Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Embodiment_of_Evil 
=^.^=
status: Czytelnik, ostatnio widziany 22 minuty temu
Teraz czytam
  • Alfabet snów
    Alfabet snów
    Autor:
    Mitra wraz z młodszym braciszkiem, Babakiem, żebrzą u bram miasta Rhagae, z trudem utrzymując się z tego, co zdołają wyprosić lub ukraść na targu. Jednocześnie Mitrę rozpala nadzieja i ambicja ona i B...
    czytelników: 110 | opinie: 8 | ocena: 6,66 (56 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-04-26 15:19:07

Kompletnie nie spodziewałam się tej wygranej :)
Dziękuję!

więcej...
 
2017-04-25 19:16:58

„O przeciętnym życiu przeciętnej kobiety”

Książka o mnie? Byłaby to najgorsza książka na świecie, szkoda drzew na taką książkę :) Nie potrafię sobie wyobrazić po co ktoś miałby opisywać historię człowieka wiodącego tak monotonny, nudny i przeciętny żywot jak mój. Przecież to bez sensu! Moje życie jest do bólu zwyczajne i absolutnie nieciekawe.
No, ale… zakładając, że jakiś masochista...
„O przeciętnym życiu przeciętnej kobiety”

Książka o mnie? Byłaby to najgorsza książka na świecie, szkoda drzew na taką książkę :) Nie potrafię sobie wyobrazić po co ktoś miałby opisywać historię człowieka wiodącego tak monotonny, nudny i przeciętny żywot jak mój. Przecież to bez sensu! Moje życie jest do bólu zwyczajne i absolutnie nieciekawe.
No, ale… zakładając, że jakiś masochista zechciałby takową książkę napisać, myślę, że jej zawartość zostałaby w pełni oddana powyższym sloganem.

Jeżeli zaś chodzi o hasła reklamowe – tych mogłoby być wiele :)

„Barachło roku!”
„Flaki z olejem to przy tym nic”
„Powieść, która nigdy nie powinna zostać wydana”
„Prawdopodobnie jedyna książka, która absolutnie nic nie wniesie w twoje życie”
„Główna bohaterka komentuje historię o sobie tylko jednym zdaniem: NIE POLECAM”

pokaż więcej

więcej...
 
2017-04-23 23:24:14

Mnie się marzy zmiana tożsamości. Nie taka chwilowa, wyłącznie za pomocą Internetu, która jest zresztą bardzo iluzoryczna, bo nie ma szans zapewnić pełnej anonimowości.
Często o tym myślę, jakby to było, w pewnym sensie rozpocząć życie od nowa – gdzieś daleko, gdzie nikt by mnie nie znał, gdzie miałabym czystą kartę… Nie definiowałyby mnie moje dotychczasowe osiągnięcia, porażki, czyny –...
Mnie się marzy zmiana tożsamości. Nie taka chwilowa, wyłącznie za pomocą Internetu, która jest zresztą bardzo iluzoryczna, bo nie ma szans zapewnić pełnej anonimowości.
Często o tym myślę, jakby to było, w pewnym sensie rozpocząć życie od nowa – gdzieś daleko, gdzie nikt by mnie nie znał, gdzie miałabym czystą kartę… Nie definiowałyby mnie moje dotychczasowe osiągnięcia, porażki, czyny – nikt by przecież o nich nie wiedział. Wszelkie przymiotniki określające mnie jako osobę musiałby zostać przypisane do mnie na nowo, bez sugerowania się moją przeszłością czy pochodzeniem. Pojawiłabym się w obcym miejscu, wśród nieznajomych mi ludzi nagle, niemalże znikąd – wyjęta z dotychczasowego życia i wrzucona w nowe. Być może po zrzuceniu wiążących mnie w chwili obecnej ograniczeń w postaci ram określających kim jestem, nałożonych przez poglądy otaczających mnie osób – stałabym się zupełnie inną osobą. Zrzuciłabym dotychczasową maskę i może odkryłabym, kim jestem naprawdę, w sposób absolutnie pierwotny i naturalny. Nie sposób przewidzieć konsekwencji, jakie niosłaby dla mnie ta wiedza. Możliwe, że poznanie w ten sposób mojego prawdziwego ja stanowiłoby szok nawet dla mnie samej. Czy byłoby warto?... Zapewne nigdy się nie przekonam.

pokaż więcej

więcej...
 
2017-04-21 18:40:56

Myślę, że miałabym szansę zyskać przydomek „Nieodgadniona”.

Jestem osobą bardzo skrytą i zamkniętą w sobie, do tego typem samotnika i zaawansowanym introwertykiem. Niełatwo jest mnie poznać, jeszcze trudniej – zrozumieć, gdyż zawiłość moich myśli przerasta nieraz mnie samą :)

Przypominam swoją osobą ocean tajemnic, którego nie da się zgłębić. Pochłonął on już mnóstwo ofiar próbujących go...
Myślę, że miałabym szansę zyskać przydomek „Nieodgadniona”.

Jestem osobą bardzo skrytą i zamkniętą w sobie, do tego typem samotnika i zaawansowanym introwertykiem. Niełatwo jest mnie poznać, jeszcze trudniej – zrozumieć, gdyż zawiłość moich myśli przerasta nieraz mnie samą :)

Przypominam swoją osobą ocean tajemnic, którego nie da się zgłębić. Pochłonął on już mnóstwo ofiar próbujących go przebyć i wciąż czeka na tego jednego śmiałka, któremu się to uda. Na samym jego krańcu znajduje się wyspa, zaś na niej - zakopana głęboko skrzynia ze skarbem w postaci moich najskrytszych pragnień. Kto ten skarb posiądzie, ma szansę zdobyć i mnie ;)

To teraz mały apel: żeglarze – do dzieła!

(jak ktoś nie jest żeglarzem to również zapraszam, alegorię niezgłębionego oceanu możemy zamienić na nieprzebytą pustynię, sięgający ponad chmury szczyt albo pełną niebezpieczeństw dżunglę - według uznania ;)

pokaż więcej

więcej...
 
2017-04-21 18:10:42

To, że bawiłam się w szpiegów jako dziecko to raczej nic dziwnego. Dziwne może być to, że bawiłam się tak już jako dorosła osoba.

Razem z koleżanką, z którą zawsze wpadają nam do głowy durne pomysły, siedziałyśmy akurat pod sklepem, zajadając lody. Siedząc tak zauważyłyśmy pewnego pana – biedny, nie zdawał sobie sprawy z faktu, że właśnie zwrócił na siebie uwagę dwóch wariatek… Obserwując go,...
To, że bawiłam się w szpiegów jako dziecko to raczej nic dziwnego. Dziwne może być to, że bawiłam się tak już jako dorosła osoba.

Razem z koleżanką, z którą zawsze wpadają nam do głowy durne pomysły, siedziałyśmy akurat pod sklepem, zajadając lody. Siedząc tak zauważyłyśmy pewnego pana – biedny, nie zdawał sobie sprawy z faktu, że właśnie zwrócił na siebie uwagę dwóch wariatek… Obserwując go, doszłyśmy do wniosku, że zachowuje się „podejrzanie”: mimo upału miał na sobie długi płaszcz, do tego trzymał w ręku ogromną i wyraźnie ciężką torbę. Jak już wspominałam, było gorąco, a lody najwidoczniej nam nie pomogły, gdyż zaczęłyśmy snuć wizje dotyczące zawartości owej torby, i tak wpadłyśmy na pomysł, że na pewno ukrył w niej czyjeś poćwiartowane zwłoki. Gdy więc pan począł oddalać się spod sklepu – my postanowiłyśmy go śledzić.
Przemierzyłyśmy za naszym podejrzanym spory kawał miasta, w iście agentowskim stylu chowając się za kolejnymi osłonami w postaci samochodów i budynków, a także kryjąc za „czytaną” przez nas gazetą. Nasza ekscytacja sięgnęła zenitu, gdy obiekt skręcił do pobliskiego parku – wszak na pewno planował zakopać w nim zwłoki! Przemykając za kolejnymi drzewami i krzakami, z telefonami w ręku przygotowanymi do uwiecznienia dowodów oraz wezwania odpowiednich służb, odprowadziłyśmy w ten sposób naszego pana… tuż na znajdujący się za parkiem przystanek tramwajowy. Tam nasza kariera agentów niestety musiała dobiec końca.
PS. Miałyśmy po 24 lata. I nie, nie byłyśmy pijane :)

pokaż więcej

więcej...
 
2017-04-20 18:06:52
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać, ***Posiadam***
Cykl: Silos (tom 3)
 
2017-04-20 18:06:37
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać, ***Posiadam***
Cykl: Silos (tom 2)
 
2017-04-20 18:06:23
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać, ***Posiadam***
Cykl: Silos (tom 1)
 
2017-04-20 16:41:20

Nad odpowiedzią na to pytanie zastanawiałam się już w swoim życiu wielokrotnie, słysząc slogany o jedynym i niepowtarzalnym zapachu własnego domu, o którym tylu ludzi wspomina, potrafiąc go z dokładnością opisać. I dawno już doszłam do wniosku, że mój dom nie pachnie dla mnie niczym – lub też inaczej – mój dom pachnie różnie, w zależności od okoliczności.
Bywa, że pachnie gotowanym przez moją...
Nad odpowiedzią na to pytanie zastanawiałam się już w swoim życiu wielokrotnie, słysząc slogany o jedynym i niepowtarzalnym zapachu własnego domu, o którym tylu ludzi wspomina, potrafiąc go z dokładnością opisać. I dawno już doszłam do wniosku, że mój dom nie pachnie dla mnie niczym – lub też inaczej – mój dom pachnie różnie, w zależności od okoliczności.
Bywa, że pachnie gotowanym przez moją mamę obiadem.
Bywa, że pachnie środkami czystości, w tym wyraźnie przebijającym się konwaliowym płynem do mycia podłóg.
Bywa, że pachnie książkami, zwłaszcza w pobliżu uginających się pod nimi regałów.
Bywa, że pachnie palącymi się gdzieś na stoliku świeczkami zapachowymi.
Bywa, że pachnie łąką i świeżym powietrzem, szczególnie latem, gdy okna są niemal cały czas otwarte.
Bywa również, że pachnie mniej przyjemnie – papierosami lub zapełnioną kocią kuwetą :)
Mój dom pachnie różnie – nie ma jednolitego, stałego zapachu, który mogłabym do niego przypisać i który nieodłącznie by mi się z nim kojarzył. Z jednej strony – zazdroszczę ludziom, którzy taki zapach potrafią wskazać, i którzy za jego sprawą w każdej chwili i miejscu mogą przenieść się myślami w swoje rodzinne strony. Z drugiej… może to i dobrze, że ja takiego jednolitego zapachu domu nie znam – dzięki temu mogę „wyczuć” go w jeszcze większej ilości sytuacji ;)

pokaż więcej

więcej...
 
2017-04-19 19:08:46

Snuł się wąskimi i ciemnymi uliczkami bez celu. Nie miał go, gdyż był środek nocy, wokół zaś było pusto i cicho. Jego mroczna przeszłość nie pozwalała mu spać, choć szczęśliwszych od niego dawno zmorzył sen. Księżyc skrył się za chmurami, jakby wiedząc, iż jego blask będzie dziś daremny. Nie potrafiłby pokonać ponurej aury mężczyzny, która niczym łopoczące skrzydła nietoperza rozpostarła się... Snuł się wąskimi i ciemnymi uliczkami bez celu. Nie miał go, gdyż był środek nocy, wokół zaś było pusto i cicho. Jego mroczna przeszłość nie pozwalała mu spać, choć szczęśliwszych od niego dawno zmorzył sen. Księżyc skrył się za chmurami, jakby wiedząc, iż jego blask będzie dziś daremny. Nie potrafiłby pokonać ponurej aury mężczyzny, która niczym łopoczące skrzydła nietoperza rozpostarła się na wszystko wokoło. Ludzie, wyczuwając ją, zawsze od niego stronili. Bali się go z powodu jego straszliwej, choć nieznanej im przeszłości, w której schronienie odnaleźć mogły wyłącznie jej demony. Jedynie one towarzyszyły mu zawsze, od zawsze. Razem z nim krążyły teraz po wąskich i krętych uliczkach, które z każdym krokiem zdawały się być coraz bardziej kręte, i coraz bardziej wąskie. Ich pełen zimnej, wieczornej mgły labirynt wciągał mężczyznę w swoją ponurą, groźną głębię. Lęk niczym ciężki płaszcz z wolna spowijał jego ciało, ograniczał ruchy. Szamotanie się nie pomagało, krok pomimo wysiłków nie ulegał przyspieszeniu. Tonął w swej własnej mrocznej przeszłości, której wyswobodzone demony stały się dlań omenem końca. W najciaśniejszej i najbardziej krętej uliczce osunął się bezwładnie na kolana wprost w mokrą kałużę, czując nadchodzący kres życia, którego tajemnica nigdy nie miała zostać ujawniona. Jego twarz wykrzywił długo skrywany grymas nieszczęścia, stalowoszare oczy zostały zaś skryte pod opadającymi powiekami.
Wtem na jego blady policzek padł promień wschodzącego słońca, zwiastujący nowy dzień. Przetrwał kolejną noc, a jego los pozostał nierozstrzygnięty. Gdy ciepły, świetlisty biszkopt słońca wzniósł się ponad horyzont, mężczyzna powstał wolno z kolan. Przyblakłe demony jego mrocznej przeszłości ponownie skryły się w jego ponurej aurze, gdzie miały pozostać aż do zmroku…

pokaż więcej

więcej...
 
2017-04-18 16:54:22

Miałam niedawno taki wybór na studiach, podczas zaliczenia jednego z przedmiotów.
Zadanie polegało na pracy w grupie, mieliśmy stworzyć wspólną prezentację. Niestety trafiłam do grupy z osobami, które nie miały najmniejszego zamiaru się podczas tego zadania wysilać. Swoją część pracy wykonywali „na odwal”, po łebkach, nieporządnie i z błędami, które to ja później poprawiałam. Ich podejście...
Miałam niedawno taki wybór na studiach, podczas zaliczenia jednego z przedmiotów.
Zadanie polegało na pracy w grupie, mieliśmy stworzyć wspólną prezentację. Niestety trafiłam do grupy z osobami, które nie miały najmniejszego zamiaru się podczas tego zadania wysilać. Swoją część pracy wykonywali „na odwal”, po łebkach, nieporządnie i z błędami, które to ja później poprawiałam. Ich podejście nie zmieniało się pomimo moich próśb i gróźb. W pewnym momencie nasze opóźnienie w wykonywaniu zadania oraz poziom tworzonej w ten sposób pracy przekroczyły moją granicę tolerancji.
Postępując moralnie, powinnam była przetrzymać sytuację do końca i zachować się lojalnie. Dokończyć prezentację, przedstawić ją z grupą na zajęciach jako wspólną, dostać kiepską ocenę i zapomnieć o sprawie, wyciągając wnioski na przyszłość.
Niestety bywam wredna - wybrałam ambicję. Odeszłam z grupy na parę dni przed terminem wygłoszenia pracy, by samodzielnie zrobić inną prezentację. Zostawiłam obrażonych na mnie „kolegów”, którzy stracili kozła ofiarnego odwalającego za nich całą robotę.
Czy żałuję? Absolutnie nie. Czy zrobiłabym to jeszcze raz? Z przyjemnością.
Takie wybory nigdy nie są do końca łatwe ani oczywiste, ale trzeba im stawić czoła. Uważam, że w niektórych przypadkach, np. gdy w grę wchodzi zachowanie własnej godności, postępowanie do pewnego stopnia niemoralne może okazać się tym najwłaściwszym. I choćby miało to być niesłusznie nazywane uleganiem pokusie, czasami warto postawić na siebie.

pokaż więcej

więcej...
 
2017-04-11 19:05:27

Myślę, że lubimy się bać, gdyż na przestrzeni ostatnich lat bardzo zmieniła się rola strachu i jego postrzeganie we współczesnym świecie.

Historia pokazuje nam, że strach stanowi część naszej natury. Towarzyszy nam od zawsze, obecnie jednak w zupełnie innym charakterze niż kiedyś. W dzisiejszych czasach przestał on być bowiem jedynie przykrym doświadczeniem – strach stał się formą rozrywki i...
Myślę, że lubimy się bać, gdyż na przestrzeni ostatnich lat bardzo zmieniła się rola strachu i jego postrzeganie we współczesnym świecie.

Historia pokazuje nam, że strach stanowi część naszej natury. Towarzyszy nam od zawsze, obecnie jednak w zupełnie innym charakterze niż kiedyś. W dzisiejszych czasach przestał on być bowiem jedynie przykrym doświadczeniem – strach stał się formą rozrywki i jako taki został odkryty przez nas na nowo. Stąd też popularność wszelkiego rodzaju horrorów i thrillerów czy to w formie filmów, czy książek, a nawet miejsc takich jak domy strachu czy pokoje ucieczek. Polubiliśmy się bać – strach stał się elementem zabawy.
W przytoczonych wyżej sytuacjach odbieramy ten rodzaj emocji w absolutnie pozytywny sposób. By go doświadczyć, celowo kreujemy warunki, które pozwalają nam go odczuwać w pełni bezpieczny dla nas sposób – i to właśnie tym różni się pożądany przez nas lęk będący rodzajem zabawy od tego realnego.
Analogiczna sytuacja występuje podczas czytania thrillerów czy horrorów. Zaczytujemy się w emocjonującej powieści, obgryzamy paznokcie drżąc nad losem bohatera, przeżywamy pełne grozy momenty – jednak zachowując w pełni kontrolę nad sytuacją (w każdej chwili możemy bowiem oderwać wzrok od książki, rozejrzeć po własnym mieszkaniu i sięgając po kubek herbaty z ulgą pomyśleć, że to tylko fikcja) – klasyfikujemy towarzyszący nam lęk jedynie jako przyjemną dla nas rozrywkę.
W takiej (i tylko w takiej!) formie życzę każdemu jak najwięcej strachu ;)

pokaż więcej

więcej...
 
2017-04-06 23:21:14

W dzisiejszych czasach istnieją już tysiące aplikacji. Część z nich z pewnością pełni funkcje użyteczne – pomagają nam w codziennym życiu lub dostarczają rozrywki. Jednakże obok tego elitarnego grona istnieją również aplikacje, których zasadność powstania wywołuje pewne wątpliwości… Aplikacja, która gwiżdże za nas na psa. Aplikacja, która kosztuje X dolarów i którą można kupić tylko dla... W dzisiejszych czasach istnieją już tysiące aplikacji. Część z nich z pewnością pełni funkcje użyteczne – pomagają nam w codziennym życiu lub dostarczają rozrywki. Jednakże obok tego elitarnego grona istnieją również aplikacje, których zasadność powstania wywołuje pewne wątpliwości… Aplikacja, która gwiżdże za nas na psa. Aplikacja, która kosztuje X dolarów i którą można kupić tylko dla udowodnienia sobie, że nas stać. Aplikacja symulująca rozbity ekran smartfona. Aplikacja wskazująca nam który moment w oglądanym przez nas filmie jest na tyle nudny, że możemy pozwolić sobie na chrupanie popcornem.

Ilość tego typu programów, określanych zwykle mianem „głupie, ale fajne” rośnie w zastraszającym tempie. Każdy zaś szanujący się użytkownik smartfona podążający za najnowszymi trendami będzie miał tylko jedno zgubne pragnienie – MIEĆ JE WSZYSTKIE.

Dlatego też stworzyłabym aplikację chroniącą nas przed bzdurnymi aplikacjami. Za każdym razem, gdy chcielibyśmy ściągnąć na telefon kolejny „fajny” ale w gruncie rzeczy kompletnie bezużyteczny twór, wspomniana aplikacja wykrywałaby nasze niecne poczynania i uruchamiałaby się wyświetlając migający na czerwono ekran z wielkim napisem: „STOP – zastanów się, czy warto! Jest to FAJNE, ale czy naprawdę POTRZEBNE?”. Myślę, że uchroniłaby ona niejedno urządzenie przed szybkim zapełnieniem pamięci, a niejednego człowieka – przed marnowaniem czasu na instalowanie lub, co gorsza, użytkowanie ogłupiających i całkowicie nieprzydatnych aplikacji :)

pokaż więcej

więcej...
 
2017-04-06 13:47:45

Trudno bawić się w zgadywanie, która z podjętych przeze mnie w życiu decyzji będzie mieć największe znaczenie w przyszłości, w chwili, gdy zdecydowana większość tego życia wciąż jest przede mną. Wydaje mi się jednak, że żaden z dotychczas dokonanych wyborów nie ma jeszcze fundamentalnego znaczenia dla mojej przyszłości.

Na starość z pewnością będę wspominać wiele z podjętych decyzji, a...
Trudno bawić się w zgadywanie, która z podjętych przeze mnie w życiu decyzji będzie mieć największe znaczenie w przyszłości, w chwili, gdy zdecydowana większość tego życia wciąż jest przede mną. Wydaje mi się jednak, że żaden z dotychczas dokonanych wyborów nie ma jeszcze fundamentalnego znaczenia dla mojej przyszłości.

Na starość z pewnością będę wspominać wiele z podjętych decyzji, a niektóre z nich na pewno już teraz w jakiś sposób ukierunkowały moje życie – nie będę oryginalna wspominając tu chociażby o wyborze studiów. Na obecną chwilę zdecydowanie to właśnie ta decyzja w największym stopniu pokierowała moim życiem i na dłuższy czas określiła mnie jako człowieka, jednak wybór studiów to wciąż nie podpisanie cyrografu – nie jesteśmy nim związani na zawsze. Ponadto, nie wydaje mi się, by akurat ta decyzja miała się okazać najważniejszą w całym moim życiu – umówmy się, jakie są bowiem szanse, że siedząc na fotelu jako 80-letnia staruszka będę rozpamiętywała proces rekrutacji na wyższe uczelnie ;)

Życie ma to do siebie, że jest kompletnie nieprzewidywalne i nawet jedno zdarzenie potrafi je zmienić o 180 stopni – tym samym więc kierunek nadany mu przez moje dotychczasowe wybory może się w każdej chwili całkowicie zmienić. Jestem przekonana, że w moim przypadku te najważniejsze decyzje wciąż są przede mną, a wybory podjęte do tej pory, choć na tę chwilę istotne, mogą okazać się zupełnie bez znaczenia wobec tych, których przyjdzie mi dokonać w przyszłości.

pokaż więcej

więcej...
 
2017-04-04 19:30:00

Trochę to smutne, bo nie gram jeszcze w życiu roli, w której czułabym się spełniona, choć jak każdy, mam ich wiele. Rola dziecka, ucznia, kobiety, przyjaciela… W każdej jakieś mankamenty, w każdej popełniane błędy i brak poczucia dobrze wykonanego zadania. Może jeszcze kiedyś trafi mi się „rola życia” która będzie pisana specjalnie dla mnie i za którą zgarnę jakiś odpowiednik Oscara? A może... Trochę to smutne, bo nie gram jeszcze w życiu roli, w której czułabym się spełniona, choć jak każdy, mam ich wiele. Rola dziecka, ucznia, kobiety, przyjaciela… W każdej jakieś mankamenty, w każdej popełniane błędy i brak poczucia dobrze wykonanego zadania. Może jeszcze kiedyś trafi mi się „rola życia” która będzie pisana specjalnie dla mnie i za którą zgarnę jakiś odpowiednik Oscara? A może po prostu tak już jest, że aktor nigdy nie jest z siebie do końca zadowolony i zwraca uwagę głównie na popełnione błędy, których jego publika nieraz wcale nie dostrzega…

Tak czy inaczej, staram się. Codziennie budzę się i gram, niektóre kwestie powtarzając i szlifując wielokrotnie. Odgrywam kolejne role, epizody, zmieniam maski i kostiumy – wszystko w ramach jednego wielkiego przedstawienia zwanego Życiem. Rola człowieka jest najtrudniejsza i najbardziej wymagająca. To za nią zostaniemy ocenieni, gdy będzie już po wszystkim. Wejście na scenę odbywa się tylko raz. Bez prób. Bez dubli. Bez scenariusza. Przedstawienie musi trwać. Jesteśmy aktorami i widzami jednocześnie. Ważne, żeby dać z siebie wszystko w każdej roli – zwrotu pieniędzy za bilety na pewno nie dostaniemy…

pokaż więcej

więcej...
 
Moja biblioteczka
1845 0 0
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
zgłoś błąd zgłoś błąd