Ziemia dyktatorów. O ludziach, którzy ukradli Afrykę

Okładka książki Ziemia dyktatorów. O ludziach, którzy ukradli Afrykę autora Paul Kenyon, 9788323346128
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Ziemia dyktatorów. O ludziach, którzy ukradli Afrykę
Paul Kenyon Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego Seria: Mundus reportaż
480 str. 8 godz. 0 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Mundus
Tytuł oryginału:
Dictatorland: The Men Who Stole Africa
Data wydania:
2019-09-16
Data 1. wyd. pol.:
2019-09-16
Data 1. wydania:
2019-06-01
Liczba stron:
480
Czas czytania
8 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788323346128
Tłumacz:
Joanna Gilewicz
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ziemia dyktatorów. O ludziach, którzy ukradli Afrykę w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Ziemia dyktatorów. O ludziach, którzy ukradli Afrykę i



Przeczytane 1825 Opinie 403 Oficjalne recenzje 280

Opinia społeczności książki Ziemia dyktatorów. O ludziach, którzy ukradli Afrykęi



Książki 4027 Opinie 3063

Oceny książki Ziemia dyktatorów. O ludziach, którzy ukradli Afrykę

Średnia ocen
7,8 / 10
161 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Ziemia dyktatorów. O ludziach, którzy ukradli Afrykę

avatar
839
298

Na półkach:

Imperializm i kolonializm nie był dobry ani uczciwy dla rdzennych mieszkańców Afryki. Jednak wzajemne ludobójstwo, terror i ordynarne zawłaszczanie na własność całych krajów w zasadzie od razu po uzyskaniu niepodległości, było chyba jeszcze gorsze.

Imperializm i kolonializm nie był dobry ani uczciwy dla rdzennych mieszkańców Afryki. Jednak wzajemne ludobójstwo, terror i ordynarne zawłaszczanie na własność całych krajów w zasadzie od razu po uzyskaniu niepodległości, było chyba jeszcze gorsze.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
774
298

Na półkach:

Rewelacyjnie napisana, choć niesłychanie przykra i smutna historia kilku krajów Afryki (Kongo, Zimbabwe, Nigeria, Libia, Wybrzeże Kości Słoniowej, Gwinea Równikowa),a właściwie ludzi nimi rządzących. Historia o tym, jak po zachłyśnięciu się wolnością w latach 60-tych (lub później jak w Rodezji-Zimbabwe) i po względnym sukcesie gospodarczym (WKŚ było w pewnym momencie 15 krajem na świecie pod względem bogactwa),większość krajów afrykańskich pogrążyła się w kryzysie, wywołanym w większości przez dyktatorskie zapędy rządzących (Mugabe, Mobutu, Kadafi, Houphuet-Boigny, Mbasogo),ich manię wielkości (wielkie pałace, kościoły, przesadzone inwestycje,),wszechobecną korupcję, plemienny partykularyzm i nieumiejętność poradzenia sobie z rozwojem i zmianami na świecie.
Historia o tym, jak bogactwa naturalne doprowadziły do ekstremalnej biedy całych społeczeństw (poza większą lub mniejszą garstką notabli żerujących na władzy),wreszcie historia o tym, jak mocarstwa zachodnie najpierw wydrenowały znaczną część bogactw naturalnych i ludnościowych Afryki, a następnie porzuciły Afrykę z dnia na dzień (choć trzeba przyznać, że bardzo duża w tym zasługa samych Afrykanów, którzy po odzyskaniu niepodległości nie chcieli się "zniżać" do współpracy z Europejczykami (wyjątkiem WKŚ, co przyniosło przez kilkanaście lat spektakularne sukcesy)),a co więcej następnie wspierały większość dyktatorów, wybierając tzw. mniejsze zło (lepszy "nasz" dyktator, niż współpracujący z ZSRR.
Strasznie smutno się to czyta widząc, że naprawdę historia wielu krajów mogła potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby trafili się mądrzejsi rządzący. No ale widać każdy kraj musi przejść przez całe cykle rządzenia od dyktatur i niewolniczego traktowania poddanych, przez monarchie (lub rządy w stylu monarchii) aż do sensownej demokracji, co w Afryce pewnie jeszcze trochę potrwa.
Sama książka napisana bardzo przystępnym językiem, bez wielu dat i nazwisk (choć notatek zrobiłem sobie kilkadziesiąt stron) i czyta się ją jak najlepszy kryminał (bo i wiele historii jest czysto kryminalnych). Naprawdę warto. A jeszcze bardziej w połączeniu z Historią Współczesnej Afryki Martina Mereditha, w której wiele historii z tej książki jest rozbudowanych lub opisanych z innego punktu widzenia.

Rewelacyjnie napisana, choć niesłychanie przykra i smutna historia kilku krajów Afryki (Kongo, Zimbabwe, Nigeria, Libia, Wybrzeże Kości Słoniowej, Gwinea Równikowa),a właściwie ludzi nimi rządzących. Historia o tym, jak po zachłyśnięciu się wolnością w latach 60-tych (lub później jak w Rodezji-Zimbabwe) i po względnym sukcesie gospodarczym (WKŚ było w pewnym momencie 15...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
830
526

Na półkach:

Trudno określić uczucie, jakie towarzyszyło mi podczas lektury „Ziemi dyktatorów”. Było mi przykro i czułam złość, gdy czytałam o ludzkiej niegodziwości i okrucieństwie oraz całkowitej obojętności zachodnich państw na to, co robili zbrodniarze, z którymi tak chętnie pozowali do zdjęć i podawali sobie ręce europejscy i amerykańscy rządzący. Jednocześnie byłam zachwycona różnorodnością Afryki i dostrzegałam zawsze promyczek nadziei, kiedy czytałam o ludziach, którzy nawet pomimo przeciwności losu i codziennych próbach przetrwania, dalej parli do przodu, starając się zachować optymizm.

Wbrew pozorom Kenyon nie pisze tylko o dyktatorach. Jasne, jego narracja przede wszystkim skupia się na m.in. Mobutu Sese Seko, Robercie Mugabe, Mu’ammarze al-Kaddafim czy Sanim Abachu, ale to nie są do końca ich biografie. Od nich i na nich kończy się opowieść, ale przy okazji sporo dowiadujemy się o historii rządzonych przez nich państw, polityce XX wieku i różnych nurtach społecznych. Brytyjski dziennikarz w fenomenalny sposób łączy ze sobą ludzkie życiorysy i tka z nich niesamowicie ciekawą opowieść, bardzo pouczającą, a jednocześnie nie moralizatorską.

Afryka to olbrzymi kontynent, z niesamowitym potencjałem i wieloma wspaniałymi ludźmi. Niestety wielu z nich miało pecha, że rządy w ich krajach przejęli zupełnie nie nadający się do tego ludzie.

Trudno określić uczucie, jakie towarzyszyło mi podczas lektury „Ziemi dyktatorów”. Było mi przykro i czułam złość, gdy czytałam o ludzkiej niegodziwości i okrucieństwie oraz całkowitej obojętności zachodnich państw na to, co robili zbrodniarze, z którymi tak chętnie pozowali do zdjęć i podawali sobie ręce europejscy i amerykańscy rządzący. Jednocześnie byłam zachwycona...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

861 użytkowników ma tytuł Ziemia dyktatorów. O ludziach, którzy ukradli Afrykę na półkach głównych
  • 659
  • 188
  • 14
119 użytkowników ma tytuł Ziemia dyktatorów. O ludziach, którzy ukradli Afrykę na półkach dodatkowych
  • 62
  • 20
  • 12
  • 10
  • 6
  • 5
  • 4

Tagi i tematy do książki Ziemia dyktatorów. O ludziach, którzy ukradli Afrykę

Inne książki autora

Paul Kenyon
Paul Kenyon
Paul Kenyon jest wielokrotnie nagradzanym brytyjskim dziennikarzem śledczym, producentem filmowym i dziennikarzem telewizyjnym. Pracuje jako korespondent dla BBC, relacjonując międzynarodowe konflikty, ze szczególnym uwzględnieniem kontynentu afrykańskiego. W 2009 roku został uhonorowany tytułem dziennikarza śledczego roku Royal Television Society za cykl filmów dokumentujących najniebezpieczniejszy szlak migracyjny przez Saharę. Jako pierwszy reporter obserwował w 2011 roku wojnę domową w Libii.  Jest też laureatem prestiżowej Nagrody Brytyjskiej Akademii Filmowej.  
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

W poszukiwaniu granic Ameryki. Wyprawa Lewisa i Clarka Stephen E. Ambrose
W poszukiwaniu granic Ameryki. Wyprawa Lewisa i Clarka
Stephen E. Ambrose
To grube, opasłe tomisko czyta się jednym tchem. Nie skupia się na bohaterach w trójgraniastych kapeluszach ani mapach rysowanych przy świecy. To jest książka o ludziach, którzy weszli w środek kontynentu, nie mając pojęcia, czy da się z niego wrócić. Lewis i Clark nie ruszyli w zwykłą podróż. Oni ruszyli w nieznane, które nie miało interesu w tym, żeby ktokolwiek je mapował. Rzeki płynęły nie tam, gdzie powinny. Góry rosły szybciej niż ambicje. Kompas bywał sugestią, a nie prawem. „W poszukiwaniu granic Ameryki” czyta się jak raport z długiego oblężenia, gdzie przeciwnikiem jest przestrzeń, pogoda i własne złudzenia. To jest książka o ludziach, którzy myśleli, że przejdą kontynent jak szeroką ulicę, a trafili na dziki, obojętny świat, który nie znał słowa „misja”. Każda strona pachnie mokrą skórą, prochem i gnijącym zapasem. Autor nie robi z ekspedycji pomnika. Nie ma tu patriotycznych fanfar ani triumfalnych flag na szczytach. Jest za to mozolne przesuwanie granicy o kilka mil dziennie — często wbrew rozsądkowi. Najciekawsze w tej książce nie są mapy. Są momenty, kiedy wyprawa prawie się rozpada: choroby, głód, napięcia między ludźmi i świadomość, że droga powrotna wcale nie jest bliżej niż ta do przodu. Indianie nie są tu tłem. Są żywym testem cywilizacji, która dopiero nadciąga. Spotkania bywają pomocne, nieufne, czasem lodowate — jakby obie strony przeczuwały, że to spotkanie będzie miało konsekwencje dłuższe niż sama wyprawa. Styl książki jest surowy, rzeczowy, ale właśnie przez to uderza. Im mniej emocji na papierze, tym więcej ich w głowie czytelnika. To narracja ludzi, którzy nie mieli czasu na metafory — bo musieli przeżyć kolejny dzień. „W poszukiwaniu granic Ameryki” to książka o narodzinach mitu, cenie map, o tym, że imperia zaczynają się od zmęczonych ludzi brodzących w rzece po pas. To lektura dla tych, którzy wiedzą, że historia nie pachnie chwałą, tylko potem i strachem.
a_m_banita - awatar a_m_banita
oceniła na93 miesiące temu
Powrót rosyjskiego lewiatana Siergiej Miedwiediew
Powrót rosyjskiego lewiatana
Siergiej Miedwiediew
Powieść Siergieja Miedwiediewa to lektura obowiązkowa dla każdego, kto próbuje zrozumieć, dlaczego współczesna Rosja podąża drogą, która dla zachodniego obserwatora wydaje się samobójczym skokiem w przeszłość. Przyznając tej książce ocenę 7/10, doceniam przede wszystkim jej błyskotliwość analityczną i bezlitosną szczerość, choć momentami eseistyczny styl autora bywa tak gęsty od metafor, że wymaga od czytelnika ogromnego skupienia. Tło i atmosfera: Rosja jako stan umysłu Miedwiediew nie pisze klasycznej rozprawy politologicznej. Tworzy raczej portret psychologiczny całego narodu i państwa. Atmosfera tej książki jest duszna, naznaczona poczuciem nieuchronności i narastającego autorytaryzmu. Autor opisuje Rosję jako kraj, który świadomie wypowiedział wojnę nowoczesności. Czuć tu chłód kremlowskich korytarzy, ale i mróz syberyjskich przestrzeni, które Miedwiediew interpretuje nie jako geografię, lecz jako ideologię. Atmosfera książki oscyluje między groteską a horrorem – od absurdalnych zakazów importu zachodniej żywności po mroczną celebrację kultu śmierci i wojny. Toposy: Lewiatan, przestrzeń i wojna Głównym toposem książki jest tytułowy Lewiatan – Hobbesowska koncepcja państwa-potwora, które pożera jednostkę w zamian za iluzoryczne bezpieczeństwo. Miedwiediew dzieli swoją analizę na cztery części: wojnę o przestrzeń, wojnę o symbole, wojnę o ciało i wojnę o pamięć. Topos przestrzeni jest tu kluczowy; autor twierdzi, że Rosja nie posiada terytorium, ona nim „włada”, traktując ziemię jako zasób do ekspansji, a nie miejsce do życia. Pojawia się również topos „oblężonej twierdzy”, w której rosyjskie społeczeństwo jest tresowane do nienawiści wobec wszystkiego, co obce. To wizja państwa, które karmi się resentymentem i mitem o własnej wyjątkowości. Realia: Anatomia putinizmu Miedwiediew z chirurgiczną precyzją oddaje realia życia w systemie, który autor nazywa „suwerenną biurokracją”. Opisuje mechanizmy korupcji, propagandę sukcesu i postępującą militaryzację życia codziennego. Realizm tej książki uderza najbardziej w opisach tzw. „arkuizmu” – dążenia do archaizacji społeczeństwa. Autor pokazuje, jak zaawansowane technologie są wykorzystywane do szerzenia średniowiecznych wręcz idei. To obraz kraju, w którym prawda stała się kategorią płynną, a jedyną twardą walutą jest lojalność wobec cara. Postacie kobiece: Ciało jako pole bitwy Choć książka koncentruje się na mechanizmach władzy, warto zwrócić uwagę na to, jak Miedwiediew traktuje postacie kobiece i szerzej – rolę kobiet w rosyjskim Lewiatanie. Autor analizuje „wojnę o ciało”, pokazując, jak państwo próbuje przejąć kontrolę nad rozrodczością i moralnością. Kobieta w tej narracji często staje się symbolem tradycyjnych wartości, którymi Kreml wyciera sobie usta, by walczyć z „rozpasaniem Zachodu”. Jednocześnie Miedwiediew wspomina o oporze – o matkach poległych żołnierzy czy aktywistkach, które jako jedne z nielicznych mają odwagę rzucić wyzwanie potworowi. To tragiczny obraz kobiet uwięzionych między rolą „strażniczek domowego ogniska” a ofiarami systemu wysyłającego ich synów na śmierć. Podsumowując, Powrót rosyjskiego lewiatana to diagnoza bolesna i przenikliwa. Miedwiediew pokazuje, że potwór nie wrócił z zewnątrz – on zawsze drzemie w fundamentach rosyjskiej państwowości, czekając na odpowiedni moment, by znów pożreć wolność.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu
Księżycowy pył. W poszukiwaniu ludzi, którzy spadli na ziemię Andrew Smith
Księżycowy pył. W poszukiwaniu ludzi, którzy spadli na ziemię
Andrew Smith
Fascynująca, choć momentami nierówna wyprawa śladami dwunastu ludzi, którzy mieli przywilej stąpania po powierzchni Srebrnego Globu. Autor, brytyjski dziennikarz, wyrusza w podróż po Stanach Zjednoczonych, by odnaleźć żyjących astronautów misji Apollo i zapytać ich o jedno: jak to jest wrócić do normalnego życia po tym, jak dotknęło się innej planety? Siłą tej książki nie jest techniczna strona lotów kosmicznych, lecz ich wymiar psychologiczny i socjologiczny. Smith genialnie wyłapuje kontrast między monumentalnością osiągnięć programu NASA a prozą życia emerytowanych zdobywców kosmosu. Spotykamy ludzi, którzy zostali malarzami, kaznodziejami, biznesmenami, a nawet takimi, którzy po powrocie zmagali się z głęboką depresją. Autor analizuje, jak niemożliwe do opisania doświadczenie wyjścia poza ziemską atmosferę zmieniło ich postrzeganie Boga, polityki i drugiego człowieka. Nostalgia za przyszłością Smith pisze z perspektywy pokolenia, które dorastało w cieniu lądowania na Księżycu i wierzyło, że w roku 2000 będziemy latać na wakacje na Marsa. W książce pobrzmiewa silna nuta melancholii za czasami, gdy ludzkość patrzyła w górę z optymizmem. To nie tylko biografia astronautów, ale też biografia pewnej ery, która skończyła się wraz z ostatnim krokiem Gene’a Cernana na powierzchni Księżyca. Smith pisze stylem bardzo osobistym, niemal pamiętnikarskim. I tu pojawia się powód, dla którego ocena to 6/10. Autor zbyt często zbacza w stronę dygresji o własnym życiu, dzieciństwie i przemyśleniach, które nie zawsze wnoszą coś wartościowego do tematu głównego. Książka jest przez to nieco przegadana i momentami traci tempo. Czytelnik nastawiony na konkretną historię eksploracji może poczuć się znużony opisami podróży wynajętymi samochodami czy detalami z życia prywatnego autora. Podsumowanie: 6/10 „Księżycowy pył” to pozycja wartościowa, bo pokazuje ludzką twarz technologii. Przypomina, że za wielkimi sukcesami stoją krusi ludzie, którzy po powrocie na Ziemię musieli na nowo nauczyć się żyć w grawitacji codzienności. Mimo pewnych dłużyzn i nadmiernego skupienia autora na sobie, jest to lektura obowiązkowa dla tych, których fascynuje nie tyle to, jak polecieliśmy na Księżyc, ale co z nami zrobił ten wielki skok dla ludzkości. To smutna, ale piękna opowieść o tym, że najtrudniejszą misją wcale nie był lot w kosmos, lecz powrót do domu.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na610 dni temu
Nic osobistego. Sprawa Janusza Walusia Cezary Łazarewicz
Nic osobistego. Sprawa Janusza Walusia
Cezary Łazarewicz
„Zabiłem człowieka, ale nie czuję się mordercą. Czułem się żołnierzem na wojnie, której nikt inny nie chciał wypowiedzieć”. Cezary Łazarewicz, laureat Nagrody Nike, w swojej książce Nic osobistego. Sprawa Janusza Walusia podejmuje się zadania niezwykle trudnego: próby zrozumienia człowieka, który dla jednych jest bezwzględnym rasistą i mordercą, a dla innych ostatnim „żołnierzem wyklętym” walczącym z komunizmem. Autor z reporterską rzetelnością prześwietla życiorys Polaka, który w 1993 roku zastrzelił Chrisa Haniego, lidera południowoafrykańskich komunistów, niemal doprowadzając RPA na skraj wojny domowej. Moja ocena to solidne 7/10: to reportaż chłodny, analityczny i niezwykle potrzebny, choć momentami pozostawiający czytelnika z poczuciem poznawczego dystansu. Reporterskie śledztwo w cieniu apartheidu Siłą Łazarewicza jest jego niechęć do łatwych ocen. Autor nie staje po żadnej ze stron, lecz z niemal chirurgiczną precyzją rekonstruuje drogę Walusia – od radomskiego dzieciństwa, przez emigrację do RPA, aż po radykalizację w szeregach afrykanerskiej prawicy. Fascynujące są fragmenty opisujące duszny klimat schyłkowego apartheidu, w którym lęk przed zmianą mieszał się z fanatyzmem. Łazarewicz świetnie oddaje mechanizm, w którym przeciętny człowiek, wiedziony specyficznie pojmowanym poczuciem misji, staje się narzędziem w rękach wielkiej polityki. Warsztatowo książka jest bez zarzutu – krótkie, mięsiste zdania i doskonały research sprawiają, że przez tę historię płynie się z niesłabnącym zainteresowaniem. Autor unika taniej sensacji. Zamiast skupiać się wyłącznie na samym momencie zamachu, analizuje jego konsekwencje – zarówno te globalne, jak i osobiste. Portret Walusia, który wyłania się z rozmów i dokumentów, jest wielowymiarowy i przerażająco ludzki. To studium człowieka, który uwierzył we własną mitologię, stając się więźniem idei nawet dekady po upadku systemu, z którym walczył. Mimo ogromnej wartości dokumentalnej, książka bywa momentami nużąca w partiach dotyczących zawiłości prawnych i procedur związanych z procesem ułaskawieniowym. Choć są one kluczowe dla zrozumienia dzisiejszej sytuacji Walusia, narracja traci w tych miejscach swój reporterski pazur. Do pełnej ósemki zabrakło mi także nieco szerszego nakreślenia tła społecznego współczesnego RPA, co pozwoliłoby lepiej zrozumieć, dlaczego ta sprawa wciąż budzi tak gigantyczne emocje po obu stronach barykady. Nic osobistego to ważny głos w dyskusji o granicach ideologii i cenie, jaką płaci się za radykalizm. Cezary Łazarewicz napisał książkę, która nie daje łatwych odpowiedzi, ale zmusza do zadania trudnych pytań o naturę zła i sprawiedliwości. To lektura obowiązkowa dla fanów reportażu, którzy od czarno-białych schematów wolą skomplikowane odcienie szarości.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na713 dni temu
Gareth Jones. Człowiek, który wiedział za dużo Mirosław Wlekły
Gareth Jones. Człowiek, który wiedział za dużo
Mirosław Wlekły
Książka "Gareth Jones. Człowiek, który wiedział za dużo" ma charakter reportażu biograficznego. Przybliża czytelnikowi postać młodego walijskiego dziennikarza, będącego, przez kilka lat, zaufanym sekretarzem znanego brytyjskiego liberała i opiniotwórczego polityka Lloyda George'a. Gareth Jones to jednoznacznie pozytywny bohater, ale jego charakter jest złożony. Był człowiekiem dobrze wykształconym, obdarzonym wyjatkowo przenikliwym zmysłem politycznym i wyróżniającym się bezkompromisowym dążeniem do ukazywania prawdy, a jednocześnie osobą naiwną w ocenie intencji bliźnich. Wszystkie te cechy sprawiły, że życie Walijczyka trwało bardzo krótko i zakończyło się tragicznie. Gareth Jones znał rosyjski, niemiecki, francuski, był bardzo dobrze zorientowanym i docenianym, młodym dziennikarzem, który rozumiał współczesność i świetnie rozszyfrowywał polityczne mechanizmy. W propagandowej grze Hitlera i Stalina z Zachodem widział niepokojące rysy, coś, czego inni nie dostrzegali bądź dostrzegali, ale z rozmysłem to ignorowali. Jones nie uznawał dziennikarstwa, które rezygnuje z rzetelności i traktuje fakty w sposób dość swobodny, raczej starając się odpowiedzieć na określone zamówienie polityczne bądź ideowe. Uważał, że podstawowym obowiązkiem dziennikarza jest dogłębne poznanie faktów i ujawnianie prawdy. W tamtych burzliwych czasach okazało się to jednak bardzo trudne – nikt nie chciał słuchać prawdy o tym, co na własne oczy zobaczył Walijczyk na terroryzowanej przez bolszewików ukraińskiej prowincji w 1933 r. Wykorzystując oficjalną zgodę Rosjan na odwiedzenie fabryki traktorów, młodzieniec nielegalnie opuścił pociąg, którym podróżował i pieszo przemierzył kilka ukraińskich wsi, w których szerzyła się śmierć na skutek niewyobrażalnej klęski głodu sztucznie wywołanej przez bolszewików na rozkaz Stalina. Ta podróż oczywiście nie mogła zostać niezauważona przez Rosjan. Młody dziennikarz otrzymał ostatecznie eskortę mundurowego i trafił na czarną listę NKWD. Gdyby Gareth Jones nie był postrzegany przez Rosjan jako zaufany współpracownik Lloyda George'a, z tej podróży zapewne nigdy by nie wrócił. Ale chociaż wrócił cały i zdrowy w zachodnim świecie uznano, że złamał niepisane zasady dyplomacji i naraził na szwank wiarygodność prominentnych polityków (m.in. Lloyda George'a),którym zależało na utrzymaniu dobrych relacji z ZSRR. Po opublikowaniu pierwszych artykułów o Hołodomorze młody Walijczyk był publicznie ignorowany, ośmieszany, deprecjonowany i szantażowany, a decyzja o publikacji kolejnych artykułów o tym, co zobaczył podczas Wielkiego Głodu, została odrzucona przez cały brytyjski establishment. Życie Garetha Jonesa miało tragiczny finał. Pomimo tego, że ostatni akt tej tragedii nie rozegrał się na terytorium ZSRR, istnieją poszlaki, wskazujące na to, że zamieszane było w nią NKWD. Wtedy jednak zachodni świat nie znał prawdziwego oblicza tych służb i także wcale nie zmartwił się śmiercią niesfornego dziennikarza. Książka zawiera dużo dobrze udokumentowanych informacji historycznych na temat wydarzeń politycznych mających miejsce w Europie i na świecie w latach 1930 - 1935. Autor zachował idealny balans pomiędzy prezentacją biografii swojego bohatera a ukazywaniem faktów historycznych. Nie zapomniał także o ukazaniu wątku polskiego, trudnych relacji polsko - niemieckich, polsko - rosyjskich, nieprzyjaznego stosunku brytyjskich polityków do Piłsudskiego po 1926 r. oraz nieskrywanej na Zachodzie niechęci do rządów sanacyjnych w II Rzeczpospolitej. Interesujące są również wątki związane z żyjącymi wówczas znanymi pisarzami takimi jak George Orwell i Bernard Shaw. Reportaż został oparty na publikacjach historycznych, dokumentach archiwalnych oraz na materiale reporterskim zgromadzonym przez samego autora. Mirosław Wlekły postanowił bowiem przemierzyć trasę, którą przez ukraińskie wsie w okresie Wielkiego Głodu wędrował Gareth Jones. Reporter przejrzał tamtejsze archiwa i rozmawiał z miejscowymi. Czas tej podróży nie sprzyjał jednak zbieraniu danych, bowiem na Ukrainie w 2018 r. nie było spokojnie. W książce mocno zaakcentowany został fakt, że w wyniku celowej zmowy nikt na Zachodzie nie uwierzył Jonesowi, pamięć o nim została wymazana z historii na wiele lat, także w rodzinnym mieście. Jedynym miejscem na świecie, gdzie przetrwała była Ukraina. Publikacja bez znieczulenia ukazuje, że zamykanie ust dziennikarzom, korupcja w mediach, tchórzostwo przywódców politycznych, obojętność społeczeństw i zbiorowe przymykanie oczu na zuchwałe poczynania dyktatorów wcześniej czy później doprowadzają do historycznych katastrof. W czasach, gdy żył tytułowy bohater następstwem takiej zbiorowej ignorancji było umocnienie się dwóch zbrodniczych totalitaryzmów, Hołodomor, Wielkie Czystki i zbrodnie stalinowskie, powstanie gułagów, wybuch II wojny światowej, funkcjonowanie obozów zagłady oraz Holokaust. Książka posiada wykaz bibliograficzny, indeks nazwisk oraz kalendarium życia głównego bohatera. Czyta się ją bardzo dobrze i zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Interesującym uzupełnieniem treści są archiwalne ilustracje. Również wersję audio słucha się doskonale dzięki świetnej interpretacji Pana Grzesława Krzyżanowskiego. Polecam lekturę tej publikacji. 🔰"Irlandzki pisarz George Bernard Shaw, piewca Lenina i Hitlera. Pierwszy jest wg. niego "naprawdę interesującym mężem stanu" a drugi "bardzo niezwykłym i zdolnym człowiekiem". Shaw zachwala też reformy Stalina." David Lloyd George 🔰"zaczyna zachwalać Stalina: -(...) to prawdziwy mężczyzna. Chylę czoło przed Stalinem i Mussolinim." 🇵🇱 "Gareth Jones w liście do rodziców z 5.08.1930 wspomina plany wybudowania w Polsce najlepszego lotniska na świece, które pomieściłby 40 samolotów wojskowych. Musi mieć na myśli Warszawskie Okęcie, które w założeniu miało być wyłącznie lotniskiem wojskowym. Dodaje: " wszędzie są tu żołnierze, a jednocześnie Polska jest beznadziejnie biedna". ☃️ Wyzwanie czytelnicze na styczeń 2026r. Przeczytam książkę z imieniem w tytule. (6)
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na102 miesiące temu
Czarnobyl. Historia nuklearnej katastrofy Serhii Plokhy
Czarnobyl. Historia nuklearnej katastrofy
Serhii Plokhy
Dzieło Serhiija Plokhy'ego to nie tylko kronika wybuchu w elektrowni, lecz przede wszystkim wnikliwa wiwisekcja systemu radzieckiego, osadzona w samym sercu jego strukturalnej niewydolności... Ten ceniony historyk z Harvardu przekonująco dowodzi, że awaria nie była nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności, lecz naturalną konsekwencją funkcjonowania państwa opartego na kłamstwie. W świecie opisanym przez autora, partyjna ideologia i chęć zachowania pozorów systematycznie wygrywały z faktami oraz elementarnym bezpieczeństwem. Narracja swobodnie przeskakuje między kuluarami Kremla, klaustrofobiczną sterownią reaktora a morderczym wysiłkiem ratowników. Dzięki dotarciu do odtajnionych archiwów KGB, autor bezlitośnie rozprawia się z narosłymi mitami, wykazując, że władze posiadały wiedzę o krytycznych wadach konstrukcyjnych reaktora RBMK na lata przed tragedią. Bardzo mocno wybrzmiewa tu wątek ukraiński – skażenie ziemi i całkowite załamanie zaufania do Moskwy stały się paliwem dla ruchów niepodległościowych, które ostatecznie rozbiły ZSRR od środka. Popularne produkcje, m.in serial HBO przyzwyczaiły widzów do pewnej wizji tych wydarzeń, jednak omawiana lektura oferuje znacznie głębsze, pozbawione scenariuszowych uproszczeń spojrzenie. Rzetelna praca naukowa, napisana z energią godną najlepszych thrillerów politycznych, pozostaje kluczowym punktem odniesienia dla każdego, kto chce zrozumieć, jak systemowa tajemnica i pogarda dla prawdy doprowadziły do technologicznego końca świata...
Joanie - awatar Joanie
ocenił na830 dni temu
Czarne złoto. Wojny o węgiel z Donbasu Michał Potocki
Czarne złoto. Wojny o węgiel z Donbasu
Michał Potocki Karolina Baca-Pogorzelska
Zanim napiszę kilka słów o „Czarnym złocie”, niewielki komunikat: tak, pani Karolina Baca-Pogorzelska (obecnie Kuzema) podobno trochę nawywijała na Ukrainie. Pisały o tym Wirtualne Media czy Interia. Jak było naprawdę – nie wiem, nie będę wyrokował. Dowiedziałem się o zarzutach kierowanych w stronę autorki dopiero po przeczytaniu książki, gdy sprawdzałem, kto zacz. Gdybym wiedział wcześniej o rzeczonych kontrowersjach, raczej nie sięgnąłbym po ten reportaż, bo sprawa ewidentnie nie jest jednoznaczna. I w sumie miałbym czego żałować, bo „Czarne złoto” to rasowa dziennikarska robota. W zasadzie od samego początku można zauważyć, że autorzy niezbyt dbają o dobre samopoczucie czytelników, zasypując nas lawiną dat, nazwisk oraz faktów. Ktoś, kto lubuje się w tego rodzaju literaturze i jednocześnie lubi poczytać sobie o szeroko rozumianym górnictwie węgla kamiennego, powinien być bardzo zadowolony z „Czarnego złota”. Dodajmy do tego wątki polityczne, którym autorzy poświęcili sporo czasu, konfrontując się chociażby zarówno z polskimi, jak i unijnymi politykami. A także wyraźnie wskazaną niejednoznaczną rolę niektórych ukraińskich polityków w procederze handlu de facto kradzionym węglem – i mamy przepis na naprawdę interesującą książkę. Doskonale udokumentowaną, bo bibliografia jest doprawdy imponująca. Mój jedyny realny problem z tą książką jest taki, że chyba się trochę zdezaktualizowała. Pisano ją oraz redagowano gdzieś w okolicach 2019 roku – i to niestety widać. Niby gdzieś tam w tle majaczy rosyjski niedźwiedź, który ma chrapkę na wschodnią Ukrainę, ale o większym zagrożeniu – na przykład regularną wojną – raczej w tej książce nie przeczytamy. Przecież Rosjanie eksploatują donbaskie kopalnie w zasadzie od 2014 roku. Na Krymie też są już od ładnych paru lat – i generalnie niewiele z tego wynika. Nawet ukraińscy politycy wydają się być pogodzeni z istniejącym stanem rzeczy, a niektórzy z nich wręcz współpracują z władzami „zbuntowanych” Doniecczyzny i Ługańszczyzny. Czas pokazał, jak bardzo wszyscy się mylili. Dlatego gdy obecnie potraktujemy „Czarne złoto” jak dokument, książka spokojnie się obroni. Jednak jako reportaż chyba odrobinę straciła na aktualności. Nie żałuję, że ją przeczytałem, ale na tę chwilę nie planuję powrotu.
Tristero - awatar Tristero
ocenił na64 miesiące temu
Gomułka. Władzy nie oddamy Piotr Lipiński
Gomułka. Władzy nie oddamy
Piotr Lipiński
Władysław Gomułka, też mi bohater na biografię! Tak sobie myślałam. Zaczęłam być gotowa do zmiany zdania po wysłuchaniu audycji Rafała A. Ziemkiewicza na jego temat, podczas której polecał parę książek o towarzyszu Wiesławie. Jedną z nich jest właśnie dzieło autorstwa Piotra Lipińskiego. Okazało się, że Gomułka, ten jak zawsze sądziłam, tępy gnom, jest faktycznie wart biografii. Książka Piotra Lipińskiego to biografia Gomułki napisana bardzo lekko, głównie na podstawie wspomnień i rozmów, na przykład z synem bohatera, Ryszardem. Nie ma ambicji naukowych, nie jest owocem kwerendy archiwalnej, co jej w niczym nie ujmuje. Autor ukazuje Gomułkę w nielicznych momentach chwały, Najsłynniejszy to ten w 1956, kiedy postawił się sowietom. Delegacja imperium na czele z Chruszczowem wyjechała z Warszawy jak zmyta. Lipiński nie broni opisywanej postaci tam, gdzie jest nie do obrony: w 1968 czy na Wybrzeżu w grudniu 1970. Być może wielki rozlew krwi 17-go był wynikiem intryg wewnątrz aparatu władzy, w którym dążono już do wysadzenia towarzysza Wiesława z siodła, ale wcześniejsze zezwolenie o użyciu ostrej amunicji wyszło od niego. Chyba naprawdę wierzył, że sprawcami „niepokojów” było kontrrewolucjoniści. Nawet Breżniew uważał, że Gomułka przesadził. Postać zdecydowanie negatywna, bez dwóch zdań, ale jednak trochę ciekawsza – w sensie osobowości – niż mi się wcześniej wydawało. Mogę więc książkę zdecydowanie polecić.
Karola - awatar Karola
oceniła na72 lata temu

Cytaty z książki Ziemia dyktatorów. O ludziach, którzy ukradli Afrykę

Więcej
Paul Kenyon Ziemia dyktatorów. O ludziach, którzy ukradli Afrykę Zobacz więcej
Więcej