Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
BookishMadeleine 
readwithpassion.it27.pl
status: Czytelnik, ostatnio widziany 11 godzin temu
Teraz czytam
  • Tekst
    Tekst
    Autor:
    „Odebrałeś mi przyszłość. Ja zabiorę ci twoją”. Smartfon stał się kopią zapasową twojej duszy. Backupem życia. Pamięcią masową dla najżywszych wspomnień. To w nim zapisujesz swoje uśmiechnięte selfie...
    czytelników: 1807 | opinie: 116 | ocena: 7,46 (539 głosów)
  • Ten pierwszy rok
    Ten pierwszy rok
    Autorzy:
    Zwariowana, pełna angielskiego humoru powieść dla przyszłych i obecnych studentów. Rozpoczęcie nauki w college’u to dla niektórych szansa na nowe życie ‒ szalone przygody, zwariowane przyjaźnie, pierw...
    czytelników: 50 | opinie: 6 | ocena: 7,5 (6 głosów)
  • Wieża świtu
    Wieża świtu
    Autor:
    Kontynuacja bestsellerowej serii "Szklany tron", która zdobyła miliony czytelników na całym świecie, a autorka, Sarah J. Maas, stała się ulubienicą czytelników i recenzentów. Oszałamiający...
    czytelników: 1165 | opinie: 13 | ocena: 8,38 (56 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-04-18 23:15:22
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Szklany Tron (tom 5.5)
 
2018-04-18 23:14:56
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-04-18 23:14:39
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-04-15 13:43:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 6/10, Egzemplarze recenzenckie, Przeczytane 2018
Autor:
Cykl: Kroniki Jaaru (tom 3)

Jeśli mieliście okazję poznać dwa pierwsze tomy „Kronik Jaaru”, to na pewno macie zarówno wyrobione własne zdanie o tej serii, jak i oczekiwania w stosunku do jej kontynuacji. Ze mną nie było inaczej – po świetnym „Czarnym amulecie” (który podobał mi się bardziej niż „Księga Luster”) byłam przekonana, że trzecia część co najmniej utrzyma poziom poprzedniczki, a może nawet okaże się od niej... Jeśli mieliście okazję poznać dwa pierwsze tomy „Kronik Jaaru”, to na pewno macie zarówno wyrobione własne zdanie o tej serii, jak i oczekiwania w stosunku do jej kontynuacji. Ze mną nie było inaczej – po świetnym „Czarnym amulecie” (który podobał mi się bardziej niż „Księga Luster”) byłam przekonana, że trzecia część co najmniej utrzyma poziom poprzedniczki, a może nawet okaże się od niej znacznie lepsza. Właśnie z taką myślą zaczynałam lekturę „Siedmiu bram”. Po przeczytaniu opisu przewidywałam, że akcja powieści wciągnie mnie od samego początku i (podobnie, jak w przypadku pozostałych tomów) nie pozwoli odłożyć książki na bok. Już po kilku rozdziałach widziałam, że nie do końca moje oczekiwania zostaną spełnione, ale niestety z biegiem czasu okazało się, że nie tylko w tym aspekcie.

Pierwszy problem, jaki miałam z tą historią nie wynika z jej wad, ale z moich prywatnych upodobań. Nie miałam jeszcze okazji pisać o tym na blogu, ale musicie wierzyć, że nie lubię motywu drogi w powieściach. Nie znalazłam jeszcze książki, w której by mi się on spodobał i z tego powodu staram się nie sięgać po zbyt wiele historii, w których gra on dużą rolę. Sytuacje, w których bohaterowie przez większą część akcji podróżują, nie budzą we mnie żadnych emocji oprócz postępującego znużenia. Niestety (dla mnie, ale rozumiem, że wielu osobom może to przypaść do gustu), w trzecim tomie „Kronik Jaaru” postacie przez wiele stron wędrują przez kolejne krainy w ściśle określonym przez siebie celu, napotykając na przeróżne próby i przeszkody. Mimo że nie jestem ogromną fanką samego tego zabiegu, to muszę docenić to, co wprowadził do całej opowieści autor dzięki jego zastosowaniu.

