Zawsze mieszkałyśmy w zamku

Tłumaczenie: Ewa Horodyska
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
7,34 (108 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
10
9
16
8
24
7
26
6
22
5
5
4
3
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
We Have Always Lived in The Castle
data wydania
ISBN
83-06-02647-0
liczba stron
189
słowa kluczowe
Zawsze, mieszkałyśmy, zamku
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Mericat Blackwood mieszka w rodzinnej posiadłości ze swą siostrą Constance i wujem Julianem. Nie tak dawno temu rodzina liczyła siedmiu członków - do czasu, kiedy pewnej nocy do cukiernicy trafiła śmiertelna dawka arszeniku. Uwolniona od zarzutu morderstwa Constance wróciła do domu, gdzie Mericat robi wszystko, by uchronić ją przed natarczywością i wrogością miejscowej społeczności. Dni...

Mericat Blackwood mieszka w rodzinnej posiadłości ze swą siostrą Constance i wujem Julianem. Nie tak dawno temu rodzina liczyła siedmiu członków - do czasu, kiedy pewnej nocy do cukiernicy trafiła śmiertelna dawka arszeniku. Uwolniona od zarzutu morderstwa Constance wróciła do domu, gdzie Mericat robi wszystko, by uchronić ją przed natarczywością i wrogością miejscowej społeczności. Dni upływają w dosyć szczęśliwym odosobnieniu, aż pewnego dnia do posiadłości przybywa kuzyn Charles.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1345

Nie z każdej książki, pisząc recenzję o niej, da się wycisnąć milion słów. Tym razem, jak widać będę oszczędny w słowach, ale jednocześnie postaram się zostawić jak najwięcej powodów, argumentów przemawiających za tym, aby bez wahania sięgnąć po tę książkę...

Po pierwsze...
Anormalny, wręcz maniakalny klimat książki zalewa naszą wyobraźnię schizofreniczną, obłąkaną treścią, w której nie brakuje wyszukanej, ironiczno - łagodnej treści, o wysublimowanej estetyce słów...

Po drugie...
Bohaterowi są tak fantastycznie naszkicowani, z tak wielką wyrazistością, intensywnością osobowości, charyzmą bijącą z daleka, że ręce same składają się do oklasków...Zachowują się jakby trwali w jakimś amoku, stanie dziwnej, niepokojącej psychozy, na wpół rąbnięci, konkretnie zwichnięci psychicznie.
Izolują się przed światem, zamykając się niewidzialnym murem...Każde z nich ma ku temu określony i zgoła odmienny powód...
Merricat Blackwood zatrzaśnięta we własnym ciele, snuje w myślach makabryczne sceny, brutalne w swym wymiarze, okryte płaszczem cierpienia, tortury. Wszystkie te jej wyobrażenia są pozbawione litości. Wychodząc poza teren swojej posiadłości, widząc i przechodząc obok ludzi, szczerze ich nienawidzi, życzy im jak najgorzej. Najchętniej rozdeptałaby wszystkich niczym robactwo.
****
"Ich języki spłoną, pomyślałam, poczują się tak, jakby połykali ogień. Ich gardła spłoną wypowiadając słowa, a w brzuchach poczują pożar gorętszy niż tysiąc płomieni." ( str. 26 - 27 )
****
Jako jedyna w swym domu co jakiś czas, rytualnym zwyczajem wybiera się na zakupy do prowincjonalnego miasteczka, znajdującego się bardzo blisko jej posiadłości. W swym paranoicznym umyśli sądzi, że każdy się na nią gapi, a jej obecność przyciąga spojrzenia, każdego kogo napotka...Bardzo przywiązana do swojej równie wyobcowanej siostry Constance i wujka Juliana, sparaliżowanego, starszego człowieka, u którego poziom odosobnienia i poczucia alienacji jest tak samo, w chory sposób skrzywione i wyolbrzymione, jak u Merricat i Constance

Po trzecie...
Kot Jonasz tak charakterystyczny, tak osobliwy, niczym Church z "Cmętarza zwieżąt" Stephena Kinga... Kocia osobowość pasuje idealnie do tak odchylonej od normy i niezrównoważonej treści. Koty moją w sobie coś tak demonicznego, hipnotyzującego, makiawelicznego, opętańczego...Ich nikczemy, szyderczy, faryzejski, bałamutny charakterek jest ich znakiem rozpoznawczym. Nieraz byłem świadkiem sceny, w której wielki, potężny pies, z wściekłością wymalowaną na pysku doskakuje do kota i po chwili ucieka gdzie pieprz rośnie, porażony siłą psychiki, nic nierobiącego sobie z tego na pozór groźnego ataku...W relacjach z kotem i człowiek musi sobie zasłużyć na jego specjalne względy...

Po czwarte...
Posiadłość, której urok i magia przenoszą czytelnika w niezwykły świat wyobraźni. Czytając czujemy się jak w "Rebece" Daphne de Mourier albo "Draculi" Brama Stokera. Nasza obecność w tym domu, w tym miejscu jest tak namacalna, jakbyśmy kroczyli korytarzami jakiegoś nawiedzonego domu, gdzie każdy cień rzuca swe złowrogie spojrzenie...

Po piąte...
Makabryczny historia z przeszłości doczepiona do fabuły. Ona ciągnie się w treści. Bohaterowie cały czas do niej wracają. Osadzona jest tak żywo w ich pamięci, że wspomnienia, o których mówią malują, w umyśle czytelnika mrożące w żyłach sceny...

Po szóste...
Shirley Jackson..., autorka, która w czasie swojej twórczej esencji stawiana jest na czele z współczesnymi pisarzami, u których dominuje klimat grozy...Mianowicie porównuje się ją do Neila Gaimana, Richarda Mathesona, no i oczywiście Stephena Kinga. Wielkrotnie już, czytając książki Kinga spotkałem się z jego niezwykłym uznaniem dla jakości tej pisarki. Myślę, że w pewnej części, inspirował się trochę jej warsztatem literackim. Najbardziej wychwalał inną jej powieść "Nawiedzony", więc jeśli będę miał okazję, to po tę książkę również chciałbym sięgnąć. Gdyby nie on, przeszedłbym obok tej autorki obojętnie i przechadzając się korytarzami biblioteki nawet bym jej nie zauważył...

Myślę, że dostarczyłem wystarczających powodów, by zachęcić do przeczytania tej książki...

By jeszcze bardziej dosmakować moje uznanie dla tej książki, napiszę coś jeszcze...Otóż bohaterowie o takich osobowościach, mieszkający w takim, a nie innym miejscu, izolujący się od całej reszty to jedno...Po drugiej stronie medalu jest stanowisko mieszkańców tego prowinjonalnego miasteczka. Kto skusi się na tę książkę, będzie miał okazję przekonać się do jakich zachowań i do czego ogólnie jest zdolna niewielka społeczność wobec izolujących się od nich, jednocześnie bardzo bogatych, ukrywających pewną historię z przeszłości, ludzi...

Jest coś w tej książce przyciągającego uwagę. Zabiera czytelnikowi rzeczywistość, przenosząc go w niezwykły, mroczny, niepokojący świat fikcji, który do złudzenia przypomina schemat naszej prawdziwej rzeczywistości...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Skaza

Z kryminałami jest jak z psami: albo nam przypadną do gustu, albo nie. Czasem pies wydaje się być ładny, bo merda i się łasi, ale coś nam nie pasuje w...

zgłoś błąd zgłoś błąd