Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Girl-from-Stars 
status: Czytelnik, dodał: 3 cytaty, ostatnio widziany 6 minut temu
Teraz czytam
  • Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu
    Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu
    Autor:
    Clovis LaFay ma kłopoty rodzinne. Nieżyjący już ojciec miał reputację czarnego maga, znacznie starszy przyrodni brat jest wrogo nastawiony, a dzieci tego ostatniego… No cóż, na pewne zaburzenia nie ma...
    czytelników: 1488 | opinie: 145 | ocena: 7,19 (405 głosów)
  • Confess
    Confess
    Autor:
    Znajdź w sobie odwagę, by wyznać… SEKRET PRAWDĘ MIŁOŚĆ Niewypowiedziane pragnienia, bolesna przeszłość i głęboko skrywane grzechy są dla Owena największą inspiracją. Utalentowany malarz kolekcjonu...
    czytelników: 6128 | opinie: 303 | ocena: 8,12 (2340 głosów) | inne wydania: 2
  • Consolation
    Consolation
    Autor:
    Liam nie miał być moim szczęśliwym zakończeniem. Nawet nie byłam nim zainteresowana. Był najlepszym przyjacielem mojego męża – zakazanym owocem.Tyle że mój mąż nie żyje, a ja czuję się samotna. Tęskni...
    czytelników: 664 | opinie: 83 | ocena: 8,25 (125 głosów)
  • Dwór cierni i róż
    Dwór cierni i róż
    Autor:
    Autorka bestsellerowej serii Szklany Tron powraca z porywającą opowieścią o miłości, która jest w stanie pokonać nienawiść i uprzedzenia! Idealna lektura dla fanów George. R.R. Martina! Co może powsta...
    czytelników: 6926 | opinie: 452 | ocena: 8,04 (2929 głosów)
  • Jutro będziemy szczęśliwi
    Jutro będziemy szczęśliwi
    Autor:
    Życie pisze własne scenariusze Trzy lata – już tyle czasu Zuza próbuje poskładać swoje życie od nowa, ale w tej skomplikowanej układance wciąż brakuje najważniejszego elementu – jej wielkiej miłości....
    czytelników: 245 | opinie: 30 | ocena: 7,51 (57 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2017-10-13 19:03:37
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Consolation Duet (tom 1)
 
2017-10-13 19:02:46
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Twisted Love (tom 2)

kochajacaksiazki.blogspot.com


Po przeczytaniu pierwszego tomu cyklu „Twisted love” pt. „Twoim śladem” bez wahania postanowiłam sięgnąć po kolejną część, by poznać dalsze losy bohaterów, których naprawdę polubiłam. Po rewelacyjnej pierwszej części, nadszedł jednak czas na nieco słabszą kontynuację…

Kontynuacja bestselleru "Twoim śladem".

Aubrey Duncan zawiodła się na miłości. Co powinna...
kochajacaksiazki.blogspot.com


Po przeczytaniu pierwszego tomu cyklu „Twisted love” pt. „Twoim śladem” bez wahania postanowiłam sięgnąć po kolejną część, by poznać dalsze losy bohaterów, których naprawdę polubiłam. Po rewelacyjnej pierwszej części, nadszedł jednak czas na nieco słabszą kontynuację…

Kontynuacja bestselleru "Twoim śladem".

Aubrey Duncan zawiodła się na miłości. Co powinna teraz zrobić? Posłuchać serca, które ją zdradziło, czy serca, które podpowiada jej by po prostu odpuścić? Uzależnienie prawie pokonało i zniszczyło Maxxa Demelo. Zrujnowało jego życie i jedyną rzecz, na której naprawdę mu zależało – związek z ukochaną dziewczyną. Pragnął zasłużyć na związek z Aubrey Duncan, nawet jeśli musiałby podjąć się niemożliwego. Dlatego zgłosił się na odwyk. Aubrey straciła wszystko ponieważ poszła za głosem serca. Obiecała, że tym razem będzie myśleć przede wszystkim o sobie, zadba o siebie z dala od Maxxa i jego demonów. Lecz gdy tylko zacznie działać, Maxx skończy odwyk i pojawi się w życiu Aubrey, chcąc jej udowodnić, jak bardzo siebie potrzebują. Chaos wedrze się w ich życie ze zdwojoną siłą. Nieważne jak bardzo złamane – serce nie daje o sobie zapomnieć…

Moim największym zarzutem wobec tej książki jest fakt, iż widoczny jest w niej zanik jakiejkolwiek akcji. Cała ta historia ciągnęła mi się niemiłosiernie długo, nie potrafiąc zaintrygować mnie na dłuższą metę. Autorka w tej części, niestety nie potrafiła mnie zachwycić. Lektura tej książki zajęła mi trochę czasu, głównie przez to, że najzwyczajniej się przy niej nudziłam i często ją odkładałam „na później”, by potem sięgnąć ponownie. Za każdym razem kończyło się jednak tak samo – rozczarowaniem.

Cała ta historia to jedna wielka DRAMA. Jestem w pełni świadoma tego, że poruszając taką, a nie inną tematykę, autor musi oddać w swej historii pewien charakter, nie mniej jednak według mnie, trzeba znać umiar. Zwłaszcza, biorąc pod uwagę fakt, iż nie jest to jakaś cieniutka lektura na godzinę lub dwie.

Zabrakło mi w tej części rozdziałów, gdzie narracja była prowadzona przez samego Maxxa. To jednak on w głównej mierze jest kluczową postacią w tej historii. Jednak zamiast poświęcić więcej uwagi kluczowej postaci, postanowiła skupić się na Audrey. Nie twierdzę, że jej wątek jest mało ważny, nie mniej jednak, jak dla mnie był zbyt przeciągany i dramatyczny.

Przez pierwszą część książki nie czułam tej autentyczności, którą zachwycałam się podczas lektury „Twoim śladem”. W tej części mamy do czynienia z bohaterem, który jest w trakcie rzucania narkotyków. Pani Walters nie potrafiła jednak przekonać mnie do tego rzeczywistego trudu, bólu i cierpienia, jakie wiążą się z głodem narkotykowym. Odnosiłam wrażenie, że Maxxowi walka z narkotykami przychodzi niezwykle łatwo.

Co do samego zakończenia tej historii mam mieszane uczucia. Spodziewałam się nieco ciekawszego finału, który zrekompensuje mi dość nużący początek. Niestety autorka nie wybroniła się nawet samą końcówką, gdyż poleciała po schematach.

Podsumowując, „Wróć za mną” jest niestety dużą słabszą kontynuacją „Twoim śladem”, które dla mnie było naprawdę dobre. Pomimo świetnego stylu pisania, który jest niezwykle przyjemny do czytania, autorka poległa przy fabule. Wielka szkoda, gdyż ten tom miał naprawdę ogromny potencjał.

Moja ocena: 6/10

pokaż więcej

 
2017-10-07 23:03:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Seria: Editio Red

kochajacaksiazki.blogspot.com




Z bestsellerami New York Timesa bywa różnie. Większość zachwala, poleca i wznosi swe „och-y” i „ach-y” ku niebiosom. Zawsze jednak znajdzie się taka grupa odbiorców, która jest zdecydowanymi przeciwnikami danej historii. Jednak nic w tym dziwnego. Miano „bestsellera” w końcu do czegoś zobowiązuje. Czytelnik sięgający po daną pozycję, która zawiera na okładce...
kochajacaksiazki.blogspot.com




Z bestsellerami New York Timesa bywa różnie. Większość zachwala, poleca i wznosi swe „och-y” i „ach-y” ku niebiosom. Zawsze jednak znajdzie się taka grupa odbiorców, która jest zdecydowanymi przeciwnikami danej historii. Jednak nic w tym dziwnego. Miano „bestsellera” w końcu do czegoś zobowiązuje. Czytelnik sięgający po daną pozycję, która zawiera na okładce takowe miano, zazwyczaj chce być pewien, że w jego ręce trafia coś bardzo dobrego. Tak było w moim przypadku, gdy sięgnęłam po „Przyrodniego brata” Penelope Ward. Nie spodziewałam się jednak, że czeka mnie aż tak duże rozczarowanie…

BESTSELLER “„NEW YORK TIMESA” I POCZĄTEK FENOMENU...
Dziewczyna nie powinna pragnąć tego, kto ją dręczy.
Greta była cichą nastolatką, a jej życie miało swój spokojny rytm — szkoła, nauka, dorywcza praca i dom... Kiedy pewnego dnia w domu pojawił się jej przyrodni brat Elec, nie była na to przygotowana. Nienawidziła tego, jak wyżywał się na niej, dając upust swojej niechęci wobec nowej rodziny. Nienawidziła tego, że sprowadzał do swojego pokoju różne dziewczyny z ich szkoły. Nienawidziła tego, że coraz bardziej ją fascynował. Zbuntowany, irytujący i odpychający, coraz bardziej pociągał Gretę. Jego aroganckie zachowanie, muskularne ciało, pięknie wyrzeźbiona twarz sprawiły, że jej ciało wbrew umysłowi reagowało tak, jak jeszcze nigdy przedtem. Łączące ich uczucia zaczęły się zmieniać, aż pewnej nocy przekroczyli granicę, spoza której nie było już odwrotu...
Następnego dnia Elec wrócił do Kalifornii, zniknął z jej życia równie nagle, jak się w nim pojawił. Minęły lata, od kiedy widziała go po raz ostatni. Gdyby nie rodzinna tragedia, która pewnego dnia zaskoczyła wszystkich, pewnie już nigdy nie stanęliby ze sobą twarzą w twarz. Oszołomiona Greta stwierdza, że nastolatek, dla którego straciła głowę, wyrósł na mężczyznę, który dziś potrafi doprowadzić ją do szaleństwa.
Ze śmierci zrodziło się życie. Z nienawiści zrodziła się miłość.


Jeśli miałabym opisać jednym słowem tą książkę, było by to „chaos”. Mimo tego, że książka liczy sobie niewiele ponad dwieście stron, to autorka przelała na nie historię, której czas trwania akcji rozciąga się na kilka ładnych lat. Wszystko dzieje się zbyt szybko. Ważnym momentom, wpływającym na rozwój akcji, poświęcone jest zaledwie kilka stron. Rozkwit emocji jest zbyt gwałtowny, przez co jak dla mnie nie jest zbyt wiarygodny.

Dialogi są proste, przez co kompletnie nie urozmaicają fabuły. Sam pomysł na książkę, nie jest zły, lecz mocno niedopracowany. To niedopracowanie widoczne jest w drugiej części książki, gdzie cała ta historia w skrócie przedstawiona jest z perspektywy Eleca. Penelope Ward w tym fragmencie w zasadzie nie wniosła nic nowego. Zaledwie jedna tajemnica z życia Eleca zostaje wyciągnięta na światło dzienne. A reszta to „powtórka z rozrywki” z tego, co wcześniej zostało opowiedziane ze strony Grety. Jednym słowem: NUDA.

Postać Eleca była jedną wielką sprzecznością. Czasami potrafił być niezwykle wrażliwym i inteligentnym artystą, a czasem zwyczajnie sprośnym i wiecznie napalonym facetem. Te cechy wystarczyłoby umiejętnie połączyć, by stworzyć naprawdę świetną postać. Niestety, wyszło jak wyszło.
Co do Grety – przerysowana, nadwrażliwa nastolatka o irytującym zachowaniu.

Samo zakończenie było dla mnie zbyt banalne. Brak jakiegokolwiek elementu zaskoczenia, choć odrobiny dramaturgii, cokolwiek… Nie ukrywam, iż miałam nadzieję, że chociaż samym finałem autorka się wybroni, ale niestety moja wiara poszła na darmo.

Podsumowując, „Przyrodni brat” jest kompletnie nieprzemyślaną i niedopracowaną książką. Jest to zwyczajne nastolatkowe romansidło, napisane na dość niskim poziomie. Z ręką na sercu mogę przyznać, że istnieje mnóstwo innych, o wiele ciekawszych romansów.

Moja ocena: 5/10

pokaż więcej

 
2017-10-07 15:15:25
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2017-09-23 16:10:23
Ma nowego znajomego: Angel676
 
2017-09-08 20:26:35
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2017-09-08 17:03:57
Ma nowego znajomego: nolongerhuman
 
2017-08-27 20:00:10
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Calendar Girl (tom 3)

kochajacaksiazki.blogspot.com

Seria „Calendar Girl”, pióra Audrey Carlan jest idealnym dowodem na to, że polskie przysłowie, mówiące, że „praktyka czyni mistrza”, jest jak najbardziej prawdziwe. Pomimo dość słabego początku, pełnego zgrzytu i mnóstwa czytelniczych narzekań, nie dałam się całkowicie zniechęcić do tej serii i dotarłam do półmetku przygód Mii. Z III tomem tego cyklu wiązałam...
kochajacaksiazki.blogspot.com

Seria „Calendar Girl”, pióra Audrey Carlan jest idealnym dowodem na to, że polskie przysłowie, mówiące, że „praktyka czyni mistrza”, jest jak najbardziej prawdziwe. Pomimo dość słabego początku, pełnego zgrzytu i mnóstwa czytelniczych narzekań, nie dałam się całkowicie zniechęcić do tej serii i dotarłam do półmetku przygód Mii. Z III tomem tego cyklu wiązałam większe nadzieje. Skoro w II tomie widać znaczną poprawę, to suma summarum, trzeci tom powinien być jeszcze lepszy, prawda?

Druga połowa roku Dziewczyny na miesiąc zapowiada się pasjonująco i zaskakująco. Hip-hop, gorące Miami i Latin Lov-ah w lipcu, a to za sprawą popularnego i seksownego Antona Santiago w magicznym Miami. Mia jest uwodzicielką i kusicielką w najnowszym jego teledysku. Kto jednak kogo uwiedzie? Tajemnice, rodzinne kolacje i niespodziewany zwrot akcji w sierpniu w Teksasie. Mia wciela się w rolę zaginionej siostry potentata naftowego i kowboja Maxwella Cunninghama, który ma rok na odnalezienie siostry, inaczej straci połowę swojego imperium. Zakochuje się w rodzinie, której nigdy nie miała i którą trudno jej będzie opuścić. Jakie rodzinne sekrety odkryje?
Vegas i nieprzewidziane komplikacje we wrześniu. Powrót do domu nie jest tak cudowny, jak Mia by chciała. Nie udaje jej się spłacić jednej raty długu, ojciec leży na łożu śmierci, a Wes zaginął. Zdesperowana Mia nie ma wyboru, podejmuje działania, które mają zapewnić bezpieczeństwo jej i jej rodzinie. Dług musi zostać spłacony…

Po zakończonej lekturze III części, z ulgą mogę przyznać, że nareszcie dostałam to, czego oczekiwałam, sięgając po I tom. Autorka chyba w końcu dostrzegła największe atuty swej historii i postanowiła je w pełni wykorzystać.

W przedostatnim tomie, nareszcie mamy przerwę od monotonii, jaką nietrudno było dostrzec w poprzednich częściach. Te comiesięczne wyprawy do idealnie zbudowanych, nieziemsko przystojnych i obrzydliwie bogatych facetów zaczęły mnie już nieco nudzić. Co za dużo, to jednak nie zdrowo.
I nagle, w III części następuje przełom: autorka rezygnuje ze schematyczności, którą dało się wyczuć w poprzednich tomach, a w zamian daje nam coś świeżego i ciekawego. Audrey Carlan rozwija wątki pominięte, lub nie do końca wykorzystane, budząc przy tym napięcie, wywołujące duże zaciekawienie u czytelnika. Ale to jeszcze nie wszystko. Całość dopełniają nowe i intrygujące wątki, które sprawiają, że ciężko oderwać się od lektury.

W końcu doczekałam się tomu, w którym autorka nie stawia na pierwszym miejscu „pracy” Mii i wszelkiego tego, co z tą pracą jest związane. Audrey Carlan poświęca dużo więcej uwagi rodzinie Mii: zarówno siostrze, jak i jej rodzicom. Wraz z każdą przeczytaną stroną, odkrywamy tajemnice, które diametralnie wpłyną na życie głównej bohaterki. W tomie tym, kontynuowany jest również wątek miłosny Mia & Wes. Wciąż nie jestem do końca przekonana do tej ich mniemanej miłości, nie mniej jednak napisany był on dość dobrze, przez co nie odczuwałam już takiego niesmaku, jaki towarzyszył mi podczas czytania I i II tomu.


To co nie uległo zmianie, to moja niechęć do głównej bohaterki. Pomimo tego, iż bohaterka przeszła jakąś tam „przemianę” i nie irytowała mnie aż w tak dużym stopniu, jak w poprzednich tomach, to jednak czeka ją jeszcze długa droga, by ostatecznie mnie do siebie przekonać.


„Dziewczyna na miesiąc. Lipiec. Sierpień. Wrzesień” była dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Autorka udowodniła, że potrafi stworzyć ciekawą fabułę, która od początku do samego końca, potrafi wciągnąć czytelnika. Dodatkowo, Audrey Carlan pokazała, że potrafi budować napięcie, trzymając czytelnika w zupełnej niewiedzy, oraz zapewnić mu dużą dawkę zaskoczenia.
III tom w końcu sprostał moim oczekiwaniom i sprawił, że z chęcią sięgnę po kolejną (już ostatnią) część tej serii.

Moja ocena: 7/10

pokaż więcej

 
2017-08-16 20:35:10
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

kochajacaksiazki.blogspot.com



O historii Maddy i Olly’ego dowiedziałam się dzięki zwiastunowi filmu, który okazał się być ekranizacją światowego bestsellera pt. „Ponad wszystko” pióra Nicoli Yoon. Wstrzymałam w sobie chęć obejrzenia filmu, z postanowieniem, że najpierw przeczytam książkę. Gdy rozpoczęłam lekturę, byłam przekonana, że czeka mnie historia podobna do „Gwiazd naszych wina”...
kochajacaksiazki.blogspot.com



O historii Maddy i Olly’ego dowiedziałam się dzięki zwiastunowi filmu, który okazał się być ekranizacją światowego bestsellera pt. „Ponad wszystko” pióra Nicoli Yoon. Wstrzymałam w sobie chęć obejrzenia filmu, z postanowieniem, że najpierw przeczytam książkę. Gdy rozpoczęłam lekturę, byłam przekonana, że czeka mnie historia podobna do „Gwiazd naszych wina” Johna Greena. Nie miałam żadnych oczekiwań wobec tej pozycji, gdyż w pewnym stopniu oczekiwałam „powtórki z rozrywki”. Pomimo mojego sceptycznego podejścia, „Ponad wszystko” było dla mnie pozytywnym zaskoczeniem.


Choroba nastoletniej Maddy jest bardzo rzadka. Ma alergię na cały świat. Od siedemnastu lat jest uwięziona w domu. Kontaktują się z nią wyłącznie mama i pielęgniarka. Pewnego dnia Maddy wygląda przez okno i widzi... jego. Jest wysoki, szczupły, ubrany na czarno. Ich spojrzenia się spotykają. Obserwuje go z oddali. Już wie, że jej życie właśnie się zmieniło. Nieodwracalnie. I wie, że to będzie katastrofa.

Pani Yoon z dużym przytupem wkroczyła w świat pisarzy. Jej debiutancka powieść „Ponad wszystko” od razu zyskała miano bestsellera, a w czerwcu bieżącego roku na ekrany kin trafiła ekranizacja tejże książki. Co więc takiego w sobie miała ta pozycja, że została ona aż tak bardzo pozytywnie przyjęta wśród czytelników?

Pomimo tego, że historia ta nie jest jakoś wyjątkowo oryginalna, to jednak bije od tej książki ciepłem, pewnego rodzaju delikatnością i pięknem. Każdy wielbiciel gatunku New Adult z pewnością przepadnie podczas czytania tej pozycji.

Autorka wykreowała bardzo sympatycznych bohaterów, którzy skradli moje serce już od pierwszych stron. Co prawda postać Olly’ego była nieco wyidealizowana, ale któż zabroni nam marzyć, że gdzieś tam na świecie istnieją tacy faceci?
Na uwagę zasługują również postacie drugoplanowe, a zwłaszcza pielęgniarka Maddy – Carla. Kobieta z życiowa mądrością i ogromnym serduchem, której nie da się nie polubić.

To co mnie zachwyciło chyba najbardziej w tym wydaniu to szata graficzna książki. Mamy tutaj mnóstwo rysunków, wykresów, sms-ów, fragmentów pamiętnika i innych świetnych grafik, które niezwykle umilają lekturę i nadają tej historii pewnej rodzaju wyjątkowości. Warto tutaj wspomnieć, że autorem tych wszystkich świetnych rysunków jest … mąż pani Nicoli.

Kolejnym atutem tej historii jest jej zakończenie. Myślałam, że autorka poleci po schematach i ostateczny finał będzie dość banalny. Czekało mnie jednak duże zaskoczenie. Dla większości czytelników, zakończenie tej historii było niezwykle zaskakujące i nieoczekiwane. Ja, pomimo tego, że w pewnym stopniu domyśliłam się całego zakończenia, to jednak oceniam je bardzo pozytywnie.

Pani Yoon ma niezwykle lekki i przyjemny do czytania styl pisania. Przepłynęłam przez całą tą historię w ciągu dzisiejszego popołudnia i muszę przyznać, że „Ponad wszystko” niezwykle umilił mi dzisiejszy dzień.

Podsumowując, „Ponad wszystko” to rewelacyjna pozycja dla każdego miłośnika tzw. „młodzieżówek”. To ciepła historia o miłości, poświęceniu i docenieniu każdego przeżytego przez nas dnia. Docenieniu wszystkich tych osób, które są wokół nas, a także pięknego świata który nas otacza. Polecam!

Moja ocena: 8/10

pokaż więcej

 
2017-08-14 22:31:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

kochajacaksiazki.blogspot.com




W kwietniu bieżącego roku na polskim rynku wydawniczym ukazała się debiutancka powieść Louise Jensen pt. „Siostra”. Książka ta w dość krótkim czasie zyskała miano bestsellera i przez długi okres nie schodziła z podium najlepiej sprzedających się książek. Thriller psychologiczny „Siostra” wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie, dlatego też, gdy po czterech...
kochajacaksiazki.blogspot.com




W kwietniu bieżącego roku na polskim rynku wydawniczym ukazała się debiutancka powieść Louise Jensen pt. „Siostra”. Książka ta w dość krótkim czasie zyskała miano bestsellera i przez długi okres nie schodziła z podium najlepiej sprzedających się książek. Thriller psychologiczny „Siostra” wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie, dlatego też, gdy po czterech miesiącach od ukazania się debiutanckiej powieści tej autorki, na rynku wydawniczym pojawiła się jej kolejna książka, nie wahałam się zbyt długo i z chęcią sięgnęłam po „Prezent”.

Uważaj, o co prosisz, bo możesz to otrzymać…
Nigdy nie pozwolę ci odejść…
Callie ginie w wypadku samochodowym, a niewyjaśnione okoliczności jej śmierci dodatkowo pogłębiają rozpacz zdruzgotanych rodziców… Tymczasem jej serce zostaje przeszczepione Jennie, która dostaje od życia drugą szansę. Wdzięczna za ten nieoceniony podarunek, Jenna nawiązuje kontakt z rodzicami dawczyni, jednak wkrótce odkrywa, że idealna rodzina Callie skrywa wiele mrocznych sekretów. Co tak naprawdę stało się z jej młodszą siostrą, Sophie, która podobno przebywa za granicą? Co ukrywa Nathan, były narzeczony Callie? Jak naprawdę zginęła kobieta, dzięki której Jenna nadal oddycha? Bohaterka postanawia odkryć prawdę za wszelką cenę, stawiając na szali relacje z bliskimi, zdrowe zmysły, a nawet własne życie.

Podobała mi się „Siostra”, jednak „Prezent” jak dla mnie jest jeszcze lepszy. W tym przypadku widać, że przysłowie „praktyka czyni mistrza” w pełni oddaje rozwój literacki Louise Jensen.

Największym atutem tej powieści jest zdecydowanie jej fabuła. Całość jest bardzo dobrze przemyślana i zrealizowana. Nie mamy nawet chwili czasu na głębszy oddech, bo autorka z każdą kolejną stroną uchyla rąbka tajemnicy, by jeszcze bardziej podsycić naszą ciekawość.

Pamięć komórkowa to dla mnie nowy, nieznany temat. Mimo iż tematy czysto biologiczne mnie nie interesują, to jednak główny wątek w tej książce, którym jest właśnie pamięć komórkowa, niezwykle mnie zafascynował, przez co pochłonęłam tą książkę w bardzo krótkim czasie. Momentami sama już nie byłam pewna, czy opisywana chwila jest autentyczna i dzieje się naprawdę w życiu Jenny, czy tylko jest to wspomnienie wyryte w sercu Callie.

Finał tej historii był mocno zaskakujący. Kilka końcowych rozdziałów było niczym petarda, która eksplodowała na ostatnich stronach, prezentując zupełnie nieoczekiwane zakończenie. Pomimo tego, iż epilog nie do końca mi się spodobał, to jednak stanowił on element zaskoczenia, który oceniam pozytywnie.

„Prezent” jest świetnym thrillerem z ciekawym i niezwykle oryginalnym wątkiem. Spodoba się on zarówno żeńskiej jak i męskiej grupie czytelników. Pomimo swych czterystu stron, książka ta jest tak wciągająca, że spokojnie przeczytacie ją w ciągu jednego dnia – tak, jak to było w moim przypadku. Gorąco polecam!

Moja ocena: 9/10

pokaż więcej

 
2017-08-12 20:50:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Twisted Love (tom 1)

kochajacaksiazki.blogspot.com



Są pewne tematy, poruszane w literaturze, które są na tyle delikatne, że autor, który podejmuje decyzję poruszenia go w swojej twórczości wchodzi na tzw. grząski grunt. Jednym z takich tematów, są wszelakie uzależnienia. Narkotyki, alkohol, seks. To problemy jakie trapią współczesną młodzież. W przypadku poruszania takich kwestii w literaturze, autor powinien w...
kochajacaksiazki.blogspot.com



Są pewne tematy, poruszane w literaturze, które są na tyle delikatne, że autor, który podejmuje decyzję poruszenia go w swojej twórczości wchodzi na tzw. grząski grunt. Jednym z takich tematów, są wszelakie uzależnienia. Narkotyki, alkohol, seks. To problemy jakie trapią współczesną młodzież. W przypadku poruszania takich kwestii w literaturze, autor powinien w jak największym stopniu powiększyć swoją wiedzę na ten temat, by w ostateczności jego historia nie była najzwyczajniej w świecie kiczowata i tandetna. Czy A. Meredith Walters udało się udźwignąć ciężar poruszanego problemu w swojej powieści „Twoim śladem”?

Aubrey, studentka psychologii, jest koordynatorką w grupie uzależnień. Mieszka z koleżanką w wynajętym mieszkaniu. Pewnego razu koleżanka trafia do "latającego" klubu Kompulsja, oferującego narkotyki i alkohol. Prymuska Aubrey nigdy by się tam nie wybrała, ale trzeba było ratować przyjaciółkę. Miejsce wydało jej się odpychające i magnetycznie przyciągające zarazem… Poznaje tam tajemniczego Maxxa Demelo, który wzbudza jej zachwyt nieprzeciętną urodą i charyzmą. Aubrey nic nie wie o drugim życiu Maxxa. Czy podąży jego śladem?

To co najbardziej mnie zaskoczyło w „Twoim śladem” to to, że autorka wie, o czym pisze. Podczas lektury tej pozycji nie odnosiłam wrażenia, że ta historia to tylko pisarskie „widzi mi się”. Pani Walter wie o czym pisze. Dzięki temu, że autorka posiada tak dużą wiedzę na temat uzależnień, czyni tą historię niezwykle realistyczną i chwytającą za serce.

Może i główni bohaterowie ociekali nieco schematycznością, ale jednak trudno ich nie polubić. Moją uwagę w większym stopniu przykuł zdecydowanie Maxx. To, jak na jego decyzje, sposób myślenia czy uczucia wpływały narkotyki wprawiało mnie w osłupienie. Przerażało, a jednocześnie tak bardzo fascynowało.

Przeżywałam każdą trudną chwilę wraz z bohaterami, dzięki temu, że była to historia naprawdę autentyczna. Podczas czytania nie miałam wrażenia, że mam do czynienia z jakąś fikcją literacką. „Twoim śladem” porusza wiele współczesnych problemów, z jakimi boryka się niestety współczesna młodzież. I to właśnie do niej, w głównym zamiarze, skierowana jest ta historia. Nie wątpię jednak, że zyskała by ona aprobatę również ze strony dojrzalszych czytelników.

W historii tej poruszane są takie problemy jak strata bliskich, radzenie sobie z uzależnieniem – zarówno ze strony samego chorego, jak i ze strony jego najbliższych: rodziny i przyjaciół. Pomimo tego, iż w historii tej swoje miejsce ma także wątek miłosny, to jednak nie jest on wątkiem dominującym. Nie mamy tutaj lukrowej otoczki, ukazującej miłość jako rozwiązanie na każdy problem. „Twoim śladem” dobitnie pokazuje nam, że dla uzależnionego „kocham cię” często ma taką samą wartość co kolejna działka.

To właśnie ta realność i brak przerysowań w tej historii sprawiła, że odebrałam ta pozycję bardzo pozytywnie. Pomimo tego, iż nie oczekiwałam zbyt wiele od tej historii, to jednak cieszę się, że nie jest to jakaś banalna młodzieżówka, których współcześnie mamy ogrom. Autorka w tej historii poruszyła trudny, ale jakże poważny problem. Stanęła ona jednak na wysokości zadania i sprawiła, że będę mieć tą historię na długo w pamięci. Polecam!

Moja ocena: 8/10

pokaż więcej

 
2017-08-12 18:24:36
Dodał cytat z książki: Twoim śladem
Miłość była najpiękniejszym rodzajem obłędu. Szaleństwem desperacji i pożądania, które sprawiało, że najbardziej nieprawdopodobne wybory stawały się możliwe.
 
2017-08-08 20:36:58
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Dance, sing, love (tom 1) | Seria: Editio Red

kochajacaksiazki.blogspot.com



Po przeczytaniu „Dance. Sing. Love. Miłosny układ” pierwsze co zrobiłam, to przeczytałam wiele opinii innych czytelników tej książki, by dowiedzieć się czy są oni równie mocno rozczarowani tą pozycją jak ja. Spotkało mnie duże zaskoczenie, gdyż większość opinii była pozytywna. Co więc sprawiło, że odebrałam tą historię aż tak bardzo negatywnie?

Numer 1 na...
kochajacaksiazki.blogspot.com



Po przeczytaniu „Dance. Sing. Love. Miłosny układ” pierwsze co zrobiłam, to przeczytałam wiele opinii innych czytelników tej książki, by dowiedzieć się czy są oni równie mocno rozczarowani tą pozycją jak ja. Spotkało mnie duże zaskoczenie, gdyż większość opinii była pozytywna. Co więc sprawiło, że odebrałam tą historię aż tak bardzo negatywnie?

Numer 1 na wattpad.com w kategorii Romans — ponad 2 miliony odsłon!
Livia Innocenti jest zawodową tancerką. Razem z zespołem robi show podczas koncertów i teledysków największych gwiazd muzyki. James Sheridan jest topowym piosenkarzem, bożyszczem fanek i ulubieńcem portali plotkarskich. Spotykają się w Rzymie w czasie wspólnego tournée po Europie. Livia szybko przekonuje się, że woda sodowa uderzyła młodemu celebrycie do głowy. Nikt jej tak nie wkurza na próbach, jak arogancki i egoistyczny James. Na dodatek choreografia przewiduje kilka utworów w ich wykonaniu w duecie. Początkowo nie potrafią się dogadać i nawzajem się ignorują, jednak serca nie da się oszukać, nie na dłuższą metę. Czy będzie to szczęśliwy układ? Jakie role przyjdzie im wspólnie zatańczyć w tej historii?
Podążanie za głosem serca nie zawsze jest takie proste, jak się wydaje, i nie zawsze słuszne. Czasem kierowanie się rozumem jest najlepszą drogą, bo miłość, zamiast uszczęśliwiać, potrafi sprawiać ból. Zatrać się w historii pełnej pasji, pożądania, zwrotów akcji i gorących rytmów.

Na samym początku muszę Was ostrzec: nie dajcie się zwieść tytułowi. Jeśli macie ochotę na książkę z motywem tańca czy też muzyki to zainwestujcie swój czas i pieniądze w jakąś inną pozycję. Naprawdę.
Osobiście dla mnie sam tytuł już jest dużym błędem i ogromną podpuchą dla czytelnika. Jak dla mnie mogło by się obyć bez słów „dance” i „sing”. Samo „Love. Miłosny układ” oddałoby charakter tej książki w zupełności. Nie zrozumcie mnie jednak źle. Coś tam o tym tańcu było. Początkowe sto stron zapowiadało się naprawdę świetnie. Ciekawe opisy kroków tanecznych i towarzyszących przy tym emocji sprawiało, że pochłonęłam tą część naprawdę szybko. A potem zaczęła się męczarnia.

Miało być roczne tournée po Europie. Miał być taniec. Miała być muzyka. I była – przez pierwsze trzy rozdziały. Potem była już tylko drama, drama i jeszcze raz drama.

Całą tą książkę opisałabym jako jeden wielki dramat. W głównej mierze to zasługa kompletnie nieprzemyślanej fabuły. Męczyłam tą książkę chyba cały tydzień i dzięki Bogu jakoś ją skończyłam. Nie raz strasznie mnie nosiło, by poprosić moją siostrę (która czytała tą historię wcześniej) żeby opowiedziała mi jak cała ta historia się kończy. Ale się nie dałam. Głównie przez wzgląd na to, iż miałam nadzieję, że jednak autorka mnie jakoś pozytywnie zaskoczy. Niestety, nic takiego się nie wydarzyło.

To co najbardziej mnie irytowało, to mnóstwo absurdów i sprzeczności jakie występują w tej książce. Żebyście zrozumieli o co mi dokładnie chodzi, przytoczę kilka przykładów:
1) Dziewczyna jest w domniemanym związku z facetem. Domniemanym, ponieważ ani ona nie kocha jego, ani on jej. Jednak gdy przyłapuje go na zdradzie jej świat się wali.
2) Dziewczyna nie może znieść myśli że jej facet spotykał się i sypiał z innymi dziewczynami. To sprawia jej ogromny ból. Potem mu oznajmia że ma ochotę na trójkąt. (?!!)

Ale to nie wszystko. Na deser mamy niezwykle dziwną parę bohaterów: Livię, która wszystko przeżywała tak, jakby codziennie miała okres, a jej hormony nigdy nie dawały jej spokoju. Poza tym, jak dla mnie była to zwykła pijaczka. W końcu kto normalny, w samotności, potrafi wypić butelkę whisky w ciągu każdego dnia?
Wisienką na torcie jest James, chłopak niezrównoważony emocjonalnie, który sam nie wie czego chce. Początkowo bad boy, który potem zmienia się w zwykłego pantoflarza.

Styl pisania autorki jest bardzo dobry. W ciekawy i przyjemny do czytania sposób umie oddać emocje jakie towarzyszą bohaterom. Szkoda , że fabuła jak dla mnie okazała się klapą. Według mnie ta historia jest zbyt przeciągana. Cały czas wałkowany jest jeden i ten sam temat, co jest potwornie nużące.

Podsumowując, „Dance. Sing. Love. Miłosny układ” jak dla mnie ma mnóstwo niedociągnięć, których do chwili obecnej nie mogę przeboleć. Osobiście dla mnie książka ta okazała się lekkim rozczarowaniem, nie mniej jednak nie będę jej Wam odradzać. Tak jak już wspominałam, historia ta zyskała dużą aprobatę wśród czytelników. Może po prostu nie udało mi się odkryć ukrytego fenomenu tej pozycji?

Moja ocena: 5/10

pokaż więcej

 
2017-08-04 12:25:42
Ma nowego znajomego: Marysia Bijak
 
2017-08-02 21:13:38
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

kochajacaksiazki.blogspot.com



„Idealna lektura dla każdego, kto pokochał Gwiazd naszych wina Johna Greena czy Oddam Ci słońce Jandy Nelson”. Wystarczyła tylko taka informacja, by w moich rękach znalazł się egzemplarz „Indeksu szczęścia Juniper Lemon”. Powyższe dwa bestsellery wspominam bardzo pozytywnie i nie ukrywam, że porównanie tej pozycji do tych dwóch „światowych fenomenów” sprawiło,...
kochajacaksiazki.blogspot.com



„Idealna lektura dla każdego, kto pokochał Gwiazd naszych wina Johna Greena czy Oddam Ci słońce Jandy Nelson”. Wystarczyła tylko taka informacja, by w moich rękach znalazł się egzemplarz „Indeksu szczęścia Juniper Lemon”. Powyższe dwa bestsellery wspominam bardzo pozytywnie i nie ukrywam, że porównanie tej pozycji do tych dwóch „światowych fenomenów” sprawiło, że podniosłam tej książce poprzeczkę nieco wyżej. Czy autorce udało się zaspokoić moje czytelnicze potrzeby? Zdecydowanie tak.

Minęło sześćdziesiąt pięć dni od wypadku, który na zawsze odmienił życie Juniper. Świat bez jej cudownej starszej siostry Camilli stał się zimnym i smutnym miejscem.
Pewnego dnia Juniper odkrywa list siostry napisany w dniu wypadku. List, w którym Cam zrywa z tajemniczym „Ty”. Juniper jest w szoku – nic nie wiedziała o związku siostry i ziejąca dziura w jej sercu wydaje się jeszcze większa: kim tak naprawdę była Cam? Postanawia się tego dowiedzieć, odkryć tożsamość adresata i dostarczyć mu list.
Ale wtedy coś gubi. Drobiazg, niewielką kartkę. Jedną z wielu, na których codziennie notuje swój prywatny poziom szczęścia i katalog własnych „wzlotów i upadków dnia”. A ta fiszka jest wyjątkowa: zawiera tajemnicę, o której nikt nie może się dowiedzieć.
Do czego prowadzi grzebanie (dosłownie i w przenośni) w cudzych śmieciach?
Czy odkrywanie małych i wielkich tajemnic otaczających ją ludzi to jest właśnie to, czego Juniper potrzebuje, aby uporządkować własny życiowy bałagan?

Jak na debiut, „Indeks szczęścia Juniper Lemon” wypadł naprawdę znakomicie. Autorka podała mi na tacy naprawdę dobrą i ciekawą książkę, którą będę miała na długo w pamięci. Fabuła jest przemyślana, jej realizacja jest także na plus. Mimo iż akcja może i nie rozwijała się w zabójczo szybkim tempie, to jednak podczas lektury, autorka cały czas podsycała moją ciekawość, dzięki czemu sprawiła, że nie mogłam momentami oderwać się od książki.

Historia ta była dla mnie oryginalna, mimo iż można w niej znaleźć mnóstwo cech wspólnych z „Oddam Ci słońce” Jandy Nelson. Rodzeństwo, strata bliskich, więzy rodzinne - a w to wszystko wpleciony motyw sztuki. W takim razie czy ta pozycja to tzw. „odgrzewany kotlet”? Według mnie nie. Podstawa ta sama, lecz historie różne. Która w takim razie była lepsza? Moje serce w większym stopniu skradł jednak „Indeks szczęścia Juniper Lemon”.

Styl pisania autorki jest lekki i przyjemny w czytaniu, dzięki czemu przez całą historię się po prostu „przepływa”. Co nie oznacza, że jest to jakaś banalna młodzieżówka. Wręcz przeciwnie, autorka porusza w tej historii wiele problemów, z jakimi na co dzień boryka się współczesna młodzież. Na pierwszy plan wysunięty jest oczywiście problem radzenia z sobie z sytuacją, gdy tracimy kogoś bliskiego.

Julie Israel wykreowała sympatycznych bohaterów, którzy swoimi wyjątkowymi osobowościami nadawali tej historii dodatkowych rumieńców.
Świetnym pomysłem było umieszczenie w książce fiszek Juniper. Nadają one pewnej atrakcyjności temu wydaniu oraz umilają czytanie.

Podsumowując, „Indeks szczęścia Juniper Lemon” to świetna młodzieżówka, po którą powinien sięgnąć każdy nastolatek. Bardziej dojrzałych czytelników zapewne nie powali z krzesła, nie mniej jednak każdemu trzeba dać szansę, prawda? Mi osobiście książka bardzo się spodobała i jestem pewna, że za jakiś czas sięgnę po nią ponownie.

Moja ocena: 8/10

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
278 75 318
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (13)

Ulubione cytaty (3)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd