The Old Republic: Zagłada

Okładka książki The Old Republic: Zagłada
Drew Karpyshyn Wydawnictwo: Amber Cykl: Star Wars: The Old Republic (tom 4) Seria: Star Wars: Gwiezdne wojny fantasy, science fiction
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Star Wars: The Old Republic (tom 4)
Seria:
Star Wars: Gwiezdne wojny
Tytuł oryginału:
The Old Republic: Annihilation
Wydawnictwo:
Amber
Data wydania:
2013-06-11
Data 1. wyd. pol.:
2013-06-11
Data 1. wydania:
2012-11-13
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324147229
Tłumacz:
Aleksandra Jagiełowicz, Błażej Niedziński
Tagi:
gwiezdne wojny star wars zagłada the old republic
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,0 / 10
226 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
89
54

Na półkach: ,

Pozycja jest podobna do Star Wars The Old Republic: Fatalny Sojusz. Podobnie jak we wspomnianym tytule tak i w omawianej książce bohaterowie  muszą  stawić  czoło  zagrożeniu, które  jest związane z niezwykłą i nową technologią - która jest moim zdaniem ciekawa. Książka nie liczy zbyt dużo stron jednak wolę osobiście krótkie, ale pełne historie niż długie, ale mało interesujące. Jeśli  chodzi o bohaterów to  jakoś zbytnio ich nie pamiętam widocznie nie byli zbytnio interesujacy - książkę czytałem  już  jakiś  czas temu. Jeśli  jesteś  fanem Uniwersum Gwiezdnych Wojen, to na pewno warto sięgnąć po omawianą pozycję. Czytelnicy, którzy  nie pałają miłością do świata, stworzonego przez Georga Lucasa, mogą  odpuścić sobie książkę. 

Pozycja jest podobna do Star Wars The Old Republic: Fatalny Sojusz. Podobnie jak we wspomnianym tytule tak i w omawianej książce bohaterowie  muszą  stawić  czoło  zagrożeniu, które  jest związane z niezwykłą i nową technologią - która jest moim zdaniem ciekawa. Książka nie liczy zbyt dużo stron jednak wolę osobiście krótkie, ale pełne historie niż długie, ale mało...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
121
119

Na półkach: , , ,

Co do książki mam mieszane uczucia. Z jednej strony lekka i przyjemna, przeczytałem w jeden konkretniejszy wieczór. Z drugiej strony lekkość przekłada się na... prostotę która w mojej opinii wychodzi na niekorzyść historii. Książka posiada tyle wątków, że na pewno wymagałoby to większej ilości tomów. Fabuła jak już pisałem jest lekka: poleć tu, poleć tam, zrób boom i koniec. Nie wiem co więcej napisać, Kapryshyn mógł napisać kolejną świetną trylogię, a tak mamy moim zdaniem młodzieżówkę w świecie Star Wars.

Co do książki mam mieszane uczucia. Z jednej strony lekka i przyjemna, przeczytałem w jeden konkretniejszy wieczór. Z drugiej strony lekkość przekłada się na... prostotę która w mojej opinii wychodzi na niekorzyść historii. Książka posiada tyle wątków, że na pewno wymagałoby to większej ilości tomów. Fabuła jak już pisałem jest lekka: poleć tu, poleć tam, zrób boom i...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
509
110

Na półkach:

Dobrze się czyta, ale tak jak w przypadku innych książek na podstawie gry... Mały niedosyt na zakończenie.

Dobrze się czyta, ale tak jak w przypadku innych książek na podstawie gry... Mały niedosyt na zakończenie.

Pokaż mimo to

0
Reklama
avatar
589
459

Na półkach: , , ,

Cykl "Star Wars" jest tak obszerny, że obecność w nim książki należącej do jakiekolwiek gatunku nie powinno dziwić. Tym razem padło na powieść szpiegowską, a więc coś, czego nie było, a powinno, pojawić się w uniwersum już dawno. W końcu, wojna to nie tylko wielkie bitwy, ale przede wszystkim produkcja broni, transport i walka wywiadów. Z tym szpiegostwem to nieco przesadziłem, bo chociaż nasi bohaterowie infiltrują głębokie zaplecze Imperium Sithów (które ma się nie najlepiej od czasu śmieci pierwszego Imperatora), to dyskrecji w ich działaniach niewiele; każdy fortel jest tylko chwilą oddechu przed kolejną wymianą ognia i efektownym pościgiem. Częściowo wymusiły to realia uniwersum – w końcu, Sith i Jedi wyczuwają się na kilometr, a częściowo strach przed znudzeniem przeciwnika. I muszę przyznać, że zabieg ten się udał, bo podczas lektury się nie nudziłem. Akcja jest wartka, fabuła konsekwentna a większość postaci nieźle napisana (chociaż sam główny bohater jest przegięty, a jego decyzje nieraz absurdalne; agent tak niezdyscyplinowany miałby małe szanse na uniknięcie sądu polowego, a co dopiero odesłania za biurko). Nie jest to wielka literatura; coś w sam raz na jeden dzień.

Cykl "Star Wars" jest tak obszerny, że obecność w nim książki należącej do jakiekolwiek gatunku nie powinno dziwić. Tym razem padło na powieść szpiegowską, a więc coś, czego nie było, a powinno, pojawić się w uniwersum już dawno. W końcu, wojna to nie tylko wielkie bitwy, ale przede wszystkim produkcja broni, transport i walka wywiadów. Z tym szpiegostwem to nieco...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
445
441

Na półkach:

Uniwersum "Gwiezdnych Wojen" od zawsze przyciągało, przyciąga i będzie przyciągać całe rzesze fanów, szczególnie tych sympatyków, którzy pragnęliby każdą cząstką siebie zapoznać się z tym rozległym galaktycznym światem. A ów Świat, to ponad 40 lat niezwykłej historii, to multum książek, komiksów, odcinków seriali animowanych, filmowych Spin-Offów głównych epizodów i samych kinowych epizodów. Lubię to powtarzać i będę to robił zawsze, przy okazji recenzowania i omawiania powieści z zakresu "Legend" Star Wars, które zdaniem moim i wielu miłośników tej mitycznej osadzonej w niezmierzonej rozmiarem Galaktyce, Sagi, niepotrzebnie zamknięto w ramach, prawie że oddzielnego Uniwersum. Do 2014 roku wydano kilkaset noweli i historii obrazkowych z obszaru "Legend". To jest tak gigantyczna ilość, że wszystkie te pozycje należałoby podzielić na kilka sekcji – np. zgodnie z tematyką czy udokumentowanym okresem historycznym w rzeczywistości Galaktyki. I tak też uczyniono. Dlatego też każdy z tych okresów ma określoną ilość tytułów, które stanowią o jego sile, a niekiedy i wadzie, oraz tworzą jego niezwykłą treść.

Era "Starej Republiki" należy do jednych z najciekawszych, najchętniej wybieranych – jeśli chodzi o powieści "Legend" Star Wars – przez czytelników i wielbicieli Uniwersum, okresów - nazwijmy to - z ,,Chronologii Osi Czasu” Galaktyki. "Stara Republika" to wydarzenia, które w "Gwiezdnych Wojnach" rozgrywają się kilkanaście tysięcy lat przed Bitwą o Yavin – w Galaktyce stanowi to rok zerowy - i trwają do około 1000 lat przed tą bitwą. "Zagłada" autorstwa Drew Karpyshyna jest jedyną z powieści ery "Star Wars: The Old Republic", którą aktualnie posiadam, i od niej, bez względu na to czy kontynuuje ona wątki historii ukazanych w poprzednich książkach i w grze "Star Wars: The Knights of the Old Republic" zacznę mą znajomość z tym cyklem. Myślę, że takowy strzał w ciemno nie będzie kosztował mnie niemałego zamieszania odnośnie tego, co wydarzyło się przedtem - za czasów prężnego, wrzucającego coraz wyższy bieg rozwoju, gigantycznego, galaktycznego Ustroju jakim była "Stara Republika", która z "Republiką" rządzoną m.in. przez Palpatine’a przekształcającego ją w końcu w Imperium i mianującego się na jej jedynego Imperatora, nie miała wcale tak dużo wspólnego.

Początki są zawsze ciężkie, zwłaszcza te początki, które przykładowo angażują czytelnika w poznanie historii, o której nie ma on bladego pojęcia, mimo że należy ona do fikcyjnego Uniwersum, które śledzi on od bardzo dawna. Dlatego też nie tylko mi, ale zapewne wielu fanom "Star Wars" trudno i dość dziwacznie zarazem było dostosować się do czytania powieści, która rozpoczynałaby nasze zaznajomienie się z okresem na osi czasu Galaktyki, który oddalony jest od aktualnie śledzonych wydarzeń o tysiące lat. I tym się wyróżnia "Stara Republika", a zwłaszcza jej powieściowe dziecko: "Star Wars: The Old Republic: Zagłada", która jako literatura przedstawia wydarzenia w dość specyficzny sposób. Cała historia tu wykreowana zaczyna się od krótkiego wstępu, zapewne umieszczonego przez wydawcę – i chwała mu za to, i przeznaczonego dla tych, którzy nie są obeznani ze "Star Wars: The Knights of the Old Republic" i innymi grami od "LucasArts" osadzonymi w erze "Starej Republiki". We wstępie najistotniejszy jest pierwszy akapit, w którym uwypukla się aktualną sytuację polityczną Galaktyki: Imperator Sithów zaginął, a Republika wciąż ma szansę, aby położyć kres planom Sithów, którzy widzą w przyszłości tylko i wyłącznie dominację swojej frakcji w Galaktyce. Aby zapobiec upadkowi Imperium Darth Karrid postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i reaktywować Ustrój. Jednak naprzeciw Sithianki, jak to logiczne w świecie "Star Wars" bywa, staje Theron Shan, rebeliant i renegat w jednym, który musi powstrzymać plany Imperium, aby nie doszło do niespodziewanego kolapsu i zagłady o znacznych rozmiarach, co mogłoby zagrozić egzystencji cywilizowanego życia w Galaktyce. Tak, bardzo ogólnikowo rzecz jasna, można było wyobrazić sobie przebieg wydarzeń niniejszej powieści. I tyle, nie znając postaci ani ogólnego działania pierwszej Republiki i pierwszego Imperium Galaktyki, wystarczyło mi do rozpoczęcia mej geekowskiej podróży po płaszczyźnie wydarzeń tej powieści. Bo to, co ona mi zaoferowała i to co koniec końców przedstawiła, wyszło na tyle ,,starwarsowsko” i na tyle dobrze, że nie powinienem przez ani jedną sekundą wylewać z siebie ochłapów żalu, z powodu wybrania niewłaściwej książkowej pozycji ze "Starej Republiki" eksponowanej w słynnym Uniwersum "Legend" Gwiezdnych Wojen. Na dopełnienie wiedzy i zrozumienie tego, co tworzyło Galaktykę tysiące lat przed Bitwą o Yavin, i jak funkcjonowały w niej tak istotni i ważni dla całej sagi: Sithowie i Jedi, przyjdzie czas; a jak wiemy zdobywane doświadczenie to największa skarbnica wiedzy.

Im bardziej zagłębiam się w świat "Gwiezdnych Wojen", im bardziej doświadczam go najróżniejszymi sposobami, tym bardziej ukazaną w nich rzeczywistością jestem zafascynowany. Możliwe, że przeczytanie "Zagłady" Drew Karpyshyna w jakiś sposób wpłynie na zrozumienie tego, co aktualnie ma miejsce w "Nowym Kanonie" Star Wars, włączając w to główne Epizody filmowe, mimo że od 2014 roku "Nowy Kanon" jest odrębny w stosunku do starwarsowskich "Legend". Wiele postaci, zjawisk i dynamiki wydarzeń w niniejszej powieści, było dla mnie z początku nowe, bo jak wspomniałem wyżej powieść obejmuje okres "Starej Republiki" Galaktyki i nie jest to coś, z czym miałem do czynienia przez lata. Jednak w "Zagładzie" wybija się jedna charakterystyczna rzecz: umiejscowienie rozgrywających się tu wydarzeń na osi czasu z chronologii Galaktyki, gdzie prawie 3700 lat przed Bitwą o Yavin istnieje Ustrój Republiki i Ustrój Imperium Sithów, które, jak widać egzystują koło siebie, lecz czy to Republika, czy to Imperium, każda ze stron chce sprawować ogólną władzę w Galaktyce i mieć nad nią kontrolę. Sithowie, co najistotniejsze odpowiadają za właściwe funkcjonowanie Imperium poprzez Organ Zarządczy, którym jest "Mroczna Rada”. W odróżnieniu do czasów w dziejach Galaktyki, gdzie trwogę wśród Rebelii wzbudzali Darth Vader i jego mistrz, Imperator, w "Star Wars: The Old Republic: Zagłada" i okresie na osi czasu, który ta powieść uwypukla, samych Sithów, ot, była ,,cała masa” i nie używali oni Mocy do pogrążenia Galaktyki w całkowitej ciemności i niemożliwej do wyobrażenia ścianie cierpienia. "Mrocznej Radzie" chodziło jedynie o osiągnięcie władzy absolutnej i pozbycie się będącej, jak niepotrzebny wrzód na ich ,,gładkiej” tkance galaktycznych idei, Republiki, która zapewne tak samo, jak oni jej, chciała pozbyć się Imperium Sithów. Obozy konfliktu traktowały się z szacunkiem. Ciemna i Jasna Strona Mocy nie były wyznacznikiem, przez który decydowano się kierować całą Wojną Domową, którą ogarniała dziesiątki zamieszkanych Układów. Konfliktu nie prowadzono Mocą, lecz rozgrywano go na polu strategicznym – liczył się każdy okręt liniowy, nawet mniejsza kanonierka, rozmieszczone w odpowiednich formacjach; a jest to naprawdę niebywałe, ponieważ Wojna między Imperium a Republiką stanowi bardzo ogólne tło fabularne wydarzeń niniejszej beletrystyki Kapryshyna. Jednak to, co zazębia fabułę powieści, to nie główne i istotne postacie tu wystepujące: Darth Karrid ze strony Sithów i np. Theron Shan, Jace Malcolm, czy mistrz Jedi Gnost-Dural, ale potężna, należąca do Imperium broń, którą skonstruowała zabójczo groźna i skuteczna niegdyś, Darth Mekhis. "Zwycięzka Włócznia" to gigantyczny okręt wojenny – prawdziwy moloch, dzięki któremu Sithowie mogliby w mgnieniu oka rozprawić się z wojskami Republiki. Machinę zasila się i się nią steruje poprzez specjalną kryształową komorę, która potrafi łączyć się z kierującym ją, używającym Mocy i własnego organizmu, użytkownikiem. Darth Karrid, która dowodziła "Zwycięską Włócznią", sama przyczyniła się do przegranej Imperium i zniszczenia tego niezwykle skutecznego Oręża. Złamały ją abstrakcyjne, zbyt wygórowane, sięgające daleko poza członkostwo w "Mrocznej Radzie", ambicje, oraz fiksacja, niczym implozja osobowości, na punkcie okrętu, "Włóczni", którą uważała za jedyny sposób nie likwidacji, ale ,,natychmiastowej egzekucji” Republiki, którą mówiąc krótko: najlepiej, ryzykując słabą strategią i sprzeciwianiu się woli Rady, poddać szybkiej eksterminacji.

Darth Karrid, na przestrzeni całej niniejszej powieści okazała się być o wiele istotniejsza, niż działania Therona Shana i jego relacje z Satele Shan i Jace Malcolmem. Sithanka, co by nie było, momentalnie przypominała stereotypowego lubującego się we władzy absolutnej, gardzącego Jedi i obsesyjnie oddanego Ciemnej Stronie Mocy Sitha. Dzięki tej postaci, w ogóle doszło do tak świetnie opisanych przez dokładne, ,,barwne” pióro Kapryshyna, rozgrywających się pod koniec powieści, batalii w przestrzeni kosmicznej Układu Duro, między flotą Republiki a Imperium Sith. Możliwe, że autor przesadził ze zbyt wydatnym opisem działań Therona, co wyglądało, jak szpiegowska ,,skradanka" i również taki gatunek powieści lub filmu to uwypuklało. Podczas wyprawy Therona - młodego zwiadowcy Republiki - na Nar Shaddaa, gdzie miał on rozliczyć się z jednym z Huttów, można było dopatrzyć się w nim coś z Hana Solo. Jednak Theron to nie słynny Han Solo, to postać, której niekoniecznie trzeba było kibicować; nie skupiała ona uwagi na tyle, aby doceniać wszystkie jej działania. Theron był jak łącznik między Gnost-Duralem, a Jace Malcolmem i pozostałymi istotnymi personami walczącymi za Republikę.

Uniwersum "Gwiezdnych Wojen" od zawsze przyciągało, przyciąga i będzie przyciągać całe rzesze fanów, szczególnie tych sympatyków, którzy pragnęliby każdą cząstką siebie zapoznać się z tym rozległym galaktycznym światem. A ów Świat, to ponad 40 lat niezwykłej historii, to multum książek, komiksów, odcinków seriali animowanych, filmowych Spin-Offów głównych epizodów i samych...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
362
114

Na półkach: ,

Kolejna jedna z ostatnich książek Star Wars z kanonu legend na mojej półce, no puki co,chyba że Uroboros prócz trylogii Thrawna może zacząć wydawać pozostałe legendy. W każdym razie jestem niesamowitym fanem okresu Starej Republiki, to pewnie dla tego że uwielbiam postać Revana i jego towarzyszy, dla mnie Revan jest jedną z najlepszych postaci w całej fantastyce. Ogólnie ubóstwiam w GW Rycerzy Starej Republiki i wszystko co związane z Kotorem i Revanem. No ale te książkę trudno mi ocenić. Przede wszystkim dla tego że rozczarowała mnie tym że to jest niby okres Rycerzy Starej Republiki a jednak nie. Ogólnie więc tak, książka jakoś szczególnie mnie nie porwała, choć historia w niej zawarta jest strawna, postacie też strawne, cały wątek strawny...właśnie strawny, ale tylko to. To całkiem przyjemna opowiastka ale wcale nie poruszająca, wcale nie zaskakująca. W przypadku Plagi...sam nie wiem ta książka jakoś mnie wkuła i wkręciła, postacie były nieszablonowe, a tutaj mamy takie...takie coś po czym spodziewałem się naprawdę więcej a wyszło co wyszło, no cóż trudno się mówi. Ale niesmak zostanie.
Pozdrawiam
Z Panem Bogiem

Kolejna jedna z ostatnich książek Star Wars z kanonu legend na mojej półce, no puki co,chyba że Uroboros prócz trylogii Thrawna może zacząć wydawać pozostałe legendy. W każdym razie jestem niesamowitym fanem okresu Starej Republiki, to pewnie dla tego że uwielbiam postać Revana i jego towarzyszy, dla mnie Revan jest jedną z najlepszych postaci w całej fantastyce. Ogólnie...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
289
240

Na półkach: ,

Jest chyba tak, że pewne książki należy czytać w młodości lub wcale. Wygląda na to, że tak ma się sprawa z książkami z cyklu Gwiezdne Wojny. Próbowałem ostatnio czytać (a właściwie słuchać audiobooków) kilka z nich i są to powieści bardzo przeciętne, a wręcz słabe. Nie zostawiają po sobie dużo w pamięci i Zagłada też pewnie nie zostawi. Trzeba jednak przyznać, że scena bitwy i pojedynków - rozgrywane równolegle, jak w filmach Lucasa była nawet wciągająca, dlatego daję 5 gwiazdek zamiast 3.

Jest chyba tak, że pewne książki należy czytać w młodości lub wcale. Wygląda na to, że tak ma się sprawa z książkami z cyklu Gwiezdne Wojny. Próbowałem ostatnio czytać (a właściwie słuchać audiobooków) kilka z nich i są to powieści bardzo przeciętne, a wręcz słabe. Nie zostawiają po sobie dużo w pamięci i Zagłada też pewnie nie zostawi. Trzeba jednak przyznać, że scena...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
193
189

Na półkach:

Dużo akcji, a bohater całkiem ciekawy. Do tego pokazujący, że w uniwersum SW nie trzeba być jedi, by być interesującą postacią, nawet jeśli ma się "tak znamieniych" rodziców.

Dużo akcji, a bohater całkiem ciekawy. Do tego pokazujący, że w uniwersum SW nie trzeba być jedi, by być interesującą postacią, nawet jeśli ma się "tak znamieniych" rodziców.

Pokaż mimo to

1
avatar
187
171

Na półkach: , , ,

Drew Kapryshyn to bezsprzecznie mój ulubiony autor gwiezdnowojenny. Od jego książek nie można się oderwać. Lekkie pióro, świetnie zarysowane postacie, wartka fabuła i dialogi to jego znaki rozpoznawcze. Jeśli sięgniesz po tą pozycję na pewno nie będziesz rozczarowany.

Drew Kapryshyn to bezsprzecznie mój ulubiony autor gwiezdnowojenny. Od jego książek nie można się oderwać. Lekkie pióro, świetnie zarysowane postacie, wartka fabuła i dialogi to jego znaki rozpoznawcze. Jeśli sięgniesz po tą pozycję na pewno nie będziesz rozczarowany.

Pokaż mimo to

20
avatar
358
294

Na półkach: ,

Książka dobra Lubię świat Gwiezdnych Wojen

Książka dobra Lubię świat Gwiezdnych Wojen

Pokaż mimo to

1

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki The Old Republic: Zagłada


Reklama
zgłoś błąd