Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Łaska utracona

Cykl: Dziedzictwo mroku (tom 2)
Wydawnictwo: Galeria Książki
7,66 (667 ocen i 82 opinie) Zobacz oceny
10
114
9
92
8
146
7
170
6
88
5
38
4
13
3
4
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Lost Saint
data wydania
ISBN
978-83-62170-20-3
liczba stron
512
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Querida

Grace Divine dokonuje aktu największego poświęcenia, aby wyleczyć Daniela Kalbiego – przyjmuje klątwę wilkołactwa, jednocześnie tracąc ukochanego brata. Kiedy dostaje przerażającą wiadomość od Jude’a, postanawia zrobić to, co konieczne. Grace musi się stać Niebiańskim Ogarem. Próbując za wszelką cenę odnaleźć brata, dziewczyna nawiązuje przyjaźń z Talbotem – nowym mieszkańcem miasta, który...

Grace Divine dokonuje aktu największego poświęcenia, aby wyleczyć Daniela Kalbiego – przyjmuje klątwę wilkołactwa, jednocześnie tracąc ukochanego brata. Kiedy dostaje przerażającą wiadomość od Jude’a, postanawia zrobić to, co konieczne. Grace musi się stać Niebiańskim Ogarem. Próbując za wszelką cenę odnaleźć brata, dziewczyna nawiązuje przyjaźń z Talbotem – nowym mieszkańcem miasta, który obiecuje pomóc jej zostać bohaterką. Ale kiedy stają się sobie coraz bliżsi, bestia ukryta we wnętrzu Grace rośnie w siłę, a związek z Danielem jest zagrożony – z niejednego powodu. Nieświadoma mrocznej ścieżki, na którą wkroczyła, Grace zaczyna się poddawać bestii – nie zdając sobie sprawy, że wróg powrócił, a śmiertelna pułapka już czeka.

 

źródło opisu: Od Wydawcy

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1445
patusia_dorota | 2014-04-24
Przeczytana: 19 kwietnia 2014

Do czego jesteśmy zdolni, by pomóc kochanej osobie? Ile jesteśmy w stanie poświęcić? Ile prac wykonać? Ile cierpienia znieść? Czasem wydaje nam się, że coś jest niemożliwe, a w chwilach prawdziwego zagrożenia nie odpuszczamy, walczymy. Staramy się dokończyć to, co zaczęliśmy, a czego nie bylibyśmy w stanie, gdyby nie chwila zagrożenia, gdyby nie moment ostateczny. Więc może tak naprawdę wcale nie wiemy, do czego jesteśmy zdolni, może sami możemy się jeszcze zaskoczyć.

Bohaterka drugiego tomu serii Dziedzictwo Mroku potrafiła poświęcić samą siebie, by uwolnić od klątwy swojego ukochanego. Grace uratowała Daniela przed klątwą wilkołactwa, jednak jednocześnie sama została nią zarażona. W jej przypadku choroba nie jest jeszcze rozwinięta, to dopiero jej początek, Wilk nie ma jeszcze władzy, by nią zawładnąć. Wraz ze swoim chłopakiem trenuje, by zawładnąć nad mocami, jednak kiedy w dość niejasnych okolicznościach Daniel oddala się od niej, wymyśla wymówki, ucieka od spotkań i treningów Grace spotyka kogoś innego. Talbot postanawia pomóc jej rozwinąć jej umiejętności. Grace w tajemnicy przed wszystkimi, w brew ich zakazom postanawia ćwiczyć, do czego motywuje ją telefon od jej brata, który uciekł z domu. Dziewczyna chce do odnaleźć i namówić do powrotu. Czy Grace będzie potrafiła zawładnąć Wilkiem, czy może to Wilk zawładnie nią?

Po „Łasce utraconej” Bree Despain oczekiwałam dość sporo. Ponad rok temu miałam okazję czytać pierwszy tom i pamiętałam, że niezwykle mi się wtedy spodobał. Mimo że na rynku była, jest i pewnie będzie masa książek o wilkołakach ja nie czytałam ich wiele. „Dziedzictwo mroku” przypadło mi do gustu i liczyłam, że i tak będzie z tym tomem. Jednak czy się nie przeliczyłam?

Nie będę tu pisała, że spodobała mi się równie mocno, bo było by to kłamstwo, a przynajmniej poważne niedopowiedzenie. Podczas lektury „Łaski utraconej” bawiłam się dobrze, czytałam ją niezwykle szybko, ale. Właśnie do tego musiałam dojść. Teraz nie wyczuwałam w niej żadnej niezwykłości, historia była naprawdę przyjemna, bohaterowie znośni, akcja jedynie momentami przewidywalna, ale jednak podobna sytuacja ma się z wieloma innymi pozycjami. Brakowało mi jakiegoś błysku, który wyczuwałam podczas poprzedniego spotkania z twórczością autorki. Tak więc wiecie już mniej więcej jakie sa moje odczucia, przybliżę Wam teraz dokładniej fabułę i bohaterów.

Akcja książki zaczyna się niepozornie, bo od treningu pomiędzy Grace, a Danielem, jednak właśnie w trakcie jego trwania dziewczyna odbiera telefon od brata. Właśnie ten moment jest kluczowy dla całej fabuły i to on odgrywa główną rolę w zdarzeniach. Grace obiera sobie cel znalezienia brata. Początkowo szuka go z Danielem, prosi o pomoc ojca, potem ze swoja przyjaciółką, następnie z nową postacią Talbotem. Mogłoby się to wydawać niezwykle nudne, jednak powieść nie kończy się na jednym wątku. Dochodzi tu również motyw dewastowania miasta przez tajemniczych, niewidzialnych sprawców oraz oczywiście jak w każdym PR również motyw miłosny i związane z nim zawirowania.

Zacznę może właśnie od wspomnianego na końcu motywu. Niestety w tej kwestii zostałam dość mocno rozczarowana. Jak wiadomo w gatunku tym aspekt ten powinien być jednak dopracowany, a tu ten pomysł mnie zawiódł. Nie jego wykonanie, ale sam fakt, że taka sprawa zaistniała. Dziewczyna w poprzednim tomie wiele poświęciła dla Daniela, ale teraz zaczęli się od siebie odsuwać. Najpierw uniki z jednej strony, potem z drugiej, aż chciałoby się zapytać, gdzie ta wielka miłość. Pojawił się natomiast wątek romantyczny z Talbotem. W powieści widać było, że chłopak oddziaływał na Grace, jednak ona starała się do ich związku nie dopuścić. Właśnie ten pomysł mi się nie spodobał, wprowadzenie trzeciej osoby. Nie rozumiem po co tworzyć takie rzeczy, jeśli pomiędzy bohaterami nie grają prawdziwie mocne uczucia. Nie za ciekawie to wszystko wyszło, moim zdaniem już samo odsunięcie od siebie Daniela, właściwie dwustronne było wystarczające, ale wprowadzenie nowej postaci... To już za wiele. Chociaż z drugiej strony, gdyby nie wprowadzić Talbota wydarzenia musiałyby przyjąć zupełnie inny obraz, a jeśli wyrzucić by sferę uczuć z ich relacji to wyszłoby to nienaturalnie. Czyli czepiam się czegoś, czego bez zmieniania książki nie dałoby się zmienić... No cóż.

Warto wspomnieć również o niecodziennych włamaniach, których dokonują jeszcze bardziej niecodzienni ludzie. Wątek ten oczywiście powiązany jest w pewnym stopniu z ucieczką jej brata i miejscem w jakim przebywa, choć całkowite odgadnięcia stopnia tego powiązania jest niezwykle trudne. Można powiedzieć, że te motywy są częścią kryminalną powieści, choć nie wybija się ono na pierwszy plan to jednak ma dość istotne znaczenia, bo sprawa powoli rusza ku zakończeniu. A skoro o nim mowa to wyszło ciekawiej niż się spodziewałam, może nie czułam pełnego zaskoczenia, ale sprawa z bratem Grace rozegrała się inaczej niż przewidywałam, co w sumie mnie cieszyło. Jednak nie tylko ta kwestia mnie zaskoczyła, całe zakończenie było niespodziewane i ciekawe, to właśnie ono w największej mierze zachęca do zapoznania się z ostatnim tomem trylogii. Rozpoczęty wątek można ciekawie rozwinąć.

Zbliżam się już ku końcowi, ale krótko wspomnę jeszcze o postaciach. Główna bohaterka była interesującą postacią, nie denerwowała mnie często, nie będę ukrywać, że nie zdarzały się takie momenty, ale były rzadkie. Po części rozumiałam jej motywy działania, ale pewne kwestie, które pomijała w moim odczuciu były oczywiste. Nie podobała mi się całkowicie sprawa z Talbotem, nie rozumiem jak ona mogła nie widzieć tego, co miało nastąpić potem. Co do reszty postaci, sądzę, że ciekawą kreacją wykazała się przyjaciółka Grace, jakoś tak miło ją wspominam. Talbot taki za bardzo przerysowany, przez to sztuczny. Rodzinka Grace była tłem, pojawiała się nieczęsto, ale też dawała się zapamiętać, nie zlewała się w niewyraźną plamę. Ostatnia postacią, o której wspomnę był Daniel. Wydawał mi się trochę przygaszony, nieobecny, jednak to w pewnym stopniu pasowało do wydarzeń, które się rozgrywały. Szkoda tylko, ze na początku również tak się stało. Trochę zabrakło mi w jego postaci charakteru, jakiejś ciemnej strony, autorka w tym tomie niesamowicie go ugrzeczniła, przez co różnił się od swojej pierwotnej wersji. Taka kserokopia, ale może mocniejsza odbitka wyjdzie w kolejnym tomie.

Na plus muszę uznać niesamowitą, niecodzienną i charakterystyczną okładkę. Dla mnie jedt ona niesamowita. Doskonale zgrywa się z poprzednią częścią, ma zachowany podobny schemat, prosta i w pewnym stopniu magiczna. Mnie urzekła.

Rok jest długim okresem czasu w zakresie czytelniczym, a przynajmniej moim. Pomiędzy pierwszą częścią serii, a jej kontynuacją zdążyłam zapoznać się z wieloma innymi pozycjami i teraz patrzę na serię trochę inaczej. Bree Despain stworzyła ciekawą książkę, jednak nie niezwykłą. Jestem pewna, że sięgnę po kontynuację, bo polubiłam bohaterów i chciałabym dowiedzieć się, jak zakończy się ich historia, ale nie będę do niej wracać, ani się nią zachwycać. Miło spędziłam czas, ale raczej była to jednorazowa podróż.
Ocena: dobra [4/6]

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Siedem dni razem

Lubię odkrywać nowych autorów i nowe historie. Zatapiać się w świat bohaterów i z nimi przeżywać przygody. Tym razem udałam się do Anglii i razem z ro...

zgłoś błąd zgłoś błąd