Przede wszystkim udało mu się jeszcze bardziej rozbudować i tak już obszerny świat przedstawiony. Bohaterowie trafiają do różnych miejsc i mają kontakt z kolejnymi magicznymi miejscami i niezwykłymi stworzeniami. Nasza wiedza na temat całego Jaaru ulega znacznemu poszerzeniu. Wydarzenia, które obserwujemy podczas lektury, mają miejsce w przeróżnych regionach tej krainy, między innymi w mrocznym Tir-na-Nog, z którym w poprzednich tomach nie mieliśmy zbyt dużej styczności. Autor zasypuje nas ogromem informacji zarówno na temat magii obecnej w tym świecie, jak również skomplikowanych tradycji oraz sytuacji politycznej. Widać, że Adam Faber ma ogromną ilość pomysłów, które stara się wprowadzić do swoich powieści i z całą pewnością w kolejnych tomach jeszcze więcej z nich zrealizuje.

Czytając „Siedem bram” wraz z biegiem fabuły byłam coraz bardziej przytłoczona. W tej części mamy do czynienia z niesamowitą wręcz ilością wątków i bohaterów, których ma mój gust było jednak trochę za dużo. Pojawiło się tyle nowych postaci, że momentami gubiłam się, kto jest kim i do czego dąży. Czytałam dalej z nadzieją, że wreszcie wydarzy się coś, co pozwoli mi poukładać sobie to wszystko w głowie i ogarnąć w pełni, o co chodzi. Niestety, nie doczekałam się. Tym razem zakończenie nie przyniosło mi zbyt wielu odpowiedzi, a większa część wątków pozostała nierozwiązana. Liczę na to, że kolejny tom (na który oczywiście czekam) nareszcie złoży te wszystkie elementy razem i sprawi, że nie będę miała już w głowie takiego zamieszania.

Jeśli chodzi o bohaterów, to moje odczucia są identyczne do tych, które miałam po lekturze „Czarnego amuletu”. Dalej irytuje mnie Kate (i porzuciłam już wszelką nadzieję, że kiedykolwiek przestanie), a sympatię wzbudza Jonathan. Pojawiło się jednak w tej książce parę momentów, w których każda z przedstawionych postaci co najmniej raz zachowała się kompletnie irracjonalnie. W wielu przypadkach byłam w stanie przymknąć na to oko i te „chwile słabości” nie wpłynęły na moją opinię o danej osobie. Jeśli jednak mam wskazać bohatera, który najbardziej mnie zaintrygował, to bez wątpienia była nim Thurisaz. Nie będę Wam mówić, kto to jest, bo przypuszczam, że byłby to spoiler, a ich nie lubimy. Dowiecie się, jak przeczytacie 🙂

Nie miałam okazji przy recenzjach poprzednich tomów za dużo wspomnieć o oprawie graficznej tej serii, więc muszę zrobić to teraz. Okładki wszystkich części są po prostu cudowne i genialnie prezentują się na półce. Moją ulubioną jak na razie jest właśnie ta z „Siedmiu bram” – mogę się w nią wpatrywać bez końca. Zdecydowanie „Kroniki Jaaru” są jedną z najładniej wydanych serii, jakie obecnie są dostępne na polskim rynku i warto je mieć chociaż dla tych niesamowitych okładek.

Mimo że trzeci tom tego cyklu nie spodobał mi się tak bardzo, jak tego chciałam, pod żadnym pozorem nie można go nazwać złą książką. Nawet jeśli ze wszystkich dotychczas wydanych części w moim odczuciu jest najsłabszy, to jednak w dalszym ciągu przedstawione w nim wydarzenia zaskakują i – dzięki wprowadzeniu kolejnych elementów magicznego świata – wciągają czytelnika jeszcze głębiej w świat Jaaru. Odkładam tę książkę na półkę z dozą rozczarowania, ale mam nadzieję, że autor w kolejnych częściach chociaż trochę zrekompensuje mi ten lekki zawód.

readwithpassion.it27.pl

pokaż więcej

 
2018-04-11 06:27:38
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Circus Lumos (tom 2)
 
2018-04-11 06:26:57
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
Cykl: Wojna Lotosowa (tom 1)
 
2018-04-11 06:26:15
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-04-11 00:33:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Royally (tom 1)
 
2018-04-02 17:22:20
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 6/10, Egzemplarze recenzenckie, Przeczytane 2018

Kiedy po raz pierwszy przeczytałam opis „Narzeczonej księcia”, stwierdziłam, że muszę poznać tę powieść. Nie wiem, czego dokładnie się po niej spodziewałam. Może miałam nadzieję na wciągającą, pełną przygód akcję połączoną z angażującym wątkiem miłosnym (co zapowiada okładka)? Ale bardziej chyba liczyłam na dobrą historię, przy której spędzę miło czas i trochę się pośmieję. Już po kilku... Kiedy po raz pierwszy przeczytałam opis „Narzeczonej księcia”, stwierdziłam, że muszę poznać tę powieść. Nie wiem, czego dokładnie się po niej spodziewałam. Może miałam nadzieję na wciągającą, pełną przygód akcję połączoną z angażującym wątkiem miłosnym (co zapowiada okładka)? Ale bardziej chyba liczyłam na dobrą historię, przy której spędzę miło czas i trochę się pośmieję. Już po kilku stronach książki wyczułam, że moje oczekiwania nie do końca zgadzają się z tym, co naprawdę można w „Narzeczonej księcia” znaleźć. Co prawda każdy z wymienionych w ramach promocji elementów znalazł swoje miejsce w całej opowieści, ale nie został on wyczerpująco wykorzystany w satysfakcjonujący mnie sposób. Przez to mam ogromnie mieszane uczucia względem tej powieści. Mimo, że jako całość przypadła mi do gustu, to jednak ilość wad, jakie posiada ta historia, nie pozwala o sobie zapomnieć.

Postaram się przedstawić Wam dokładnie swój punkt widzenia, ale najpierw zacznę od kwestii, która mocno mnie zaskoczyła na samym początku lektury. Autorem „Narzeczonej księcia” jest William Goldman, znany scenarzysta. Jednak zanim zabierzemy się do czytania właściwej opowieści, musimy przybrnąć przez rozbudowany wstęp, z którego dowiadujemy się, że tak naprawdę twórcą całej historii jest zupełnie ktoś inny. Goldman przyznaje, że „Narzeczona księcia” została napisana przez S. Morgensterna, a on tylko zdecydował się przeredagować tę opowieść wycinając z niej fragmenty uznane przez niego za zbędne. W ten sposób powstała ta wersja, którą czytamy – pozbawiona (ciągnących się w oryginale na strony) opisów krajobrazów i opatrzona komentarzami Goldmana w miejscach, gdzie zdecydował się jakiś fragment wyciąć.
Te wyjaśnienia autora zajmują zaskakująco dużo stron (biorąc pod uwagę całą objętość książki) i po przebrnięciu przez nie dopiero rozpoczyna się „Narzeczona księcia”. W tym wydaniu wydawnictwa Jaguar znajduje się też swego rodzaju epilog tej historii – „Dziecko Buttercup”, poprzedzony kolejnym wstępem. Jeśli więc do sięgnięcia po tę książkę zniechęca Was jej objętość, to naprawdę nie sugerujcie się tym. Sama „Narzeczona księcia” wcale nie jest tak długa, jak można stwierdzić po spojrzeniu na sam wygląd powieści.

Przyjdźmy jednak do meritum. Kiedy już w końcu, po przydługich wywodach Goldmana dotarłam do początku przygód Buttercup, odczułam ogromną ulgę. Na kilku pierwszych stronach autor zgrabnie przedstawił bohaterów i wprowadził w całą historię. Tym, co niezwykle mi się spodobało właśnie wtedy, był styl Goldmana (a może Morgensterna? nie można być do końca pewnym). Obfitował on w wiele komicznych sformułowań i porównań, które niejednokrotnie wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Z biegiem stron odczuwałam wrażenie, że ilość humoru lekko malała, ale nie powodowało to dużej zmiany w sposobie czytania tej książki. Cały czas niemal płynęłam przez kolejne rozdziały, dziwiąc się, że stron do przeczytania tak szybko ubywa.

„Narzeczona księcia” miała być opowieścią pełną zwrotów akcji. Trzeba przyznać, że na brak zaskakujących wydarzeń nie można w jej przypadku narzekać. Fabuła stworzona przez Morgensterna obfituje w liczne cliffhangery. Często próbuje on utrzymać czytelnika w napięciu, stawiając swoich bohaterów w niebezpiecznych i zagrażających ich życiu sytuacjach. Mimo że w niektórych momentach rezultat takiego zwrotu akcji jest nieco przewidywalny i oczywisty (wiemy, że główna postać raczej nie umrze na pierwszych stronach), to taki zabieg trzyma przy lekturze i nie pozwala odłożyć książki na bok.

Podczas czytania tej powieści nie da się jednak zapomnieć, że została ona napisana dość dawno. Widoczne jest to zarówno w kreacji fabuły, jak i poszczególnych bohaterów. Wszystkie wydarzenia mają w sobie elementy pompatyczności, które możemy zauważyć w tradycyjnych baśniach. „Narzeczona księcia” czasami może wydawać się podobna właśnie do tego typu opowieści, chociaż odróżnia ją od nich humorystyczne przedstawienie dialogów i postaci. Autorowi nie udało się uniknąć schematyczności w budowaniu swoich bohaterów, ale tworząc poszczególne osoby bawił się tymi stereotypami, przez co wprowadził kolejne elementy komizmu.

Jednak tym, co raziło mnie w przedstawieniu praktycznie wszystkich postaci, była ich jednowymiarowość. Zarówno główni bohaterowie, jak i ci drugoplanowi nie ulegali zbyt dużej przemianie pod wpływem kolejnych wydarzeń. Ich infantylność (którą szczególnie widać w przypadku Buttercup) momentami była po prostu niewiarygodna, a ich motywacja do działań co najmniej budząca wątpliwości. Stanowi to jedną z największych wad tej opowieści, zaraz obok zakończenia, które było…delikatnie mówiąc niezbyt satysfakcjonujące.

Mniej więcej po połowie „Narzeczonej księcia” zaczęły mi przeszkadzać wtrącenia Goldmana. Znajdowały się one w miejscach, gdzie autor wprowadził jakieś zmiany. W obszerny sposób wyjaśniał wtedy, dlaczego zdecydował się usunąć dany fragment, często wzbogacając swój wywód o jakąś opowieść z życia dość luźno związaną z poruszanym tematem. Gdyby nie te wszystkie wtrącenia (w tym wydaniu zaznaczone kursywą), książka spokojnie byłaby sporo krótsza.

Te wady nie dyskwalifikują jednak całkowicie „Narzeczonej księcia”. Mimo to ta opowieść zdecydowanie ma w sobie aspekty, dla których warto po nią sięgnąć. Przede wszystkim o jej niezwykłości decyduje humor, który nadaje całości lekkości, przez co kolejne rozdziały mijają w mgnieniu oka. Jeśli macie ochotę poczuć na chwilę baśniowy klimat i dać się wciągnąć w losy bohaterów, to ta historia na pewno zapewni Wam taką rozrywkę. Po przymknięciu oka na niektóre wady, można przy „Narzeczonej księcia” spędzić dość miło czas.

Mnie jednak całość trochę rozczarowała. Miałam nadzieję na bardziej angażującą fabułę, ciekawiej skonstruowane postacie i na pewno lepiej napisany wątek miłosny. Wychodzi na to, że liczyłam na zbyt wiele.

readwithpassion.it27.pl

pokaż więcej

 
2018-03-29 14:34:21
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-03-23 23:09:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Consolation Duet (tom 2)
 
2018-03-18 23:01:38
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Grisza (tom 0.5-2.5-2.6)
 
2018-03-16 21:50:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Slammed (tom 3)
 
2018-03-10 19:22:56
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Slammed (tom 2)
 
2018-03-10 10:06:39
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Slammed (tom 1)
 
Moja biblioteczka
358 67 370
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (14)

Ulubieni autorzy (5)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (9)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd