Lawendowa  
lawendowaczytelnia.blogspot.com, instagram.com/lawendowa.czytelnia, , facebook.com/lawendowaczytelnia
kobieta, Poznań, status: Czytelniczka, dodała: 1 ksiązkę i 8 cytatów, ostatnio widziana 10 godzin temu
Teraz czytam
  • Anaid. Niezwykły zmysł
    Anaid. Niezwykły zmysł
    Autor:
    Zieleń jej oczu nie była zwykłym kolorem! Spojrzenie kryło coś niecodziennego i w zależności od nastroju – potrafiło przybierać różne kolory tęczy… Czy ktoś widział coś podobnego? Przyjazd do Irlandi...
    czytelników: 32 | opinie: 5 | ocena: 8,5 (8 głosów)
  • Narzeczona z second-handu
    Narzeczona z second-handu
    Autor:
    Michalina ma trzydzieści pięć lat, męża hipochondryka i mało prestiżową posadę w lokalnym brukowcu. Gdy odkrywa, że marudny małżonek regularnie ją zdradza, jej świat wywraca się do góry nogami. Zostaj...
    czytelników: 159 | opinie: 24 | ocena: 6,26 (65 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-07-14 18:10:26
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2019, Dla wydawnictwa, Kryminał/thriller, Posiadam, Recenzje
Cykl: Skorpion (tom 2)

Skorpion zostaje wciągnięty w sprawę na grubą skalę. Rozpoczyna pościg za Palestyńczykiem, człowiekiem, który jest terrorystą i zamierza wykonać zamach. Skorpion podąża za jego śladem przez Holandię, Syrię, Włochy, Niemcy, Rosję, aż w końcu udaje mu się pojawić w miejscu, gdzie Palestyńczyk jest od niego kilka kroków, jednak mimo pościgu, Skorpionowi nie udaje się go złapać. Sprawy komplikują... Skorpion zostaje wciągnięty w sprawę na grubą skalę. Rozpoczyna pościg za Palestyńczykiem, człowiekiem, który jest terrorystą i zamierza wykonać zamach. Skorpion podąża za jego śladem przez Holandię, Syrię, Włochy, Niemcy, Rosję, aż w końcu udaje mu się pojawić w miejscu, gdzie Palestyńczyk jest od niego kilka kroków, jednak mimo pościgu, Skorpionowi nie udaje się go złapać. Sprawy komplikują się, gdy na drodze Skorpiona pojawia się piękna Nadżla, w dodatku ściga go FSB.

Zdrada Skorpiona to dla mnie dziewicze terytorium, ponieważ do tej pory nie czytałam jeszcze thrillera szpiegowskiego i żadnej książki z wątkiem politycznym i terrorystycznym. Arabowie, Palestyńczycy, Marokańczycy – to wszystko było dla mnie nowością, która początkowo mnie przytłoczyła, bo nie mogłam połapać się, o co chodzi, ale później weszłam w rolę Skorpiona i całej szajki odpowiadającej za działania Palestyńczyka i było już dobrze. W tekście jest wiele wtrąceń w różnych językach, co oddaje klimat miejsca, gdzie aktualnie przebywa Skorpion bądź Palestyńczyk, chociaż mi łamał się język od próby ich poprawnego czytania, ale było to fajnym doświadczeniem.

W powieści podobała mi się główna postać Skorpiona, ponieważ facet miał potężna jaja i nie wahał się przed niczym, nawet przed zabiciem kogoś na kim mu w jakiś sposób zależało. Fabuła nie jest lekka, przynajmniej dla mnie taka nie była, tak jak szybko czytam romanse i lżejsze thrillery czy kryminały, tak tutaj musiałam się skupić, by na bieżąco wiązać fakty i się nie pogubić.

Oczywiście książka trzyma w napięciu od samego początku, cały czas coś się dzieje, fura kasy przelewa się przez karty powieści, leje się krew, są pościgi, akcja, machlojki, zatajanie prawdy itp. Czyli po prostu bomba wisi w powietrzu i to dosłownie.

Autor zaimponował mi swoim piórem, a przede wszystkim całą otoczką, ponieważ bez wątpienia całość jest jak majstersztyk, tylko prawdziwy pisarz z krwi i kości mógł stworzyć dzieło naszpikowane tyloma informacjami i spisać je na trzystu stronach, nie nudząc czytelnika nawet przez chwilę i nie dając mu nawet chwili na zastanowienie się, co może wydarzyć się dalej.

Takie książki właśnie lubię, konkretne, skupiające się na sednie sprawy, bez owijania w bawełnę, bez lania wody, bez zbaczania na inne wątki.

Jak najbardziej polecam!

pokaż więcej

 
2019-07-09 12:44:20
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2019-07-09 12:37:22
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2019, Dla wydawnictwa, Posiadam, Recenzje, Romans/erotyk
Seria: Editio Red

Adam wyjechał na działkę do Góry Puławskiej, by przetłumaczyć w otoczeniu ciszy i spokoju książkę. Tam spotkał po latach koleżankę z dzieciństwa, z którą zdradził swoją żonę Lidkę. Oczywiście grzeszny Adam miał wyrzuty sumienia, jednak one nie trwały długo. Dopóki przebywał na działce, spotykał się i pieprzył z Dianą, kobieta stała się obsesją Adama i kiedy on musiał wracać już do domu, bo u... Adam wyjechał na działkę do Góry Puławskiej, by przetłumaczyć w otoczeniu ciszy i spokoju książkę. Tam spotkał po latach koleżankę z dzieciństwa, z którą zdradził swoją żonę Lidkę. Oczywiście grzeszny Adam miał wyrzuty sumienia, jednak one nie trwały długo. Dopóki przebywał na działce, spotykał się i pieprzył z Dianą, kobieta stała się obsesją Adama i kiedy on musiał wracać już do domu, bo u jego córki podejrzewano białaczkę, oczekiwał deklaracji od Diany, mimo iż sam nie zamierzał zostawić rodziny. Diana i Adam rozeszli się bez pożegnania, ale Adam nie potrafił zapomnieć o seksownej Dianie. Co zrobiła cała trójka? Jak to się stało, że Adam został wciągnięty we własną grę i stracił nad nią kontrolę?

Książki do przeczytania czy też do zrecenzowania, wybieram zawsze po opisie, bądź fragmencie, jeśli takowy otrzymuję. "Dwa jabłka Adama" zaintrygowały mnie opisem, zapowiadając gorącą lekturę i to z udziałem trzech osób. Liczyłam na erotyk i trójkąt, taki wniosek wyciągnęłam po opisie, ale powieść okazała się inna. Jaka? Nie bardzo w moim guście i to nie dlatego, że występuje tu wątek psychologiczny. Myślę, że chyba narracja trzecioosobowa, skupiająca się głównie na Adamie, zdradzającym mężu, mnie wynudziła, nie dając prawie nic w zamian. Dopiero po dwustu stronach akcja zaczęła iść do przodu, coś się działo, ale i tak miałam wrażenie, że jeszcze chwila i dostanę obłędu. Nie wiem, może taki był zamysł autorki, ale ja się cholernie zmęczyłam czytaniem tejże powieści. Ponadto miałam wisielczy nastrój i rwałam włosy z głowy, bo momentami książka jest popieprzona, zakręcona, ale niestety takie gospodarstwa domowe trzech osób ponoć są praktykowane, a ludzie szczęśliwi, mnie nie mieści się to w głowie. Pomimo mojego ciężkiego starcia z historią Adama, Autorka zasługuję na plus, ponieważ fabuła sama w sobie jest nietuzinkowa, wątek psychologiczny, przedstawienie przeszłości bohaterów, by rzuciły obraz na zachowanie w dorosłym życiu, jest pełny, to udało się Pani Ewie bardzo dobrze. Plus za zaskakujący koniec książki, ponieważ czekałam na ten finisz bardzo długo. Postacie pierwszo, drugo i trzecioplanowe zostały wykreowane obszernie i ma się poczucie, że doskonale się ich zna. Dialogi są — Dzięki Bogu — normalne, swobodne, czuć w nich napięcie, wyrzuty i inne emocje.

Książka podzielona jest na pięć części. Każda z nich skupia się na pewnych wydarzeniach, tak dowiadujemy się o przeszłości Adama i Lidki, tego, jak się poznali i innych faktów.

"Dwa jabłka Adama" nie przypadły mi do gustu, były fragmenty, które mnie wciągnęły, intrygowały i chciałam dowiedzieć się, jak sytuacja się rozwiąże, ale słowotok narratora mnie po prostu dobił. Wiem, że każdy autor przedstawia daną historię tak, jak mu się to podoba, ale uważam, że czasem mniej znaczy więcej i że większość książek nie potrzebuje obszernego tłumaczenia czytelnikowi i wykładania wszystkiego na tacy, szczególnie że w recenzowanej książce autorka skupiła się na wszystkim dookoła, robiąc z Diany tajemniczą kobietę, o której czytelnik nic nie wie, a siłą rzeczy chce się dowiedzieć, przynajmniej ja liczyłam, że w końcu dowiem się o niej czegoś pikantnego, że jakieś tajemnice wyjdą na jaw, że chociaż dowiem się, skąd miała forsę, by się utrzymać, bo przecież z nieba jej nie spadła, a oszczędności się kończą prędzej czy później.

Mimo mojego kręcenia nosem polecam Wam przeczytać książkę, ponieważ — jak wspomniała — mnie nie przypadła do gustu, wiecie już dlaczego, ale z Wami może być inaczej. Więc jeśli macie ochotę, kupcie książkę i zweryfikujcie moją opinię.

pokaż więcej

 
2019-07-02 13:22:54
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2019-07-02 13:15:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2019, Dla wydawnictwa, Posiadam, Recenzje, Romans/erotyk
Autor:
Cykl: Życiowi bohaterowie (tom 2)

Pierwszy tom serii "W kajdankach miłości" był przyjemną lekturą, aczkolwiek jakoś szczególnie mnie nie porwał. Gdy zaczęłam czytać "Płonąca namiętność" początkowo czułam się znudzona, zapewne dlatego, że czytam na akord i nie potrafię już tak bardzo czerpać przyjemności z czytania. Jednak im dalej zagłębiałam się w historię Dylan i Grady'ego, wciągała mnie ona coraz bardziej.


Główni...
Pierwszy tom serii "W kajdankach miłości" był przyjemną lekturą, aczkolwiek jakoś szczególnie mnie nie porwał. Gdy zaczęłam czytać "Płonąca namiętność" początkowo czułam się znudzona, zapewne dlatego, że czytam na akord i nie potrafię już tak bardzo czerpać przyjemności z czytania. Jednak im dalej zagłębiałam się w historię Dylan i Grady'ego, wciągała mnie ona coraz bardziej.


Główni bohaterowie tej powieści są dla siebie stworzeni. Oboje borykają się z własnymi kompleksami, ale to Grady walczy także z demonami przeszłości i przez to, boi się dopuścić do siebie na pełnym gwizdku Dylan. Ciągnie ich do siebie niesamowicie mocno, czuć to podczas czytania, ale Grady wmawia sobie oraz bliskim, że nie może dać Dylan nic więcej, że nie chce by kiedyś ona i ich dzieci musiały przechodzić rozpacz po jego stracie. Idzie w zaparte, mimo iż jego uczucia względem Dylan są coraz mocniejsze. Oboje próbują wytłumaczyć drugiemu, że kompleksy, które siedzą w głowie, w rzeczywistości nie istnieją. Posuwają się do małych szantażów, by zmobilizować się wzajemnie do przełamania strachu i zrozumienia, że są postrzegani przez innych inaczej niż twierdzą.


W tej serii bardzo podoba mi się relacja rodzinna. Rodzice braci Malone oraz oni i ich przyjaciele, to ludzie niezwykle sympatyczni, chętni do pomocy bliźniemu, aż robi się czytelnikowi cieplej w sercu. Bycie świadkiem pokonywania przez głównych bohaterów barier i granic jest dobrą lekcją dla nas, czytelników. Bez wątpienia "Płonąca namiętność" niesie ważne przesłanie i pomoc w zrozumieniu i zaakceptowaniu samego siebie takim, jakim się jest. Wyciska łzy, porusza serce oraz wywołuje smutek. To lektura, która zapadnie w pamięci i odkryje świat zawodu strażaka, obawy i lęki, z jakimi muszą strażacy borykać się na co dzień, a co dla nas jest tak odległe i nie do pomyślenia.


Jeśli chodzi o pióro autorki w tej książce, to jestem wdzięczna jej za to, że nie lała wody. Przedstawiła historię z obu perspektyw, rzucając większe światło na rozterki Grady'ego i zawodu, który jest jego życiem. Stworzyła powieść o pięknej miłości, o ludziach takich jak my, z niską samooceną, ale o wielkich sercach.


"Płonąca namiętność" umili Wam czas, zabierając w podróż do dwóch różnych światów, które pragną połączyć się w jeden, lecz panicznie się tego boją. Pełna humoru, uczuć, emocji, obaw i rodzinnego ciepła powieść, która z pewnością zostanie z Wami na dłużej.


Polecam!

pokaż więcej

 
2019-06-28 11:34:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2019, Dla wydawnictwa, Posiadam, Recenzje, Romans/erotyk
Seria: Editio Red

Bridget poznała Simona podczas wizyty w gabinecie lekarskim. Zrządzeniem losu, przystojny lekarz był na chwilowym zastępstwie za kolegę, więc to jemu przypadła przyjemność wyciągnięcia haczyka wędkarskiego z tyłka Bridget. Mimo że byli dla siebie całkowicie obcymi ludźmi, oboje poczuli pożądanie, gdy Simone położył dłoń na pośladku Bridget. Kiedy haczyk został wyjęty, rana opatrzona, pacjentka... Bridget poznała Simona podczas wizyty w gabinecie lekarskim. Zrządzeniem losu, przystojny lekarz był na chwilowym zastępstwie za kolegę, więc to jemu przypadła przyjemność wyciągnięcia haczyka wędkarskiego z tyłka Bridget. Mimo że byli dla siebie całkowicie obcymi ludźmi, oboje poczuli pożądanie, gdy Simone położył dłoń na pośladku Bridget. Kiedy haczyk został wyjęty, rana opatrzona, pacjentka opuściła gabinet, nie przypuszczając, że jeszcze spotka seksownego Pana doktora.

Dwa lata po śmierci męża, Bridget postanawia wynająć pokój, jej finanse są kruche, więc potrzebuje dodatkowego źródła dochodu. Callopie, przyjaciółka Bridget znajduje jej lokatora, a ścisłej mówiąc, poleca swojego przyjaciela, który okazuje się być… doktor Houg, czyli Simone.


Poprzednie książki tego duetu, które czytałam, zawierają w sobie dużo humoru, pożądania, seksu i namiętności oraz rozstań, a także drani, którzy później stają się ideałem faceta.
"Romans po brytyjsku" jest z pewnością nieco inny. W mojej ocenie to najlepsza powieść, jaka wyszła spod pióra autorek. Być może dlatego że jestem już nieco wiekowa, w dodatku jestem mamą, ale ta książka najbardziej trafiła w mój gust, poruszyła wiele strun w sercu, wycisnęła łzy i wgniotła w fotel. Dosłownie. Gdy dowiedziałam się pewnej rzeczy, rozdziawiłam buzię, a potem trzy razy przeczytałam fragment, bo… Mnie zatkało. Absolutnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, co cholernie mi się podobało.

Jak to autorki mają w swoim życiu, tutaj nie zabrakło humoru. Pojawiają się smieszne wymiany zdań oraz sceny, przy których uśmiech ciśnie się na usta.

"Romans po brytyjsku" to opowieść, zawierająca w sobie wiele rozterek, dojrzałości, smutku, bólu, humoru, emocji i uczuć, które zmieniają priorytety bohaterów. Dla mnie była to bardzo przyjemna podróż i świetnie spędzony czas w towarzystwie bohaterów. Kreacja postaci jest tak przyjemna, że przez książkę się zwyczajnie płynie. Strasznie denerwował mnie fakt, że nie mogłam zanurzyć się w niej na kilka godzin, tylko ciągle coś mnie od niej odciągało.

Vi Keeland i Penelope Ward stworzyły dojrzałą historię. Napisały o życiu samotnej matki, o tym jak przekłada ona swoje pragnienia nad wychowaniem syna i czuje się samotna. Sądzę, że niejedna kobieta odnajdzie w tej powieści cząstkę siebie i spotka kolejnego idealnego faceta, który dzięki miłości zmienił swoje podejście do życia. Mimo iż w realnym życiu ciężko jest spotkać taki ideał, miło jest napotkać go na kartach książki.

pokaż więcej

 
2019-06-27 21:43:44
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2019, Dla wydawnictwa, Posiadam, Recenzje, Romans/erotyk
Autor:

Ring girl opowiada o losach Eden, dziewczynie, która w żyłach ma bokserską krew, a za ojca byłego trenera. Ich relacja nie jest łatwa, ojciec upiera się, że Eden ma trzymać się z daleka od świata boksu. Jednak ona po pewnym incydencie nie zamierza słuchać jego nakazów i wkracza w świat tak dobrze jej znany. Wybiera się na galę boksu razem ze swoim kolegą i zasiada na miejsca VIP, obok Logana... Ring girl opowiada o losach Eden, dziewczynie, która w żyłach ma bokserską krew, a za ojca byłego trenera. Ich relacja nie jest łatwa, ojciec upiera się, że Eden ma trzymać się z daleka od świata boksu. Jednak ona po pewnym incydencie nie zamierza słuchać jego nakazów i wkracza w świat tak dobrze jej znany. Wybiera się na galę boksu razem ze swoim kolegą i zasiada na miejsca VIP, obok Logana “Dante” Johnsona, którego zna od dawna, i który jest pretendentem do tytułu mistrza świata. Logan nie poznaje Eden, więc nie ma zielonego pojęcia, kim jest, a dziewczyna nie zamierza się ujawniać. Tak rozpoczyna się ich wspólna historia.

"Logan był jak zakazany owoc. Nie powinnam wdawać się z nim w jakąkolwiek relację, ale to było silniejsze ode mnie."

Logan to bohater, który w świetle fleszy, pod czujnym okiem tyrana ojca, pnie się coraz wyżej po szczeblach kariery, ale powoli zaczyna mieć tego dość. Gdy między nim a Eden rodzi się uczucie oraz więź, oboje zdają sobie sprawę, że są dla siebie stworzeni, lecz na drodze do ich szczęścia stanie wiele przeszkód i to wcale nie łatwych do przeskoczenia. Będą musieli zmierzyć się z własnymi lękami, brutalną prawdą i światem, jaki nie ma skrupułów, światem, który niszczy ich bliskich i powoli zaczyna także ich.

"Ring girl" to — jak wcześniej pisałam na Instagramie — inna odsłona K.N. Haner. Mam wrażenie, że bardziej subtelna i dojrzała. Wyważona, lecz naszpikowana komplikacjami i problemami, z jakimi muszą uporać się bohaterowie.

"Czułam nieznane mi dotąd podniecenie i ekscytację i choć doskonale wiedziałam, że to nie było w porządku, brnęłam w to dalej. "

Kiedy zaczęłam czytać tę książkę, już po dwóch pierwszych stronach wiedziałam, że będzie dobrze.

Swoją przygodę z piórem Autorki zaczęłam od pozycji "Zapomnij o mnie", która mi się podobała i wywarła na mnie pozytywne wrażenia. W międzyczasie przeczytałam "Sponsora" a potem "Drwala", teraz przyszła kolej na "Ring girl" i miłe zaskoczenie, ponieważ opowieść o Eden i Loganie jest książką, która wpasowuje się w szersze grono czytelnicze. Jest dowodem na to, że Kasia pnie się w górę i pamięta o czytelnikach, którzy mają grzeczniejszy gust. Fajnie jest obserwować, jak koleżanka po fachu się rozwija i udowadnia, że stać ją na jeszcze więcej niż sądzą inni.


"W tamtej chwili nie myślałam o tym, że budowałam to wszystko na kłamstwie. Byłam tak podekscytowana, że nie chciałam pamiętać o czymkolwiek złym. Żyłam tą chwilą."

Postać, z jaką najbardziej nawiązałam więź to Eden. Podzielałam jej obawy odnośnie do ojca i czułam jej strach. Rozumiałam i wspierałam nie tylko ją, ale także Logana, zagubionego faceta z górą mięśni, który w rzeczywistości nie miał szans, by w pełni dorosnąć i dowiedzieć się czym jest miłość.

"Ring girl" to opowieść o trudnej relacji z rodzicami, która odbija się echem na dorosłym życiu bohaterów. O poświeceniu, zmaganiu się z samotnością, własnymi lękami, a także o tym, że za każdym sukcesem stoi morze wyrzeczeń i że świat sławy wcale nie jest tak kolorowy, jak nam się wydaje. W powieści nie brakuje miłosnych uniesień, sceny zbliżeń przedstawione zostały ze smakiem, a koniec po prostu Was znokautuje. "Ring girl" to książka, której nie będzie łatwo odłożyć, wciągnie na swoje karty i nie myślcie, że tak szybko uda Wam się zejść z ringu :).

"Bo nieważne, ile razy upadniemy. Ważne jest, by przyznać się do błędów i próbować je naprawić, a potem iść dalej."

Podsumowując: Najnowsza książka K.N. Haner "Ring girl" powinna zadowolić najbardziej wybredne romansocholiczki, no bo któż nie chciałby spotkania z Loganem "Dante" Johnsonem?

Dla ciekawskich — na Instagramie możecie znaleźć profil książkowego Logana pod nickiem dante_killer_92 :D.

pokaż więcej

 
2019-06-14 12:04:26
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2019, Dla wydawnictwa, Posiadam, Recenzje, Romans/erotyk, Ulubione

PRZEDPREMIEROWA RECENZJA

"Za każdym razem, gdy myślę o Annice, mój umysł powraca do tego, jak wszystko zakończyła i do powtarzającego się pytania bez odpowiedzi. To było dla mnie niczym kamień w bucie - niewygodne, ale do zniesienia."

Ach... Co to była za książka!
Nie spodziewałam się tego, co zastałam na kartach powieści. Pozytywnie zostałam zaskoczona, wciągnięta w świat inaczej...
PRZEDPREMIEROWA RECENZJA

"Za każdym razem, gdy myślę o Annice, mój umysł powraca do tego, jak wszystko zakończyła i do powtarzającego się pytania bez odpowiedzi. To było dla mnie niczym kamień w bucie - niewygodne, ale do zniesienia."

Ach... Co to była za książka!
Nie spodziewałam się tego, co zastałam na kartach powieści. Pozytywnie zostałam zaskoczona, wciągnięta w świat inaczej postrzegany przez główną bohaterkę. Annika jest postacią, która postrzega otoczenie i ludzi inaczej niż my. Przeszkadzają jej głośne dźwięki, specyficzne zapachy, metki w ubraniach, a przede wszystkim nie rozumie myślenia ludzi, bynajmniej nie tak, jak od niej się tego oczekuje. Jest jak małe dziecko, które trzeba prowadzić za rękę i wskazać odpowiednią drogę. Ma za sobą trudną przeszłość, ponieważ w siódmej klasie doświadczyła przykrych wydarzeń, a mimo to nie zdaje sobie sprawy, że na każdym kroku czeka na nią niebezpieczeństwo. Trzyma ludzi na dystans i mówi to, co aktualnie myśli. Zapomina o prostych czynnościach, jak wyrzucenie śmieci, zrobienie zakupów, czy pożegnanie się z daną osobą. Obwinia się, że wszystko robi źle i nie wierzy w to, że ktoś mógłby ją kochać i trwać przy jej boku. Jest przekonana, że rani bliskie osoby. W tym Jonathana, z którym rozstała się przed laty, pomimo iż kochała go całym sercem.

W powieści Autorka przedstawiła wydarzenia z 1991 roku (z perspektywy obu bohaterów) z okresu, w którym Annika poznała Jonathana, dzięki czemu czytelnik może poznać wydarzenia przed aktualnym czasem powieści i być świadkiem rozwijającego się uczucia między bohaterami. W tych rozdziałach Tracey Garvis Graves, szczegółowo opisuje zachowania Anniki i odniesienie się do jej dziwactw społeczeństwa oraz oczywiście Jonathana. W ten sposób pozwala zrozumieć czytelnikowi osobowość Anniki i ludzi dotkniętych spektrum autyzmu. Jeśli mieliście okazję czytać książki, w których bohaterowie byli tacy jak Annika, od samego początku będziecie wiedzieć, z czym bohaterka musi mierzyć się każdego dnia.

Najbardziej w tej powieści urzekło mnie obszerne przedstawienie osoby autystycznej. Wcześniej czytałam książkę z podobną bohaterką, więc zdawałam sobie sprawę, dlaczego Annika jest inna, ale tak naprawdę dopiero podczas lektury "Dziewczyna, którą znał" miałam możliwość dowiedzieć się, jak tacy ludzie myślą, co dokładnie czują, i jak bardzo są wyjątkowi.

"Dziewczyna, którą znał" to powieść naszpikowana emocjami. Miłością niewyobrażalnie piękną oraz zrozumieniem, którego w dzisiejszych czasach tak bardzo brakuje. Nieraz zdarzyło mi się uronić łzę, a w piersi ściskało mnie ze smutku. Czułam całą sobą tę powieść, nie mogłam się oderwać, a co więcej, nawet nie chciałam jej odkładać. Kibicowałam bohaterom, trzymałam za Annikę kciuki i obawiałam się o nią. Podziwiałam ją, a także Jonathana. Autorka stworzyła historię nietuzinkową, poruszyła struny w moim sercu i zafundowała taki koniec, trzymając mnie w napięciu, że drżałam ze strachu. Dlatego też z czystym sumieniem mogę polecić Wam tę powieść.

Samanta Louis http://lawendowaczytelnia.blogspot.com

pokaż więcej

 
2019-06-13 11:34:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2019, Dla wydawnictwa, Posiadam, Recenzje

"Spowiedź polskiego kata" autorstwa Jerzego Andrzejczaka, reportera, to nie tylko tytułowa spowiedź człowieka, który wieszał skazanych przez trzynaście lat. To także spowiedź osadzonych zbirów w więzieniu, którzy czekali na "kaes".

Za historią ciężkiej zbrodni zazwyczaj stoi wyrafinowany i pozbawiony empatii człowiek. Można by sądzić, że mordercą i gwałcicielom należy się kara śmierci, bez...
"Spowiedź polskiego kata" autorstwa Jerzego Andrzejczaka, reportera, to nie tylko tytułowa spowiedź człowieka, który wieszał skazanych przez trzynaście lat. To także spowiedź osadzonych zbirów w więzieniu, którzy czekali na "kaes".

Za historią ciężkiej zbrodni zazwyczaj stoi wyrafinowany i pozbawiony empatii człowiek. Można by sądzić, że mordercą i gwałcicielom należy się kara śmierci, bez dwóch zdań. Owszem, z mojego punktu widzenia, należy się, lecz zdarzają się wyjątki, gdy oskarżony faktycznie jest niewinny, jak w przypadku Tomasza Komendy. Gdyby Komenda otrzymał wyrok śmierci, a "kaes" nadal zapisany byłby w polskim prawie, Komenda zostałby pozbawiony życia, mimo iż po latach okazałoby się, że był niewinny. Więc kara śmierci tak naprawdę jest w podobnych przypadkach kwestią sporną. Nie mnie oceniać, czy Państwo Polskie dobrze postąpiło znosząc "kaes", i czy śmierć przez powieszenie to de facto najsurowszy wymiar kary.

Z "Spowiedź polskiego kata" wynika, że każdy zbrodniarz, nawet ten najtwardszy, z brutalnym morderstwem bądź gwałtem na sumieniu, bał się świadomej śmierci. Autor książki przytacza spotkania i rozmowy z wieloma skazanymi na śmierć, z których czytelnik dowie się, co czuli, czego oczekiwali więźniowie w ostatnich dniach swojego życia.

Jerzy Andrzejczak dzieli się także swoimi odczuciami, wrażeniami i postrzeganiem ze swojej strony polskiego kata i swoich rozmówcy. W książce zamieszczone zostały także szczegóły niektórych głośnych morderstw, jakie wstrząsnęły polską, lecz nie tylko.

"Spowiedź polskiego kata" nie opowiada wyłącznie o polskich egzekucjach i zbrodniach zamierzchłych czasów. Z książki dowiecie się między innymi o katach z innych krajów. O kobietach skazanych na egzekucję, inną metodą niż powieszenie. Poznacie historię powstania gilotyny. Przeczytacie listę tortur, jakich używano, by wydobyć zeznania i wiele, wiele więcej.

"Spowiedź polskiego kata" to kawałek historii, zbiór informacji, o jakich nie uczyli nas w szkołach. Szokujące fakty przedstawione w ciekawy i obrazowy sposób działają na wyobraźnię i wywołują gęsią skórkę.

Jeśli lubicie takie klimaty, chcecie dowiedzieć się, jak kiedyś funkcjonowało prawo i jak obchodziło się z ludźmi, niestraszna Wam brutalność i macie mocne nerwy, "Spowiedź polskiego kata" jest pozycją, którą musicie przeczytać.

Polecam!

pokaż więcej

 
2019-06-12 11:02:28
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2019, Dla wydawnictwa, Patronat medialny, Posiadam, Recenzje

“Powrót do źródeł” to zamknięta powieść, opowiadająca o losach potomków rodu Baranowskich.

Powieść została podzielona na części:
Pierwsza część – czytelnik dowiaduje się wydarzeń z roku 1889.
Druga część – to 20 lat później od wydarzeń z roku 1889.
Trzecia część – 80 lat później
Epilog – to kolejne 20 lat później, w którym mowa o nowoczesnych czasach.

Nie będę streszczać części, ponieważ...
“Powrót do źródeł” to zamknięta powieść, opowiadająca o losach potomków rodu Baranowskich.

Powieść została podzielona na części:
Pierwsza część – czytelnik dowiaduje się wydarzeń z roku 1889.
Druga część – to 20 lat później od wydarzeń z roku 1889.
Trzecia część – 80 lat później
Epilog – to kolejne 20 lat później, w którym mowa o nowoczesnych czasach.

Nie będę streszczać części, ponieważ byłby to za duży spoiler, więc opowiem ogólnikowo, o czym w ogóle jest powieść „Powrót do źródeł”

Jako patronat medialny powieści otrzymałam wersję pdf wcześniej. Gdy otworzyłam plik, byłam mile zaskoczona, ponieważ wewnątrz książka ma piękne zdobienia. Nie wiem, jak Wy, ale ja jestem wzrokowcem, zwracam uwagę na najdrobniejsze szczegóły, czcionkę, jej wielkość, a nawet na skład. ”Powrót do źródeł” prezentuje się naprawdę ładnie i cieszy oko, dosłownie. Ogólnie lubię, gdy książki mają jakiekolwiek zdobienia, ale zdaję sobie sprawę, że nie każdy zwraca na to uwagę. W każdym razie duży plus dla wydawnictwa za „oprawę”.

Jeśli chodzi o treść powieści, początkowo sądziłam, że czytam historię jednej rodziny, dopiero później zorientowałam się, że pierwsza część opowiada o jednym z pokoleń Baranowskich. Gdy przeszłam do części drugiej, pomyślałam: po jakiego grzyba mam czytać historię kolejnego pokolenia? To jakoś zbiór opowiadań o pokoleniach? I czy naprawdę taki zabieg wykonany ze strony Autorki był potrzebny?


Otóż jak najbardziej. Autorka w „Powrót do źródeł” przedstawiła historię rodu Baranowskich na przestrzeni 120 lat! Niemalże od korzeni, od wieku XIX po czasy nowoczesnych ludzi. Tak więc cofamy się w czasie, dowiadujemy się, że dla rodziców Antoniego i Franciszka ważną rzeczą było przedłużenie rodu. Kiedy ojciec braci spisywał testament, dopisał warunek jego otwarcia przez synów: obaj musieli wyjść za mąż, w przeciwnym razie nie otrzymaliby spadku. Antoni i Franciszek zapierali się rękoma i nogami, twierdząc, że nie w głowie im ożenki. Byli ostatnimi potomkami rodu i tylko od nich zależało, czy ród będzie miał szansę przetrwać.

Od braci zaczyna się cała historia rodu opisana w książce. Autorka nie poszła na skróty, opisała realizm bytu z XIX wieku, zagnieżdżając w swojej powieści historię Polski. Gdy byłam małą dziewczynką, babcia opowiadała mi o wojnach i swoim dzieciństwie, właśnie wtedy rozbudziła we mnie ciekawość, może też fascynację do zamierzchłych czasów, co tak na dobrą sprawę jest paradoksem, ponieważ w gimnazjum nie szło mi najlepiej z historii.

Wracając do powieści, pióro Autorki jest barwne, bohaterowie dobrze zostali wykreowani, a dialogi napisane zwięźle, a zarazem lekko. Przez całość leci się jak kula do celu, pod warunkiem, że czytelnik lubi takowe klimaty.

W „Powrót do źródeł” przeczytacie nie tylko o wspomnianej przeze mnie wcześniej historii Polski, lecz także o honorze, trudnych wyborach, dumie, miłości, patriotyzmie i korzeniach, jakie miały wielkie znaczenie dla przodków.

Przez myśl przeszło mi nawet, że powieść nadawałaby się na lekturę szkolną. I ja jako matka dwójki dzieci, gdy nadejdzie odpowiedni czas, z pewnością podsunę swoim dzieciom ową książkę.

“Powrót do źródeł” będzie na pewno świetnym prezentem dla mamy czy też babci, osób, które pamiętają, chociażby z opowieści czasy powstania, bądź okupacji. Będzie to dla nich dokładnie jak powrót do źródeł.

Samanta Louis, autorka książek "Zła miłość", "Łamiąc zasady", "Chłopak, który pokazał mi, jak żyć"

pokaż więcej

 
2019-06-10 13:23:41
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2019-06-10 13:21:45
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2019, Dla wydawnictwa, Posiadam, Recenzje
Autor:

Kiedyś było dla mnie nie do pomyślenia, by sięgać po gatunek literatury faktu. Kojarzył mi się, nie wiedzieć czemu, z polityką, z czymś zupełnie nieinteresującym i sztywnym. Więc jak to się stało, że przekonałam się do tego gatunku? Sięgnęłam po pewną książkę na temat pewnego polaka i tak wciągnęłam się w literaturę faktu. Teraz gdy otrzymuję propozycje książek od wydawnictw, nie waham się,... Kiedyś było dla mnie nie do pomyślenia, by sięgać po gatunek literatury faktu. Kojarzył mi się, nie wiedzieć czemu, z polityką, z czymś zupełnie nieinteresującym i sztywnym. Więc jak to się stało, że przekonałam się do tego gatunku? Sięgnęłam po pewną książkę na temat pewnego polaka i tak wciągnęłam się w literaturę faktu. Teraz gdy otrzymuję propozycje książek od wydawnictw, nie waham się, biorę niemalże wszystko, poszerzam swój gust czytelniczy, uczę się, dowiaduję i chłonę wiedzę.

"Dziennik kata" Johna Ellisa oczywiście jest jedną z pozycji, której, mimo składanych sobie obietnic, nie mogłam sobie odmówić. Czułam, że ta książka, pierwsza część cyklu, jest tym, co pragnę przeczytać. Uwielbiałam jako mała dziewczynka słuchać opowieści babci na temat czasów, w których ona żyła. Wojna, komuna, to tematy, które mnie interesują, w jakiś sposób fascynują, co jest nieco paradoksalne, ponieważ w szkole nie przepadałam za Historią, a ponadto w gimnazjum miałam wstrętną nauczycielką, która obrzydziła mi ten przedmiot i być może właśnie przez wzgląd na moje nikłe wtedy zainteresowanie, teraz jestem jej ciekawa. Dlaczego o tym wspominam?

Otóż "Dziennik kata" jest opowieścią spisaną przez Pierwszego kata Wielkiego Brytanii z czasów 1901 - 1924 roku. Czyli bardzo, bardzo dawno temu. Słowo kat nie było mi obce, szubienica? Też nie. Lecz cała procedura egzekucji skazańca przez kata, już tak. Nie sądziłam nawet, że do tego trzeba więźnia w jakiś sposób przygotować, a tym bardziej miejsce, gdzie ów skazaniec miał zawisnąć. "Dziennik kata" a właściwie to jego autor John Ellis, który wykonywał zwód kata przez 23 lata, wyjaśnił krok po kroku, jak ten proceder przebiegał.

Oprócz oczywiście ciekawości, która mnie zjadała, nie brakowało u mnie szoku, żalu, współczucia i wzruszenia. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak czuł się człowiek, gdy musiał odebrać komuś życie poprzez powieszenie, i jak czuła się osoba, która za chwilę miała stracić życie i żyła z tą świadomością kilka dni. W filmach wszystko wydaje się takie nieskomplikowane. Prowadzą faceta na podest, zakładają mu worek na łeb i pętlę na szyję i bach. Nie żyje. A dlaczego nie żyje? Czy nie powinien walczyć o oddech, rzucać się, podczas odcięcia dopływu tlenu... No właśnie, John Ellis odpowiedział mi również i na to pytanie. Rozwiał moje wątpliwości.

Ellis wybrał sobie fachurę kata sam. Nie chciał pracować jako fryzjer, tak jak jego ojciec, więc uciekł z rodzinnej mieściny. Zgłosił swoją kandydaturę do Home Office i czekał na odpowiedź, która długo nie nadchodziła, aż w końcu nadeszła. Ellis musiał przejść szkolenie, żeby zostać katem i wcale nie stało się tak, że powiesił parę kukieł i pozwolono mu wieszać skazańców, wszystko miało swój czas.

23 lata to ogromny szmat czasu, Ellis w tym czasie dokonał egzekucji na 203 osobach, przy czym podczas wykonywania swojej profesji był zimny i opanowany, lecz czy taki również był wewnątrz siebie? Odpowiedzi na to i inne pytanie znajdziecie w książce, którą polecam, szczególnie że wydarzenia opowiadane są bezpośrednio z punktu Johna Ellisa. A ja tymczasem na celowniku mam drugą część cyklu "Spowiedź polskiego kata".

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję wydawnictwu Aktywa.

Samanta Louis.

pokaż więcej

 
2019-06-10 13:18:54
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2019, Dla wydawnictwa, Posiadam, Recenzje

Księżycowa kołysanka to powieść z rzędu tych, które szczerze, niekiedy brutalnie opowiadają o życiu. Główną bohaterką jest Agata, z jej perspektywy czytelnik dowiaduje się szczegółów z jej życia obarczonego różnymi perturbacjami. Owe problemy oraz uniesienia miłosne są znane niejednej kobiecie na ziemi. Autorka stworzyła powieść prawdziwą, tak jakby napisało ją samo życie. Wszystko, czego... Księżycowa kołysanka to powieść z rzędu tych, które szczerze, niekiedy brutalnie opowiadają o życiu. Główną bohaterką jest Agata, z jej perspektywy czytelnik dowiaduje się szczegółów z jej życia obarczonego różnymi perturbacjami. Owe problemy oraz uniesienia miłosne są znane niejednej kobiecie na ziemi. Autorka stworzyła powieść prawdziwą, tak jakby napisało ją samo życie. Wszystko, czego czytelnik dowiaduje się, nie jest usłane różami, pośród akapitów i zdań może odnaleźć siebie, bądź jakąś cząstkę ze swojego bytu. Czytając, miałam niekiedy wrażenie, że Autorka pisała o mnie, matce zmęczonej macierzyństwem, rutyną i wiecznie piętrzącymi się problemami. Skłania do refleksji, do zatrzymania się w codziennym chaosie i zastanowienia się nad wieloma sprawami. Napawa w jakiś sposób optymizmem.

Autorka poza tym, że stworzyła powieść dla kobiet, które mogą odnaleźć w niej część siebie, nie próbowała niczego bohaterce ułatwiać, wręcz przeciwnie. Agata przyznaje się do porażek, popełnionych błędów, co czyni ją postacią nad wyraz realną, taką kobietą z krwi i kości.

Ponadto w powieści znalazł się też motyw wieloletniej przyjaźni. I tu nie jest mowa o słodkiej relacji między matkami, co również bardzo mi się podobało, bo Autorka ukazała damską przyjaźń tak, jak rzeczywiście wygląda. Agata i Baśka nieraz skakały sobie do gardeł, okazywały złość względem siebie, dezaprobatę i zwyczajnie kłóciły się nawet o głupoty. Psioczyły na siebie i waliły prosto z mostu, co myślą. Wspólnie popełniały błędy, i to nie takie błahe. Przebywająca pod ich opieką w domu nad jeziorem nastolatka w niejasnych do końca okoliczności utonęła pod granatowym niebem w jeziorze.

Wspomnę jeszcze o dialogach, które są lekkie, życiowe i konkretne. I pewnie poraz kolejny się powtórzę, są jak wyjęte z realnych konwersacji między ludźmi.

Gdybym miała podsumować jednym zdaniem “Księżycową kołysankę” było to – powieść, którą napisało samo życie.

Jeśli lubicie powieści ociekające realizmem, w głównej roli z kobietą taką jak Wy, “Księżycowa kołysanka” jest pozycją must have.

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję wydawnictwu Książnica.

Samanta Louis.

pokaż więcej

 
2019-06-10 13:18:27
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2019, Dla wydawnictwa, Posiadam, Recenzje, Romans/erotyk, Ulubione
Cykl: The Kane Trilogy (tom 2)

Poniżenie, pierwsza część trylogii The Kane Trilogy, zostawiła czytelników z rozdziawionymi buziami. Sanders odszedł z domu Jamesona i przestał dla niego pracować, Tatum upiła się, rozbiła autem i wylądowała w basenie, będąc w kiepskim stanie. Znalazł ją Ang, gdy było z nią naprawdę źle. W drugiej części w “Rozstaniu” na początku poznajemy bardziej Sandersa. Dowiadujemy się o nim istotnych... Poniżenie, pierwsza część trylogii The Kane Trilogy, zostawiła czytelników z rozdziawionymi buziami. Sanders odszedł z domu Jamesona i przestał dla niego pracować, Tatum upiła się, rozbiła autem i wylądowała w basenie, będąc w kiepskim stanie. Znalazł ją Ang, gdy było z nią naprawdę źle. W drugiej części w “Rozstaniu” na początku poznajemy bardziej Sandersa. Dowiadujemy się o nim istotnych rzeczy, później na plan wkracza Jameson i Tate.

Tate dzięki wypadkowi zrozumiała wiele rzeczy, między innymi to, że Jameson i to, co ich łączy jest dla niej toksyczne. Nie chce mieć z nim nic wspólnego, ale Kane oczywiście tak łatwo się nie podda. Rozpoczyna się prowizoryczna gra, która ma zakończyć poprzednie, lecz tym razem Tate obiecuje Jamesonowi, że nie przegra. Jednak coś się zmienia, lecz Tate nie chce uwierzyć w tę zmianę, powtarzając sobie wciąż, że to tylko gra, bo przecież Kane uwielbia gry.

“Rozstanie” to niemalże przeciwieństwo “Poniżenia”. Pierwsza część była popieprzona, mocna, brutalna, szokująca i ociekająca seksem. “Rozstanie” jest bardziej subtelnie, spokojne po prostu inne. Bohaterowie są inni, miałam wrażenie, jakby ich nie znała, ale gdy trafiła się scena na styl “Poniżenia” czułam, że jestem w domu, że to znam. Jameson w drugiej części stara się odzyskać Tate i pokazać jej, że potrafi być miłym gościem. Tatum też się zmienia, ale żeby wygrać grę, powoli wraca do dawnej siebie, co wywołuje wiele sprzeczek, kłótni i problemów. W dodatku na horyzoncie pojawia się znienawidzona przez Tate Petrushka, która nie szczędzi słów na jej temat i sieje jeszcze większy mętlik w głowie.

“Rozstanie”, mimo iż jest nieco inne i z pozoru spokojniejsze od poprzedniej części, naszpikowane jest zwrotami akcji i wybrykami Tate. Była to dla mnie zaskakująca i miła odmiana, niby spodziewałam się, że dalej będziemy świadkami brutalności i perwersyjności z pierwszej części, ale absolutnie się nie zawiodłam. Bardziej się ucieszyłam, bo Tate jakby nie było, nigdy nie była łatwą postacią, co widać w tej części szczególnie. Intencje Jamesona mnie kupiły, uwierzyłam mu, nawet zaufałam, przez co tak strasznie wkurzała mnie Tatum. A te ich wiecznie skakanie do gardeł strasznie irytowało, ale oni właśnie tacy są, więc plus dla Autorki za to, że nagle i diametralnie nie zmieniła ich powierzchowności, a zachowała ten znany nam dobrze pazur.

Podobał mi się początek “Rozstania”, który to Autorka postanowiła napisać o Sandersie. Zrobiła to dobrze, gdyż autentycznie czułam inność bohatera, tak jakbym miała do czynienia z nim w prawdziwym życiu. A potem, gdy Tate zrobiła coś złego, zdawałam sobie sprawę, czym to dla Sandersa jest i ścisnęło mi się serce.

W ogólnym rozrachunku “Rozstanie” wypada naprawdę dobrze, Autorka wprowadza czytelnika w postać Sandersa, odkrywa przed nami faktyczne uczucia Jamesona i serwuje pod postacią Tate ostrą jazdę.

W trakcie lektury doszłam do wniosku, że mogłam przypomnieć sobie pierwszą część, ponieważ czytałam ją tuż przed premierą i pewne wydarzenia oraz fakty zatarły mi się w pamięci, przez co, miałam wrażenie, że coś mnie ominęło. Lecz autorka wplata małe przypomnienia w wypowiedzi bohaterów bądź narratora, więc nic nie tracimy.

Jeśli zastanawiacie się, czy warto sięgnąć po “Rozstanie”, moja odpowiedź mi: oczywiście bowiem to jeszcze nie koniec perypetii Tate, Jamesona i Sandersa.

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję wydawnictwu NieZwykłe.

Samanta Louis http://lawendowaczytelnia.blogspot.com

pokaż więcej

 
2019-06-06 11:53:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2019, Dla wydawnictwa, Posiadam, Recenzje
 
Moja biblioteczka
163 81 628
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (32)

Ulubieni autorzy (1)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (10)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd