Świt Jedi: W nicość

Okładka książki Świt Jedi: W nicość
Tim Lebbon Wydawnictwo: Amber Cykl: Świt Jedi (tom 1) Seria: Star Wars: Gwiezdne wojny fantasy, science fiction
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Świt Jedi (tom 1)
Seria:
Star Wars: Gwiezdne wojny
Tytuł oryginału:
Dawn of the Jedi: Into the Void
Wydawnictwo:
Amber
Data wydania:
2014-05-13
Data 1. wyd. pol.:
2014-05-13
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324149148
Tłumacz:
Anna Hikiert, Błażej Niedziński
Tagi:
Star Wars
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
5,9 / 10
314 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
463
105

Na półkach:

Książka jest zdecydowanie inna niż większość osadzonych w gwiezdnowojennym uniwersum. Odrzuca podstawowe założenia świata (podział mocy, hipernapęd), w celu utworzenia czegoś nowego, osadzonego w głębokiej przeszłości galaktyki.
Cała akcja oparta jest na ściganiu pogłosek, plotek i niedopowiedzeń. Nie sprawdza się to najlepiej, poza paroma momentami mocno się ciągnie i jest dość nużące. Ogólny zamysł jest ciekawy, postawienie przeciwko sobie rodzeństwa na dwóch różnych krańcach spektrum jest ogólnie wtórne, ale tutaj wyszło ładnie.
Treść podzielona jest na dwie zasadnicze części, główną akcję, w której bohaterka szuka swojego brata, i rozciągniętą retrospekcję, w której poznajemy ich wspólną historię. Z nieznanych dla mnie powodów retrospekcja jest pisana w czasie teraźniejszym, co jest mocno nienaturalne i dziwne. Poza tym, są tam ze dwa ciekawe momenty, a cała reszta jest powolnym budowanie postaci.
Co do bohaterów, to Lanoree wypada dobrze, będąc wojowniczką je'dai według starych zasad, krążąca niebezpiecznie blisko granicy z ciemną stroną i robiąca to całkowicie świadomie i z pełną kontrolą. Nie widziałem czegoś takiego w żadnej późniejszej opowieści ze świata. Pozostali bohaterowie są pozbawieni znaczenia, Tre stara się wyróżnić z otoczenia, ale przeciętnie mu to wychodzi, nawet na końcu powieści nie wiemy o nim wystarczająco, by go polubić lub znienawidzić. Dal jest płaski i praktycznie nieobecny, jego podstawową cechą jest to, że odrzuca moc (jako religię) i nauki je'dai, co w praktyce przekłada się na jego walkę blasterem zamiast mieczem.
Książka mocno mi się wlekła, ale całkiem nieźle rozbudowuje świat Gwiezdnych Wojen. Polecam dla fanów, dla reszty niekoniecznie.

Książka jest zdecydowanie inna niż większość osadzonych w gwiezdnowojennym uniwersum. Odrzuca podstawowe założenia świata (podział mocy, hipernapęd), w celu utworzenia czegoś nowego, osadzonego w głębokiej przeszłości galaktyki.
Cała akcja oparta jest na ściganiu pogłosek, plotek i niedopowiedzeń. Nie sprawdza się to najlepiej, poza paroma momentami mocno się ciągnie i jest...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
64
18

Na półkach:

Luźna książka. Historia raczej mało rozwinięta, trochę jak odcinek serialu...

Luźna książka. Historia raczej mało rozwinięta, trochę jak odcinek serialu...

Pokaż mimo to

1
avatar
336
76

Na półkach:

...a sądziłem, że nic gorszego niż "Revan" nie da się napisać

...a sądziłem, że nic gorszego niż "Revan" nie da się napisać

Pokaż mimo to

1
Reklama
avatar
2020
139

Na półkach: , , , , , , , , ,

"Moc nie jest ani jasna, ani ciemna, nie jest panem ani niewolnikiem, a jedynie równowagą między skrajnościami". Myślę, że ten cytat bardzo dobrze pokazuje, czym ta powieść różni się od pozostałych historii z uniwersum. Nie ma tu jeszcze Jedi, ani Sithów. Są tylko Je'daii. Nie są oni wierni ani tylko Jasnej Stronie, ani tylko Ciemnej. Muszą odnaleźć w sobie równowagę pomiędzy obiema stronami. Kojarzy mi się to z popularną ostatnio wśród fanów koncepcją Szarych Jedi. Kolejną różnicą jest to, że znana cywilizacja zajmuje tylko jeden układ, a nie większość galaktyki.
Podoba mi się, też pomysł z osobą wrażliwą na Moc, która jednak tej Mocy nie chce.
Jeśli chodzi o inne postaci, to na pewno polubiłam Trego.
Natomiast ta cała alchemia ciała nie wydaje mi się zbyt dobrym pomysłem.
Na początku ciężko było mi się wciągnąć w całą historię, później też nie czytało się zbyt przyjemnie, ale byłam na tyle ciekawa co się wydarzy, że dotrwałam do końca.
Myślę, że książka jest warta przeczytania, jeśli ktoś jest ciekawy jak wyglądał odległa galaktyka w tak dawnych czasach.

"Moc nie jest ani jasna, ani ciemna, nie jest panem ani niewolnikiem, a jedynie równowagą między skrajnościami". Myślę, że ten cytat bardzo dobrze pokazuje, czym ta powieść różni się od pozostałych historii z uniwersum. Nie ma tu jeszcze Jedi, ani Sithów. Są tylko Je'daii. Nie są oni wierni ani tylko Jasnej Stronie, ani tylko Ciemnej. Muszą odnaleźć w sobie równowagę...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
97
74

Na półkach:

Fajna książka dająca możliwość poznania historii Jedi i całego uniwersum Gwiezdnych Wojen. Nie czyta się łatwo, aczkolwiek każdemu fanowi SW i nie tylko , śmiało ją polecę. Coś co uwielbiam, czyli nie za długie rozdziały a także niebanalna forma pisania pana Tima Lebbona. Zaraz zabieram się za "Zaginione Plemię Sithów" które w kolejności jest drugą książką do czytania więc pozostaje mi rzec - do usłyszenia :)

May the Force be with You!

Fajna książka dająca możliwość poznania historii Jedi i całego uniwersum Gwiezdnych Wojen. Nie czyta się łatwo, aczkolwiek każdemu fanowi SW i nie tylko , śmiało ją polecę. Coś co uwielbiam, czyli nie za długie rozdziały a także niebanalna forma pisania pana Tima Lebbona. Zaraz zabieram się za "Zaginione Plemię Sithów" które w kolejności jest drugą książką do czytania więc...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
121
119

Na półkach: , , ,

Zapowiada się bardzo dobrze, przez ostatnie 100 stron rozczarowuje. Pomysł na książkę był bardzo dobry, jednak nie do ukończenia w 300 stronach. Czytając miałem wrażenie, że autor próbuje na siłę zamknąć wszystkie wątki a napięcie budowane przez cały czas ostatecznie okazuje się nieproporcjonalne do jego wyniku. Nie jest fatalna, ale również nie wybitna, traktuję ją bardziej jako ciekawostkę.

Zapowiada się bardzo dobrze, przez ostatnie 100 stron rozczarowuje. Pomysł na książkę był bardzo dobry, jednak nie do ukończenia w 300 stronach. Czytając miałem wrażenie, że autor próbuje na siłę zamknąć wszystkie wątki a napięcie budowane przez cały czas ostatecznie okazuje się nieproporcjonalne do jego wyniku. Nie jest fatalna, ale również nie wybitna, traktuję ją...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
1453
154

Na półkach: , ,

Historia zaczyna się gdy Strażniczka Jedi Lanoree Brock budzi się (po śnie związanym z jej młodszym bratem Dall'em) na swoim statku Łowcy.
Posiadała starego żółtego podniszczonego droida IM-220 zdolnego komunikować się w ograniczonym zakresie ze swoim właścicielem, a nazwała go Pancerniak.
Kierowała się na Tython jej dawną rodzinną planetę, gdzie została skierowana przez radę Jedai gdyż jak się domyślała mają dla niej ważną misję, ponieważ chcieli ją powierzyć osobiście.
Odebrała nową wiadomość na konsoli od mistrzyni Jedai Dam-Powl z rasy Catharka. Mistrzyni poinformowała ją, że dziś będzie rozmawiała aż z 6 mistrzami Jedai w świątyni Stav Kesh.
Po dotarciu na powierzchnie przywitał ją Lha-Mi reprezentujący radę mistrzów i udali się na spotkanie. Po wstępnej miłej rozmowie z 3 znanymi przez nią mistrzami o tym jak się jej wiedzie i co u jej rodziców,
nadeszła chwila prawdziwej wizyty Lanoree. Została wybrana do misji z 2 powodów, pierwszy jej udział w rozwiązaniu sporu w Hang Layden
na Kalimahrze świadczący o wrażliwości w kontaktach z przedstawicielami innych planet i uratowaniu wielu istnień od wojny domowej. A drugi powód do człowiek szukający hiper-wrót, gdzie jak dziewczyna uważa w tym układzie nie ma
hiper-wrót, gdyż są to tylko bajki. Lecz mistrzowie uważają, że dla niektórych nawet bajki mogą nie wystarczyć w zgłębieniu tajemnicy. Tajemniczy jegomość chce otworzyć potencjalne wrota przy pomocy pewnego urządzenia zasilanego ciemną materią
ujarzmioną sekretnymi sposobami. Tłumaczą jej, że użycie ciemnej materii mogłoby zniszczyć ten świat czyli Tythona, po starciu ze zwykłą materia powstanie czarna dziura, która pochłonie planetę w mgnieniu oka. Okazuję się, że mistrzowie nie mogą
schwytać tego człowieka, ponieważ nie wiedzą gdzie się aktualnie znajduję, a jest nim Dalien Brock! brat owej dziewczyny, który jak myślała zginął wiele lat temu kiedy byli dziećmi.
Przypomniała sobie, że jej brat zawsze lubił patrzeć w gwiazdy, a mistrzowie powiedzieli jej, że słyszeli plotki o pewnej organizacji zwących siebie właśnie Patrzącymi w Gwiazdy.
Polecają jej sprowadzenie jej brata tutaj, lecz ona mówi, że on tu nie wróci nienawidzi Jedai. Po spotkaniu kiedy udawała się na swój statek zatrzymała ją mała dziewczynka, która wręczyła jej mały nośnik pamięci podarowany przez mistrz Dam-Powl.
Prywatną wiadomość od mistrzyni co zaciekawiło ją tym bardziej, o tym wszystkim zebrała się i odleciała pełna zmieszania z powodu wiadomości o bracie.
Ponownie następuje wspomnienie dzieciństwa obydwojga rodzeństwa, a konkretnie ich szkolenie na młodych padawanów. Zaczyna się ich wielka wędrówka, gdzie podczas jej trwania mają nauczyć się kontrolować i rozwijać ich silne strony.
Lanoree obiecuje matce, że będzie troszczyła się o 2 lata młodszego brata i jest cały czas bardzo podekscytowana , lecz jej brat nie bardzo.
Następnie znowu wracając to czasów aktualnych odczytuję wiadomość od mistrzyni Dam-Powl, która ma udać się na Kalimahrze i udać się do stolicy Rhol Yan, gdzie w kantynie ma spotkać Twi'leka nazwiskiem
Tre Sana.Jest trochę podejrzanym typem, lecz Jedai tłumaczy, że wiele razy już jej pomógł mimo iż nie jest Jedai. Później znowu powrót do młodośći, gdzie rodzeństwo walczy z różną florą planety po drodze szuka jedzenia i takie tam.
Na końcu wreszcie udaje im się dotrzeć do końca wędrówki do świątyni Qiging Kesh, gdzie czekają na nich rodzice i inni Jedai. Prowadzą ich do labiryntów jaskiń gdzie jest siedziba świątyni i gdzie rozpoczną szkolenie w tajnikach Mocy, a także rozpocznie się upadek
Daliena Brocka. Doleciawszy na Kalimahrz przejściu odprawy kontrolnej z użyciem mocy do kontrolowania umysłu, udała się pieszo do wspomnianej
kantyny, gdzie miała spotkać owego szpiega. Na miejscu spotkała Tre Sana i zaczęła dochodzenie, aby dowiedzieć się czegoś o swojej misji i bracie.
Lecz Tre okazał się nie podatny na użycie mocy, ale sprawiał wrażenie, że bawi się z Lanoree co zaczęło ją nieco irytować. Lanoree dowiedziała się ponad to od szpiega, że jej brat szuka śladów pewnej starożytnej rasie o nazwie Greech.
Tree oznajmia, że aby dowiedzieć się więcej o Greech musi spotkać się z pewną bogatką Kalimahrką dilerką wiropyłu, a także jedną z patrzących w gwiazdy. Milei ponownie spotkać się o zmierzchu. Po opuszczeniu kantyny Jedai ponownie wyczuwała, że
jest śledzona tym razem wykryła sprawcę i ruszyła w jego kierunku, a ten odpowiedział ogniem z blastera w tłum zabijając jedną osobę na ślepy traf.
Goniąc go w końcu z pomocą Mocy udaje się jej go schwytać i okazuje się on Noghri osobnikiem z rasy podobnej do gadziej rasy wojowników i cenionych zabójców. Kiedy powoli wokół niej i zabójcy zbiera się tłum ratuje ją krzyk dziewczynki, ponieważ w tym momencie
z twarzy Noghriego spada maska i wydobywa się dym, w porę osłoniła się barierą z mocy przed potężnym wybuchem, który doszczętnie zniszczył zabójce. Zebrała dziwne urządzenie z resztek pozostałych po wrogu i chowała ją do kieszeni.
Później została zabrana przez 2 milicjantki na posterunek, a tam przesłuchanie dokonał kapitan Lorus przedstawiciel dumnej rasy Sithów.
Po krótkiej rozmowie i dowiedzeniu się paru przydatnych rzeczy jak np. to, że bogata osoba z którą miał się spotkać Tre to Kara.
Na spotkaniu z Tre, mówi jej , że ktoś próbował go zabić, ona odpowiada, że ją także. Po rozmowie zamierzają spotkać się z Karą, a Lanoree
zaczyna podejrzewać, że jej brat może być głową ruchu Patrzących w Gwiazdy, albo ich komórki. Udać się do Kary mieli późnym wieczorem, a
w między czasie Tre zabrał Jedi do jedne kantyny, gdzie jak powiedział "zabiją czas" odbyweały się tam walki na arenie w podziemiach jaskini pod kantyną.
Kiedy nadszedł czas udali się na spotkanie z Karą, która okazała się po rozmowie wspierać patrzących w gwiazdy finansowo, oraz Lanoree dostrzegła w jej zachowaniach to,
że Kara była kiedyś Jedai co ostatecznie przyznała, ale już nim nie jest. Na pytania o brata Lanoree i jego powiązania z patrzącymi w gwiazdy
Kara zrobiła się nerwowa i ostatecznie zaczęła grozić dwójce, aby odeszli, gdyż zawoła straże składające się z najlepszym najemników.
Tre San obezwładnił Karę i obydwoje musiało raczyć się ucieczką, gdyż zabezpieczenia domostwa wysłały drony bojowe i sygnał do strażników, że coś się dzieje. W tej chwili Lanoree odnalazła tajemny schowek Kary, a w nim bardzo starą książkę spisaną ręcznym pismem i zabrała ją.
Lanoree wysłała sygnał do swojego statku, który sterowany przez robota pancerniaka przyleciał im na pomoc, gdy Lanoree wraz z Tre wyskoczyli w przepaść przez jedno z okien, a statek delikatnie
ich złapał po czym wsiedli u uciekli. Na statku już razem z Tre Sanem, Jedai otwarła starą księgę i użyła swego rodzaju tłumacza księgi okrągłą sferę, która przetłumaczyła wzory
które ukazały napis "Gree i wszytskto czego się o nich dowiedziałem w starym mieście", a pod spodem widniało nazwisko "Osmael Or".
Przypomniała sobie, że ojciec czytał jej kiedyś bajkę o tymże człowieku, który zwiedzał Stare Miasto, w którym jest pełno otchłani.
Owy poszukiwacz żył podobno 9 tyś. lat temu i jego przygody wielu znało, lecz nigdy z nich nie powrócił, ponieważ Stare Miasto to niebezpieczne miejsce, bo są tam niezgłębione otchłanie, tak kończył opowieść jej ojciec.
Był to pamiętnik Osmaela i Jedai zaczęła go gorączkowo czytać. Po przejrzeniu książki, połączyła się z Mistrzynią Jedai Dam-Powl i zdała raport z tego co się wydarzyło.
Następnie postanowiła razem a Tre dostać się do świątyni, która znajdowała się na półwyspie Khar, a wskazała im Kara jako miejsce spotkań Patrzących w Gwiazdy.
Lanoree postanowiła wlecieć do świątyni swoim statkiem i szybko w razie czego odlecieć spodziewając się kłopotów. Po zniszczeniu drzwi wejściowych nie zastali nikogo w środku, lecz całkiem niedawno ślady wskazywały, że byli tu ludzie.
Odnalazła ślady obecności brata i chwilę później Tre wracał zdyszany z jedne z komnat, że muszą natychmiast uciekać, gdyż kompleks jest zaminowany. W kilka chwil doszło do eksplozji, ale udało im się uciec statkiem bez większych obrażeń.
Domyślili się, że Kara musiała ich ostrzec o nadlatującej Strażniczce Jedai i zniszczyli wszystko co było cenne, lecz Tre znalazł szczątki komunikatora i ocalało jedno z ogniw pamięci i dali je droidowi to przeanalizowania.
Znowu pojawiają się wspomnienia z młodości jej i brata ze treningu w górach o rozrzedzonym powietrzu i uczą się oddychać mocą, oraz trening z kulą Darrow, gdzie mieli nauczyć się polegać mniej na swoich zmysłach, a więcej ufać mocy, co oczywiście nie wychodziło Dalowi.
Aktualnie Lanoree wytyczyła najszybszy kurs z Kalimahra na Nox, gdzie z odczytanych części danych przez Pancerniaka mieli się następnie udać.
Nox był przemysłową planetą, gdzie jak przypuszczała Lanoree można było stworzyć urządzenie Greech do otwarcia wrót z portalem.
Znajdowała się tam Stacją Greenwood na której produkowano tam także najbardziej zaawansowane systemy militarne poza Tythonem
jak przypomniał Tre, który czasem korzystał z ich usług. Po dotarciu na Nox i okolicę Stacji Greenwood wysiedli ze statku w maskach tlenowych, gdyż powietrze nie nadawało się
do oddychania, a stacja znajdowała się pod kopułą chroniącą przed trującą atmosferą zniszczoną przez dawne wojny. Do środka kopuły postanowili dostać się przez Bliznę jak nazywano wyrwy w ścianach, a gdzie znajdowała się śluza prze którą
chcieli po kryjomu się dostać niepostrzeżenie. Po zamknięciu włazu zdjęli maski i poruszali się dalej ledwie oświetlonym korytarzem w głąb kompleksu rozmawiając o tym co Tre jeszcze wie o tym świecie i miejscu.
Kiedy wyszli zobaczyli w oddali wznosiła się masywna wieża centralna, w okół wznosiły się setki budowli, które kiedyś były parkami, ale teraz służyły jako złomowiska i śmietniska.
Tre oznajmił, że zaprowadzi ich do pewnej osoby jeśli da radę ją znaleźć, którą tu zna, ale ta osoba nie jest za bardzo sympatyczna.
Powrót do młodości bohaterów znów, gdzie odbywają ostatnie lekcje i walki w świątyni i ruszają w dalszą drogę do kolejnej świątyni.
W Nox Lanoree i Tre spacerując po mieście Greenwood ustalają gdzie może znajdować się jdna z osób wiedząca jak znaleźć osobę wspomnianą przez Trego czyli Maxhagana.
W jedne z uliczek w mały mieszkanku znajdują po wyważeniu drzwi przez Jedai gościa o imieniu Domm, który po wszystkich próbach przeciwstawienia się Jedai
wyjawia gdzie znajduję się Maxhagen. Lanoree używa mocy i usuwa mu część pamięci z ich spotkania, aby nikogo nie zaalarmował tłumacząc Tre, że
to lepsze niż zabójstwo jak sam zasugerował to zrobić Tre Sana. Następnie wspomnienia młodocianych jak przedzierają się przez lasy, polują i docierają do miejsca przeprawy
strzegącego przez inna strażniczkę, która namawia ich do wzięcia drogi łatwiejszej i bezpieczniejszej wielką łodzią transportową, lecz Dal
uznaję, że muszą się szkolić i biorą małą łódkę i walczą na morzu z ławicą żelryb, zatrzymując się tylko na sen na różnych wysepkach.
Kiedy w końcu docierają do małego portu Talssa i wychodzą na brzeg, Dal zamierza jak najszybciej udać się w dalszą drogę do Anil Kesh
tak jakby coś tam na niego czekało. Kiedy Lanoree i Tre docierają do dzielnicy szóstej ,gdzie było dużo budynków fabrycznych i magazynów
zauważają, że jest tam pełno pojazdów naziemnych bojowych, oraz wielki rynek na którym ludzie robili swoje interesy. Trafili w końcu do centralnego punktu rynku i nie trudno było
znaleźć Maxhagena wśród wielu innych kupców, gdyż jak domyśliła się Jedai, Max nie krył się specjalnie, aby nie wzniecać podejrzeń, był tylko zwykłym sprzedawcą wody.
Po rozmowie i poznaniu przez Maxa Trego, udali się do podziemnego pomieszczenia Maxa, aby porozmawiać na temat tego czy coś im pomoże.
Tre zaoferował 0,5 miliona kredytów za informację o bracie Lanoree, on powiedział im, żeby wrócili wieczorem i postara się dowiedzieć co nieco.
Kiedy czekali na wieczór wybrali się na spacer po ieście, jak powiedziała Jedai, aby obadać okolicę w razie konieczności walki, a w tym czasie wypytała Tre o jego przeszłość.
Następnie wspomnienia młodych w których Dal podczas odpoczynku przy ognisku mówi siostrze, że jest Otchłanią! Ma w sobie głębiny, które musi
wypełnić. Oznajmia jej, że jego Wielka Wędrówka niebawem się skończy. Kiedy docierają następnego dnia do Anil Kesh jednym z celów jest zgłębienie Otchłani, ponieważ stanowi jedną z największych tajemnic
Tythona i Mocy. Nie jest to ostateczny cel ich wędrówki, ale Lanoree czuję poczucie zbliżającego się końca. Kiedy Tre wraz z Lanoree wracają wieczorem do Maxa
ten przyjmuję ich ponownie w innej tym razem podziemnej tawernie i mówi, że znalazł jej brata, ale nie ma go na Noxie, lecz jest obok niego.
Znajdował się w miejscu o nazwie Głęboka Panew, znajdującym się pod centralną wierzą, w jej korzeniach, w jej najstarszych fundamentach.
Jedai domyśliła się czym jej brat się tam zajmuję budował tam swoje urządzenie. Po chwili dalszej rozmowy, pożegnali się ze sobą obserwowani cały czas, prze tajnych ludzi Maxa i udali się na poszukiwanie miejsca wspomnianego.
O północy Tre i Lanoree udali się do opuszczonego magazynu w dzielnicy 4, gdzie Lanore dzięki planom podziemi Stacji Greenwood wywnioskowała trasę do wspomnianego miejsca pobytu brata.
Trasa prowadziła przez sieć tuneli ścieków i później wychodziła w inne tunele prowadzące do wieży. Po krótkich poszukiwaniach i użyciu Mocy prze Lanoree odnaleźli ukryte miejsce niezaznaczone na planach miasta.
Natknęli się na wartowników z którymi uporali się szybko zabijać ich i udając się w stronę wyczuwalnej wielkiej energii, która czuła Jedai.
Trafili do metalowego korytarza, a później do wielkie sali, która bardziej przypominała salę operacyjną niż laboratorium.
W jednym z rogów stało 6 przerażonych Selkathów w białych fartuchach operacyjnych, a przy stole stał Dal! Zdziwił się na widok siostry
i z uśmiechem przywitał ją z otwartymi ramionami, targana emocjami Lanoree stała się na krótką chwilę nie uważna i coś uderzyło ją w głowę i pochłonęła ją ciemność.
Kolejne wspomnienia z dawnych lat Dalowi podoba się szkolenie w świątyni, a Lanoree poznaję mistrzynie Dam-owl, kiedy udaję się zobaczyć przez barierkę "otchłań".
W teraźniejszości Lanoree odzyskuję świadomość obolała rozmawia z bratem, który jest zdziwiony, mówiąc, że wysłali akurat ją za nim.
Wyczuwając, wielkie drżenia całego kompleksu, podczas rozmowy Dal odchodzi do ukrytego na stole niewielkiego przedmiotu przykrytego płachtą.
Jeden z techników mówi Dalowi, że kiedy urządzenie będzie naładowane wytyczy nowe kierunki technologiczne. Wraz se swoimi Patrzącymi w Gwiazdy zabija techników i zabiera urządzenie.
Kiedy następuję kolejny wybuch gdzieś w oddali, ale wyczuwalny Lanoree pyta co on zrobił, a Dal mówi, że wszczął wojnę domową między Knool Tandor dowiedział się
o interesach łączących Głęboką Panew z Jedaii, a ich tam nienawidzą. Po krótkiej rozmowie, Dal mówi, że powinien ją zabić, ale tego nie zrobi.
Kiedy się odwrócił rzuciła za pomocą Mocy urządzenie naprowadzające, którego nikt nie zauważył i przyczepiło się do szaty Dala. Następnie, kiedy Dal już zniknął Jedai za pomocą mocy uwolniła się i zatoczyła walkę z strażnikami Dala
uważając jednocześnie na wybuchy z góry i sypiące się fundamenty wieży, później uciekają wraz z Tre w tunel prowadzący w górę.
Lata młodości, Jedai rozmawia z mistrzynią Dam-Powl, o różnych talentach, które Jedai trenują obchodzą kompleks świątyni rozmawiając.
Kiedy Tre i Lanoree dotarli na szczyt wieży ujrzeli obraz chaosu i walki całego miasta. Czas młodości znowu, Lanoree zbudzona dowiaduję się od mistrzyni, że jej brat narozrabiał nieźle, że uciekł do rozpadliny Ruh, narażając wiele istnień.
Wracający Quan-Jang wraca z grupą Dala i innymi rannymi statkiem na lądowisko w świątyni, Lanoree dowiaduję się, że jej brat zostanie wydalony z świątyni i będzie mógł iść i robić co zechcę w tej chwili. Na lądowisku czeka z nią Yun młody wędrowiec ze świątyni, który jeszcze nie ukończył szkolenia, ale ma większe
możliwości od Lanoree i czekają na Dala. Kiedy reszta się rozeszła a Lanoree spotyka brata, który jest bardzo odstający od innych dochodzi do walki Dala, który zabiją blasterem Yuna i ucieka, a Lanoree rusza jego tropem.
W aktualnej chwili Lanoree chwyta Tre za rękę i skaczę z balkonu w dół używając mocy by delikatnie wylądować. Następnie uciekają do statku omijając cały chaos wojny, który spowodował jej brat.
Po dotarciu na statek są śledzeni przez kilka myśliwców Knool Tandor i po krótkiej walce udaję im się je zestrzelić.
Patrząc już z orbity widzieli tylko umierającą Stację Greenwood, którą zostawili za sobą w pogoni śledząc Dala i jego statek.
Kiedy Dal uciekł po morderstwie na lądowisku Lanore ruszyła jego śladem starając się nie stracić brata na zawsze. Mówi o tym, że robiła krótkie przerwy na sen i znalezienie picia czy jedzenia.
Ścigała go przez cały Talss, który był dziką, słabo zaludnioną krainą, Podejrzewa, że Dal kieruję się w stronę Starego Miasta.
Docera na Czerwone Pustynie gdzie jak podejrzewa celem Dala są ruiny tam rozsiane. Z powrotem na statku Lanoree ustala trasę jaką się kieruję jej brat
i wychodzi na to, że kieruje się na Sunspot, gdzie pomimo warunków znacznie gorszych niż te na Noxie znajdują się kopalnie
zawierające wielkie bogactwa: egzotyczne pierwiastki, które można było wykorzystać do produkcji paliwa lub broni, które mogłyby
naładować urządzenie Dala. Po zdaniu raportu swej mistrzyni Dam-Powl, kieruje się najszybciej jak może za bratem, tymczasem Tre kiepsko się czuję po
spacerze przez trującą atmosferę Noxa kiedy z niego uciekali. Wymiotuję i słabo się czuję, po 2 dniach nie pogarsza mu się, ani nie polepsza,
Lanoree postanawia zostawić go na statku martwiąc się tym trochę, ale wiedząc, że nie ma zbytnio wyboru. Dal i jego Patrzący w Gwiazdy
wylądowali w małej górniczej osadzie o nazwie Szaleństwo Ran Dana. Po dotarciu na planetę Lanoree kryję się i odnjajduję statek Dala, którym był deathblaster był
to pierwszorzędny statek podobny do deathstalkera dlatego nie mogła go dogonić. Zabiła strażników przy statku, ale nic w nim nie znalazła, ani nikogo, po czym
udała się do kopalń. Nie używając wind w celu uniknięcia bycia odkrytą, użyła liny, aby spuścić się na niej w szybie windy na dół.
Na dnie szybu ruszyła tunelem, w którym powalił ją poduch gorącego powietrza, to Sunspot próbował upiec ją żywcem, chwilę później
otworzyła oczy i próbowała wstać, lecz wyczuła duży ciężki kamień lecący wprost na jej głowę. Chciała użyć Mocy, ale nie zdążyła i zapadła ciemność.
Młoda Lanoree udaje się to środka piramidy w Starym Mieście znajduję ślad brata i rusza za nim w ciemne jamy. Traci poczucie czasu wydaje jej się , że jest tam już cały dzień,
woła brata ale jej głoś odbija się echem i wraca do niej. Trafia na metalowy mostek, który spina brzegi głębokiego ciemnego wąwozu, z którego wydobywa się ciepły podmuch.
Po drugiej stronie widzi pieczarę z której słyszy krzyk. Kiedy wlekli nieprzytomną Jedai dwaj słudzy Dala czuję zawstydzenie, że już 2-gi raz dostała w głowę. Po chwili jest w oko w oko z bratem rozmawiają chwilę,
kiedy Lanoree mówi bratu, aby ją zastrzelił i skończył z tym licząc na chwilę nieuwagi brata. Urządzenie Dala było gotowe naładowane ciemną materią.
Po uruchomieniu urządzenia górnicy obecni na miejscu i Lanoree poczuli się bardzo słabo, Jedai zwymiotowała, ponieważ poczuła rozdarcie Mocy.
Dal był zachwycony tym, że urządzenie okazało się działać. Lanoree obwołała go szaleńcem po czy wycelował jej w pierś blaster i strzelił.
Młoda Lanore biegnie w kierunku krzyku w jaskini i znajduję zakrwawione ubranie brata niedaleko podziemnego jeziora. Po chwili siostra opłakuję śmierć brata.
W teraźniejszym czasie Lanoree słyszy głos mówiący jej, że czuję się okropnie, ale ona wygląda znacznie gorzej, to Tre, który wraz z droidem pancerniakiem udali się po nią i na noszach pchają ją z powrotem na statek. Okazuję się,
że była nieprzytomna pół dnia, a w jej klatce jest dziura wielkości pięści i Tre mówi, że nie wie jakim cudem ona ciągle żyje, ból jest ogromny i nie pozwala jej się skupić.
Uratowała się jedynie tym, że w ostatniej chwili zebrała dość Mocy, aby osłonić najważniejsze organy wewnętrzne. Kopalna cała płonęła,
kiedy oni uciekali na statek. Niebo na powierzchni płonęło przez Malterre drugą planetę, która przekraczała orbitę niezwykle blisko Sunspota, dlatego dochodziło do tego zjawiska,
a także burzy elektromagnetycznych, które zakłócały cała komunikację. Na statku, Lanoree z pomocą Tre użyła swojego wielkiego talentu do Alchemi Ciała i sowich eksperymentów z własną krwią i tkanką co pozwoliło jej z użyciem Mocy zagoić ranę
w klatce piersiowej. Po chwili Lanoree usiadła za sterami starając się uciec z planety, dalej ściagając Dala, rzuciła Tre medykamenty, aby podleczył się sam, chociaż wiedziała, że potrzebuję specjalnej opieki, gdyż trucizna z Noxa zaczynała trawić jego organy wewnętrzne.
Statek Jedai ledwie wytrzymał wszelkie przeciążenia i zawirowania kosmiczne, ale udało im się jakimś cudem uciec z atmosfery Sunspot.
Kiedy dolecieli na Tython, dostrzegli burzę Mocy, której Lanoree nigdy nie widziała, Tre stwierdził, że Dal już zaczął swoje dzieło najwyraźniej.
Lanoree lotem nurkowym poleciała statkiem w atmosferę planety, gdyż każda chwila miała w tym czasie znaczenie. Po wejściu już w atmosferę planety
niżej na powierzchni Lanore i Tre dostrzegli rozbity statek podlecieli bliżej i okazało się, że jest to statek Dala. Wylądowali i zbadali go, okazało się, że przeżyły 4 osoby.
Udali się w stronę Starego Miasta gdzie kierował się pieszo Dal i 3-ej Patrzący w Gwiazdy. Lanoree przypominała sobie to miejsce jakby była tu wczoraj z lat młodości kiedy ścigała brata.
Po drodze omijali półapki założone kiedyś przez Radę Jedai, oraz stoczyli walkę z 3 sługami Dala podczas której zraniony prawie śmiertelnie został Tre, który odepchnął Lanoree i przyjął na siebie strzał z blastera.
Zostawiając go na razie i licząc, że przeżyję Lanore ruszyła dalej za bratem wiedząc, że jest już blisko. Chwilę później
znalazła brata z rozłożonym urządzeniem i pod krótkiej rozmowie doszło do walki, podczas której Dal przebił dłoń Jedai krótkim ostrzem,
ale na koniec ona odcięła mu prawą dłoń i przebiła głowę mieczem kończąc swoją misje obserwując jak krew uchodzi z jej brata.
Obmyślała jak przekaże wszystkie wieści mistrzom Jedai i nakaże im uratować Tre, ale nie wspomni nigdy o jednym jak długo siedziała przy stygnącym ciele brata i wpatrując się
w urządzenie i jego panel aktywujący i zastanawiając się tylko o tym co powiedział jej brata, że to nie jest ich świat i za wrotami mogliby się dowiedzieć skąd pochodzą tak naprawdę!
Po powrocie do świątyni spotkała się z mistrzynią Dam-Powl i opowiedziała o wszystkim, a inni słudzy wzięli tajemne urządzenie z jej statku na przebadanie.
Dowiedziała się o dziwnym statku przez który powstała ta dziwna anomalia w Mocy którą wcześniej wyczuwała i że to nie koniec dziwnych zbiegów wypadków.
Następnie mistrzyni poleciła jej udać się na Khalimar, aby odzyskała równowagę Mocy, oraz zbadanie posiadłości Kary, od której mistrzowie dowiedzieli się na początku o Dalie i urządzeniu.
Na miejscu okazało się, że nikt nie widział Kary znikła po prostu po 13 latach jak nie wychodziła ze swojej rezydencji. Po wszystkim
wróciła na swoją planetę i do rodziców postanowiła, że trochę tam pobędzie, aby odpocząć i porozmyślać o Ashii i Boganie i swoim miejscu pomiędzy nimi :)

Historia zaczyna się gdy Strażniczka Jedi Lanoree Brock budzi się (po śnie związanym z jej młodszym bratem Dall'em) na swoim statku Łowcy.
Posiadała starego żółtego podniszczonego droida IM-220 zdolnego komunikować się w ograniczonym zakresie ze swoim właścicielem, a nazwała go Pancerniak.
Kierowała się na Tython jej dawną rodzinną planetę, gdzie została skierowana przez...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

4
avatar
154
75

Na półkach:

Kolejna ksiazka z niewykorzystanym potencjalem. Pomysl byl bardzo fajny, niestety z wykonaniem troche gorzej, dzieki czemu dostajemy lekko naciagana fabule z przewidywalnym zakonczeniem. Na domiar zlego od polowy cala historia zaczyna sie dluzyc i pan Tim chyba sam chcial juz ja bardzo dokonczyc bo pojawiaja sie powtorzenia, bledy logiczne i czuc lekkie niedbalstwo autora. Przykladowo - glowna bohaterka traci miecz, po czym kilkanascie stron dalej nagle z nikad ma miecz (potem sie dowiadujemy, ze to nie ten pierwszy, ale inny, cwiczebny), notorycznie zbiera czyms po glowie w wyniku czego ciagle mdleje i budzi sie w rekach wroga (ale nieprzyjaciel zamiast ja zabic, to litosciwie zostawia ja tam gdzie ja znalazl i pozwala sie scigac, po czym znowu daje jej po glowie i znowu ucieka...), ale za kazdym razem Lanoree upiera sie, ze sama sobie poradzi ze swoja misja. A w ogole to kto powierzyl los tylu istnien w rece (lekko rozchwianej emocjonalnie) Strazniczki, ktora mimo imponujacego CV najwidoczniej nie ma zadnego doswiadczenia w walce wrecz, ani w szpiegowaniu?

podsumowujac:
- przecietniaczek
- przewidywalna fabula
- powtorzenia
- nijacy bohaterowie
+ szybko sie czyta
+ ciekawa koncepcja

Kolejna ksiazka z niewykorzystanym potencjalem. Pomysl byl bardzo fajny, niestety z wykonaniem troche gorzej, dzieki czemu dostajemy lekko naciagana fabule z przewidywalnym zakonczeniem. Na domiar zlego od polowy cala historia zaczyna sie dluzyc i pan Tim chyba sam chcial juz ja bardzo dokonczyc bo pojawiaja sie powtorzenia, bledy logiczne i czuc lekkie niedbalstwo autora....

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
203
99

Na półkach: , ,

Historia dzieje się aż 20 tysięcy lat przed znanymi nam wydarzeniami z filmów, ale niestety zupełnie tego nie czuć. Moglibyśmy umiejscowić akcję w dowolnym czasie i prawdopodobnie nic by się nie zmieniło. Nic tez tak naprawdę historia nie wnosi do całego uniwersum. Jeśli ktoś ją pominie to raczej nic nie straci. Jako fan Gwiezdznych Wojen przeczytałbym ją tak czy siak, ale osoby, które jeszcze nie miały styczności z książkami z tego uniwersum, lepiej żeby zaczęły od innej pozycji.

Bohaterowie tu nie przekonują, trochę chyba zabrakło na nich pomysłu. Poza tym odniosłem również wrażenie, że w pewnych momentach dość sztucznie i na siłę przeciągano niektóre wątki przez co czytanie niepotrzebnie się wydłużało.

Historia dzieje się aż 20 tysięcy lat przed znanymi nam wydarzeniami z filmów, ale niestety zupełnie tego nie czuć. Moglibyśmy umiejscowić akcję w dowolnym czasie i prawdopodobnie nic by się nie zmieniło. Nic tez tak naprawdę historia nie wnosi do całego uniwersum. Jeśli ktoś ją pominie to raczej nic nie straci. Jako fan Gwiezdznych Wojen przeczytałbym ją tak czy siak, ale...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
445
441

Na półkach:

Piękno świata "Gwiezdnych Wojen" w głównej mierze polega na ich uniwersalności i rozmachu – zakresie przestrzeni i czasu, na który składa się cała oś wydarzeń ogromnej Galaktyki, a w Galaktyce, jak głosi nam zdanie pojawiające się na ekranie, na chwilę, przed każdym z filmów "Star Wars" ,,od dawien dawna” toczy się pojedynek dobra za złem – walka między ciemną a jasną stroną Mocy, między ciemiężycielem jakim jest Imperium, a ciemiężonymi: Rebelią. "Gwiezdne Wojny", to nie tylko siła dualistycznego, zaprawionego mityczną, baśniową przygodą przekazu; to prowodyr całego zamieszania – tej niesamowitej istotnej zmiany ku ewolucji kina science fiction, fantasy, czy innych o fikcyjnych światach produkcji, gdzie adaptacja kina pociągnięta przez ,,dziecko” Georga Lucasa w szczególności oparła się na propagowaniu kultury filmowej: reklamy, zabawki, zloty fanów itp. Dzieło kalifornijskiego reżysera, na którym samemu twórcy zależało tak bardzo, że o mało co nie nabawił się o nie depresji jest jedną z najpiękniejszych sag filmowo-powieściowych, która zaszczyciła swą obecnością ideę współczesnej rozrywki, i która dotknęła zarówno książek jak i seriali animowanych, czy komiksów i innych namacalnych informacji i obiektów – czyli uogólniając: dużego zakresu sfery kultury popularnej. Popularne wówczas - w 1977 roku, "The Star Wars", popularne są i dziś, trwając niezmiernie przez ponad 40 lat w zbiorowej świadomości fanów, będąc skazanym na wieczną egzystencję pośród wyobrażeń i myśli ludzkiej; i to jest ujmująco właściwe i piękne.

Darem jak i przekleństwem – co jest dualistyczne i wprowadzające, a tu zaskoczenia być nie może, równowagę w strukturze niezmierzonej sławą i dokonaniami sagi Georga Lucasa, jest rozmiar nie miejsca, gdyż jest to za proste słowo, a przestrzeni, w której toczy się akcja "Gwiezdnych Wojen". Cały ogrom wydarzeń rozgrywa się w materii Galaktyki – w jej fizycznych ramach funkcjonowania. Aby jej kształt nabrał w miarę sensownego wymiaru posłużono się obrazem realnej Galaktyki Drogi Mlecznej. Jej charakterystyczny spiralny kształt, z gęstymi skłębionymi ku środku dysku ramionami spełnił więc swe zadanie, lecz co najdziwniejsze nie sprawił, że mityczna Galaktyka, gdzie Moc dała każdemu zjawisku i istnieniu życie, stała się tak kolosalnym, wręcz astronomicznie dla fanów rozległym Uniwersum, z którego będą czerpać satysfakcję i za którym będą podążać; jedynie jej rozmiar w tej fikcyjnej rzeczywistości, mógł nadać temu okazję, sprowokować taką a nie inną reakcję, po której jak wiemy Galaktyka, z każdą napisaną książką i komiksem, z każdym kolejnym wpisem encyklopedycznym i wyreżyserowanym filmem sięgnęła do tak opasłych rozmiarów, którymi może poszczycić się dzisiaj. Datowanie wydarzeń, każdej osobnej historii, mniej lub bardziej ważnych okresów w galaktycznym świecie "Gwiezdnych Wojen" też może być nie lada problemem. Dobrze, że społeczność zaciekle kibicujących "Gwiezdnym Wojnom" fanów - prawdziwych archetypów ,,starwarsowskich” nerdów - przyczyniła się do ustanowienia za rok zerowy w Chronologii Osi Czasu Galaktyki "Bitwę o Yavin", czyli finalne zniszczenie Gwiazdy Śmierci w filmowym "Epizodzie IV" Star Wars, który jako obraz kinowy zyskał miano pierwszego bytu, od momentu którego pojawienia się "Gwiezdne Wojny" zaczęły żyć własnym życiem. Do przełomowego, ale nieco kontrowersyjnego wydarzenia, związanego z losem całych treści tworzących mityczną Galaktykę, doszło w drugiej połowie 2014 roku, gdy właścicielem "Lucasfilm Ltd." był już od dwóch lat "Disney". To wtedy kierownictwo obu wytwórni filmowych ogłosiło zamknięcie dotychczas wytworzonych treści komiksowych, książkowych, i tych informacji wbudowanych w fabułę gier video oraz przewodniki i wpisy encyklopedyczne – z wyłączeniem epizodów filmowych i serialu "Star Wars: The Clone Wars" – w ramy "Legend". Od 2014 roku, natomiast, wszystko co powstanie, w niezmierzonych połaciach Galaktyki – oprócz głównych, kontynuujących Sagę dzieł kinowych, będzie tworzyło zupełnie Nowe Uniwersum. Dlatego też wspominanie o tak kontrowersyjnym posunięciu nowych właścicieli "Lucasfilm Ltd." w odniesieniu do głównego meritum niniejszych deliberacji, ma sens. "Legendy", a zwłaszcza ich komiksowe i powieściowe wersje rozpięły Oś Czasu w Galaktyce do wydarzeń sięgających aż ponad 20000 lat przed "Bitwą o Yavin", i ponad 100 lat po "Bitwie o Yavin". I Właśnie tu - w tym "Starym Kanonie" Star Wars tkwi jeden z czynników stojących za niebywałym rozmiarem uwielbianego przez fanów galaktycznego świata; za mnogością występujących tu istot, wydarzeń i dziesiątek różnych zjawisk opartych o fenomen Mocy. Za dość specyficzne i niebotycznie odległe od wydarzeń z filmowych "Epizodów" Star Wars i innych książek bądź komiksów z Kanonu „Legend”, 25793 lata przed "Bitwą o Yavin", jako najstarszy punkt faktycznych, rozlegle opisanych wydarzeń w Chronologii Osi Czasu Galaktyki, ustanowiono w, tak naprawdę, pierwszej opisującej cywilizowane życie we Wszechświecie "Gwiezdnych Wojen", powieści. Pora, aby "Star Wars: Świt Jedi. W Nicość" autorstwa Tima Lebbona uchyliło rąbka tajemnicy; a uwierzcie mi ważności tej pozycji nie można lekceważyć, toż to droga do poznania postrzegania Mocy, przez tych, którzy staną się kiedyś słynnymi Sithami i Jedi, którzy podzielą Galaktykę na zwolenników Jasnej i Ciemnej Strony Mocy.

Tython to planeta Mocy. To ciało niebieskie, w którym intensywnie żyje Moc, rozszerzając swe fluktuacje na jego każdą grudkę ziemi, na każdą drobinkę jego rzęsistej, życiodajnej atmosfery. Moc scalona w planecie jest tak niezmącona, tak prawdziwa i tak w niej skupiona, że nawet inteligentnej „Cywilizacji”, jak określają się Je’daii, będący protoplastami znanych wszystkim tym, co słyszeli o "Gwiezdnych Wojnach", Jedi, jako najstarsi w całym Uniwersum sagi licząc "Legendy" oraz "Nowy Kanon" Star Wars, skupiający swe życie wokół wszechistnienia Mocy - wydaje się tą planetę tworzyć, krystalizować; to Moc przywiozła w to miejsce Galaktyki Tythona, to Tython jest Mocą. Czułość postaci powieści na Moc, począwszy od głównej bohaterki Lanoree, strażniczki Jedi, ma przemożny, mistyczny charakter, dlatego też, gdybym jednym zdaniem miał określić to o czym jest niniejszym omawiana beletrystyka, to podsumował bym to w następujący sposób: "Star Wars: Świt Jedi. W Nicość" jest powieścią o Mocy , o jej głębokim, pierwotnym znaczeniu, o mocno-filozoficznym podejściu do jej idei, nie tylko od strony głównej bohaterki, Lanoree, ale i przez pryzmat wielu świadomych istot, które wierzą, że Moc jest wszystkim, jakby najważniejszym tworem w Galaktyce.

Po przeczytaniu nawet kilkudziesięciu stron niniejszej pozycji już można być pozytywnie zaskoczonym czytelnikiem, lecz nie jest to, bynajmniej, nie wiadomo do jak wysokich wartości podniesiony wobec odbioru powieści w stosunku do jej oczekiwań, optymizm. Nie ma mieczy świetlnych, tylko zwykłe, odpowiednio zaostrzone, wykonane z jakiegoś stopu żelaza, czy innych ,,starwarsowskich" pierwiastków, miecze; to raz. Natomiast ograniczenie przestrzeni, w której toczy się akcja do trzech planet, czyli tak naprawdę jednego Układu, który wydaje się być całym znanym ludziom i innym istotom z ponad 20000 lat przed Bitwą o Yavin, światem - tą słynną Galaktyką, to dwa. Nie należy krytykować Tima Lebbona za skrupulatne przywiązanie się do Mocy, do oddania jej znaczenia kosztem opisu akcji i wątków o szerszej dynamice. Autor wykonał kawał tytanicznej pracy, a zdaniem niektórych i moim również, przezwyciężył mit ,,syzyfowej pracy”, dając fanom tą ,,pierwszą”, tj. najstarszą, najbardziej odległą w łącznej chronologii Kanonów "Star Wars", zawartą w powieść, historię.

Jak wyżej zaznaczono i wspomniano, główną bohaterką "Star Wars: Świt Jedi. W Nicość" jest Lanoree Brock – Strażniczka Je’daii. Nie zapomnijmy o jej bracie: Dalienie Brocku, z którym Lanoree dorastała na Tythonie, i z którym jako ,,Wędrowiec" szkoliła się na kogoś pokroju Rycerza Je’daii - zgodnie z wybraną specjalizacją, poprzez którą mądrze posługiwano by się Mocą. Jednak już w młodości jej brat ją zdradził, od początku nie wierzył w Moc i plugawe według niego, nic nieznaczące szkolenia w świątyniach Je’daii, w których razem uczestniczyli - czy to na Tythonie, czy na Kalimahrze. Między rodzeństwem doszło kiedyś do starcia. Równowaga w Mocy została zachwiana, Dalien, o mały włos, a doprowadziłby do straszliwej tragedii. Dlatego też wiele lat później głównym celem Lanoree staje się odnalezienie brata, gdyż jako Strażniczka Je’daii wie, że Dalien chce odnaleźć i opanować technologię "Hiperwrót", za której stworzenie odpowiada jedna z najstarszych ras istot w Galaktyce, "Gree". Młodziak jednak nie wie, że z tymi dającymi kontrolę nad przestrzenią bramami wiąże się zgubne oddziaływanie Ciemnej Materii, która owe bramy zasila. W grę wchodzi istnienie całej Galaktyki. Ciemna materia jest tak samo tajemnicza jak Moc, nikt nie chce sięgnąć po jej... otchłań. Jej niekontrolowane użycie oznaczałoby tylko jedno: śmierć życia na astronomiczną skalę.

Całkowicie odrębny, pusty, nieczuły, nie mający w sobie odrobiny Mocy, Dalien, został w końcu pokonany. Tego można było się jednak domyśleć; było kilka nieco bardziej uwypuklonych scen walki pomiędzy rodzeństwem na koniec wydarzeń powieści, lecz nic poza tym, tylko opisy krajobrazów, przestrzeni i postrzeganie rzeczywistości przez pryzmat Mocy. "Star Wars: Świt Jedi. W Nicość", to powieść, której można przypisać charakter ,,jednostrzałowca”. Ktoś musiał nakreślić słowem na dwuwymiarowych stronicach papieru to, jak w najstarszym chronologicznie punkcie Osi Czasu Galaktyki, w którym zaczęły się początki inteligentnych ludzkich Cywilizacji, przedstawić funkcjonowanie opartych na Mocy, symbiozie z naturą, i jakoś rozwiniętej technologii, społeczeństw. To było niezwykłe doświadczenie; uzmysłowienie sobie, jak to wszystko w Galaktyce się zaczęło, ma swój urok.

Piękno świata "Gwiezdnych Wojen" w głównej mierze polega na ich uniwersalności i rozmachu – zakresie przestrzeni i czasu, na który składa się cała oś wydarzeń ogromnej Galaktyki, a w Galaktyce, jak głosi nam zdanie pojawiające się na ekranie, na chwilę, przed każdym z filmów "Star Wars" ,,od dawien dawna” toczy się pojedynek dobra za złem – walka między ciemną a jasną...

więcej Pokaż mimo to

9

Cytaty

Więcej
Tim Lebbon Świt Jedi: W nicość Zobacz więcej
Tim Lebbon Świt Jedi: W nicość Zobacz więcej
Tim Lebbon Świt Jedi: W nicość Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd