Muzeum porzuconych sekretów

Okładka książki Muzeum porzuconych sekretów
Oksana Zabużko Wydawnictwo: W.A.B. Seria: Don Kichot i Sancho Pansa literatura piękna
704 str. 11 godz. 44 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
Don Kichot i Sancho Pansa
Tytuł oryginału:
Музей покинутих секретів
Wydawnictwo:
W.A.B.
Data wydania:
2012-09-05
Data 1. wyd. pol.:
2012-09-05
Liczba stron:
704
Czas czytania
11 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7747-719-9
Tłumacz:
Katarzyna Kotyńska
Tagi:
Ukraina literatura ukraińska
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,7 / 10
107 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
95
51

Na półkach:

O mały włos a porzuciłabym lekturę "Muzeum..." zniechęcona z początku trudno strawialną postmodernistyczną papką. Ale mój upór by jednak czytać do końca opłacił się. W klimat tej książki trzeba wejść, bohaterów z czasem się po prostu lubi. Książka jest niezwykła, bo czegóż tu nie ma: Ukraina - II WŚ, Ukraina - czasy stalinizmu, Ukraina współczesna - niewolna od upiorów przeszłości, układów. Poruszone są tu również tematy drażliwe dla nas, Polaków (banderowcy, UPA). Są również tajemnice, które powoli się odkrywają, jak choćby losy Heli, życiorys Pawło Iwanowycza powikłany przez historię, śmierć przyjaciółki Daryny - malarki Włady. Postać Włady Matusewycz wyzwala zresztą cały szereg działań bohaterów, rozwija akcję. Zachwycająca jest również konstrukcja powieści - monologi wewnętrzne, a nawet strumień świadomości (co tak trochę zniechęca na początku), wywiady Daryny Hoszczyńskiej , scenariusz filmu na końcu książki (i tu brawa dla autorki za spięcie fabuły). No i, co nie mniej ważne, piękna miłość Adriana i Daryny. Osobnym, rewelacyjnym zabiegiem są sny Adriana (a nawet wspólny sen z Daryną), przez które przemawia historia, będące przyczyną poszukiwania prawdy. Sny, które powodują, że toczy się dialog z historią, a bohaterowie ożywają. Bardzo jednak polecam!

By lepiej zrozumieć tę książkę można sięgnąć po wywiady z autorką:
https://www.tygodnikpowszechny.pl/muzeum-porzuconych-sekretow-16878
https://www.dwutygodnik.com/artykul/3920-co-niezrealizowane.html

O mały włos a porzuciłabym lekturę "Muzeum..." zniechęcona z początku trudno strawialną postmodernistyczną papką. Ale mój upór by jednak czytać do końca opłacił się. W klimat tej książki trzeba wejść, bohaterów z czasem się po prostu lubi. Książka jest niezwykła, bo czegóż tu nie ma: Ukraina - II WŚ, Ukraina - czasy stalinizmu, Ukraina współczesna - niewolna od upiorów...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
1723
650

Na półkach: , ,

Książka trudna do oceny, a jeszcze trudniejsza do czytania. Nie ulega wątpliwości, że autorka jest wybitną ukraińską intelektualistką, o szerokiej wiedzy, krytycznym spojrzeniu na wady swojego kraju i społeczeństwa. Jako uważna obserwatorka, chciała pokazać zarówno koszmarne życie w czasach komuny, gdzie obrona własnego zdania mogła zaprowadzić człowieka do psychiatryka, kwitło donosicielstwo a KGB rzucało swoje macki niemal na każdego, jak i patologie funkcjonowania niepodległej Ukrainy, z władzą pieniądza oligarchów, klientyzmem i przekonaniem, że wszystko i wszyscy są na sprzedaż.
Temu negatywnemu obrazowi przeciwstawiła historię ukraińskich powstańców z UPA, walczących z Armia Czerwoną i NKWD jeszcze długo po zakończeniu wojny oraz miłość dwojga bohaterów, wolnych jakoby od wad nowego państwa i ludzi grających w nim pierwsze skrzypce. Służy temu podwójny nurt retrospektywny – realny oraz toczący się w widzeniach sennych. A wszystkie te wątki w końcówce oczywiście zazębiają się, niestety w sposób przewidywalny i mocno bajkowy.
Z drugiej strony historia walk żołnierzy UPA to niewątpliwie najciekawszy fragment powieści i jedyny dający się dość łatwo czytać.
Niestety, poza opisanymi wyżej fragmentami, język autorki jest straszny. Narrację prowadzi pierwszoosobowo (Daryna, rzadziej Adrian) lub trzecioosobowo, ale z punktu widzenia kogoś z nich dwojga. Mimo to sposób budowania wypowiedzi jest taki sam we wszystkich przypadkach (z wyjątkiem chłopów spod Boryspola). Po stwierdzeniu jakiegoś faktu, lub pojedynczej wypowiedzi (bądź pytaniu) w dialogach, następuje kilka lub kilkanaście stron dygresji i dywagacji, z powrotem do dzieciństwa, kariery zawodowej bohaterów, ich poprzednich partnerów i partnerek, przemyśleń o spotykanych obecnie i w przyszłości znajomych, ich losach czy chociażby tym co widzą lub o czym myślą. I tak ciągle. Do tego „zdania” są bardzo długie, na co najmniej kilkanaście linijek druku, jeśli nie na wielokrotność tej ilości i składają się głównie z mnóstwa równoważników zdań, niekoniecznie powiązanych ze sobą. Przy tym jeszcze język autorki jest naprawdę wulgarny, niczym w starych filmach Pasikowskiego. I to wcale nie w dialogach, co byłoby wytłumaczalne dążeniem do realizmu, lecz w przemyśleniach. Prawie wszystkie opisywane współczesne młode dziewczyny to k*wki, ludzie nie są zdenerwowani lecz wk*ieni i sporo jest ch*ów. A przecież oboje narratorzy to osoby z wyższym wykształceniem o intelektualnych lub naukowych aspiracjach.
No i wreszcie współczesne pozytywne postacie są papierowe do bólu. Adrian to niemal święty ideał, a Daryna wszystkie rozumy zjadła, funkcjonuje jako ikona niezależności dziennikarskiej i w ogóle wszyscy na nią lecą, mimo jej 39 lat. Taka publicystyka w stylu Ayn Rand, ale à rebours. A więc szczytne idee, ale nachalnie i niezbyt udolnie literacko zaprezentowane.

Książka trudna do oceny, a jeszcze trudniejsza do czytania. Nie ulega wątpliwości, że autorka jest wybitną ukraińską intelektualistką, o szerokiej wiedzy, krytycznym spojrzeniu na wady swojego kraju i społeczeństwa. Jako uważna obserwatorka, chciała pokazać zarówno koszmarne życie w czasach komuny, gdzie obrona własnego zdania mogła zaprowadzić człowieka do psychiatryka,...

więcej Pokaż mimo to

84
avatar
1715
424

Na półkach: ,

Ta książka to moja porażka. Mimo wielkich chęci niestety nie udało mi się jej przeczytać. Miałam świadomość, że Oksana Zabużko pisze bardzo trudno, jej styl jest ciężki, czyta się ją jak po grudzie. Jednak jakąś nadzieją pokładałam w napisanej przez nią beletrystyce i poległam. O ile "Planeta Piołun" była trudna i ciężka - choć to eseje zebrane na przestrzeni lat - o tyle "Muzeum porzuconych sekretów" jest dla mnie niestrawne. Bardzo mi żal, bo temat jest naprawdę ciekawy. Rozliczenie z dyktaturą, rola i pozycja bandy UPA i osobiste poszukiwania prawdziwej historii własnej rodziny, cóż lepszego można byłoby sobie wyobrazić. Dlatego beznadziejnie przekartkowałam do końca....

Ta książka to moja porażka. Mimo wielkich chęci niestety nie udało mi się jej przeczytać. Miałam świadomość, że Oksana Zabużko pisze bardzo trudno, jej styl jest ciężki, czyta się ją jak po grudzie. Jednak jakąś nadzieją pokładałam w napisanej przez nią beletrystyce i poległam. O ile "Planeta Piołun" była trudna i ciężka - choć to eseje zebrane na przestrzeni lat - o tyle...

więcej Pokaż mimo to

1
Reklama
avatar
32
28

Na półkach:

Solidna banderowska propaganda. Stella Krenzbach wiecznie żywa.

Solidna banderowska propaganda. Stella Krenzbach wiecznie żywa.

Pokaż mimo to

0
avatar
1434
786

Na półkach: , ,

Poddałam się, więc postawienie "Muzeum..." na półce "przeczytane" jest z mojej strony nadużyciem. Pokonał mnie styl autorki, sposób narracji, sążniste zdania, wielosłowie. Nie dotarłam do treści, forma mnie odrzuciła. Strasznie żałuję, bo miałam nadzieję, że dzięki Zabużko wniknę choć trochę w ukraińską duszę. Niestety tak się nie stało. Może lepiej mi pójdzie z jej esejami "Planeta Piołun". Gwiazdek nie daję, bo nie byłoby to uczciwe.

Poddałam się, więc postawienie "Muzeum..." na półce "przeczytane" jest z mojej strony nadużyciem. Pokonał mnie styl autorki, sposób narracji, sążniste zdania, wielosłowie. Nie dotarłam do treści, forma mnie odrzuciła. Strasznie żałuję, bo miałam nadzieję, że dzięki Zabużko wniknę choć trochę w ukraińską duszę. Niestety tak się nie stało. Może lepiej mi pójdzie z jej esejami...

więcej Pokaż mimo to

32
avatar
1152
456

Na półkach: ,

Po książkę sięgnęłam zachęcona wyzwaniem czytelniczym na marzec ogłoszonym na LC, aby przeczytać książkę zza wschodniej granicy.

Daryna jest kijowską dziennikarką, do niedawna prowadziła własny program, teraz chce zrobić film o jednej z członkiń partyzanckiej grupy. Daryna jest w związku z Adrianem, lwowskim antykwariuszem, którego nawiedzają dziwne sny, w których jest innym Adrianem, żołnierzem UPA.
Jest też wątek śmierci przyjaciółki Daryny, malarki Włady.

W książce autorka zabiera nas w podróż czasie i przestrzeni od wschodu Ukrainy po Galicję, od międzywojnia do współczesności.
Można powiedzieć, że to ukraińska epopeja pełna metafor, nieoczywistych, nierzeczywistych wątków, a jednak to rzeczywistość. Jak sama autorka mówi "Całkowicie wymyślone są tylko postaci. Wszystko co się z nimi dzieje, naprawdę zdarzyło się w różnych momentach różnym osobom. I może znów się wydarzyć. To się właśnie nazywa rzeczywistość."

Jaka jest moja opinia? Najprościej w dwóch słowach - to skomplikowane.
Książka nie jest łatwa, nie tylko z powodu ładunku jako zawiera, ale również przez styl autorki. Zdania bardzo długie, niektóre niemalże na całą stronę, do tego, jak ktoś powiedział przepełnione poetyckimi mataforami, a to wszystko na 700 stronach. No nie wiem...Początek bardzo trudny do przebrnięcia, nie mogłam się wczytać, nie rozumiałam co autorka chce powiedzieć, nie widziałam żadnego rozwijającego się wątku. Gdyby nie to, że uparcie czytam do końca każdą zaczętą książkę, pewnie poddałabym się w okolicach 150 strony. Kilka razy odkładałam książkę i wracałam do niej. Przeczytanie jej zabrało mi bardzo długo, ale jak później doczytałam, autorka pisała ją kilka lat, więc i tak poszło mi nieźle. Przypomniał mi się żart, kiedy ojciec piszący list do syna pisze : Piszę do ciebie powoli, bo wiem, że powoli czytasz.

Na początku autorka opisuje zasypywane sekrety, też takie robiłam w dzieciństwie, pod szkiełko wkładało się kwiatki, sreberka, czy inne drobiazgi, wszystko należało przysypać ziemią, oraz nikomu nie zdradzić gdzie to jest, no chyba, że najbliższej przyjaciółce. U nas nazywało się to robienie pamiątek.
Książka zawiera właśnie takie zasypane, ukryte sekrety.

Niech was nie zmyli, nie jest to typowy romans, ani literatura wojenna, właściwie można powiedzieć, że jest to książka o życiu i o śmierci. Dla niektórych bez względu na okres kiedy po nią sięgną, znajdą się jakieś sprawy aktualne w danej chwili.
Trudno mi ją ocenić, pewne momenty mi się podobały, inne wynudziły, niektórych nie zrozumiałam. Mimo to cieszę się, że miałam okazję się z nią zmierzyć. Myślę, że każdy powinien przeczytać książkę i sprawdzić czy mu się spodoba.

"Jesteś niesprawiedliwa. Wojna to też sposób, żeby zobaczyć Boże objawienie. Może nawet najbardziej bezpośredni ze wszystkich."

"Wojna nigdy się nie kończy, maleńka moja. Wojna jest zawsze ta sama, zmieniają się tylko rodzaje broni."

Po książkę sięgnęłam zachęcona wyzwaniem czytelniczym na marzec ogłoszonym na LC, aby przeczytać książkę zza wschodniej granicy.

Daryna jest kijowską dziennikarką, do niedawna prowadziła własny program, teraz chce zrobić film o jednej z członkiń partyzanckiej grupy. Daryna jest w związku z Adrianem, lwowskim antykwariuszem, którego nawiedzają dziwne sny, w których jest...

więcej Pokaż mimo to

25
avatar
721
376

Na półkach:

Bardzo ważna książka w naszej części Europy. Wielki, bo zawierający się na 700 stronach, fresk z XX- wiecznej historii Ukrainy, na tle której rozgrywa się historia niespełnionej miłości między Helą i Adrianem, członkami grupy partyzanckiej walczącej po II wojnie światowej przeciwko ustrojowi komunistycznemu i wcieleniu Ukrainy do ZSRR.
Lektura „Muzeum porzuconych sekretów” zajęła mi prawie dwa tygodnie, a czytanie tej książki mogłabym porównać do mozolnego przedzierania się przez gęsty las. Oksana Zabużko snuje bowiem swoją opowieść, używając bardzo gęstego języka. Zdania mają monstrualną długość, dialogi są rzadkie, a w niektórych partiach książki nie uświadczysz nawet akapitów. Wszystko pisane jest pięknym, obfitującym w metafory językiem. Momentami nie byłam pewna, czy to, co czytam w danej chwili jest zapisem snu bohatera, czy realną sytuacją, choć małym ułatwieniem jest kursywa wprowadzona w tych częściach, kiedy bohaterka odsłuchuje nagrane przez siebie wywiady (jest dziennikarką). Kiedy dziś rano dotarłam do ostatniej strony tego opasłego tomiszcza, miałam ochotę zakrzyknąć: Dałam radę! Jestem dumna z siebie.
Postacie wykreowanych bohaterów wzbudziły we mnie cały wachlarz uczuć. Autorka skupiła się na portretach czwórki głównych bohaterów, choć ja uważam, że najciekawszą postacią ( i najbardziej nieoczywistą) jest bohater drugoplanowy, Buchałow, agent bezpieki, którego podlana wódką opowieść w finale książki zamyka dziennikarskie śledztwo, prowadzone przez Darynę. To człowiek „podwójny”- z jednej strony bezwolny aparatczyk, ślepo wypełniający rozkazy naczalstwa, a z drugiej głęboko nieszczęśliwy mężczyzna, szukający odrobiny uczucia i w piękny sposób kochający swoją jedyną córkę. Jest jak sekret z tytułu powieści: żeby dostać się do barwnego obrazka za szkłem trzeba rozgarnąć warstwę ziemi i błota.
Podobały mi się także kobiety stworzone przez Oksanę Zabużko. Daryna, o której moja babcia powiedziałaby „kobieta z kościami”, jest silna, bezkompromisowa i pełna pasji. Jest też kolejnym sekretem, bo pod warstwą twardości kryje się delikatna i wrażliwa kobieta, którą wzruszają cudze nieszczęścia, która potrafi kochać i obdarzać przyjaźnią i która nie potrafi odstawić na bok swoich zasad moralnych i sprzedać się za sowite wynagrodzenie. Wzruszające są fragmenty, w którym mówi o swoim ukochanym Adrianie- ileż czułości kryje się w jej słowach!
Równie barwna jest jej nieżyjąca przyjaciółka Włada, którą poznajemy dzięki wspomnieniom i nagranemu z nią wywiadowi. Niezależna artystka o silnej osobowości, a wewnątrz słaba niewiasta zdominowana przez partnera.
Wszystkie kobiece bohaterki są tu ilustracją tezy, że kobiety są orędowniczkami pokoju, a nie wojny, do której się nie nadają (nie dlatego, że są słabe, ale dlatego, że są obrończyniami normalności).
Nie dziwi mnie fakt, że „Muzeum porzuconych sekretów” zostało uhonorowane w 2013 roku Nagrodą Literacką Angelus, bo to naprawdę ambitna i ważna książka. Ogrom pracy, jaki musiała włożyć Zabużko w przygotowanie się do jej napisania jest zauważalny. Warto docenić też pracę tłumaczki, Katarzyny Kotyńskiej- znakomicie oddała rytm oryginału, a na pewno nie było to łatwe zadanie.
Ja osobiście jestem zadowolona z tego, że dzięki tej powieści trochę lepiej rozumiem to, o czym czytam i słucham w ostatnich tygodniach w mediach.
Polecam cierpliwym i dociekliwym.

Bardzo ważna książka w naszej części Europy. Wielki, bo zawierający się na 700 stronach, fresk z XX- wiecznej historii Ukrainy, na tle której rozgrywa się historia niespełnionej miłości między Helą i Adrianem, członkami grupy partyzanckiej walczącej po II wojnie światowej przeciwko ustrojowi komunistycznemu i wcieleniu Ukrainy do ZSRR.
Lektura „Muzeum porzuconych sekretów”...

więcej Pokaż mimo to

98
avatar
19
3

Na półkach:

Przegramoliłem się przez 25 stron, z wielkim trudem. Jeśli ktoś spodziewa się historii Ukrainy opowiedzianej przez jakąś ciekawą opowieść miłosno-sensacyjną będzie bardzo zawiedziony (jak ja). Książka strasznie poetycka i metaforyczna, niestety w znaczeniu "rozwlekła i nużąca". Ostatnio taki poziom "ekscytacji" w czasie lektury to osiągnąłem chyba podczas czytania opisów przyrody Mickiewicza. No ale jak ktoś lubi to niech próbuje.

Przegramoliłem się przez 25 stron, z wielkim trudem. Jeśli ktoś spodziewa się historii Ukrainy opowiedzianej przez jakąś ciekawą opowieść miłosno-sensacyjną będzie bardzo zawiedziony (jak ja). Książka strasznie poetycka i metaforyczna, niestety w znaczeniu "rozwlekła i nużąca". Ostatnio taki poziom "ekscytacji" w czasie lektury to osiągnąłem chyba podczas czytania opisów...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
8
4

Na półkach:

Absolutnie genialna książka - zmieniła wszystko, co myślałam o Ukrainie. A nie myślałam nic miłego, bo jestem 3 pokoleniem wołyńskim - czyli odziedziczyłam traumę. A ta książka nie tylko inaczej opowiedziała o Ukraińcach z czasów wojny (pokazała perspektywę, która nam, Polakom, naprawdę rzadko przychodzi do głowy), ale też o Ukraińcach współczesnych (akcja dzieje się po Pomarańczowej rewolucji, jeszcze nie ma tu Rewolucji Godności na Majdanie).

Mnie osobiście najbardziej wzruszył wątek miłosny - jest piękny i daje nadzieję + wątek walki o siebie głównej bohaterki, która słucha swojego serca i sumienia i wygrywa z oligarchami.

To moja książka talizman, polecam każdemu!!!

Absolutnie genialna książka - zmieniła wszystko, co myślałam o Ukrainie. A nie myślałam nic miłego, bo jestem 3 pokoleniem wołyńskim - czyli odziedziczyłam traumę. A ta książka nie tylko inaczej opowiedziała o Ukraińcach z czasów wojny (pokazała perspektywę, która nam, Polakom, naprawdę rzadko przychodzi do głowy), ale też o Ukraińcach współczesnych (akcja dzieje się po...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
32
31

Na półkach:

Dla mnie bomba. Pierwsza ukraińska powieść i od razu taka obszerna! Ale jaki ta powieść miała klimat - idealnie wstrzeliła się w świąteczny nastrój. Nie jest to lektura łatwa, wymaga skupienia i wysiłku, ale zdecydowanie warto. Niektóre obrazy po prostu zostają w człowieku na zawsze.

Dla mnie bomba. Pierwsza ukraińska powieść i od razu taka obszerna! Ale jaki ta powieść miała klimat - idealnie wstrzeliła się w świąteczny nastrój. Nie jest to lektura łatwa, wymaga skupienia i wysiłku, ale zdecydowanie warto. Niektóre obrazy po prostu zostają w człowieku na zawsze.

Pokaż mimo to

2

Cytaty

Więcej
Oksana Zabużko Muzeum porzuconych sekretów Zobacz więcej
Oksana Zabużko Muzeum porzuconych sekretów Zobacz więcej
Oksana Zabużko Muzeum porzuconych sekretów Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd