rozwińzwiń

Linia Maginota

Okładka książki Linia Maginota autora Maksym Aleksandrowicz, 9788381473910
Okładka książki Linia Maginota
Maksym Aleksandrowicz Wydawnictwo: Novae Res kryminał, sensacja, thriller
334 str. 5 godz. 34 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2019-04-12
Data 1. wyd. pol.:
2019-04-12
Liczba stron:
334
Czas czytania
5 godz. 34 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381473910
Średnia ocen

6,0 6,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Linia Maginota w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Linia Maginota



książek na półce przeczytane 2094 napisanych opinii 1785

Oceny książki Linia Maginota

Średnia ocen
6,0 / 10
19 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Linia Maginota

avatar
1388
477

Na półkach:

".....a oni gadali gadali gadali."-szczególnie pod koniec. :) Ale w sumie da się przeczytać.

".....a oni gadali gadali gadali."-szczególnie pod koniec. :) Ale w sumie da się przeczytać.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1049
964

Na półkach: , , ,

Książka ta jest debiutem literackim autora. I muszę przyznać, że mam co do niej trochę mieszane uczucia.

Adam jest właścicielem firmy budowlanej, która znajduje się na granicy opłacalności. Ostatnie zlecenie okazuje się być tym najgorszym w życiu. Adam staje się świadkiem morderstwa i od tego czasu jemu i jego ludziom grozi niebezpieczeństwo.

Autor w swojej książce bardzo szczegółowo opisuje funkcjonowanie branży budowlanej. I muszę przyznać, że tutaj dokonał świetnego przygotowania w tym temacie. Branża budowlana nie do końca jest mi tak obca, gdyż mój mąż pracował w niej przez 15 lat, także sama co nieco o tym wiem. Nie każde zlecenie okazuje się tym właściwym. Ciągłe ściganie o przelewy, niedotrzymanie umowy i wieczne przekręty. Branża budowlana zawsze ma szereg konkurencji i ciężko utrzymać się na rynku.

„Chcemy urabiać świat jak ciasto, które surowe, nie nadaje się do jedzenia, natomiast z paroma dodatkami i spędziwszy chwilę w piekarniku, może zachwycić smakiem.”

Główni bohaterowie to trzej budowlańcy – Adam, Ryszard i Patryk. Każdy z nich ledwo wiąże koniec z końcem. Ich kreacja jest dogłębna, Aleksandrowicz zagłębił się w ich psychologiczną część, poświęcając temu dużo opisów z ich życia i postępowania. Myślę, że ten zabieg został trochę przesadzony, a sami bohaterowie zostali przez to odrobinę przerysowani.

Mamy tutaj morderstwo jak na kryminał przystało. Odniosłam jednak wrażenie, że wątki poboczne czasem zbyt mocno przysłaniały główną intrygę na której autor powinien się bardziej skupić. Sama w sobie, intryga jest interesująca, zachęcająca po brnięcie w nią dalej, jednak czasem odrobinę przewidywalna. Autor poświęcając dużo uwagi pobocznym wątkom odciągnął moją uwagę od właściwego tematu. Niemniej czuć, że książka ma potencjał, który nie do końca został wykorzystany. Powieść napisana prostym, wręcz dosadnym językiem niepozbawionym wulgaryzmów.
Podobało mi się to, że Maksym Aleksandrowicz porusza w swojej powieści destabilizację polskiej gospodarki.

Początkowo akcja rozwija się powoli i przewidywalnie, dopiero później w miarę jak pojawiali się inni bohaterowie nabierała jakiegoś rozmachu. Jednak nie wszystko było jasne i trochę się w tym pogubiłam. A zakończenie nie do końca mnie satysfakcjonuje.

"Linia Maginota" to powieść w której wyczuwalny jest potencjał autora, jednak nie do końca został wykorzystany. Książka ta przedstawia nam realia rządzące w brutalnym świecie wielkiego biznesu. Jeśli jesteście ich ciekawi, sięgnijcie po tę pozycję.

Książka ta jest debiutem literackim autora. I muszę przyznać, że mam co do niej trochę mieszane uczucia.

Adam jest właścicielem firmy budowlanej, która znajduje się na granicy opłacalności. Ostatnie zlecenie okazuje się być tym najgorszym w życiu. Adam staje się świadkiem morderstwa i od tego czasu jemu i jego ludziom grozi niebezpieczeństwo.

Autor w swojej książce bardzo...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1883
700

Na półkach: , , ,

Dawno  nie czytałam żadnego thrillera gospodarczego i czas było to zmienić. Linia Maginota to debiut literacki Maksyma Aleksandrowicza, a tak się składa, że  Lubię testować propozycje początkujących pisarzy.

Firmę budowlaną Adama dopadł kryzys, aby dalej prosperować na rynku musi szybko znaleźć rozwiązanie na wyjście z finansowego dołka. Nowe zlecenie miało być ostatnią deską ratunku, a okazało się gwoździem do trumny i to w dosłownym znaczeniu. Pech sprawił, że Adam mimo woli stał się świadkiem morderstwa, na którym nie kończą się jego problemy. Wysoko postawieni ludzie chcą wyeliminować przypadkowego widza, aby móc zrealizować swój plan...

Linia Maginota nie za wiele ma wspólnego z klasyką gatunku, co może zatrwożyć. Długi wstęp,  zamiast elektryzować wątkiem tajemniczego morderstwa bardzo, ale to bardzo szczegółowo przybliżył mi realia funkcjonowania branży budowlanej. Tak w skrócie -mikro przedsiębiorcom nie jest lekko, co skrzętnie wykorzystują rekiny biznesu. Wspomniane preludium było jednak potrzebne, żeby  zrozumieć dalszą część historii. Dodatkowo garść biznesowych  faktów nadała fabule określony koloryt. Przechodząc do dalszej części fabuły i królujących w niej bohaterów- Adam okazał się postacią depresyjną i nie do końca spójną, przez co długo nie mogłam dostrzec wyższego sensu tej  opowieści. Pozostali panowie budowlańcy pozostawiali jeszcze więcej do życzenia. Nie wiem, dlaczego  zostali przedstawieni w krzywym zwierciadle, bo mnie osobiście ten  zabieg bardzo odstraszył. Przez pierwszy  etap historii  przebrnęłam z bólem, nie przepadam za wysublimowanym melodramatyzmem, który kojarzy mi się głównie z powieściami obyczajowymi. A to przecież miał być thriller...

Maksym Aleksandrowicz sporo uwagi przyłożył do elementów związanych z tworzeniem psychologii postaci. W tej materii również trochę przedobrzył, zamiast charakterologicznej wyrazistości dostałam cały pakiet przerysowanych osobowości. Długo  wyczekiwana przeze mnie rehabilitacja nastąpiła gdzieś w połowie książki. Wtedy pojawiła się sensacja i w końcu miałam ciarki na plecach. Gdyby pominąć wydumane życiowe wywody bohaterów i  rozbudowaną filozofię biznesu, można dostrzec ogromny potencjał zaproponowanego scenariusza. Nagłe pojawienie się Beaty popchnęło fabułę na właściwe tory. W samym sposobie prowadzenia śledztwa dostrzegłam sporo niedociągnięć. Bohaterowie drugoplanowi pozostawiają wiele do życzenia i są w większości przerażająco nieżyciowi. Seksistowskie poczynania jednego  z nich doprowadziły u mnie do bolesnego paraliżu szarych  komórek.  Tam gdzie powinno stawić się kropkę, pojawiał się przecinek, tyczy się to szczególnie charakterystyki wprowadzanych postaci. Najpierw byłam zasypywana niepotrzebnymi szczegółami, a tam, gdzie   faktycznie były one potrzebne już ich zabrakło. Zakończenie nie do końca mnie usatysfakcjonowało, liczyłam na mocniejszy finał

  Linie Maginota  bez wątpienia można zaliczyć do książek z potencjałem. Mimo niedociągnięć warsztatowych  autora zaproponowana historia ma w sobie to coś, a dodatkowo skłania do zastanowienia się nad nieuczciwymi praktykami  w branży budowlanej. Polecam fanom  gatunku. 

Dawno  nie czytałam żadnego thrillera gospodarczego i czas było to zmienić. Linia Maginota to debiut literacki Maksyma Aleksandrowicza, a tak się składa, że  Lubię testować propozycje początkujących pisarzy.

Firmę budowlaną Adama dopadł kryzys, aby dalej prosperować na rynku musi szybko znaleźć rozwiązanie na wyjście z finansowego dołka. Nowe zlecenie miało być ostatnią...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

33 użytkowników ma tytuł Linia Maginota na półkach głównych
  • 19
  • 14
14 użytkowników ma tytuł Linia Maginota na półkach dodatkowych
  • 7
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Morderstwo ma motyw Francis Duncan
Morderstwo ma motyw
Francis Duncan
„Morderstwo ma motyw” autorstwa Pana Francisa Duncana to klasyczny kryminał osadzony w sielankowej angielskiej wiosce Dalmering, gdzie dochodzi do brutalnego morderstwa jednej z organizatorek amatorskiego przedstawienia teatralnego. Na miejscu zbrodni pojawia się emerytowany sklepikarz i detektyw-amator, Mordecai Tremaine, który dzięki bystremu umysłowi i umiejętności obserwacji zaczyna rozplątywać sieć lokalnych sekretów i skrywanych motywów. Choć początek powieści wprowadza powoli, w miarę rozwoju akcji napięcie rośnie, a zagadka staje się coraz bardziej intrygująca. Tremaine, postać pełna ciepła i inteligencji, prowadzi śledztwo z wyczuciem i klasą, przypominając takich detektywów jak Hercule Poirot czy panna Marple. Autor pokazuje nam, że zbrodnia zawsze ma swoją przyczynę, która często tkwi głęboko w ludzkich emocjach, zazdrości, lęku lub zemście. Pokazuje też, że prawda, choć bywa ukryta za fasadą pozorów, może zostać odkryta dzięki cierpliwości, empatii i logicznemu myśleniu. Francis Duncan to pseudonim artystyczna autora, który tak naprawdę nazywał się William Underhill i żył w latach 1918–1988). Był brytyjskim pisarzem, który zasłynął serią detektywistyczną z Mordecaiem Tremaine’em. Jego twórczość przywołuje klimat tzw. złotego wieku kryminału, czerpiąc inspirację z Agathy Christie i innych klasyków gatunku. Po latach zapomnienia jego książki zostały na nowo odkryte i przetłumaczone na wiele języków, w tym polski, ciesząc się uznaniem fanów spokojnych, logicznych zagadek kryminalnych z eleganckim angielskim sznytem.
czarcie_pióro - awatar czarcie_pióro
ocenił na68 miesięcy temu
Krok w ciemność Małgorzata Kochanowicz
Krok w ciemność
Małgorzata Kochanowicz
Witam Serdecznie. Kochani. Teraz Zapraszam Was na kolejną przygodę z fajną historią, która też mi się spodobała. Nie mogę powiedzieć inaczej jak tylko zaprosić do przeczytania tej książki. Autorka: Małgorzata Kochanowicz. Tytuł: Krok W Ciemność. Przeczytano stron: 416. Wydawnictwo: Lira. Opinia: Krok W Ciemność. Jest początek dwudziestego wieku. Akcja toczy się w Krakowie. Rozpoczyna się od mrocznych tajemnic, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. Rok temu, jesienią Jonasz Rozner odwiedził Juliana Dobruckiego w domu w Krakowie. Dostał obietnicę że odda mu swoją córkę za żonę. Ale dopiero wtedy kiedy dziewczyna będzie pełnoletnia. Do tego czasu działo się wiele złych przygód. Została zamordowana młoda pokojówka Anna Barabasz. Pan domu dziwnie się zachowuje. Jego córka jest tym przejęta. Witold Korczyński współpracuje z policją. Pewnego dnia dostał pewną propozycję od Juliana Dobruckiego. Ma zabić pewną osobę. Czy Witold na to przystanie? W nie długim czasie ta propozycja zostaje anulowana? Mija kilka dni, a z domu ucieka córka gościa, który złożył mu tą dziwną propozycję, Grażyna Dobrucka. Jest to piękna kobieta. Ukrywa się u Witolda, bo swojego ojca się boi. Co w tej posiadłości się dzieje, to szok. Giną ludzie, a Witold musi rozwikłać tą zagadkę. Musi się dowiedzieć kto zabija i na czyje zlecenie. Czy uda mu się? Jak zawsze tego nie mogę Wam zdradzać. Ja powiem tylko tyle, że historia jest super. Moja ocena to: 1000/1000 punktów. Koniecznie polecam. Pozdrawiam Was Serdecznie.
Robert Fujak - awatar Robert Fujak
ocenił na102 lata temu
Czy już zasnęłaś Kathleen Barber
Czy już zasnęłaś
Kathleen Barber
Książka Kathleen Barber to intrygujący thriller psychologiczny, który uderza w bardzo czuły punkt współczesności: naszą obsesję na punkcie gatunku true crime. Autorka stawia brutalne pytanie, co czują ofiary, gdy ich największy koszmar staje się rozrywką do porannej kawy dla milionów słuchaczy? Motyw podcastu, to silny punkt książki. Wstawki z transkrypcji odcinków Poppy Parnell oraz komentarze internautów świetnie oddają to, jak łatwo ferujemy wyroki w sieci, nie znając pełnego obrazu sytuacji. Dynamika między Josie a jej siostrą bliźniaczką, Lanie, jest duszna i skomplikowana. Autorka dobrze pokazuje, że trauma nie łączy ludzi automatycznie, czasem buduje między nimi mur nie do przebicia. Choć, fabuła bywa przewidywalna, Barber nadrabia to stylem. Krótkie rozdziały i narastające napięcie sprawiają, że przez książkę dosłownie się płynie. Mimo świetnego pomysłu, doświadczony czytelnik thrillerów może dość szybko wytypować "kto i dlaczego". Niektóre zwroty akcji opierają się na klasycznych schematach, które widzieliśmy już wielokrotnie. Jednak, paradoksalnie, ta przewidywalność nie odbiera frajdy z lektury, bardziej skupiamy się tu na emocjonalnym rozpadzie Josie niż na samym "kryminalnym" rozwiązaniu zagadki. To idealna lektura na dwa wieczory. Jeśli lubisz historie o mrocznych sekretach rodzinnych i wpływie mediów na nasze życie, będziesz się dobrze bawić, nawet jeśli finał Cię nie zszokuje.
Angelika - awatar Angelika
oceniła na728 dni temu
Panaceum Agnieszka Sudomir
Panaceum
Agnieszka Sudomir
Łódź skąpana słońcem, piękna, szalona, nostalgiczna, a w niej komisarz Igor Blattner, prowadzący kolejną trudną sprawę… Druga część serii Miasta Obiecanego, Panaceum, ma zupełnie inną energię, większą moc. Być może za sprawą komisarza, który przestaje stać na zakręcie życia i iście po kowbojsku wyrzuca z siebie to, co trzeba było, wraz z nowym kompanem - prokuratorem Radziejowskim. 😉 Muszę przyznać, że sama poczułam ich ulgę. 😁 A może też to sama zbrodnia, gdzie podejrzanych w przeciwieństwie do sprawy Aptekarza z pierwszej części “Faza Rem”, było znacznie więcej. W tej części bardziej zwróciłam uwagę na pozostałych bohaterów, towarzyszących w pracy zawodowej komisarza Blattnera. Stworzył się tu całkiem niezły zespół. Jestem oczarowana stylem pisania Agnieszki Sudomir - język jest bogaty i jednocześnie prosty, ale nie wulgarny, autorka pisze “do ludzi”. Również przedstawiona policja to ludzie z krwi i kości, mają swoje życie, emocje i potrzeby, a ukazanie drogi młodych lekarzy na tle innych zawodów, ile pracy ich to kosztuje przy niezwykłej odpowiedzialności, bardzo dobrze zostało wkomponowane w śledztwo prowadzone w środowisku medycznym. Na co dzień czytam raczej sf, kryminały polskich autorów niekoniecznie, bardziej odpowiadały mi zawsze skandynawskie serie, a tu proszę, taka niespodzianka. 😁 Komisarz Blattner zapisał mi się już obok mojego ulubionego bohatera serii autorstwa Hjorth & Rosenfeldt - Sebastiana Bergmana, a nie sądziłam, że jeszcze taką ciekawą postać spotkam (w literaturze oczywiście)! 😉 Tymczasem, tuptam już do kolejnej sprawy, z którą przyjdzie się zmierzyć śledczemu Igorowi Blattnerowi wraz z ekipą w trzeciej części mojej nowej ulubionej serii Miasto Obiecane: “Efekt pominięcia”.
Ponad_gwiazdami - awatar Ponad_gwiazdami
ocenił na1013 dni temu
Gorączka i krew Sire Cedric
Gorączka i krew
Sire Cedric
Krwawo Zapowiedź na tylnej okładce – zachęcająca. Da mnie oczywiście. Będzie coś kryminalnego. Na dworze upał. W domu cicha klimatyzacja. Nic, tylko siedzieć i czytać. Mrocznie może być, bo póki prądu nie wyłączą, jest wszystko spoko i w porzo. Zatem do czytania. „Gorączka i krew” Sire Cedric zapowiadała się zatem ciekawie. Jak na rozrywkę w upalny dzień. Miała być thrillerem, fantasy i powieścią w stylu gotyckim. I o dziwo, mimo iż rewelacyjna nie jest, te założenia spełniła. Wszystko zaczyna się kryminalnie. Są makabryczne morderstwa, jest ucieczka z miejsca zbrodni, jest policja w postaci jego i jej. Ona ma skomplikowany życiorys, on też do łagodnych nie należy. Rozpoczyna się śledztwo. Schemat tradycyjny, ale to też bywa zapowiedzią dobrego dalszego ciągu. I rzeczywiście następuje. Na czterystu stronach mamy rozwiązanie zagadki. Jeśli nawet nie całej, to gust czytelnika w trakcie lania się spiekoty z nieba, zaspakaja. A co jest pomiędzy? Niektórzy twierdzą, że pomieszanie z poplątaniem. Inni – całkiem zgrabna intryga. W każdym razie mnie najbardziej zainteresowało pojęcie, że powieść nawiązuje do tradycji gotyckich. A tu jak wiadomo, czarne duchy, czarna magia, czarne msze. Wszystko na czarno. Sceneria też czarna. Niekoniecznie mowa o kolorze. Bo stara stodoła też może być czarna, jeśli rządzi w niej czarny charakter. Czy przypomina czarne gotyckie zamki, w których rządził nie mniej czarny książę lub hrabia? Teraz zamków nie ma, ale stodoły owszem są. Jeśli zatem akcja dzieje się w czasach zwanych współczesnymi, stodoła funkcję zamku pełnić może. Teraz zajmijmy się elementami fantasy. Też są. Ale o dziwo, te mają zawiązek ze światem duchów i to białych, czyli pozytywnych. Taki jeden pojawia się i pomaga. Nie, nie w sensie fizycznym. Wspiera jak na ducha przystało – duchowo. Cóż, jeszcze w powieści mamy… Postacie ze świata realnego. Policjanci dobrzy i tacy trochę niedobrzy w znaczeniu, przepraszam za określenie, idioci, co to nie kumają, nie rozumieją i ślepo wykonują polecenia zwane rozkazami. To stały element powieści kryminalnej, kiedyś zwanej u nas – milicyjną. Czas na podsumowanie. „Gorączka i krew” to mieszanina wszystkiego i wszystkich. Próba przeniesienia gotyckiego strachu w nasze czasy. Pomieszanie horroru z thirllerem, rzeczywistości z magią, realizmu z fantastyką. Pomysł na powieść bardzo dobry. Realizacja – w normie, chociaż nie podrywa z fotela. Może właśnie dlatego, że wszystkiego jest za dużo. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów przerzucałam szybko kartki do końca utworu. Ale nie świadczyło to o owym słynnym „wciągnięciu” przez treść. Po prostu czułam przesyt ilością elementów. Ciekawiło mnie głównie, czy ludzie przeżyją i nie trafi ich przysłowiowy sz…. Mimo to powieść polecam jako lekturę rozrywkową. Zwłaszcza na upalne dni. Nie trzeba przy niej wiele myśleć.
gks - awatar gks
ocenił na65 miesięcy temu
Druga połowa nadziei Mechtild Borrmann
Druga połowa nadziei
Mechtild Borrmann
Obraz drutu kolczastego kojarzy się z wojną, uchodźcami, uwięzieniem, ale oznacza również odporność, odwagę, siłę i niezłomność ludzkiego ducha. Z którym znaczeniem można utożsamiać ten z okładki książki "Druga połowa nadziei" Mechtildy Borrmann? Mnie skojarzyła się z literaturą obozową. Dopiero przeczytawszy opis, a później odsłuchawszy audiobook odkryłam jej przekaz. To moje pierwsze spotkanie z piórem autorki, które uważam za dość udane. Książka nie jest łatwa, panuje w niej wręcz przygnębiający klimat, ale nie może być inaczej ponieważ opowiada o życiu zwyczajnych ludzi, które splata się z ponurym obrazem z historii Ukrainy. Mamy tu opowieść o pokoleniu, które doświadczyło kolektywizacji oraz wielkiego głodu w latach trzydziestych, a później Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Doświadczeniach ludzi bezpośrednio dotkniętych przez katastrofę w Czarnobylu w 1986 roku i niewyobrażalną kontynuację ich życia po niej. W końcu handlu ludźmi i przymusowej prostytucji, której ofiarami są głównie młode kobiety, kuszone obietnicą zdobycia lepszego wykształcenia i życia na zachodzie, ale niestety kończącego się odcięciem od kontaktu z bliskimi, nędzą, uzależnieniem od narkotyków, a nawet śmiercią. To przeraża, ponieważ stoją za tym potężni, wpływowi ludzie, żądni pieniędzy i władzy, potrafiący posunąć się do niecnych czynów, aby nie zostać powiązanym z tego typu działalnością. Z raportów ukraińskiej policji wynika, że proceder ten trwa do dziś, gdyż w kraju ogarniętym wojną osoby przesiedlone w tym kobiety i dzieci stają się łatwym łupem dla sutenerów i innych handlarzy żywym towarem. To samo tyczy się korupcji, która dziś zatrzymuje pomoc humanitarną. Warto przeczytać tę książkę. Ukraina aspirująca do członkostwa w Unii Europejskiej musi naprawdę wiele naprawić po wojnie.
Patrycja - awatar Patrycja
oceniła na82 lata temu

Cytaty z książki Linia Maginota

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Linia Maginota