Teoria Pandy" postawiła poprzeczkę bardzo wysoko i w moim odczuciu "Jak się ma twój ból" nie dał rady jej dosięgnąć. Zdecydowanie lepiej przeczytać te książki w odwrotnej kolejności.

Po przeczytaniu "Teorii pandy" sięgnąłem po kolejną pozycję Pascala Garniera. Książka dobra, jednak "Teoria Pandy" postawiła poprzeczkę bardzo wysoko i w moim odczuciu "Jak się ma twój ból" nie dał rady jej dosięgnąć. Zdecydowanie lepiej przeczytać te książki w odwrotnej kolejności.

Pokaż mimo to

avatar
1377
605

Na półkach: ,

Skoro sięgam po kolejną książkę autora w jednym roku, to znaczy, że musiał mnie oczarować. I tak właśnie było. „Teoria pandy” Pascala Garniera wabiła, pięknie zachęcała, tańczyła w rytm niezwykłej, wysublimowanej melodii, by potem chwycić czytelnika w sidła zaskoczenia i zauroczenia.

Przyszedł czas na „Jak się ma twój ból?” I ponownie zostałam wessana przez na pozór nieskomplikowaną historię, która rozrosła się do rozmiarów literackiej szkatuły pełnej cennych skarbów.

"Ledwo słyszalny odgłos, który wyłania się z otchłani nocy, wystarcza, by sen prysł."

Poznajemy Simona, którego profesja polega na likwidowaniu szkodników i wszelkiego zła tego świata. On zaś spotyka młodego, trochę naiwnego Bernarda. Jest on człowiekiem bardzo serdecznym i uczynnym. Pomiędzy mężczyznami wywiązuje się nić porozumienia i wzajemnego zrozumienia, która sprawia, że jeden proponuje drugiemu pracę, a drugi ochoczo ją przyjmuje. Dodatkowo wizja otrzymania wynagrodzenia, a w konsekwencji możliwość pomocy matce sprawiają, że Bernard będzie kierowcą Simona i wspólnie wyruszą w podróż nad morze.

Pascal Garnier ma niebywałą umiejętność kreślenia prostych opowieści. Wrzuca czytelnika w miejsce akcji, w którym spotykają się przypadkowe osoby. I pomału, krok po kroku poznajemy drogę do tego, co zostało zaserwowane już na samym początku. A jest to nietuzinkowe otwarcie, które sprawia, że skupiamy całą swoją uwagę na opowiadanej historii.

Po przeczytaniu dwóch powieści Pascala Garniera wiem, że styl francuskiego pisarza bardzo mi odpowiada. Jego kapitalna kreacja bohaterów, miejsca akcji oraz oszczędnego i przemyślanego dozowania kolejnych puzzli układanki, dają czytelnikowi ogromną radość z odkrywania zamiarów autora.

Otwieramy książkę, jak drzwi do innego świata i w jednej chwili jesteśmy w historii. Autor nie pieści się z czytelnikiem, ale niemal od razu uderza w niego postaciami mówiąc – patrz, to jest Simon, a teraz poznaj Bernarda.

"Bernard był jak impregnowany swoim nowiutkim szczęściem. Imbecyl uśmiechał się do wszystkiego, do samochodów, które mu zajeżdżały drogę, do zachmurzonego nieba, które tylko czekało, żeby lunąć ulewą, do znudzonych, ponurych budynków po jednej i drugiej stronie drogi, do policji czającej się za platanami. Słychać było, jak w głowie dzierga sobie świetlaną przyszłość z jakąś małą robótką, małym domkiem, słodką żonką i córeczką…"

Książki Pascala Garniera są jak obszerne opowiadania, albo mocno skondensowane powieści. W tak niewielkiej objętości autor potrafi umieścić mnogość rożnych emocji i tonę wrażeń. Szacunek. Polecam serdecznie!

www.naczytniku.com

Skoro sięgam po kolejną książkę autora w jednym roku, to znaczy, że musiał mnie oczarować. I tak właśnie było. „Teoria pandy” Pascala Garniera wabiła, pięknie zachęcała, tańczyła w rytm niezwykłej, wysublimowanej melodii, by potem chwycić czytelnika w sidła zaskoczenia i zauroczenia.

Przyszedł czas na „Jak się ma twój ból?” I ponownie zostałam wessana przez na pozór...

więcej Pokaż mimo to

avatar
674
171

Na półkach: ,

Historia lekka mimo wszystko.
Okładka przepiękna.
Opowieść o spotkaniu płatnego zabójcy i młodego chłopaka, o ich relacji, o życiu.

Historia lekka mimo wszystko.
Okładka przepiękna.
Opowieść o spotkaniu płatnego zabójcy i młodego chłopaka, o ich relacji, o życiu.

Pokaż mimo to

avatar
204
3

Na półkach: , , ,

https://www.instagram.com/p/CL1jlkGjAeF/

https://www.instagram.com/p/CL1jlkGjAeF/

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Pascal Garnier Jak się ma twój ból? Zobacz więcej
Pascal Garnier Jak się ma twój ból? Zobacz więcej
Pascal Garnier Jak się ma twój ból? Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd