Girl-from-Stars 
status: Czytelnik, dodał: 4 cytaty, ostatnio widziany 38 minut temu
Teraz czytam
  • Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu
    Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu
    Autor:
    Clovis LaFay ma kłopoty rodzinne. Nieżyjący już ojciec miał reputację czarnego maga, znacznie starszy przyrodni brat jest wrogo nastawiony, a dzieci tego ostatniego… No cóż, na pewne zaburzenia nie ma...
    czytelników: 1614 | opinie: 161 | ocena: 7,16 (473 głosy)
  • Dwór cierni i róż
    Dwór cierni i róż
    Autor:
    Autorka bestsellerowej serii Szklany Tron powraca z porywającą opowieścią o miłości, która jest w stanie pokonać nienawiść i uprzedzenia! Idealna lektura dla fanów George. R.R. Martina! Co może powsta...
    czytelników: 9333 | opinie: 609 | ocena: 7,98 (4324 głosy)
  • Jak zatrzymać czas
    Jak zatrzymać czas
    Autor:
    Tom Hazard posiada niebezpieczny sekret. Choć wygląda na przeciętnego 41-latka, cierpi na rzadką przypadłość, wskutek której żyje już całe stulecia. Tom przeżył kawał historii – występując z Szekspire...
    czytelników: 186 | opinie: 31 | ocena: 7,72 (58 głosów) | inne wydania: 1
  • Kochanka księcia
    Kochanka księcia
    Autor:
    Pierwsza część bestsellerowej trylogii ROYALS, która urzeknie każdą kobietę Na przyjęciu z okazji ukończenia studiów na Uniwersytecie Oksfordzkim Clara Bishop spotyka intrygującego mężczyznę o demoni...
    czytelników: 991 | opinie: 84 | ocena: 6,23 (326 głosów) | inne wydania: 1
  • Nieskończona Przestrzeń Snu
    Nieskończona Przestrzeń Snu
    Autor:
    Nina Skowrońska, wyróżniająca się studentka piątego roku dreamologii na Uniwersytecie Marzeń Sennych, nie potrafi zinterpretować na gruncie naukowym konwencji ani natury snu, który ją nawiedził. Spraw...
    czytelników: 59 | opinie: 9 | ocena: 6,08 (13 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-07-19 19:23:38
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2018/07/174-sabrina-benaim-depresja-i-inne.html



Poezja to taki dział literatury, który według mnie nie powinien podlegać ocenie. Jedni kochają utwory Mickiewicza, inni Słowackiego, a jeszcze inni Herberta. Wiersz jest dobry, jeśli jego autor potrafi w słowach odzwierciedlić te uczucia, które są nam bliskie. Przecież to, czy dany wiersz jest arcydziełem...
http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2018/07/174-sabrina-benaim-depresja-i-inne.html



Poezja to taki dział literatury, który według mnie nie powinien podlegać ocenie. Jedni kochają utwory Mickiewicza, inni Słowackiego, a jeszcze inni Herberta. Wiersz jest dobry, jeśli jego autor potrafi w słowach odzwierciedlić te uczucia, które są nam bliskie. Przecież to, czy dany wiersz jest arcydziełem nie jest uwarunkowane tym, czy każdy go zrozumie. Dlatego też nie będzie to klasyczna recenzja, a luźna opinia.

Najgłośniejsza youtuberka, performerka z Kanady i jej wyjątkowa poezja.
Możesz pisać o miłości i kobiecości, o dojrzewaniu i samoświadomości. Możesz pisać o chłopcach, których kochasz. Ale o depresji? Do tego potrzeba niezwykłej odwagi i nietuzinkowego talentu.
Sabrina Benaim jest przenikliwą obserwatorką codzienności, którą z niezwykłym wyczuciem opisuje w krótkich formach poetyckich. Jej wiersze zaskakują, wzruszają i rozśmieszają, a – przede wszystkim – są do bólu szczere. Ten tomik odczaruje nawet najbardziej mroczne chwile w naszym życiu.

Czy dzięki temu tomikowi dowiedziałam się czegoś więcej o depresji? Niezupełnie.
Z drugiej jednak strony uważam, że definicja słowa „depresja” dla każdego może brzmieć nieco inaczej. Być może nie każdy, ale większość z nas było choć raz w stanie depresyjnym. Dlatego też brak jakiś nowych informacji na ten temat, nie uważam za wadę tej książki. (Choć zapewne dla niektórych może stanowić duże rozczarowanie).

Jak to w każdym tomiku, jedne wiersze zachwyciły mnie bardziej, a inne nieco mniej. Najbliższy memu sercu zdecydowanie był utwór pt. „być singlem”. Prosty, niezbyt długi, ale idealnie pokazujący uczucia towarzyszące osobom samotnym. Oczywiście były również takie wiersze, których nie potrafiłam rozgryźć. Być może gdybym przed lekturą poszperała nieco w internecie na temat autorki, to zdobyte informacje rzuciłyby mi nieco światła na poszczególne wiersze. Możliwe, że wtedy potrafiłam poprawnie zinterpretować dany utwór, zrozumieć, co autorka chce mi przekazać za jego pomocą.

Dużym atutem tego tomiku jest zdecydowanie jego szata graficzna. Na okładce tytułowej panuje dość duży minimalizm, ale ma w sobie to coś, co przyciąga uwagę. Kolejnym plusem jest również twarda oprawa.

Ciężko stwierdzić, czy to było dobre, czy też nie. Nie mniej jednak jestem przekonana, że w tomiku „Depresja i inne magiczne sztuczki” każdy znajdzie coś dla siebie. Nie spodziewajcie się klasycznych wierszy, czy też prostych rymowanek. Każdy wiersz jest inny, nietuzinkowy. Czasem zbudowane są one z trzech czy czterech wyrazów, a czasem wyglądają jak wyrwana kartka z pamiętnika.

Czy żałuję, że sięgnęłam po utwory pani Benaim? Nie.
Czy spodziewałam się czegoś więcej? Chyba tak.



Moja ocena: 6/10

pokaż więcej

 
2018-07-15 14:25:04
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
Cykl: ROYALS (tom 1) | Seria: Royals
 
2018-07-12 22:33:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2018/07/przedpremierowo-sara-zarr-historia.html




Problemy dotykające współczesną młodzież są tematyką napędową, zarówno dla filmów, seriali jak i książek. Większość z nich niesie ze sobą jakiś przekaz, pewnego rodzaju wskazówki dla tych, którzy z takimi problemami się borykają. Sięgając po „Historię pewnej dziewczyny” Sary Zarr, oczekiwałam czegoś...
http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2018/07/przedpremierowo-sara-zarr-historia.html




Problemy dotykające współczesną młodzież są tematyką napędową, zarówno dla filmów, seriali jak i książek. Większość z nich niesie ze sobą jakiś przekaz, pewnego rodzaju wskazówki dla tych, którzy z takimi problemami się borykają. Sięgając po „Historię pewnej dziewczyny” Sary Zarr, oczekiwałam czegoś podobnego do „13 powodów”: brak akceptacji wśród rówieśników, niezrozumienie ze strony najbliższych, próba odczepienia od siebie złośliwej łatki, doczepionej przez społeczeństwo. Już sama informacja, że historia ta została przeniesiona na ekrany, dała mi jasno do zrozumienia, że „Historia pewnej dziewczyny” ma to „coś” w sobie. Ale jak jest naprawdę?

Przeszłość może okazać się Twoim największym wrogiem.
Pacifica w stanie Kalifornia. Na restauracyjnym parkingu ojciec nakrywa swoją trzynastoletnią córkę i jej starszego chłopaka w jednoznacznej sytuacji. Nie potrzeba wiele czasu, by o tym wydarzeniu dowiedziała się cała okolica. Dziewczynie szybko przypięto łatkę, której nie może się pozbyć mimo upływu kolejnych lat, a od nieprzychylnych spojrzeń nie jest wolna nawet we własnym domu. Czeka ją trudna walka o zmianę osądu na jej temat i szansę na wyrwanie się z upokarzającej roli miejscowej puszczalskiej.
Powieść nominowana do Nagrody Lincolna, znalazła się też wśród finalistów National Book Award.
W 2017 roku ukazał się film telewizyjny, będący reżyserskim debiutem Kyry Sedgwick. W roli głównej Sosie Bacon znana m.in. z serialu "13 powodów" (Netlix) i "Tu i teraz" (HBO).

Pierwszy zgrzyt pojawił się już w pierwszym rozdziale. Jestem świadoma tego, że w Ameryce do wszystkiego podchodzi się na tzw. „lajcie” i takie sytuacje jak współżycie poniżej 18 roku życia czy posiadanie przez nastolatków całego naręcza broni to norma, ale gdy przeczytałam, że główna nastolatka rozpoczęła swoje życie seksualne mając trzynaście lat, to pomyślałam sobie, że jest jakaś granica. W tym przypadku, pani Zarr zdecydowanie ją przekroczyła.

Wiele zarzutów mam również wobec bohaterów tej książki. Próbowałam nawiązać jakąś więź między mną a główną bohaterką, postarać się ją zrozumieć, ale po kilkudziesięciu stronach stwierdziłam, że to bezcelowe. Co więcej, z każdym kolejnym rozdziałem zaczynała działać mi na nerwy. Z jednej strony chce na zawsze odciąć się od przeszłości, ale z drugiej strony, zupełnie nie potrafi wyciągnąć jakieś nauki z popełnionych przez nią błędów, przez co popełnia kolejne. Odnosiłam wrażenie, że uważa ona, że cała wina jej aktualnego położenia leży po stronie… całego świata (oczywiście, nie wliczając jej samej). Ugh. Rozpuszczony bachor i tyle.
Kolejną dość dziwnie skonstruowaną postacią był ojciec Deanny. Według mnie, autorka poświęciła mu za mało uwagi. Jego zachowanie wobec całej rodziny, postawa i tok myślenia były dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Cała ta postać została dla mnie jedną, wielką tajemnicą. Szkoda, bo jednak nie da się ukryć, że ta postać jest dość kluczowa.
Równie ważną postacią powinna być matka dziewczyny, ale w sumie o niej dowiadujemy się najmniej. Co jakiś czas, Zarr rzuca jakimiś „ciekawostkami” dotyczącymi każdej z tych postaci, ale nie potrafi ich wykreować tak, „jak Pan Bóg nakazuje”. Takie jest przynajmniej moje odczucie.

Po przeczytaniu całej tej historii, mogę śmiało przyznać, że w dużym stopniu ta książka była dla mnie rozczarowaniem. Autorka jak dla mnie wzięła na swoje barki zbyt wiele, przez co nie do końca podołała zadaniu. W swojej książce porusza wiele problemów z jakimi boryka się współczesna młodzież: brak akceptacji zarówno przez znajomych jak i siebie samego, brak zrozumienia ze strony swojej rodziny, walka o zachowanie swej reputacji, problemy miłosne itp. Jednak poruszając aż tyle tych problemów, trzeba być świadomym konsekwencji swojego wyboru. Jak się coś zaczęło, to trzeba to skończyć, a nie zostawić czytelnika z takim CZYMŚ. Dawno już nie miałam do czynienia z książką z tak nijakim i bezpłciowym zakończeniem.

Podsumowując, „Historia pewnej dziewczyny” była dla mnie dużym rozczarowaniem. Liczyłam na coś więcej niż opowiastkę o rozpuszczonej nastolatce, która w wieku 13 lat zaczyna współżyć z starszym od siebie chłopakiem (dlaczego? W sumie to nie wiadomo, bo sama przyznaje, że nie była w nim zakochana, ani nawet zauroczona). A co dalej? W dalszej części fabuły ma żal do całego świata, że jej życie jest takie beznadziejne. Szkoda tylko, że nie potrafi znaleźć ani grama swojej winy. Owszem, czyta się to dość lekko i szybko, ale fabuła mnie nie zachwyciła.


Moja ocena: 5/10

pokaż więcej

 
2018-07-08 21:12:52
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2018/07/przedpremierowo-adriana-locke_8.html


Nie da się ukryć, że wszystko, co wychodzi spod ręki Wydawnictwa Szósty Zmysł jest istnym rollercoasterem emocjonalnym, który łamie nie jedno czytelnicze serducho. Przekonałam się o tym na własnej skórze, czytając serię „Consolation” i „Arsen”. Co prawda, tylko jedna z nich skradła moje serce, ale słowo...
http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2018/07/przedpremierowo-adriana-locke_8.html


Nie da się ukryć, że wszystko, co wychodzi spod ręki Wydawnictwa Szósty Zmysł jest istnym rollercoasterem emocjonalnym, który łamie nie jedno czytelnicze serducho. Przekonałam się o tym na własnej skórze, czytając serię „Consolation” i „Arsen”. Co prawda, tylko jedna z nich skradła moje serce, ale słowo EMOCJONALNOŚĆ zdecydowanie charakteryzuje zarówno te dwie pozycje, jak i pozostałe, wydane przez to wydawnictwo. Dlatego też, gdy nadarzyła się okazja do przeczytania kolejnej wydanej przez nich książki, bez zastanowienia postanowiłam po nią sięgnąć.

Moje życie zmieniło się na zawsze w noc, w której umarł mój mąż.
Zostałam z rozbitym sercem, stertą rachunków i naszą córką, EVERLEIGH. Nie chcę polegać na nikim, a już najmniej na CREW GENTRY. Jest moją pierwszą miłością i mężczyzną, który prawie mnie zniszczył, człowiekiem, który zawiódł mnie za każdym razem, kiedy go potrzebowałam.
Ale kiedy tragedia zaatakuje po raz drugi, Crew może być moją jedyną nadzieją.

Moje życie zmieniło się na zawsze w tę noc, gdy zmarł mój brat.
Zostałem z wyrzutem sumienia, stosem błędów i niewiele więcej. Opiekuję się JULIĄ GENTRY, wdową po bracie i miłością mojego życia i ich córką. Wiem, że nie chce mojej pomocy, ale i tak ją dostaje. Jestem jej to winien.
Kiedy trafi kolejna katastrofa, dostaję możliwość poprawienia sytuacji. Biorę to. Jestem gotów poświęcić to wszystko.

Nie trzymając nikogo dłużej w niepewności – książka „Poświęcenie” była świetna. Owszem, możliwe, że dla wielu będzie ona dość schematyczna, ale na mnie wywarła pozytywne wrażenie. Wszystko było dokładnie odmierzone i wydane w takiej ilości, by nie czuć przesytu lub niedosytu. Wbrew pozorom nie góruje tutaj wątek romantyczny. Jest on kluczowy, ale nie odgrywa pierwszorzędnej roli. Pani Locke najwidoczniej chciała, by czytelnik skupił się na pewnych wartościach, jakie niesie ze sobą ta historia. Bo tak naprawdę w głównej mierze, „Poświecenie” to historia o poszukiwaniu wiary w samego siebie. To opowieść mówiąca, że życie to jeden, wielki i chaotyczny bajzel, z którym często nie potrafimy sobie dać rady. Ale suma summarum, jesteśmy w stanie wiele przezwyciężyć, a z każdej porażki czerpać naukę i siłę do dalszej walki.

Autorka wykreowała niebanalnych bohaterów, którzy już od pierwszych stron zachwycili mnie swoją prostotą i realnością. W końcu doczekałam historii, w której główni bohaterowie walczą o to by przetrwać od pierwszego do pierwszego. Nareszcie żadne z nich nie leżało na kupie kasy i nie bawiło się w super bohatera. Każde z nich harowało ile tylko się da, by zapewnić byt i szczęście tym, którym kochają. A gdy życie podkłada im kolejne kłody pod nogi, a autorka podkreśla, że życie wcale nie jest takie kolorowe, historia staje się autentyczna i prawdziwa. Czytelnik nie odnosi wrażenie, że ma do czynienia z jakąś tam fikcją literacką, ale z sytuacją, która może spotkać każdego z nas, w każdej minucie naszego życia. Takie właśnie było „Poświęcenie”. A ja takie książki uwielbiam. Jeśli także uwielbiacie szczerość i prawdziwość w historiach, to z pewnością ta pozycja jest w sam raz dla Was.

Samo wykonanie również jest bardzo dobre. Dzięki lekkiemu stylowi pisania autorki, książkę tą czyta się naprawdę z przyjemnością. Pani Locke wiedziała w jakich momentach nieco podkręcić akcję, tak, by czytelnik nie odczuwał pewnego znużenia. Największym jednak atutem jest ogrom emocji i uczuć, wprost wypływających z każdej strony. To jedna z tych historii, w których opisany los bohaterów nie jest czytelnikowi obojętny, wręcz przeciwnie – chłonie on każdą stronę, by być na bieżąco i przeżywać wszystkie trudne, jak i radosne chwile wraz z bohaterami.

Uwielbiam, gdy pisarze mną manipulują. Spodziewałam się prostego zakończenia, charakterystycznego dla tego typu książek. A tu takie coś. Co też autorka wyczyniła z moim sercem! Czytając ostatnie strony miałam łzy w oczach, a w głowie była tylko jedna myśl: „Dlaczego?”.
Gdy już myślałam, że wszystko wiem i pogodziłam się z takim zakończeniem, przewracam stronę, zaczynam czytać, a po chwili zbieram szczękę z podłogi.
Doskonały rollercoaster emocjonalny.

Wydawnictwo Szósty Zmysł mnie nie zawiodło. Wydało ono kolejną historię wartą Waszej uwagi. Jeśli macie dość ckliwych romansideł czy oklepanych erotyków, to „Poświęcenie” powinno wam się spodobać. To nie jest tylko opowieść o miłości. Przede wszystkim to historia walki o to, co człowiek kocha. To niebanalna historia poruszająca takie tematy jak strata bliskich czy choroba ukochanych. Polecam!


Moja ocena: 9/10

pokaż więcej

 
2018-07-03 11:52:10
Ma nowego znajomego: Słowem Stworzona
 
2018-06-24 21:39:38
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2018-06-24 21:39:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2018/06/171-mark-twain-krolewicz-i-zebrak.html


Twórczość Mark’a Twain’a poznałam dzięki lekturze „Przygód Tomka Sawyera”, która bardzo mi się spodobała i była jedną z moich ulubionych lektur z podstawówki. Mając już dość schematycznych romansideł i nudnych thrillerów, z chęcią sięgnęłam po odrobinę klasyki.

Wzruszająca historia niezwykłej zamiany.
Tom i...
http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2018/06/171-mark-twain-krolewicz-i-zebrak.html


Twórczość Mark’a Twain’a poznałam dzięki lekturze „Przygód Tomka Sawyera”, która bardzo mi się spodobała i była jedną z moich ulubionych lektur z podstawówki. Mając już dość schematycznych romansideł i nudnych thrillerów, z chęcią sięgnęłam po odrobinę klasyki.

Wzruszająca historia niezwykłej zamiany.
Tom i Edward są do siebie bardzo podobni, a jednocześnie zupełnie różni. Tom pochodzi z bardzo biednej rodziny, Edward – z królewskiej. Pewnego dnia chłopcy niespodziewanie zamieniają się rolami. Jak sobie poradzą w nowych sytuacjach? Który powinien zostać prawdziwym królem?
Ta historia podobno naprawdę wydarzyła się w XVI-wiecznym Londynie. Spisana przez Marka Twaina weszła do klasyki literatury dziecięcej i do dziś wciąga dużych oraz małych czytelników. Nowe wydanie z pięknymi ilustracjami bawi dowcipem Twaina i wzrusza losami chłopców, a także skłania do refleksji nad tym, czym właściwie jest sprawiedliwość.

Choć historia ta liczy sobie już wiele lat, to wciąż zachwyca. Wywnioskować to można dzięki coraz to nowszym wydaniom tego klasyku. To najnowsze, zaserwowało nam Wydawnictwo Zysk i S-ka. Wersja ta, zachwyci Was nie tylko dzięki zawartej w niej historii, ale również dzięki niezwykłej szacie graficznej. Piękna grafika umieszona na twardej oprawie to zaledwie początek. W środku znajdują się liczne ilustracje „cieszące” oko i umilające lekturę. Książka zawiera również wstążkową zakładkę, dzięki której w każdej chwili można zaznaczyć miejsce przerwanej lektury, bez konieczności szukania zakładki.

Nie da się ukryć, że język Twaina zachwyca. Liczne opisy są niezwykle barwne, przez co z łatwością pobudzą wyobraźnię każdego czytelnika.
„Królewicz i żebrak” to piękna historia, zawierająca morał. Autor wyraźnie nie pochwala w niej bogactwa. Tą książką pokazuje, że majątek, tytuły, wszelakie bogactwa nie czynią człowieka lepszym od innych. Każdy człowiek jest równy, niezależnie od tego do jakiej grupy należy.
Suma summarum najważniejsza w końcu jest prawda.

Jestem przekonana, że „Królewicz i żebrak” zachwyci zarówno tych młodszych jak i starszych czytelników. Cieszy mnie ogromnie fakt, że tak wyjątkowa klasyka (na dodatek tak ślicznie wydana) zagości na stałe w mojej biblioteczce.

Moja ocena: 8/10

pokaż więcej

 
2018-06-22 21:26:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Czarny lotos (tom 1)

http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2018/06/170-e-k-blair-bang.html



Po prawie sześciu miesiącach intensywnego czytania, przemyślania i recenzowania książek, w końcu trafiłam na pozycję, której z czystym sumieniem mogę dać najwyższą notę, czyli całe dziesięć punktów. Uwierzcie mi na słowo - oczekiwałam tej chwili już od bardzo dawna. W porównaniu z poprzednim rokiem, to w tym samym...
http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2018/06/170-e-k-blair-bang.html



Po prawie sześciu miesiącach intensywnego czytania, przemyślania i recenzowania książek, w końcu trafiłam na pozycję, której z czystym sumieniem mogę dać najwyższą notę, czyli całe dziesięć punktów. Uwierzcie mi na słowo - oczekiwałam tej chwili już od bardzo dawna. W porównaniu z poprzednim rokiem, to w tym samym okresie, czyli w połowie roku, miałam już trzy takie perełki, które nagrodziłam dziesiątką.
Nie ma co jednak przedłużać, skupmy się na tym, co najważniejsze, czyli na „Bang”.

Mówią, że ten, kto mści się na drugiej osobie, traci część swojej niewinności.
Ale ja nie jestem niewinna.
Już od dawna.
Zostałam okradziona z niewinności. Odebrano mi los, który był mi pisany. Duszę, z którą przyszłam na świat. Rubinowe serce osadzone w życiu pełnym nadziei i marzeń.
To wszystko odeszło.
Przepadło.
Nigdy nawet nie miałam wyboru.
Opłakuję tamto życie. Rozpaczam nad każdym „co by było, gdyby...”.
Ale z tym już koniec.
Jestem gotowa odebrać to, co zawsze mi się należało.
Jednak każdy plan ma jakiś słaby punkt. Czasem jest nim serce.

Gdybym miała w dwóch słowach opisać tą książkę byłyby to: brutalna i odważna. Autorka ucieka od utartych schematów, podąża własnymi ścieżkami, tworząc niezwykłą historię przepełnioną bólem, nienawiścią i chęcią zemsty. Pani Blair zdecydowanie nie boi się wyzwań, z chęcią rzuca się na głęboką wodę, poruszając w swej historii tematy, które dla większości z nas powinny być nietykalne, pozostać tematami „tabu”.

„Bang” łączy w sobie elementy wielu gatunków. W głównej mierze jest to mieszanka dobrego erotyku z dopracowanym thrillerem psychologicznym. Sceny współżycia są napisane ze smakiem. Za każdym razem autorka starała się opisać je nieco inaczej. Podejmuje nawet wątek BDSM (który swoją drogą po raz pierwszy mi się spodobał). Precyzja i dopracowanie widoczne są również pod kątem psychiki bohaterki. Małymi kroczkami, z każdą kolejną stroną odkrywamy traumatyczne momenty z życia bohaterki, które w znaczny sposób ukształtowały jej charakter i określiły jasny cel w życiu, którym jest zemsta.

Postać Niny od samego początku mnie zaintrygowała, a po przeczytaniu całej historii jestem przekonana, że na długo pozostanie w mej pamięci. Jest profesjonalistką, której każdy ruch jest precyzyjny i dokładnie przemyślany.

Największym jednak atutem i potwierdzeniem słuszności obdarowania tej książki najwyższą oceną było jej zakończenie. Miałam wiele wizji, pomysłów, jak autorka mogłaby zakończyć tą intrygującą historię. Jednak to, co zaserwowała pani Blair przerosło wszelkie moje oczekiwania. Wszystko było tak nagłe i niespodziewane, że po przeczytaniu ostatniej strony zbierałam szczękę z podłogi, a w głowie miałam tylko jedną myśl: „WOW”.

Tak jak wcześniej wspomniałam „Bang” jest brutalną i odważną historią, dlatego też może ona nie każdemu się spodobać. Dla niektórych ta książka może być chora i obrzydliwa, a jej bohaterka mocno stuknięta. Ja osobiście jestem zachwycona tą pozycją i muszę przyznać, że już dawno nie czytałam czegoś tak dobrego.

Nie muszę się chyba rozwodzić na temat ciekawej fabuły, lekkiego stylu pisania autorki, dzięki któremu płynie się przez tą historię czy świetnie wykreowanym bohaterom. To przecież w końcu standard. Co w takim razie zasługuje na uwagę? Z pewnością emocjonalność, która widoczna jest na każdej stronie. Przeżywałam wraz z bohaterką każde jej cierpienie, ból, strach ale również poczucie zagubienia i poplątania się w swoim własnym życiu.

Nie spodziewałam się, że „Bang” będzie w stanie rozłożyć mnie na łopatki. To rewelacyjne połączenie elementów erotyku i romansu, a także thrillera psychologicznego z kryminałem. Jest to ten rodzaj historii, który jedni kochają, a inni szczerze nienawidzą. Ja zdecydowanie należę do tej drugiej grupy. Z niecierpliwością będę wyczekiwała kolejnego tomu. Gorąco polecam!


Moja ocena: 10/10

pokaż więcej

 
2018-06-17 20:58:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2018/06/169-przedpremierowo-melissa-darwood.html



Przy ostatniej recenzji „Białego kruka” wspominałam, że na jakiś czas daję sobie spokój z fantastyką. Ale nie od dziś wiadomo, że kobieta zmienną jest. Dlatego też mając wolny wieczór, postanowiłam sięgnąć po coś lekkiego i mój wybór padł na „Laristę” Melissy Darwood. Przepełniona wieloma wątpliwościami,...
http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2018/06/169-przedpremierowo-melissa-darwood.html



Przy ostatniej recenzji „Białego kruka” wspominałam, że na jakiś czas daję sobie spokój z fantastyką. Ale nie od dziś wiadomo, że kobieta zmienną jest. Dlatego też mając wolny wieczór, postanowiłam sięgnąć po coś lekkiego i mój wybór padł na „Laristę” Melissy Darwood. Przepełniona wieloma wątpliwościami, obawiając się kolejnego rozczarowania tym gatunkiem, postanowiłam dać ostatnią szansę tego typu książkom. I wiecie co? Nie żałuję swojej decyzji.

Larysa przez całe swoje życie marzyła o miłości od pierwszego wejrzenia. I to takiej, która nigdy nie przeminie. Kiedy na swojej drodze spotyka Gabriela, tajemniczego Nieznajomego z jej sennego koszmaru, jeszcze nie wie, że całe jej życie niedługo się zmieni. Zarówno on, jak i niedawno poznany Daniel, mają plany względem dziewczyny. Jednak tylko jeden z nich ma przyjazne zamiary. Czy dziewczyna wybierze mądrze?
Życie Larysy całkowicie się zmienia, kiedy pojawia się w nim Gabriel. Ten mężczyzna coś ukrywa, coś, co sprawia, że dziewczyna czuje się śledzona. Kim są tajemniczy Guardianie i Tentatorzy? Dlaczego życie Larysy jest w niebezpieczeństwie? Czy w dzisiejszych czasach jest miejsce na miłość od pierwszego wejrzenia?

Sam opis fabuły, przyznam szczerze mnie nie porwał. To, co w głównej mierze zadecydowało o tym, że sięgnęłam po „Laristę” była… okładka. To przenikliwe spojrzenie faceta z okładki aż wołało bym dała tej historii szansę, choć miałam wobec niej pewne opory. Ten fragment o szukaniu miłości, tajemniczy, mroczny chłopak i ten las w tle. Czekałam tylko, aż nagle w którymś momencie zza drzewa wyskoczy świecące w słońcu wampirzysko. Na całe szczęście autorka zaserwowała czytelnikom oryginalną i ciekawą fabułę, która wciąga już od pierwszych stron.

Oprócz ciekawej fabuły, warto wspomnieć o całym warsztacie autorki, począwszy od świetnego stylu pisania do zdolności wykreowania inteligentnych i sympatycznych bohaterów. „Larista” jest historią dopracowaną, wciągającą już od pierwszych stron i nie wypuszczającą ze swych objęć aż po ostatnią stronę.

Dla tych, co jeszcze nie wiedzą – Melissa Darwood to polska autorka takich powieści jak „Luonto”, „Tryjon”, czy „Pryncypium”. Słyszałam jak dotąd wiele dobrego na temat jej twórczości, ale jakoś nigdy nie było okazji by przekonać się na własnej skórze czy to prawda. Teraz już wiem, że z pewnością muszę to zmienić i sięgnąć po inne jej powieści.

Jestem przekonana że ta niezwykła szarmanckość jednego z bohaterów zachwyci większość czytelniczek, a inteligentne i nietuzinkowe dialogi umilą czas każdemu, kto ma dość bezsensownych wymiany zdań bohaterów o… NICZYM. Waszą uwagę z pewnością przykuje również główna bohaterka, która jest idealnym przykładem wyjścia poza schemat. Na reszcie doczekałam się bohaterki, która nie wpakowuje się tarapaty przez własną głupotę i chęć zwrócenia na siebie uwagi, a ponad to, umie inteligentnie się wypowiadać, ale też i zażartować. Nie posługuje się przez cały czas ironią i sarkazmem, jednocześnie myśląc że jest przez to fajna.

To, co jeszcze zwróciło moją uwagę w tej książce to poruszane w niej tematy dotyczące śmierci i życia, ale nie w jakoś dołująco czy przygnębiająco, ale w taki „przyjemny” nieco melancholijny sposób. Niby zwykła fantastyka dla młodzieży, ale momentami zachęcająca do przemyślenia pewnych istotnych, życiowych kwestii.

Po pierwszym spotkaniu z twórczością pani Darwood muszę przyznać, że jestem miło zaskoczona. „Larista” to naprawdę bardzo dobra (polska!) fantastyka, którą pokochają wielbiciele paranormal romance. Z niecierpliwością będę wyczekiwała kolejnego tomu tej serii.


Moja ocena: 8/10

pokaż więcej

 
2018-06-14 21:10:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: The Coincidence (tom 5)

http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2018/06/168-jessica-sorensen-niepewnosc-violet.html



Jestem ciekawa, czy na świecie jest drugi, równie nie spostrzegawczy człowiek jak ja, który sięga po daną książkę, nie zastanawiając się, czy nie jest to przypadkiem kontynuacja jakiejś serii. Ja tak właśnie zrobiłam w przypadku „Niepewności Violet i Luke’a” Jessicy Sorensen. Brawa dla mnie.
Całe...
http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2018/06/168-jessica-sorensen-niepewnosc-violet.html



Jestem ciekawa, czy na świecie jest drugi, równie nie spostrzegawczy człowiek jak ja, który sięga po daną książkę, nie zastanawiając się, czy nie jest to przypadkiem kontynuacja jakiejś serii. Ja tak właśnie zrobiłam w przypadku „Niepewności Violet i Luke’a” Jessicy Sorensen. Brawa dla mnie.
Całe szczęście, że w tej części autorka zamieściła najważniejsze informacje dotyczące biegu całej tej historii, począwszy od pierwszego tomu. Dlatego też ta recenzja będzie stricte o tej (dokładnie piątej) części.

Czy Violet i Luke'owi uda się odzyskać spokój, by mogli przezwyciężyć swoje lęki i stwierdzić, co naprawdę do siebie czują?
Życie Violet Hayes to katastrofa, ma wrażenie, że zaraz straci kontrolę nad sobą. Niespodziewane informacje spadają na nią jak grom z jasnego nieba i okazują się ostatnią kroplą, która przelewa czarę. W rezultacie Violet robi coś, przez co prawie traci życie. Całe szczęście, próba kończy się fiaskiem. Obiecuje sobie, że odtąd jej rzeczywistość będzie wyglądała inaczej. Próbuje więc dowiedzieć się, co tak naprawdę czuje do Luke'a Price, jedynej osoby, która zawsze oferowała jej pomoc…
Ale Luke to alkoholik i hazardzista, który dopiero zaczyna zdrowieć i sam musi zmagać się ze swoimi demonami. Zakochał się w Violet, lecz boi się jej to powiedzieć, bo może ją tym wystraszyć, albo co gorsze, odkryć, że ona nie odwzajemnia jego uczuć, tym bardziej, że na jej życiu nadal mrocznym cieniem kładzie się chłopak z jej przeszłości…

Mam mieszane uczucia co do tej książki. Niby to nie było złe, czytało się dobrze, ale nie zachwyciło mnie aż tak, jak oczekiwałam. Historia ta ma wiele zalet, ale nie ma co ukrywać – jest to kolejne romansidło młodzieżowe – miłosna historia dwójki „nastolatków” (ciężko mi ich jakoś nazwać dorosłymi) którzy zmagają się ze zmorami z przeszłości. Schemat goni schemat. Ale książka ta niewątpliwie (tak jak wspomniałam) ma kilka zalet, o których warto tutaj wspomnieć.

Pierwszą z nich są nietuzinkowi bohaterowie. Po lekturze tych wszystkich młodzieżówek, pełnych irytujących bohaterek, których jedynym życiowym problemem był fakt, iż facet jej marzeń nie zwracał na nią najmniejszej uwagi, cudowną odmianą było poznanie tej dwójki. Na reszcie doczekałam się jakiś bardziej inteligentnych przemyśleń dotyczących życia i zobaczyłam wewnętrzny konflikt do tyczący tak wielu aspektów przyszłości. Z kolei zaś ta sympatia sprawiła, że bardziej zaangażowałam się w przeżywanie tej historii. To nie było zwykle wędrowanie wzrokiem po kolejnych linijkach tekstu i bezmyślne przekartkowanie stron, w celu jak najszybszego dojścia do końca historii.

Na to, iż w pewnym stopniu przeżyłam tą historię, w głównej mierze odpowiada emocjonalność pióra pani Sorensen. Nie dość, że książkę czyta się lekko i przyjemnie, to dodatkowo ta ogromna dawka uczuć bijąca z każdej strony sprawia, że los bohaterów nie jest czytelnikowi obojętny. Wydaje mi się, że właśnie ta emocjonalność zapewniła ten rozgłos i zachwyt wobec twórczości tejże autorki. Bo jeśli chodzi o takie aspekty jak wciągająca fabuła, nagłe zwroty akcji czy też jakaś nutka tajemniczości, to nie ma co ukrywać – tym razem autorka poległa.

Największe rozczarowanie? Beznadziejne zakończenie. Mam pełną świadomość tego, że to romans i czy chcę czy nie, wszystko będzie się kręciło wokół dwójki głównych bohaterów i budzącego się między nimi uczucia. Nie mniej jednak gdy autorka wprowadza do fabuły takie wątki jak: narkotyki, morderstwo czy stalking, to musi mieć świadomość konsekwencji, jakie niesie za sobą takowy wybór. Uwierzcie mi na słowo, nie miałam wygórowanych oczekiwań wobec finału historii. Ale to, co zaserwowała mi autorka rozczarowało mnie niesamowicie. Wszystkie najciekawsze wątki historii zostały zamiecione pod dywan a na pierwszy plan wysunięto wątek miłosny. Mueh. Już mi się to naprawdę przejadło.

Podsumowując, „Niepewność Violet i Luke’a” zapowiadała się całkiem nieźle, ale wyszło jak wyszło. To kolejny romans w którym nie istnieje nic takiego jak element zaskoczenia, dreszczyk emocji czy nutka tajemności. Wszystko jest banalne, schematyczne i pozbawione jakiejkolwiek oryginalności. Niestety duża dawka emocjonalności i sympatyczni bohaterowie nie zdołali uratować tej historii. Kto by pomyślał, że zakończeniem tak można zepsuć historię…

Moja ocena: 6/10

pokaż więcej

 
2018-06-11 21:00:13
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Raven (tom 1) | Seria: Young

http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2018/06/167-j-l-weil-biay-kruk.html



Na jakiś czas muszę chyba zrezygnować z czytania fantastyki i ogółem książek dla młodzieży, ponieważ zauważyłam, że zazwyczaj ich autorzy nie potrafią sprostać moim podstawowym wymaganiom. Jak nie „odgrzewana” historia to irytujący bohaterowie. Jak nie zbędne przeciąganie książki, tak karygodne wykonanie. Niestety,...
http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2018/06/167-j-l-weil-biay-kruk.html



Na jakiś czas muszę chyba zrezygnować z czytania fantastyki i ogółem książek dla młodzieży, ponieważ zauważyłam, że zazwyczaj ich autorzy nie potrafią sprostać moim podstawowym wymaganiom. Jak nie „odgrzewana” historia to irytujący bohaterowie. Jak nie zbędne przeciąganie książki, tak karygodne wykonanie. Niestety, „Biały kruk” nie okazał być się żadnym wyjątkiem i posiadał aż dwie cechy z powyżej wymienionych.

Życie Piper i jej młodszego brata zmienia się w ciągu jednej nocy. Po tragicznej śmierci ich matki lądują na idyllicznej wyspie pod opieką nieprzyzwoicie bogatej babci, której nigdy wcześniej nie spotkali. Dziewczyna zaczyna się buntować, bo jedyne co można robić w Raven Hollow to zanudzić się na śmierć.
Kiedy na drodze Piper staje zabójczo przystojny Zane Hunter, okazuje się, że życie na wyspie może być całkiem znośne. Między parą zaczyna iskrzyć, chłopak ma w sobie coś niezwykłego… coś nadprzyrodzonego i śmiertelnie niebezpiecznego. Dlaczego jednak trzyma ją na dystans?
Piper nigdy wcześniej nie zastanawiała się nad przeszłością swojej rodziny i była przekonana, że jest zwykłą nastolatką,. Dlaczego wszyscy w Raven Hollow sprawiają wrażenie, jakby doskonale ją znali i co oznaczają niezwykłe tatuaże, które ożywają na jej oczach?
Kiedy ktoś próbuje zabić dziewczynę, staje się jasne, że ona i jej babcia muszą sobie dużo wyjaśnić. Kim jest Piper? Czym jest Zane? Czy ten cały nadprzyrodzony świat, który znała tylko z filmów może być prawdziwy?

Sama historia nie była zła, ale to wykonanie? Boże, Ty widzisz i nie grzmisz…
Kto to pisał? Gimnazjalistka? Z tak okropnym stylem to już dawno się nie spotkałam. Ja rozumiem, że książka przeznaczona jest dla młodzieży i jest to fantastyka, więc nie ma co oczekiwać jakiś wybitnych sformułowań, kilku stronnicowych opisów itd. Ale styl w jakim napisana jest ta książka jest po prostu okropny. Zawsze ceniłam sobie sarkazm i ironię w dialogach czy też opisach, ale to? Co to w ogóle było?

Tak jak gdyby mi było mało, przez całe 369 stron musiałam użerać się z jakąś głupią dziewuchą, której rolą w całej tej historii było:
a) dramatyzowanie
b) ślinienie się na widok Zane’a
c) grożenie utratą narządów męskich postaci wyżej wymienionej.
I ten oto ciekawy przypadek ma ocalić cały ród. Super. Życzę powodzenia.

Sięgając po „Białego kruka” miałam nadzieję na lekką historyjkę na jeden wieczór. Jednak jej lektura okazała się być tak uciążliwa, że męczyłam się z nią całe trzy dni. Gdy już raz ją odłożyłam, ciężko było mi po nią sięgnąć z powrotem. Już sam ten fakt nie świadczy o tej książce zbyt dobrze…

Tak jak już wcześniej wspomniałam, fabuła jest interesująca i ma jak dla mnie duży potencjał. Gdy już miniecie ten straszny początek w którym Piper (swoją drogą, dziwaczne imię) wzdycha do Zane’a i wprost mdleje na jego widok, po czym próbuje być super, popisując się ciętym językiem (nieudolnie) - wtedy zaczyna robić się interesująco. Pani Weil widać miała pomysł na tą historię, gdyż jest przemyślana. Cały czas coś się dzieje, kolejne sekrety są odkrywane, a w między czasie zakazany romans kwitnie.

Nie rozumiałam do końca po co autorka aż tak zwlekała z odkryciem prawdziwej tożsamości Piper. Niby ma wybawić cały ród i zapobiec wojnie, ale to roztrzepane dziewczę kompletnie nic nie wie. Nie ma nawet najmniejszych przebłysków, wspomnień z przeszłości. Nic. A pozostali bohaterowie? Czekają aż cudowna Piper ich ocali, ale nikt jej nic nie mówi, bo… po co?

Podsumowując, „Biały kruk” był dla mnie dość dużym rozczarowaniem. Nie do końca rozumiem te wysokie oceny na niektórych portalach, ale jak widać gusta są różne. Pomimo tego, że historia jako tako mi się podobała i dostrzegłam w niej potencjał, to jednak to wykonanie całkowicie zepsuło całokształt. Nie da się ukryć tego, że lektura tej książki była dla mnie po prostu ciężka.

Moja ocena: 4/10

pokaż więcej

 
2018-06-08 20:24:47
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Elite King’s Club (tom 2)

http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2018/06/166-amo-jones-marionetka.html


Są takie pozycje, które pomimo swoich wad, na długo pozostają w pamięci czytelnika. W moim przypadku, jedną z takich książek był „Srebrny łabędź” Amo Jones, czyli pierwszy tom trylogii „Elite Kings Club”. Co prawda, zarówno w trakcie jak i po zakończeniu lektury, towarzyszyła mi ogromna dezorientacja, a mniej więcej...
http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2018/06/166-amo-jones-marionetka.html


Są takie pozycje, które pomimo swoich wad, na długo pozostają w pamięci czytelnika. W moim przypadku, jedną z takich książek był „Srebrny łabędź” Amo Jones, czyli pierwszy tom trylogii „Elite Kings Club”. Co prawda, zarówno w trakcie jak i po zakończeniu lektury, towarzyszyła mi ogromna dezorientacja, a mniej więcej milion pytań na minutę przewijało mi się w głowie. Nie zmienia to jednak faktu, że w pewnym stopniu dałam się oczarować tą zagmatwaną historią i z niecierpliwością oczekiwałam kolejnej części. Sięgnięcie po drugi tom pt. „Marionetka”, okazało się tylko kwestią czasu…

Drugi tom długo wyczekiwanej serii Elite Kings Club. Życie Madison jest w niebezpieczeństwie. Dziewczyna poznała sekrety chłopaków z tajemniczego klubu i teraz może zapłacić za to życiem. Już wie, że musi uciekać i to jak najszybciej i jak najdalej. Pytanie, czy jest miejsce na świecie, gdzie może się skryć, szczególnie przed przywódcą klubu, któremu być może oddała już część swojego serca?
Drugi tom niebezpiecznie fascynującej serii Elite Kings Club!
„Teraz jestem tylko zepsutą zabaweczką, nie da się mnie naprawić”.
Madison Montgomery musi uciekać. Została zdradzona, upokorzona i poznała sekrety chłopaków z Elite Kings Club. Zostało jej bardzo mało czasu. Jeden zły krok, jedna zła decyzja mogą sprawić, że dziewczyna zniknie na zawsze.
Pomoc przychodzi z niespodziewanej strony. Madison zdobywa fałszywe dokumenty i szybko opuszcza kraj. W ucieczce towarzyszy jej najlepsza przyjaciółka, która też nie ma nic do stracenia. Dziewczyny będą szukały bezpiecznego miejsca jak najdalej od „Królów”, a w szczególności od jednego z nich.
Od tej chwili Madison będzie musiała uważać i stale oglądać się za siebie. Jednak czy podróż na koniec świata wystarczy? Jak długo będzie ignorować uczucie, które zrodziło się do bardzo złego chłopaka?

Na samym wstępie muszę przyznać, że drugi tom zdecydowanie podobał mi się bardziej niż pierwszy. Jak dla mnie był on bardziej dopracowany i przemyślany. Pomimo tego że drugi tom wiele mi rozjaśnił, to jednocześnie dostarczył mi kolejną dawkę pytań. Autorka rzuca nieco światła na pewne tajemnice, ale jednocześnie wymyśla kolejne.

Z pewnością seria ta nie jest dla każdego. Jest to dość mroczny romans z dużą dawką wulgarności i erotyzmu. Sama relacja między Madison a Bishopem jest dość specyficzna (a nawet toksyczna). Opiera się ona na mieszance miłości z nienawiścią. Sama aktualnie nie potrafię sprecyzować mojej opinii o tym „związku” (o ile to tak w ogóle można nazwać). Z pewnością jest on na swój sposób oryginalny i jest w pewnym stopniu odskocznią od tych wszystkich cukierkowych i ckliwych romansideł, jakich aktualnie na rynku wydawniczym nie brakuje.

Co do bohaterów - moje nastawienie się nie zmieniło. Madison jest wciąż irytującą do potęgi i wiecznie napaloną nastolatką, której zachowania czasem kompletnie nie potrafiłam zrozumieć. Do Bishopa jak na razie nie zdołałam się przekonać. Być może w trzeciej części ulegnie to zmianie?

Największym atutem książki jest ciągły rozwój akcji. Tutaj nie ma czasu na oddech, wszystko dzieje się szybko. Z każdą kolejną stroną przybywa tajemnic, a odpowiedzi znajdują się dopiero na końcu książki. Co do samego finału – był on bardzo zaskakujący i dość… drastyczny. W pewnym momencie, wydaje mi się, że autorka dała się nieco zbyt ponieść, gdyż ukazane przez nią oblicze głównej bohaterki było przerysowane. Jej postępowanie w ostatnim rozdziale było jak dla mnie zbyt „gangsterskie” i odrobinę zaprzeczało z jej portretem, jaki wykreowała sama autorka.

Oczywiście jako okładkowa sroka na końcu muszę pogratulować Wydawnictwu Kobiecemu świetnej roboty, jaką włożono w szatę graficzną tej historii. Okładka ta, jest dla mnie fenomenalna i jest to zdecydowanie jedna z najlepszych okładek, jakie powstały w tym roku.

Uważam, że „Marionetka” jest świetną kontynuacją serii. Jeśli już zaczniecie czytać, ciężko będzie się Wam od niej oderwać. Amo Jones nie wie co to spokój, czy brak akcji. Trylogia „Elite Kings Club” zdecydowanie jest serią godną polecenia, choć z pewnością nie przypadnie ona do gustu każdemu czytelnikowi.

Moja ocena: 8/10

pokaż więcej

 
2018-06-07 11:20:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Glitter and Sparkle (tom 1)

http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2018/06/165-przedpremierowo-shari-l-tapscott.html


Ciężko teraz o naprawdę dobrą „młodzieżówkę”. Wymyślenie jakiejś naprawdę oryginalnej fabuły, czy wykreowanie nietuzinkowych bohaterów to nie lada wyzwanie w dzisiejszych czasach. Wszystko już praktycznie było, przez co pisarze zapewne nie raz mają zagwozdkę typu: „Co zrobić by ich zaskoczyć? Jak napisać,...
http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2018/06/165-przedpremierowo-shari-l-tapscott.html


Ciężko teraz o naprawdę dobrą „młodzieżówkę”. Wymyślenie jakiejś naprawdę oryginalnej fabuły, czy wykreowanie nietuzinkowych bohaterów to nie lada wyzwanie w dzisiejszych czasach. Wszystko już praktycznie było, przez co pisarze zapewne nie raz mają zagwozdkę typu: „Co zrobić by ich zaskoczyć? Jak napisać, by to zapamiętali? Itp. W tym natłoku historii New Adult przewijają się lepsze i gorsze pozycje. Do której grupy można zaliczyć „Odrobinę brokatu” Shari L. Tapscott?

Pełna blasku historia o pierwszej młodzieńczej miłości!


Lauren ma prosty plan nażycie: skończyć szkołę, dalej rozwijać swojego bloga DIY i poślubić kogoś sławnego. W swojej przyszłości widzi jeszcze dwa słodkie pieski i bardzo dużo brokatu. Klasyczne „i żyli długo i szczęśliwie”.
Plany krzyżuje Harrison, szkolny przyjaciel jej brata, który nagle postanawia zamieszkać w ich domku gościnnym. Przecież to studio nagraniowe Lauren! Gdzie ma teraz kręcić nowe filmy dla swoich fanów?
Dziewczyna decyduje się na ignorowanie intruza. Jakoś przeczeka jego niechcianą obecność i wróci do swojej kreatywnej codzienności. Gdyby tylko Harrison nie był taki przystojny… i zabawny… i zdolny… i wkurzający!
Czy kiedy przyjdzie pora przeprowadzki, Lauren będzie w stanie rozstać się z Harrisonem? W sumie każda chwila z nim spędzona ma w sobie jakiś tajemniczy blask.

Aby uniknąć wszelkich nieporozumień, na samym wstępie muszę zaznaczyć, że lektura „Odrobiny brokatu” w żadnym wypadku nie była dla mnie żadną katorgą czy stratą czasu. Historię tą czytało mi się bardzo przyjemnie, ale… No właśnie – ALE! Niestety to nie było nic nowego. Młodzieżowy romans jakich wiele. Nie potrafiłam znaleźć ani jeden cechy która by w jakiś sposób wyróżniała tą historię na tle innych.

Bohaterowie wykreowani przez autorkę są sympatyczni, ale niestety okropnie schematyczni. Harrison to dobrze zbudowany, inteligentny, zabawny facet do którego lgną praktycznie wszystkie dziewczyny z okolicy. Z kolei zaś Lauren to cichutka, nieśmiała dziewczyna, która otacza się w gronie popularnych osób (choć kompletnie się w nim nie odnajduje) i oddaje się swojej pasji, jaką jest prowadzenie bloga o tematyce DIY.
Czy tylko w mojej głowie zapala się czerwona lampka z napisem: TO JUŻ WSZYSTKO BYŁO?

Czytało mi się to lekko i przyjemnie, choć nie da się ukryć, że brakowało mi tutaj jakiejkolwiek, choćby najmniejszej akcji. Ta historia może i miała jakiś potencjał, ale jak dla mnie była za mało „doprawiona”. Obyło się bez jakichkolwiek wzruszeń, uniesień, rollercoastera emocjonalnego. Nie było to złe, choć trochę mdłe. (Zarymowałam i jeszcze ukazałam swoje gastronomiczne oblicze :D).

Zawsze w tego typu historiach na drodze ku wiecznej miłości zazwyczaj jest przeszkoda nie do pokonania. Tym razem autorka postawiła na różnicę w wieku. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, iż Harrison był starszy od Lauren o… całe trzy lata. Potraficie w to uwierzyć? Trzy lata! To ja nie wiem jak sobie radzą pary, między którymi jest sześć, osiem czy dziesięć lat różnicy. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie był to nieco absurdalny i wygórowany problem. (W zasadzie to żaden problem, no ale cóż).

Podsumowując, „Odrobina brokatu” to taka lekka pozycja na jeden wieczór, gdy jest się zbyt zmęczonym na bardziej zaawansowane historie. Zapewne wielu nastolatkom się ona spodoba, jednak dla tych, którzy tak jak ja przeczytali już naprawdę wiele „młodzieżówek”, „Odrobina brokatu” będzie po prostu słaba.

Moja ocena: 5/10

pokaż więcej

 
2018-06-04 21:31:09
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2018/06/164-greer-hendricks-sarah-pekkanen-zona.html



Z bestsellerami New York Timesa zazwyczaj bywa tak, że pomimo licznych och-ów i ach-ów, wysławiania ich pod same niebiosa, nie robią one na mnie aż tak kolosalnego wrażenia. Co więcej, czasem nawet bywa tak, że dana książka kompletnie mi się nie spodoba i dostrzegam w niej więcej minusów niż plusów....
http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2018/06/164-greer-hendricks-sarah-pekkanen-zona.html



Z bestsellerami New York Timesa zazwyczaj bywa tak, że pomimo licznych och-ów i ach-ów, wysławiania ich pod same niebiosa, nie robią one na mnie aż tak kolosalnego wrażenia. Co więcej, czasem nawet bywa tak, że dana książka kompletnie mi się nie spodoba i dostrzegam w niej więcej minusów niż plusów. Dlatego też, gdy sięgałam po „Żonę między nami” Greer’a Hendricks’a i Sarah Pekkanen nie miałam wobec niej zbyt wygórowanych oczekiwań. Postanowiłam podejść do niej z pewnego rodzaju neutralnością, która miała załagodzić moją ostateczną ocenę w razie całkowitego rozczarowania. Co z tego wynikło?

Najgłośniejszy thriller 2018 roku! Od stycznia 2018 roku w ścisłej czołówce listy bestsellerów "New York Timesa"
Niczego nie zakładaj. Podczas lektury pomyślisz, że to książka o zazdrosnej byłej żonie. I że ma obsesje na punkcie swojej następczyni - pięknej i młodej kobiety. Nic nie jest takie, jakie się wydaje. Czytaj między kłamstwami...
Vanessa Thompson zrezygnowała ze wszystkiego – pracy i nowojorskich przyjaciół, by wieść bajkowe życie u boku "zbyt dobrego, by mógł być prawdziwy" męża Richarda, menedżera w funduszu hedgingowym. Gdy jednak ich z pozoru idealne małżeństwo się rozpada, Richard wiąże się z młodszą kobietą. Vanessa nie może się pogodzić ze stratą swojego męża…
Nellie, młoda nauczycielka, spotyka mężczyznę swoich marzeń. Starszy od niej o dziewięć lat Richard jest czarujący, przystojny i zamożny. Rozpieszcza ją i traktuje niczym królową. Do czasu…

Ten thriller nie był zły, choć zawiódł mnie w kilku istotnych dla mnie kwestiach. Pierwszą z nich był brak jakiegokolwiek zwrotu akcji. Owszem cała historia jest niezwykle tajemnicza i zdecydowania skłania do bardziej dokładnej lektury, czytania między wierszami. Nie mniej jednak wszystko rozwijało się strasznie mozolnie, w związku z czym moje zainteresowanie tą pozycją z każdą kolejną, przeczytaną stroną niestety malało.

Tak jak sama historia podzielona jest na trzy części, tak i w trakcie czytania mogłam wyodrębnić trzy fazy. Pierwszą z nich był brak większego zainteresowania. Potem nastąpił moment zaintrygowania i zaciekawienia. Co prawda był on dość krótki, ale jednak był. Gdy faza druga dobiegła końca, na jej miejsce wskoczyła faza trzecia, która niewiele różniła się od pierwszej.

Kolejnym dość istotnym minusem jest chaotyczna narracja. Bywały takie momenty kiedy po prostu gubiłam się w fabule. W jednym momencie opowiadała Vanessa z przeszłości, a już na kolejnej stronie miałam do czynienia z Vanessą z teraźniejszości. Brakowało mi jakieś spójności, wyraźnego ale i subtelnego przejścia narracji jednej postaci do drugiej.

Największym atutem historii jest zdecydowanie jej zakończenie. Gdy już miałam w głowie opracowane całe wyjaśnienie historii i poniekąd odnalazłam „winowajcę”, to BUM! Wszystko tak naprawdę wyglądało inaczej. Jedni twierdzą, że można się domyślić zakończenia, inni że to fenomenalny finał. Dla mnie uwieńczenie całej historii było bardzo dobre i na całe szczęście nieco zrekompensowało ten słaby początek.

Wykreowani bohaterowie również mi się spodobali. Każdy z nich był intrygującą postacią, wnoszącą wiele do historii. Miałam dość duże obawy że to będzie tandetna historyjka o biurowym romansie, oblana przepychem i bogactwem ludzi sukcesu. Z kolei zaś nutka tajemniczości i dreszczyk emocji (czyli to, co najistotniejsze w thrillerach) będzie zaledwie dodatkiem. Na całe szczęście moje obawy się nie sprawdziły.

Podsumowując, „Żona między nami” to dobry thriller z zaskakującym zakończeniem. Nie da się ukryć, że przeczytałam już swoim życiu lepsze pozycje, nie mniej jednak nie będę jej wspominać negatywnie. Jeśli macie wolną chwilę, to poświęćcie ją na jej lekturę. Być może na Was wywrze nieco lepsze wrażenie.


Moja ocena: 7/10

pokaż więcej

 
2018-05-30 22:17:39
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Slammed (tom 3)

http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2018/05/163-colleen-hoover-this-girl.html


Druga część trylogii „Pułapka uczuć” Colleen Hoover, była dla mnie ogromnym rozczarowaniem. Cała książka dłużyła mi się niemiłosiernie, a autorka w żaden sposób nie potrafiła mnie zainteresować tą historią. Dlatego też miałam duże obawy wobec ostatniej części – „This girl”, przez co odwlekałam jej lekturę....
http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2018/05/163-colleen-hoover-this-girl.html


Druga część trylogii „Pułapka uczuć” Colleen Hoover, była dla mnie ogromnym rozczarowaniem. Cała książka dłużyła mi się niemiłosiernie, a autorka w żaden sposób nie potrafiła mnie zainteresować tą historią. Dlatego też miałam duże obawy wobec ostatniej części – „This girl”, przez co odwlekałam jej lekturę. Ciekawość w końcu jednak wzięła górę…

Po dwóch latach znajomości Layken i Will, wciąż szaleńczo w sobie zakochani, biorą ślub. Ich droga do ołtarza nie była jednak usłana różami. Teraz mają wreszcie czas dla siebie i mogą cieszyć się wymarzonym „weekendem miodowym”.
To dla nich również okazja do wspomnień. Layken chce wiedzieć o swoim mężu wszystko. Także to, jak ich znajomość i jej trudne początki wyglądały z jego perspektywy.
A Will? Jak na dobrego męża przystało, spełnia życzenie żony i dzieli się z nią najskrytszymi myślami, nie ukrywając absolutnie niczego…

Nie da się ukryć, że „This girl” to tak naprawdę „odgrzany kotlet”. Kontynuowanie serii w formie opowiedzenia ponownie tej samej historii, tyle że z perspektywy innego bohatera jest dość ryzykowne. Żadna bowiem przyjemność czytania po raz kolejny tej same historii, prawda? Colleen Hoover niestety nie zachwyciła mnie tą częścią. Co prawda nie czytało mi się jej źle, wręcz przeciwnie. Poznanie historii z punktu widzenia Will’a i odkrycie kilku jego sekretów, samo w sobie nie było złe. Ale to stanowczo za mało, żeby zachwycić i sprawić, by historia ta na dłużej pozostała w pamięci.

Akcja całej historii rozgrywa się w ciągu jednego weekendu. Główni bohaterowie przeżywają swój skrócony miesiąc miodowy, współżyją ze sobą do potęgi, a w między czasie zbiera się im na wspominki. I w ten sposób wałkujemy „Slammed” od nowa. Narratorem tej części jest Will. Podczas lektury poznałam kilka interesujących faktów i informacji, których autorka nie zdradziła w poprzednich tomach. Według mnie jednak było ich stanowczo za mało. W zasadzie tylko w „Epilogu” dostarczane są czytelnikowi świeże informacje, które są świetnym uwieńczeniem historii tej dwójki bohaterów.

Autorka niestety skupiła się tylko i wyłącznie na Layken i Will’u, pomijając w zupełności postacie poboczne. Był to dla mnie dość duży i znaczący ubytek, który wpłynął na ostateczne zaniżenie oceny książki. Odczuwałam również duży niedosyt jeśli chodzi o wiersze. Cała ta trylogia opiera się na slamie i wyrażaniu wszelkich emocji za pomocą wierszy. Te utwory zamieszczone w poprzednich częściach skradły moje serce, i sięgając po „This girl” oczekiwałam kolejnej ich dawki. Niestety się rozczarowałam, ponieważ większość wierszy zamieszczona w tej części została powtórzona z poprzednich tomów.

Co prawda III część tej trylogii nie jest fenomenalna i nie skradła mojego serca, jednak muszę przyznać, że czytało mi się ją o wiele lepiej niż „Point of retreat”. „This girl” czytało mi się lekko i z przyjemnością, pomimo tego, iż nie wniosła ona nic nowego i świeżego.

Po przeczytaniu całej serii „Pułapka uczuć” Colleen Hoover, jestem zdania, że ta kontynuacja była zbędna. W moim odczuciu w zupełności wystarczyłby tylko pierwszy tom.

Moja ocena: 6/10

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
326 124 598
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (19)

Ulubione cytaty (4)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd