Tori 
victoriapisze.blogspot.com
Wiktoria, zwariowana książkoholiczka, która woli żyć w swoim własnym świecie.
18 lat, kobieta, Kraków, status: Czytelniczka, dodała: 2 cytaty, ostatnio widziana 2 tygodnie temu
Teraz czytam
  • Imperium burz
    Imperium burz
    Autor:
    Droga do tronu Terrasenu dopiero się rozpoczęła. I choć młoda królowa z każdym dniem coraz lepiej poznaje potęgę swojej magii, to wie, że nie wygra wojny z Erawanem w pojedynkę. Nadszedł czas szukania...
    czytelników: 4970 | opinie: 216 | ocena: 8,69 (1904 głosy) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-08-04 10:12:27
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Emily Giffin w swojej karierze napisała kilka książek i choć udało mi się dotychczas przeczytać tylko tą, wiem jednak, że na niej się nie skończy i w wolnej chwili sięgnę po jej kolejne książki. Pytanie dlaczego? Porusza ona tematy bliskie każdemu i trzeba przez chwilę się skupić na tym, co się czyta, by wynieść z tego jakąś lekcję. Dzisiaj nie mam zamiaru pisać Wam typowej recenzji, a... Emily Giffin w swojej karierze napisała kilka książek i choć udało mi się dotychczas przeczytać tylko tą, wiem jednak, że na niej się nie skończy i w wolnej chwili sięgnę po jej kolejne książki. Pytanie dlaczego? Porusza ona tematy bliskie każdemu i trzeba przez chwilę się skupić na tym, co się czyta, by wynieść z tego jakąś lekcję. Dzisiaj nie mam zamiaru pisać Wam typowej recenzji, a bardziej skupić się na tym, co jest w tytule, czyli o hejcie i wykorzystywaniu seksualnym, a także o tym, czy można było zapobiec zachowaniu jednego z głównych bohaterów.



Chciałabym pokrótce przybliżyć Wam historię, która dzieje się w tej książce. Akcja rozgrywa się między dwoma rodzinami; pierwsza z nich jest szalenie bogata i skupiamy się tutaj na Finchu oraz Ninie, która jest jego matką i wywodzi się z niższej klasy społecznej, równowagę daje nam oczywiście zdecydowanie biedniejsza rodzina, w której Tom samotnie wychowuje swoją córkę Lyli. Jedno zdjęcie sprawia, że losy tej czwórki bohaterów krzyżują się na zawsze. Jeśli chcecie przeczytać fragment tej książki, by zastanowić się nad tym, czy jest ona dla Was, zapraszam tutaj.



HEJT i moje doświadczenia z nim związane.



Czym jest dokładnie hejt? Jak podaje definicja tego słowa, jest to: „obraźliwy lub pełen agresji komentarz zamieszczony w Internecie". Każdy z nas na co dzień korzysta z internetu. To w naszych czasach nic niezwykłego. Wstawiamy posty, zdjęcia, recenzję, oglądamy, czytamy. Bez internetu nie byłoby tego wszystkiego, lecz należy pamiętać jedno. To, co wstawia się do sieci, na zawsze w niej pozostanie, nawet jeśli wyślecie zdjęcie znajomym, którzy będą mogli je zachować i rozesłać innym. Zdjęcie wstawione na Snapchacie przez Fincha zmieniło wszystkich bohaterów, którzy postanowili robić to, co uważali. Dlaczego zwykłe zdjęcie coś skomplikowało? Samo zdjęcie zapewne jeszcze nie wywołałoby tyle szumu w sieci, gdyby nie dodany do niego opis, który brzmiał bardzo rasistowsko. Czy chłopak tego nie przemyślał? Nie wydaje mi się. W jego wieku wiadomo już co jest jeszcze zabawne, a co wręcz niesmaczne, ale on nic sobie z tego nie zrobił. To jedno zdjęcie wywołało lawinę hejtu względem Lily; dziewczyny, która na nim była. Zewsząd pojawiały się komentarze, że puszczalska, dobrze jej tak, nie jest czystą Amerykanką, skoro ma Meksykańskie geny. Jedni stanęliby za nią murem, co przede wszystkim zrobił jej własny ojciec, a także Nina; całkowicie obca dla niej kobieta, lecz niestety reszta się z niej śmiała w internecie. Gdyby to były tylko nastolatki, niestety dorośli też wyrażali swoje zdanie na ten temat, w niezbyt pochlebny sposób; mam nadzieję, że takie osoby nie będą dla nikogo przykładem.



Jakie jest moje doświadczenie z hejtem? Ja nie jestem na niego już zbytnio podatna, to tylko anonimowi ludzie, którzy chcą się poczuć lepiej. Często jednak mogłam usłyszeć, że nie jestem chuda, tak fajna, jak te wszystkie imprezowe dziewczyny. Jednak przede wszystkim rozbawiły mnie pytania na ask.fm, gdzie moja „przyjaciółka” rasistowsko zachowywała się względem męża mojej mamy; jakby jej coś przeszkadzało, że nie jest on Polakiem, że wyznaje inną religię. To nic takiego, ale ludzie tego nie rozumieją. Dlaczego ludzie tacy są? Chcą wywołać wokół siebie szum. Ja tego nie cierpię. Każdy jest inny, ale to w nas jest piękne, bo nigdy nie będziemy wszyscy tacy sami, to byłoby wręcz nudne.



Czy warto rozmawiać w szkole o hejcie?



Wydaje mi się, że tak. Oczywiście nie można tego robić, kiedy się już jest w późniejszym etapie życia, trzeba zacząć o tym mówić jak najwcześniej, by uczulić małe dzieci o tym, że ich słowa krzywdzą innych, a taki ktoś choć udaje, że się nie przejmuje, może wrócić do domu i zacząć płakać, nie będzie sobie taka osoba w późniejszych latach swojego życia radziła z uczuciami.



Czy zachowaniu Fincha można było zapobiec?



Tak. Z tym nie można się kłócić. Można było zapobiec i kropka. Gdyby jego ojciec nie był takim człowiekiem, gdyby choć trochę przejmowałby się ludźmi, nie dawał im łapówek, a w domu wyśmiewał za naiwność, jego syn by tego nie widział i nie stałby się takim samym potworem jak jego ojciec. Jednakże Nina także zawiniła, mogła pilnować swojego syna przed grzechami męża i powinna bardziej go pilnować, wychowywać bardziej rygorystycznie, a nie dawać tego, co jej synek chciał. Chłopak nie stał się taki z własnej winy; patrzył na swojego ojca i widział jak się zachowywał oraz to, że on nie ponosił żadnej odpowiedzialności.



Wykorzystywanie seksualne, dlaczego warto mówić o tym w szkole?



W przeciwieństwie do hejtu tego tematu raczej nie powinno się mówić młodszym dzieciom, pamiętam doskonale jak wszyscy w klasie byli zdegustowani chodząc na lekcję wychowania do życia w rodzinie i ucząc się o narządach rozrodczych. Taki temat powinien być poruszany na przełomie 15-16 roku życia, kiedy większość z nas ma mniejsze lub większe pojęcie o seksualności każdego człowieka. Na takich lekcjach powinno się tłumaczyć dziewczynom, że nie muszą się zgadzać, jeśli nie chcą i nie są tego pewne, zaś chłopcy powinni być poinformowani o tym, że nie naprawdę oznacza brak zgody, a nie jest to tylko zabawa polegająca na zmanipulowaniu go, aby wkręcić go, że dziewczyna nie jest chętna. Przede wszystkim powinno się wspomnieć o karach, które czekają ich za wykorzystywanie seksualne i przestrzec, by nie wstydzili się donieść o tym policji. Oczywiście nie można zapomnieć, że nawet mężczyźni mogą zostać ofiarą wykorzystywania i oni wstydzą się tego jeszcze bardziej niż kobiety.



Oczywiście o wszystkich tych tematach można byłoby mówić i mówić, ale nie chciałabym Was zanudzić na śmierć, także zachęcam gorąco do przeczytania tej książki, bo naprawdę warto zagłębić się w tej historii i zobaczyć jak z tym wszystkim poradzili sobie nasi bohaterowie.

pokaż więcej

 
2018-08-03 19:27:07
Ma nowego znajomego: Wybredna Maruda
 
2018-07-24 17:50:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Ta książka swoją premierę w Polsce miała ponad dwa lata temu i nagle, dzięki ekranizacji zrobiło się teraz o niej głośno. Czy to dobrze? Zdecydowanie! Becky Albertalli stworzyła bohaterów, których da się polubić i dopinguje się Simonowi na każdym roku. A co jest najważniejsze? Ta książka powstała przed dzisiejszą modą na wątki homoseksualne, które w tej chwili pojawiają się w każdym serialu,... Ta książka swoją premierę w Polsce miała ponad dwa lata temu i nagle, dzięki ekranizacji zrobiło się teraz o niej głośno. Czy to dobrze? Zdecydowanie! Becky Albertalli stworzyła bohaterów, których da się polubić i dopinguje się Simonowi na każdym roku. A co jest najważniejsze? Ta książka powstała przed dzisiejszą modą na wątki homoseksualne, które w tej chwili pojawiają się w każdym serialu, filmie czy książce, już wręcz do znudzenia. W tej historii przewija się mnóstwo bardzo ważnych tematów, które powinny być częściej poruszane w tak uroczy sposób, w jaki zrobiła to autorka.
Simon ma szesnaście lat i jest jak inni ludzie; ma przyjaciół, wspaniałą rodzinę, w szkole nie radzi sobie najgorzej, ale skrywa przed wszystkimi największą tajemnicę. Otóż nasz bohater jest gejem, co dowiadujemy się już na początku książki, gdy jego tajemnica zostaje odkryta przez jednego kolegę ze szkoły. Chłopak uwielbia jeść oreo, a także z umiłowaniem mówi o Harrym Potterze. Najpiękniejsze w nim jest to, że jest zwykłym chłopakiem; żaden z niego prymus, żaden kochaś czy pan popularny. Jest kimś, z kim możemy się uosabiać. Ciągnie nas do niego i przejmujemy się jego opowieścią, jak najbardziej go wspierając, by wszystko skończyło się jak najlepiej. Czasami, zwłaszcza w relacjach z przyjaciółmi wydaje się nam być nawet przerysowany pod pewnymi względami; w dzisiejszych czasach trudno jest przecież o przyjaciela, który pozwoli Ci na swoim ramieniu wypłakać się i wysłucha Cię, nie przerywając Ci tej historii, by mówić o swoim życiu. Simon aktywnie (lub trochę mniej) udziela się w szkolnym kółku teatralnym, w którym jest nam dane brać udział, dzięki narracji chłopaka.
Coming out to ostatnio dość popularny zwyczaj i wokół niego obraca się fabuła całej książki. Simon przypadkowo na forum internetowym poznaje chłopaka o pseudonimie Blue, który tak jak on, jest homoseksualny, ale jeszcze nie wyjawił nikomu swojej orientacji płciowej. Chłopcy zaczynają pisać i widzimy jak świetnie się dogadują. Jednakże czy ta relacja ma szansę, by działać w życiu realnym? Autorka oczywiście nie skupia się tylko i wyłącznie na tytułowym bohaterze, poznajemy trójkę jego najlepszych przyjaciół, którzy są dla niego najważniejsi, a także rodzinę. Właśnie ona odgrywa tutaj jedną z kluczowych ról. Bliscy Simona są dość oryginalnie przedstawieni, ale właśnie wszystkie wątki w domu sprawiają, że ma się ochotę tam być. Czuć tam ich wielką miłość, która zniosłaby każdy problem, bo oni daliby sobie razem radę ze wszystkim.
Historia Simona jest na pewno warta przeczytania. Pod tą niezwykle słodką otoczką możemy przed wszystkim dojrzeć najważniejsze wartości w życiu, rodzina, miłość i przyjaciele; bo to właśnie o tym jest ta książka. Nie o chłopczyku, który jest gejem i boi się ogłosić to ludziom, to opowieść o tym, że bliscy są najważniejsi, a mówienie im o swoich uczuciach naprawdę pomaga. Pamiętajcie także, że pewnie przez jakiś czas pewnie w niektórych kinach będzie można po przeczytaniu tej naprawdę króciutkiej książki, obejrzeć film, który, choć dla mnie nie jest tak dobry, jak książka, to jednak przyjemna ekranizacja.

pokaż więcej

 
2018-07-21 18:28:32
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Pucked (tom 1)

Zdarza się Wam czasami czytać książki tylko i wyłącznie po to, by się zrelaksować? Ja właśnie miałam tak z tą książką, nie oczekiwałam od niej wiele, chciałam tylko poczytać jakąś przygodę, która być może mogłaby mnie rozśmieszyć, bo ostatnimi czasy czytałam tylko rzeczy, które mnie przygnębiały. Sięgnęłam po „Pucked” zaciekawiona opisem. Sportowcy i sport to świetny temat w książkach,... Zdarza się Wam czasami czytać książki tylko i wyłącznie po to, by się zrelaksować? Ja właśnie miałam tak z tą książką, nie oczekiwałam od niej wiele, chciałam tylko poczytać jakąś przygodę, która być może mogłaby mnie rozśmieszyć, bo ostatnimi czasy czytałam tylko rzeczy, które mnie przygnębiały. Sięgnęłam po „Pucked” zaciekawiona opisem. Sportowcy i sport to świetny temat w książkach, jednakże niezbyt dobry w połączeniu z tym, co autorka nam dała. Helena Hunting chciała nas rozśmieszyć i choć słowa „przezabawna książka” z tyłu książki zachęcały, całość wyszła dość nijako, a czasami wręcz męcząco.
Violet Hall to główna bohaterka tej książki i chyba jedna z najbardziej irytujących postaci świata! Mówię prawdę, wszystko w niej jest niebywale irytujące. Jej żarty są czasami tak obrzydliwe, że często zastanawiałam się nad jej głupotą i tym, jak ktoś mógł wymyślić taką postać. Dziewczyna jako przyrodnia siostra sławnego hokeisty przekreśla każdego zawodnika, gdyż wie jak zachowuje się jej brat. Czy ta dziewczyna nie rozumie, że nie każdy jest jak on? Najwidoczniej nie i przez większość czasu przypomina nam o swoim stereotypie. Nasza bohaterka jest wręcz niedojrzała, a wszystko w jej życiu kręci się wokół seksu. Co za dużo, to nie zdrowo, droga Violet, a Ty powinnaś zająć się czymś mądrzejszym, niż swoimi żartami. Nie potrafię powiedzieć o niej chyba nic pozytywnego, gdyż nie wywarła na mnie dobrego wrażenia i wolałabym więcej o niej nie myśleć.
Alex Waters to bohater, któremu wręcz współczuję wybranki. Wokół tej całej otoczki bad boy'a, który co noc spotyka się z inną kobietą, oczywiście kryje się ktoś bardzo troskliwy, o inteligencji zazwyczaj wykraczającej zwyczajne normy zawodników hokeja. Nie jest jednowymiarowy jak jego miłość życia i stara się do wielu rzeczy podchodzić z głową, a nie głupotą. Wolałabym czytać tę książkę z jego perspektywy, bo na sto procent byłaby dojrzalsza. Nie potrafię zrozumieć jak on mógł znieść Violet i jej pelerynę, którą dla niego wymyśliła, bo to była chyba najbardziej żenująca scena w całej książce. Po przeczytaniu jej zastanawiałam się jak ja dokończę czytać tę książkę.
Wszystko mogłoby być bardzo ciekawe, jednakże autorka za dużo chciała i zepsuła wszystko. Mogłaby zmienić Violet, sprawić, że byłaby ona dojrzalsza. Niestety tak się nie stało. Nie wiem nawet, czy potrafię powiedzieć o tej książce więcej. Oczywiście, jeśli Wy lubicie takie tematy, a główna bohaterka nie będzie Wam przeszkadzać ze swoimi tekstami o bobrach i GK to możecie zacząć czytać tę książkę, jeżeli jednak szukacie czegoś na rozluźnienie, to na pewno nie sięgajcie po nią, znajdziecie dużo ciekawsze książki, które nie zdenerwują Was tak, jak ta.

pokaż więcej

 
2018-07-16 11:36:41
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Często czytam przyjemne książki, ze świata fantasy, które raczej nie mają prawa bytu w prawdziwym życiu. Jednak czasami trzeba pamiętać o tych historiach prawdziwych, poruszających nasze serca i zmuszające nas do refleksji nad życiem, które jest ulotne. To właśnie zrobił Luke Allnutt, kiedy wydał tę książkę. Ludzie często przeżywają tragedię, które zostały opisane w tej książce i chociaż... Często czytam przyjemne książki, ze świata fantasy, które raczej nie mają prawa bytu w prawdziwym życiu. Jednak czasami trzeba pamiętać o tych historiach prawdziwych, poruszających nasze serca i zmuszające nas do refleksji nad życiem, które jest ulotne. To właśnie zrobił Luke Allnutt, kiedy wydał tę książkę. Ludzie często przeżywają tragedię, które zostały opisane w tej książce i chociaż współczujemy im z całego serca; tak naprawdę nie rozumiemy ich bólu, bo sami go nie doświadczyliśmy. Składamy kondolencję, ale nie wiemy, że one dla tych ludzi nic nie znaczą, to tylko puste słowa, w chwili, w której stracili grunt pod nogami. Myślę, że właśnie to autor chciał nam udowodnić.
Głównymi bohaterami tej historii jest skromne małżeństwo — Rob i Anna, które, choć z pozoru różne, potrafi się świetnie zgrać i wyglądają na naprawdę szczęśliwą parę. Poznajemy historię ich poznania, wspólne życie, ale także chwilę smutku, które zmieniają się, gdy Anna rodzi pięknego syna — Jacka. Całe ich życie kręci się wokół ich pierworodnego, który mimo swojego wieku, jest naprawdę mądry. Autor opisuje ich relację jakby byli idealną rodzinką, nic nie mogło ich powstrzymać przed byciem razem, jednakże, kiedy dowiadują się o guzie w jego głowie; zmienia się wszystko. Każdy z nich radzi sobie inaczej z chorobą syna. Próbują zapobiec jego śmierci, za wszelką cenę, podejmują decyzje, które podjęte zbyt pochopnie, zrujnowały to małżeństwo.
Anna i Rob dla dobra syna nie mówią mu o tym, że ma raka. Wolą żyć tymi dobrymi chwilami, w których Jack zachowuje się jak zdrowe dziecko. Rob zaś angażuje się w to, by znaleźć klinikę, w której jego syn wyzdrowieje. Kiedy na forum internetowym trafia na wiadomość niejakiego Neva, mężczyzna odzyskuje nadzieję na życie dla swojego syna. Anna zaś nie zgadza się z mężem, odradzając mu tej decyzji. Doskonale wie, że nie wynaleziono lekarstw na raka, a jej syn musi się pożegnać z życiem. To właśnie to wydarzenie oddziela od siebie rodziców. Ich wspólne życie nie jest już takie samo, kiedy Rob pod wpływem emocji zabiera Jacka do kliniki, pomimo wyraźnego sprzeciwu swojej żony. Kiedy chłopczyk odzyskuje siły, jego ojciec jest bardziej zdesperowany, by wydawać mnóstwo pieniędzy w klinice. Niestety szczęście jest chwilowe, a rodzice chłopczyka nigdy nie będą dla siebie znaczyć tyle, co wcześniej. Zaczyna się ich samotne życie, w którym Rob się stacza, zaś Anna wykonuje rzeczy dla niej zupełnie nowe. Czy ta dwójka ma jeszcze szansę na szczęście?
„Niebo na własność” to poruszająca książka, która ostrzega nas przed tym, jakie życie jest kruche i można je stracić w jednej chwili. Niestety jest jeden, bardzo wielki błąd logiczny, który dotyczy wieku Jacka. Na okładce mamy wyraźnie zaznaczone, że chłopczyk ma trzy latka, a kiedy czytamy już książkę dowiadujemy się, że ma on jednak pięć lat. Prawdopodobnie jest to mały błąd podczas tłumaczenia, ale powinien zniknąć jak najszybciej. Książka Luke'a Allnutta pokazuje jak ważna jest miłość, a także pasja i wykorzystywanie ostatnich wspólnych chwil. Myślę, że wielu z Was powinno przeczytać tę książkę, bo ona uświadamia nam wszystkie dobre i złe rzeczy w naszym życiu; bardziej zbliża nas do śmierci i akceptacji jej w taki sposób, w jaki zaakceptował ją Jack.

pokaż więcej

 
2018-06-22 18:38:11
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Carve the Mark (tom 2)

Nie spodziewałam się tego. Nie miałam pojęcia, że tak polubię tych bohaterów, ten świat, wszystko, co się tutaj dzieje. Dlaczego Veronica Roth nie mogła napisać tego wcześniej? Przynajmniej nie musiałabym tak długo podchodzić sceptycznie do tej duologii. Chociaż widzę w jej książce wiele schematów, bohaterowie przypominają mi swoimi darami postacie z serii „Dotyk Julii”, to i tak mnie porwała.... Nie spodziewałam się tego. Nie miałam pojęcia, że tak polubię tych bohaterów, ten świat, wszystko, co się tutaj dzieje. Dlaczego Veronica Roth nie mogła napisać tego wcześniej? Przynajmniej nie musiałabym tak długo podchodzić sceptycznie do tej duologii. Chociaż widzę w jej książce wiele schematów, bohaterowie przypominają mi swoimi darami postacie z serii „Dotyk Julii”, to i tak mnie porwała. Dwa dni temu na blogu pojawiła się recenzja pierwszej części „Naznaczonych śmiercią”, którą możecie przeczytać, jeśli się jeszcze z nią nie zapoznaliście, a dzisiaj przychodzę do Was z jej kontynuacją, a zarazem finałem.


Wszystko pozmieniało się w życiu bohaterów, niektóre wątki się skomplikowały, inne się rozwijają, ale autorka nie daje bohaterom zbyt dużo odpoczynku. Katuje ich. Wszystko to za sprawą zakończenia „Naznaczonych śmiercią”, które wbija w podłogę, bowiem sprowadza do świata żywych największego tyrana z plemienia Shotet — ojca Cyry. Ta dziewczyna przeżyła już zbyt wiele. Po zakończeniu pierwszej części miałam nadzieję, że dziewczyna aż trochę odpocznie, należało się jej to. Została skrzywdzona, musiała zadecydować czy zabić brata, czy go oszczędzić. Trudno jest zrozumieć tę postać; raz zachowuje się jak zakochana nastolatka, a następnie kieruje nią tylko żądzą mordu. Musi liczyć się z konsekwencjami swoich decyzji, a także na tyle dobrze zmanipulować ludzi u władzy, by pozwolili pozbyć się problemu, którym jest jej ojciec. Stara się podążać właściwie, ale nie zawsze się da. Musi podjąć dorosłe decyzje i wiązać się z konsekwencjami swoich czynów. Bardzo żałuję, że nie potrafi do końca panować nad swoim darem, w głębi miałam nadzieję, że się jej uda, będzie szła naprzód, nie zostanie z tyłu. Niestety nic takiego się nie stało. Wiele osób z tego, co mi wiadomo narzeka na nią, jednakże ja potrafiłam ją polubić. Cyra to dość specyficzna postać, ale wszystko to dzieje się przez to, jakie wiodła kiedyś życie.


Akos w tej części pokazuje siebie bardziej. Możemy dowiedzieć się, jakie znajdują się w nim rozterki. Zobaczyć, jakie czyny podejmuje i czy się z nimi zgadza, a może robi to dla wyższego dobra. Jakby dorósł. Już nie potrzebuje swojego starszego brata w życiu ani matki. Sam podejmuje decyzje, knuje i sprawia, że chcę się czytać rozdziały z jego perspektywy. Umie zjednać do siebie ludzi, w przeciwieństwie do Cyry. Jego dar jest przewidywalny, w tylu filmach i książkach było pokazane jak taki dar działa. Podobało mi się, że był w tej części taki nieprzewidywalny, nie spodziewałabym się wielu decyzji, które podjął, rzeczy, które musiał przecierpieć, a także tej okropnej zdrady, której nie mogę przeboleć i pewnie nigdy nie przeboleje. Roth pokazała, że potrafi kreować niejednoznacznych bohaterów.


Oczywiście w tej części mamy także rozdziały z perspektywy rodzeństwa Akosa, którzy pokazują nam swoje sekrety, a przede wszystkim inne spojrzenie na świat, mają swoje problemy, tajemnice i dary, nad którymi nie potrafią zapanować. Mamy tutaj wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji, które wbijają w fotel. Nie spodziewałam się, że autorka może coś takiego wymyślić. Naprawdę. Nigdy nie myślałam, że kiedykolwiek jeszcze polubię jej książki, ale tak właśnie się stało. Żałuję, że nie będzie kolejnych części, jednakże ciągnięcie tego na siłę mogłoby zepsuć tych bohaterów. Ja z całego serca polecam te książki, to było coś innego. Coś świeżego.

pokaż więcej

 
2018-06-18 15:22:07
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Carve the Mark (tom 1)

Powiedzmy sobie szczerze, nie przepadam za jej książkami. „Niezgodna” to najgorsza trylogia, jaką mogłam przeczytać. Nie podobają mi się bohaterowie, historia, nie interesują mnie ich losy. Są dla mnie obojętni. Co sprawiło zatem, że zaciekawiła mnie ta książka? Prawdopodobnie ciekawy tytuł, ciekawa fabuła. Wątek wyjęty z „Romea i Julii”, jednakże umieszczony w kosmosie, nie zaciekawiłoby to... Powiedzmy sobie szczerze, nie przepadam za jej książkami. „Niezgodna” to najgorsza trylogia, jaką mogłam przeczytać. Nie podobają mi się bohaterowie, historia, nie interesują mnie ich losy. Są dla mnie obojętni. Co sprawiło zatem, że zaciekawiła mnie ta książka? Prawdopodobnie ciekawy tytuł, ciekawa fabuła. Wątek wyjęty z „Romea i Julii”, jednakże umieszczony w kosmosie, nie zaciekawiłoby to Was? Bo mnie zaciekawiło. Wreszcie coś, co nie przypominało mi „Igrzysk śmierci” napisanych przez inną autorkę. Nie mogłam się zatem oprzeć i zatem, gdy dostałam propozycję zrecenzowania drugiej części, wzięłam obie, chcąc przekonać się, czy autorka jest jeszcze w stanie mnie czymś zaskoczyć. Czy udało się jej?


Cyra to księżniczka, córka wodza plemienia Shotet, choć bardziej pasuje do niego tyran. Chroni bogatych ludzi, tylko im daje najlepszą żywność i leki, by nie zbuntowali się przeciwko niemu. Jego piękna żona to dyplomatka, która swoim uśmiechem potrafi przekonać ludzi z różnych planet do zawarcia pokoju. W tej rodzinie jest także syn, naznaczony okropną przepowiednią, jakoby miał zginąć z ręki kobiety. Kim zatem jest Cyra na tej planecie? Niezwykle niebezpieczną dziewczyną, która przez swój dar musiała szybko dorosnąć. Nurt — prastara siła, która znajduje się w każdym żywym organizmie dał jej moc krzywdzenia innych, jeden dotyk nie zabije człowieka, ale co się staje, gdy taka moc trafia do dziecka, które nie potrafi panować nad emocjami? Dlatego nasza bohaterka żyła w samotności. W plemieniu pełnym chciwości musiała dorosnąć, by stać się kimś na ich wzór. Silna postać, z pewnymi motywacjami, które zmieniają się pod wpływem fabuły i nieoczekiwanego spotkania. Poznajemy jej łagodniejsze strony i umiemy ją polubić. Jest bardziej prawdziwa niż postacie ze wcześniejszych książek Roth.


Akos to syn wyroczni narodu Thuvhe, który jak jego rodzeństwo ma pewien los, którego uniknąć nie można. Niezwykle pokojowo nastawiony do życia, nie musi walczyć, zaś może pobyć dzieckiem. Dopóki plemię Shotet pewnego dnia nie zamierza porwać go z jego bratem, by uczynić swoich więźniów, zmienić przeznaczenie. Chłopak zostaje zmuszony, by odbyć szkolenie, które na zawsze zmieni jego życie. Stanie się twardszy, a jego jedynym celem będzie ucieczka z bratem, by wrócić do swojej rodziny. Mój problem z Akosem był taki, że nie miałam pojęcia jak go rozgryźć. Martwił się o swojego starszego brata, którego chcę uratować, choć tak naprawdę nie widzimy, by tamten próbował robić to samo. Jest on na tyle postacią tragiczną, że nigdy nie traci nadziei, nie potrafi się poddać. Pragnie być kimś wielkim, mimo dokonanych zbrodni.


Oczywiście można się domyślić, że ta dwójka się ze sobą spotka, a ich losy skrzyżują się. To było do przewidzenia. Nawet nie winie za to autorki, bo nie był to narzucony wątek, jak „miłość od pierwszego wejrzenia”, a coś, co dorastało wewnątrz nich z wielu powodów. Sama akcja wydawała się ciekawa, pomimo że niektóre rozdziały wręcz mnie nużyły, reszta stała na naprawdę dobrym poziomie i nie mogłam się doczekać co będzie dalej. Punkt kulminacyjny historii jest świetny. Naprawdę jestem pod wrażeniem tego, jak autorka się rozwinęła. To, co tam opisała przechodziło moje wyobrażenia o tej opowieści, a ostatnia informacja dotycząca rodziny Cyry wbiła mnie w fotel. Tego akurat nie można było się spodziewać. Veronica Roth postawiła sobie bardzo wysoko poprzeczkę i jestem zaciekawiona czy potrafiła ją, chociaż utrzymać w „Spętanych przeznaczeniem”, których recenzja się pojawi dokładnie za dwa dni!

pokaż więcej

 
2018-06-18 11:28:42
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Świat Verity (tom 2)

Już za dwa dni premiera „Mrocznego duetu”, czyli kontynuacji duologii świat Verity. Recenzję „Okrutnej pieśni” możecie przeczytać, klikając w link, by dowiedzieć się co sądzę o tej książce. Przede wszystkim chciałabym Was jednak wszystkich zaprosić na fanpage We Need Ya, dzięki któremu mamy szansę przeczytać tę książkę tak szybko! Premiera bowiem miała się odbyć zdecydowanie później, a jednak... Już za dwa dni premiera „Mrocznego duetu”, czyli kontynuacji duologii świat Verity. Recenzję „Okrutnej pieśni” możecie przeczytać, klikając w link, by dowiedzieć się co sądzę o tej książce. Przede wszystkim chciałabym Was jednak wszystkich zaprosić na fanpage We Need Ya, dzięki któremu mamy szansę przeczytać tę książkę tak szybko! Premiera bowiem miała się odbyć zdecydowanie później, a jednak udało nam się. Ja chciałaby podziękować każdej osobie, która dołożyła się do tej cegiełki, w postaci zwykłego lajka. Pokazaliśmy światu, że Polacy też czytają. W opinii mogą pojawić się spojlery dotyczące pierwszej części, więc pamiętajcie o tym czytając tę recenzję. Victoria Schwab, czyli autorka obu tych książek postawiła sobie wysoko poprzeczkę, ale czy dała sobie z tym radę?



Wszystko zaczęło się znowu od Kate Harker. Jak zapewne pamiętacie, po zakończeniu wydarzeń w „Okrutnej pieśni” dziewczyna poszła swoją drogą. Spotykamy ją po sześciu miesiącach, gdy zamieszkuje w innym okręgu, w Dobrobycie, w którym została łowczynią. Dziewczyna przeszła pewnego rodzaju wewnętrzne zmiany, które sprawiły, że stała się bardziej dojrzała. Pewniejsza swoich czynów, już nie dla ojca, nie po to, by mu zaimponować, lecz dla samej siebie. Robi coś, by świat był lepszy, próbując odpokutować swoją zbrodnię. Spotyka na swojej drodze kilka osób, których jednak nie chcę dopuścić do siebie, prawdopodobnie bojąc się, że ich utraci. Wszystko się zmienia, gdy na świecie pojawia się nowy rodzaj potwora, który, choć sam nie zabija ludzi, doprowadza do ich zniszczenia. Jest niebezpieczniejszy od reszty potworów przebywających na świecie. Kate wraca więc do Dobrobytu, podążając za nim, choć zdołał ją zakazić swoją mocą, dziewczyna jest niezwykle silna i daje sobie radę, walcząc ze swoją mroczną stroną. Jest to jedna z najlepszych postaci, jakie udało mi się poznać w tym roku.




W Dobrobycie dalej mieszka August Flynn, Sunaj, który już nie pragnie być człowiekiem. Pogodził się ze swoim losem, niemalże znów pragnie upaść, by czuć to dziwne uczucie w sobie. Stał się zdecydowanie pewniejszy siebie, bierze udział w akcjach i nieraz wydaje się nam, że zastępuje swojego starszego barata — Leo. Sunaj dalej nie rozstaje się ze swoimi skrzypcami, które pomagają mu w walce, znajdują czerwone dusze, których można się pozbyć. To postać, która zmieniła się najbardziej, z kogoś, kto pragnie być człowiekiem za wszelką cenę, teraz postanawia poświęcić się jak potwór dla wyższego dobra, uwalnia swoje największe pragnienia, by pomóc. Bardzo lubiłam go jako takie niesforne dziecko, jednakże tutaj też poczułam do niego sympatię, bo wiedziałam ilu rzeczy musiał się wyrzec, dla innych.




Cała fabuła jak zawsze jest wyśmienita. Wspaniały styl autorki, pojawiające się fragmenty wierszy, a do tego akcja. Zanim jednak do niej przejdziemy mamy bardzo długi wstęp, najpierw o zjednoczeniu się Kate i Augusta, a następnie o zaufaniu, by dojść do akcji, która nie kończyła się do ostatniej strony. A zakończenie? To było coś, czego nie wybaczę autorce do końca! Nie mogę się pogodzić, że zrobiła tak, a nie inaczej, co jednak pokazuje, że nie zależy jej na cukrzycy w zakończeniu. To pokazuje, że każda wojna przynosi plusy i minusy. Cieszę się również, że brakuje tutaj typowego wątku romantycznego, co niezwykle spłaszczyłoby te książkę. Nie widzimy świata spod różowych okularów, widzimy w nim wszystko, co brutalne, zepsute i to jest wielki plus. Nigdy nie powiedziałabym, że jakaś książka jeszcze tak zawładnie moim sercem, ale okazało się to jak najbardziej realne. Ja polecam Wam tę duologię, bo nie zawiedziecie się po przeczytaniu jej, a będziecie chcieli więcej i więcej. Jednakże nasza przygoda w świecie Verity właśnie się zakończyła, z czym musimy się pogodzić.

pokaż więcej

 
2018-06-16 11:50:51
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Slammed (tom 2)

Jakiś czas temu pisałam Wam na swoim blogu o książce „Pułapka uczuć”, pierwszej części trylogii wznowionej przez wydawnictwo YA! Znowu wracamy do naszych ulubionych bohaterów i patrzymy na ich życie. Trafiamy na przeskok w czasie, o kilkanaście miesięcy, ale fabuła zostaje nam szybko wyjaśniona. Jednak czy Colleen Hoover sprostała wyzwaniu i napisała dobrą kontynuację? A może chodziło jej... Jakiś czas temu pisałam Wam na swoim blogu o książce „Pułapka uczuć”, pierwszej części trylogii wznowionej przez wydawnictwo YA! Znowu wracamy do naszych ulubionych bohaterów i patrzymy na ich życie. Trafiamy na przeskok w czasie, o kilkanaście miesięcy, ale fabuła zostaje nam szybko wyjaśniona. Jednak czy Colleen Hoover sprostała wyzwaniu i napisała dobrą kontynuację? A może chodziło jej tylko o pieniądze? Na pewno nikt nie może się ze mną nie zgodzić, że coś jest w jej książkach, coś, co przyciąga do siebie tylu czytelników, którzy chcą więcej i więcej.


Oczywiście autorka w tej części musiała namieszać w życiu bohaterów, bo gdyby nie to, prawdopodobnie historia byłaby nudna, nieprawdaż? Wszystko komplikuje się za sprawą byłej dziewczyny Willa, która zaczyna chodzić z nim na jego zajęcia i pragnie wrócić do chłopaka. Czy tylko dla mnie ta postać była niemalże zdesperowana, gdy tego chciała? Szalę przechyla fakt, że niektóre informację nie dobiegają do Layken i kiedy się o nich dowiaduje, kończy to wszystko, bojąc się o swoją przyszłość, o to, że Will jest z nią z przywiązania, nie z miłości.


Przede wszystkim dostałam w tej książce to, czego oczekiwałam. Perspektywy Willa. Dostałam jej nawet więcej niż chciałam, bo wszystko, co czytamy jest z jego perspektywy. Poznajemy jego myśli i zostajemy w jego głowie przez te kilkaset stron. Dla mnie to nie był problem, gdyby nie jedno małe „ale". Otóż autorka chciała z niego zrobić w pewnym momencie chłopaka, który myśli tylko o aktach seksualnych, co niezbyt było dla niego dobre. Myślał o tym otwarcie, praktycznie cały czas, jakby to była najważniejsza rzecz w jego życiu. Oczywiście rozumiem, że to buduje relacje między postaciami, ale stał się w tamtych chwilach napalonym nastolatkiem. Reszta oczywiście jest na plus, nie można było powiedzieć inaczej. Jego charakter i to, jak się stara, by Layken uwierzyła w jego miłość, co jest godne podziwu, pokazuje, że kocha naprawdę, a nie jest do niej przywiązany, bo mają podobną historię.


Layken zaś w tej książce musiała zdecydowanie dorosnąć i podjąć się trudu wychowywania swojego brata, choć sama chodzi jeszcze do szkoły. To dla niej coś nowego, ale kiedy dowiaduje się o sekretach Willa i nie potrafi sobie z nimi poradzić, obwinia się, że nie jest z nią szczęśliwy. Według mnie troszeczkę dramatyzuje, ale właśnie o to chodzi, żeby podkręcić atmosferę. Miło się na nią patrzy, jak daje sobie radę w wychowywaniu dziecka, choć wie, że to dopiero początek ciężkiej drogi. Czy dziewczyna sobie poradzi, choć w środku jej duszy kryje się tyle uczuć, które mogą wybuchnąć?


Zdarzył się jeden wątek, który według mnie był naciągany, a mianowicie chodzi o kartki od matki dziewczyny, to aż nieprawdopodobne, że za każdym razem, gdy Will lub Layken sięga po jedną, dokładnie opisują sytuację, w jakiej się znajdują i pomagają im. To nie dzieje się w prawdziwym życiu i mam to za złe autorce, jakby chciała wszystkim zapewnić szczęśliwe zakończenie, chociaż nie zawsze się przecież tak da. Kontynuacja jest w pewnych miejscach słabsza od pierwszej części, ale sam wątek dzieciaków i tego, jak się rozwijają, co robią w swoim życiu, był wart śledzenie. Jestem także zaciekawiona trzecią częścią i pewnie za niedługo po nią sięgnę.

pokaż więcej

 
2018-05-24 18:12:58
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Praktycznie każdy z nas czeka na studniówkę, jeśli jeszcze na niej nie był, nie zdarzyło mi się spotkać osoby, która nie czekałaby na nią. Ja także jestem ciekawa tego, co wydarzy się na mojej własnej studniówce. Wydawać by się mogło, że ta pozycja podsyci moje wyobrażenia o tym wieczorze, jednakże nie sprostała moim oczekiwaniom. „Mój pierwszy bal” to zbiór opowiadań napisany przez wielu... Praktycznie każdy z nas czeka na studniówkę, jeśli jeszcze na niej nie był, nie zdarzyło mi się spotkać osoby, która nie czekałaby na nią. Ja także jestem ciekawa tego, co wydarzy się na mojej własnej studniówce. Wydawać by się mogło, że ta pozycja podsyci moje wyobrażenia o tym wieczorze, jednakże nie sprostała moim oczekiwaniom. „Mój pierwszy bal” to zbiór opowiadań napisany przez wielu znanych autorów, między innymi tę książkę stworzyli: John Green, E. Lockhart, Melissa de la Cruz, Holly Black czy David Levithan. Ogólnie zebrało się dwudziestu autorów, którzy chcieli nam przedstawić swój punkt widzenia, nieraz zabawny, nieraz nie, czasami bardzo niespotykany, niemalże fantastyczny. W naszym kraju nie mamy wielu takich książek, ze zbiorami krótkich historyjek wielu autorów. Ja miałam przyjemność wcześniej przeczytać „Nieśmiertelnych” oraz „Podaruj mi miłość” i oboje przypadły mi do gustu. To niestety nie wydarzyło się przy tej pozycji...
Można zastanawiać się czemu? Czy jest na to jakaś prosta odpowiedź? Wydaje mi się, że to przez wzgląd na naprawdę nudne, czasami zbyt infantylne opowiadania, które nie mają żadnego sensu, nieraz przy czytaniu ich zastanawiałam się, czy autorzy nie wzięli się do tej książki tylko ze względu na łatwe pieniądze. Już na samym początku, po kilku pierwszych opowiadaniach ta książka była dla mnie przeciętna. Nie wzbudzała żadnych emocji. Nic. Kompletna pustka, nawet nie miałam ochoty przywiązywać się do bohaterów, nie obchodzili mnie ani trochę. Po drodze spotkałam dwie historię, które zainteresowały mnie na tyle, że odżyłam i byłam chętna, by przeczytać tę książkę do końca. Stała się jednak najgorsza rzecz, jaka mogła.
Trafiłam na opowiadanie „Naczelne na balu” i całe moje dobre zdanie o tej książce nagle wyparowało. Naprawdę. Nie mogłam zapomnieć o najgorszym opowiadaniu, jakie kiedykolwiek przeczytałam. Naprawdę nie żartuje. Ta cała historia, wszystko, co z nią związane jest źle przedstawione, poza tym zagłębiając się w tę książkę nie chciałam dostawać opowiadania na pograniczu fantasy. Liczyłam na romantyczne (lub mniej) opowiadania o pięknych balach w Ameryce! To, co się stało w tym opowiadaniu sprawiło, że na dłuższy czas odłożyłam tę książkę na bok i nie chciałam jej czytać. Koniec końców wróciłam do niej i przeczytałam do końca. Dlatego piszę dzisiaj jej recenzję.
Ponarzekałam na najgorsze opowiadanie świata, ale czas powiedzieć Wam o moich trzech perełkach, które najbardziej mi się spodobały. Na początek weźmiemy sobie historię mniej znanego autora z tej trójki. Daniel Ehrenhaft ze swoim „Lepiej bądź dla mnie dobry” to naprawdę ciekawe spojrzenie na bale, z perspektywy ojca, który właśnie posyła swoją córkę na bal i sam opowiada nam o tym, co wydarzyło się na jego balu. Tutaj jak najbardziej polubiłam bohaterów i z chęcią przeczytałabym więcej. Kolejne opowiadanie zostało napisane przez Mellisę de la Cruze i nazywa się „Sześciopak piwa, butelka whisky i ja". To naprawdę dość zabawna historia o tym, że nie wszystkie bale są idealne i nie kończą się tak, jednak są dobrymi wspomnieniami w późniejszych latach. Ostatni autor, który zasługuje na pochwałę jest David Levithan ze swoim "Zagubionym”; jestem prawie pewna, że wielu może się ta historia nie spodobać. Opowiada o dość toksycznej znajomości, jednakże jest prawdopodobnie odzwierciedleniem w dzisiejszych czasach relacji niektórych nastolatków. Zauważamy tutaj wiele negatywnych sytuacji, jednakże zakończenie jest dość mocne, bardzo odczuwalne i odważne ze strony naszego bohatera.
Reszta opowiadań była dla mnie osobiście średnia lub nie najlepsza. Prawdopodobnie albo ja miałam gorsze dni i mi się nie spodobały, albo niestety były złe. Patrząc na studniówki po tej książce mam nadzieję, że moja nie będzie taka, jak te przedstawione w książce.
Chciałabym się dowiedzieć od Was. Podobała się Wam ta książka? Jakie opowiadania najbardziej, a jakie najmniej? Może jeszcze jej nie przeczytaliście; macie ochotę to zrobić?

pokaż więcej

 
2018-05-24 17:35:14
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
 
Moja biblioteczka
369 62 343
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (11)

Ulubieni autorzy (4)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (18)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd