Qulturasłowa 
qulturaslowa.pl
Dziennikarka, copywriter, blogerka i czynna nauczycielka. Zakochana w słowie pisanym, dalekich podróżach i różnych smakach.
status: Czytelnik, dodał: 5 książek, ostatnio widziany 16 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-01-20 19:15:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Jack Reacher (tom 23)

Uważaj, gdzie się zatrzymujesz
O tym, że przeszłość powraca, mogliśmy przekonać się wielokrotnie. Szczególnie, jeśli zostawiliśmy za sobą nierozwiązane sprawy, zranionych ludzi czy też niewyjaśnione wcześniej tajemnice. Gorzej jest w sytuacji, kiedy tej tajemnicy nie byliśmy nawet świadomi, a jej odkrycie, przypadkowe nawet, determinuje naszą przyszłość, zmienia nasz sposób postrzegania...
Uważaj, gdzie się zatrzymujesz
O tym, że przeszłość powraca, mogliśmy przekonać się wielokrotnie. Szczególnie, jeśli zostawiliśmy za sobą nierozwiązane sprawy, zranionych ludzi czy też niewyjaśnione wcześniej tajemnice. Gorzej jest w sytuacji, kiedy tej tajemnicy nie byliśmy nawet świadomi, a jej odkrycie, przypadkowe nawet, determinuje naszą przyszłość, zmienia nasz sposób postrzegania rzeczywistości.
Czy Jack Reacher, były funkcjonariusz żandarmerii, żałował że postanowił rozwiązać rodzinną tajemnicę? Przekonamy się o tym dzięki lekturze powieści pt. „Czas przeszły”, opublikowanej nakładem Wydawnictwa Albatros. To najnowszy tom serii „Jack Reacher”, autorstwa Lee Child, którą pokochały rzesze czytelników poszukujących w książkach silnych emocji i sprawnie toczącej się akcji. I mimo iż przygody Reachera mogą wydawać się niekiedy zbyt wydumane, zbyt fantastyczne, to jednak każdym kolejnym tomem przybywa zwolenników tego zblazowanego nieco mężczyzny.
Tym razem kochający pakować się w kłopoty Reacher postanawia wyruszyć w podróż z Maine do Kalifornii, jak zwykle bez bagażu i autostopem. Ten znany ze stoickiego spokoju były stróż prawa (nawet po godzinach) przez przypadek trafia na rozstaje dróg, gdzie widzi napis Laconia. To tu, w New Hampshiere urodził się jego ojciec, zatem – skoro i tak nigdzie mu się nie spieszy – postanawia on wyruszyć w sentymentalną podróż śladami rodzinnych tajemnic. Jack nigdy nie poznał rodziny ze strony ojca, a jedynym wyznacznikiem tego, że ojciec miał za sobą jakąś przeszłość, były przychodzące w okolicach urodzin kartki. Postanawia zatem wykorzystać przypadek i zobaczyć dom rodzinny swojego ojca, a także poznać swoich krewnych, jeśli istnieją.
Mężczyzna nie spodziewa się jednak, że małym miasteczku będą takie trudności z odnalezieniem rodziny. Niegdyś tętniące życiem okolice, po katastrofie ekologicznej i zamknięciu huty cynku, stały się wymarłe, a ludzie nawet nie pamiętają o istnieniu robotniczego osiedla, gdzie prawdopodobnie rodzina Jacka mieszkała. Jedyne wyjście to analiza spisu ludności, a także rozmowa z pewnym ekscentrycznym starszym panem, który pomoże Reacherowi w poszukiwaniach.
W czasie, kiedy Jack poszukuje śladów ojca, burząc przy okazji spokój miasteczka i wymierzając na własną rękę sprawiedliwość, zaledwie pięćdziesiąt kilometrów dalej para młodych ludzi wpada w poważne kłopoty. Wybierającym się w podróż do Nowego Jorku z zamiarem rozpoczęcia nowego rozdziału życia Shorty`emu i Patty, psuje się samochód, co jest ewidentną winą mężczyzny. Decydują się zatem na nocleg w okolicznym motelu nie wiedząc jeszcze, że popełniają największy błąd w życiu.
Nieco mroczny stary dom, przerobiony na motel, wydaje się jednak idealnym schronieniem do czasu, kiedy nie znajdą oni mechanika zdolnego naprawić ich pojazd. Na miejscu okazuje się, że dostępny jest jeden pokój, zaś pracownicy zatrudnieni w motelu chętnie zajrzą też pod maskę samochodu, usuwając usterki. Tyle tylko, że następnego dnia samochód jest w jeszcze gorszym stanie niż był, zaś z motelu praktycznie nie można się wydostać o sprowadzeniu mechanika z uwagi na nieczynny telefon nawet nie mogąc marzyć. Niepokój pary potęguje niecodzienna atmosfera, jaka ich otacza, a także szereg dziwnych wydarzeń i słów wypowiedzianych przez pracowników motelu. Czy są po prostu ekscentryczni czy też Shorty i Patty powinni zacząć na siebie uważać?
Na te pytania odpowiemy dzięki lekturze książki „Czas przeszły”, w której te dwie opowieści splatają się ze sobą, tworząc niezwykły klimat i wzbudzając ciekawość, która nie pozwala oderwać się od książki. Doskonale skonstruowana fabuła, mimo kilku słabszych fragmentów, trzyma w napięciu, zaś pojawiający się bohaterowie prezentują pełne spektrum osobowości i charakterów, nadając kolorytu całej historii. Nie bez przyczyny mówi się, że Jack Reacher to pewnik – po książkę z tej serii rzeczywiście można sięgnąć bez wahania, za to z gwarancją dobrej zabawy i niesłabnących emocji!

pokaż więcej

 
2019-01-19 08:53:39
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Śmiertelne wyliczanki (tom 1)

Gdzie kryje się prawda?
O tym, że przeszłość powraca, a każde kłamstwo prędzej czy później wychodzi na jaw, mogliśmy się już wielokrotnie przekonać. Zazwyczaj prawda odkrywana jest przez przypadek, podczas remontu w nasze ręce wpadają jakieś dokumenty, albo po śmierci bliskich nam osób, porządkując ich rzeczy, w ręce wpada nam coś, co tłumaczy wiele sytuacji, minionych zdarzeń oraz zachowań.
...
Gdzie kryje się prawda?
O tym, że przeszłość powraca, a każde kłamstwo prędzej czy później wychodzi na jaw, mogliśmy się już wielokrotnie przekonać. Zazwyczaj prawda odkrywana jest przez przypadek, podczas remontu w nasze ręce wpadają jakieś dokumenty, albo po śmierci bliskich nam osób, porządkując ich rzeczy, w ręce wpada nam coś, co tłumaczy wiele sytuacji, minionych zdarzeń oraz zachowań.
Czy jednak można wytłumaczyć niechęć ojca Elizy Rogowskiej do jej śpiewu? Czy można wytłumaczyć kontrolę, jaką chciał mieć nad jej życiem i to do tego stopnia, że zabronił jej studiować, przekonał do tego, by nie pracowała, a nawet wybrał mężczyznę, z którym miała spędzić dalsze życie? Całe szczęście, że dziewczyna tylko sprawiała pozory uległej, robiąc wszystko to, czego jej zabraniał, w tajemnicy – tak skończyła studia, podjęła dorywczą prace w wydawnictwie, a dzięki matce, która pomagała jej ukryć przed ojcem sale ćwiczeń, wciąż śpiewała, doskonaląc swój głos pod okiem nauczycieli. Mimo tego śmierć rodziców była dla nieco wycofanej z życia dziewczyny prawdziwym szokiem. Ojciec, który zginął w wypadku i matka, która odeszła krótko po nim skrywali niejedną tajemnicę i to nie tylko dotyczącą fatalnej kondycji finansowej rodziny, ale i … kwestii pokrewieństwa.
Eliza, czując na karku oddech wybranego jej przez ojca narzeczonego Zygmunta, próbuje dociec prawdy o swoim pochodzeniu, jednocześnie porządkując inne sprawy związane z majątkiem czy przedsiębiorstwem. Jeśli chodzi o majątek, to tak naprawdę zostało niewiele, bowiem hipoteka domu jest obciążona, zaś ona chcąc ją spłacić, musi zrezygnować z nieruchomości. Firmę zresztą też musi sprzedać, bowiem nie jest zupełnie przygotowana do jej prowadzenia. Takie postępowanie budzi głęboki niepokój Zygmunta, który ma tylko jedno zadanie – odciągnąć ją od zagłębiania się w przeszłość.
W życiu łatwo nie ma również aspirant, Konstanty Nakański, z wykształcenia architekt, który wybrał policyjny mundur. Prowadzi on sprawę zabójstwa niejakiego Bartosza Ambroziaka, ale śledztwo przebiega wyjątkowo opornie. Brak jest jakiegokolwiek śladu prowadzącego do mordercy, nic nie wskazuje na to, by chłopak komuś się naraził, brak jest widocznego motywu zbrodni. Przeżywszy kilka lat temu prawdziwą tragedię, napad w wyniku którego stracił ukochaną, Bartosz wycofał się z życia towarzyskiego, zmienił miejsce zamieszkania, pracę i niewiele osób może cokolwiek o nim powiedzieć. Jedyny związek ze światem zewnętrznym to chusteczka z misternie wyhaftowanym monogramem i kilkoma rdzawymi plamami. Czy jednak może w jakikolwiek sposób pomóc w ujęciu sprawcy?
Te dwie historie splatają się ze sobą, gwarantując nam kilka godzin niesłabnących emocji przy lekturze powieści pt. „Mam chusteczkę haftowaną”. Książka, rozpoczynającą nowy cykl autorki, Hanny Greń, zatytułowany „Śmiertelne wyliczanki”, to nie tylko wciągający kryminał, ale i powieść poruszająca wiele wątków obyczajowych, stanowiąca również odzwierciedlenie sytuacji społeczno-gospodarczej kraju. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Replika powieść zadowoli nie tylko fanów autorki, ale również wszystkich tych, którzy lubią dobrze napisane i skonstruowane książki, kryjące w sobie wiele warstw, tematów, zdolne wielokrotnie nas zaskoczyć. Zarówno interesująca fabuła, jak doskonale nakreśleni bohaterowie przykuwają nasza uwagę i choć można się zastanowić, w jaki sposób bohaterka ukryła przed ojcem na przykład fakt studiowania, to tak naprawdę liczy się tylko to, że pochłaniamy kolejne strony książki łapczywie, rozmyślając zarówno nad historią Elizy, jak i desperacko próbując dociec, kto tak naprawdę zabił Ambroziaka. A o to zaangażowanie czytelników przecież tak naprawdę chodzi.

pokaż więcej

 
2019-01-15 18:10:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Z kim zamienisz się mieszkaniem?
Zapewne większość czytelników doskonale zna film „Holiday” w reżyserii Nancy Meyers. Ta komedia romantyczna, w której dwie nieznające się kobiety, aby uciec od problemów, postanawiają na święta zamienić się swoimi domami i w rezultacie całkowicie odmieniają swoje życie (i znajdują miłość) rozpaliła wyobraźnię wszystkich widzów. Czy jednak rzeczywistość też jest...
Z kim zamienisz się mieszkaniem?
Zapewne większość czytelników doskonale zna film „Holiday” w reżyserii Nancy Meyers. Ta komedia romantyczna, w której dwie nieznające się kobiety, aby uciec od problemów, postanawiają na święta zamienić się swoimi domami i w rezultacie całkowicie odmieniają swoje życie (i znajdują miłość) rozpaliła wyobraźnię wszystkich widzów. Czy jednak rzeczywistość też jest tak wspaniała, jak na filmie? Jaka jest szansa, że przeprowadzając się trafimy to ekskluzywnego lokum w Los Angeles, albo do uroczego domu na angielskiej wsi?
O tym, jaki scenariusz może napisać życie i w jaki sposób zamiana może zbudzić demony przeszłości, przekonamy się dzięki lekturze książki „Zamiana”, autorstwa Rebeccy Fleet. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Marginesy powieść, zapowiadana jako fantastyczny i pełen napięcia thriller, to w istocie nieco statyczna powieść psychologiczna, której akcja toczy się leniwie, ale rzeczywiście z każdą stroną zwiększa się nie tylko napięcie, ale i presja, by odkryć, o co tak naprawdę chodzi. Dlatego też jest to raczej lektura dla tych, którzy wolą rozważać emocjonalną stronę ludzkiej osobowości, którzy lubią analizować kondycję ludzkiego umysłu (i duszy), a nie dla tych, którzy oczekują brawurowych pościgów czy lejącej się krwi.
Poznajemy Caroline, żonę i matkę, która wraz z mężem planuje na tydzień uciec od obowiązków dnia codziennego i małżeńskiej rutyny. Minimalizując koszty i ograniczając stres związany z organizacją wakacyjnego wyjazdu, małżonkowie decydują się na coraz bardziej popularną zamianę domów. Zostawiają na tydzień swoje mieszkanko w centrum Leeds i przenoszą się do domu w Chiswick, blisko Londynu. I choć nie brzmi to jak wymarzony urlop, to dla nich jest nie tylko szansą na zwiedzanie stolicy, ale i na odbudowę małżeńskich więzi. Elegancki dom w drogiej dzielnicy i kilka dni spędzonych z dala od dziecka i wspomnień, mają to umożliwić i sprawić, że pomiędzy nimi znów będzie jak dawniej.
Chcą znów powrócić do czasów sprzed depresji Francisa i jego uzależnienia od leków, do czasów, kiedy prowadzona przez niego praktyka terapeutyczna kwitła, a on kojarzył jeszcze kim są jego pacjenci i słuchał ich cierpliwie docierając do źródła problemów. Paradoksalnie on sam nie potrafił wyciągnąć ręki po pomoc, coraz bardziej zapadając się w otchłań, pozostawiając sprawy utrzymania domu i wychowania syna Caroline. Zła kondycja umysłowa i fizyczna męża nie tłumaczy oczywiście zdrady, ale faktem jest, że kobieta zmęczona tym codziennym zmaganiem z rzeczywistością, nie mając w mężu oparcia, rzuciła się w ramiona młodszego od niej kolegi z pracy, Carla. Gorący romans, który nawiązali, teraz jest tylko przeszłością, a jednak wydarzył się i rzutuje na próbach nawiązania po raz kolejny bliskiej relacji pomiędzy małżonkami.
To pozostawienie przeszłości za sobą jest o tyle trudne, że wszystko w wynajętym domu wydaje się ją przypominać – kwiaty w wazonie, muzyka rozbrzmiewająca w sypialni, nawet hasło do Internetu, to wszystko kojarzy się z Carlem. Czy to oznacza, że mężczyzna próbuje ją odzyskać? Czy to on zaaranżował zamianę mieszkań? A może prawda jest o wiele bardziej złożona i … niebezpieczna? Przekonamy się o tym dzięki powieści „Zamiana”, która mimo wolno toczącej się akcji nie pozwala przerwać lektury, która zabiera nas w paranoiczny świat wypełniony błędami z przeszłości, za które przyjdzie drogo zapłacić… Klimat stworzony przez autorkę oraz bohaterowie, którzy na naszych oczach rozsypują się niczym domek z kart, to mocne strony powieści, której osobliwa lektura zapada nam w pamięć na długo i z niewytłumaczalnych powodów, które odróżniają książkę przeciętną od tej, do której warto powrócić. Bo tego, że „Zamianę” przeczytamy po raz kolejny, nawet mimo znanego nam już zakończenia, jestem pewna – kolejne spotkanie z książką będzie jednak bardziej świadome, my zaś, zamiast oczekiwać na rozwój akcji, skupimy się bardziej na delikatnej konstrukcji bohaterów.

pokaż więcej

 
2019-01-13 22:24:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Teoria gier (tom 2)

Let`s play!
Czy stając do gry może być taka sytuacja, że wygrają dwie strony? Jak zachowają się przeciwnicy – czy będą stosować zasady fair play, czy raczej wbiją sobie nóż w plecy? Odpowiedź na te pytania tkwi w teorii gier, która bada, jakie strategie powinni wybrać gracze, aby osiągnąć najlepsze wyniki.
Czy jednak znajomość zasad tej teorii pomóc może bohaterom najnowszej powieści Natalii...
Let`s play!
Czy stając do gry może być taka sytuacja, że wygrają dwie strony? Jak zachowają się przeciwnicy – czy będą stosować zasady fair play, czy raczej wbiją sobie nóż w plecy? Odpowiedź na te pytania tkwi w teorii gier, która bada, jakie strategie powinni wybrać gracze, aby osiągnąć najlepsze wyniki.
Czy jednak znajomość zasad tej teorii pomóc może bohaterom najnowszej powieści Natalii Nowak-Lewandowskiej? Kryminał pt. „Pionki”, to drugi już tom cyklu „Teoria gier”, opublikowanego nakładem Wydawnictwa Replika, który wikła nas w skomplikowane ludzkie relacje i brudne interesy. Brawurowo napisana powieść, której akcja rozgrywa się w Łodzi, to prawdziwa gratka dla wszystkich, lubiących dynamiczną akcję i gwałtowne jej zwroty, a także fabułę, która gwarantuje coś więcej, niż tylko kilka godzin dobrej lektury. Po książkę sięgną z pewnością ci czytelnicy, którzy poznali już rodzeństwo Różańskich, jeszcze za czasów ich pobytu w Katowicach, jak i ci, dla których jest to dopiero pierwsze z nimi spotkanie. Liczne nawiązania do przeszłości czynią sytuację klarowną, bez problemu można odnaleźć się w ciągu wydarzeń bez lektury części pierwszej, choć jestem przekonana, że każdy, kto skończy czytać „Pionki”, sięgnie po „Układankę”.
W drugiej części cyklu Julianna wraz z bratem Jakubem oraz jego córką Majką wracają w rodzinne strony, do Łodzi. Tu, we wspólnym mieszkaniu, próbują odbudować swoje życie, choć powrót jest trudniejszy, niż myśleli. Majka, która rozpoczęła naukę w jednym z łódzkich liceów została okrzyknięta gotką i zepchnięta poza nawias, również nauczyciele zaszufladkowali ją jako tą, która sprawia problemy. Tymczasem ona po prostu tęskni za Tomkiem i nieustannie wypatruje wiadomości od niego.
Czasu dla nastolatki nie ma ani jej ciotka, ani jej ojciec. Ona rozpoczęła pracę w redakcji jednej z łódzkich gazet, gdzie bezskutecznie próbuje się przebić, co zważywszy na niechęć redaktor naczelnej, jest zadaniem niewykonalnym. Jakub zaś – po nieudanej próbie zmiany zawodu – znów wrócił do policji. Pracuje w stopniu starszego aspiranta w sekcji zabójstw, powoli przyzwyczajając się do obecnej sytuacji.
Rodzeństwu nie dane jest jednak cieszyć się spokojnym życiem. Znów wraca temat Przemka Nitwińskiego, przestępcy zajmującego się handlem ludźmi, a ambicją szefa Jakuba jest rozpracowanie jego grupy. Ten temat może być szansą dla Julianny, choć Różańscy nawet nie spodziewają się, w jak dużym stopniu zdeterminuje ich życie. Kiedy Majka w niewyjaśnionych okolicznościach znika, Jakub obwinia o wszystko siostrę. Nikt nie wiąże zniknięcia nastolatki z osobą Tomka, a właściwie jego zazdrosnej matki. Rodzeństwo będzie musiało jednak stanąć ponad wzajemnymi pretensjami i zmobilizować wszystkie zasoby, by uratować Majkę. Przy okazji Jakub będzie musiał odnaleźć się w roli ojca, z której już dość dawno się wycofał, kompletnie tracąc córką kontakt. Czy jednak dostanie drugą szansę?
Odpowiedzi na te pytania odnajdziemy w powieści „Pionki”, która porusza coraz bardziej problematyczną kwestię rosnącej skali przestępstw związanych z handlem ludźmi, ale również pokazuje, jak trudne jest tworzenie więzów międzyludzkich, nawet pomiędzy osobami, z którymi łączą nas więzy krwi. Jeśli dodamy do tego doskonałą kreację bohaterów, wartką akcję i dobrze zbudowane dialogi, otrzymujemy frapująca powieść, po którą warto sięgnąć, nie tylko w długie zimowe wieczory.

pokaż więcej

 
2019-01-12 09:01:00
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Co kryje się pod podszewką?
Zastanawiasz się, co łączy modę z literaturą (oczywiście poza opisami kreacji zawartymi w książkach)? Czy krój stroju wywiera jakiś wpływ na pisarza, a tym samym – na rodzaj noszonego stroju? A może jest odwrotnie i to książki, ich bohaterowie, wywierają na pisarza presję, zmuszając go do zajmowania określonego stanowiska wobec różnego rodzaju kreacji?
Faktem jest,...
Co kryje się pod podszewką?
Zastanawiasz się, co łączy modę z literaturą (oczywiście poza opisami kreacji zawartymi w książkach)? Czy krój stroju wywiera jakiś wpływ na pisarza, a tym samym – na rodzaj noszonego stroju? A może jest odwrotnie i to książki, ich bohaterowie, wywierają na pisarza presję, zmuszając go do zajmowania określonego stanowiska wobec różnego rodzaju kreacji?
Faktem jest, że nasz strój jest pewnego rodzaju komunikatem, wyrażającym nasza osobowość, niekiedy nastrój, stosunek do mody, a nawet szerzej – do świata. To wszystko ma też odzwierciedlenie w literaturze, jest bowiem indywidualnym stylem pisarza, który odbija się również w tworzonych przez niego książkach. Wystarczy spojrzeć tylko na kolekcję sukienek Bondy czy granatowa sukienkę, w której Tokarczuk odbierała Nagrodę Bookera, by uświadomić sobie, że kreacje te są równie niepowtarzalne, jak książki autorek.
Właśnie o tym – o nieszablonowych kreacjach, przypisanych do danej osoby i o nieszablonowych książkach, jest niekonwencjonalna publikacja pt. „Pod podszewką”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Marginesy książka autorstwa Sylwii Stano i Zofii Karaszewskiej, dziennikarek i krytyczek literackich, to prawdziwa gratka zarówno dla wszystkich miłośników literatury, jak i fashionistek (fashionistów). Wypełniona prawdziwymi perełkami książka, prezentuje wizerunek świata pisarzy przez pryzmat ubrań, co samo w sobie jest pomysłem wykraczającym poza ramy naszego pojmowania. Powstała dzięki temu książka (i kolekcja mody) równie zaskakująca, jak skarpetki Michała Rusinka.
Autorki książki Pod podszewką” dały pisarzom wolną rękę - mogli oni wybierać co zaprojektują i z jakiego materiału będzie to wykonane. Wszyscy zaproszeni goście wymyślili dla siebie kreacje / części garderoby najlepiej do nich pasujące, oddające w pełni ich charakter, temperament, podejście do rzeczywistości, poza Januszem Leonem Wiśniewskim, który postawił na małą czarną oraz bikini. Tak powstał zbiór ubrań składających się na literacką kolekcję, a przy tym zbiór fascynujących rozmów ze współczesnymi twórcami.
W książce znajdziemy zatem projekt Olgi Tokarczuk, która opowie nie tylko o granatowej sukience, ale i o swojej szafie i stosunku do ubrań, a także o strojach obecnych w literaturze, którą tworzy. Joanna Bator również postawiła na sukienkę, w dodatku inspirowaną pierwszą pisarką japońską, czyli postacią Murasaki Shikiburu - to w Japonii bowiem Bator znalazła swoje miejsce, a z tym krajem do dziś łączy ją niezwykła więź. O sukienkach – nie może być inaczej – opowie Katarzyna Bonda, która jako posiadaczka pięciuset takich kreacji w swojej szafie, może o nich opowiadać godzinami.
Jacek Dehnel, który ma wspólną szafę ze swoim chłopakiem i dzieli się z nim częścią garderoby, postawił na koszulę poświęconą Gutenbergowi ze spinkami zrobionymi z czcionki drukarskiej, zaś Sylwia Chutnik na komplet – sukienkę i spódnicę. Opowiedziała przy okazji o „wymyślaniu siebie”, o źródłach inspiracji oraz o tym, co kryje się w jej szafie. Grażyna Plebanek natomiast zdradzi nam sekret zachowania młodości oraz przedstawi swój projekt garnituru, z kolei Anna Dziewit-Meller odsłoni przed nami męską część swojej osobowości, zdradzając nawet zamiłowanie do męskich perfum oraz pokazując projekt kombinezonu.
Agnieszka Wolny-Hamkało podkreśliła, jak ważne są dla niej ubrania, rozumiane jako istotny element kultury, pokazując nam sztruksowa marynarkę, zaś Janusz Leon Wiśniewski postawił na kobiecą zmysłowość opisując mała czarną i bikini. Na kamizelkę postawił Wojciech Chmielarz, bowiem – według autora – to właśnie ta część garderoby definiuje pisarza. Łukasz Orbitowski z kolei deklaruje swoją miłość do spodni dresowych , choć ostatecznie przedstawił nam szarą sportową bluzę, zaś Mariusz Czubaj zaprezentował się w koszulce z nadrukiem, bowiem- jak zdradza – od lat robi sobie spersonalizowane tiszerty.
W książce znajdziemy ponadto wypowiedzi (i kreacje) Katarzyny Tubylewicz, Aleksandry Zielińskiej, Jakuba Małeckiego, wspomnianego już Michała Rusinka, Marty Guzowskiej, Grzegorza Kasdepke i Justyny Sobolewskej. Wszystko to tworzy barwną mozaikę kreacji, a także rozmów, w których artyści odsłaniają kawałek siebie. Autorki, zaglądając niejako „pod podszewkę” prezentują nam sylwetki autorów w innym niż dotychczas świetle, wyrażają się ponadto oni sami, przez zaprojektowane przez siebie stroje. To wszystko składa się na oryginalną książkę, po którą warto sięgnąć choćby z ciekawości, jak owa kolekcja literacka wygląda.

pokaż więcej

 
2019-01-07 18:01:03
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Słodko-gorzkie tajemnice
Za wielkimi osobistościami, wielkimi twórcami, często kryją się wielkie tajemnice. Nierzadko są one wstydliwe, odsłaniające prawdziwą naturę artystów, ich megalomanię, ekscentryczność, ale też… brak talentu, a także oszustwa, jakich się dopuścili oni czy ich rodzina. Nierzadko również same wichry historii wpłynęły na zniekształcenie prawdy, zaś powtarzane sto razy...
Słodko-gorzkie tajemnice
Za wielkimi osobistościami, wielkimi twórcami, często kryją się wielkie tajemnice. Nierzadko są one wstydliwe, odsłaniające prawdziwą naturę artystów, ich megalomanię, ekscentryczność, ale też… brak talentu, a także oszustwa, jakich się dopuścili oni czy ich rodzina. Nierzadko również same wichry historii wpłynęły na zniekształcenie prawdy, zaś powtarzane sto razy kłamstwo nabrało właśnie charakteru pewnika i nikt już nie pamięta, jak było naprawdę.
Nikt, przynajmniej do chwili sięgnięcia po znakomitą książkę Pawła Kwiatkowskiego, publicysty, dziennikarza i tłumacza, który tym razem postanowił wziąć na warsztat tajemnice i rozprawił się z częścią z nich, docierając do źródeł, do nieznanych dotąd dokumentów czy zdjęć. Tak właśnie powstała książka, a właściwie zbiór esejów, zarówno o tych znanych, jak i tych nieco mniej kojarzonych szeroko pojmowanych dziełach. Publikacja Wydawnictwa ARKADY, pt. „Tajemnice artystów i ich dzień” to wyjątkowa pozycja nie tylko dla badaczy historii, tropicieli tajemni, historyków sztuki, znawców filmu, teatru czy malarstwa, ale przy tym porywająca lektura, która przyciągnie każdego czytelnika, spragnionego solidnego warsztatu, zajmujących opowieści oraz … prawdy.
Wśród opisanych przez Kwiatkowskiego osób znaleźli się m.in. fotograf „Che” Guevary Alberto Korda, współtwórca bossa novy Joao Gilberto, zięć George Sand - Auguste Clesinger, a także Andy Warhol, Roman Polański, Maurice Ravel, Władysław Szpilman i Fryderyk Chopin. A ta „plejada gwiazd” to nikły wycinek barwnej mozaiki, którą znaleźć można w książce, w której każdy rozdział przynosi nowe, zaskakujące odkrycia i niespodzianki.
Dowiemy się między innymi, dlaczego zwielokrotnione, przekontrastowane portrety Che Guevary, przymierającego głodem poety i fotografika, Gerarda Malangi, sprzedały się za trzy tysiące dolarów i co z tym wspólnego ma Andy Warhol. Rozszyfrujemy również zagadkę prawdziwej dziewczyny z Ipanemy, będącej inspiracją dla piosenki o tym samym tytule, a także zdemaskujemy oszustwo, a właściwie genialny zabieg mający na celu ukrycie braku wokalnego talentu Liny Lamont, która w filmie „Deszczowa piosenka” była prawdziwą gwiazdą.
Rozkodujemy także Fryderyka – a zanim pojawi się skojarzenie z szyframi i Enigmą, autor skieruje nas na właściwy trop. Chodzi bowiem o znakomity film „Pianista” Romana Polańskiego i Balladę –moll op. nr 23 Fryderyka Chopina, a także kolejny utwór – wspaniałe „Lento con gran espressione”, czyli Nokturn cis-moll, tego samego kompozytora. Przeniesiemy się też do Awinionu, miasta papieży i antypapieży, a także tego, w którym została zorganizowana sławna wystawa dzień amerykańskiego malarza i rzeźbiarza, Cy Twombly`ego. To właśnie na tej wystawie doszło do wielce oryginalnej dewastacji jednego z dzieł – fanka artysty złożyła na płótnie pocałunek, pozostawiając odcisk pomalowanych szminką ust.
Dowiemy się również kim była Louisette z kołysanki Chopina oraz czy relikwie św. Jerzego to rzeczywiście jego relikwie, a także ile ów święty w takim razie miał głów. Przy okazji poznamy niecny proceder związany z rzekomymi szczątkami świętych i zastanowimy się o co naprawdę tu chodzi – o politykę, władzę czy pieniądze. A może o wszystko razem? Zgłębiać będziemy również fenomen Bolera Ravela, a także mniej lub bardziej prawdopodobnego szaleństwa kompozytora. Nie niej fascynująca jest też historia śmieci Chopina, a właściwie wykonania maski pośmiertnej artysty czy niezwykłej ceremonii pogrzebowej i kryształowego naczynia z sercem Chopina.
To zaledwie kilka z wciągających opowieści zawartych w książce „Tajemnice artystów i ich dzieł”, publikacji, która zmienia nasze spojrzenie na wiele kwestii oraz wiele osobowości, które zapisały się na kartach historii. To opowieści bez cenzury, przybliżające nieznane dotąd fakty, skrzące się humorem, pełne anegdot, dygresji, zdradzających naturę autora – bajarza, a także wciągających czytelnika swoją fabułą, niczym najlepsza książka akcji. Tym samym jest to lektura, której nie sposób nie zauważać, koło której nie sposób przejść obojętnie, i to nie tylko z uwagi na piękne jej wydanie, ale na talent Kwiatkowskiego – dokumentalisty i poszukiwacza tajemnic w jednym.

pokaż więcej

 
2019-01-04 18:13:10
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Co w duszy gra…
„Może była podła, ale jedyne, czego pragnęła, to stać się osobą, którą była za zamkniętymi drzwiami pokoju, nie mając na sobie ubrania Dantego, udawała ze gra na skrzypcach” – jak wielkie są pragnienia osoby, która doświadcza takiego uczucia zniewolenia, że tylko za zamkniętymi drzwiami może być sobą. Co więcej, żeby być tak naprawdę sobą, musi udawać kogoś innego?
To pytanie,...
Co w duszy gra…
„Może była podła, ale jedyne, czego pragnęła, to stać się osobą, którą była za zamkniętymi drzwiami pokoju, nie mając na sobie ubrania Dantego, udawała ze gra na skrzypcach” – jak wielkie są pragnienia osoby, która doświadcza takiego uczucia zniewolenia, że tylko za zamkniętymi drzwiami może być sobą. Co więcej, żeby być tak naprawdę sobą, musi udawać kogoś innego?
To pytanie, które nurtuje nas podczas lektury znakomitej, porywającej, brawurowo napisanej powieści pt. „Bogowie tanga” autorstwa Caroliny de Robertis. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Albatros książka, to nie tylko podróż do wciąż egzotycznej i rozpalającej krew w żyłach Argentyny, ale i podróż w głąb siebie, własnej seksualności, własnych pragnień. Po książkę mogą sięgnąć nie tylko miłośnicy tanga gorących rytmów, ale również wszyscy zainteresowani kwestią wolności kobiet i niezależności. To lektura dla wszystkich tych, którzy cenią sobie doskonale napisane, dopracowane powieści, które chcą wciągnąć się w ich klimat, poczuć duszną atmosferę zadymionych klubów i targające ciałem namiętności.
Ta przesycona subtelnym erotyzmem książka, to również wzruszająca opowieść o siedemnastoletniej Włoszce o imieniu Leda, która z małej wioski, wyrusza w daleką podróż do Buenos Aires. Płynie do męża, Dantego, którego poślubiła na odległość, składając przysięgę jego pełnomocnikowi. Przy ołtarzu stanął bowiem ojciec Dantego, Mateo, wuj Ledy, małżonek bowiem od kilku lat przebywał w Nowym Świecie. Wyrwanie się z domu, w którym dziewczyna czuła się niczym w więzieniu, pod pręgierzem cnotliwych sąsiadek i mężczyzn demonstrujących swoją wyższość, było marzeniem Ledy od dawna. Dlatego też w wieku piętnastu zaledwie lat zadeklarowała, że będzie czekać, aż Dante będzie w stanie ją do siebie sprowadzić.
Temu specyficznemu ślubowi towarzyszyło równie oryginalne zakończenie małżeństwa – po przybyciu Ledy na miejsce okazuje się, że Dante nie żyje. Mężczyzna został zastrzelony przez policjanta w trakcie strajku robotników, a wówczas siedemnastoletnia dziewczyna znaduje się w trudnym położeniu. Niewielkie środki finansowe, zebrane przez znajomych męża nie są wystarczające ani na bieżące utrzymanie się w dłuższym okresie czasu w Buenos Aires, ani na powrót do domu. Ledzie nie pozostaje zatem nic innego, jak tylko znaleźć źródło dochodu.
Tyle tylko, że nawet w wyzwolonej Argentynie roku 1913, kobiety są na przegranej pozycji. Ich sytuacja po śmierci męża jest zła, a jeśli nie otoczą ich opieką członkowie rodziny, pracują zwykle za marne grosze albo kończą jako przedstawicielki najstarszego zawodu świata. Leda jest świadoma, że praca szwaczki, którą podjęła, nie wystarczy jej na opłatę czynszu i wyżywienie, nie chce jednak wracać do domu nawet wówczas, kiedy bliskim udaje się zebrać i przesłać pieniądze na bilet. Chce wolności, choć czym ona tak naprawdę jest, doświadcza dopiero słuchając muzyki i grając na skrzypcach. Ten przekazywany w jej rodzinie z pokolenia na pokolenie instrument należał niegdyś do ostatniego króla Neapolu. Fryderyka Aragońskiego, a miał być prezentem dla Dantego. Leda wyobraża sobie, że grywa na nim różne melodie, do momentu, kiedy zaczyna pobierać nauki u znajomego muzyka. Z każdym wydobytym ze skrzypiec dźwiękiem czuje się coraz bardziej wolna i wie, że nie wróci do poprzedniego życia. Pozostawia zatem swój skromny dobytek i rusza w miasto, by w nocnych klubach grać tango. Odkrywa również swoją seksualność, a także fascynacje pięknem. Pięknymi kobietami …
Lektura książki „Bogowie tanga” może uderzyć do głowy, niczym wino. Zatęsknimy za tym niezwykłym krajem, pełnym zwykłych, ciężko pracujących ludzi i muzyki poruszającej za serce. Autorka, opowiadając na historię Ledy, mimo iż koncentruje się głównie na bohaterce, przemyca również historię szalonej siostry Dantego, czy miejscowej prostytutki. Plastyczne pióro autorki sprawia, że zatapiamy się w opowieści i pragniemy ją współodczuwać. I mimo, iż książka miejscami może wydać się kontrowersyjna, to przecież mówi po prostu o życiu. A to, potrafi nas zaskoczyć. Jak muzyka…

pokaż więcej

 
2019-01-02 16:59:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

W drodze do prawdy
Nie można wyobrazić sobie większej tragedii, niż śmierć bliskiej osoby. I choć rozmiar cierpienia jest sprawą indywidualną, to jest ono szczególnie wielkie i dotkliwe wówczas, kiedy tego odejścia się nie spodziewaliśmy. Tak jest przy osobach młodych, tych, którzy giną w wypadkach samochodowych czy zostają zamordowani, którzy popełniają samobójstwo. Wówczas pojawia się...
W drodze do prawdy
Nie można wyobrazić sobie większej tragedii, niż śmierć bliskiej osoby. I choć rozmiar cierpienia jest sprawą indywidualną, to jest ono szczególnie wielkie i dotkliwe wówczas, kiedy tego odejścia się nie spodziewaliśmy. Tak jest przy osobach młodych, tych, którzy giną w wypadkach samochodowych czy zostają zamordowani, którzy popełniają samobójstwo. Wówczas pojawia się pytanie, czy mogliśmy zrobić coś, żeby temu odejściu zapobiec, czy mogliśmy w jakiś sposób zmienić bieg historii. Często ten ból popycha nas też do zemsty, a przynajmniej do poszukiwania prawdy zwłaszcza w sytuacji, kiedy nie jest ona do końca oczywista.
Tak też było w przypadku śmierci Leo Dumasa oraz jego dziewczyny, Diany Styles. Pod koniec piątej klasy liceum odnaleziono ich ciała na torach. Uznano, że wpadli pod pociąg, a z uwagi na fakt, iż mieli we krwi duże ilości narkotyków i alkoholu, potraktowano tę tragiczną śmierć jako wypadek. Brat bliźniak Leo, Napoleon „Nap”, nigdy nie uwierzył w nieszczęśliwy wypadek. Szczególnie, że dzień po tej tragedii zniknęła jego dziewczyna Maura Wells, zerwawszy z nim wcześniej za pośrednictwem wiadomości tekstowej. To zdarzenie zdecydowanie wpłynęło na jego życie, determinując przyszłość.
Napoleon wstąpił do policji, nieustannie poszukując prawdy o wypadku i bezskutecznie starając się wytropić Maurę. Niestety, wszystkie próby jej odnalezienia okazały się bezcelowe, przynajmniej do chwili, kiedy do jego domu – już jako do detektywa Dumasa – zapukali funkcjonariusze policji. Okazuje się, że w miasteczku, podczas interwencji drogowej, został zastrzelony policjant, a na miejscu zbrodni odnaleziono ślady … Maury. Policja podejrzewa, że była pasażerką zatrzymanego przez funkcjonariusza samochodu, ale co tak naprawdę w nim robiła i jaki udział miała w tym morderstwie?
Tego właśnie będzie próbował dowiedzieć się Napoleon, choć powrót do przeszłości nie będzie dla niego łatwy. Czy to dochodzenie okaże się sukcesem? Jedno jest pewne, będzie najtrudniejszym w jego karierze, nie dość bowiem, że detektyw jest zaangażowany emocjonalnie, to jeszcze zamiast odpowiedzi i wskazówek, trafia na kolejne znaki zapytania. Dostarcza nam tym samym prawdziwie emocjonującej lektury, choć w przypadku bohatera Harlana Cobena nie może być inaczej.
Powieść „Nie odpuszczaj”, opublikowana nakładem Wydawnictwa Albatros, to kolejna już pozycja w dorobku autora która zdradza jego talent do wymyślania pokrętnych historii i stawiania wykreowanych przez siebie postaci wobec wyzwań. Mimo iż styl Cobena, szczególnie jego narracja, są specyficzne i nie zawsze trafiają do odbiorców, to jednak będę zawsze autora polecała. Chociażby z uwagi na klimat, który zawsze panuje w jego powieściach, na doskonałe odzwierciedlenie dusznej, małomiasteczkowej atmosfery, jaka panować musi w Westbridge.
To właśnie sprawia, że po książkę sięgną miłośnicy pióra Cobena, a także wszyscy ci, którzy pasjonują się rozwiązywaniem kryminalnych zagadek. Jeśli dodamy do tego znakomicie wykreowane postacie, tajemnice sprzed lat, a także wyzwania, jakie przed swoimi bohaterami stawia autor, otrzymamy całkiem niezłą lekturę przy której możemy spędzić pełne emocji popołudnie.

pokaż więcej

 
2018-12-28 12:40:21
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Co kryje twój dom?
O tym, że nic nie jest takie, jakie się wydaje, każdy z nas mógł przekonać się co najmniej raz w życiu. Niekiedy wierzymy całe życie w coś, co nie jest prawdą, żyjemy złudzeniami, świadomie lub nie. Czasami bowiem nie chcemy dopuścić do siebie prawdy, wygodniej i bezpieczniej jest żyć w kłamstwie, udawać, że nic złego się nie dzieje, chować głowę w piasek.
Natalia Korolczuk...
Co kryje twój dom?
O tym, że nic nie jest takie, jakie się wydaje, każdy z nas mógł przekonać się co najmniej raz w życiu. Niekiedy wierzymy całe życie w coś, co nie jest prawdą, żyjemy złudzeniami, świadomie lub nie. Czasami bowiem nie chcemy dopuścić do siebie prawdy, wygodniej i bezpieczniej jest żyć w kłamstwie, udawać, że nic złego się nie dzieje, chować głowę w piasek.
Natalia Korolczuk długo nie wiedziała (albo nie chciała wiedzieć), że jej mąż ją zdradza. Przystojny pan architekt, zarabiający duże pieniądze, zawsze wolał tradycyjny model rodziny i żonę pełniącą rolę gospodyni domowej. Natalia zatem prała, sprzątała i wychowywała ich córkę po to, by po latach zobaczyć przypadkiem męża w objęciach młodej stażystki. Mimo iż Wiktor wypiera się zdrady, oskarżając żonę o szaleństwo, Natalia postanawia złożyć pozew o rozwód i odrzucić dotychczasowe, pozornie tylko szczęśliwe i beztroskie życie. Przeprowadza się do odziedziczonego po dziadkach domu, do Romanówki, siedliska we wsi Dąbrowa.
Stary, popadający od lat w ruinę dom ma być nie tylko tymczasowym schroniskiem dla Natalii, ale planuje tu osiąść na stałe i … założyć pensjonat. Budynek z potencjałem wymaga jednak solidnego remontu oraz pozbycia się zamieszkującego go ducha. Wierzą w niego okoliczni mieszkańcy przekonani, że w domu straszy Zofia, babka Natalii, przez wiele lat zmagająca się z chorobą psychiczną. Kobieta popełniła samobójstwo, a choć po jej śmieci w domu pozostał mąż, to i tak wszyscy wierzą, że to duch obłąkanej grasuje po kątach.
Natalia nie wierzy w opowieści mieszkańców o nawiedzającej siedlisko babce Zofii. Dla niej dom rzeczywiście wypełniony jest duchami, ale raczej duchami przeszłości. To dziadek bowiem dbał po śmierci matki o dobro dziewczynki, to dziadek trzymał ją z daleka od szalonej babki. Jednak mające miejsce wydarzenia, coraz częściej budzą przerażenie Natalii i wątpliwości co do tego, czy rzeczywiście jej wspomnienia nie zostały zniekształcone. Rozbrzmiewająca w domu muzyka, otwarte drzwi, dziecięce zabawki zmieniające miejsce – to tylko kilka dowodów na to, że Natalia nie może czuć się w domu bezpiecznie. Niepokój kobiety potęgują jeszcze pełne zagadek listy siostry babki mieszkającej w Londynie, a także ukryte pod podłogą pomieszczenie, z wyrytym na ścianie napisem „Umieram”. A kiedy jeszcze odwiedzający Natalię w siedlisku mąż znika, sytuacja robi się dziwna…
Jak zakończy się ta opowieść? Przekonamy się dzięki lekturze książki „Spadek”, autorstwa Beaty Dmowskiej. Opublikowana nakładem Wydawnictwa HarperCollins pozycja, pełna tajemnic i zagadek, to udane połączenie powieści obyczajowej, thrillera i powieści kryminalnej, która przykuwa uwagę i sprawia, że zatapiamy się w lekturze na dobre kilka godzin. Pomijając kwestię niebyt starannej korekty, autorka doskonale manipuluje swoją bohaterką, utrzymując nas w nieustannym napięciu. Doskonale skonstruowana akcja, której sceneria ogranicza się właściwie tylko do starego i pełnego tajemnic domu, szaleństwo w tle i całkiem realne i współczesne problemy bohaterki, tworzą mieszankę wybuchową, która zachęca nas zarówno do lektury, jak i do wspólnego z Natalią rozwiązywania zagadki. Mimo iż powieść jest debiutem autorki, to z pewnością nie powinna być jej ostatnią powieścią. W Beacie Dmowskiej kryje się potencjał, którego owoce – mam przynajmniej taką nadzieję – jeszcze nie raz budzić będą nasza ciekawość, ale i przerażenie.

pokaż więcej

 
2018-12-23 19:32:46
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Małe tęsknoty (tom 3)

Warto mieć nadzieję?
„Kiedy byłem mały / zawsze chciałem dojść na koniec świata / kiedy byłem mały/ pytałem gdzie i czy w ogóle kończy się ten świat... „ – śpiewał wokalista zespołu Dżem. O tym, że „piękne są tylko chwile” mógł przekonać się wielokrotnie każdy z nas. W życiu bowiem są wzloty i upadki, są takie momenty, w których mamy wszystkiego dość, w których mamy wrażenie, że świat wali się...
Warto mieć nadzieję?
„Kiedy byłem mały / zawsze chciałem dojść na koniec świata / kiedy byłem mały/ pytałem gdzie i czy w ogóle kończy się ten świat... „ – śpiewał wokalista zespołu Dżem. O tym, że „piękne są tylko chwile” mógł przekonać się wielokrotnie każdy z nas. W życiu bowiem są wzloty i upadki, są takie momenty, w których mamy wszystkiego dość, w których mamy wrażenie, że świat wali się nam na głowę. Mamy jednak w sobie taką siłę, by podnieść się niczym feniks z popiołów, by walczyć o siebie, swoje szczęście i szczęście bliskich.
O tym, jak wiele siły i determinacji ta walka wymaga, doskonale wiedzą Olgo, Kalina oraz Lena. Każda z nich została boleśnie doświadczona przez los, każda z nich zmaga się z bolesnymi doświadczeniami i z szeroko pojmowaną stratą. O tym, jak zakończy się ta walka, czy wyjdą z tych zmagań zwycięsko (a nawet silniejsze), przekonamy się dzięki kolejnej już powieści Anety Krasińskiej z cyklu „Małe nadzieje”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Replika książka pt. „Nadzieje Olgi” to kolejne spotkanie z bohaterkami, które wielu czytelnikom stały się już bliskie, zaś dla tych, którzy zaczynają swoja przygodę z powieścią od trzeciego tomu to szansa, by zagłębić się w życie kobiet i podjąć decyzję, czy sięgnąć po dwa pierwsze tomy. Może się to bowiem okazać konieczne – mimo iż autorka przemyca informacje dotyczące wcześniejszych wydarzeń, to mogą okazać się one niewystarczające, by w pełni zatopić się w lekturze.
Towarzyszymy bohaterkom w trudnym i nerwowym dla nich okresie życia. Po śmierci Elżbiety Olga usiłuje wrócić do normalnego życia. Znów, po urlopie macierzyńskim podjęła pracę, zajmuje się Alkiem i Kajtkiem oraz niecierpliwie wyczekuje chwili, kiedy zakończy się sprawa sądowa i zostanie ogłoszony wyrok. Ciężko jej zmagać się z codziennością, szczególnie że nie może liczyć na swojego despotycznego męża, tymczasem w jej sercu rodzą się wątpliwości co do wersji minionych wydarzeń. Wszystko zmienił pamiętnik ciotki, który odnalazła, a z którego wynika, że Elżbieta straciła wiarę w przyszłość. Nie bez znaczenia jest tez fakt, że Kalina w wypadku straciła ciążę, o którą tak zabiegała, dlatego też Olga stopniowo zmienia stosunek do kobiety.
Wiele dzieje się również w życiu Kaliny. Mimo wsparcia Kamila wciąż nie może uporać się ona z przeszłością, mimo iż wróciła już do pracy w przedszkolu. I nad nią niczym miecz Damoklesa wisi zbliżające się zakończenie rozprawy i wyrok. Z kolei Lena staje się coraz bardziej nieśmiała, wycofana, skrywając tajemnicę. Nie może uwierzyć w szczere zainteresowanie kaliny i to, że ktoś może bezinteresownie się o nią martwić…
Jak potoczą się losy bohaterek? Czy odnajdą upragniony spokój, a może nawet szczęście czy miłość? Przekonamy się o tym oddając się lekturze książki, na którą warto spojrzeć z perspektywy szerokiego spektrum poruszanych w niej problemów. Dzięki temu kobiety stają się nam wyjątkowo bliskie, a obserwując ich wybory i my mamy ułatwione zadanie – mogą one bowiem stać się dla nas inspiracją.
Autorka już w poprzednich powieściach dała się poznać jako dobra portrecistka – jej kreacje postaci aktywizują czytelnika i sprawiają, że Olga, Kalina oraz Lena stają się częścią naszego życia, zaś ich problemy angażują nas emocjonalnie. Szkoda tylko, że nawiązanie do wcześniejszych wydarzeń jest dość niewyraźne, wymaga wiele dobrej woli od czytelnika, by w pełni zrozumiał nastroje bohaterów, a także rozmiar problemów z którymi się zmagają. Nie umniejsza to jednak walorów powieści, która jest skomplikowana niczym codzienność, ale jednak wlewa w nasze serca nadzieję na lepsze jutro.

pokaż więcej

 
2018-12-18 20:35:13
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Katie Maguire (tom 8)

Zatańcz ze mną
Bojownicy o wolność są skłonni zadać największe cierpienie w imię rzekomo wyższego dobra, są w stanie poświęcić niewinnych ludzi, złożyć ich w ofierze, i imię wyższego celu. Nie dotyczy to tylko wojowników z państw islamskich, ale również tych, którzy należą do irlandzkiego ruchu niepodległościowego. IRA, czyli Irlandzka Armia Republikańska, w latach 1919–1921 prowadziła z...
Zatańcz ze mną
Bojownicy o wolność są skłonni zadać największe cierpienie w imię rzekomo wyższego dobra, są w stanie poświęcić niewinnych ludzi, złożyć ich w ofierze, i imię wyższego celu. Nie dotyczy to tylko wojowników z państw islamskich, ale również tych, którzy należą do irlandzkiego ruchu niepodległościowego. IRA, czyli Irlandzka Armia Republikańska, w latach 1919–1921 prowadziła z Brytyjczykami wojnę o niepodległość, która zakończyła się sukcesem w 192 roku. Odkąd ta niepodległość Irlandii stała się faktem, celem IRA było włączenie Irlandii Północnej do reszty kraju. Co jednak wspólnego IRA, a może różne jej odłamy czy formacje powstałe na jej podwalinach, mogą mieć wspólnego z pożarem szkoły tańca w Cork? I czy rzeczywiście mają coś wspólnego, czy tylko naprowadzenie nas na ten trop jest celowym zabiegiem?
Na te (i pozostałe) rodzące się pytania, odpowiemy w trakcie lektury książki „Tańczące martwe dziewczynki”, autorstwa Grahama Mastertona. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Albatros powieść, to kolejny już tom kryminalnej historii z Katie Maguire w głównej roli. I tym razem musimy przygotować się na solidną dawkę emocji i lawinowo toczącą się akcję. Mimo iż w fabułę wkradło się nieco chaosu, a liczba postaci i nie prowadzących do rozwiązania zagadki wątków jest zbyt duża, to jednak miłośnicy Mastertona (i samej pięknej pani nadinspektor), z pewnością nie będą zawiedzeni. Również ci czytelnicy, którzy po cykl sięgają po raz pierwszy, rozpoczynając irlandzką przygodę właśnie od ósmego tomu, nie powinni mieć pretensji. Nie będzie zresztą czasu na zastanawianie się nad konstrukcją książki czy zachowaniem proporcji pomiędzy poszczególnymi wątkami – liczy się bowiem czas oraz rozmiar tragedii, która już od pierwszych stron robi na nas wielkie wrażenie.
Pożar w szkole tańca irlandzkiego Toirneach Damhsa, a właściwie poziom dramatyzmu sytuacji, przeraził nawet strażaków czy funkcjonariuszy policji. Siedemnaście zwęglonych ciał tancerzy i nauczyciela tańca, stopionych niemal ze sobą oraz rozmiar zniszczeń bulwersują opinię publiczną. Szczególnie, że wszystko wskazuje na celowe działanie kogoś z zewnątrz, a nie wadliwą instalację elektryczną czy przypadkowe zaprószenie ognia. Dodatkowo temperaturę podgrzewa fakt, iż z pożaru ocalała jedna osoba, mała dziewczynka, która ukryła się na dachu. Nikt nie wie, kim jest, a ona sama milczy jak zaklęta. Kate mimo tego musi znaleźć sprawcę, tym bardziej, że to nie jedyna sprawa do rozwikłania. Kilka godzin po pożarze od strzału w głowę ginie bowiem jeden z byłych bojowników IRA, a wszystko wskazuje na to, że walczący w dawnej formacji znów się uaktywnili.
Czy w mieście, w którym toczy się nieustanna wojna pomiędzy gangami narkotykowymi, alfonsami i przemytnikami ludzi, jest jeszcze miejsce na starcia pomiędzy grupami deklarującymi się jako członkowie irlandzkiego ruchu niepodległościowego? Czy są na tyle szaleni czy też zdeterminowani by zorganizować zamach na brytyjskiego ministra obrony, który właśnie wybiera się do Dublina? I jak do tego wszystkiego pasuje irlandzka grupa taneczna? Przekonamy się o tym w trakcie lektury książki „Tańczące martwe dziewczynki”, która – choć zdecydowanie nie jest najlepszą książką Mastertona ani najlepszą częścią cyklu – gwarantuje nam niesłabnące emocje oraz prawdziwą zagadkę kryminalną, którą musimy rozwiązać z Kate. Liczy się każda minuta, bowiem presja rośnie, a tymczasem nie ma żadnych poszlak, które pozwoliłyby odkryć tożsamość podpalacza – mordercy. Co więcej, kolejne tropy prowadzą w ślepe zaułki i już nie wiadomo, czy to świat tańca czy polityki jest tak okrutny …

pokaż więcej

 
2018-12-17 18:55:00
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

O pisaniu i życiu słów kilka
Nie ma chyba osoby, szczególnie wielbiciela kryminałów, która nie zna Remigiusza Mroza. Jego książki pojawiają się jedna za drugą, a każda przysparza mu kolejnych czytelników, na tyle zaangażowanych w kryminalne zagadki i w życie głównych bohaterów, że skrupulatnie pochłaniają oni cale serie powieści, nie mogąc się od nich oderwać. Podejrzewany o to, że pisze za...
O pisaniu i życiu słów kilka
Nie ma chyba osoby, szczególnie wielbiciela kryminałów, która nie zna Remigiusza Mroza. Jego książki pojawiają się jedna za drugą, a każda przysparza mu kolejnych czytelników, na tyle zaangażowanych w kryminalne zagadki i w życie głównych bohaterów, że skrupulatnie pochłaniają oni cale serie powieści, nie mogąc się od nich oderwać. Podejrzewany o to, że pisze za niego ghostwriter (bo przecież nikt nie może wydawać co kilka miesięcy nowej książki), oskarżony o posługiwanie się stereotypami i opieraniu książek na jednym schemacie Mróz dotychczas nie dawał się poznać. Albo raczej poznawać mogliśmy go wyłącznie za pośrednictwem jego książek, bowiem ucinał wszelkie dyskusje na swój temat, nie zdradzał też za wiele ze swojego życia prywatnego. Nadszedł jednak czas na swego rodzaju wiwisekcję i odsłonięcie nieco rąbka tajemnicy – zarówno jeśli chodzi o sferę prywatną, jak i zawodową.
Książka „O pisaniu na chłodno” Remigiusza Mroza nie jest typową biografią, nie jest też książką stricte o pisaniu. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Czwarta Strona pozycja z pewnością zachwyci fanów autora (i / lub jego powieści), być może zainspiruje kogoś do aktywności i to nie tylko na literackim polu. I choć trudno oceniać walory tego typu książek, to jestem przekonana, że znajdzie ona swoich odbiorców.
Książka, choć deklaruje chłodne podejście do pisania, to jednak pełna jest emocjonalnych wycieczek. Trudno mówić bowiem bez ekscytacji o dzieciństwie wypełnionym lekturami, kopaniem piłki czy kolejnymi odcinkami „Star Treka” w telewizji. Wraz z Mrozem przypominamy sobie kolejne fabuły powieści, odczuwając ciekawość na wieść o tytule, którego jeszcze nie znaliśmy. Czytamy o latach dorastania spędzonych przed komputerem, o przyjacielu Mroza, SiNK`u i internetowym magazynie „Vice Versa”, który wspólnie tworzyli. Poznajemy tytuły i fabuły efektów pierwszych prób napisania zwartej powieści, przekonujemy się również, że autor nie stroni(ł) od poezji.
Towarzyszymy Mrozowi w przeprowadzce z Opola na studia do Warszawy, poznajemy jego studenckie aktywności, czytamy o kolejnych próbach pisarskich, a także o karierze naukowej, którą odrzucił na rzecz pisania (tak naprawdę zadecydował o tym rzut monetą). Zagłębiamy się też w zawiłości kontaktów z wydawnictwami / wydawcami oraz przekonujemy się, że Mróz musiał wykazać się nie lada determinacją, by jego powieści ukazały się drukiem.
O ile ta pierwsza część koncentruje się na życiu prywatnym autora i początkach jego kariery jako pisarza, to druga oparta jest na słowie, a właściwie na tym, jak je tworzyć i to w sposób interesujący. Mróz pisze o źródłach inspiracji przekonując, że pomysły są wszędzie i wręcz atakują nas domagając się uwagi. Autor dzieli się z nami również spostrzeżeniami i uwagami na temat planowania, wyboru sposobu narracji i … samego pisania. To tylko kilka zagadnień poruszonych w tej części, które pozwalają nam zapoznać się nie tyle z tokiem pisania kasowych książek, ile z tokiem pracy Mroza i jego podejściem do pewnych kwestii związanych z pisaniem.
Czy lektura książki „O pisaniu na chłodno” uczy pisania? Nie, podobnie jak żaden poradnik niczego w naszym życiu nie zmieni, jeśli nie zaczniemy działać, jeśli nie damy coś z siebie. Autor namawia nas właśnie do tych prób, do nieustannego doskonalenia siebie, a przy tym do pokornego przyjmowania uwag, nie tylko redaktorów. Poza tym, ta swego rodzaju nie-biografia, to interesująca lektura, która pozwala nam poszerzyć horyzonty i …. zanotować kilka nowych tytułów powieści, które warto przeczytać. Już samo to jest wystarczającym argumentem, by po nią sięgnąć!

pokaż więcej

 
2018-12-16 09:23:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Nowe czasy (tom 1)

Szalone lata 90.
Szalone lata 90. To kontynuacja okresu transformacji ustrojowej w Polsce zapoczątkowanej w 1989 roku, denominacja złotego, szerzący się wirus muzyki disco polo, śmierć Freddiego Mercury’ego i Kurta Cobaina, otwarcie Eurotunelu łączącego Francję i Wielką Brytanię. Te wszystkie, tak różne wydarzenia, w pewien sposób wpłynęły na ludzi, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie....
Szalone lata 90.
Szalone lata 90. To kontynuacja okresu transformacji ustrojowej w Polsce zapoczątkowanej w 1989 roku, denominacja złotego, szerzący się wirus muzyki disco polo, śmierć Freddiego Mercury’ego i Kurta Cobaina, otwarcie Eurotunelu łączącego Francję i Wielką Brytanię. Te wszystkie, tak różne wydarzenia, w pewien sposób wpłynęły na ludzi, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Jednak to Polacy wyjątkowo odczuli to, jak dziwne, przełomowe, a dla niektórych ciężkie, były lata 90. Galopująca prywatyzacja, konieczność szybkiego dostosowania się do zmieniających się trendów, a także zapotrzebowania klientów, otwarcie się na świat, wszystko to zmieniło rynek i sprawiło, że przedsiębiorcy – „prywaciarze”, jak niektórzy mówią z podziwem, a niektórzy z pogardą – zmuszeni byli elastycznie dopasować się nie tylko do zmieniającego się zapotrzebowania na towar ale i do innego myślenia o handlu i warunkach, w których ta sprzedaż się odbywa. To lata, kiedy od handlu na stadionach i bazarach, od polowych łóżek i magnetofonów kasetowych rozbrzmiewających muzyką chodnikową, przeszliśmy do tzw. pawilonów handlowych, kiedy od kupowania kaset magnetowidowych od przygodnych sprzedawców, przeszliśmy do wypożyczalni kaset wideo.
W tych czasach, biznes przyszło robić Pawłowi Szymczakowi i jego żonie, a właściwie byłej żonie, bowiem dla zabezpieczenia interesów (jak to było modne w czasach rodzącego się kapitalizmu), para wzięła rozwód. Mężczyzna wciąż stara się zarobić wielkie pieniądze, szukając tzw. interesu życia i imając się różnych branż. Wypożycza kasety, handluje seansowymi rzeczami, kilkakrotnie – po okresie prosperity – traci wszystko, jak przy aferze z Bezpieczną Kasą Oszczędności Lecha Grobelnego czy z Biofermem skupującym susz z nabiału, do produkcji kosmetyków. Znacznie lepiej radzi sobie jego żona Anna, właścicielka pracowni krawieckiej, która już dawno zrozumiała, że nowohucki bazar Tomex to nie przyszłość dla niej. Na tych biznesach robionych przez Szymczaków, na ich dążeniu do bycia kimś lepszym, do wybicia się ponad przeciętność, na ich poczuciu wyższości najwięcej traci córka Małgosia – rozpieszczana zabawkami, obsypywana słodyczami, o jakich jej rówieśnicy mogli tylko pomarzyć, tak naprawdę rośnie samotna i nieszczęśliwa.
W latach 90. świetnie sobie radzi natomiast rodzeństwo, Wiola i Adrian Pawłowscy. On, godzący studia w akademii Górniczo-Hutniczej z pracą w lokalnym klubie, ona zbierająca na studia, zajmująca się dorabianiem jako kelnerka w tym samym lokalu, w którym pracuje brat. Postanawiając wykorzystać koniunkturę, zakładają zespół Silver Star, grający muzykę disco polo. Szybko zaczynają odnosić pierwsze sukcesy, nagrywają kasety, choć życie gwiazd wcale nie jest usiane różami. Są tacy, dla których ich sukces jest solą w oku…
Jak potoczą się losy tych postaci? Dowiemy się tego z wciągającej powieści Edyty Świętek pt. „Nie pora na łzy”. To pierwszy tom serii „Nowe czasy”, opublikowanej nakładem Wydawnictwa Replika, który – dla wielu czytelników – jest niejako podróżą sentymentalną. Dla tych, którzy nie żyli w tych dziwnych, zwariowanych, ale mimo wszystko interesujących czasach, to okazja do tego, by choć przez chwile poczuć klimat kraju, w którym raczkujący kapitalizm skutkuje popełnianymi błędami, ale i otwiera drogę do wykorzystania naiwności i pazerności ludzi, w których wszystko jest możliwe, jeśli tylko dysponuje się dobrym pomysłem.
Autorka już po raz kolejny daje się poznać nie tylko jako dobry obserwator, ale jako mistrzyni w kreacji bliskich nam postaci, którzy angażują nas emocjonalnie, którzy wciągają nas w swoje sprawy, którzy sprawiają, że stajemy się częścią ich życia. Jednak, ich historia nie byłaby tak wciągająca, gdyby nie znakomicie odmalowane tło społeczno-polityczne, gdyby nie osobliwa atmosfera stworzona przez autorkę. To wszystko sprawia, że mamy do czynienia z powieścią o nieodległej przeszłości, w której wartości, a także pewne schematy zachowań, możemy obserwować także dziś. To opowieść o zwyczajnym życiu, w którym codziennie dokonujemy wyborów, i tych dobrych i tych złych…

pokaż więcej

 
2018-12-11 17:29:58
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Andrzej Bondar (tom 3)

Węgorzewo wita Was, wita Nas!
Mazury kojarzą się z kajakowymi spływami, mrągowską Syrenką legendą o Królu Sielaw, „pruską babą”i węgorzewskimi opowieściami o miłości. Województwo warmińsko-mazurskie to wymarzony cel podróży, kryjący dalekie od komercyjnych miejsca, w których można odpocząć, wyciszyć się, napełnić energią podczas obcowania z przyrodą. Niema grzechem jest osadzanie w tak...
Węgorzewo wita Was, wita Nas!
Mazury kojarzą się z kajakowymi spływami, mrągowską Syrenką legendą o Królu Sielaw, „pruską babą”i węgorzewskimi opowieściami o miłości. Województwo warmińsko-mazurskie to wymarzony cel podróży, kryjący dalekie od komercyjnych miejsca, w których można odpocząć, wyciszyć się, napełnić energią podczas obcowania z przyrodą. Niema grzechem jest osadzanie w tak malowniczej scenerii kryminału, szczególnie tak mrocznego (i makabrycznego), jak ten autorstwa Tomasza Hildebrandt.
Osadzona w wakacyjnej atmosferze Węgorzewa opowieść pokazuje nam inne oblicze okolicy, pełne wynaturzonych ludzi, zbrodni, biedy, a także nuworyszy zza wschodniej granicy, którzy mogą pozwolić sobie na wszystko. Tu właśnie spokoju szuka też nadkomisarz Andrzej Bondar, który ma za sobą traumatyczne przeżycia w Bieszczadach i Borach Tucholskich.
Niestety okazuje się, że miała, sielska miejscowość, staje się prawdziwym siedliskiem zła, a nadkomisarz nie tylko musi się zmierzyć z lawinowo spływającymi sprawami, ale też z własnymi demonami. Wiedzą o tym doskonale czytelnicy poprzednich tomów cyklu z Andrzejem Bondarem, choć by sięgnąć po „Czerwony szkwał”, nie trzeba uzupełniać wiedzy o przeżyciach bohatera. Przyjdzie ona w trakcie lektury, a po zakończeniu trzeciego tomu, śmiało można wrócić do poprzednich. Nie jest to jednak lektura dla wszystkich. Mimo iż można odnieść wrażenie, że autor pragnie na siłę zbliżyć się klimatem do powieści skandynawskich, to jednak pozostaje dość daleko w tyle. Nieco chaotyczna opowieść miejscami może też męczyć, zaś wątki wprowadzone bez wyraźnego przeznaczenia nie sprzyjają płynnej lekturze, choć sama fabuła wciąga i … przeraża swoim realizmem.
Tym samym zamiast małomiasteczkowej sielanki mamy potrąconego w niewyjaśnionych okolicznościach mężczyznę, znalezionego na poboczu drogi, mamy też ofiary białego szkwału, które w niewiadomym celu nurkowały nocą w wodach jeziora Mamry, choć nie są to jedyne zwłoki wyłowione przez służby. Ku zaskoczeniu wszystkich, w jeziorze znajdują się również inne szczątki, liczące sobie wiele lat. Co więcej, wydarzeniom tym towarzyszy niezwykła, niemal nierzeczywista atmosfera budząca grozę i przywodząca na myśl działanie niewyjaśnionych mocy. Jakby tego wszystkiego było jeszcze mało pojawiają się doniesienia o brutalnych napaściach, które – na co wszystko wskazuje – nie są dziełem zrównoważonego człowieka. Dla Bondara to trudny czas szczególnie, że wkrótce zaczyna być podejrzany o współpracę z wywiadem Federacji Rosyjskiej.
Jak zakończy się ta historia? Przekonamy się sięgając po powieść „czerwony szkwał”, opublikowaną nakładem Wydawnictwa Akurat. Mimo iż jest to zdecydowanie najsłabsza część cyklu, to z pewnością miłośnicy Bondara odnajdą w lekturze wiele przyjemności, chociażby płynącej z powtórnego spotkania z bohaterem. Ci zaś, którzy dopiero poznają tego zniszczonego przez życie - i środki przeciwbólowe- gliniarza przekonają się, że tam, gdzie się pojawia, zawsze dzieją się emocjonujące rzeczy!

pokaż więcej

 
2018-12-10 18:53:41
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Wierzysz w klątwę?
Czy tam, gdzie w grę wchodzi wiara, gdzie dobro toczy walkę ze złem, jest miejsce na racjonalność? Czy wszystkie zbrodnie mogą być odkupione? Czy pomiędzy tym, co boskie, a tym, co ludzkie, może istnieć równowaga? Czy to możliwe, żeby przedmioty były obarczone klątwą i przynosiły zgubę kolejnym właścicielom? Odpowiedzi na te pytania są przedmiotem badań naukowców już od...
Wierzysz w klątwę?
Czy tam, gdzie w grę wchodzi wiara, gdzie dobro toczy walkę ze złem, jest miejsce na racjonalność? Czy wszystkie zbrodnie mogą być odkupione? Czy pomiędzy tym, co boskie, a tym, co ludzkie, może istnieć równowaga? Czy to możliwe, żeby przedmioty były obarczone klątwą i przynosiły zgubę kolejnym właścicielom? Odpowiedzi na te pytania są przedmiotem badań naukowców już od wieków, zaś interpretacje wyników różnią się pomiędzy sobą w zależności od tego, czy interpretuje je osoba świecka czy duchowna.
Kwestie te stanowiły na przestrzeni lat również kanwę wielu scenariuszy filmowych oraz powieści. Z mniejszym lub większym powodzeniem mogliśmy zatem zagłębiać się tematy będące na styku tego, co realne i tego, co wciąż pozostaje zagadką ludzkości, dotykające zagadnień paranormalnych, metafizycznych. Z czym mamy jednak do czynienia w chwili rozpoczęcia lektury powieści Hermanna Beyelera i Gerda Schneeweisa? Przekonamy się sięgając po książkę „Bozzetto. Klątwa”, opublikowaną nakładem Wydawnictwa Arkady.
Do lektury śmiało moa zasiąść zwolennicy spiskowej teorii dziejów, miłośnicy historii sztuki przekonani, że dzieła wciąż kryją w sobie wielkie tajemnice, fani książek Dana Browna, a także ci wszyscy, którzy lubią wielowątkowe opowieści, od których nie sposób się oderwać. Publikacja wciąga nas bowiem w wir wydarzeń, odsłaniając kolejne tajemnice, pędząc przez kolejne wieki, strasząc klątwa wiszącą nad dziełem Michała Anioła oraz uprawdopodobniając wydarzenia, dzięki osadzeniu akcji w konkretnych ramach czasowych. O tym, czy ta pełna przygód podróż jest udana, każdy musi zdecydować sam. Ja, choć mam sporo uwag co do budowy dialogów, toczącej się akcji czy celowości wprowadzenia pewnych wątków, dałam się wciągnąć autorom w to poszukiwanie prawdy, dałam się porwać emocjonującym rozgrywkom, choć cieszę się jednocześnie, że wspomniana klątwa bezpośrednio mnie nie dotyczy.
Autorzy przenoszą nas do roku 1541, do Kaplicy Sykstyńskiej w Rzymie. Mamy zaszczyt uczestniczyć w ceremonii pobłogosławienia wielkiego dzieła Michała Anioła, czyli fresku Sąd Ostateczny. Okazuje się jednak, iż tak ważny dla chrześcijaństwa fresk ściąga na ludzi pecha – dokładnie w momencie, kiedy papież Paweł III przymierza się do pobłogosławienia pracy Michała Anioła, w kaplicy zjawia się cesarski wysłannik. Przynosi on iście hiobowe wieści – otóż zniszczeniu uległo ponad sto pięćdziesiąt okrętów flotylli cesarskiej, która wyruszała na rozkaz cesarza Karola V przeciwko dowódcy floty Imperium Osmańskiego. Choć okrętów i znajdujących się na nich żołnierzy nie pokonał wróg, to jednak zostali oni unicestwieni przez żywioł, co sam Michał Anioł interpretuje jako gniew Boga.
W tej tragedii, artysta doszukuje się swojej winy. Jest bowiem świadomy faktu, że uległ subtelnemu szantażowi papieża Klemensa VII, który – pełen lęku przed śmiercią i Sądem Ostatecznym, a także świadom zawodu, jaki wszystkim sprawił, prosił Michała Anioła o umieszczenie swojej postaci w zamówionej wizji Sądu Ostatecznego. Artysta wyraża zgodę pod warunkiem, że znajdzie się tam również inna, współczesna wydarzeniom postać – cesarza Karola. Okazuje się jednak, że zgoda na propozycję papieża, zasiała zamęt w duszy Michała Anioła. Swojemu uczniowi przyjacielowi, Tommasowi zwierza się z dziwnych doznań i wizji, jakie towarzyszyły wykonaniu bozzetto (szkicu projektu na drewnianej desce), a które w pełni oddawały ideę walki dobra ze złem.
Tak właśnie zaczyna się historia opisana przez Beyelera i Schneeweisa, inspirująca, już kilka wieków później niejakiego Maxa Prücknera, byłego prawnika, który napisał niegdyś o tytułowym obrazie powieść. Po wyczerpaniu się nakładu książka nigdy nie została wznowiona, a jednak pewnego razu ktoś zainteresował się egzemplarzem znalezionym w sieci na tyle, by skontaktować się z Prücknerem. Tą osobą jest szwajcarski biznesmen, Hans Albert Bilgrin, właściciel galerii sztuki, który wraz z historykiem sztuki Aloisem Fuchsem, prowadzą rzekome badania nad bozzetto. Bilgrin pragnie zresztą zdobyć dzieło, by – jak deklaruje – zwrócić je do Watykanu.
Usilnym staraniom zmierzającym do pozyskania bozzetto towarzyszy mozolne odtwarzanie jego losów i losów kolejnych właścicieli. Szybko okazuje się, że nie są to szczęśliwe historie, mogłoby się wręcz wydawać, że bozzetto kolejnym posiadaczom przynosi tylko kłopoty. Czy to możliwe, że ciąży na nim klątwa? Jeśli tak, to bohaterowie znajdą się w śmiertelnym niebezpieczeństwie i tylko od ich współpracy zależy, czy wyjdą cało z tej przygody. Podobnie zresztą, jak i czytelnicy …

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
591 582 3016
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (18)

zgłoś błąd zgłoś błąd