Czytamy w weekend

LubimyCzytać
27.11.2020

Jak poradzić sobie z nadchodzącym pochmurno-smutnym listopadowym weekendem? Oczywiście z pomocą lektury! Alicja, Ola i Kinga zamierzają odetchnąć przy nieco lżejszych książkach, uciekając w światy fantastyczne. Bartłomiej z serwisu twojahistoria.pl postanowił, że aby nabrać sił na nowy tydzień pracy, poczyta o krwawych podbojach Wikingów na terenie Rusi.

Czytamy w weekend

Przyszła pora na czary, choć wcale tego nie chciałam. Nie chciałam ulec czarom. Przecież ja nie mam czasu, to nie jest odpowiedni moment. Zamykam oczy, proszę przestać mnie kusić. Zaklinanie rzeczywistości, jak zwykle, sprawdza się na krótko. W końcu i tak otwieram oczy i przyciągana tym dziwnym, tajemniczym połączeniem spoglądam wprost w „Bezgwiezdne Morze”.

Reklama

„Chłopiec na początku opowieści nie ma jak się dowiedzieć, że ta właśnie się rozpoczęła”, ale ja już to wiem. Można zawrócić w połowie drogi, bojąc się otworzyć nieznane drzwi, do których i tak kiedyś zapukamy. Można odwracać się od magicznej opowieści, ale ona i tak będzie szeptać nam do ucha swoje czarodziejskie historie, żebyśmy w końcu wysłuchali je wszystkie. Wiatr znad morza przywiał w moją stronę tajemniczą, hipnotyczną powieść o poszukiwaniu właściwych drzwi. Wędrówka rozpoczyna się, kiedy Zachary Ezra Rawlins doświadcza pewnego, opisanego w książce, zdarzenia. Ta historia to drzwi, których nie zdecydował się kiedyś otworzyć, ale znów przed nimi stanął. Tylko zamknięty w lochu pirat, pierwsza postać z książki, nie jest w stanie już otworzyć żadnych drzwi - choć, może paradoksalnie, poprzez snutą opowieść otwiera je wszystkie? I może właśnie unieruchomiony pirat zapoczątkowuje wędrówkę Zacharego? W ślad za nim oddalam się od brzegu, wabiona przez „Bezgwiezdne Morze”, kołysana jego szumem i rytmem słów pirata. Poddałam się, uległam czarom i to jest bardzo przyjemne uczucie. Przechodzę przez właściwe drzwi.

Po ciężkim dniu nie ma nic przyjemniejszego, jak zniżyć się do parteru, zasiąść na miękkim dywanie i… wygłaskać psa. Pięć minut przeczesywania dłonią sierści, patrzenia na słodki pyszczek i merdający ogon i już można uznać, że człowiek został zresetowany do wyjściowego stanu spokoju i radości.

Równie odprężające bywa czytanie o czworonogach… Generalnie wszystko co wiąże się z pieskami, uważam za przyjemne i podnoszące poziom endorfin. Dlatego w weekend mam zamiar poddać się podwójnej terapii głaskania i czytania książki „Hau. Pieski i bestie w baśniach, mitach i wierzeniach”. To niezwykle ciekawe, jak postrzeganie psa zmieniało się z biegiem czasu! Odległe historie pokazują nam, jak z dzikich zwierząt wilki zaczynały żyć w symbiozie z człowiekiem, a z czasem oswajały się i zmieniały w psy, które dziś przytulamy i którym rzucamy gumowe zabawki. Zerkając do wnętrza przed przeczytaniem książki, zobaczyłam też wiele pięknych ilustracji, a wiadomo… Im więcej małych, czarnych nosków, tym lepiej!

Ostatnio sięgam po naprawdę ciężkie pozycje. Nadal podczytuję „My, naród” Jill Lepore i muszę przyznać, że poczułam ostatnio potrzebę czegoś zdecydowanie lżejszego. Przeglądając katalog na Legimi, mój wzrok przykuła charakterystyczna okładka.

Reklama

Popularność „Zmierzchu” przypadł na mój nastoletni okres. Pamiętam, jak wszystkie koleżanki zaczytywały się w historii śmiertelnej dziewczyny, która zakochuje się w wampirze. Nie będę oszukiwać, że sama nie sięgnęłam po tę serię. Ba, przeczytałam wszystkie tomy i obejrzałam filmy. Oczywiście już dawno wyrosłam z dziewczynki, która potrafiła rozmawiać o sadze Stephenie Meyer bez uśmiechania się pod nosem. Jednak, gdy usłyszałam, że wychodzi „Słońce w mroku”, stwierdziłam, że z dziwnego sentymentu pewnie prędzej czy później sięgnę po tę pozycję.

Nie wiem, czy wybranie na lżejszą pozycję książki, która w mojej wersji ma prawie 850 stron, to dobry pomysł, ale właśnie z nią zamierzam spędzić nadchodzący weekend. Nie mam wysokich oczekiwań, chcę się po prostu dobrze bawić i znów poczuć ten klimat, gdy po raz pierwszy sięgnęłam po książki Stephenie Meyer na pewnym letnim obozie.

Rozmyślałem ostatnio o temacie kolejnej lektury. Wybór padł na przypomnienie informacji o słynnych skandynawskich wojownikach – wikingach. Temat jakże ostatnimi czasy popularny; seriale, gry, powieści oparte na kanwie historii to jedno, ale zapragnąłem sięgnąć po zwięzłe opracowanie historyczne dot. tej problematyki. Wybór padł na książkę Michała Beczka pt. „Wikingowie na Rusi”.

Wikingowie byli świetnymi wojownikami i kupcami. Ich ekspansja na teren Rusi umożliwiła powstanie nowych szlaków handlowych, a także udane osiedlenie się na tych terenach. Waregowie – jak nazywali ich Słowianie – już w VIII wieku rozpoczęli zakładanie pierwszych osad. Asymilacji pomagał fakt importu i eksportu wielu towarów z odległych krain. Wikingowie sprowadzali np. jedwab, egzotyczne przyprawy, wino, srebro, sól etc., od Wysp Brytyjskich do Konstantynopola, a nawet Jerozolimy. Handel kwitł także jeśli chodzi o niewolników, ponieważ Wikingowie najchętniej sprzedawali chrześcijańskich i słowiańskich jeńców do krajów arabskich. Więcej informacji o tym znajdziecie w tekście książki (interesująca opowieść po ówczesnym handlu!).

Autor w swej publikacji opisuje także późniejsze losy Wikingów (Waregów) osiadłych na terenach Rusi i stara się odpowiedzieć na kilka ważnych pytań: czy kontakty ze Skandynawią ustały? Jak wyglądało tworzenie nowego organizmu państwowego? Kiedy nastał zmierzch ery wikingów na chrześcijańskiej Rusi oraz jak wyglądały rządy pierwszych Rurykowiczów. Lektura przyjemna i zachęcająca czytelnika do pogłębienia tematu!

O wikingach możecie przeczytać także na stronie Twoja Historia.

[kk]

Reklama

komentarze [164]

Sortuj:
1
1
30.11.2020 12:05

"Śladami uczestników" - książka o pierwszej wyprawie Jeleniogórskiej na Annapurna South w 1979 roku. Zdobycie wierzchołka przez K. Wielickiego i K. Śmieszko  - autor Maciej Pietrowicz. Książka zawiera piękne zdjęcia :) dodatkowa atrakcja to QR kody :) do kupienia na stronie www.sladamiuczestnikow.pl Polecam! :)


311
4
30.11.2020 00:11

 Pierwsza osoba liczby pojedynczej Pierwsza osoba liczby pojedynczej


3315
401
29.11.2020 22:14

U mnie w klimacie świątecznym:
Skończyłam czytać  Nowy podarunek Nowy podarunek a teraz zaczynam czytać  Zostań moim aniołem Zostań moim aniołem a następnie  Listy pełne marzeń Listy pełne...

więcej

3315
401
29.11.2020 22:14

U mnie w klimacie świątecznym:
Skończyłam czytać  Nowy podarunek Nowy podarunek a teraz zaczynam czytać  Zostań moim aniołem Zostań moim aniołem a następnie  Listy pełne marzeń Listy pełne...

więcej

831
11
29.11.2020 13:07

 Nie całkiem białe Boże Narodzenie Nie całkiem białe Boże Narodzenie


5960
24
29.11.2020 11:28

U mnie przyszedł czas na  Cherub Cherub


434
128
29.11.2020 15:21

Wlasnie kończę :)


297
0
29.11.2020 10:12

Właśnie skończyłam serię Niezwyczajni.
 Zamarznięta luneta Zamarznięta luneta


113
30
29.11.2020 09:50

Skończyłem
 Buszujący w zbożu Buszujący w zbożu

Zaczynam  Instytut


174
22
29.11.2020 09:23

U mnie klasycznie klasyka :) W końcu nadeszła pora na przeczytanie "Portretu Doriana Graya"  Portret Doriana Graya


310
0
28.11.2020 20:46

aktualnie  Sfora Sfora


zgłoś błąd