Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

McDusia

Cykl: Jeżycjada (tom 19)
Wydawnictwo: Akapit Press
6,71 (2380 ocen i 268 opinii) Zobacz oceny
10
143
9
167
8
393
7
707
6
538
5
216
4
88
3
66
2
33
1
29
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788362199938
liczba stron
291
słowa kluczowe
Borejko, Jeżycjada
język
polski
dodała
Barbara

19. tom Jeżycjady. Książka w sam raz pod choinkę! Długo wyczekiwana kolejna część „Jeżycjady” pozwala znów zajrzeć do przyjaznego domu Borejków, akurat w okresie świąt Bożego Narodzenia. Przybycie Magdusi, córki Kreski, powoduje piorunujące zmiany w spokojnym życiu rodziny, a z okazji ślubu Laury uruchamia działanie osławionego Fatum. Śmieszna, miła, ale i refleksyjna powieść Małgorzaty...

19. tom Jeżycjady.

Książka w sam raz pod choinkę! Długo wyczekiwana kolejna część „Jeżycjady” pozwala znów zajrzeć do przyjaznego domu Borejków, akurat w okresie świąt Bożego Narodzenia. Przybycie Magdusi, córki Kreski, powoduje piorunujące zmiany w spokojnym życiu rodziny, a z okazji ślubu Laury uruchamia działanie osławionego Fatum. Śmieszna, miła, ale i refleksyjna powieść Małgorzaty Musierowicz jak zwykle podnosi na duchu i krzepi, bawi do łez i uczy, skłania do zastanowienia nad sprawami wielkiej wagi.
Premiera 3 października 2012 r. ! Na Jesień ;)

 

źródło opisu: http://www.akapit-press.com.pl/sklep/p-182-McDusia

źródło okładki: http://www.musierowicz.com.pl/glowna.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 495
bewelka86 | 2013-01-18
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 16 stycznia 2013

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Zacznę od tego, że - jak wszyscy fani "Jeżycjady" - długo czekałam na kolejną powieść z tego cyklu. Premiera była ciągle przekładana i tak naprawdę nie było do końca wiadomo kiedy książka się ukaże. Sama autorka, zmęczona ciągłymi pytaniami o datę wydania, odpowiadała, że książka "wyjdzie" jak będzie gotowa. W końcu doczekaliśmy się i gdzieś na początku października "McDusia" pojawiła się w księgarniach.

Przyznam się, że udało mi się kupić ją na dwa dni przed zapowiadaną premierą, jednak nie "rzuciłam się" (jak wiele osób) na tę książkę i nie pochłonęłam jej od razu. Oddalałam przeczytanie tej powieści i ... zaczęłam czytać dwie poprzednie części - ot tak, aby sobie odświeżyć niektóre wydarzenia. Kiedy skończyłam "Sprężynę" i nadszedł czas "McDusi" jakoś nie mogłam się do niej zabrać i ... sięgnęłam po "Noelkę", aby wczuć się w świąteczny klimat. Po "Noelce" przyszła kolej na następne części serii i tak doszłam znów do "Czarnej polewki" (którą i tak przeczytałam ponownie).

Wreszcie podczas Świąt nie wytrzymałam i zaczęłam czytać "McDusię". Dodam tylko, że nie przeczytałam jej od razu - można powiedzieć, że początkowo świadomie dawkowałam ją sobie (chyba że się zapomniałam i z rozpędu przeczytałam trochę więcej niż planowałam). Sama nie wiem skąd takie "powściągliwe" czytanie - może po prostu nie chciałam jej skończyć, bo potem .... no właśnie potem już wiem wszystko i trzeba czekać (jak długo tym razem?) na kolejny tom. Dość pisania o tym jak czytałam, czas na krótką (?) refleksję z lektury...

Nie będę pisać tu o czym jest ta książka, bo ci, co przeczytali wiedzą o tym doskonale, a ci, których lektura tej pozycji jeszcze czeka na pewno nie chcieliby znać szczegółów fabuły...
Właściwie to ciężko mi jednoznacznie ocenić "McDusię", bo - jak podkreśla wiele osób - jeżycjadowe części tak mniej więcej od "Kalamburki" (albo i wcześniej) to już nie to samo co na początku. Ale i czasy są inne i bohaterowie dorastają, więc jakoś muszą się zmieniać.

Mówiąc o zmianach - największą chyba przemianę przechodzi Laura. Dla mnie zawsze była groźnym i przebiegłym Tygryskiem, którego bała się zarówno jej mama, jak i reszta rodziny (z pewnymi wyjątkami rzecz jasna). Trochę ciężko jest mi się przyzwyczaić do tej spokojnej Laury, która nie chce się kłócić ani złościć na innych, bo... już była u spowiedzi przedślubnej.

I tu dochodzimy do samego ślubu. Od początku było wiadomo, że ta część (oprócz tego, że będzie dotyczyła przyjazdu Magdy do Poznania) będzie o ślubie Laury i Adama. Przyznam się, że dość długo czekałam aż ten nowy oblubieniec Laury pojawi się na kartach książki. Od początku każdy się nim zachwyca i mówi jaki to on jest cudowny, wspaniały ... , ale samego Adama nie ma i nie ma. Przyznam się, że już myślałam, że się w ogóle nie pojawi i to całe fatum ślubne Borejków zadziała. Ale jednak doczekaliśmy się i w Wigilię Adam przychodzi w końcu do Borejków.

Z tego ślubno-weselnego wątku na pewno najlepszy jest m.in. Bernard i jego tort:D oraz całe do zamieszanie związane z jego komórką i podróżą do Zamościa w celu dostarczenia pantofelków Anieli. I tu pewna rozbieżność: Bernard twierdzi, że w Zamościu mają być na wieczorze sylwestrowym u burmistrza tego miasta, ale... Zamość nie ma burmistrza tylko prezydenta. Cóż, być może to drobne niedopatrzenie, bo liczba mieszkańców faktycznie nie przekracza 100 tysięcy (a wtedy na czele miasta stoi prezydent), ale ...

Wróćmy do tego, co jeszcze mi się spodobało, a chodzi o strój Laury w dniu ślubu. Zdecydowanie bardziej pasował mi ten kostiumik babci niż ta strojna suknia i tiulowy welon z plastikowymi (sic!) konwaliami. Scena w łazience i plecenie wianka były świetne - tu znów przydał się jakże zapobiegawczy Józinek, który nawet w kieszeni eleganckich spodni ma przy sobie ... biały drucik:)

Z kolei wątek Janusza Pyziaka, bo i on tu się pojawia, został - jak dla mnie - zbyt pobieżnie potraktowany. Niby przyjechał na ślub córki - przyjęty został jak się tego należało spodziewać (jak zwykle wielkoduszna Gabriela i Ignacy, który wciąż nazywa go Juliuszem). Przeprasza i .. odjeżdża (być może na zawsze). Nie wiem, może autorka chciała się w ten sposób jakoś pozbyć tej postaci z serii (choruje) i jakoś zakończyć ten wątek. Zobaczymy w kolejnej części czy do tego wróci.

I wreszcie - główna bohaterka - Magda. Czy ją polubiłam? - ciężko powiedzieć. Trochę tak, trochę nie. Pewne jej zachowania wydają się dziwne (np. pocałunek). Poza tym, cały czas myśli i patrzy na Józefa, a to Ignaś się w niej kocha i w finale ... wiemy jak jest. Magda ma odzwierciedlać współczesne nastolatki - stąd może dlatego - starszym czytelniczkom "Jeżycjady" wydaje się nudna, nieciekawa i inna od dotychczasowych bohaterek. Takie czasy?

To jeszcze tylko słówko o Staszce (vel Trolli). Właściwie to można się było spodziewać podobnego finału (?) tej znajomości z Józefem. Kiedyś musiało mu przejść i trzeba to było jakoś rozwiązać. Ale z sympatycznej i lubianej przez wszystkich dziewczyny trochę mało zostało. Dość trafnie odbiera to Ignaś: "wydała mu się nieco stara, dziwnie odmieniona, zanurzona w swym nowym życiu jak w lakierze, który ją jakoś wygładził, usztywnił i zmienił nawet wyraz jej twarzy"*.

Mogłabym długo jeszcze komentować poszczególne wydarzenia czy zachowania niektórych osób, ale .. o tym lepiej porozmawiać niż pisać, dlatego kończę już swój wywód.

Podsumowując: oceniam tę część na 7 (z małym minusem, ale darujmy sobie te pewne niuanse). Na tle innych części "Jeżycjady" rzeczywiście wypada nieco blado, co widać nawet po rankingach, gdzie "McDusia" plasuje się często na ostatnim miejscu w tej serii.

Niemniej jednak będę bronić tej książki, gdyż lektura ta sprawiła mi dużo przyjemności (którą starałam się sobie dawkować, bo jakoś nie chciałam, aby to się szybko skończyło). Fanom twórczości M.M. zdecydowanie polecam i z niecierpliwością czekam na następne części.

*Małgorzata Musierowicz, "McDusia", s. 125.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zawód: Programista

Macieju, dziękuję za książkę! Książkę przeczytałem w godzinach porannych, czyli udało mi się wprowadzić nowy nawyk ( poranne wstawanie). Książka wzór,...

zgłoś błąd zgłoś błąd