Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Anna Karenina

Wydawnictwo: Znak
7,7 (9133 ocen i 546 opinii) Zobacz oceny
10
1 183
9
1 808
8
1 992
7
2 530
6
901
5
487
4
106
3
88
2
13
1
25
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Aнна Kapeнина
data wydania
ISBN
9788324022151
liczba stron
908
kategoria
klasyka
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Anna Karenina wiedzie dostatnie, stabilne i nieco nudne życie u boku dużo starszego męża. Piękna młoda kobieta spełnia się jako matka, ale nie stroni też od przyjęć, jest uwielbiana na petersburskich salonach. Spokój znika wraz z pojawieniem się hrabiego Wrońskiego, który wprowadza w życie Anny namiętność, jakiej nigdy nie zaznała. I zniszczenie, którego nie da się cofnąć. To ponadczasowa...

Anna Karenina wiedzie dostatnie, stabilne i nieco nudne życie u boku dużo starszego męża. Piękna młoda kobieta spełnia się jako matka, ale nie stroni też od przyjęć, jest uwielbiana na petersburskich salonach. Spokój znika wraz z pojawieniem się hrabiego Wrońskiego, który wprowadza w życie Anny namiętność, jakiej nigdy nie zaznała. I zniszczenie, którego nie da się cofnąć.

To ponadczasowa powieść o uczuciu, które od początku było skazane na potępienie. Uczuciu, dla którego Anna poświęciła wszystko. Powieść Tołstoja po raz kolejny inspiruje Hollywood. Reżyser Joe Wright tworzy pełen rozmachu pejzaż rosyjskich elit. Keira Knightley jako Anna Karenina i Jude Law w roli jej męża – megagwiazdorska obsada pozwala na nowo odkryć najpiękniejszą rosyjską historię miłosną.

 

źródło opisu: www.znak.com.pl

źródło okładki: www.znak.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Róża_Bzowa książek: 5572

Pociąg do miłości

Pasjami lubię czytać opasłe, klasyczne powieści psychologiczne. Nie jest tajemnicą, że mistrzostwo osiągnęli w nich Rosjanie. Niektórzy badacze dziewiętnastowiecznej francuskiej powieści psychologicznej wysuwają tezę, że jej autorzy w najlepszym wypadku inspirowali się właśnie dziełami rosyjskich kolegów po piórze, a nawet wręcz pożyczali sobie pewne wątki fabularne. Po piętach jednym i drugim deptali Anglosasi ze swoimi powieściami wiktoriańskimi, z mistrzem Charlesem Dickensem i arcymistrzem Henrym Jamesem na czele. Coś tajemniczego jednak - może jest to styl, słowiański duch, może podobna mentalność czy realia życia, dylematy moralne i rozdzieranie włosa na czworo albo ukazanie ciemnych stron życia i jasnych śmierci lub po prostu boża iskra geniuszu autora – sprawia, że to właśnie rosyjskie dzieła są tak bliskie mojemu sercu.

Z ogromną więc przyjemnością zatopiłam się w lekturze tej książki, opisywanej przez wydawcę jako „historia miłosna wszechczasów”. Owszem, tytułowa postać i jej losy związane są z płomiennie namiętną miłością. Rzeczywiście, wszystkie inne wątki wiążą się w różny sposób z romansem Anny. Jednak – napisać trzeba – w istocie jest to powieść nie tyle o miłości, ile o społeczeństwie rosyjskim XIX wieku. Tołstoj, nie szczędząc trudu i swojego talentu oraz co chwila sięgając do własnych doświadczeń życiowych, odmalował ogromny, przepiękny i wielobarwny fresk z życia Rosjan różnych stanów społecznych i zawodów: od chłopów, przez upadłą szlachtę, byłe...

Pasjami lubię czytać opasłe, klasyczne powieści psychologiczne. Nie jest tajemnicą, że mistrzostwo osiągnęli w nich Rosjanie. Niektórzy badacze dziewiętnastowiecznej francuskiej powieści psychologicznej wysuwają tezę, że jej autorzy w najlepszym wypadku inspirowali się właśnie dziełami rosyjskich kolegów po piórze, a nawet wręcz pożyczali sobie pewne wątki fabularne. Po piętach jednym i drugim deptali Anglosasi ze swoimi powieściami wiktoriańskimi, z mistrzem Charlesem Dickensem i arcymistrzem Henrym Jamesem na czele. Coś tajemniczego jednak - może jest to styl, słowiański duch, może podobna mentalność czy realia życia, dylematy moralne i rozdzieranie włosa na czworo albo ukazanie ciemnych stron życia i jasnych śmierci lub po prostu boża iskra geniuszu autora – sprawia, że to właśnie rosyjskie dzieła są tak bliskie mojemu sercu.

Z ogromną więc przyjemnością zatopiłam się w lekturze tej książki, opisywanej przez wydawcę jako „historia miłosna wszechczasów”. Owszem, tytułowa postać i jej losy związane są z płomiennie namiętną miłością. Rzeczywiście, wszystkie inne wątki wiążą się w różny sposób z romansem Anny. Jednak – napisać trzeba – w istocie jest to powieść nie tyle o miłości, ile o społeczeństwie rosyjskim XIX wieku. Tołstoj, nie szczędząc trudu i swojego talentu oraz co chwila sięgając do własnych doświadczeń życiowych, odmalował ogromny, przepiękny i wielobarwny fresk z życia Rosjan różnych stanów społecznych i zawodów: od chłopów, przez upadłą szlachtę, byłe prostytutki, przez ziemian, urzędników, wojskowych, po arystokrację, również tę, która w swojej próżniaczej dumie spędzała większość czasu poza granicami kraju. Wraz z wszechwiedzącym narratorem odwiedzimy polne drogi, chłopskie chaty, dworki i pałace, ale również rozmaite instytucje państwowe, gospody, teatry, tory wyścigowe, szpitale czy uzdrowiska. Uczestniczymy w rozmaitych rozrywkach arystokracji, wśród których znajdują się rozmowy na temat metod rusyfikacji Polski, prowadzone przy obiedzie i deserze. Również przekrój wiekowy i kondycja fizyczna bohaterów stanowi wielobarwny wachlarz możliwości: od kobiet w ciąży i niemowlęta, przez kilkuletnie dzieci, podrostki, panny na wydaniu i złotych młodzieńców po ludzi statecznych, w wieku średnim a nawet starców; od ludzi zdrowych, przez chwilowe niedyspozycje, po dotkniętych problemami psychicznymi, po przewlekle chorych i kalekich (dziś powiedzielibyśmy niepełnosprawnych). Tołstoj maluje również przed naszymi oczyma różne warianty życia rodzinnego lub jego braku: od kawalerów statecznych po hulaków, od poważanych małżonków po tych, mniej lub bardziej jawnie, romansujących na boku, od rodzin bezdzietnych do wielodzietnych, wreszcie rozwodników i wdowy.

Wszystkie te elementy służą do tego, by odmalować panoramę społeczną i obyczajową, całe spektrum postaw moralnych wokół Anny i jej historii, ale również – a może przede wszystkim – dają okazję pisarzowi do zawarcia w powieści swoich refleksji i wniosków na tematy społeczne, polityczne, gospodarcze, religijne i moralne. Często przemyślenia te wkłada w usta Konstantego Lewina – swoistego alter ego autora – który to (a nie Wroński czy Karenin) staje się, obok Anny Arkadiewny, drugą główną postacią utworu. W istocie nawet – jest postacią pierwszą, to jemu bowiem pozwala autor na liczne przemyślenia, jego ewolucję uczuciowa i psychiczną obserwujemy, to on jest postacią działającą – głównym motorem i katalizatorem wielu wydarzeń. Anna przy nim okazuje się, co ciekawe, bierna, roztrzęsiona i niezdecydowana. Jednak mimo tych różnic wiele ich łączy – co, nawiasem mówiąc, zostało bardzo podkreślone w ekranizacji książki w reżyserii Bernarda Rose’a z 1997 roku. Oboje dążą do osobistego szczęścia i spełnienia, oboje chcą kochać, ale, podczas gdy Konstanty łączy swoje szczęście z dobrem innych a miłość upatruje w statecznym małżeństwie, Anna dążąc do tego samego rujnuje szczęście męża i obojga dzieci, a miłość przynosi jej występek i złamanie praw boskich i obyczajowych. Kontrastując zatem miłość Anny i Aleksego Wrońskiego z miłością Kitty Szczerbackiej i Konstantego Lewina, która to druga para przypomina, nota bene, pisarza i jego żonę, stawia przed oczyma czytelnika wybór między miłością zaczynającą się nagle, gwałtowną, namiętną i tak samo się kończącą, a miłością rozwijającą się latami, pokonującą wiele trudów, wymagającą wyrzeczeń i dojrzałości obu stron, za to mało widowiskową lecz trwałą. Co wybierzesz jako czytelnik? A co jako człowiek?

Nowe wydanie książki zbiegło się z premierą kolejnej jej ekranizacji, co jest widoczne w projekcie okładki. Powieść doczekała się już co najmniej trzynastu adaptacji filmowych (niekoniecznie kinowych), a postać Anny grały takie gwiazdy jak Greta Garbo, Vivien Leigh czy Sophie Marceau. Nowy film stawia, już na etapie oglądania zapowiedzi i plakatów, kilka pytań: jak daleko można interweniować w materię powieści? Czy możliwe jest odkrycie nowych sensów w tak znanej historii? Czy pełną temperamentu, krwistą i namiętną brunetkę o ciemnych oczach i obfitej figurze może zagrać wiotka, młoda dziewczyna? Czy „złotego młodzieńca rosyjskiej arystokracji”, gładko ogolonego bruneta o krótkich włosach i początkach łysiny może zagrać aktor wystylizowany na płowowłosego rosyjskiego chłopa z zarostem? Tak czy inaczej, ekranizacja budzi emocje, pozwalając po raz kolejny postawić postulat, by przed jej oglądnięciem lepiej najpierw przeczytać oryginał.

Rozmaici krytycy i czytelnicy (w tym tak wybitni, jak Iwaszkiewicz) widzieli w historii Kareniny oskarżenie ustroju społecznego oraz hipokryzji rosyjskiego społeczeństwa, każącej z jednej strony z ostracyzmem i pogardą traktować bohaterkę jako kobietę upadłą, podczas gdy Wroński wciąż otoczony był szacunkiem i przyjmowany na salonach, z drugiej zaś te same osoby z towarzystwa dopuszczały się wciąż rozmaitych zdrad, romansów i flirtów, jawnie i półjawnie i wciąż były szanowanymi członkami społeczności, bo – w przeciwieństwie do Anny – zostawiały zawsze jakiś margines niedopowiedzenia, żyły podwójnym życiem lub traktowały te kwestie z nonszalancją i powierzchownie. Można odczytać oskarżenie węziej – jako nierówne traktowanie płci w kwestiach moralności i nie tylko. Mnie narzuca się odczytanie zgoła inne, pragmatyczne (ach te wpływy polskiego pozytywizmu) – zwycięstwo Lewina polega na tym, że osiągnął szczęście pomagając innym, rozwijając swoje zdolności i talenty oraz pracując. Anna – której tożsamość wydaje się być mniej złożona – była żoną, matką, bywalczynią salonów i kobietą. Gdy – z powodu dokonanego wyboru i życia w wolnym związku - utraciła możliwość realizowania się w trzech pierwszych rolach, pozostała jej tylko jedna. Nie mając czym zająć serca, rąk i myśli zadręczyła innych i samą siebie. Jednocześnie Tołstoj, krytykując pewną mizoginię towarzystwa w stosunku do Anny, sam dopuszcza się podobnego przewinienia, czyniąc jej postać nie dość skomplikowaną. Patrząc na nią jako współczesna czytelniczka, mogłabym z cynizmem powiedzieć, że była kobietą niedowartościowaną, z nieukształtowanym systemem wartości, niezdecydowaną, znudzoną i nie mającą zainteresowań, a przede wszystkim kokietką, hipokrytką (brak skrupułów za spowodowanie poniżenia Kitty na balu) i wyrodną matką. W istocie ta kobieta mnie irytuje! I to, zapewne, obok świetnego opisu życia w XIX wieku, jest największym zwycięstwem Tołstoja – jego Anna to postać żywa, z krwi i kości, wciąż budząca rozmaite emocje. Bez względu zatem na to, Czytelniku, co, Twoim zdaniem, mieści się w pojęciu wielkiej miłości, nie wypada nie znać tej książki, uważanej przez wielu za najwybitniejszą powieść świata.

Pociagi i inne środki lokomocji pełnią w tym dziele niepośrednią rolę i znacznie popychając akcję do przodu. Ironię losu lub autoproroctwo stanowi fakt, iż koniec życia Tołstoja upłynął w otoczeniu pociągów – umarł na stacji, a pociąg do domu stanowił jego – dosłownie – ostatnią drogę. Można zaryzykować twierdzenie, że zabił go pociąg do literatury, tutaj akurat – politycznej.

Jowita Marzec

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (23937)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 576
Marlena | 2013-12-09
Na półkach: Przeczytane, Ulubione

Jestem ogromną fanką wielkich narracji rosyjskich, więc "Anna Karenina" już na starcie miała u mnie wielkiego plusa - uwielbiam ten wspaniały epicki rozmach. Tołstoj brawurowo kreśli fascynującą historię kobiety rozdartej między namiętnościami a powinnościami. Tytułowa bohaterka w oczach swojego środowiska uchodzi za wręcz kryształową, jest idealną matką i żoną. Wszystko zmienia się, gdy w jej życiu pojawia się prawdziwe uczucie. Wyrzucona poza nawias społeczeństwa, nie znajduje pocieszenia nawet w ramionach kochanka; tylko ona doświadcza bowiem ostracyzmu - Wroński dalej korzysta z uciech dawnego życia. Anna ma tylko jego, jej miłość staje się więc coraz bardziej zaborcza, gorzka. Bohaterka z góry skazana jest na niepowodzenie, historia jej uczucia nie ma prawa skończyć się happy endem.

książek: 492

Nie wiem jak to się stało, że mnie Tołstoj kupił w całości. Mnie, która na każdym kroku twierdzi, nie cierpi książek o "rozterkach miłosnych głupich bab". A tak, tak się stało że ten przykład prozy, traktujący o znienawidzonej przeze mnie problematyce, zaliczam do swoich ulubionych. Może to przez kunszt autora, oddanie realiów epoki i klimat powieści? Na pewno też, ale to umiejętność odtworzenia portretu psychologicznego kobiety ujęła mnie najbardziej.

książek: 234
Paco | 2017-01-05
Przeczytana: 05 stycznia 2017

Kiedyś.
Lew ma dyżur. Dba by nie brakło kredy. Podlewa kwiaty, wietrzy klasę.
Przegania dzieciarnię. Jej miejsce podczas przerwy jest na korytarzu. Sam co chwilę zerka do książki. Lubi ten przedmiot. Lubi profesora. Kocha Jego wykłady. Nie ma dla niego znaczenia fakt, iż profesor jest tylko siedem lat starszy. Dzwonek. Wpada łobuzeria. Lew tego nie dostrzega. W skupieniu patrzy na drzwi. W końcu się otwierają i staje w nich uśmiechnięty Pan Fiodor. Zaczyna się lekcja. A dla Lwa przygoda.
Teraz.
A jakże. W końcu się spotkali. W naszych głowach.
Tak to widzę.
Rozbisurmanienie. Z takimi oto, ekspresywnymi słowami, mierzyć się musimy. Ponadczasowość za bary chwytamy. Wchodzimy ubłoceni, prosto z pola,do komnat. Na ich wnętrzach, przechadzających się postaciach, światowa literatura i kinematografia, kapitał zbiły.
Naśladując, wzorując, stylizując.
Inspiracje czerpiąc.
Miłość. Rzecz sama w sobie poważna.
Kobieta, która Światu wyzwanie rzuciła.
Rosja - planety pępek.
I piękna...

książek: 1207
awiola | 2014-01-05
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 05 stycznia 2014

"Wolność? Po co ta wolność? Szczęście polega właśnie na tym, by kochać i pragnąć, by podążać myślą za jej życzeniami, jej myślami, czyli – nie posiadać żadnej swobody. To właśnie jest szczęście!"



Z klasyką literatury światowej mam zawsze pewien problem, a mianowicie w temacie każdej takiej powieści powiedziano już chyba wszystko co możliwe. Recenzje, rozprawy, doktoraty, habilitacje itd. do maksimum wyznaczyły, opisały i zinterpretowały każde słowo w "Annie Kareninie". Dlatego też długo zastanawiałam się czy sięgnąć po tę powieść, bo cóż ja mogłabym tutaj dodać, wszystko przecież i tak będzie wtórne. Jednakże do przeczytania zmobilizowała mnie najnowsza adaptacja filmowa przedstawiona pod koniec 2012 roku. Odnalazłam więc na półce moje tomy powieści z 1984 r. w przekładzie Kazimiery Iłłakowiczówny i zagłębiłam się w ich lekturę.

Lew Tołstoj to rosyjski powieściopisarz, krytyk literacki, myśliciel i dramaturg żyjący na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Tołstoj...

książek: 1154
Dominka1 | 2014-01-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Wielu z nas uwielbia czytać opowieści z XVIII czy XIX wieku.Łatwo zachwycić się pięknem staroświeckiego świata , jego elegancją, brakiem pośpiechu ... "Anna Karenina" Lwa Tołstoja przypomniała mi jednak ,że te czasy to nie były tylko piękne bale ,śliczne suknie... To była epoka innej mentalności, braku możliwości stanowienia o swoim życiu kobiet i zawierania małżeństw bez miłości
Na pewno nie jest to tylko opowieść o romansie zamężnej kobiety i konsekwencjach pozamałżeńskiego związku.
„ Anna Karenina" to powieść opowiadają o świecie ludzi bogatych, dobrze urodzonych . Uważam ,że autor świetnie przedstawił ,że życie arystokracji nie jest tak piękne i beztroskie jak mogłoby się wydawać. Ich problemy , dylematy moralne i konieczność zachowania pozorów są dowodem ,że wrażenie ,że ich życie jest sielanką jest tylko złudzeniem . Trudno potępiać mi tytułową bohaterkę-Annę za romans w sytuacji , gdy wyszła za mąż nie z miłości i własnego wyboru. Ona "została wydana...

książek: 378
Łokieć_Pana_D | 2016-02-06
Na półkach: Przeczytane

Miłość wszystko czyni wielkim. I wypaczonym. Nie zostawia miejsca. Zabiera wzrok, pamięć, cześć. Grozi śmiercią lub kalectwem. Trzeba być ryzykantem, by o miłości pisać. Bo trzeba uważać na patos i banał. Opisać najważniejsze ludzkie uczucie i porwać czytającego. Tak potrafi niewielu. Tak potrafi Tołstoj.
Wyrafinowana galeria portretów. Karenin, postać złożona, trudna - aż żal, że nie można głębiej zajrzeć w motywy. Pogadać z facetem. Błądzący, irytujący Lewin. Anna wreszcie, od zachwytu po odrazę. Wiele dam za noc z nią rozmowy. Mój podziw największy wzbudza ewolucja postaci: ich dynamika, drugie dno i wątpliwość. Euforie upojne, za chwilę rozpacz, z nadzieją stojącą w kolejce. Balans emocją z iście rosyjskim rozmachem. Uczta i gratka.

książek: 535
Wicca | 2012-12-27
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 grudnia 2012

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Czytając ANNĘ KARENINĘ należy zastanowić się czy czasem nie istnieją mężczyźni rozumiejący naturę kobiety tak bardzo, że zaczynają rozumieć coś co jest dla tych kobiet naturalną potrzebą życia, porównywalną do powietrza - prawdziwą miłość. Prawdziwa miłość często w umysłach mężczyzn to namiętność, tylko namiętność lub odwzajemniona sympatia za posłuszeństwo żony poleceniom męża połączone z namiętnością. Czasy Lwa Tołstoja chyba pełne były tej nadinterpretacji słów Pisma Świętego, a były to czasy gdzie społeczeństwo konstytuowały jakże cenne wartości konserwatywne.

Tylko że nawet rzeczy z natury dobre i wartościowe mogą przynosić szkodę i ból jeśli zlekceważy się ich właściwą podstawę - miłość właśnie.

Wokół wszyscy mówią po rosyjsku. Rodzina Romanowów pewnie spędza czas w jednej ze swoich posiadłości . Pewnie nie wiedzą, że w ich Imperium właśnie definiuje się prawdziwa miłość. Ta która wynika z serca a nie rozumu. Ta która jest bezinteresowna i ta która u niektórych zburzyć musi...

książek: 1710
Basia | 2012-06-08

Świetna książka.Wcale się nie dziwię , że to światowa klasyka.Doskonałe studium psychologiczne poszczególnych bohaterów.Lew Tołstoj to mistrz nad mistrze :).Warto przeczytać !!!

książek: 1399
PABLOPAN | 2016-06-18
Na półkach: Przeczytane, Kindle
Przeczytana: 12 czerwca 2016

"Anna Karenina" rozbudziła mój wielki czytelniczy apetyt, który Tołstojowi udało się zaspokoić, ale... tylko częściowo. Powieść można sączyć jak dobre wino, akcja toczy się niespiesznie, osławiony rosyjski rozmach widać tu na każdym kroku. Gdyby nadać tej historii formę architektoniczną, z pewnością kapałaby złotem. A jednak pomimo realizmu, perfekcyjnego przedstawienia klasy arystokratów oraz bogactwa formy i treści w "Annie Kareninie" zabrakło mi... Anny Kareniny (!). Gdybym miał nadać tytuł czytając powieść, nazwałbym ją "Konstanty Dmitricz Lewin", bo to losy Lewina i jego życie zdominowały historię. Wracając do Anny, Tołstoj może i dobrze wczuł się w psychikę kobiety, ale jednak im bliżej końca, tym gorzej. Anna z pięknej i inteligentnej kobiety stawała się histeryczką, furiatką, a wręcz paranoiczką. Wroński, który wydawał się być homme fatalle bronił tylko swojej niezależności i, jak się okazało, kochał Annę chociaż ona tego nie dostrzegała. Jednak wątek ich burzliwej miłości...

książek: 1245

Nie mogłam się rozstać z Anną Kareniną, oj nie mogłam! Dawkowałam ją sobie przez chyba trzy tygodnie i nie żałuję tego czasu poświęconego dla Tołstoja.
Potrzebna była mi taka "przerwa". Przez ostatnie dwa miesiące próbowałam prześcignąć samą siebie, czytałam na rekord - książka za książką, tu - spokojne, opasłe tomisko, ponad 800 stron - tak, to zdecydowanie mnie uspokoiło.
Oczywiście nie wszystko było w niej "cacy". Były wzloty i upadki, raz czytałam nie mogąc się od niej oderwać, innym zaś razem zasypiałam po dwóch, trzech rozdziałach.
Denerwował mnie Lewin, choć na początku darzyłam go sympatią, ale po tym, jak podniecał się faktem koszenia trawy został na czarnej liście, potem było już tylko gorzej. Może to z powodu tego, że nie interesuje mnie gospodarstwo, rolnictwo itp?
A zwłaszcza te ostanie strony i jego przemyślenia - do tego zdecydowanie się nie nadaję.
No, a Anna? Na początku taka nieuchwytna. Zdecydowana. Samodzielna. A potem? Gdy popadła w sidła miłości utraciła...

zobacz kolejne z 23927 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Hemingway poleca, co czytać

W 1934 roku 22-letni Arnold Samuelson, marzący o tym, by zostać pisarzem, wpadł na pomysł, by odwiedzić swojego literackiego idola, Ernesta Hemingwaya, i poprosić go o wskazówki, jak pisać. Jak wymyślił, tak zrobił. Autostopem przejechał z rodzinnej Minnesoty do Key West, gdzie w tym czasie mieszkał pisarz. Został u niego rok.


więcej
Zacząć jak mistrz

Książki nie należy oceniać po okładce, to wszyscy wiemy. Ale wiemy też, że ma się tylko jedną szansę na zrobienie pierwszego wrażenia. Pierwsze zdanie każdej książki to jakby otwarcie drzwi do nowego świata. Musi być intrygujące, zaciekawić albo zaszokować, nie pozostawić czytelnika obojętnym. Sprawić, by chciał czytać dalej, więcej, do końca, od deski do deski, najlepiej z zapartym tchem.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd