Przedksiężycowi, tom 1

Okładka książki Przedksiężycowi, tom 1
Anna Kańtoch Wydawnictwo: Powergraph Cykl: Przedksiężycowi (tom 1) fantasy, science fiction
432 str. 7 godz. 12 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Przedksiężycowi (tom 1)
Wydawnictwo:
Powergraph
Data wydania:
2013-04-17
Data 1. wyd. pol.:
2009-03-13
Liczba stron:
432
Czas czytania
7 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788361187745
Tagi:
Nagroda Zajdla - zwycięzca
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Tarnowskie Góry Fantastycznie 3 Anna Askaldowicz, Witold Jabłoński, Anna Kańtoch, Anna Krztoń, Paweł Kwiatek, Kazimierz Kyrcz jr, Marta Magdalena Lasik, Marcin Rusnak, Wit Szostak, Anna Maria Wybraniec, Agnieszka Włoka, Zeter Zelke
Ocena 8,1
Tarnowskie Gór... Anna Askaldowicz, W...
Okładka książki Harde Baśnie Ewa Białołęcka, Krystyna Chodorowska, Agnieszka Hałas, Anna Hrycyszyn, Aneta Jadowska, Aleksandra Janusz, Anna Kańtoch, Marta Kisiel, Magdalena Kubasiewicz, Anna Nieznaj, Martyna Raduchowska, Milena Wójtowicz, Aleksandra Zielińska
Ocena 6,9
Harde Baśnie Ewa Białołęcka, Kry...

Podobne książki

Okładka książki Nowe idzie Michał Cetnarowski, Dawid Juraszek, Tomasz Kilian, Paweł Majka, Jakub Małecki, Andrzej Miszczak, Jewgienij T. Olejniczak, Adam Przechrzta, Piotr Rogoża, Joanna Skalska, Robert M. Wegner, Cezary Zbierzchowski
Ocena 6,1
Nowe idzie Michał Cetnarowski,...
Okładka książki Rok po końcu świata Michał Cetnarowski, Paweł Ciećwierz, Anna Kańtoch, Paweł Majka, Jakub Nowak, Michał Protasiuk, Joanna Skalska, Emil Strzeszewski, Wojciech Szyda, Stanisław Truchan, Milena Wójtowicz
Ocena 5,8
Rok po końcu ś... Michał Cetnarowski,...
Reklama

Oficjalne recenzje i

Miasto o tysiącu cieni


Link do recenzji

1562 52 39

Oceny

Średnia ocen
7,0 / 10
601 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
399
34

Na półkach:

Moje sci-fi cv jest bardzo skromne, więc proszę się ze mnie nie śmiać (za bardzo), jeśli będę się ekscytować konceptami wałkowanymi być może od stu lat. No dobrze, jako tako się zabezpieczyłam, to teraz zobaczcie, co autorka serwuje w “Przedksiężycowych”.

Lunapolis jest miejscem z jednej strony pięknym, bo stworzonym przez artystów. Metalowe konstrukcje na budynkach odbijają czerwone słońce, chodniki nie trzymają się ziemi, tylko pną schodami i mostami wysoko w powietrze, a spacerują po nich barwnie ubrani ludzie oraz mechanoidy o różnorodnych kształtach. Jedzenie produkują maszyny, a ciężkie i poniżające prace wykonują uwięzieni w metalowych ciałach przestępcy. Nic, tylko cieszyć się życiem i skupić na rozwoju nauki i sztuki.

Nie.

Szybko zauważymy, że w Lunapolis nie spotkamy wielu starszych ludzi, a to dlatego, że dożycie słusznego wieku graniczy tu z cudem. Światem tym rządzą tajemniczy Przedksiężycowi, za sprawą których następują Skoki w czasie, mające prowadzić do jeszcze bardziej tajemniczego Przebudzenia. Niby wszystko pięknie, ale szkopuł w tym, że nie wszyscy “przeskakują” dalej. Niektórzy zostają w tyle, w porzuconej rzeczywistości, każdorazowo generowanej przez Skok, a która skazana jest na powolną entropię. Nie ma stamtąd powrotu. Przedmioty będą się coraz szybciej starzeć i rozpadać, żadna kontuzja nie będzie się leczyć, kiedyś też skończy się jedzenie, ponieważ maszyny stanęły.

Oczywistym jest, że każdy się stara “przeżyć” Skok, jest to jednak hazard, gdyż decyzja należy do Przedksiężycowych, a o tym, czym się kierują, krążą jedynie plotki. Plotki zaś rozsiewają konkurujące ze sobą korporacje, gdzie u duszoinżynierów można zamawiać dzieci (piękne, z talentem do akrobatyki, malarstwa albo skrytobójstwa, zależy co akurat jest w modzie) lub też udoskonalić samego siebie (rzecz jasna to niemało kosztuje i w dodatku trzeba poświęcić coś w zamian).

Wizja Lunapolis jest przerażająca, ale zarazem fascynująca i dla mnie miała największe znaczenie w tej książce. Co stanowi o wartości człowieka? Czy są granice tego, co jesteśmy w stanie poświęcić dla zadowolenia kogoś, kto trzyma nasz los w swoich rękach? W jakim stopniu potrafimy zatracić siebie, aby walczyć o przeżycie? Jak żyć, kiedy każdy Skok to budzące grozę oczekiwanie na wyrok? Jak długo społeczeństwo będzie się godzić z tą morderczą selekcją?

Refleksje takowe są umiejętnie i nienachalnie wplecione w fabułę, głównie w interakcje między bohaterami, którzy też są mocną stroną książki. Wyraźnie się między sobą różnią, jednak każdy zdradza czytelnikowi, jakie egoistyczne pobudki kierują jego decyzjami. Nie są to tak koszmarne cechy, żeby definiowały ich jako jednoznacznie złych, za to są uderzająco realne. Czy sami też tacy jesteśmy? Czy kierujemy się wygodą albo strachem w relacjach z innymi? No jest tu nad czym porozmyślać.

A w ogóle to książka zaczyna się tym, że do najstarszej z odrzuconych rzeczywistości, do całkowicie martwego Lunapolis, przylatuje statek z innego świata…

Polecam.

Moje sci-fi cv jest bardzo skromne, więc proszę się ze mnie nie śmiać (za bardzo), jeśli będę się ekscytować konceptami wałkowanymi być może od stu lat. No dobrze, jako tako się zabezpieczyłam, to teraz zobaczcie, co autorka serwuje w “Przedksiężycowych”.

Lunapolis jest miejscem z jednej strony pięknym, bo stworzonym przez artystów. Metalowe konstrukcje na budynkach...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
8572
511

Na półkach:

Jak najbardziej zasłużony Zajdel. Może nie tyle za wspaniale się czytającą czy doskonale skonstruowaną powieść, ile za rozmach kreacji i bogactwo wyobraźni autorki.

To prawda, Anna Kańtoch potraktowała fabułę i psychologię postaci jako zło konieczne, bez którego nie da się gładko zaprezentować skomplikowanego świata. Ale łatwo to wybaczyć, bo ów świat jest skomplikowany w sposób imponujący, nie dość bowiem, że dostajemy obcą cywilizację, funkcjonującą praktycznie w obrysie jednego miasta, i to wedle nie do końca jasnych reguł, to jeszcze otrzymujemy karkołomną koncepcję skoków w czasie. Miasto bowiem co jakiś czas - z woli mitycznych Przedksiężycowych - odrzuca mniej produktywną część społeczeństwa. Razem z niejako odbitką miasta. Bo ci, co przetrwali tzw. skok, żyją dalej w powoli wyludniającym się mieście, a ci, co "zostali", próbują przetrwać w odrzuconej wersji miasta, zastygniętej już w wiecznym zawieszeniu. Takich zaś skoków była już niezliczona liczba, więc i warstw istnieje mnóstwo.

Cały koncept jest naprawdę fascynująco nakreślony i potrafi zakręcić w głowie stopniem komplikacji, aczkolwiek do ideału sporo brakuje, bo zaprezentowane postaci są raczej pobieżnie nakreślone i sprawiają wrażenie zatopienia w bursztynie - warunki zewnętrzne niewiele wpływają na ich rozwój, a i z objawianiem uczuć jest tak sobie. Z tego też względu książkę czyta się z pewną obojętnością w stosunku do losów przedstawionych postaci, ale jednocześnie z narastającym zaciekawieniem, jak też autorka wybrnie z naplątanych wątków. A jest ich tu całkiem sporo, że wspomnę choćby wrzuconego w jedną z najstarszych wersji miasta Ziemianina z ekspedycji kosmicznej.

Bardzo dobra lektura na rozwijanie wyobraźni. Jeśli jednak szukać wzruszających scen i podniosłych uczuć, a także pędzącej na złamanie karku akcji - to nie ten adres. Tu się przeżuwa, a nie połyka.

Jak najbardziej zasłużony Zajdel. Może nie tyle za wspaniale się czytającą czy doskonale skonstruowaną powieść, ile za rozmach kreacji i bogactwo wyobraźni autorki.

To prawda, Anna Kańtoch potraktowała fabułę i psychologię postaci jako zło konieczne, bez którego nie da się gładko zaprezentować skomplikowanego świata. Ale łatwo to wybaczyć, bo ów świat jest skomplikowany w...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
38
20

Na półkach:

"Przedksiężycowi" to wymagająca lektura, która nie trzyma za rękę tylko od razu wrzuca na głęboką wodę tylko po to by pchnąć nas jeszcze głębiej w momencie, w którym myślimy, że dotykami stopami dna. Mimo sceptycyzmu, który towarzyszył mi na początku bardzo się cieszę, że przeczytałem tę książkę i z niecierpliwością czekam by rozpocząć kolejny tom.

Kańtoch stworzyła świat unikalny z jakim nie spotkałem się jeszcze w żadnym medium. Korzysta z dobrodziejstwa inwentarza fantastyki i science fiction odrzucając wszelkie sztampy gatunków i tworzy wyjątkową historię. To nie książka o mitycznych bohaterach a o sztuce, sensie życia, trudnych rodzinnych relacjach i religijnym fanatyzmie. Mnóstwo tutaj spokojnym rozmów i opisów tego dziwnego świata. Poznawanie tego świata oczami bardzo różnych od siebie bohaterów jest fascynujące i stanowi nie lada gratkę.

"Przedksiężycowi" to wymagająca lektura, która nie trzyma za rękę tylko od razu wrzuca na głęboką wodę tylko po to by pchnąć nas jeszcze głębiej w momencie, w którym myślimy, że dotykami stopami dna. Mimo sceptycyzmu, który towarzyszył mi na początku bardzo się cieszę, że przeczytałem tę książkę i z niecierpliwością czekam by rozpocząć kolejny tom.

Kańtoch stworzyła świat...

więcej Pokaż mimo to

0
Reklama
avatar
1036
228

Na półkach: , , , , , , ,

Czekają sobie ludziki na Przebudzenie, bo im tak kazał jakiś tam Zegarmistrz Świata Purpurowy aka Przedksiężycowi. Umierają przy tym hurtowo ci z nich, którzy są najgorzej przystosowani. Lunapolisanie żyją w sumie - nie wiedzieć po co - w jakimś dziwnym amalgamacie hedonizmu, kultu sztuki i dekadencji, podlegając jednak systemowemu doborowi naturalnemu i po prostu zasadzie entropii. W tym mieście niczym z utopii wieku świateł w zasadzie nie wiadomo, co trzyma ludzi przy życiu - jakaś dziwna obietnica wybawienia i poczucie wyższości wobec tych, co Skoku nie przetrwali. Następuję tu - o ironio w blasku sztuki i nauki - całkowita erozja humanitaryzmu. W tej lunarnej religii zbawienie staje się pobudką egoistyczną, ale masowo akceptowaną i wyznawaną, a pomoc innym anormalnym, nieprawym i nielogicznym fetyszem. Dość powiedzieć, że jeden z bohaterów "bawiących się w wolontariat" jest ateistą tego systemu - przejrzał go i uważa za nieprawdziwy i niemoralny. Nie można oczywiście przekonać do tego tłumów, bo ten światopogląd "przedksiężycowo-zbawienny" ma niemalże ontologiczne korzenie, jest praktycznie bezkonkurencyjny na rynku światopoglądów - to wielka maskarada, sztuka z jednym aktorem oraz masą statystów. Nic więcej. Mało kto jest w stanie wyłamać się ze scenariusza, bo i jak to zrobić, gdy w reżyserce zasiadają (albo i nie?) przedksiężycowi bogowie? Dla mnie to nie jest żadna dystopia tylko my w gradiencie steampunkowych kołatek i miedzianych kół zębatych. Bardzo ciekawa lektura. Polecam serdecznie!

Czekają sobie ludziki na Przebudzenie, bo im tak kazał jakiś tam Zegarmistrz Świata Purpurowy aka Przedksiężycowi. Umierają przy tym hurtowo ci z nich, którzy są najgorzej przystosowani. Lunapolisanie żyją w sumie - nie wiedzieć po co - w jakimś dziwnym amalgamacie hedonizmu, kultu sztuki i dekadencji, podlegając jednak systemowemu doborowi naturalnemu i po prostu zasadzie...

więcej Pokaż mimo to

52
avatar
433
99

Na półkach:

Przeczytałam. I nadal nie wiem czy chcę sięgnąć po kolejne tomy. Niby i świat jest ciekawy i historia i wszystko jest dobre, ale coś nie gra. Coś sprawia, że łatwo odkładam tę książkę i nie czuję potrzeby by do niej wracać.

Przeczytałam. I nadal nie wiem czy chcę sięgnąć po kolejne tomy. Niby i świat jest ciekawy i historia i wszystko jest dobre, ale coś nie gra. Coś sprawia, że łatwo odkładam tę książkę i nie czuję potrzeby by do niej wracać.

Pokaż mimo to

3
avatar
633
324

Na półkach:

Nie jest to zła książka, ale fabuły w niej na mniej-więcej dwadzieścia stron. Bohaterowie zarysowani gwoździem na Polonezie. Całość ratuje nietypowy świat.

Nie jest to zła książka, ale fabuły w niej na mniej-więcej dwadzieścia stron. Bohaterowie zarysowani gwoździem na Polonezie. Całość ratuje nietypowy świat.

Pokaż mimo to

1
avatar
0
0

Na półkach:

Z jaką przyjemnością czytałam tę książkę wiem tylko ja. Spodziewałam się jakiegoś romantycznego pitupitu polisz fantazy a dostałam opowieść nie tylko intrygującą ale, tak, inną. Cóż innego znajdziemy w pierwszym tomie cyklu? Przede wszystkim genialne przedstawienie podróży w czasie i dylatacji czasu. Może i któryś z pisarzy to już zrobił ale ja z takim rozwiązaniem spotkałam się po raz pierwszy. Kolejną nowością są bohaterowie. Żeby zrozumieć dlaczego nie jesteśmy w stanie ich polubić trzeba wiedzieć że pochodzą oni ze świata w którym dzieci się zamawia w odpowiedniej instytucji gdzie projektuje się istoty jak najbliższe doskonałości. Sztuka i piękno są wyznacznikami życia i śmierci. Bo co jakiś czas tajemnicza rasa Przedksiezycowych dokonuje Skoku. W jego efekcie następuje selekcja i taki Skok mogą przetrwać tylko ci których tajemnicza rasa uzna za doskonałych lub dobrze rokujacych. Nasi bohaterowie są czasem piękni, czasem wybitnie uzdolnieni jednak bardzo infantylni. Nie odczuwają głębszych emocji, nie kochają ani nie nienawidzą, są a jakby ich nie było. Widzę tu ukłon w stronę filmu który swego czasu zrobił na mnie ogromne wrażenie - Equilibrium. Tam sztuka była zakazana co prawda ale ludzie otumanieni narkotykiem podobnie nie odczuwali emocji. Byli nudni, uporządkowani. Byli ofiarami systemu totalitarnego, podobnie jest z bohaterami Kańtoch. Dostajemy nudnych bohaterów i dopiero po jakimś czasie okazuje się że nie wszyscy są tak nudni jak się zdawało. Z ogromną radością wyrusze z nimi w dalszą podróż mająca na celu pokonanie hegemonii Przedksiezycowych. Świetna.

Z jaką przyjemnością czytałam tę książkę wiem tylko ja. Spodziewałam się jakiegoś romantycznego pitupitu polisz fantazy a dostałam opowieść nie tylko intrygującą ale, tak, inną. Cóż innego znajdziemy w pierwszym tomie cyklu? Przede wszystkim genialne przedstawienie podróży w czasie i dylatacji czasu. Może i któryś z pisarzy to już zrobił ale ja z takim rozwiązaniem...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

30
avatar
28
17

Na półkach:

Kto przeczyta ten nie będzie rozczarowany.

Kto przeczyta ten nie będzie rozczarowany.

Pokaż mimo to

1
avatar
892
594

Na półkach: , , , ,

Ci, którzy doczekają Przebudzenia doznają niewyobrażalnych szczęśliwości. Wszyscy inni w trakcie Skoku zostaną w przeszłości, gdzie czeka ich niechybna śmierć. Dlatego też każdy z mieszkańców Lunapolis stara się z całych sił, aby być mistrzem w swojej dziedzinie sztuki. Gdy Finnen w dniu Skoku traci swoją ukochaną zauważa Kairę. Ich spotkanie rozpoczyna niemożliwą do zahamowania lawinę wydarzeń.

Zupełnie szczerze mówiąc – nie wiem, co mam o „Przedksiężycowych” Kańtoch napisać. Mam wrażenie, że to jedna z tych książek, o której wystarczy powiedzieć: jest dobra, idźcie i czytajcie. Po i po co coś więcej, skoro zdradzenie czegokolwiek może umniejszyć przyjemność z czytania dzieła polskiej pisarki? Ta książka zdobyła swego czasu i Zajdla, i Żurawia. I naprawdę nie stało się to bez powodu.
„Przedksiężycowi” to jedna z tych nieoczywistych powieści fantastycznych. Autorka nie od razu odsłania przed nami wszystkie karty, kreując rzeczywistość, która początkowo może kojarzyć się z jakąś senną wizją. Jej świat przedstawiony pod względem wizualnym bardzo mocno nawiązuje do steampunku (wszechobecne koła zębate, rury, zdobne mechaniczne zwierzęta i ludzie), ale w gruncie rzeczy świata pary tu raczej nie uświadczymy. „Przedksiężycowi” to fantastyka naukowa, którą chyba z czystym sumieniem mogę zakwalifikować do dystopii. Tylko takiej trochę nie do końca sztamowej i oczywistej, co rzecz jasna – działa raczej na korzyść dzieła.
Styl Kańtoch kojarzy mi się trochę ze stylem Robert M. Wegnera. Zdecydowanie ma swój ciężar. Jest wystarczająco klimatyczny, ale nie nazbyt poetycko-artystyczny. Płynny w czytaniu i stosunkowo łatwy w przyswojeniu, jednak to zdecydowanie nie jest literatura masowo-rozrywkowa. Bo w Kańtoch jest po prostu coś więcej. Charakterystyczne dla tej książki są też krótkie rozdziały. Mają zwykle po kilka stron, czasem mniej. Dlatego te czterysta stron wydania Powergrphu jest trochę na wyrost, bo w gruncie rzeczy sporo stron jest po prostu pustych. Niemniej, to już kwestia samego wydania.
„Przedksiężycowi” opierają się na dwóch głównych wątkach (choć narracji mamy tu więcej). Historia Finnena i Kairy jest tą wiodącą. Młody, biedny artysta, żyjący życiem bohemy oraz dziewczyna pozbawiona zdolności, za to wręcz hodowana pod kloszem bogatego ojca. Takie duety, oparte na przeciwieństwach, w literaturze działają i ta historia nie jest wyjątkowa. Nasi bohaterowie są naprawdę ciekawymi postaciami, które dobrze razem współgrają, chociaż to nie relacją, a światem przedstawionym stoi ta powieść.
Drugi z wątków dotyczy Daniela – Ziemianina, który zupełnym przypadkiem utknął w przeszłości i obserwuje otaczający go świat, próbując zrozumieć o co w ogóle chodzi. Wątek w tym tomie raczej poboczny, choć łączący się z historią Finnena i Kairy, więc zgaduje, że w kolejnej części będzie po prostu istotniejszy.
„Przedksiężycowi” to książka dość niepokojąca. Na dodatek – bardzo mocno gatunkowa. To znaczy, to nie jest lekkie, młodzieżowe i może trochę przaśnie fantasy, które nawet osoba niezaznajomiona z gatunkiem przeczyta i od razu zrozumie. Tego typu powieści raczej wymagają pewnej znajomości gatunku i świadomości, na co człowiek się pisze. To oczywiście nie jest jakieś weird fiction, w którym autor kompletnie odlatuje, ale wydaje mi się, że od powieści Kańtoch osoba z „zewnątrz” mogłaby się po prostu odbić. Nie zmienia to jednak faktu, że to po prostu bardzo dobra historia, która ma w sobie i dobrą stronę rozrywkową, i dobry warsztat, i ciekawy świat przedstawiony. Dlatego: po prostu warto po nią sięgnąć, jeśli interesuje Was ten gatunek literacki. I najlepiej od razu zaopatrzyć się we wszytkie tomy. Szczerze stwierdzam: zakup jednego był błędem.

Ci, którzy doczekają Przebudzenia doznają niewyobrażalnych szczęśliwości. Wszyscy inni w trakcie Skoku zostaną w przeszłości, gdzie czeka ich niechybna śmierć. Dlatego też każdy z mieszkańców Lunapolis stara się z całych sił, aby być mistrzem w swojej dziedzinie sztuki. Gdy Finnen w dniu Skoku traci swoją ukochaną zauważa Kairę. Ich spotkanie rozpoczyna niemożliwą do...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
1142
228

Na półkach: ,

Na fali sukcesu Netflixowego The Witchera pojawił się na portalu artykuł traktujący o innych znanych lub mniej znanych seriach, które mogłyby dostąpić tego samego zaszczytu co nasz Wiesiek i zostać zekranizowane.

Przeczytałem tam m.in. o wcześniej mi zupełnie nieznanym cyklu Przedksiężycowych. Postanowiłem sięgnąć i zapoznać się.

Jestem po pierwszym tomie i muszę przyznać, że jak na razie nie czuję się rzucony na kolana, czy rozłożony na łopatki. Niezła książka s-f i nic ponadto. Ciekawy pomysł, średnio wartka akcja (choć wartkość akcji często nie ma wpływu na całościową ocenę omawianej pozycji), całkiem sprawny warsztat. Styl pozwalający szybko wciągnąć czytelnika w kreowany świat.
Mimo tego, czegoś mi brakuje. Czuję jakiś niedosyt, jakby brakowało przysłowiowej kropki nad i. Może w następnych tomach owo wrażenie zostanie zniwelowane. Nie wiem. Zobaczymy. Książka w każdym razie na tyle dobra, że sięgnę po kontynuację.

Na fali sukcesu Netflixowego The Witchera pojawił się na portalu artykuł traktujący o innych znanych lub mniej znanych seriach, które mogłyby dostąpić tego samego zaszczytu co nasz Wiesiek i zostać zekranizowane.

Przeczytałem tam m.in. o wcześniej mi zupełnie nieznanym cyklu Przedksiężycowych. Postanowiłem sięgnąć i zapoznać się.

Jestem po pierwszym tomie i muszę...

więcej Pokaż mimo to

7

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Przedksiężycowi, tom 1


Reklama
zgłoś błąd