Linia Maginota

Okładka książki Linia Maginota
Maksym Aleksandrowicz Wydawnictwo: Novae Res kryminał, sensacja, thriller
334 str. 5 godz. 34 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo:
Novae Res
Data wydania:
2019-04-12
Data 1. wyd. pol.:
2019-04-12
Liczba stron:
334
Czas czytania
5 godz. 34 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381473910
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
5,8 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1091
758

Na półkach: , , ,

Książka ta jest debiutem literackim autora. I muszę przyznać, że mam co do niej trochę mieszane uczucia.

Adam jest właścicielem firmy budowlanej, która znajduje się na granicy opłacalności. Ostatnie zlecenie okazuje się być tym najgorszym w życiu. Adam staje się świadkiem morderstwa i od tego czasu jemu i jego ludziom grozi niebezpieczeństwo.

Autor w swojej książce bardzo szczegółowo opisuje funkcjonowanie branży budowlanej. I muszę przyznać, że tutaj dokonał świetnego przygotowania w tym temacie. Branża budowlana nie do końca jest mi tak obca, gdyż mój mąż pracował w niej przez 15 lat, także sama co nieco o tym wiem. Nie każde zlecenie okazuje się tym właściwym. Ciągłe ściganie o przelewy, niedotrzymanie umowy i wieczne przekręty. Branża budowlana zawsze ma szereg konkurencji i ciężko utrzymać się na rynku.

„Chcemy urabiać świat jak ciasto, które surowe, nie nadaje się do jedzenia, natomiast z paroma dodatkami i spędziwszy chwilę w piekarniku, może zachwycić smakiem.”

Główni bohaterowie to trzej budowlańcy – Adam, Ryszard i Patryk. Każdy z nich ledwo wiąże koniec z końcem. Ich kreacja jest dogłębna, Aleksandrowicz zagłębił się w ich psychologiczną część, poświęcając temu dużo opisów z ich życia i postępowania. Myślę, że ten zabieg został trochę przesadzony, a sami bohaterowie zostali przez to odrobinę przerysowani.

Mamy tutaj morderstwo jak na kryminał przystało. Odniosłam jednak wrażenie, że wątki poboczne czasem zbyt mocno przysłaniały główną intrygę na której autor powinien się bardziej skupić. Sama w sobie, intryga jest interesująca, zachęcająca po brnięcie w nią dalej, jednak czasem odrobinę przewidywalna. Autor poświęcając dużo uwagi pobocznym wątkom odciągnął moją uwagę od właściwego tematu. Niemniej czuć, że książka ma potencjał, który nie do końca został wykorzystany. Powieść napisana prostym, wręcz dosadnym językiem niepozbawionym wulgaryzmów.
Podobało mi się to, że Maksym Aleksandrowicz porusza w swojej powieści destabilizację polskiej gospodarki.

Początkowo akcja rozwija się powoli i przewidywalnie, dopiero później w miarę jak pojawiali się inni bohaterowie nabierała jakiegoś rozmachu. Jednak nie wszystko było jasne i trochę się w tym pogubiłam. A zakończenie nie do końca mnie satysfakcjonuje.

"Linia Maginota" to powieść w której wyczuwalny jest potencjał autora, jednak nie do końca został wykorzystany. Książka ta przedstawia nam realia rządzące w brutalnym świecie wielkiego biznesu. Jeśli jesteście ich ciekawi, sięgnijcie po tę pozycję.

Książka ta jest debiutem literackim autora. I muszę przyznać, że mam co do niej trochę mieszane uczucia.

Adam jest właścicielem firmy budowlanej, która znajduje się na granicy opłacalności. Ostatnie zlecenie okazuje się być tym najgorszym w życiu. Adam staje się świadkiem morderstwa i od tego czasu jemu i jego ludziom grozi niebezpieczeństwo.

Autor w swojej książce bardzo...

więcej Pokaż mimo to

15
avatar
1218
593

Na półkach: , , ,

Dawno  nie czytałam żadnego thrillera gospodarczego i czas było to zmienić. Linia Maginota to debiut literacki Maksyma Aleksandrowicza, a tak się składa, że  Lubię testować propozycje początkujących pisarzy.

Firmę budowlaną Adama dopadł kryzys, aby dalej prosperować na rynku musi szybko znaleźć rozwiązanie na wyjście z finansowego dołka. Nowe zlecenie miało być ostatnią deską ratunku, a okazało się gwoździem do trumny i to w dosłownym znaczeniu. Pech sprawił, że Adam mimo woli stał się świadkiem morderstwa, na którym nie kończą się jego problemy. Wysoko postawieni ludzie chcą wyeliminować przypadkowego widza, aby móc zrealizować swój plan...

Linia Maginota nie za wiele ma wspólnego z klasyką gatunku, co może zatrwożyć. Długi wstęp,  zamiast elektryzować wątkiem tajemniczego morderstwa bardzo, ale to bardzo szczegółowo przybliżył mi realia funkcjonowania branży budowlanej. Tak w skrócie -mikro przedsiębiorcom nie jest lekko, co skrzętnie wykorzystują rekiny biznesu. Wspomniane preludium było jednak potrzebne, żeby  zrozumieć dalszą część historii. Dodatkowo garść biznesowych  faktów nadała fabule określony koloryt. Przechodząc do dalszej części fabuły i królujących w niej bohaterów- Adam okazał się postacią depresyjną i nie do końca spójną, przez co długo nie mogłam dostrzec wyższego sensu tej  opowieści. Pozostali panowie budowlańcy pozostawiali jeszcze więcej do życzenia. Nie wiem, dlaczego  zostali przedstawieni w krzywym zwierciadle, bo mnie osobiście ten  zabieg bardzo odstraszył. Przez pierwszy  etap historii  przebrnęłam z bólem, nie przepadam za wysublimowanym melodramatyzmem, który kojarzy mi się głównie z powieściami obyczajowymi. A to przecież miał być thriller...

Maksym Aleksandrowicz sporo uwagi przyłożył do elementów związanych z tworzeniem psychologii postaci. W tej materii również trochę przedobrzył, zamiast charakterologicznej wyrazistości dostałam cały pakiet przerysowanych osobowości. Długo  wyczekiwana przeze mnie rehabilitacja nastąpiła gdzieś w połowie książki. Wtedy pojawiła się sensacja i w końcu miałam ciarki na plecach. Gdyby pominąć wydumane życiowe wywody bohaterów i  rozbudowaną filozofię biznesu, można dostrzec ogromny potencjał zaproponowanego scenariusza. Nagłe pojawienie się Beaty popchnęło fabułę na właściwe tory. W samym sposobie prowadzenia śledztwa dostrzegłam sporo niedociągnięć. Bohaterowie drugoplanowi pozostawiają wiele do życzenia i są w większości przerażająco nieżyciowi. Seksistowskie poczynania jednego  z nich doprowadziły u mnie do bolesnego paraliżu szarych  komórek.  Tam gdzie powinno stawić się kropkę, pojawiał się przecinek, tyczy się to szczególnie charakterystyki wprowadzanych postaci. Najpierw byłam zasypywana niepotrzebnymi szczegółami, a tam, gdzie   faktycznie były one potrzebne już ich zabrakło. Zakończenie nie do końca mnie usatysfakcjonowało, liczyłam na mocniejszy finał

  Linie Maginota  bez wątpienia można zaliczyć do książek z potencjałem. Mimo niedociągnięć warsztatowych  autora zaproponowana historia ma w sobie to coś, a dodatkowo skłania do zastanowienia się nad nieuczciwymi praktykami  w branży budowlanej. Polecam fanom  gatunku. 

Dawno  nie czytałam żadnego thrillera gospodarczego i czas było to zmienić. Linia Maginota to debiut literacki Maksyma Aleksandrowicza, a tak się składa, że  Lubię testować propozycje początkujących pisarzy.

Firmę budowlaną Adama dopadł kryzys, aby dalej prosperować na rynku musi szybko znaleźć rozwiązanie na wyjście z finansowego dołka. Nowe zlecenie miało być ostatnią...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
1862
1554

Na półkach: ,

"Science fiction zawsze zaczyna się już dziś (...)".

Ludzie chyba nigdy nie porzucą myśli o naprawianiu świata i kreowaniu nowej rzeczywistości pod fasadą własnych uprzedzeń i niszczenia wymyślonych wrogów. I nawet zło konieczne, jakie się z tym wiąże, nie zatrzyma samozwańczych "wizjonerów" w realizacji ich zbrodniczych planów.

Maksym Aleksandrowicz w przeszłości fascynował się paleontologią oraz oceanografią, ale nie wykonuje żadnego z tych zawodów. "Linia Maginota" to debiut literacki autora. Pod swoim imieniem i nazwiskiem prowadzi w sieci blog.

Adam to właściciel firmy budowlanej funkcjonującej w miasteczku na Dolnym Śląsku, która balansuje na granicy opłacalności, gdyż obecność w tej branży wiąże się z czekaniem na przelewy, łapaniem zleceń oraz utrzymaniem pracowników. Ostatnie zlecenie jest dla bohatera pechowe, gdyż zostaje on świadkiem morderstwa. Od tego momentu Adamowi i jego ludziom grozi niebezpieczeństwo.

Debiut Maksyma Aleksandrowicza jest książką nierówną, którą podzieliłabym na dwie odrębne części, jakie rozdziela morderstwo spinające całą fabułę. Pierwsza, zdecydowanie bardziej dopracowana ukazuje bowiem niezwykle trafną analizę funkcjonowania drobnych przedsiębiorców w branży budowlanej. Autor obnaża występujące w tym biznesie patologie, pokazując bezradność mikrofirm w obliczu takich rekinów, jakim jest przedsiębiorstwo Janusza Biłgorajskiego. Przemyślenia Adama, jego wnioski oraz poczucie niesprawiedliwości brakiem efektów wykonywania uczciwej pracy to niestety rzeczywistość wielu podwykonawców w naszym kraju. Warstwa ta więc z pewnością świadczy o dobrym researchu samego tematu.

Druga część powieści nawiązująca stricte do samego tytułu to swoiste połączenie wartkiej akcji, wywodów filozoficznych, wątku teorii spiskowej oraz pojawienia się miłości. I właśnie w tej części moje główne zastrzeżenia kieruję do umiejscowienia obszernych dywagacji Karola Schmittleina w punkcie kulminacyjnym całej akcji powieści, co niestety okazało się mało realistyczne. Moje zdumienie wywołało również mało racjonalne zachowanie Beaty w obliczu całej sytuacji oraz jej zbyt powierzchowna kreacja psychologiczna. Mam wrażenie, jakoby ta część pisana była na szybko, bez pogłębionej analizy, co w porównaniu z pierwszą, daje się niestety wyraźnie odczuć.

Abstrahując jednak od błędów warsztatowych autora, które da się przecież w jego kolejnych książkach uniknąć, sama historia Adama i afery, w jaką zupełnie przypadkiem został wplątany, wywołuje szereg refleksji w temacie reżyserowania przez tajne organizacje pewnych zjawisk w skali mikro i makro ekonomicznej. W obliczu tego bowiem, autor klarownie wyjaśnia pomysł na tytuł swojej książki oraz ukazuje, dość obszernie, niuanse rozgrywania "partii szachów za kulisami", a co za tym idzie, wpływania na losy świata. Dla mnie jako dla osoby lubującej się w zgłębianiu wszelakich teorii spiskowych, warstwa ta okazała się niezwykle zajmująca i ciekawa. Myślę, że zaintrygowanie czytelnika może wzbudzić także wzmianka o pewnym unikalnym systemie namierzenia pojazdów w czasie rzeczywistym.

Maksym Aleksandrowicz w swoim debiucie pokazał, że ma coś do powiedzenia, ale nie da się ukryć, że przed autorem jeszcze sporo pracy stricte warsztatowej. Z pewnością jednak sam temat posiada potencjał, a możliwość jego kontynuacji poprzez pozostawienie otwartego zakończenia, wydaje się niezwykle pociągająca.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

"Science fiction zawsze zaczyna się już dziś (...)".

Ludzie chyba nigdy nie porzucą myśli o naprawianiu świata i kreowaniu nowej rzeczywistości pod fasadą własnych uprzedzeń i niszczenia wymyślonych wrogów. I nawet zło konieczne, jakie się z tym wiąże, nie zatrzyma samozwańczych "wizjonerów" w realizacji ich zbrodniczych planów.

Maksym Aleksandrowicz w przeszłości...

więcej Pokaż mimo to

94
Reklama
avatar
161
63

Na półkach: ,

(…) Autor skupił się na kreowaniu postaci, żmudnym tworzeniu ich psychologicznych portretów i całkiem wiarygodnych historii. I nie czułam się wcale rozczarowana. Zamiast krwistej sensacji z gospodarczymi zawirowaniami w tle, dostałam – jak mi się na początku wydawało – całkiem niezły dramat społeczny, czyli coś, co naprawdę lubię. Długaśne retrospekcje czy peregrynacje w głąb psychiki bohaterów zepchnęły fabułę na dalszy plan. Podobał mi się styl, podobał mi się język, podobały mi się autentyczne dialogi. Odczuwałam realne zainteresowanie nie tyle fabułą, co właśnie postaciami i ich historiami. I wszystko szło w dobrą stronę. Sensacyjno-kryminalne wydarzenia wciąż wydarzały się w tle, przykuwając coraz więcej mojej uwagi, a ja byłam pod wrażeniem zamysłu i konstrukcji Linii Maginota.

I nagle stało się coś, czego nie potrafię w żaden sposób zrozumieć. Całkowicie nieuzasadnione i pozbawione jakiegokolwiek sensu postępowanie jednej z bohaterek zburzyło ten żmudnie i konsekwentnie tworzony świat. I było to pierwsze z wielu naiwnych rozwiązań fabularnych. Do tego momentu wszystko wydawało się być spójne, przemyślane i konsekwentne. Później było już tylko gorzej.

Cała recenzja: https://bialemebelki.pl/recenzja-linia-maginota/

(…) Autor skupił się na kreowaniu postaci, żmudnym tworzeniu ich psychologicznych portretów i całkiem wiarygodnych historii. I nie czułam się wcale rozczarowana. Zamiast krwistej sensacji z gospodarczymi zawirowaniami w tle, dostałam – jak mi się na początku wydawało – całkiem niezły dramat społeczny, czyli coś, co naprawdę lubię. Długaśne retrospekcje czy peregrynacje w...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
87
85

Na półkach: ,

Linia Maginota to historia trzech budowlańców, którzy zostają wplątani w wielką aferę i morderstwo. Każdy z nich ledwo wiąże koniec z końcem. Razem próbują stawić czoła trudnej sytuacji na rynku. Mają rodziny do wykarmienia i plany na przyszłość. Kiedy zleceniodawca zwleka z płatnościami zaczynają się problemy. Sytuacja staje się nerwowa i zaczynają się waśnie. Jakby tego było mało jeden z kumpli jest świadkiem morderstwa. Życie całej trójki jest w niebezpieczeństwie i muszą podjąć odpowiednie kroki, aby uniknąć podobnego losu. Okazuje się, że sprawa jest grubsza niż się wydaje, a rozkazy wydaje ktoś, komu zależy na destabilizacji polskiej gospodarki. Kto w ostatecznym rozliczeniu okaże się wrogiem, a kto sprzymierzeńcem? Czy w takiej sytuacji można liczyć na przyjaciela? Czy władza i żądza pieniądza przesłoni im oczy? Kto pociąga za sznurki i jaki ma w tym cel? Komu można ufać? Tego dowiecie się czytając powyższą pozycję.

Linia Maginota to historia trzech budowlańców, którzy zostają wplątani w wielką aferę i morderstwo. Każdy z nich ledwo wiąże koniec z końcem. Razem próbują stawić czoła trudnej sytuacji na rynku. Mają rodziny do wykarmienia i plany na przyszłość. Kiedy zleceniodawca zwleka z płatnościami zaczynają się problemy. Sytuacja staje się nerwowa i zaczynają się waśnie. Jakby tego...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
22
1

Na półkach: ,

Linia Maginota to historia trzech budowlańców, którzy zostają wplątani w wielką aferę i morderstwo. Każdy z nich ledwo wiąże koniec z końcem. Razem próbują stawić czoła trudnej sytuacji na rynku. Mają rodziny do wykarmienia i plany na przyszłość. Kiedy zleceniodawca zwleka z płatnościami zaczynają się problemy. Sytuacja staje się nerwowa i zaczynają się waśnie. Jakby tego było mało jeden z kumpli jest świadkiem morderstwa. Życie całej trójki jest w niebezpieczeństwie i muszą podjąć odpowiednie kroki, aby uniknąć podobnego losu. Okazuje się, że sprawa jest grubsza niż się wydaje, a rozkazy wydaje ktoś, komu zależy na destabilizacji polskiej gospodarki. Kto w ostatecznym rozliczeniu okaże się wrogiem, a kto sprzymierzeńcem? Czy w takiej sytuacji można liczyć na przyjaciela? Czy władza i żądza pieniądza przesłoni im oczy? Kto pociąga za sznurki i jaki ma w tym cel? Komu można ufać? Tego dowiecie się czytając powyższą pozycję.

Linia Maginota to historia trzech budowlańców, którzy zostają wplątani w wielką aferę i morderstwo. Każdy z nich ledwo wiąże koniec z końcem. Razem próbują stawić czoła trudnej sytuacji na rynku. Mają rodziny do wykarmienia i plany na przyszłość. Kiedy zleceniodawca zwleka z płatnościami zaczynają się problemy. Sytuacja staje się nerwowa i zaczynają się waśnie. Jakby tego...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
1256
1242

Na półkach:

Zderzenie z polską rzeczywistością
Każdy przedsiębiorca rozpoczynający prowadzenie działalności gospodarczej w Polsce wie, że nie jest to łatwy kawałek chleba. Wyższe uczelnie każdego roku wypluwają kolejnych absolwentów nikomu nie potrzebnych kierunków, a jeśli student nie ma w sobie przebojowości, nie ma jasno sprecyzowanych zainteresowań, które przynoszą mu profity jeszcze na studiach, to jego przyszłość rysuje się w dość szarych barwach. Zderzenie z rynkiem pracy jest dość brutalne, a wysokie koszty pracy i mentalność przedsiębiorców, nie sprzyjają zatrudnieniu i godnemu wynagrodzeniu. Efekt jest taki, że – ratując się – absolwenci starają się pozyskiwać dotacje i robić cokolwiek, by nie zasilać szeregów bezrobotnych. Zwykle uciekają w branże usługową, najmniej kapitałochłonną, balansując na krawędzi do chwili, kiedy już dłużej nawet przed sobą nie mogą udawać, że taka aktywność ma sens…
Mniej więcej taki scenariusz napisało życie dla Adama, właściciela firmy budowlanej, z trudem wiążącego koniec z końcem. Szukając zatrudnienia trafił on do branży budowlanej, ta zaś wciągnęła go na tyle, że pragnął się poświecić temu tematowi, stając się coraz lepszym pracownikiem, a w końcu – właścicielem firmy. Tyle tylko, że w tej branży konkurencja okazała się dość silna, zaś zlecenia i ich realizacja – mocno uzależnione od pogody – nie dość że nie pojawiają się często, to jeszcze stawki dla podwykonawców są żenująco niskie.
Tymczasem Adam musi zarobić nie tylko na opłaty i na siebie, ale jeszcze na dwóch pracowników, Ryszarda i Patryka. W rezultacie sam oszczędza na wszystkim, przypominając bardziej bezdomnego niż właściciela firmy, takie funkcjonowanie zresztą coraz mniej mu odpowiada. Na dodatek ostatnie zlecenie, którego się podjął, okazało się być źródłem rozlicznych problemów, nie tylko z wierzycielami, którzy domagają się płatności za zakupione materiały, ale i ze zleceniodawcą, który uchyla się od płatności i grozi zerwaniem umowy. W najczarniejszym nawet scenariuszu Adam nie wyobraża sobie, że próba kontaktu z niesolidnym partnerem może skończyć się brawurową ucieczką i obawą o swoje życie. Mężczyzna staje się bowiem świadkiem prawdopodobnie egzekucji, zaś mordercy rzucają się za nim w pościg…
Tak zaczyna się debiutancka powieść autorstwa Maksyma Aleksandrowicza, pt. „Linia Maginota”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Novae Res książka, to całkiem sprawnie napisany kryminał, może niezupełnie wolny od niedociągnięć, ale z pewnością warty przeczytania. Sięgnąć po niego mogą nie tylko zwolennicy nagłych zwrotów akcji i intryg, ale wszyscy, którzy wraz z Adamem i innymi bohaterami dzielą ból egzystowania w polskiej, niełatwej rzeczywistości.
Czy Adam rzeczywiście ma się czego obawiać? Kim są przestępcy, którzy nie tylko pozbawili życia człowieka na budowie, ale ścigają teraz Adama? Co to za tajna międzynarodowa organizacja, która ma dojścia do najwyższych szczebli władzy? Odpowiedzi na te pytania szukać będziemy podczas lektury książki „Linia Maginota”. Choć fabuła może się wydawać nieco zbyt naciągana, zaś sama intryga niezwykle zawikłana, to jednak warto zagłębić się w tę kryminalną zagadkę zastanawiając się przy tym, czy wydarzenia opisane w książce rzeczywiście są aż tak mało realne, czy może bezpieczniej będzie nam w to uwierzyć.
Niezależnie od tej konspiracyjno-sensacyjnej warstwy, na uwagę zasługują skonstruowani przez Aleksandrwoicza bohaterowie, a także same opisy – zarówno życia społeczno-gospodarczego, jak i samej akcji. Dbałość o szczegóły, pewien fatalizm i rozczarowanie polskim systemem przebija z każdej strony, trudno jednak nie zgodzić się z wieloma spostrzeżeniami autora / bohaterów, trudno też nie poczuć się częścią tej polskiej rzeczywistości. To wszystko sprawia, że po zakończeniu lektury nie pozostaje nam nic innego, jak tylko czekać na kolejną powieść autora – jestem przekonana, że powinna się pojawić …

Zderzenie z polską rzeczywistością
Każdy przedsiębiorca rozpoczynający prowadzenie działalności gospodarczej w Polsce wie, że nie jest to łatwy kawałek chleba. Wyższe uczelnie każdego roku wypluwają kolejnych absolwentów nikomu nie potrzebnych kierunków, a jeśli student nie ma w sobie przebojowości, nie ma jasno sprecyzowanych zainteresowań, które przynoszą mu profity...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
13166
401

Na półkach: , , , ,

Książkę uważam za dobrą. Nie ma tragedii ani zachwytu. Bardzo podoba mi się styl pisania autora i jest to jeden z powodów, dla których z całą pewnością powinien pisać dalej. Wiem, że ta powieść jest częścią składową większej historii, która krwi w głowie autora. Mam nadzieję, że kiedyś będę mogła ją przeczytać. Polecam, gdy gdyż uważam ten tytuł za interesujący.

Książkę uważam za dobrą. Nie ma tragedii ani zachwytu. Bardzo podoba mi się styl pisania autora i jest to jeden z powodów, dla których z całą pewnością powinien pisać dalej. Wiem, że ta powieść jest częścią składową większej historii, która krwi w głowie autora. Mam nadzieję, że kiedyś będę mogła ją przeczytać. Polecam, gdy gdyż uważam ten tytuł za interesujący.

Pokaż mimo to

5
avatar
439
136

Na półkach: ,

"Linia Maginota" autorstwa debiutującego pisarza Maksyma Aleksandrowicza, jest intrygującym kryminałem, którego realia osadzone są w ówczesnej Polsce. Aleksandrowicz, w książce przedstawił realia polskich robotników budowlanych na tle międzynarodowej intrygi gospodarczej i społecznej, w którą zostali nieświadomie uwikłani.

"Linia Maginota" to pierwsza książka Maksyma Aleksandrowicza i trudno cokolwiek napisać o jego dorobku literackim. W ogóle zabrało w opisie książki i na okładce jakiejkolwiek wzmianki czy informacji na temat autora i jego literackiego dossier.

Głównymi bohaterami kryminału są trzej budowlańcy. Adam, właściciel firmy budowlanej, ledwo wiążący koniec z końcem. Ryszard i Patryk, jego zatrudnieni pracownicy. Ważną role w opowieści odegrała postać Artura Nowicka, przedstawiciela handlowego, zajmującego się sprzedażą kafli.
Akcja rozgrywa się na przestrzeni kilku dni w jednym z małych, podupadłych miasteczek położonych na Dolnym Śląsku.

Fabuła przedstawia się następująco, Adam jako właściciel firmy budowlanej dostał zlecenie wykonania prac wykończeniowych w większym projekcie budowlanym. Gdy okazało się, że prezes konsorcjum chce Adama i jego pracowników oszukać, nie wypłacić zaległej kwoty pieniężnej za wykonane zlecenie, Adam postanawia rozmówić się ostatecznie z prezesem Biłgorajskim. W tym celu udaje się na teren budowy, gdzie przypadkiem zostaje świadkiem morderstwa prezesa. W ferworze wydarzeń, udaje mu się uciec przestępcom, ale Adam i jego pracownicy są ścigani i znajdują się w niebezpieczeństwie. Przestępcami są członkowie tajnej międzynarodowej organizacji, mającej dojścia do najwyżej położonych szczebli władzy państwowej, która dąży do destabilizacji polskiej gospodarki.

"Linia Maginota" zawiera w sobie dobrze wymyśloną i skonstruowaną intrygę kryminalną, aczkolwiek w pewnych momentach zabrakło mi wewnętrznej spójności tekstu, co z kolei przełożyło się na mniejszą siłę przekonywania opowiadanej historii.

W książce zostały poruszone problemy polskich, małomiasteczkowych robotników budowlanych. Realia życia z jakimi bohaterowie muszą się borykać, nie są łatwe. Autor również skrytykował zachowania, sposób życia i obycia oraz perspektywy polskiej klasy robotniczej, pochodzącej z niższej warstwy społecznej, będących ofiarami ustroju społecznego i politycznego.

Aleksandrowicz w książce, poświęcił dużo miejsca opisom życia bohaterów, ich opowieści życiowych i wyjaśnieniem tego, w jaki sposób i dlaczego bohaterowie postępują, zachowują i podejmują takie, a nie inne decyzje życiowe. Tłumaczeniem jak ważną rolę w opowieści odgrywają doświadczenia życiowe Adama, Ryszarda, Patryka, a także Artura i jak wpływają na ich postępowania, często tłumacząc ich samych.

"Linia Maginota" to powieść sensacyjna z wieloma pobocznymi wątkami, które za bardzo przesłoniły główną intrygę. Być może, był to świadomy zamiar autora, chociaż pojawianie się opowieści w opowieści, nie spowodowało istotnych konsekwencji dla głównej opowieści.
Książka napisana z polotem, prostym i dosadnym językiem. Często okraszona wulgaryzmami. Autor świetnie nakreślił i wykreował postacie występujące w opowieści. Sama intryga kryminalna jest dobrze skonstruowana, ciekawa, jak i wciągająca, niemniej jednak w niektórych momentach jest trochę naciągana i do przewidzenia. Zakończenie zaskoczyło mnie i rozczarowało. W mojej ocenie druga połowa książki jest dużo słabsza. A szkoda, bo zarys fabuły jest ciekawy. Misternie skonstruowana intryga kryminalna przygasła na tle innych akcentów opowieści.
http://lifestyllook.blogspot.com/2019/05/linia-maginota-maksym-aleksandrowicz.html#more

"Linia Maginota" autorstwa debiutującego pisarza Maksyma Aleksandrowicza, jest intrygującym kryminałem, którego realia osadzone są w ówczesnej Polsce. Aleksandrowicz, w książce przedstawił realia polskich robotników budowlanych na tle międzynarodowej intrygi gospodarczej i społecznej, w którą zostali nieświadomie uwikłani.

"Linia Maginota" to pierwsza książka Maksyma...

więcej Pokaż mimo to

11
avatar
1
1

Na półkach:

Przeczytałem tę książkę dwa razy. Pierwsza reakcja: niezły kryminał, ale coś mi tu nie pasowało. Odłożyłem na parę dni i przeczytałem ponownie. I konstatacja: to nie jedna, ale kilka równoległych narracji. 
Po pierwsze, nieźle skonstruowana, wartka fabuła, niemal gotowy scenariusz na filmowy kryminał dla Vegi czy Pasikowskiego. Z wplecioną w treść odważną „political fiction” symbolizowaną tu przez tytułową „linię Maginota”… 
Tylko że autora najwyraźniej kręci coś jeszcze, coś z całkiem innych bajek. 
Maksym Aleksandrowicz, po drugie, realizuje misję publicysty, oskarżycielsko obnażającego patologie jakie niszczą (niszczyły?) drobny biznes budowlany. Na oko, bardzo trafna diagnoza. 
Ale to nadal nie wszystko. Jest tu zaskakująco obfity ładunek... no właśnie czego: wiedzy?, intuicji? wrażliwości aksjologicznej? Książka nasycona jest refleksjami z pogranicza psychologii, czy wręcz filozofii. Ludzkie charaktery zarysowane klarownie, jakby zero-jedynkowo, ale jeśli się im lepiej przyjrzeć, to autor wyznaje formułę jin-yang… I stosuje ją, ale bez przesady. Jest tu diabolicznie czyste zło, które uosabia Karol Schmittlein. Nie dość że dogłębnie cyniczny mega-mafioso, to jeszcze polakożerca. To zło zostaje przykładnie ukarane. Scena z przemysłowej hali, to mocne „bum!!!” puentujące fabułę kryminalną. Dobro zwycięża i czytelnik powinien być kontent. 
Aliści pozostaje ów humanistyczny wymiar książki. Jakby obcy w tym całym brudnym kontekście. To właśnie zazgrzytało mi przy pierwszym czytaniu „Linii Maginota”. Rozwlekłe frazy różnych zwierzeń i wywodów bohaterów, tych dobrych i tych złych, opowieści autora przybliżające czytelnikowi te postacie i ich pokręcone losy, dziwacznie pojawiające się czasem w sytuacjach drastycznie niestosownych. To trudno odebrać jako wiarygodne. I taki jest pierwszy odruch, mogący zniechęcać do tej lektury. 
No więc, tym zniechęconym zalecam ponowne wzięcie tej książki do ręki i przyjęcie optyki, która dopuszcza myśl, że autorowi chodzi o coś więcej niż fundowanie czytelnikowi skoków adrenaliny, jak to przy kryminałach. Zwłaszcza, że przerwane na końcu wątki, można odebrać jako sygnał, że będzie jakaś kontynuacja (?). 
Podsumuję. 
Jeśli dodać, że autor pisze w dobrym języku, zdyscyplinowanym i potoczystym (nie bawiąc się w pruderię, sporo tu wulgaryzmów, to fakt...), z zaskakującymi a celnymi metaforami, że w sumie to się najzwyczajniej dobrze czyta, odbieram „Linię Maginota” jako ciekawy, obiecujący debiut.

Przeczytałem tę książkę dwa razy. Pierwsza reakcja: niezły kryminał, ale coś mi tu nie pasowało. Odłożyłem na parę dni i przeczytałem ponownie. I konstatacja: to nie jedna, ale kilka równoległych narracji. 
Po pierwsze, nieźle skonstruowana, wartka fabuła, niemal gotowy scenariusz na filmowy kryminał dla Vegi czy Pasikowskiego. Z wplecioną w treść odważną „political...

więcej Pokaż mimo to

5

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Linia Maginota


Reklama
zgłoś błąd