Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
BookishMadeleine 
readwithpassion.it27.pl
status: Czytelnik, ostatnio widziany 5 godzin temu
Teraz czytam
  • Bohater wieków
    Bohater wieków
    Autor:
    Czy zabicie Ostatniego Imperatora, by obalić Ostatnie Imperium, było właściwym krokiem? Wraz z powrotem zabójczej formy wszechobecnych mgieł, wzmagającymi się opadami popiołów i coraz potężniejszymi t...
    czytelników: 3889 | opinie: 174 | ocena: 8,34 (1921 głosów)
  • Droga królów
    Droga królów
    Autor:
    Chirurg, zmuszony do porzucenia swej sztuki i zostania żołnierzem w najbardziej brutalnej wojnie od niepamiętnych czasów. Skrytobójca, morderca, który płacze, kiedy zabija. Oszust, młoda kobieta, skry...
    czytelników: 12230 | opinie: 542 | ocena: 8,97 (4012 głosów) | inne wydania: 4
  • Milion odsłon Tash
    Milion odsłon Tash
    Autor:
    Natasha, zwana Tash, to prawdziwa fangirl. Uwielbia czytać, a jej ukochany pisarz to Lew Tołstoj. Jej pokój wypełniają cytaty z jego książek i plakaty. Jest też vlogerką. Na jednym ze swoich kanałów...
    czytelników: 135 | opinie: 14 | ocena: 7,48 (21 głosów)
  • Zimowy monarcha
    Zimowy monarcha
    Autor:
    „Zimowy monarcha” Bernarda Cornwella mistrzowsko łączy klasyczną legendę i opowieść o nieustraszonym Arturze z emocjonującą historią walk o władzę rozgrywających się w tajemniczych, mrocznych czasach....
    czytelników: 2919 | opinie: 148 | ocena: 7,55 (852 głosy) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2017-07-23 19:23:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2017-07-16 15:28:58
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2017-07-16 14:38:10
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 8/10, Przeczytane 2017
Autor:
Cykl: Fobos (tom 2)
 
2017-07-02 22:41:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2017-07-02 22:40:42
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2017-06-29 17:29:08
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Seria: Nabokov
 
2017-06-29 17:28:41
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Podzieleni (tom 1)
 
2017-06-29 17:27:51
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Zwiadowcy - wczesne lata (tom 2)
 
2017-06-29 11:44:20
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 7/10, Przeczytane 2017
Autor:

O „Ponad wszystko” było głośno w czasie polskiej premiery tej powieści. Wszyscy zachwycali się i mówili, jaką niezwykłą historią jest ta stworzona przez Yoon. Ja miałam w planach sięgnięcie po nią, ale (jak to zwykle bywa) nie udało mi się tego zrobić i przez dłuższy czas tego nie żałowałam. Później okazało się, że ta książka zostanie zekranizowana i wtedy stwierdziłam, że zmobilizuję się i... O „Ponad wszystko” było głośno w czasie polskiej premiery tej powieści. Wszyscy zachwycali się i mówili, jaką niezwykłą historią jest ta stworzona przez Yoon. Ja miałam w planach sięgnięcie po nią, ale (jak to zwykle bywa) nie udało mi się tego zrobić i przez dłuższy czas tego nie żałowałam. Później okazało się, że ta książka zostanie zekranizowana i wtedy stwierdziłam, że zmobilizuję się i przeczytam ją przed wejściem do kin filmu. Tego też mi się nie udało wykonać, więc postanowiłam poczekać z jego obejrzeniem do czasu, aż w końcu skończę literacki pierwowzór. W zeszłym tygodniu nareszcie, dzięki book tourowi organizowanemu przez Olę (Zaczytana Iadala) miałam możliwość sięgnięcia po „Ponad wszystko”. Czy faktycznie była to opowieść tak wyjątkowa?

Jedno trzeba przyznać autorce – pomysł na stworzenie powieści jest bardzo ciekawy. Nigdy wcześniej nie miałam okazji czytać o osobie, która z powodu alergii na cały otaczający ją świat nie mogła opuszczać domu. Taki koncept dodaje „Ponad wszystko” oryginalności i sprawia, że momentami ta książka wydaje się być czymś więcej, niż tylko zwykłym romansem dla nastolatków. Jeszcze przed zapoznaniem się z tą historią po części wiedziałam, czego się spodziewać, ponieważ popełniłam jeden poważny błąd – obejrzałam zwiastun ekranizacji. Naprawdę, zdradza on stanowczo za dużo, więc jeśli planujecie przeczytać tę książkę to lepiej poczekajcie z zobaczeniem go do zakończenia lektury. Mi ta wiedza na temat kolejnych wydarzeń nieco zepsuła frajdę z czytania, bo to, co w zwiastunie + odrobina dedukcji i powieść stała się niestety bardzo przewidywalna. Nie uważam tego jednak za czynnik całkowicie dyskwalifikujący „Ponad wszystko”. Oczywiście, znacznie lepiej się czyta wtedy, kiedy jesteśmy zaskoczeni kolejnymi wydarzeniami, ale przy tej książce można było się dobrze bawić nawet po przewidzeniu kilku kluczowych zwrotów akcji.

Opowieść stworzona przez Nicolę Yoon ma w sobie mnóstwo uroku. Duży w tym udział ma dwójka głównych bohaterów, którzy zostali naprawdę dobrze wykreowani. Maddy nie ma w sobie za wiele z typowej irytującej dziewczyny przedstawianej w powieściach młodzieżowych. Cechuje ją niezwykła wrażliwość i ciekawość świata, która z powodu choroby nie jest na bieżąco zaspokajana. W trakcie lektury można bardzo łatwo utożsamiać się z tą bohaterką i ciężko nie zapałać do niej sympatią. Podobnie ma się sytuacja, jeśli chodzi o Olly’ego. To nieoczywisty, pełen charyzmy chłopak, który stara się ukrywać swoje problemy przed światem. W chwytający za serce sposób troszczy się o Maddy i dba, żeby nie groziło jej żadne niebezpieczeństwo. Relacja tej dwójki jest niezwykle słodka, ale nie brak jej też powagi. Oboje traktują ją jako coś niezwykle ważnego i wyjątkowego. To właśnie to należy najbardziej docenić, mówiąc o „Ponad wszystko” – bohaterów i ich sposób patrzenia na świat.

Świetny jest także styl autorki. Pisze ona w tak lekki i przystępny sposób, że już po kilku początkowych stronach można się łatwo wciągnąć w fabułę. Dodatkowo ułatwiają to bardzo krótkie rozdziały. Całość pochłania się po prostu błyskawicznie. Mi przeczytanie „Ponad wszystko” zajęło tylko parę godzin, przez które miałam wrażenie, że kolejne kartki przewracały się same. Na uwagę zasługuje również wydanie powieści. Okładka (ta oryginalna) jest przepiękna <3 W środku oprócz samego tekstu znajduje się parę obrazków i różnych innych elementów graficznych. Bohaterowie często komunikują się za pomocą maili, więc w książce zostały one odtworzone w takiej formie wizualnej. Oprócz tego można znaleźć też między innymi listy, notatki Maddie czy opinie lekarzy. Nie muszę już chyba podkreślać, że zostałam bardzo mile zaskoczona podczas czytania przez te właśnie detale i myślę, że dzięki nim miałam z czytania dużo więcej frajdy 🙂

Muszę przyznać, że bardzo dobrze czytało mi się „Ponad wszystko” nawet mimo faktu, że przewidziałam wiele elementów fabuły. Ta powieść to urocza, momentami też wzruszająca historia, po którą naprawdę warto sięgnąć. Z pewnością spodoba się wszystkim wielbicielom romansów, chociaż osoby nie gustujące w tego typu książkach też mogą miło spędzić przy niej czas. To idealna opowieść „na raz”, którą polecam przeczytać w ramach chwili relaksu 🙂

readwithpassion.it27.pl

pokaż więcej

 
2017-06-28 21:30:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Fobos (tom 1) | Seria: Moondrive
 
2017-06-27 09:37:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Nocny Książę (tom 2)
 
2017-06-24 16:50:26
Cykl: Nocny Książę (tom 1)
 
2017-06-23 00:16:40
 
2017-06-14 21:55:02
Cykl: Trylogia arturiańska (tom 1)
 
2017-06-12 20:38:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 6/10, Przeczytane 2017

Muszę przyznać, że w stosunku do powieści Colleen Hoover mam dość mieszane uczucia. Ta autorka, nazwana nawet „królową New Adult” ma rzesze fanów zarówno w Polsce, jak i na całym świecie. Ja do tego grona z pewnością nie należę. Przeczytałam już parę jej powieści („Hopeless”, „Maybe someday”, „Pułapkę uczuć”, „Ugly love” i „Never never”) i żadna z nich nie przypadła mi zbytnio do gustu.... Muszę przyznać, że w stosunku do powieści Colleen Hoover mam dość mieszane uczucia. Ta autorka, nazwana nawet „królową New Adult” ma rzesze fanów zarówno w Polsce, jak i na całym świecie. Ja do tego grona z pewnością nie należę. Przeczytałam już parę jej powieści („Hopeless”, „Maybe someday”, „Pułapkę uczuć”, „Ugly love” i „Never never”) i żadna z nich nie przypadła mi zbytnio do gustu. Najlepsze (mimo beznadziejnego zakończenia) okazało się „Never never”, napisane wraz z Tarryn Fisher. Coś jednak jest takiego w książkach Hoover, że mimo tego, że każda, którą czytam w taki czy inny sposób mnie rozczarowuje, sięgam po większość jej powieści. Teraz przyszedł czas na „Confess”, które wiele osób uważa za najlepszy twór w dorobku autorki. Czy faktycznie jest to takie arcydzieło? A może spotkało mnie kolejne rozczarowanie?

Trzeba powiedzieć, że sam pomysł na fabułę „Confess” jest bardzo ciekawy. Wprowadzenie motywu artysty, który maluje wyznania pozostawione przez różne, nieznajome osoby naprawdę mi się spodobał. Jako punkt wyjściowy sprawdził się świetnie i właśnie dzięki temu pierwsze kilka rozdziałów tej książki czytało mi się zaskakująco dobrze. Ba, myślałam nawet, że jeśli taki stan utrzyma się do końca, to zmienię zdanie na temat twórczości Hoover. Ale nie. Wraz z biegiem wydarzeń ten intrygujący motyw szybko zszedł na dalszy plan, aby po czasie zostać porzuconym na rzecz innych, o wiele bardziej oklepanych wątków. Niesamowicie mi przykro z tego powodu, bo zapowiadało się coś naprawdę z efektem wow. W moim odczuciu w tej kwestii autorka strasznie zmarnowała potencjał historii.

Nie zmienia to faktu, że całość czytało się dość dobrze. Hoover zaplanowała fabułę tak, że bardzo łatwo się wciągnąć w losy Auburn i Owena. Budową „Confess” przypomina wszystkie inne jej powieści, więc osoby szukające jakiejś innowacji raczej będą rozczarowane. Mimo to jednak ta książka pod względem technicznym napisana została świetnie i nie sposób tego nie docenić. Nie znajdziemy tu wielu strasznie rzucających się w oczy absurdów, co warto ocenić na plus. Wydarzenia zostały rozplanowane tak, żeby wywoływać u czytelnika emocje i doprowadzać go do płaczu. Z większości opinii, które czytałam wynika, że tak właśnie jest. Ja jednak nie należę do osób, które wzruszają się podczas lektury i koło tych wszystkich tragedii opisanych przez Hoover przechodzę dość obojętnie. Nie wzbudzają we mnie w ogóle emocji. Może właśnie z tego powodu nie podobają mi się jej książki tak bardzo, jak reszcie czytelników?

Przejdźmy wreszcie do kwestii bohaterów. Auburn i Owen zostali całkiem ciekawie wykreowani. Oboje zaskarbili sobie moją sympatię i od początku im kibicowałam. Nie irytowali mnie i zachowywali się w miarę racjonalnie, więc nie będę się czepiać. Muszę jednak wylać swoje żale w temacie dość mocno z nimi powiązanym. Nie będzie to spoilerem, jeśli powiem, że postacie stworzone przez Hoover (podobnie, jak w innych jej książkach) w „Confess” mają swoje tajemnice z przeszłości, które w znacznym stopniu wpływają na teraźniejszość. Nie jest to zły pomysł, bo ma na celu dodatkowo zaciekawić czytelnika i jeszcze bardziej przyciągnąć go do lektury, ale moim zdaniem czasami autorce zdarza się w tej kwestii nieco przesadzić. Rozumiem, że im więcej dramatów, tym lepiej (bo ciekawe i wzruszające), lecz trzeba wiedzieć, kiedy powiedzieć stop. Główni bohaterowie „Confess” zostali naznaczeni przez los tak dużą ilością tragedii, że ciężko uwierzyć, aby takie osoby miały szansę żyć naprawdę. Mam wrażenie, że w tej książce pojawia się chyba KAŻDY możliwy wątek, wokół którego można zbudować mniejszy lub większy dramat. Dość mocno radziło mnie to w oczy, szczególnie w drugiej części książki, kiedy te postacie zostały przedstawione w wiarygodny sposób, a autorka wraz z kolejnym rozdziałem dołożyła i Auburn, i Owenowi jeszcze więcej chwytających za serce przeżyć z przeszłości. Ok, jestem w stanie zrozumieć cel, w jakim Hoover to zrobiła – podkreślenie, że niezależnie od wcześniejszych wydarzeń z życia każdy ma szansę na miłość i szczęście – ale po prostu co za dużo, to niezdrowo.

Nie myślcie czasami, że „Confess” to zła powieść. Nie, w żadnym wypadku tak nie jest. Jak już powiedziałam wcześniej, pod względem technicznym Hoover stoi na naprawdę wysokim poziomie i z każdą kolejną wydawaną przez nią powieścią widać postęp (szczególnie, jeśli porównamy „Confess” do np. „Pułapki uczuć”, jednej z pierwszych książek Colleen). Doceniam to, że stara się ona wspominać w swoich powieściach o tematach ważnych i aktualnych. Ta autorka ma talent do przedstawiania często „trudnych” wątków sposób bardzo przystępny dla czytelnika. Niewiarygodnie dobrze wychodzi jej też opisywanie relacji między główną parą bohaterów – w trakcie czytania można dosłownie wyczuć tę chemię między postaciami, co czyni ich miłość szczerą, niemal nie do podważenia. Wydaje mi się, że w gatunku New Adult to właśnie Hoover przoduje w tej kwestii i zapewne dlatego nadano jej tytuł „królowej” tego typu powieści.

Muszę jednak przyznać, że ja osobiście zachwycona nie jestem. Nie należę do fanek NA i praktycznie każda kolejna książka wpisująca się w jego ramy wydaje mi się taka sama. Mimo że „Confess” wyróżnia się pod względem wątku przewodniego (malarza i wyznań), to ma bardzo dużo elementów wspólnych z pozostałymi powieściami tego gatunku. To po prostu dobrze napisany, wciągający romans, który na pewno spodoba się fankom twórczości Hoover. Ja odkładam tę powieść na półkę ani nie zaskoczona, ani nie rozczarowana. Moje przewidywania w stosunku do „Confess” całkowicie się sprawdziły. Teraz wiem na pewno, że pióro Hoover po prostu nie jest dla mnie i prawdopodobnie daruję sobie pozostałe książki jej autorstwa na rzecz czegoś zupełnie innego.

readwithpassion.it27.pl

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
335 35 145
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (4)

Ulubieni autorzy (4)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (9)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd