Arystokratki 
arystokratkispodksiegarni.blogspot.com/2018/04, https://www.instagram.com/arystokratkispodksiegarni
Dwie arystokratki spod księgarni, zapalone miłośniczki książek, sztuki, poezji, filmów, muzyki, dobrej herbaty, pysznych ciasteczek, gwiazd na niebie. Obie tworzymy własną literaturę, obie pochodzimy z jednego miejsca. Z książkolandii.
status: Czytelnik, dodał: 4 cytaty, ostatnio widziany 3 dni temu
Teraz czytam
  • A Very Large Expanse of Sea
    A Very Large Expanse of Sea
    Autor:
    It’s 2002, a year after 9/11. It’s an extremely turbulent time politically, but especially so for someone like Shirin, a sixteen-year-old Muslim girl who’s tired of being stereotyped. Shirin is never...
    czytelników: 131 | opinie: 3 | ocena: 7,65 (26 głosów)
  • Love Line
    Love Line
    Autor:
    „Gdy spotkasz kogoś, w kim mógłbyś się zakochać, wiesz o tym od razu” Matthew Hansen - przystojny młody psycholog - doradza kobietom, jak zbudować satysfakcjonujący je związek i nie pozwolić sobą man...
    czytelników: 1526 | opinie: 116 | ocena: 6,96 (480 głosów)
  • Podaruj mi jutro
    Podaruj mi jutro
    Autor:
    Nowa powieść autorki bestsellerowej sagi o starym domu! Dwór na Lipowym Wzgórzu należy do rodziny Horczyńskich niemal od dwustu lat. Stanowi także wielką atrakcję dla turystów odwiedzających Podlasie...
    czytelników: 123 | opinie: 19 | ocena: 8,64 (25 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-05-19 11:49:46
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2019-05-19 11:28:03
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2019-05-19 11:27:32
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Love line (tom 1)
 
2019-05-19 11:26:54
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2019-05-19 11:23:42
Autor:

Pełna recenzja -> https://arystokratkispodksiegarni.blogspot.com/2019/05/przedpremierowo-najbardziej-wyczekiwany.html

"„Współlokatorzy” zachwycają od samego początku. Tiffany to bardzo ekspresyjna osoba, wszędzie jej pełno, jest barwna, szalona i odważna. Pasjonuje się rzeczami, które inni mogliby uznać za śmieszne. Kocha kolorowe, ręcznie wykonane szaliki, ma pełno niepotrzebnych gratów,...
Pełna recenzja -> https://arystokratkispodksiegarni.blogspot.com/2019/05/przedpremierowo-najbardziej-wyczekiwany.html

"„Współlokatorzy” zachwycają od samego początku. Tiffany to bardzo ekspresyjna osoba, wszędzie jej pełno, jest barwna, szalona i odważna. Pasjonuje się rzeczami, które inni mogliby uznać za śmieszne. Kocha kolorowe, ręcznie wykonane szaliki, ma pełno niepotrzebnych gratów, którymi zdobi wspólne mieszkanie, jest też otwarta i bardzo wylewna, może nawet trochę dziwna. Mimo tego jak bardzo sprawia wrażenie pozytywnej postaci, kryje w środku traumę i uraz. Jej związek z Justinem był burzliwy i odcisnął na niej piętno, a Tiffy stara się podnieść przy pomocy wyjątkowych przyjaciół, których każdy chciałby posiadać. Mo ma psychologiczny umysł, zawsze znajdzie mądre rozwiązanie, jednak będzie przy tym bardzo subtelny i troskliwy, natomiast Gerty, prawniczka, to niezwykle wredna, opryskliwa, szczera do bólu kobieta, która omija cackanie się i głaskanie po główce. Gdy pozna się Tiffany wraz z jej paczką, od razu chce się ich wszystkich poznać. Tym bardziej, że dochodzi do tego wygadana i wesoła Rachel oraz debiutująca podopieczna Tiff czyli Kathrin, pisarka od szydełkowania. Leon znowuż to typ postaci, do której troszkę dłużej musiałam się przyzwyczajać. Cichy, spokojny, całkowicie zrównoważony, introwertyczny i zamknięty w swoim świecie bez zmian. Mimo to po czasie polubiłam niemal wszystkich (pomijając paskudnego Justina i Kay, którą rzuciłabym w krzaki) bohaterów, gdyż są charakterni, wielobarwni i po prostu prawdziwi. Kiedy czyta się o tych postaciach, ma się świadomość, że można byłoby takich ludzi spotkać na żywo. Ogromny, ale to ogromny plus za wykreowanie tak świetnych, tak różnorodnych bohaterów, którym kibicowałam. W szczególności Richiemu, który tak jak reszta, jest wyjątkowy, a tak boleśnie ukarany przez życie...

Fabuła „Współlokatorów” może nie jest skomplikowana i wymagająca myślenia, ale jest, tak jak bohaterowie, wyjątkowa na swój własny unikatowy sposób. Zachęca prostotą, a jednocześnie czymś maksymalnie wielobarwnym. Jest radość, jest dużo śmiechu, jest też dramat, smutek, jest moment na refleksję i zastanowienie się nad życiem. Miała być komedia romantyczna, a wyszło coś znacznie więcej, za co kolejny ogromny plus dla Beth O’Leary, którą z przyjemnością bym ścigała o następną książkę. Jej pióro jest tak lekkie, tak przyjemne w odbiorze, że powieść się wręcz połyka, mimo całkiem pokaźnej objętości. Nie mogę wyjść z podziwu dla stworzenia unikatowej komedii romantycznej wśród tylu książek z tego gatunku. Jednak autorce udało się to zrobić i trzymam kciuki za ekranizację, gdyż z wielką przyjemnością obejrzałabym na dużym ekranie historię Tiffy i Leona. Przewrotność, łamanie zasad, wymiana karteczek zamiast normalnej konwersacji, bycie dla siebie oparciem, a przede wszystkim wyjątkowa (jak cała powieść) relacja dwójki całkiem różnych ludzi. Tak wiele ich dzieli, tak wiele różni. Mimo to umiejętność zrozumienia się chyba mieli we krwi. Chociaż śmiało mogę nazwać „Współlokatorów” uroczą książką, nie ma w sobie tylko kilograma lukru i jeszcze więcej posypki. Absolutnie. To również wzloty, upadki, traumy, urazy, ciężka historia więzienna jednego z bohaterów. Ukryta głębia przyjdzie z czasem, a wtedy czytelnik będzie wiedział, że to właśnie TO. To, co miało wbić się do serca i do umysłu"

pokaż więcej

 
2019-05-19 11:18:42

Pełna recenzja -> https://arystokratkispodksiegarni.blogspot.com/2019/05/szokujacy-ekscytujacy-i-przerazajacy.html

"„Kociarz” miał fascynować, odstręczać, ekscytować, budzić wstręt, przerażać i jednocześnie zachwycać. Opowiadania miały złożyć się w portret pokolenia ery Instagrama i Tindera, co oczywiście jak najbardziej miało miejsce. Autorka poruszyła najważniejsze kwestie naszych czasów,...
Pełna recenzja -> https://arystokratkispodksiegarni.blogspot.com/2019/05/szokujacy-ekscytujacy-i-przerazajacy.html

"„Kociarz” miał fascynować, odstręczać, ekscytować, budzić wstręt, przerażać i jednocześnie zachwycać. Opowiadania miały złożyć się w portret pokolenia ery Instagrama i Tindera, co oczywiście jak najbardziej miało miejsce. Autorka poruszyła najważniejsze kwestie naszych czasów, pokazała ich, niekiedy, brutalne oblicze, które niejednokrotnie przerażało i tak, jak zapowiadano, budziło wstręt. Cały zbiór składa się z dwunastu opowiadań o różnej tematyce, o różnych stopniach emocjonalności. Osobiście „Kociarz” wpisuje się na listę powieści, które mną wstrząsnęły i pozostawiły duży ślad na czytelniczej duszy. Teksty zakorzeniły się w mojej pamięci i sercu, pozwoliły przemyśleć wiele spraw i spojrzeć na nie z całkowicie innej perspektywy. Rzeczywiście „Kociarz” może zszokować...

„Kociarz” jest bardzo życiowym zbiorem opowiadań. Wszystkie nawiązują do jakiegoś problemu naszych czasów, ukazując jego potężne oblicze i straszną moc. Chora potrzeba dominacji, posiadania władzy nad innymi, traktowanie ludzi niczym przedmioty ze sklepu, niczym nic niewarte marionetki, które pociągnięte przez sznurki, zaczną zachowywać się tak, jak tego oczekujemy; molestowanie w pracy przez wyżej postawionych dyrektorów czy prezesów, poznawanie za pomocą internetu i nie spełnienie wyraźnych oczekiwań. To tylko zalążek całej góry tematów, które zostały poruszone w zbiorze. Każde opowiadanie ma inny wydźwięk, każde sprawia inne wrażenie, jednak jedno je łączy. Wszystkie potrafią niemalże wbić w fotel"

pokaż więcej

 
2019-05-19 11:16:28

Pełna recenzja -> https://arystokratkispodksiegarni.blogspot.com/2019/05/dzisiaj-nalezy-do-mnie-bo-to-co-wydaje.html

"„Dzisiaj należy do mnie” to przede wszystkim powieść o życiu. Aby doprecyzować, musiałabym zdradzić naprawdę wiele szczegółów, jednak w dużej mierze opowiada o losach nie tylko głównej bohaterki, Kamy, ale innych, ważnych ludzi, którzy przewinęli się przez jej życie. Życie...
Pełna recenzja -> https://arystokratkispodksiegarni.blogspot.com/2019/05/dzisiaj-nalezy-do-mnie-bo-to-co-wydaje.html

"„Dzisiaj należy do mnie” to przede wszystkim powieść o życiu. Aby doprecyzować, musiałabym zdradzić naprawdę wiele szczegółów, jednak w dużej mierze opowiada o losach nie tylko głównej bohaterki, Kamy, ale innych, ważnych ludzi, którzy przewinęli się przez jej życie. Życie pełne różnorakich wydarzeń, wpadek, niewłaściwych osób, sukcesów, radości, spełnionych marzeń. Kama również jest interesującą postacią. Na początku zastanawiałam się, czy powieść zawiera w sobie wątki autobiograficzne. Za Chiny Ludowe nie potrafiłam wyrzucić tej myśli z głowy, ale na końcu przeczytałam posłowie i teraz już mniej więcej wiem, chociaż to konkretne uczucie dość często towarzyszyło mi w trakcie czytania. Wracając jednak do bohaterki. To naprawdę wyjątkowa postać, choć, niestety, nie mogłabym powiedzieć, że ją polubiłam. Jest wyjątkowa, aczkolwiek wielokrotnie miałam z nią niezidentyfikowany problem. Mimo wszystko jako postać książkowa spełniła się fenomenalnie, gdyż autorka świetnie nakreśliła jej charakter, jej tok myślenia, plany, uczucia, wątpliwości czy niesamowitą starą duszę. Sny, które pojawiały się na łamach książki, były jednymi z najbardziej interesujących mnie wątków. Podróżowanie po Francji, docieranie do nowego domu, odbieranie porodów w zakonie, to wszystko było niezwykle ciekawe i sprawiały, że z chęcią wczytywałam się w historie Marka, Teodozji czy Sophie Madelaine, która z tej trójki zyskała moją największą sympatię.

Książka porusza ważne aspekty, nad którymi warto się zatrzymać i pomyśleć. Ostatecznie sprowadza się do refleksji, które chcąc nie chcąc, same nasuwają się po przeczytaniu całej lektury lub w trakcie jej czytania. Mowa oczywiście o ulotności chwil, przemijaniu, o wierze w lepsze jutro, optymistycznym podejściu, marzeniach, niezwykłej sile miłości, o rodzinie i bliskości, o przyjaźniach, podróżach, śmierci, stracie, chorobie i strachu. Mogłabym tak wymieniać i wymieniać, ponieważ „Dzisiaj należy do mnie” porusza wiele ważnych kwestii. Jak wspomniałam na początku, opowiada o życiu, a życie składa się nie tylko z przeszłości czy okrutnych momentów, ale i tych radosnych, pięknych, które warto uchwycić niczym na obrazie czy na fotografii. Przy czytaniu było zarówno miło, sympatycznie, marzycielsko i uroczo, jak i smutno, pesymistycznie, nerwowo. Można spodziewać się naprawdę całej lawiny emocji. Książka zawiera w sobie elementy z teraźniejszości bohaterki, jak i przeszłości. Bardzo często Kama wraca do tego, co było, opowiadając czytelnikowi swoje perypetie. Jest na wesoło i na smutno. Na słodko, i na gorzko. Dzięki doświadczeniom i różnym przeżyciom bohaterka w sposób pouczający daje niezłe życiowe lekcje"

pokaż więcej

 
2019-05-12 20:14:06
Ma nowego znajomego: laraczyta
 
2019-05-12 19:00:00
Ma nowego znajomego: pingwinksiążkowy
 
2019-05-12 18:40:45
Cykl: Beauty (tom 2)

Pełna opinia -> http://arystokratkispodksiegarni.blogspot.com/2019/05/drugi-tom-serii-beauty-piekno-oddania.html

"Czy można kochać drugą osobę tak mocno, że to aż boli? Czy miłość może sprawić tak niewyobrażalny ból? Mawiają, że jest to najpiękniejsze uczucie na świecie, jakie może doświadczyć człowiek. W pewnym momencie życia każdego nadchodzi taka chwila, że spotyka swoją drugą połówkę,...
Pełna opinia -> http://arystokratkispodksiegarni.blogspot.com/2019/05/drugi-tom-serii-beauty-piekno-oddania.html

"Czy można kochać drugą osobę tak mocno, że to aż boli? Czy miłość może sprawić tak niewyobrażalny ból? Mawiają, że jest to najpiękniejsze uczucie na świecie, jakie może doświadczyć człowiek. W pewnym momencie życia każdego nadchodzi taka chwila, że spotyka swoją drugą połówkę, największą miłość, i tak też było z bohaterami. Miło było patrzeć, jak w pierwszej części rozwijały się te wszystkie wielobarwne uczucia, i jak ponowiło się w drugiej części. Muszę przyznać, że od początku „Piękna oddania” trzymałam kciuki za Laurelyn i Jacka. Przez pierwszych kilka rozdziałów byłam bardzo zdenerwowana. Nie mogłam się doczekać pierwszego spotkania bohaterów po rozstaniu i przyznaję, że serce mnie ciut zabolało.

Bohaterka mocno przeżyła rozstanie, a na nogi postawił ją sukces, który osiągnęła w zespole muzycznym. Stała się gwiazdą tak, jak mówił jej Jack. Laurelyn ma ogromny talent, a jej piosenki doprowadzają do łez, do uśmiechu, do westchnień. Po trzech długich miesiącach odnajduje ją jej ukochany, Jack Henry, ale pojawia się problem, a mianowicie kariera, którą dopiero, co osiągnęła. Czy ona stanie na drodze ich miłości? Mężczyzna ma teraz ogromny orzech do zgryzienia. Musi jej pokazać, że życie w świetle fleszy, reflektorów nie będzie tak wspaniałe jak ich wspólne życie, pełne uniesień i upadków, dzięki którym będą jeszcze silniejsi.

Pokochałam tę historię. Pokochałam tę dwójkę zakochanych w sobie po uszy ludzi. Ból miesza się z rozkoszą. Szczęście miesza się ze wspomnieniami. Marzenia mieszają się z życiem. Ja przyznam, że zakończenie sprawiło u mnie ogromny uśmiech. Cała książka zachwyciła mnie tak samo jak pierwsza część, tak samo jak w pierwszej są emocje, które przyciągają czytelników takich jak ja. Ta historia naładowana jest taką ilością uczuć, że czasem myślałam, że wybuchnę od ich nadmiaru. Intensywna relacja. Intensywna i mocna miłość. Miłość życia, o której nie da się od tak zapomnieć, czy zastąpić. Piękna, a momentami bolesna powieść Georgi Cates. Nie mogę się doczekać kolejnej części tej serii. Gorąco polecam! Mnie zwaliła z nóg! Ciekawe jak będzie z Wami ;)"

pokaż więcej

 
2019-05-12 18:37:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Książki Arystokratki J., Posiadam
Cykl: Mężczyzna marzeń (tom 2)
 
2019-05-12 18:25:28

Cała opinia -> http://arystokratkispodksiegarni.blogspot.com/2019/04/goracy-romans-z-paragrafem-w-tle-czyli.html

"zasami lubię usiąść w wygodnym fotelu, z lampką wina w dłoni i zaczytać się w dobrym romansie, który zaserwuje czytelnikowi coś więcej niż relację dwójki wyidealizowanych ludzi. Uwielbiam, gdy powieść dostarcza różnorodnej gamy uczuć, od fascynacji, po nienawiść. To pokazuje, że...
Cała opinia -> http://arystokratkispodksiegarni.blogspot.com/2019/04/goracy-romans-z-paragrafem-w-tle-czyli.html

"zasami lubię usiąść w wygodnym fotelu, z lampką wina w dłoni i zaczytać się w dobrym romansie, który zaserwuje czytelnikowi coś więcej niż relację dwójki wyidealizowanych ludzi. Uwielbiam, gdy powieść dostarcza różnorodnej gamy uczuć, od fascynacji, po nienawiść. To pokazuje, że lektura jest warta przeczytania. A po co ten wstęp? By móc wdrążyć własny plan pod tytułem „polecenie ciekawej literatury obyczajowej”. O tak, kochani, świetna i ciekawa literatura obyczajowa jeszcze istnieje i wciąż jest tworzona! Tym razem pochwały należą się dwóm polskim autorkom: Ewelinie Kluss i Marcie Prokopek. Wykonały kawał dobrej roboty, czego im ogromnie gratuluję.

„Plan Huberta” zupełnie mnie zaskoczył. W połowie czytania miałam naprawdę mieszane uczucia, których nie potrafiłam dokładnie nazwać. Sama nie wiedziałam, co mi nie pasuje. Śmiało mogę określić plusy tej powieści, gdyż jest ich bardzo dużo, jednak jeśli chodzi o minusy, trzeba sporo pogłówkować, by je nakreślić. Styl autorek był tym, dzięki czemu łatwo, szybko i przyjemnie można było brnąć w kolejne wątki i rozdziały powieści. Pojawił się humor, pojawiła się głębia, emocje, bohaterowie z krwi i kości, bardzo autentyczni, codzienne problemy XXI wieku. W zasadzie wszystko to, czego wymagam od dobrej książki. Jeśli chodzi o fabułę, również zawierała to, co preferuję. „Plan Huberta” łączy ze sobą wątki romantyczne, z wątkami tajemnicy, jakiegoś grubego przekrętu, który czytelnik może rozwiązywać ze strony na stronę, niczym zawodowy detektyw. Kolejny plus dla autorek: udało im się stworzyć interesujący motyw tajemnicy na tle gorącego, dość niemoralnego romansu. Dlaczego był taki niemoralny, dlaczego nie powinien się zdarzyć i co tak naprawdę stało na przeszkodzie młodym ludziom do normalnego życia ze sobą? Na te pytanie odpowiedzi znajdziecie w środku lektury. Mnie osobiście ujął wątek rodziny, gdyż i on gra tu ważną rolę. Autorki skupiły się na wszystkim po kolei, niczego nie pomijając i niczego nie ograniczając. Pojawiają się brudy z przeszłości, pojawiają się problemy, z którymi ludzie mierzą się na co dzień, które nie są obce. Zdrady, wykorzystywanie, naiwność młodych osób – to wszystko to przyziemne klęski, które potrafią dotknąć, niestety, każdego. To właśnie nadało bohaterom autentyczności, tak bardzo przeze mnie cenionej. Zachowania postaci również były w pełni naturalne, wobec czego nie przechodziłam obojętnie. W wielu momentach współczułam niektórym bohaterom, ale i nienawidziłam czy byłam wściekła. Taką mieszankę wybuchową z pewnością zapewni wam „Plan Huberta”.

Jeśli chodzi o literaturę dla kobiet, ta powieść sprawdza się idealnie. Zawiera w sobie elementy potrzebne, by zachwycić damską część czytelniczek. Gorący romans naprawdę jest gorący i można wyczuć buchające iskry oraz płomienną namiętność między bohaterami, ale gdy płomień zaczyna się schładzać, nie zabraknie innych wątków, które pobudzą umysł czytelnika i sprawi, że znów pochłonie go przedstawiany świat. „Plan Huberta” nie skupia się wyłącznie na dwóch głównych postaciach. Autorki poświęciły trochę powieści na rozbudowanie historii innych bohaterów, w tym wyjątkowego, starszego Karola oraz jego córki czy żony. Koniec końców, całość wypadła naprawdę bardzo dobrze. Zamknęłam książkę z ogromną satysfakcją, gdyż liczyłam na dość ostre potraktowanie pewnej postaci. Pokłony dla autorek za takie rozegranie"

pokaż więcej

 
2019-05-08 09:24:37
Ma nowego znajomego: nieperfekcyjnie
 
2019-05-02 13:11:30
Autor:

Pełna opinia: https://arystokratkispodksiegarni.blogspot.com/2019/04/zastanawiajac-sie-nad-zyciem-razem-z-w.html

"Powiem szczerze, że po tej książce spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Myślałam, że to będzie kolejna obyczajówka, która pozwoli mi odlecieć, wyluzować się, a tu dostałam niezłą niespodziankę. Dostałam książkę, która zawiera w sobie wartości, która zawiera nagą prawdę; która...
Pełna opinia: https://arystokratkispodksiegarni.blogspot.com/2019/04/zastanawiajac-sie-nad-zyciem-razem-z-w.html

"Powiem szczerze, że po tej książce spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Myślałam, że to będzie kolejna obyczajówka, która pozwoli mi odlecieć, wyluzować się, a tu dostałam niezłą niespodziankę. Dostałam książkę, która zawiera w sobie wartości, która zawiera nagą prawdę; która opisuje życie, nie zawsze kończące się happy endem. Niekiedy mnie zatykało. Ta krótka powieść ma w sobie tyle prawdy, ale i bólu, który poczułam będąc w trakcie czytania. Każdy z nas zmaga się ze swoimi demonami, czy to z przeszłości czy teraźniejszości. Każde istnienie jest zarówno piękne, jak i wartościowe. Rodząc się, otrzymujemy pewien rodzaj daru, a mianowicie sam cud przeżywania życia, odczuwania emocji. Jednakże są pośród nas ci, którzy nie wytrzymują, nie tyle co presji otoczenia, a szaleństwa tego, co nas otacza. Gdzieś po drodze się gubimy, bywa też tak, że nie potrafimy się odnaleźć w tym chaosie, co sprawia, że zagłębiamy się w nim po uszy. „W objęciach samotności” sprawiło, że zwolniłam. Zaczęłam się zastanawiać nad wieloma decyzjami, wyborami w swoim życiu, a zwłaszcza nad drogą, jaką obrałam. Zmusiła mnie do refleksji. Zadawałam sobie tak wiele pytań, że w którymś momencie się zgubiłam.

Ta książka podrażniła rany przeszłości, podziałała jak sól. Ile jest w stanie wytrzymać człowiek? Ktoś powie, że wiele, że dużo, ale czasem nasza tama puszcza, pojawia się jedna mała blizna, szpara, przez którą może przejść ból. Przypomina to szklankę, do której za dużo wlejemy cieczy, a ta wylewa się. Każdy ma swoją granicę, którą się przekroczy, a człowiek wybucha ogromem tłumionych emocji. Co sprawia, że czujemy się wciąż żywi? Jest wiele czynników, dla każdego jest to coś innego. Dla mnie jest to jazda samochodem, czy też fizyczny ból, dzięki któremu choć na moment mogę oderwać się od czarnych myśli, które chcąc nie chcąc nachodzą moją duszę, ale powiedzmy sobie szczerze kogo nie nachodzą. Każdy ma w swoim życiu chwile słabości.

Po tej lekturze nie jestem w stanie się emocjonalnie pozbierać, wciąż tkwię w świecie bohaterki i próbuje zrozumieć tę niesprawiedliwość, która ją nawiedziła. Podoba mi się w tej książce ta prawda, która nie jest niczym okryta, jednak bywały momenty, gdzie zapanował w niej niezrozumiany chaos, a ja odnosiłam wrażenie, że książka to zwyczajny pamiętnik. Dobrze wiemy, że pamiętników nie powinno się wypuszczać na światło dzienne, ale czy faktycznie książka zawiera w sobie elementy autobiograficzne i ile z autorki jest w środku? Tego, niestety, nie wiem. „W objęciach samotności” zmusza czytelnika do refleksji nie raz nie dwa i to rzekłabym na niejeden temat. Mnie osobiście książka wbiła w fotel swoją powagą, ale też mądrością, gdyż takie przemyślenia, czy sposób myślenia człowiek ma w późniejszym wieku aniżeli w tak młodym, zdarzają się jednak jednostki, które swoją mądrością i dojrzałością przewyższają swoją metrykę"

pokaż więcej

 
2019-05-02 13:10:35
Autor:

Pełna opinia: https://arystokratkispodksiegarni.blogspot.com/2019/04/zaczeni-honorem-czyli-znana-seria.html

"Ta książka wywołała we mnie wiele emocji i powiem szczerze, że jestem wykończona ich ilością. Pierwszy raz od dawna pojawiła się w mojej głowie myśl, że chcę skończyć tę książkę, ale też nie chcę. Znacie to uczucie, gdy pragniecie nade wszystko być już na końcu, ale oznacza to także...
Pełna opinia: https://arystokratkispodksiegarni.blogspot.com/2019/04/zaczeni-honorem-czyli-znana-seria.html

"Ta książka wywołała we mnie wiele emocji i powiem szczerze, że jestem wykończona ich ilością. Pierwszy raz od dawna pojawiła się w mojej głowie myśl, że chcę skończyć tę książkę, ale też nie chcę. Znacie to uczucie, gdy pragniecie nade wszystko być już na końcu, ale oznacza to także pożegnanie się z bohaterami na dłuższy czas i wywołuje to smutek? Pokochałam bohaterów, a w szczególności Lucę, Arię, Giannę i Matteo.

W tej historii mieszane są wszelakie emocje, a zwłaszcza pożądanie ze strachem. Te dwie szczególne emocje, które wychwyciłam między Arią a Lucą. Można, by rzec, że niekiedy bohaterka dawała dojść do głosu swojej naturze, a odwaga napełniała ją dostatecznie, by mogła wyrazić swoje zdanie, czy sprzeciwić się mężczyźnie. Nie wiem, jakie emocje do końca towarzyszyłyby mi, gdybym się dowiedziała o swoim aranżowanym małżeństwie, na pewno przeszłabym przez trzy fazy: wściekłość, pogodzenie się z tym faktem, aż po obojętność. Chciałabym wówczas maskować swoje emocje, by nikt, ale to nikt nie odkrył moich zamiarów, czy stanu emocjonalnego w jakim bym się znajdowała. Brak zdolności ukrywania uczuć mogłoby kosztować mnie wiele w świecie Arii.

Jestem świeżo po zakończeniu lekturki i powiem Wam, że już tęsknię za moimi bohaterami, za światem, w który można ująć za mocno weszłam i za mocno się w niego wczułam. Mam ochotę znów przeżywać każdą najmniejszą cząstką siebie to, co Aria, czy Luca. „Złączeni Honorem” złamało mi serce wiele razy, by zaraz potem je skleić w jedną całość. Nie zabraknie tu emocji, prób uciekania od tego świata, fantastycznych docinków Matteo, czy chociażby Gianny. Ta książka to jeden wielki wulkan emocji, którego nie da się w żaden sposób ominąć, trzeba stawić mu czoła, i co najważniejsze przetrwać go! Mam nadzieję, że w niedługim czasie pojawi się drugi tom, gdyż jestem ciekawa, co przytrafi się bohaterom, i czy będą to Luca z Arią, czy może jacyś inni. Chce wrócić do świata, który pochłaniał mnie całą i nie było tu miejsca na zastanowienie się. Rzuca na głęboką wodę. Spróbuj nie utonąć, a utrzymać się na powierzchni. Zdradzę ci jedną rzecz, że to zadanie wcale nie jest takie łatwe, jakie może się wydawać. Pozory często mylą! A ja z utęsknieniem czekam na kontynuację!"

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
336 83 707
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (60)

Ulubieni autorzy (18)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (26)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd