zelazna88 
status: Czytelnik, ostatnio widziany 1 tydzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-17 12:46:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Ballada kojarzy mi się z czymś przyjemnym i lekkim. Natomiast zwierzenia pana Adama, są przedstawieniem brutalnego świata kryminalnego, do którego większość z nas nie ma dostępu. Jednak nie tylko przerażające historie zostały w książce poruszone. Policjant zadbał również o rozładowanie napięcia, zdradzając czytelnikowi zabawne sytuacje, które zdarzały się podczas przesłuchań czy codziennej... Ballada kojarzy mi się z czymś przyjemnym i lekkim. Natomiast zwierzenia pana Adama, są przedstawieniem brutalnego świata kryminalnego, do którego większość z nas nie ma dostępu. Jednak nie tylko przerażające historie zostały w książce poruszone. Policjant zadbał również o rozładowanie napięcia, zdradzając czytelnikowi zabawne sytuacje, które zdarzały się podczas przesłuchań czy codziennej pracy na komisariacie.
Książka jest rozliczeniem się byłego policjanta ze swojej zawodowej kariery. „Księciunio” wyjaśnia powody wstąpienia do służb (wtedy jeszcze) milicji i reakcje bliskiego otoczenia na jego decyzję. Opowiada ciekawe anegdotki o codziennej pracy ‘psa’ oraz daje upust emocjom jakie budziły w nim układy, z którymi zetknął się w swojej długoletniej służbie. Przedstawia ze szczegółami sprawy, do których został przydzielony.
Dzięki relacjom pana Adama, dowiemy się jak wyglądała praca milicji i czym różniła się od pracy policji, gdy wraz z ustrojem w Polsce, zmieniła się nazwa służb dbających o porządek i bezpieczeństwo mieszkańców.
Moje wielkie zdziwienie wzbudziło niedofinansowanie jednostek w czasach PRL-u. Aż się wierzyć nie chce, że funkcjonariusze na zatrzymanie jechali komunikacją miejską, i w taki sam sposób wracali z zatrzymanym na komendę!
„Bezpański. Ballada o byłym gliniarzu” to powieść, która przybliża nam zawód policjanta i bagaż emocjonalny jaki wynoszą z pracy gliniarze. Uzmysławia nam, jaka to trudna praca, pochłaniająca o wiele więcej czasu i towarzysząca funkcjonariuszom nawet po opuszczeniu komisariatu. Często powodująca nieporozumienia w życiu rodzinnym i przyczyniająca się do rozpadów małżeństw. Ale ma też swoje dobre strony. Radość z rozpracowania grupy przestępczej, doprowadzenie mordercy przed wymiar sprawiedliwości czy poczucie, że chroni się obywateli. Jest to na pewno zawód wymagający od człowieka ogromnej siły psychicznej, by poradzić sobie z niesprawiedliwością i obserwowaną krzywdą, którą człowiek jest w stanie wyrządzić człowiekowi.

Powieść jest idealna dla osób o mocnych nerwach, które lubią czytać historie od których włos się jeży na głowie. Przystępna forma opowiadania sprawia, że mamy wrażenie jakbyśmy byli razem z „Księciuniem” w jednej sali i osobiście wysłuchiwali jego wspomnień z odbytej służby.

https://czytampierwszy.pl/

pokaż więcej

 
2018-11-11 13:03:18
Ma nowego znajomego: Barbara Bereżańska
 
2018-11-11 13:02:59
Ma nowego znajomego: romeo
 
2018-11-06 17:27:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Bardzo zaciekawił mnie oryginalny pomysł na fabułę. Wykorzystanie tak popularnych ostatnio zabaw w escape room, do stworzenia thrillera psychologicznego było dobrym pomysłem. I choć nie chciałabym znaleźć się w pokoju hotelowym, w którym znaleźli się bohaterowie książki, to powieść czyta się z ciągle rosnącym zainteresowaniem.

Morgan Sheppard jest znaną postacią show biznesu. Prowadzi program...
Bardzo zaciekawił mnie oryginalny pomysł na fabułę. Wykorzystanie tak popularnych ostatnio zabaw w escape room, do stworzenia thrillera psychologicznego było dobrym pomysłem. I choć nie chciałabym znaleźć się w pokoju hotelowym, w którym znaleźli się bohaterowie książki, to powieść czyta się z ciągle rosnącym zainteresowaniem.

Morgan Sheppard jest znaną postacią show biznesu. Prowadzi program telewizyjny, w którym wciela się w rolę detektywa i ujawnia zdrady partnerów. Z czasem jednak uświadamia sobie, że jego praca rujnuje ludziom życie, ponieważ gdy ktoś pojawi się w programie, oznacza to, że jest winny, nawet jeśli przedstawione dowody zdrady nie są jednoznaczne. Sheppard zaczyna zagłuszać wyrzuty sumienia popadając w alkoholizm i odurzając się narkotykami.
Jest to postać, która nie wzbudziła mojej sympatii do samego końca. To co zrobił w przeszłości pokazało, że jest egoistą, któremu zależy tylko na sławie i rozgłosie, nie przejmując się dobrem innych. Moim zdaniem w pełni zasłużył, na to co go spotkało. Jego dalsze poczynania również wskazywały, że przyjęty w dzieciństwie model życia nadal mu odpowiada. I to właśnie przez swoją decyzję z przeszłości, znalazł się w tak tragicznym położeniu. Przykre jest tylko to, że przez niego, jeszcze 5 obcych sobie ludzi zostało narażonych na utratę życia. Jest jeden element, który łączy ich wszystkich. Ciało mężczyzny, które razem z nimi znalazło się w wannie hotelowego pokoju. Pokoju, który stał się ich pułapką. Najgorsze jest jednak to, że morderca znajduje się nadal wśród nich.

Czy 3 godziny wystarczą Morganowi, by odkrył kto stoi za morderstwem? Czy rzeczywiście osoby w pokoju są zupełnie przypadkowe? Kto wpadł na tak szalony pomysł, by zabawić się kosztem innych? A może miał ku temu istotny powód?

„– Śmierć jest nieunikniona, bycie zapamiętanym to przywilej.”

Jak już wcześniej wspomniałam, główny bohater mnie nie przekonał. Na samym końcu, byłam wręcz zła, że nie zrozumiał swojego błędu i nadal czuł się pokrzywdzony. Jego egoistyczny charakter zrujnował życie wielu osobom. Nic dziwnego, że role się odwróciły.

Książka ma kilka zwrotów akcji. Gdy już wydaje się, że rozgryźliśmy o co chodzi i znaleźliśmy elementy układanki, nadchodzi przełom, i znów zostajemy z niczym.

Bohaterowie są dobrze wykreowani. Do pokoju z Morganem trafiło jeszcze 5 innych ludzi, każdy z jakiegoś konkretnego powodu, który miał wpływ na rozwój historii. I była to bardzo świadomie wyselekcjonowana grupa, a ich zachowanie doskonale odzwierciedlało poczucie paniki i chęci przetrwania, które budzi się w człowieku w sytuacji zagrożenia.
Powieść mi się podobała, ale jestem trochę rozczarowana zakończeniem. Emocje jakie żywiłam do głównego bohatera, nie pozwalały mi pogodzić się z takim rozwiązaniem sprawy. Czuję niedosyt, bo nie mam poczucia, że sprawiedliwości stało się za dość.
Jednak zachęcam do przeczytania i wcielenia się w role detektywa, by rozwiązać zagadkę i odkryć kto stoi za tą całą przerażającą grą.
https://czytampierwszy.pl/

pokaż więcej

 
2018-10-19 16:53:49
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Dwór cierni i róż (tom 1)

O talencie Sarah J. Maas słyszałam już wiele dobrego, podobnie jak pochlebnych opinii o „Dworach”. Przyszedł czas bym i ja się przekonała co takiego jest w tej serii, że podbiła tyle serc czytelników na całym świecie.

