Koniec lata, początek szkoły. O książkach wakacyjnych

Bartek Czartoryski
29.08.2020

Nie ma idealnych książek na lato, skrojonych specjalnie pod wakacyjne urlopy. Zawsze uważałem, mniej lub bardziej słusznie, że to tylko marketingowa bzdurka, choć sam mam niezmienne od lat preferencje, co zabieram ze sobą na letnie eskapady z dala od domu.

Koniec lata, początek szkoły. O książkach wakacyjnych

Znałem takich, którzy na wakacje do plecaka ładowali cegły Tomasza Manna, nigdy nie mogąc znaleźć na nie czasu między zmywaniem, wyjściem na autobus do pracy, a szykowaniem sobie kanapek na kolację. Sam niegdyś łykałem kryminały jak pelikan, ucząc się empirycznie znaczenia terminu „literatura pociągowa”. Dzisiaj nie potrafię wyobrazić sobie urlopu bez Stephena Kinga i jak pan z Bangor przestanie kiedyś pisać, to chyba będę czytał od początku jego calutką bibliografię. Ba, nawet teraz, gdy piszę te słowa, na dzień przed wyjazdem, mam załadowany na mojego ukochanego „kundla” nowy zbiór opowiadań napisany przez jego syna, Joego Hilla.

Wakacyjne przygody, wakacyjne lektury

Żaden ze mnie psycholog, ale wydaje mi się, że indywidualna definicja książki letniej, czyli wakacyjnej, zależy od rytuału czytelniczego wykształconego za młodu. Zwykle sami wydawcy z nadejściem sezonu urlopowego, w tym roku jakże nieklasycznego, zwalniają tempo i serwują powieści lekkie, łatwe i przyjemne. Przecież mało kto będzie sięgał po rzeczonego Manna, kładąc się na plażowym ręczniku, albo zasiadając przy herbacie z rumem na twardej ławie górskiego schroniska. Ale znajdą się i tacy. Zdaje się, że wtedy często nadrabiamy lektury, na które czasu nie mieliśmy wcześniej i, prawdopodobnie, nie będziemy mieli czasu później.

Reklama

Lecz niekoniecznie chcemy być przeciągnięci pod kilem przez literaturę wymagającą od nas umysłowego przerzucania ton gruzu. Stąd wszelakie listy publikowane jak internet długi i szeroki, które przejrzałem sobie wybiórczo przed przystąpieniem do pisania, zawierały raczej przypadkowe nowości. Gdybym jednak miał odpowiedzieć, zapytany przez kogoś o modelową książkę na lato, a zapytany zostałem przez miłościwie nam panującą redaktor naczelną, powiedziałbym, że musi ona zostać skrojona według paru zasad. Rzecz jasna to żadna uniwersalna wykładnia, raczej zabawa skojarzeniowa, bo, jak napisałem powyżej, jest to sprawa szalenie indywidualna. Mnie lato kojarzy się, na przykład, z dorastaniem, co nie jest znowuż żadną niespodzianką. Okres wakacyjny zawsze był przecież czasem, kiedy, będąc zwolnionym ze szkolnej odpowiedzialności, przeżywało się prawdziwe przygody. Jako że czas ten przypada na lata dla człowieka formacyjne, nie jest dziwnym, wspominając je z perspektywy człowieka od dawna dorosłego, poszukiwanie wydarzenia, które można by określić mianem rytuału przejścia.

Gadałem o tym zresztą z Jakubem Ćwiekiem przy okazji naszego niedawnego wywiadu przeprowadzonego przeze mnie przy okazji premiery „Topieli”, dlatego odsyłam do tej rozmowy, zamiast się rozpisywać. I polecam rzeczoną powieść jako esencjonalny przykład książki letniej.

Pierwsza dziewczyna, pierwsza wódka

Reklama

A skoro kumoterstwa stało się zadość, idźmy dalej. Wypadałoby, żeby akcja modelowej książki wakacyjnej, a jakżeby inaczej, toczyła się gdzieś od czerwca do końca sierpnia. Jak pisałem, to czas wyczekiwanej swobody, zawieszenia obowiązujących zwykle zasad, kiedy nie trzeba kłaść się spać przed północą i zrywać rano do szkoły. Można leżeć w betach i oglądać filmy, albo cały dzień kopać piłkę. Co tylko kto lubi. Dlatego nic dziwnego, że, oderwani od biurek i ekranu komputera, również chcemy czytać o tych, którzy mają labę. Ale chodzi też o znacznie głębsze relacje fikcji z rzeczywistością. Letnie przygody to rzecz, z którą potrafi utożsamić się bodaj każdy czytelnik, to pierwsze miłości, faza dojrzewania, początek i koniec owego rytuału przejścia.

Bo weźmy chociażby „Tamte dni, tamte noce”, kolejną pozycję wybitnie letnią i odhaczającą wszystkie obowiązkowe kratki, a zupełnie przecież różną od „Topieli”, na pierwszy plan wysuwającą seksualne przebudzenie. Podobnie „Tajemnice Pittsburgha”, powieściowy debiut Michaela Chabona, gdzie młody chłopak przeżywa swoje pierwsze doświadczenia cielesne i uczuciowe z tą samą płcią. I to też rzecz tak odmienna, że trudno stawiać ją obok książki Andre Acimana. Lecz nadal letnia! To zbiór niezwykle szeroki. Dowodem tego jest chociażby wakacyjna aura „Maga” Johna Fowlesa, powieści, z braku lepszej miary, psychologicznej. Ktoś cyniczny mógłby pewnie do tego grona zaliczyć również i szokującą „Dziewczynę z sąsiedztwa” Jacka Ketchuma (albo jej swoistego protoplastę, „Let’s Go Play at the Adams’” Mendala Johnsona), ale to z kolei, rzekłbym, antyteza powieści wakacyjnej. Niby wszystko się zgadza, bo to także historia coming-of-age, ale będąca jednocześnie tak przerażającym, bo opartym na faktach, studium czystego zła, że trzeba ją odchorowywać co najmniej do początku następnego roku szkolnego.

Lato, lato wszędzie

Czyli może to jednak nie takie proste określić, co jest powieścią wakacyjną, a co nie? Może ważniejsze od owych „znaków szczególnych” są emocje, jakie wywołuje? Niewykluczone. Dyskomfort z pewnością nie jest niczym pożądanym, gdy się chce wypocząć. Na pierwszy rzut oka kłóci się to z tym, co napisałem o swoich doświadczeniach wakacyjnych. Ale na drugi już nie. Kinga zawsze bowiem traktowałem familiarnie, a uprawianą przez niego grozę jako nasączoną pożądanymi przeze mnie nostalgią i sentymentem; czytam go bardziej dla obyczaju niż horroru. A kryminały? Od dawna nie jestem specem i mam nikłe pojęcia o obecnej kondycji gatunku, lecz i tak zwykle zabierałem ze sobą poczciwe klasyki Agaty Christie, nie społeczne zaangażowane, ciężkie od deszczu i słuszne objętościowo skandynawskie tomiszcza. Dzisiaj zdarza mi się trzymać na urlopowy okres świetne powieści J.K. Rowling o Cormoranie Strike’u, pisane pod pseudonimem Robert Galbraith. Słowem, im bardziej usiłuje się stworzyć definicję powieści wakacyjnej, tym trudniejsze się to wydaje. Choć przy założeniu, że jednak odstawimy swoje osobiste emocje i preferencje na bok, po przefiltrowaniu wszystkiego, co napisałem powyżej, mógłbym zaryzykować stwierdzenie, że jeśli już bardzo, ale to bardzo chciałoby nam się znaleźć wspólny mianownik, byłyby to lato oraz rytuał przejścia. Czyli powracamy do punktu wyjścia.

Przy jednoczesnym zastrzeżeniu, że książka wakacyjna nie musi opowiadać o dorastaniu („Czuła jest noc”, żeby wymienić pierwsze, co przyszło mi akurat do głowy), choć często tak bywa („Zabić drozda”, żeby wymienić arcydzieło totalne). Lato staje się najczęściej alegorią procesu pewnej zmiany. I chyba już tak się utarło, do tego przywykliśmy, że z wakacji powracamy może nie tyle innymi ludźmi, niż byliśmy, ale z pewnością bogatsi o pewne doświadczenia. Także te książkowe, wyniesione z lektury tego, co spakowaliśmy do walizy albo załadowaliśmy na czytnik. Bo ja, po namyśle, dorzuciłem jeszcze przed momentem „Czarodziejską górę”. Akurat skończę jesienią.

Reklama

komentarze [12]

Sortuj:
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Michał Stanek 02.09.2020 09:07
Czytelnik

Ja niemal co roku czytam "Raz w roku w Skiroławkach" Zbigniewa Nienackiego. To też jest arcydzieło totalne i wielogatunkowe. Pisałem o tym kiedyś:
https://www.zaokladkiplotem.pl/2015/08/dekameronpl-zbigniew-nienacki-raz-w.html

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
 Raz w roku w Skiroławkach
Grzybek 31.08.2020 17:17
Czytelnik

Co roku staram się w czasie wakacji sięgać po kryminały. W poprzednich latach miałem wakacje z kryminałem skandynawskim. W tym roku nadrobiłem zaległości w książkach Marka Krajewskiego (dwie ostatnie o Mocku i dwie ostatnie o Popielskim). A przy okazji, z dorastającą córką, czytamy wspólnie przygody Pana Samochodzika Z. Nienackiego.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Amelia 31.08.2020 01:15
Czytelniczka

Wakacyjne wyjazdy generują we mnie potrzebę czytania bez głębszej analizy książki. Nie chodzi o to, żeby czytać bezmyślnie i same gnioty, lecz nie analizować, czy akurat to warto czytać. To chyba jedyny przypadek, kiedy można do mnie podejść z książką i powiedzieć, żebym przeczytała. Wezmę i przeczytam, nawet nie zapytam. Temat jest mi obojętny, gatunek też. Potrafię...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Legeriusz 31.08.2020 16:26
Czytelnik

Ciekawe jakie?

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Amelia 31.08.2020 18:33
Czytelniczka

Dwa polskie kryminały, które mają bardzo dobre oceny. Może za wątki erotyczne. Dla mnie to straszne gnioty, nie byłam w stanie (d)ocenić ich podobnie jak inni czytelnicy. Plus wakacyjnego czytania -wiem, że panią Świst muszę omijać z daleka.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Aby napisać wiadomość zaloguj się
MogwaiGirl 30.08.2020 10:51
Czytelniczka

Dla mnie na lato idealne są lekkie powieści z motywem podróżniczym w tle, jak chociażby:

Pod słońcem Toskanii

Jedz, módl się, kochaj

Księżyc nad Bretanią, czy

Czekolada

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
 Pod słońcem Toskanii  Jedz, módl się, kochaj  Księżyc nad Bretanią  Czekolada
Ola 30.08.2020 08:12
Czytelniczka

W książce wakacyjnej zwykle szukamy tego, co odrywa nas od rzeczywistości, pozwala się zrelaksować daje poczucie spełnienia. Właśnie tym wszystkim są wakacje - dla każdego w innym miejscu, w innej formie, różnej jakości. Taka właśnie bywa literatura, która nam towarzyszy w trakcie letnich wypadów, dla każdego inna. Wydawnictwa działają dokładnie, jak biura podróży -...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
betsy 29.08.2020 22:45
Czytelniczka

Dla mnie na ulop idealna była Gdzie śpiewają raki . Zwłaszcza, ze czytałam ją w zupełnej ciszy, na Kaszubach, nad pięknymi jeziorami. Natura i przyroda odgrywają w tej ksiązce niebagatelną rolę.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
 Gdzie śpiewają raki
czytamcałyczas 29.08.2020 11:23
Czytelnik

Ja nie mam książek,specjalnie na wakacje.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
vmax89 29.08.2020 12:10
Czytelnik

A kogo to obchodzi?

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
czytamcałyczas 29.08.2020 12:50
Czytelnik

Było pytanie.Jest odpowiedź.I nie mów za wrzystkich.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Bartek Czartoryski 28.08.2020 12:42
Tłumacz

Zapraszam do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
zgłoś błąd