Dialogi zwierząt

Okładka książki Dialogi zwierząt
Sidonie-Gabrielle Colette Wydawnictwo: W.A.B. Seria: Biosfera reportaż
192 str. 3 godz. 12 min.
Kategoria:
reportaż
Seria:
Biosfera
Tytuł oryginału:
Dialogues de bêtes
Wydawnictwo:
W.A.B.
Data wydania:
2012-09-12
Data 1. wyd. pol.:
2012-09-12
Liczba stron:
192
Czas czytania
3 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377477465
Tłumacz:
Beata Geppert
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,3 / 10
81 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
907
810

Na półkach:

Przyjemna, stonowana, urocza lektura na raz.

Przyjemna, stonowana, urocza lektura na raz.

Pokaż mimo to

3
avatar
197
140

Na półkach:

Miła, sympatyczna książeczka dla odprężenia i uśmiechu, choć jak na tę pisarkę przystało jest tam tez coś poruszającego, co raczej umknęło pani Szczuce. Rozdział o psich snach - moim zdaniem Colette, ta niesamowita miłośniczka zwierząt i wspaniała ich obserwatorka wskazuje i opowiada o niewidzialnej nici wiążącej psa i jego pana. Te straszne psie sny z okopów I wojny światowej to moim zdaniem przeżycia jego pana, które pies przeżywa również poprzez niesamowicie silną mentalną więź łączącą go z ukochanym człowiekiem...To opowiadanie jest dla mnie zdecydowanie najpiękniejsze .
Myślę również, ze to książka właściwie tylko dla wielbicieli zwierząt. Ktoś kto ich nie lubi, nigdy nie odczuje jej wdzięku i lekkiego uroku powiązanego z głęboką znajomością zwierzęcej natury.

Miła, sympatyczna książeczka dla odprężenia i uśmiechu, choć jak na tę pisarkę przystało jest tam tez coś poruszającego, co raczej umknęło pani Szczuce. Rozdział o psich snach - moim zdaniem Colette, ta niesamowita miłośniczka zwierząt i wspaniała ich obserwatorka wskazuje i opowiada o niewidzialnej nici wiążącej psa i jego pana. Te straszne psie sny z okopów I wojny...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
418
313

Na półkach: ,

dialog zwierząt mi się podobał ale nie był lal taka książka jest taka na raz jeden wieczór miły

dialog zwierząt mi się podobał ale nie był lal taka książka jest taka na raz jeden wieczór miły

Pokaż mimo to

4
Reklama
avatar
354
224

Na półkach:

Gdy przeczytałam, w jaki sposób skonstruowana jest ta książka, pomyślałam: "Super!". Pierwsze kilkanaście stron było świetne, ale z każdą kolejną stroną podobało mi się coraz mniej, aż w końcu zaczęłam łapać się na tym, że podczas czytania myślę o czymkolwiek innym, tylko nie o tym, co czytam. A chyba nie tak powinno to wyglądać.

Gdy przeczytałam, w jaki sposób skonstruowana jest ta książka, pomyślałam: "Super!". Pierwsze kilkanaście stron było świetne, ale z każdą kolejną stroną podobało mi się coraz mniej, aż w końcu zaczęłam łapać się na tym, że podczas czytania myślę o czymkolwiek innym, tylko nie o tym, co czytam. A chyba nie tak powinno to wyglądać.

Pokaż mimo to

17
avatar
536
60

Na półkach: ,

Bardzo przyjemna i pięknie wydana książka. Niejednokrotnie wywoła uśmiech na twarzy, szczególnie u osoby, która rozumie zwierzęta, bo opisy Colette są niesamowicie trafne.
Problem w tym, że "Dialogi" to nie pozycja jednowymiarowa. To nie tylko rozmowy o egzystencji pomiędzy buldożkiem a kotem. Tło jest ukryte i dowiadujemy się o nim dopiero z posłowia. Moim zdaniem- zdecydowanie zbyt ukryte. Mam nawet wrażenie, że podkreślone na siłe.

Bardzo przyjemna i pięknie wydana książka. Niejednokrotnie wywoła uśmiech na twarzy, szczególnie u osoby, która rozumie zwierzęta, bo opisy Colette są niesamowicie trafne.
Problem w tym, że "Dialogi" to nie pozycja jednowymiarowa. To nie tylko rozmowy o egzystencji pomiędzy buldożkiem a kotem. Tło jest ukryte i dowiadujemy się o nim dopiero z posłowia. Moim zdaniem-...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
663
99

Na półkach: ,

Bardzo fajna książka. Dialogi sa urocze i zabawne. Ciekawe postrzeganie zwierząt. Ponadto bardzo podobały mi sie małe ilustracje zwierząt.

Bardzo fajna książka. Dialogi sa urocze i zabawne. Ciekawe postrzeganie zwierząt. Ponadto bardzo podobały mi sie małe ilustracje zwierząt.

Pokaż mimo to

2
avatar
565
497

Na półkach:

Uczłowieczenie natury

„Dialogi zwierząt” zapamiętam na długo. Ostatnio tak wiele się u mnie działo, a związany z tym stres i niepewność sprawiły, że zaczęłam balansować na granicy zwątpienia. A stąd był już tylko krok do tego żeby się poddać. Mózg pracujący na najwyższych obrotach, próbujący poskładać w przejrzystą całość niezrozumiałe elementy nowej codzienności, potrzebował odskoczni i wytchnienia. Na szczęście właściwa książka zawsze nas znajdzie, gdy jej potrzebujemy. W moim wypadku okazał się nią zbiór literackich igraszek, wręcz psotek, autorstwa Sidonie Gabrielle Colette.

Owe figle niewiele mają wspólnego ze sławną „Klaudyną”, o którą, jak wiemy, Colette stoczyła batalię ze swoim mężem. „Dialogi zwierząt” wręcz potwierdzają zakłamanie mężczyzny, który obstawał przy tym, że to on jest autorem przygód niesfornej panny. Kiki (kot rasy kartuskiej) i Toby (francuski buldożek), podejrzanie często podczas swoich rozmów wspominają o tym, że On siedzi całymi dniami i drapie po papierze, a Ona tylko oddaje się marzeniom, podlewa rabatki w ogródku lub leży w wiklinowym fotelu. Colette w ten sposób potwierdziła wersję Willy'ego. Z drugiej strony ten literacki zbiorek był pierwszym jaki Colette wydała pod swoim nazwiskiem, zdradzając kto tak naprawdę w tym związku ma talent. Dla współczesnego czytelnika całkiem zrozumiała jest więc gwałtowna reakcja bohaterki, która tak przeraziła oddanego jej bezgranicznie Toby'ego podczas lektury gazetowych recenzji: „Mam tego dosyć! Chcę...chcę wreszcie robić to, na co mam ochotę!” Dla wielu pozostaje zagadką dlaczego w frustrację i ból wplątała swoich ukochanych domowych pupili, pozwalając im potwierdzić kłamstwa męża. Kazimiera Szczuka uważa, że ośmieszyła w ten sposób wizję prawdomówności zwierząt na sądzie ostatecznym. Ja dodałabym jeszcze, że była po prostu kobietą z klasą i niebanalnym umysłem. Przewrotność ukazania sytuacji, w której zwierzęcy bohaterowie to maski nałożone na ludzkie charaktery, paradoksalnie potwierdziła jej wiarygodność.

Willy nie dość, że okradał żonę i nie był wiernym mężem, to trzymał Colette pod kluczem by za/dla niego pisała. Ich małżeństwo trwało od 1893 do 1905 roku. Znamienne, że „Dialogi…” ujrzały światło dzienne w 1904 roku. W dorobku literackim Colette to, jak widać, książka szczególna, bo przełomowa, dzięki niej kobieta przebudziła się i narodziła na nowo, kończąc z żywotem niewolnicy. Dziś Colette jest symbolem kobiety, która nie bała się łamać reguł, tupnąć w końcu nogą i sięgnąć po to, co jej się należy. Trudno nie dostrzec podobieństw i nie zauważyć, że TĄ, którą Kiki i Toby w kółko obgadują, zdradzając swoją Nią fascynację, jest sama autorka książki. Podczas, gdy Toby jest bezgranicznie swej pani oddany i skłonny dla niej do wszelkich poświęceń, Kiki zdaje się „należeć” bardziej do Niego. Jednak nikt nie rozumie tak Jej bólu i rozterek jak kocur. Poniekąd mimo zastosowanej w „Dialogach...” gry płcią, koty w rozumieniu Colette (co zresztą jest mocno ugruntowanym do dziś przekonaniem) są jak kobiety. Dlatego to Kiki wyjaśnia Toby'emu: >Nie próbuj zrozumieć. Ona i ja zazwyczaj nie lubimy się tłumaczyć. Zdarza się, gdy czyjaś nieporadna dłoń zaczyna mnie głaskać pod włos, że przerywam spojone, miarowe mruczenie, aby dziko prychnąć: phhhh! I z szybkością błyskawicy pacnąć intruza pazurami...”Co za zdradziecki kocur!” - wykrzykuje ten głupek...Zobaczył pazury, ale nie odgadł mojego najwyższego oburzenia i ostrego bólu, jaki mi przeszył skórę na grzbiecie...Kiedy Jej postępowanie wygląda na szalone, nie powinieneś myśleć wzruszając swoimi kwadratowymi ramionami: „Ona oszalała”. Raczej poszukaj Jej niezręcznej dłoni i tego nieznośnego, ukrytego ukłucia, które wyraża się krzykami, śmiechem i rzucaniem się w przepaść...< Nie zapominajmy, że Colette uważała koty za ucieleśnienie francuskości.

Poza bardzo ludzkim punktem widzenia, który prezentują podczas swoich rozmów domowe pieszczochy, ich dialogi wzbogacone zostały o elementy, które nie pozwalają nam ani chwili wątpić, które kwestie wypowiada który zwierzak. Kocur to zdystansowany cwaniak obserwujący ze spokojem rzeczywistość, pozwalający się łaskawie wielbić byt chodzący własnymi ścieżkami. Toby to wieczny, rozemocjonowany szczeniak z „sercem na łapie”. Swoją wyrazistość zwierzęce postacie zawdzięczają niesamowitej błyskotliwości i zmysłowi obserwacji autorki. Poprzez uwypuklenie różnic między jednym a drugim bohaterem Colette pokazała, jak wiele ich łączy (chociażby to że posiadają i wady i zalety) i jak nawzajem siebie potrzebują. To wspaniały przekaz na temat tego, jak mogą żyć pies z kotem (i człowiek z człowiekiem): jeśli nie zaszczepi się w nich uprzedzeń, one po prostu nie zaistnieją. Kiki i Toby to nie jedyni bohaterowie opowiastek (będących właściwie scenkami dramatycznymi), jednak to do nich się głównie przywiązujemy. Przyznam szczerze, że nagła zmiana bohaterów nieco wybiła mnie z rytmu czytania. Zabrakło mi jakiegoś wyrazistego przejścia do pozostałych dialogów.

Colette zakotwiczona silnie w świecie przyrody kochała zwierzęta. To głównie temu dała wyraz w tej uroczej, pełnej humoru książeczce. W niecodzienny i dowcipny sposób przekonywała czytelnika, że zwierzęta mają uczucia, nie kierują się tylko prymitywnymi popędami. Biorąc pod uwagę czasy w jakich tworzyła: poglądy te były dosyć odważne. Dla jej współczesnych pogarda wobec innych gatunków, odbieranie im prawa do odczuwania bólu była normą. Ona jednak głosem kocura upomina się o prawa (?) zwierząt: „Kot jest gospodarzem, a nie zabawką. Prawdę mówiąc, nie wiem, w jakich my czasach żyjemy! Czyżby dwunożni, On i Ona, byli jedynymi istotami mającymi prawo do smutku, radości, i wylizywania talerzy, złoszczenia się snucia po domu w złym humorze? Ja również miewam swoje kaprysy, swoje smutki, swój zmienny apetyt, swoje godziny samotności poświęconej marzeniom, kiedy odgradzam się od świata...”.

W świecie Colette zwierzęta mają się jak pączki w maśle: buldożek dostaje rycynę na przeczyszczenie, kot ma swój koszyczek podróżny (bo jak to by być mogło, żeby nie pojechał wypoczywać na wieś z rodziną), oboje zajadają się smakołykami i przyjmują nawet gości. Światy człowieka i zwierząt bezkonfliktowo się przenikają, a nawet uzupełniają. Podkreśla to także poetyckość używanego przez czworonożnych języka. Czytając ich rozmowy zastanawiałam się, jak smutny jest postęp ekonomizacji języka, jak bardzo oszczędzając czas skracamy współcześnie swoje myśli, niszcząc gdzieś po drodze ich piękno. A tutaj wynurzenia Toby'ego i Kiki są tak kwieciste, pełne metafor, że pozazdrościć im umiejętności wyrażania siebie powinien niejeden człowiek. Poza tym ich rozmowy są tak plastyczne, że chciałoby się zasiąść obok nich w salonie, tuż przy kominku i przyłączyć się do dyskusji, albo chociaż tylko słuchać ich celnych spostrzeżeń... Muszę przyznać, że niezobowiązujące rozmowy bohaterów niesamowicie mnie wyciszały i budziły radość z życia. Kot i pies potrafią cieszyć się chwilą, trzaskającym w kominku płomieniem, spacerem, pełną miską, drzemką. Żyją naprawdę tu i teraz. My ludzie, niejednokrotnie mający się za istoty lepsze, powinniśmy się tego od nich nauczyć, bo zapomnieliśmy zwyczajnie "jak się to robi".

http://alicya.pl/dialogi-zwierzat-colette/

Uczłowieczenie natury

„Dialogi zwierząt” zapamiętam na długo. Ostatnio tak wiele się u mnie działo, a związany z tym stres i niepewność sprawiły, że zaczęłam balansować na granicy zwątpienia. A stąd był już tylko krok do tego żeby się poddać. Mózg pracujący na najwyższych obrotach, próbujący poskładać w przejrzystą całość niezrozumiałe elementy nowej codzienności, ...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
3371
612

Na półkach: , , , , ,

Żyjąca na przełomie XIX i XX wieku Sidonie Gabrielle Colette to jedna z najważniejszych francuskich pisarek. Najbardziej znanym jest jej cykl o Klaudynie, choć autorka musiała stoczyć batalię z mężem, który sobie przypisywał autorstwo serii. Inne powieści Colette są równie godne uwagi, gdyż w zdecydowanej większości swoich dzieł, pisarka celowo naginała granice tego, o czym wypadało pisać kobiecie na przełomie wieków. Autorka konsekwentnie łamała konwenanse, stwarzając nową jakość w kobiecej prozie.

„Dialogi zwierząt” są przełomową powieścią w twórczości Colette. Jest to pierwsza z książek wydanych pod jej własnym nazwiskiem i stanowiła spory krok w procesie wyzwalania się autorki spod władzy męża. Głównymi postaciami w tej pozycji są zwierzęta, które od dziecka towarzyszyły autorce. Piesek Toby i kot Kiki, to jedynie dwoje z jej czworonożnych przyjaciół. Prowadząc niezobowiązujące rozmowy ujawniają bardzo wiele o samej pisarce.

Colette jako znakomita obserwatorka i wielka miłośniczka przyrody idealnie oddaje charaktery swych domowych pupili. Buldożek francuski Toby, to wieczny szczeniak, który dla swej pani jest gotów zrobić wszystko. Jego całkowitym przeciwieństwem jest kot Kiki, spokojnie patrzący na świat, oszczędnie obdarza swymi względami Pana, od Pani nie oczekując zbyt wiele. Znacznie bardziej cwany i wyrachowany od swego psiego towarzysza nie waha się wykorzystać go do swych własnych celów. W dalszej części książki mamy okazję poznać jeszcze kilkoro innych, zwierzęcych bohaterów, a wszyscy zostali oddani z równą pieczołowitością i świetnym zmysłem obserwacyjnym, co Kiki i Toby.

Jest to bardzo przyjemna lektura, napisana z humorem i pełna uroku. Prosty, pełen subtelności język idealnie oddaje zachowania zwierzęcych postaci. Wyjątkowe w tej książce jest przypisanie zwierzętom całej gamy uczuć i wrażeń, gdyż było to dość nowatorskie podejście. W czasach w jakich ta książka powstała, kiedy nie podejrzewano zwierząt o zdolność odczuwania czegokolwiek więcej ponad prymitywne popędy.

Miłośnikom autorki gorąco polecam tę niewielką książeczkę, gdyż jest to Colette w świetnej formie. Subtelność narracji oraz zmysł obserwacji przyrody przywodzi na myśl jej „Narodziny dnia”, na próżno szukać tu skandalizujących tematów, jak w „Cheri”, czy serii poświęconej Klaudynie. Sympatycy zwierząt również bez problemu znajdą w tej książce coś dla siebie.

Żyjąca na przełomie XIX i XX wieku Sidonie Gabrielle Colette to jedna z najważniejszych francuskich pisarek. Najbardziej znanym jest jej cykl o Klaudynie, choć autorka musiała stoczyć batalię z mężem, który sobie przypisywał autorstwo serii. Inne powieści Colette są równie godne uwagi, gdyż w zdecydowanej większości swoich dzieł, pisarka celowo naginała granice tego, o czym...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
49789
1931

Na półkach: ,

Choc w posłowiu Kazimiera Szczuka określa tę książkę jako "ramotkę", mnie przypadła ona do gustu. Co prawda bez cennych wskazówek pani Szczuki inaczej bym ją odczytała, ale dobrze że przybliżono fakty z tamtego okresu w życiu pisarki. Wedle Szczuki ten tekst jest kreacją, zapisem burzliwego związku Jej i Jego, który komentują ulubieńcy tej pary. On ma fioła na punkcie kota rasy kartuskiej, zwanego Kiki, a ona rozpieszcza swojego brzydkiego buldożka Toby'ego. Colette przedstawia w dobrym świetle swojego ówczesnego męża i preceptora, kreując go na pisarza i artystę, ale to on wykorzystywał jej pisarskie zdolności, wykradając rękopisy i wydając je pod swoim nazwiskiem. Byłaby więc ta książka częścią terapii zawiedzionej w swoich uczuciach kobiety, dodatkowo skażona antropocentryzmem i antropomorfizacją zwierzęcych bohaterów. zwierzaki są przedstawione zgodnie z popularnymi wyobrażeniami: buldożek jest oddanym swojej pani masochistą, wdzięczącym się do niej, wykonującym poniżające sztuczki byle tylko Ją rozbawić, dobrodusznym hedonistą i altruista, zaś Kiki to chodzący własnymi ścieżkami niepodległy byt, który daje się wielbić swojemu panu. Za wyobraźnię, która przywiodła pisarkę do stworzenia takich bohaterów o różnych temperamentach i upodobaniach, humor i talent komiczny należy przyznać Colette kolejną gwiazdkę.
Dodaję gwiazdkę za obrazowe szkice, które oddają grację kocura i nieporadność Toby'ego. Plotkujące zwierzęta obmawiają swoich państwa w zdrowiu i chorobie, na wsi i w mieście, podczas przyjmowania gości i zarobkowych występów w teatrze. Najbardziej zabawne fragmenty to te, które opisują świat ludzi i ich wynalazków językiem zwierząt, które nie wiedzą, do czego służy atrament czy też perfumy.

Choc w posłowiu Kazimiera Szczuka określa tę książkę jako "ramotkę", mnie przypadła ona do gustu. Co prawda bez cennych wskazówek pani Szczuki inaczej bym ją odczytała, ale dobrze że przybliżono fakty z tamtego okresu w życiu pisarki. Wedle Szczuki ten tekst jest kreacją, zapisem burzliwego związku Jej i Jego, który komentują ulubieńcy tej pary. On ma fioła na punkcie kota...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
2654
2041

Na półkach: , ,

W wielu wyszukiwarkach w księgarniach internetowych powieść ta figuruje w dziale "kultura". Po jej przeczytaniu wiem już dlaczego. Dialogi zwierząt z powieści są naprawdę bardzo kulturalne :)
Książka napisana jest ładnym językiem, ale stanowczo za mało znalazłam w niej wzruszenia, na które liczyłam.

W wielu wyszukiwarkach w księgarniach internetowych powieść ta figuruje w dziale "kultura". Po jej przeczytaniu wiem już dlaczego. Dialogi zwierząt z powieści są naprawdę bardzo kulturalne :)
Książka napisana jest ładnym językiem, ale stanowczo za mało znalazłam w niej wzruszenia, na które liczyłam.

Pokaż mimo to

31

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dialogi zwierząt


Reklama
zgłoś błąd