Powieść jest po prostu świetnie napisana. Mimo, że tom pierwszy (który jest chyba najcieńszy), ma ponad 500 stron, to zagłębiając się w snutą opowieść kompletnie nie odnosi się...
O talencie Sarah J. Maas słyszałam już wiele dobrego, podobnie jak pochlebnych opinii o „Dworach”. Przyszedł czas bym i ja się przekonała co takiego jest w tej serii, że podbiła tyle serc czytelników na całym świecie.

Powieść jest po prostu świetnie napisana. Mimo, że tom pierwszy (który jest chyba najcieńszy), ma ponad 500 stron, to zagłębiając się w snutą opowieść kompletnie nie odnosi się wrażenia, że książka została celowo wypełniona zbędnymi dialogami czy opisami. I choć tych drugich jest w „Dworach” całkiem sporo, to zupełnie nie nużą one czytelnika, a tylko pobudzają jego wyobraźnię by jeszcze lepiej zwizualizować sobie brutalność oraz piękno przedstawianych w historii miejsc, wydarzeń czy postaci.
Narratorem w książce jest dziewiętnastoletnia Feyra, która musiała przedwcześnie dorosnąć do roli, jaka nigdy nie powinna przypaść jej udziałem. Zmuszona zadbać o swoją rodzinę, nauczyła się polować i zabija, choć nie przychodzi jej to łatwo. Podziwiam jej determinację i wolę przetrwania, oraz dzielność z jaką znosi pogardę ze strony starszej siostry. Jest postacią bardzo wyrazistą, niebojącą się zawalczyć o siebie i swoje szczęście.
Ale nie tylko postać Feyry jest świetnie wykreowana. Tamlin, który zabrał dziewczynę by spełniła warunki Traktatu, tak przypadł mi do gustu, że kompletnie nie rozumiałam przerażenia dziewczyny na jego widok. Tym bardziej, że starałam się traktować Feyrę nie jak niewolnika, a jak równego sobie, może nieudolnie, ale chęci miał dobre.
O wiele większy niepokój, wzbudzał we mnie jego przyjaciel i poseł na jego dworze -Lucien. Przywdziany w lisią maskę, wydawał mi się przebiegły i nieprzychylny. Może i miał duże poczucie humoru i dystans do otoczenia, ale ja długo byłam wobec niego nieufna. Ale o bohaterach tej książki można by napisać kolejna powieść, bo jest ich sporo, a każdy z nich ma bogatą osobowość.

Zupełnie nie dziwią mnie zachwyty nad talentem autorki. Stworzyła powieść bardzo złożoną, z mnóstwem zagadek, intryg i zawiłą fabułą. Maas doskonale zadbała o detale, sprawiając, że każdy z nich miał duże znaczenie w przedstawionej historii. Świat jaki stworzyła autorka jest ogromny i wypełniony przedziwnymi stworzeniami.

Powieść Sarah J. Maas łączy w sobie tak wiele elementów, że chyba już rozumiem jej fenomen. Znajdziemy tutaj magiczne krainy i wysokich rodem fae - czyli coś specjalnie dla fanów fantasy; wątek miłosny odgrywający dużą rolę w powieści, podkreśla ponadczasowe wartości, które od zarania dziejów są niezmienne dla naszego (ale i nie tylko naszego) gatunku; zdamy sobie sprawę jak dokonywane przez nas wybory wpływają na losy nasze i naszych najbliższych. Po prostu każdy zajdzie w niej coś dla siebie.

pokaż więcej

 
2018-10-19 16:49:14
Ma nowego znajomego: Nozomi
 
2018-10-03 19:09:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Książka zaciekawiła mnie dlatego, że akcja rozgrywa się w moim rodzinnym mieście, czyli w Poznaniu. Lubię, gdy razem z bohaterami przemierzam tak dobrze znane mi ulice i obserwuję miejsca, które dla mnie też miały kluczowe znaczenie w moim życiu. Jednak, jeśli ktoś podobnie jak ja, szukał w książce opisów związanych z miastem doznań, (jak śpiewa o Poznaniu wokalista zespołu Muchy), to się... Książka zaciekawiła mnie dlatego, że akcja rozgrywa się w moim rodzinnym mieście, czyli w Poznaniu. Lubię, gdy razem z bohaterami przemierzam tak dobrze znane mi ulice i obserwuję miejsca, które dla mnie też miały kluczowe znaczenie w moim życiu. Jednak, jeśli ktoś podobnie jak ja, szukał w książce opisów związanych z miastem doznań, (jak śpiewa o Poznaniu wokalista zespołu Muchy), to się rozczaruje. Autorka umieściła akcję powieści w Poznaniu, ale ograniczyła się tylko do wyprawy na dworzec kolejowy oraz do restauracji Sheraton. Równie dobrze akcja mogłaby się dziać w każdym innym polskim mieście. Czy jednak ten drobny szczegół jest w stanie popsuć mi opinię o „Otchłani sumienia”?

Główną bohaterkę, Emilię, poznajemy w trudnym momencie jej życia. Próbuje ona uciec do innego miasta przed groźnymi gangsterami. Jednak zostaje złapana. Kilka tygodni temu znalazła się ona o nieodpowiedniej godzinie w nieodpowiednim miejscu. Jest świadkiem strzelaniny między dwoma gangami, którzy zajmują się handlem bronią. Emilia cudem unika śmierci, a może tylko odracza wydany na siebie wyrok? Trafia bowiem w sam środek brutalnego świata, w którym nie ma empatii i litości.
Dziewczyna w młodości straciła oboje rodziców. Byli oni lekarzami i uważali za swój obowiązek pomagać ubogim i potrzebującym ludziom z krajów trzeciego świata. Nie zważając na fakt, że w ich najbliższym otoczeniu była najbardziej ich potrzebująca istota, ich córka. Gdy nie wracają z kolejnej wyprawy, opiekę nad Emilią przejmuje jej babcia, która jednak nie umie jej zapewnić bliskości. To rzutuje na późniejsze wybory dziewczyny, której los nie oszczędza.
Podziwiałam Emilię za jej determinację w walce o przeżycie. Mimo, że jej całe dotychczasowe życie legło w gruzach i już nie miała właściwie go czego i do kogo wracać, do końca nie pogodziła się z myślą, że to koniec. Jej wrodzony upór i bunt nie raz dawał się we znaki bezwzględnym mordercom, jakich po swojej stronie miał Michał Krauze.
Rodzina Krauze znana jest wszystkim. Ich prawdziwe interesy, skrywane pod przykrywką prowadzenia kilku tartaków, są również zabezpieczone sutymi łapówkami dla policjantów zapewniając im nietykalność. Rodzina budzi respekt i cieszy się dużym zainteresowaniem mediów. Nie mają sobie równych. Do czasu. Dobra passa się kończy, a wraz z nią życie głowy rodu i jego młodszego syna. Na arenie zostaje tylko Michał ze swoją matką, który bierze sobie za cel zemstę i pomszczenie straty bliskich.
Mężczyzna, który wcale nie chciał swojego życia wiązać z interesami ojca, zostaje do tego zmuszony, a ponieważ jest lojalny, wchodzi w swoją rolę doskonale. Lata spędzone w brutalnym świecie hartują go i sprawiają, że nie czuje on wyrzutów sumienia, nie odczuwa współczucia, nie jest zdolny do empatii. Ma tylko jeden cel, a do jego wykonania jest mu potrzebna Emilia.
Jednak spotkanie tej dwójki okaże się być jak starcie dwóch żywiołów, a wygrana wcale nie jest przesądzona.

„Czy zawsze jest tak, że dopiero gdy coś nas bezpośrednio dotknie, potrafimy zrozumieć w pełni daną sytuację? Czy obce twarze wokół są tylko beznamiętnym tłem? Najwyraźniej. Bo do tej pory Michał nie widział ofiar. Nie widział zniszczenia. Do tej pory to wszystko było tylko obowiązkiem, który wypełniał.”

Autorka bardzo mocno skupia się na przedstawieniu czytelnikowi portretów psychologicznych postaci występujących w powieści. Zdecydowanie więcej niż samej akcji, znajdziemy tutaj czynników wpływających na charakter bohaterów i ich podejmowane w życiu decyzje. Zatem fanom wartkiej akcji i małej ilości opisów, książka raczej nie przypadnie do gustu.
W powieści często pojawiają się przekleństwa. Używanie wulgaryzmów przez znaczną część bohaterów książki nie dziwi, zważywszy na fakt, że mamy do czynienia z gangsterami i ludźmi prostymi, dla których taka forma komunikacji jest jedyną skuteczną i zrozumiałą. Dlatego nie raziło mnie to w oczy, a wręcz nadawało realności światu w jaki wprowadza nas pisarka.
Dość szybko przewidziałam rozwój wypadków i jeden z wątków, który stanowił poważny filar powieści, co trochę mnie rozczarowało. Na szczęście zakończenie wynagrodziło mi wcześniejsze niezadowolenie. Takiego obrotu sprawy czytelnik się nie spodziewa, a Epilog wprowadza duży zamęt w głowie zmieniając postrzeganie całej powieści.

Powieść „Otchłań sumienia” jest złożona historia, pełna intryg, która wprowadza nas w brutalny i bezwzględny świat, gdzie najważniejsze jest przestrzeganie zasad i lojalność. W którym nie ma miejsca na zaufanie, bo wtedy człowiek staje się słaby i jest łatwym celem.
A jednak okazuje się, że nie da się całkowicie wyzbyć uczuć. Nawet te schowane bardzo głęboko, gdy trafią na podatny grunt, kiełkują jak rośliny po deszczu.

pokaż więcej

 
2018-09-25 17:44:48
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

O mitologii greckiej i rzymskiej wiemy całkiem sporo. Na historii i języku polskim w szkole podstawowej, poznajemy większość bogów oraz poszczególne mity takie jak o Demeter i Korze, Dedalu i Ikarze czy choćby 12 zadań jakie musiał wykonać Herakles (zwany również Herkulesem), jako karę za wymordowanie swojej rodziny.
A ile wiemy o wierzeniach dawnych Słowian, czyli o kulcie naszych przodków?...
O mitologii greckiej i rzymskiej wiemy całkiem sporo. Na historii i języku polskim w szkole podstawowej, poznajemy większość bogów oraz poszczególne mity takie jak o Demeter i Korze, Dedalu i Ikarze czy choćby 12 zadań jakie musiał wykonać Herakles (zwany również Herkulesem), jako karę za wymordowanie swojej rodziny.
A ile wiemy o wierzeniach dawnych Słowian, czyli o kulcie naszych przodków? Gdzieś jeszcze po głowie nam się błąkają myśli, że czerwona wstążeczka przyczepiona do dziecięcego nadgarstka lub wózka ma odganiać złe moce, ale czy wiemy czemu takie skojarzenia przychodzą nam na myśl? Wiele obyczajów zaczerpniętych jest właśnie z czasów, gdy Polska nie przyjęła jeszcze chrztu. Jednak mało się o tym mówi w szkole. Na szczęście z pomocą nam przyszli współcześni autorzy, którzy edukują młodych i starszych czytelników, zwracając uwagę, że warto poznać historię naszych poprzedników.
A temat ten jest naprawdę bardzo ciekawy i, pomimo rosnącej liczby pisarzy sięgających po motyw mitologii słowiańskiej, nadal nie w pełni wyczerpany.

W najnowszej powieści Aleksandry Rozmus poznajemy Stanisława, który podobnie jak jego ojciec i dziadek, został okrutnikiem. Jego zadaniem jest chronić ludzi przed demonami i upiorami, których pełno w pobliskich lasach. Wyszydzany przez rówieśników w szkole podstawowej za swoje długie włosy, w dorosłym życiu wzbudza zainteresowanie wśród mieszkanek wsi i cieszy się dużą popularnością. Jednak jego serce zaczyna szybciej bić, gdy do wsi wraca Amelia, jego znajoma z jednej klasy. Chłopak dostaje od Peruna – boga wojny i gromów, polecenie pilnowania dziewczyny. Kim tak naprawdę jest Amelia, którą prześladuje bieda, że najważniejszy z bogów się nią interesuje?
Jednak na głowie Stanisława ciąży nie tylko ochrona studentki, ale i swojej siostry Mileny, która wdała się w romans z płanetnikiem. Czy okrutnikowi uda się przekonać zakochaną siostrę, że zasługuje na kogoś lepszego?
Na domiar złego zbliża się ostateczna wojna pomiędzy boskimi braćmi: Welesem i Perunem o panowanie nad światem. Demonom również przyjdzie wybrać po czyjej stronie, staną w tej potężnej walce. A stawka jest wysoka, bo od tego, który z braci wygra, zależy życie wszystkich ludzi.

W powieści znajdziemy wyrazistych bohaterów, także wśród postaci drugoplanowych. Rozdziały są krótkie i każdy z nich opisuje wydarzenia z punktu widzenia innej postaci, co poszerza naszą perspektywę.
Stanisław, główny bohater, jest oddany rodzinie i ceni sobie ich bezpieczeństwo bardziej niż swoje. Nie żałuje podjętej przez siebie decyzji o kultywowaniu drogi jaką kroczyli jego przodkowie. Choć idzie z duchem czasu i posiada telefon komórkowy, to jest przeciwny postępowi, który doprowadza do zanikania relacji międzyludzkich w realnym świecie. Jest również niekonsekwentny. Zdrowo się odżywia, ale nie stroni też od alkoholu, przez co często wpada w tarapaty. Mimo oddawaniu się typowo męskim rozrywkom, lubiłam tego okrutnika, który często miał więcej szczęścia niż rozumu.
Drugą ważną postacią w powieści jest Amelia, którą chłopak ma strzec przed niebezpieczeństwem. Ważną przynajmniej dla bogów, bo na mnie wrażenia nie zrobiła. Jej osobowość jest na tyle przeciętna, że dziewczyna nie zapada w pamięć czytelnikowi.
O wiele bardziej złożoną postacią była wiła Dobrogniewa, która nie dość, że została ukarana przez Karkonosza dwukrotnie, to jeszcze podpadła bóstwom i demonom. Tą to dopiero prześladowała bieda. Pozbawiona wolności przez Welesa, została zmuszona do uwiedzenia Stanisława, którego obwinia za swój los. Jutrzenka ma dla niej inną propozycję, ale i strzyga Wiola chce wejść z wiłą w konszachty. Zagubiona Dobrogniewa zaczyna coraz bardziej się zastanawiać, czy wyjdzie z tych układów cało.


„Okrutnik. Dziedzictwo krwi” to dobra powieść fantasy, która sięga do bogactwa postaci i rytuałów z mitologii słowiańskiej. Przemyślana fabuła pełna intryg, której koniec zwiastuje kolejne tomy, jest świetnym wprowadzeniem do przerażającego i fascynującego świata, o jakim niejeden śmiertelnik nie ma żadnego pojęcia. Jeśli jesteście ciekawi jakie licho czai się w lesie, czym może się skończyć spotkanie z południcą, albo jak piękne są wiły oraz rusałki to historia przedstawiona w książce jest zdecydowanie dla was.

pokaż więcej

 
2018-09-20 19:57:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Muszę powiedzieć, że książka jest wciągająca. Rozdziały kończą się, podobnie jak brazylijskie telenowele, w najbardziej interesującym momencie, co zmusza czytelnika do przeczytania kolejnego fragmentu. Na szczęście na tym podobieństwa do przegadanych i mdłych telewizyjnych tasiemców się kończy, bo powieść Teresy Driscoll napisana jest przyjemnym językiem, a rozgrywająca się na kartach... Muszę powiedzieć, że książka jest wciągająca. Rozdziały kończą się, podobnie jak brazylijskie telenowele, w najbardziej interesującym momencie, co zmusza czytelnika do przeczytania kolejnego fragmentu. Na szczęście na tym podobieństwa do przegadanych i mdłych telewizyjnych tasiemców się kończy, bo powieść Teresy Driscoll napisana jest przyjemnym językiem, a rozgrywająca się na kartach historia, jest poruszająca i trzyma czytelnika w napięciu.
Rozdziały są krótkie, przez co strony się wręcz połyka. Czcionka jest dość duża, co sobie cenię w książkach i dzięki temu tekst jest przejrzysty, a oczy nie męczą się za mocno.
Autorka zastosowała w powieści dwa rodzaje narracji. Rozdziały opisywane przez świadka – czyli Ellę – są prowadzone w pierwszej osobie liczby pojedynczej. Kobieta przedstawia nam swoje uczucia i decyzje, często zadając nam pytania, chcąc wiedzieć jak my byśmy postąpili na jej miejscu? Cały czas nie może pogodzić się z myślą, że nie zareagowała, gdy poczuła niepokój. Ale nie można jej winić. Dla większości osób jej interwencja zostałaby odebrana jako wścibstwo i wtykanie nosa w nie swoje sprawy, a tego też nikt nie lubi. Mimo ogromnej krytyki jaka na nią spada, ona się tym nie przejmuje, tylko stara się pomóc w śledztwie. Do tego stopnia zatraca się w szukanie zaginionej dziewczyny, że nie zauważa, kiedy jej syn zaczyna mieć problemy.
Ella jest bardzo ludzka. Nie da się jej nie lubić. Cały czas dręczy ją poczucie winy, że nie zrobiła wszystkiego by uchronić Annę przed niebezpieczeństwem. Jednak potrafi poświęcić czas swoim bliskim, kiedy oni tego potrzebują, a do rozwiązywania problemów podchodzi z dużą wyrozumiałością i bez prawienia morałów.
Pozostałe rozdziały przedstawione są w trzeciej osobie liczby pojedynczej. Mnie taki zabieg się podobał. Sprawił, że nasza więź z Ellą się pogłębiła, ale mogliśmy również na bieżąco obserwować życie rodziny oraz przyjaciół Anny, po jej zniknięciu. Zdobywamy wiedzę o najlepszej przyjaciółce Anny, która nie radzi sobie z falą hejtu jaka się na nią wylewa, za brak dopilnowania pijanej koleżanki. Obserwujemy sposób radzenia sobie z bólem po stracie córki państwa Ballardów oraz ich starszej córki Jenny. Poznajemy nieudolność prowadzonego przez policję śledztwa, które nie przynosi żadnych rozwiązań.

Autorka z każdym kolejnym rozdziałem książki, ujawnia fakty, które mogą obciążyć bohaterów powieści. Przez całą książkę miałam wrażenie, że każda z postaci mogłaby stać za zaginięciem nastolatki. Podejrzewałam praktycznie każdego, serio! A i tak sprawca nie znalazł się w gronie osób przeze mnie wytypowanych. Może trochę zabrakło mi jakiegoś szerszego rysu osobowości sprawcy całego zdarzenia, ale i tak zakończenie mnie zaskoczyło, a tego właśnie oczekuję od książek.
„Obserwuję cię” to dobra książka, którą szybko się czyta i która doskonale oddaje emocje towarzyszące poruszanemu w powieści motywowi. Idealna na wieczorny relaks z książką, która wciąga do ostatniej strony!

https://czytampierwszy.pl/

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
100 37 315
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (4)

zgłoś błąd zgłoś błąd