Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Qulturasłowa 
qulturaslowa.pl
Dziennikarka, copywriter, blogerka i czynna nauczycielka. Zakochana w słowie pisanym, dalekich podróżach i różnych smakach.
status: Czytelnik, dodał: 5 książek, ostatnio widziany 1 dzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-05-19 14:50:24
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Wszyscy jesteśmy równi?
„Ludzie są równi, tyl¬ko nierówność ich dzieli” – pisał Kazimierz Przerwa-Tetmajer podejrzewając zapewne, że pomimo upływu lat niczego w kwestii tolerancji nie osiągniemy. Nawet jeśli akceptujemy odmienność, to większość z nas robi to wyłącznie wówczas, kiedy bezpośrednio ona nas nie dotyczy, kiedy nie jesteśmy zaangażowani w sprawę. Mimo iż czasy niewolnictwa już dawno...
Wszyscy jesteśmy równi?
„Ludzie są równi, tyl¬ko nierówność ich dzieli” – pisał Kazimierz Przerwa-Tetmajer podejrzewając zapewne, że pomimo upływu lat niczego w kwestii tolerancji nie osiągniemy. Nawet jeśli akceptujemy odmienność, to większość z nas robi to wyłącznie wówczas, kiedy bezpośrednio ona nas nie dotyczy, kiedy nie jesteśmy zaangażowani w sprawę. Mimo iż czasy niewolnictwa już dawno minęły, wciąż uznajemy pewne nacje za gorsze, kojarząc je wyłącznie z poddańczością, z wyrobnictwem, nie bacząc na to, co przedstawiciele innych narodowości sobą reprezentują i jacy naprawdę są.
Na Lię Del Valle, córkę ubogiej imigrantki z Meksyku, mieszkańcy miasteczka w Dolinie Kalifornijskiej wydali wyrok już dawno. Dla właścicielki posesji, w której jej matka była zatrudniana przy zbiorach truskawek, była tylko dzieckiem Meksykanki, o której pani domu wyrażała się pogardliwie, próbując jednocześnie zniechęcić synów do zabawy z nią. Dla uczniów ze szkoły była tą, po której chodzą pluskwy, przyniesione z hotelu, w którym pomagała swojej matce sprzątać. Dla matki wreszcie była dzieckiem szatana, zrodzonym z gwałtu. W rezultacie dziewczyna dorastała z poczuciem, że nie jest dość dobra, że jest tylko biedną, brudną dziewczyną mieszkającą w szopie. Jedyna odskocznią od tej szarej rzeczywistości i ciężkiego życia, były chwile zabawy z synami właścicieli ziemskich, bliźniakami – Prestonem i Cole`em Sawyerami. Oni nigdy, w przeciwieństwie do ich matki, nie dali jej odczuć, że jest od nich biedniejsza, oni nigdy nie potraktowali jej jak służącej. Przez lata pomiędzy nimi zrodziła się wyjątkowa więź, która w przypadku dziewczyny i Prestona zdawała się być czym więcej.
A jednak to nie Preston, tylko Cole, zaprosił Lię na spotkanie, to Cole wymusi obietnicę, by czekała na niego, kiedy on pojedzie na studia. Lia, zdruzgotana faktem że Preston nie jest nią zainteresowany, spotyka się z jego bratem bliźniakiem licząc, że kiedyś obdarzy go miłością. Nie wie jednak, że padła ofiarą rywalizacji o prawo do siebie, że jej ukochany przegrał wyścig i – kierowany źle pojętą lojalnością – usunął się w cień.
Cztery lata później, po ukończeniu studiów, Preston i Cole powracają do domu, choć powodem jest śmierć ich ojca, przyspieszona jeszcze suszą i trudną sytuacją farmy. Lia, jak obiecała, wiernie czeka. Skończyła szkołę z dobrymi wynikami, nie stać ją jednak na studia, zaś praca w naleśnikarni wydaje się być jedyną perspektywą. Cole chce ją wyrwać z tego świata, jednak przeznaczenie daje o sobie znać – istniejące od lat napięcie pomiędzy Lią i Prestonem znajduje ujście w zbliżeniu ich ciał, a poryw namiętności skutkuje ciążą dziewczyny. Ciążą naznaczoną cierpieniem, bowiem Cole dowiedziawszy się o zdradzie brata, wsiada na motocykl i ginie w wypadku.
Przytłoczony bólem i poczuciem podwójnej straty Preston przygarnia dziewczynę pod swój dach, jednak nie jest w stanie otoczyć jej czułością, jakiej dziewczyna potrzebuje i na jaką zasługuje. Walcząc o utrzymanie farmy nie dostrzega tego, jak Lia źle czuje się w jego domu, jak traktowana jest przez jego matkę, jak bardzo ciężko jej opiekować się samodzielnie dzieckiem. Kiedy doprowadzona do ostateczności dziewczyna znika, pozostawiając synka pod opieką Prestona, całe miasteczko wydaje na nią wyrok.
Piętno złej matki ciąży na niej nawet pół roku później, kiedy wraca stęskniona za dzieckiem. Preston jest przekonany, że już nigdy nie będzie w stanie jej wybaczyć, jednak społeczny ostracyzm, z jakim dziewczyna się spotyka, zaskakuje nawet jego. Jak zakończy się ta wyjątkowa opowieść? Przekonamy się dzięki lekturze wspaniałej książki, która porusza wiele ważnych społecznie tematów, a przy tym jest porywającą historią trudnej miłości. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Edipresse opowieść pt. „Bez pożegnania” tylko zwodzi nas swoją lekkością, bowiem Mia Sheridan dotknęła w niej kwestii rasowej segregacji, sytuacji emigrantów starających się stworzyć w obcym kraju siebie na nowo. Mamy tu również portret społeczeństwa, które czuje się lepsze tylko dlatego, że urodziło się w danym miejscu i czasie. Mamy wreszcie historię o miłości i zdradzie, samotności wśród ludzi i przebaczeniu. Historię, której nigdy nie zapomnimy…




Recenzja na stronie: www.qulturaslowa,pl

pokaż więcej

 
2018-05-17 21:11:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Cienie przeszłości …

„Odcięła się od całej przeszłości, od wszystkich z wyjątkiem dziewczyny, którą wtedy była. Przez lata nosiła ją w sobie niczym niewidzialną ciężką kotwicę. Dziewczyna, którą była. I nadal jest.” – te słowa, choć bolesne, niestety są prawdziwe o czym przekonuje się każdy, kto próbował zostawić za sobą przeszłość, odciąć się od niej. Niezależnie, jak bardzo zmienimy swoje...
Cienie przeszłości …

„Odcięła się od całej przeszłości, od wszystkich z wyjątkiem dziewczyny, którą wtedy była. Przez lata nosiła ją w sobie niczym niewidzialną ciężką kotwicę. Dziewczyna, którą była. I nadal jest.” – te słowa, choć bolesne, niestety są prawdziwe o czym przekonuje się każdy, kto próbował zostawić za sobą przeszłość, odciąć się od niej. Niezależnie, jak bardzo zmienimy swoje życie, przeszłość prędzej czy później upomni się o nas, niszcząc obraz nas samych, który stworzyliśmy. A wówczas nie pozostaje nam nic innego, jak tylko pogodzić się z tym, że od przeszłości nie da się uciec. Można jednak zaakceptować ją i na bazie tej akceptacji budować nowe, świadome życie.
Miranda Rader, funkcjonariuszka policji w Harmony w stanie Luizjana zrobiła wszystko, by stać się inną dziewczyną, niż była jako nastolatka. Dorastając w patologicznej rodzinie sama powoli staczała się na dno, będąc na prostej drodze do powtórzenia scenariusza życia swojej matki, która zbyt wcześnie zaszła w ciążę z nieodpowiednim człowiekiem. Mieszkając w dzielnicy przyczep, żyjąc na granicy ubóstwa, z braćmi biorącymi wzór z ojca, pijaka i lenia, Randi sama zaczęła sięgać po alkohol, a jej styl bycia i zachowanie pozostawiały wiele do życzenia. Zarówno ona, jak i jej bracia znani byli lokalnej policji, ale nic nie usprawiedliwia zachowania funkcjonariuszy pewnego letniego dnia – kiedy dziewczyna potrzebowała pomocy, nikt jej nie uwierzył. Co więcej – zwrócenie się o pomoc do policjantów skończyło się oskarżeniem Mirandy o kłamstwo i umieszczeniem w zakładzie poprawczym. I choć ostatecznie wyszło jej to na dobre – wreszcie zrozumiała, że nie musi powielać znanego jej z domu schematu, to jednak nigdy nie zapomniała, co zdarzyło się czternaście lat temu.
Teraz, kiedy już dawno przestała być kłamczuchą Randi, a stała się szanowaną, docenianą przez przełożonych policjantką, przeszłość wróciła i co więcej, wyciąga po kobietę swoje macki. Wezwanie na miejsce przestępstwa staje się początkiem szeregu wydarzeń, które prowadzić mogą do upadku kobiety, albo do jej ostatecznego zwycięstwa. Brutalne morderstwo, które zostało popełnione, wstrząsa lokalną społecznością tym mocniej, że ofiarą jest niezwykle popularny i cieszący się powszechną atencją profesor anglistyki na Uniwersytecie Luizjany, Richard Stark, syn rektora tej uczelni. Mężczyzna został kilkakrotnie dźgnięty w pierś, podcięto mu również gardło, a na dodatek został … wykastrowany. Wszystko wskazuje, że sprawcą tego morderstwa jest kobieta, na dodatek kobieta wzgardzona, zaś czyn ten jest aktem zemsty. Co więcej, na miejscu zbrodni zostaje znaleziony wycinek gazety z artykułem opisującym noc sprzed lat, której Randi nigdy nie zapomni. Czy to przypadek?
Nawet jeśli początkowo mogłoby się tak wydawać, to już wkrótce cała historia wydaje tworzyć się spójną całość, a w jej epicentrum jest właśnie Miranda, której odciski znaleziono na miejscu zbrodni. Co więcej, wkrótce zostaje ona odsunięta od śledztwa, a komuś wyraźnie zależy, żeby powiązać ją z prowadzonym dochodzeniem i z ofiarami. Kiedy pojawia się kolejne ciało, wszystko zaczyna wskazywać na Randi, jako sprawczynię, a morderstwa – na wymierzenie kary za to, co stało się w przeszłości. Czy tak jest naprawdę? Czy to Miranda tak skrupulatnie planowała zemstę czy może istnieje inne wytłumaczenie? Niezależnie od tego wygląda na to, że reputacja, na którą policjantka pracowała tyle lat, nie ma znaczenia. Podobnie jak wówczas, nikt jej nie jest w stanie uwierzyć, zaś jej przełożony, mentor, zwątpił w nią jako pierwszy. Czy możliwe, że miał w tym swój interes?
Na te pytania, a także na szereg innych rodzących się podczas lektury, odpowiada książka pt. „Tamta dziewczyna”, opublikowana nakładem Wydawnictwa Edipresse. Erica Spindler po raz kolejny udowodniła, że jest prawdziwą mistrzynią w budowaniu fabuły, zaś ten psychologiczny thriller podszyty niezwykłą znajomością ludzkiej psychiki, mentalności, ale i życiowych realiów, wciąga czytelnika bez reszty. Gwałtowne zwroty akcji, doskonale skonstruowani bohaterowie, fałszywe tropy, a wreszcie – spektakularne zakończenie, stają się już znakiem rozpoznawczym Spindler. „Tamta dziewczyna” jest zaś jedną z tych powieści, których długo nie można zapomnieć, która uświadamia nam, że niezależnie jak bardzo chcemy uciec od przeszłości, ona nas dopadnie. Zatem znacznie lepiej stawić jej czoło i walczyć, nawet wówczas, kiedy wokół nas sieje się zwątpienie.


Recenzja umieszczona na stronie www.qulturaslowa.pl

pokaż więcej

 
2018-05-14 22:43:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Anka (tom 2)

Lepsze wrogiem dobrego
„(…) Niektóre wyobrażenia o miłości, szczęściu i nowym życiu lepiej pozostawić tylko w sferze marzeń, a żyć chwilą obecną i cieszyć się z tego m co się ma” – o prawdziwości tych słów przekonujemy się niestety zwykle wówczas, kiedy jest już za późno. W poszukiwaniu czegoś lepszego, w przekonaniu, że „za płotem trawa jest bardziej zielona”, lekceważymy to, co mamy, co...
Lepsze wrogiem dobrego
„(…) Niektóre wyobrażenia o miłości, szczęściu i nowym życiu lepiej pozostawić tylko w sferze marzeń, a żyć chwilą obecną i cieszyć się z tego m co się ma” – o prawdziwości tych słów przekonujemy się niestety zwykle wówczas, kiedy jest już za późno. W poszukiwaniu czegoś lepszego, w przekonaniu, że „za płotem trawa jest bardziej zielona”, lekceważymy to, co mamy, co udało nam się osiągnąć, bezustannie goniąc na czymś niedoścignionym. Rezultat jest taki, że nawet jeśli osiągniemy upragniony cel, to wcale nie jest on taki wspaniały, a my w pogoni za nim wyrzekliśmy się wszystkiego. Co więcej, niekiedy tracimy to bezpowrotnie…
Anka jest właśnie takim przykładem osoby, która wciąż pragnie czegoś więcej, niż ma. Uważa, że jej jedynym osiągnięciem jest urodzenie syna (który zresztą lada chwila uczyni ją babcią), a także utrzymanie przy sobie męża. Tyle tylko, że Maciej już dawno przestał być dla niej atrakcyjny, a ich małżeństwo już dawno pogrążyło się w marazmie, wypełniając się pustką i wzajemnymi pretensjami. Nie dość, że męża nigdy nie ma w domu, to jeszcze od czasu wyprowadzki na znienawidzoną wieś, Anka jest od Maćka uzależniona, bowiem sama nie prowadzi samochodu. a domiar złego w ich domu – poza ciężarną Anetą – pomieszkują rozwydrzeni przyjaciele syna, którzy bez skrępowania korzystają ze wszystkich dostępnych w domu udogodnień, wszędzie zostawiając za sobą bałagan. Zawodowo Również na polu zawodowym Anka nie może się niczym pochwalić, nużąca, wielogodzinna praca w biurze nieruchomości i toksyczna szefowa z wiecznie skrzywioną miną dopełniają obrazu rzekomo beznadziejnego życia bohaterki.
Odskocznią od tego świata jest dla Anki znajomość z Arturem, wojowniczym ekologiem, żyjącym wzniosłymi ideałami i … dobrami kupowanymi za pieniądze innych. Teraz do tych innych zalicza się również Anka, która oferuje mężczyźnie pomoc materialną w obliczu przejściowych kłopotów finansowych. Tyle tylko, że owe kłopoty wcale nie mijają, a według słów Artura, jego zadłużenie wynosi blisko sześćdziesiąt tysięcy. Nie zważając na nic, Anka bierze pożyczki, by wydobyć ukochanego ze szponów długów. Ochoczo płaci również za nocleg w Krakowie, a ostatecznie finansuje cały wyjazd. Nie zastanawia się nad konsekwencjami swojego postępowania, nie chce słuchać też najbliższej przyjaciółki, która ostrzega ją przed mężczyznami takimi jak Artur. I nawet, kiedy przekracza granicę, której jako mężatka przekroczyć nie powinna, wciąż nie chce dopuścić rozsądku do głosu…
O tym, jak potoczy się ta opowieść możemy przekonać się dzięki lekturze książki „Anka i diabeł stróż”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Edipresse powieść, to kolejne już spotkanie z Anką i jej mężem Maciejem, kolejna szansa, by w skomplikowanych losach bohaterki, odnaleźć również swoją życiową historię. Autorka, Nina Majewska-Brown, w swojej książce pt. „Anka i diabeł stróż”, z serii „Anka”, stawia przed swoimi postaciami prawdziwe wyzwania, ale i silne pokusy. To, jak łatwo bohaterowie im ulegają dowodzi, jak słaby był ich związek i jak bardzo się od siebie oddalili. Prawdą jest jednak to, że historia tej pary może być historią każdego wieloletniego związku, którego strony w trudnej walce z codziennością, zgubiły siebie.
Anka trafia na mężczyznę, który za pomocą kilku słodkich słów jest w stanie wyciągnąć od niej spore sumy. To jednak świadczy o tym, jak bardzo jest spragniona czułości i tego, by poczuć się piękną. Również Maciej zaczyna poszukiwać tego, czego w domu nie znajduje – kobiety radosnej, która nie ukrywa swojego ciała w workowatych, burych sukienkach. Pozostaje tylko pytanie, czy para w porę się opamięta i czy będą w stanie ponieść konsekwencje swojego postępowania. Przekonamy się o tym dzięki lekturze powieści Majewskiej-Brown, która jednak – mimo interesującego pomysłu na fabułę – nieco rozczarowuje. Brak jest w książce głębi, brak jest rozedrganych emocji bohaterów, którzy przecież toczą walkę również z samym sobą. Mimo iż stylowi pisania autorki nie można nic zarzucić, to jednak utrzymujemy dystans zarówno wobec wykreowanych postaci, jak i podejmowanych przez nich wyborów. Mimo tego jestem przekonana, że większość czytelników sięgnie po kolejny tom książki – warto chociażby po to, by przekonać się, czy rzeczywiście mieliśmy rację co do Artura i kondycji umysłowej samej Anki, która niemal nieznajomemu mężczyźnie oddaje nie tylko serce, ale majątek…


Recenzja na stronie: www.qulturaslowa.pl

pokaż więcej

 
2018-05-13 14:10:27
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Rodzinne tajemnice…

„Więzy krwi nie gwarantują miłości bliźniego” – o prawdziwości tych słów Stiega Larssona może zaświadczyć każdy, kto choć raz doświadczył krzywdy z ręki rodziny, kto zawiódł się na bliskiej osobie. I niezależnie od tego, czy dotyczy to rodziców, rodzeństwa czy dzieci, boli tak samo mocno. Co więcej pielęgnacja takiego poczucia krzywdy może nam niekiedy zająć całe życie. I...
Rodzinne tajemnice…

„Więzy krwi nie gwarantują miłości bliźniego” – o prawdziwości tych słów Stiega Larssona może zaświadczyć każdy, kto choć raz doświadczył krzywdy z ręki rodziny, kto zawiódł się na bliskiej osobie. I niezależnie od tego, czy dotyczy to rodziców, rodzeństwa czy dzieci, boli tak samo mocno. Co więcej pielęgnacja takiego poczucia krzywdy może nam niekiedy zająć całe życie. I mimo tego, że nie poprawia to sytuacji, mimo iż zatruwamy się jadem na własne życzenie, trudno nam przebaczyć. Dzieje się tak dlatego, że to właśnie od rodziny w pierwszej kolejności oczekujemy lojalności i oddania, zatem tak bardzo boli ich brak.
Ludmiła Janicka doskonale wie, czym jest lojalność, dlatego od lat nie może wybaczyć siostrze jej braku. Nie kontaktują się z Izą prawie wcale, czemu sprzyja zarówno odległość, jak i świadomość rodziców, jak wielki rozdźwięk panuje pomiędzy córkami. Mimo iż są jednojajowymi bliźniaczkami, to różnią się charakterami, jak ogień i woda. Ludmiła zawsze była tą złą, która broiła zarówno w domu, jak i w szkole, która sięgała po papierosy i alkohol, która rzuciła studia, a po śmierci ojca zamiast użalać się nad stanem sierocym, wyjechała na urlop, z którego przywiozła pamiątkę w postaci ciąży z bezimiennym ojcem o odmiennym kolorze skóry. Dla przeciwwagi, Iza to ta ukochana córka rodziców, która zawsze postępuje właściwie, zaś ukończone studia, praca nad doktoratem i wieloletni związek są ukoronowaniem jej osiągnięć na wszystkich polach. Tylko Ludmiła i Iza wiedzą, że prawda jest daleka od rzeczywistości, ale z różnych względów podtrzymują tę fikcję. Wszystko się jednak wali, niczym domek z kart, kiedy Iza zachodzi w ciążę i zjawia się w rodzinnym domu…

(...)


Pełna recenzja na stronie www.qulturaslowa.pl

pokaż więcej

 
2018-05-12 19:16:34
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

O emocjach słów kilka
Czym są emocje? Czy to dobrze, że je odczuwamy? Jak się nimi dzielić, w jaki sposób o nich mówić? Życie pokazuje, że nawet dorośli mają wielki problem z nazwaniem swoich emocji, dlatego warto się tego nauczyć jeszcze będąc dzieckiem.
Doskonałym wstępem do identyfikowania swoich emocji, do określenia ich natężenia, do tego, by potrafić je nazwać i radzić sobie z nimi,...
O emocjach słów kilka
Czym są emocje? Czy to dobrze, że je odczuwamy? Jak się nimi dzielić, w jaki sposób o nich mówić? Życie pokazuje, że nawet dorośli mają wielki problem z nazwaniem swoich emocji, dlatego warto się tego nauczyć jeszcze będąc dzieckiem.
Doskonałym wstępem do identyfikowania swoich emocji, do określenia ich natężenia, do tego, by potrafić je nazwać i radzić sobie z nimi, jest wciągająca książka dla dzieci, opublikowana nakładem Wydawnictwa Jedność. Esteve Pujol i Pons Rafael Bisquerra Alzina stworzyli wspaniały zbiór opowieści, które zwiększają naszą świadomość emocjonalną, które uczą rozpoznawać zachowania wpływające na odbiór naszej osoby przez innych, ale i pozwalających rozpoznać zachowania oraz wydarzenia, które wpływają na nas korzystnie i te, które czynią nam krzywdę. Tak zwana inteligencja emocjonalna już dawno okazała się być bardziej przydatną niż poziom inteligencji wyrażony wysokością ilorazu inteligencji, czyli IQ. Dlatego też warto pracować nad znajomością siebie, a także dokładnie obserwować ludzi wokół nas.
Wiedza na temat emocji jest nieoceniona w kontaktach interpersonalnych, pozwala też wyeliminować wszystkie błędy komunikacyjne. Pięknie ilustrowana przez Carlesa Arbata książka pt. „Wielka księga emocji”, uczy najmłodszych nazywania emocji, kontroli nad nimi, odporności i radzenia sobie w trudnych, w tym konfliktowych sytuacjach, a także cieszenia się nawet małymi rzeczami. Przywołane historie, często znajome, dzieci mogą czytać samodzielnie, bądź z pomocą opiekuna, który dodatkowo podsumuje opowieść i wciągnie dziecko w rozmowę o opisywanych wydarzeniach. Dlatego też książka jest nie tylko wspaniałym prezentem dla najmłodszych, ale również interesującą pomocą dla nauczycieli czy bibliotekarzy, którzy na jej podstawie konstruować mogą scenariusze lekcji traktujące o emocjach, właściwym zachowaniu w określonych sytuacjach, a także o radzeniu sobie ze stresem czy gniewem.
Książka podzielona jest na trzy części – część pierwsza „Moje emocje” zawiera opowiadania, które traktują o fundamentalnych wartościach, pozwalają kształtować właściwe postawy. Część druga, zatytułowana „Zbliżają mnie”, zawiera przypowieści, dające siłę do tego, by pokonywać przeszkody oraz nadzieję na lepsze jutro. Ostatnia część książki, zatytułowana „Do innych”, podsuwa pomysły pozwalające polepszyć stosunki z otoczeniem, a nawet naprawić popełnione błędy. Twarda oprawa pozwala wielokrotnie sięgać po publikację, a jednocześnie zachować ja w niezmienionym stanie, zaś nasycone barwy cieszą oczy, podobnie jak ciekawe ilustracje pobudzające wyobraźnię dziecka. Tym samym „Wielka księga emocji” jest publikacją wyjątkową, której wartość – jako biblioterapeuta – doceniam i którą stosuję przy konstruowaniu scenariuszy zajęć.


Recenzja na www.qulturaslowa.pl

pokaż więcej

 
2018-05-10 21:49:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Zła miłość
Jak daleko można posunąć się w imię miłości? I czy można nazwać miłością pragnienie posiadania kogoś na własność, niezależnie od ceny? Czy można nazwać miłością pragnienie skrzywdzenia wszystkich, by tylko zdobyć główną nagrodę – upragnioną kobietę?
To tylko kilka z pytań pojawiających się podczas lektury książki „Umysł”, autorstwa Audrey Carlan. Opublikowana nakładem Wydawnictwa...
Zła miłość
Jak daleko można posunąć się w imię miłości? I czy można nazwać miłością pragnienie posiadania kogoś na własność, niezależnie od ceny? Czy można nazwać miłością pragnienie skrzywdzenia wszystkich, by tylko zdobyć główną nagrodę – upragnioną kobietę?
To tylko kilka z pytań pojawiających się podczas lektury książki „Umysł”, autorstwa Audrey Carlan. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Edipresse powieść nasycona erotyzmem, to drugi już tom wciągającej „Trylogii namiętności”, która nie tylko rozpala nasze ciała, ale i angażuje serca. Autorka, nadając swoim powieściom pozornie lekką formę, pisze o sprawach ważkich, lecz stosunkowo rzadko poruszanych. Stalking, mimo iż po wielu latach doczekał się ubrania go w normy prawne i obwarowania kodeksami, wciąż jest kwestią problematyczną dla organów ścigania, bardzo często bowiem policja podejmuje działania dopiero wówczas, kiedy oprawca dopadnie już swoją ofiarę. Połączenie historii pięknej miłości, podszytej sporą dawką seksualności z tematem stalkingu tworzy całkiem niezłą mieszankę wybuchową, którą warto polecić zarówno czytelnikom ceniącym sobie romanse, powieści erotyczne, jak i obyczajowe.
Osoby, które miały przyjemność sięgnąć już po pierwszy tom książki, z przyjemnością przywitają się z dobrze sobie znanymi bohaterami, którzy u swego boku znaleźli spełnienie. Chase Davis – przystojny biznesmen, arogancki i zaborczy, doskonale wie, czego chce. Nie może narzekać na brak zainteresowania ze strony kobiet, a jednak wybrał Gillian Callahan. Kobiecie jednak wciąż trudno uwierzyć, że ktoś taki jak Chase zainteresował się nią. Co więcej, bo doświadczeniach z przeszłości, po stwierdzeniu u siebie skłonności do zakochiwania się w mężczyznach pragnących sprawować kontrolę, można zadawać sobie pytanie, czy zaręczyny są na pewno dobrym pomysłem. Wątpliwości jednak trwają krótko, bowiem nie ma drugiego bardziej zakochanego człowieka niż Chase, który pragnie tylko uszczęśliwiać Gillian i nigdy nie zrobiłby jej krzywdy.
Jest jednak jeszcze ktoś, kto darzy kobietę miłością. Tyle tylko, że ten anonimowy wielbiciel jest zdolny do wszystkiego, byle ją tylko zdobyć. Cena nie gra roli, dla niego liczy się tylko nagroda. Wiadomość o zaręczynach Gillian z Chase`m tylko go rozsierdziła i wszystko wskazuje na to, że zwiędłe róże, listy z groźbami czy seksualne prezenty wysyłane kobiecie, to dopiero początek. Nikt jednak nie przypuszczał, że stalker będzie gotowy na wszystko, by tylko dotrzeć do „ukochanej”, by sprawić, że sama mu się odda. Niestety doskonale wie, gdzie uderzyć i w jaki sposób działać, żeby Gillian cierpiała. Swój misterny, tworzony w chorym umyśle plan zaczyna realizować jeszcze przed ślubem Gillian, zakładając stopniową eliminację wszystkich osób, które kobieta kocha i które darzy zaufaniem. Zaczyna od jej najlepszego przyjaciela, Phillipa, choć przypadek sprawia, że uchodzi on z życiem. Wybuch ładunku podłożonego przez stalkera w siłowni uśmierca kilka osób, zaś Phillip trafia do szpitala w bardzo ciężkim stanie. To jednak nie zaspokaja apetytu chorego umysłu na więcej. Rozochocony, planuje kolejne kroki…
Jak zakończy się ten tom? Czy plan pozbawienia życia wszystkich drogich Gillian osób, w tym jej przyjaciółek, zwanych duchowymi siostrami, się powiedzie? Czy stalkerowi uda się osiągnąć cel i skłonić Gillian, by oddała mu się skruszona i posłuszna? Przekonamy się o tym podczas lektury wciągającej powieści „Umysł”, w której sugestywne opisy scen erotycznych przeplatają się z doskonałą analizą chorego umysłu stalkera. Tym samym, to jedna z tych powieści, które pod płaszczykiem literatury erotycznej ukrywają coś więcej niż tylko seks. Zakończenie zaś budzi pragnienie, by od razu sięgnąć po kolejny tom, by poznać dalsze losy Gillian i Chasa oraz osoby, która zrobi wszystko, by zniszczyć ich piękną miłość…


Recenzja na stronie www.qulturaslowa.pl

pokaż więcej

 
2018-04-26 16:19:58
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Poprzez wieki
„(…) to musiała być ofiara przebłagalna dla bogów, poprzedzająca wielkie trzęsienie ziemi. Najpierw były drobne wstrząsy i wtedy prawdopodobnie złożono ofiarę przebłagalną, choć niewiele pomogła, bo krótko potem miało miejsce wielkie trzęsienie ziemi, nie tylko w Knossos, ale i innych ośrodkach na Krecie” – o tym, jak rzeczywiście wyglądało dawne życie, dawne wierzenia, tradycje,...
Poprzez wieki
„(…) to musiała być ofiara przebłagalna dla bogów, poprzedzająca wielkie trzęsienie ziemi. Najpierw były drobne wstrząsy i wtedy prawdopodobnie złożono ofiarę przebłagalną, choć niewiele pomogła, bo krótko potem miało miejsce wielkie trzęsienie ziemi, nie tylko w Knossos, ale i innych ośrodkach na Krecie” – o tym, jak rzeczywiście wyglądało dawne życie, dawne wierzenia, tradycje, a nawet codzienne funkcjonowanie, dowiadujemy się dzięki pracy naukowców, w tym archeologów. Odtwarzają oni pieczołowicie rzeczywistość sprzed wieków, z okruchów informacji, drobnych przedmiotów starając się zbudować historię. Ich praca wydaje się być fascynująca, ale szybko okazuje się, że z zawodem tym związane jest codzienne przedzieranie się przez kolejne warstwy ziemi, praca niezależnie od pogody, stosy dokumentacji do wypełnienia, a wówczas traci on swój status. Odkryć na miarę Indiany Jonesa dokonuje się bowiem stosunkowo rzadko i mogłoby się wydawać, że już wszystko co cenne, pozostało odnalezione.
O ile już samo odtworzenie rytuałów zwykłego życia, kultury czy sztuki osób żyjących przed wiekami wydaje się trudne, to tak naprawdę staje się problematyczne dopiero wówczas, kiedy archeolog jest … niewidomy. Reguła ta nie dotyczy jednak Toma Tary, wysokiej klasy specjalisty od ceramiki minojskiej, kierownika Kreteńskiego Centrum Badań Archeologicznych na Krecie. Prowadzący wykopaliska Tom stracił wzrok wiele lat temu, podczas trzęsienia ziemi. Paradoksalnie zajmuje się głównie zniszczeniami wywołanymi trzęsieniem ziemi, odnajdując w swojej pracy nie źródło zarobkowania, ale prawdziwą pasję. Żeby osiągnąć swoją pozycję musiał pracować dużo ciężej ni ż osoby pełnosprawne, wyostrzając pozostałe zmysły i ucząc się nie tylko samodzielnej egzystencji, ale również sprawnego funkcjonowania zarówno w środowisku zawodowym, jak i prywatnie. Z pomocą przychodzi mu nie tylko technika i jej najnowsze zdobycze, ale i genialna pamięć pozwalająca odtworzyć wszystko, co kiedykolwiek usłyszał lub poczuł.
Nic jednak nie przygotowało go na wydarzenia, których stał się mimowolnym uczestnikiem. Kiedy na terenie prowadzonych przez niego wykopalisk zostały odnalezione ciała polskich turystów, w plecaku których znalazła się porcelana, najprawdopodobniej skradziona z któregoś ze stanowisk archeologicznych, rozpoczyna się gra, o zasadach której Tom niewiele wie. Przeciwnik archeologa raczej nie ma dobrych intencji szczególnie, że tuż po odnalezieniu ciał, ginie również pies nowej asystentki Toma, Mony. I choć mógłby to być przypadek, to wiadomości tekstowe zawierające zagadki, a jednocześnie groźby, już nie mają nic wspólnego z przypadkiem. Archeolog będzie nie tylko musiał zmierzyć się z nieznanym przeciwnikiem, ale i zgłębić zagadkę skradzionej porcelany, a przy okazji uda mu się spędzić niejedną noc z otaczającymi go kobietami.
Gra staje się coraz bardziej niebezpieczna, zaś odpowiedzi udzielane przez archeologa – błędne. Na dodatek jeden z pracowników, Oliwia, skarży się na kradzieże dokonywane w jej pracowni, zaś kochanka Tomasza, Ifigenia, sjest coraz bardziej zazdrosna o Monę (słusznie zresztą). Jak zakończy się ta historia? Czy Tomaszowi uda się zgłębić zagadkę śmierci turystów oraz upadku psa? Czy osoba, którą podejrzewa, rzeczywiście jest winna kolejnych śmierci? Rozpoczyna się fascynujący wyścig z czasem, który obserwujemy niejako od punktu kulminacyjnego – od chwili, kiedy do dokonanych morderstw przyznaje się Tom. Tak naprawdę jednak to dopiero początek opowieści, która przyciąga i od której nie sposób się oderwać. Fascynująca fabuła, rewelacyjnie zarysowana postać Toma, a także zakończenie, godne są mistrzyni. Marta Guzowska tą powieścią udowodniła swój talent do stopniowania napięcia, do konstruowania doskonałych bohaterów, nam zaś pozostaje wyłącznie oczekiwać na kolejną jej powieść.


Recenzja umieszczona również na stronie: www.qulturaslowa.pl

pokaż więcej

 
2018-04-23 21:25:41
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Spisek, Ufo i …duchy
Kwestie związane z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi, czyli UFO, od lat rozpalają ciekawość kolejnych pokoleń. Nie brakuje osób, które twierdziły, że widziały UFO, że posiadają zdjęcia zarówno kosmicznych statków, jak i samych Obcych, czyli przybyszy z innej planety. W sieci można znaleźć nawet listy tajnych baz UFO, wykonane ponoć jeszcze za czasów KGB. Co jednak...
Spisek, Ufo i …duchy
Kwestie związane z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi, czyli UFO, od lat rozpalają ciekawość kolejnych pokoleń. Nie brakuje osób, które twierdziły, że widziały UFO, że posiadają zdjęcia zarówno kosmicznych statków, jak i samych Obcych, czyli przybyszy z innej planety. W sieci można znaleźć nawet listy tajnych baz UFO, wykonane ponoć jeszcze za czasów KGB. Co jednak wspólnego z tym wszyscy mają naziści? Czy to możliwe, że tajemnicze obiekty latające to raczej wersje testowe tajemniczej broni, której działanie oparte jest na niezwykłych właściwościach minerału?
Choć pytania te sugerują, że odpowiedzi szukać będziemy w książce z pogranicza fantastyki i sensacji, to nic bardziej mylnego. Mamy bowiem do czynienia z powieścią szpiegowską, która wstrząśnie wielbicielami gatunku, która przyciągnie uwagę na wiele godzin, która otwiera nowy rozdział w polskiej historii tego rodzaju literatury. Mowa o książce „Remedium 111”, autorstwa Marka Boszko-Rudnickiego, opublikowanej nakładem Wydawnictwa MUZA. Już sama objętość książki (blisko sześćset siedemdziesiąt stron) sugeruje, że wymaga ona zaangażowanego czytelnika i rzeczywiście – ilość poruszonych tematów oraz przeplatających się wątków sprawia, że konieczna jest pełna koncentracja na lekturze, a także zainteresowanie zarówno historią, jak i przebiegiem współczesnych konfliktów międzynarodowych. Po książkę sięgnąć mogą również wielbiciele przygody oraz zwolennicy spiskowej teorii dziejów, którzy docenią opisy zakulisowych działań aparatu państwowego i siatek szpiegowskich.
Sięgając po książkę, nie spodziewamy się nawet, z jak wielkiej wagi państwowej tematami przyjdzie nam się zmierzyć. Zaczyna się pozornie zwyczajnie, od śmierci pułkownika Raula Huffera, który zostaje zamordowany podczas pobytu w Hiszpanii. Co najciekawsze, drzwi do pokoju, w którym znalazł go jego ochroniarz, sierżant Bruce Kell, były zamknięte, zaś pułkownik trzymał w dłoni gotową do oddania strzału broń. Jakim sposobem ktoś był w stanie zaskoczyć zawodowca? Czym był tajny projekt Pandora, nad którym pracował mężczyzna, a o którym wie tylko nieliczna grupa oficerów i naukowców? Czy za śmierć odpowiedzialni są Arabowie, którzy od kilku lat zintensyfikowali ataki na ważne obiekty państwowe oraz na wysoko postawionych obywateli?
Zanim znajdziemy odpowiedzi na te pytania, damy się również przestraszyć. Wraz z polskim dziennikarzem, Peterem, przeniesiemy się do Dreżewa, by wytropić straszącego w miejscowym dworze ducha. W historię obiektu i samą legendę wprowadza go osobliwy Zygmunt, prawdziwy mistrz sztuki kamuflażu. Czy to jednak możliwe, żeby w dworze rzeczywiście straszyła Girona Eleonora de Val Florida, ofiara pożaru, który wybuchł wówczas, kiedy w gościnne progi zawitała narzeczona przyszłego dziedzica, młodego von Bonina?
To zaledwie dwa z poruszonych wątków, które nie tylko budują mroczny klimat powieści, ale stawiają wysoko poprzeczkę zarówno czytelnikowi, który z pełnym oddaniem śledzić musi rozwój akcji, by przy tak dużej liczbie szczegółów nie stracić wątku, jak i samemu autorowi, który z iście mistrzowską precyzją konstruuje fabułę książki, kończąc ją w taki sposób, że możemy mieć nadzieję na kolejny tom. Nie znajdziemy tu obszernego portretu bohaterów, za to możemy być pewni, że zarysowane tło historyczne uruchomi naszą wyobraźnię, zaś mistrzowskie dialogi wciągną w dyskusję, która może doprowadzić do odkrycia choć części tajemnic. Działania szpiegowskich siatek, tajemnicza broń, ukryte przejścia, dopełniają klimatu stworzonego przez autora, a choć mogłoby się wydawać, że jest tych szczegółów zbyt dużo, choć możemy poczuć się nimi przytłoczeni, to warto jednak dalej zagłębiać się w akcje, bo z pewnością jest ona warta naszej wytężonej pracy umysłowej. Tym bardziej, że gra toczy się o dużą stawkę – o przyszłość świata…



Recenzja umieszczona na stronie: www.qulturaslowa.pl

pokaż więcej

 
2018-04-23 19:37:00
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Porwana
Według policyjnych statystyk, większość zaginionych dzieci zostaje odnaleziona w ciągu pierwszych dwóch tygodni po zniknięciu. Z tego, około dziewięćdziesiąt pięć procent maluchów trafia z powrotem do swoich domów w ciągu pierwszych siedmiu dni. Co jednak, kiedy dni zamieniają się w tygodnie, zaś tygodnie – w miesiące, a miejsce pobytu porwanego pozostaje wciąż nieznane? Co czuje...
Porwana
Według policyjnych statystyk, większość zaginionych dzieci zostaje odnaleziona w ciągu pierwszych dwóch tygodni po zniknięciu. Z tego, około dziewięćdziesiąt pięć procent maluchów trafia z powrotem do swoich domów w ciągu pierwszych siedmiu dni. Co jednak, kiedy dni zamieniają się w tygodnie, zaś tygodnie – w miesiące, a miejsce pobytu porwanego pozostaje wciąż nieznane? Co czuje matka, nie mając gwarancji, że jej dziecko żyje, że jest nakarmione, przytulone, zadbane? Czy – w miarę upływu lat – zapomina się o tym, że jeden z elementów rodziny, jest tym brakującym?
Z cierpieniem po stracie dziecka musiała ponad czterdzieści lat zmagać się Angela – jej dziecko zostało porwane ze szpitala kilka godzin po narodzinach. Wyszła tylko wziąć prysznic przekonana, że w szpitalu nie może stać się dziecku nic złego. Po powrocie zastała tylko pustą kołyskę i blaknący wraz z upływem lat obraz noworodka w jej pamięci. Mimo, iż zaginiona Alice była z nią tylko kilka godzin, nigdy nie pogodziła się z jej utratą, zaś sprawa ta miała duży wpływ zarówno na jej małżeństwo, jak i macierzyństwo. Nic zatem dziwnego, że wiadomość o znalezieniu na placu budowy szkieletu noworodka, tak bardzo poruszyła Angelę. Kobieta jest przekonana, że odnalezione przez robotnika budowlanego szczątki, to jej mała córeczka. Czepia się desperacko tej myśli, bowiem niezależnie od wszystkiego, chce mieć po prostu wiedzę, co stało się z dzieckiem – nawet, jeśli ta wiedza oznacza koniec nadziei, że córka żyje.
Nie tylko Angela uważnie śledzi rozwój wypadków. Wiadomość o odnalezionym szkielecie noworodka wstrząsa również Emmą, burząc jej kruchą równowagę, osiągniętą przy pomocy leków. Zmagająca się od lat z chorobą kobieta pozostaje pod stałą opieką lekarską, czuwa nad nią również jej starszy o dwadzieścia lat mąż. Paul tkwi u jej boku zawsze, niezależnie od tego, jak bardzo jest z nią źle, stanowi dla niej prawdziwe oparcie. Ale nawet on nie zna jej wstydliwej tajemnicy, podobnie zresztą jak matka. Jude wyrzuciła ją z domu, kiedy dziewczyna miała szesnaście lat, wybierając nie dziecko, ale swojego ówczesnego partnera Willa. Emma przed wiele lat nie miała kontaktu z matką, przez wiele lat też usiłowała bezskutecznie poukładać swoje życie. Dopiero mąż nadał mu kierunek, dopiero jako dojrzała kobieta, zdecydowała się wybaczyć matce i nawiązać z nią kontakt.
Sensacyjna wiadomość o szkielecie dziecka ukrytym pod wielką donicą dociera również do Kate, reporterki z „Daily Post”. Mimo iż szanse na odnalezienie matki dziecka czy poznanie historii z lat 80. jest mało prawdopodobne, kobieta postanawia zająć się tematem. Zbulwersowana kierunkiem, w którym idzie dziennikarstwo, przytłoczona trywialnymi obowiązkami, które musi wykonywać od czasu rozwoju mediów elektronicznych, marzy o przeprowadzeniu prawdziwego śledztwa. Kiedy jeszcze nawiązuje kontakt z Angelą wie, że trafiła na temat życia. Jednak nawet ona nie przypuszcza, w jakim kierunku rozwinie się jej dochodzenie…
Tę fascynującą historię opisuje Fiona Barton, w opublikowanej nakładem Wydawnictwa Czarna Owca powieści pt. „Dziecko”. Ten psychologiczny thriller na zawsze zmieni postrzeganie rzeczywistości przez czytelników i sprawi, że już nigdy nie pozostawią swobody swoim dzieciom, nie spuszczą też ich z oczu. Ten strach o potomstwo spotęgowany jest znakomitym portretem psychologicznym cierpiącej po stracie Alice Angeli, ale również opisami zachowań Emmy, która rozpaczliwie stara się utrzymać na powierzchni, nie poddać ogarniającemu ją szaleństwu. Stworzone przez autorkę postacie są tak autentyczne, iż mamy wrażenie, że doskonale je znamy, zaś ich emocje stają się naszymi. Umiejętnie prowadzona akcja przynosi nowe fakty w sprawie, choć zdecydowanie śledztwo nie rozwija się w pożądanym przez Kate kierunku. Pojawiają się za to zdjęcia świadczące o seksualnym wykorzystaniu młodych kobiet, temat ciąży nastolatki, a także kolejny, dotyczący skomplikowanych relacji pomiędzy matką a córką. Barton stopniuje napięcie, umiejętnie dozując informacje, wprowadzając fałszywe tropy, ale chyba nikt nie spodziewa się tak spektakularnego zakończenia. To wszystko sprawia, że książkę pochłaniamy, śledząc rozwój akcji z zapartym tchem, zaś po skończeniu powieści niecierpliwie wypatrujemy kolejnej.


Recenzja umieszczona na stronie www.qulturaslowa.pl

pokaż więcej

 
2018-04-19 23:39:20
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Zwykłe życie (nie)zwykłego chłopca…

„Mama mówi, że najważniejsze, że mamy siebie. I z tym się chyba wszyscy zgadzamy” – z tym stwierdzeniem zgadzają się zapewne nie tylko bohaterowie porywającej książki dla młodych czytelników pt. „Ja, Jonasz i cała reszta”, ale też wszyscy czytelnicy, którzy cenią sobie fundamentalne radości, dla których rodzina jest rzeczą najważniejszą. Wiedzą oni bowiem...
Zwykłe życie (nie)zwykłego chłopca…

„Mama mówi, że najważniejsze, że mamy siebie. I z tym się chyba wszyscy zgadzamy” – z tym stwierdzeniem zgadzają się zapewne nie tylko bohaterowie porywającej książki dla młodych czytelników pt. „Ja, Jonasz i cała reszta”, ale też wszyscy czytelnicy, którzy cenią sobie fundamentalne radości, dla których rodzina jest rzeczą najważniejszą. Wiedzą oni bowiem doskonale, że niezależnie od chwilowych problemów, od przejściowych konfliktów, od zakazów, nakazów i reguł, z którymi nie zawsze się zgadzają, są członkami rodziny powiązanymi nierozerwalnymi więzami, że kochają się ponad wszystko (i dotyczy to nawet młodszych braci).
Wyjątkowości swojej rodziny jest świadomy Tobiasz, bohater wspomnianej książki dla młodych czytelników, autorstwa Anti Saar. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Widnokrąg historia chłopca o imieniu Tobiasz, bogato ilustrowana przez Alvara Jaaksona, to pozycja wyjątkowa, która nie tylko zaprasza do wspólnego przeżywania codzienności, ale rozwija wyobraźnie dziecka i ciekawość świata. Książka może stać się lekturą dla całej rodziny, zaś przygoda małego, estońskiego chłopca wciągać - podobnie, jak robią to przygody Mikołajka, opisane przez René Goscinnego.
Poznajemy wspomnianego już Tobiasza, rezolutnego rudzielca, który z niezwykłą wnikliwością analizuje otaczającą go rzeczywistość. To chłopiec obdarzony niezwykłą wyobraźnią (wyrażającą się między innymi niezwykłymi porównaniami), ale i cierpliwością, której przedszkolakowi nie może zabraknąć, jeśli ma młodszego brata. Jonasz, którego hobby zdaje się być rozrzucanie jedzenia, nie stanowi jednak głównego przedmiotu zainteresowania chłopca – znacznie bardziej interesuje go na przykład dom i kwestia przeprowadzki, której nie pamięta, jedzenie czy opowiadanie strasznych historii.
W książce nie znajdziemy fantastycznych przygód i dalekich podróży, a mimo wszystko z ciekawością śledzimy otoczenie chłopca czy też relacje rodzinne, których opisowi poświęca sporo miejsca. Przenosimy się do Estonii, do miejscowości Tartu, choć na stronach książki Tobiasz opowiada nam również o wsi Oaveski, gdzie mieszkają dziadkowie chłopca, dbający o stały zapas świeżych warzyw w jego domu. Dowiadujemy się również, że bohater jest wielbicielem pociągów, jego mama lubi lukrecję, tata znienawidzoną przez większość dzieci wątróbkę, zaś najmłodszy członek rodziny –ponad wszystko lubi robić wokół siebie bałagan. Niezależnie od tego, jak bardzo się od siebie poszczególni członkowie rodziny Tobiasza różnią, jak bardzo się kłócą, to jedno jest pewne – bardzo się kochają.
Książka „Ja Jonasz i cała reszta”, to nie tylko dobra zabawa. To również sposób, na ukształtowanie właściwych postaw, na podkreślenie roli, jaką w naszym życiu pełni rodzina. Ponadto, lektura książki pozwala na poznanie samej Estonii, która niezbyt często pojawia się w charakterze miejsca akcji. Jest to możliwe dzięki kodom QR, które otwierają przed nami nieznany świat i zapraszają do wędrówki, pokazując takie cuda, jak na przykład zjawisko białych nocy czy Muzeum Zabawek. Nic zatem dziwnego, że ta powiastka zdobyła w Estonii m.in. tytuł „Rodzynek Roku 2013” przyznawany najlepszym książkom dla dzieci. Co więcej, zapoczątkowuje ona projekt „Bliskie dalekie sąsiedztwo”, w ramach którego wydawane będą książki uznanych estońskich i fińskich autorów. Stwarza to szansę zarówno na poznanie fińskich i estońskich autorów ale i na dobrą zabawę ponad podziałami.


Justyna Gul
Qultura słowa

pokaż więcej

 
2018-04-02 10:24:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Święci Grzesznicy (tom 1)

Od miłości do nienawiści jeden krok

„Babcia powiedziała mi kiedyś, że miłość i nienawiść to te same uczucia, tylko doświadcza się ich w różnych okolicznościach. Namiętność jest ta sama. Ból jest ten sam. A to dziwne uczucie, jakby rozpierało ci pierś od środka? Takie samo.” – o prawdziwości tych słów zaświadczy każdy, kto choć raz w życiu przeżył miłosny zawód, kto odczuł, jak cienka jest...
Od miłości do nienawiści jeden krok

„Babcia powiedziała mi kiedyś, że miłość i nienawiść to te same uczucia, tylko doświadcza się ich w różnych okolicznościach. Namiętność jest ta sama. Ból jest ten sam. A to dziwne uczucie, jakby rozpierało ci pierś od środka? Takie samo.” – o prawdziwości tych słów zaświadczy każdy, kto choć raz w życiu przeżył miłosny zawód, kto odczuł, jak cienka jest granica pomiędzy tymi uczuciami. Tym bardziej bolesne, traumatyczne jest to, że nikt nie jest w stanie zranić nas tak mocno, tak głęboko, jak osoba, którą do szaleństwa kochamy. Zna ona nasze słabe punkty, doskonale wie, gdzie uderzyć, by najbardziej bolało.
Emilia LeBlanc, nastolatka, która z uwagi na trudną sytuację finansową rodziców przeprowadziła się do Todos Santos doskonale wie, jak bardzo może boleć miłość. Tyle tylko, że o jej uczuciu do Barona Spencera nikt nie wie. Ten bogaty, rozpieszczony nastolatek, jest synem pracodawców jej rodziców, a przepaść pomiędzy nimi jest nie do pokonania. Szczególnie, że Baron vel Brutal doskonale wie, jak ją upokorzyć, jak znęcać się nad nią i – jako córkę jego służącej – upokarzać. Zmienił w piekło ostatni rok Emilii w liceum, zniszczył też jej związek z Deanem, chłopakiem, który wraz z Baronem tworzył paczkę, zwaną Four HotHoles.
Dzieciaki specjalizujące się w dręczeniu słabszych, uprawianiu sportu i seksu nie mogły zaakceptować w swoim gronie skromnej dziewczyny, której jedynym marzeniem było wyrwanie się z kręgu biedoty. Dean, choć darzył ją uczuciem, czuł zbyt wielką presję ze strony przyjaciół, również Emilia wiedziała, że ta relacja nie może się udać. Po tym wszystkim uciekła z daleka od Todos Santos, przenosząc się do Nowego Jorku, by spełnić swoje największe marzenie – studiować sztukę.
Dziewczyna nie przewidziała jednak, że będzie musiała zrezygnować ze swoich dalekosiężnych planów. Choroba siostry, cierpiącej ma mukowiscydozę, wymagała drogich leków, a i samo utrzymanie w Nowym Jorku nie należało do najłatwiejszych. Z uwagi na Rosie, Emili była zmuszona przerwać staż w galerii sztuki i zatrudnić się jako asystentka w jednej z agencji reklamowych, dorabiając dodatkowo wieczorami w barze McCoy`s.
Dziesięć lat po wydarzeniach w Todos Santos można stwierdzić, że osiągnęła dno. W ciągu jednego dnia została zwolniona z posady asystentki i stanęła w obliczu groźby wydalenia z mieszkania oraz przed koniecznością wykupienia nowej partii leków. Na dodatek w McCoy`s spotkała człowieka, którego nigdy w życiu nie chciała już zobaczyć – Barona Spencera. Z kapryśnego nastolatka, który uwielbiał seks i imprezy, zamienił się w kapryśnego, wymagającego prawnika, partnera w spółce zajmującej się inwestycjami i fuzjami o podwyższonym ryzyku. Wciąż przyjaźni się z Trentem, Jaimem i Deanem, którzy wraz z nim zarządzają firmą, zajmując się kwestiami finansowymi. Nie zmieniło się też przedmiotowe traktowanie przez Brutala kobiet, a także jego bezczelność – jej wyrazem jest propozycja, jaką składa Emilii. Astronomiczna pensja, jaką jej proponuje za zostanie jego asystentką, mieszkanie w luksusowym apartamentowcu i opieka pielęgniarki dla siostry – to łapówka i Emilia doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Nie wie tylko czego, poza realizacją zawodowych obowiązków, Brutal będzie od niej chciał. Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że nie ma innego wyjścia, że musi zapewnić siostrze najlepsze z możliwych warunków. Nawet kosztem własnego szczęścia czy własnej godności…
Jak potoczy się ta historia? Przekonamy się o tym dzięki powieści „Intryga”, należącej do serii „Świeci grzesznicy”. Opublikowana przez Wydawnictwo Edipresse książka, to okraszona nutą pikanterii historia, która zaskakuje swoją głębią oraz brawurowo prowadzoną akcją. Mimo iż możemy poczuć się rozczarowani, że powieść erotyczna zawiera w sobie stosunkowo niewielką ilość scen związanych z seksem, to uczucie zawodu szybko mija pod wpływem rozgrywających się na kartach książki wydarzeń oraz napięcia, które towarzyszy nam od pierwszych chwil lektury. Powieść stworzona przez L.J.Shen to niezwykle wciągająca historia, w której doskonale wykreowani bohaterowie wnoszą do akcji życie, niesłabnącą energię i … swoje pożądanie. A nam pozostaje tylko zanurzyć się w tej atmosferze, zaś po skończeniu powieści, czekać na kolejne części serii.


Recenzja umieszczona na www.qulturaslowa.pl

pokaż więcej

 
2018-04-01 19:54:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Rodzinne sekrety
„Tajemnice, których ja i moje siostry trzymamy się jak koła ratunkowego, bębnią we mnie w stałym, niezmordowanym rytmie. Tajemnice domagają się ujawnienia, wyjścia na światło dzienne. A jednak wciąż nie jestem na to gotowa. I obawiam się, że nigdy nie będę” – te słowa dotyczące rodzinnych sekretów mogłoby wypowiedzieć wiele osób. Niemal każda rodzina skrywa w czterech ścianach...
Rodzinne sekrety
„Tajemnice, których ja i moje siostry trzymamy się jak koła ratunkowego, bębnią we mnie w stałym, niezmordowanym rytmie. Tajemnice domagają się ujawnienia, wyjścia na światło dzienne. A jednak wciąż nie jestem na to gotowa. I obawiam się, że nigdy nie będę” – te słowa dotyczące rodzinnych sekretów mogłoby wypowiedzieć wiele osób. Niemal każda rodzina skrywa w czterech ścianach własne tajemnice, mniej lub bardziej bolesne, w różnym stopniu determinujące przyszłość jej członków. Tyle tylko, że są takie sekrety, które powinny wyjść na jaw już dawno, bowiem ich dalsza ochrona tylko pogarsza sytuację, wciągając kolejne osoby w spiralę kłamstwa i udawania.
Czy tak właśnie dzieje się w przypadku indyjskiej rodziny, która na swoje miejsce do życia wybrała Stany Zjednoczone? Wyjazd z ukochanego kraju, na który decydował się inżynier Brent, miał być szansą dla dzieci na zdobycie wykształcenia, na lepsze życie. Tyle tylko, że to sam ojciec sprawił, że pobyt w USA zamienił się w piekło. Sonya, Trisha i Marin to trzy kobiety, których dorastanie było koszmarem, zaś późniejsze wybory i osiągane sukcesy, były niczym innym, jak tylko wypadkową minionych wydarzeń i pragnienia ucieczki, fizycznej bądź mentalnej. Teraz, po latach, wszystkie trzy spotykają się przy łóżku ojca, który z niewiadomych powodów zapadł w śpiączkę. Jego postać, teraz tak krucha i bezwolna, przypomina kobietom ile musiały wycierpieć. Odzywają się też zadawnione żale, kierowane do matki, która przed laty nie zainterweniowała, której milczące przyzwolenie na krzywdę było gorsze, niż razy wymierzane przez ojca. Znakomita, wstrząsająca powieść „Ślad po złamanych skrzydłach”, autorstwa Sejal Badani, to jednak nie tylko książka opowiadająca o przemocy fizycznej i psychicznej. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Kobiecego powieść, to wspaniała historia o rodzinnych więzach, o kontroli, której tak naprawdę nie jesteśmy w stanie sprawować, o zawodach i nadziejach. To jedna z najpiękniejszych książek, jakie pojawiły się w ostatnich miesiącach na rynku wydawniczym, to pozycja, która zaspokoi wymagania nawet najbardziej wymagających czytelników.
Stan zdrowia ojca skłania do powrotu nawet Sonyę, najmłodszą z trzech córek, jednocześnie tę, która została najbardziej skrzywdzona. Rodzice nie kryli bowiem, że nie była planowanym dzieckiem, że jedynym powodem dla którego nie usunęli ciąży było przekonanie, że jest chłopcem. Konflikt pomiędzy nią a ojcem pogłębił się jeszcze w chwili, kiedy zmieniła decyzję dotyczącą studiów prawniczych – ostatecznie wybrała fotografię, która była jej pasją. Tylko za obiektywem aparatu czuła się bezpieczna, a uwieczniając piękno, obmywała jednocześnie swoją duszę z brudu, z krzywdy. Jedyną słuszną decyzją była zatem ta o odejściu z domu, o kilkuletniej ucieczce wypełnionej podróżami i świetnie zapowiadającą się karierą. Jej zdjęcia ukazywały się w ogólnoświatowych magazynach, zwiedziła niemal cały świat, a jednak do działania Sonyę wciąż pchała chęć udowodnienia sobie, że jest dość dobra.
Marin, najstarsza z trzech sióstr, nie salwowała się ucieczką z domu. Ona wybrała kroczenie ścieżką wybraną przez ojca, zaś studia finansowe, a następnie kariera w tej branży, pochłonęły ją zupełnie. Wpojone jej dążenie do wielkości, do ideału, zaszczepiła również w córce, sprawiając jej – choć nieświadomie – krzywdę. To, jak wielką wywierała na dziewczynkę presję ujawniło się w tragicznej dla rodziny chwili. W szkole odkryto bowiem na ciele Gii siniaki, których źródłem jest przemoc fizyczna. Dziewczyna nie chce jednak powiedzieć, kto był sprawcą, zaś Marin mając w pamięci własną przeszłość zrobi wszystko, by poznać osobę odpowiedzialną. Nawet za cenę utraty zaufania córki.
Trisha to jedyna córka, która była wyłącznie świadkiem przemocy, na którą nigdy nie spadły razy ojca. Mimo wszystko obserwując to, co działo się z matką i siostrami, została tak samo skrzywdzona. Jej dążenie do perfekcji wyraża się w prowadzeniu idealnego domu, wydawania przyjęć wspomagających karierę męża. Rysą na tym idealnym wizerunku rodziny jest tylko brak dziecka, dlatego para podejmuje kolejne kroki, by zyskać szanse na macierzyństwo A przynajmniej jej mąż, Eric, jest o tym przekonany…
Jak potoczą się losy trzech sióstr. Czy uporają się z bolesną przeszłością po to, by miały siłę żyć dalej? Czy wybaczą ojcu to, co im robił i matce to, czego nie zrobiła? Przekonamy się o tym dzięki lekturze tej pięknej i wzruszającej książki, która trwale zapisuje się w naszym sercu i pamięci. Niezwykle emocjonalna lektura ma wielką siłę oddziaływania dzięki temu, iż autorka oddała głos poszczególnym bohaterkom, że mają one szanse się wypowiedzieć, przedstawić swoją wersję wydarzeń, powiedzieć o swojej krzywdzie. Przeszłość wraca w postaci okruchów wspomnień, z których to czytelnik układa większy obraz. Wspaniale wykreowane postacie, wciągająca fabuła, plastyczny język autorki oraz jej wrażliwość, którą możemy odnaleźć na każdej ze stron, to główne atuty książki. Powieści, która każe nam zwrócić baczną uwagę na nazwisko Badani, bowiem z pewnością zasługuje ono na trwałe zapisanie się w historii literatury.


Recenzja została umieszczona na stronie www.qulturaslowa.pl

pokaż więcej

 
2018-03-21 19:45:41
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

W poszukiwaniu sensu życia
„Pozostaje jedna najważniejsza zasada: jeśli przechodzisz przez piekło, nie daj się zatrzymać, idź dalej. To w końcu tylko droga, nawet jeśli pierwsza i równocześnie ostatnia” – te słowa powinny stać się mottem wszystkich, niezależnie od tego, z jak trudnymi i problematycznymi wyzwaniami przyszło im się zmierzyć. Zatrzymanie się, oznacza tak naprawdę cofanie, bowiem...
W poszukiwaniu sensu życia
„Pozostaje jedna najważniejsza zasada: jeśli przechodzisz przez piekło, nie daj się zatrzymać, idź dalej. To w końcu tylko droga, nawet jeśli pierwsza i równocześnie ostatnia” – te słowa powinny stać się mottem wszystkich, niezależnie od tego, z jak trudnymi i problematycznymi wyzwaniami przyszło im się zmierzyć. Zatrzymanie się, oznacza tak naprawdę cofanie, bowiem wówczas to inni ludzie decydują za nas, my zaś tracimy realny wpływ na przebieg sytuacji, dajemy się znosić prądom, oddalając się nie tylko od celu, ale tracąc też szanse na powrót do względnej równowagi. Jednak łatwo jest mówić o determinacji, o odwadze czy wyzwaniach wówczas, kiedy nie jesteśmy zagrożeni, kiedy zmiana jest tylko hipotetyczna. Gorzej, jeśli nagle grunt usuwa się nam spod nóg i tracimy wszystko, na czym kiedykolwiek nam zależało.
W takiej właśnie sytuacji znalazł się bohater powieści Agnieszki Szygenda, pt. „Odnaleziony po latach”. Opublikowana nakładem wydawnictwa Edipresse książka, to opowieść o mężczyźnie po czterdziestce, który w ciągu kilku tygodni traci prestiżowe stanowisko, zdrowie, zaś syn, którego wychowywał dotąd samodzielnie, postanawia przeprowadzić się na drugi koniec Polski, do gloryfikowanej matki. Można zrozumieć, że w takiej sytuacji, kiedy nad człowiekiem wisi widmo raka i rychłej śmierci, a życie zionie pustką, można się załamać i zatracić w alkoholu. Bohater wyjeżdża w okolice Augustowa, do Rajgrodu, jeszcze nieświadomy, że pobyt w tej miejscowości zmieni jego życie. Choć z opisu umieszczonego na okładce książki można by się spodziewać opowieści o tajemnicach z czasów II wojny światowej, to właściwie powieść można raczej zaliczyć do tych, które traktują o życiu, o jego sensie, o poszukiwaniu własnej drogi. Sięgnąć po nią mogą zatem nie tylko wielbiciele spiskowych teorii, poszukiwacze prawdy o sobie, ale wszyscy, którzy potrzebują siły do tego, by dalej egzystować.
Po powrocie do Warszawy mężczyzna czuje, że skoro dotychczasowy etap w jego życiu się zakończył, musi podjąć decyzję, co dalej. Mając w pamięci ostatni wyjazd, postanawia poszukać domu właśnie w Rajgrodzie, kierując się zarówno cenami nieruchomości, jak i pięknymi okolicami. Nieruchomość, którą ostatecznie udaje mu się nabyć – wymagający gruntownego remontu dom, stojący na działce nad jeziorem – staje się jego oazą, to dzięki niemu powoli wraca do równowagi. Choć izoluje się od otoczenia, nawet od rodziny, postępujący remont domu czyni go człowiekiem, który odnalazł swój cel. Przynajmniej tak wygląda jego życie do chwili, kiedy odkrywa tajemniczy schowek pod podłogą, a właściwie pokój, kryjący tajemnice sięgające II wojny światowej. Z notatek znalezionych w stołowej szufladzie wynika, że w schowku tym przyszły na świat dzieci – dwie dziewczynki, Chasia i Esterka. Ich matka, Żydówka mieszkająca w gettcie, zaczęła rodzić wracając z pracy w charakterze krawcowej i w rozpaczy zwróciła się o pomoc do właścicielki mijanego domostwa. Niestety kobieta zmarła, zaś gospodyni została zmuszona do powzięcia pewnych kroków, by dzieci mogły przeżyć. Przy pomocy miejscowego wikarego udało się znaleźć dziewczynkom nowych rodziców, zmieniono im również imiona i w księgach parafialnych wpisano różne daty urodzenia. Starannie zatuszowano ślady, ale jednocześnie pozostawiono punkt zaczepienia, by w przyszłości istniał choć cień szansy na odnalezienie adopcyjnych rodziców.
W połączeniu sióstr, a przynajmniej poznaniu ich dalszych losów, mężczyzna upatruje swój kolejny cel. Okazuje się, że dzieci zyskały nowe imiona – Helena oraz Elżbieta, żadna z nich nie mieszka też w Polsce. Pierwsza trafiła do Szwecji, druga do USA, jednak ta odległość nie przeraża bohatera, który niczym śledczy podejmuje kolejne tropy, zbliżając się do prawdy.
Czy mężczyźnie uda się odleźć siostry? Czy one same będą chciały poznać historię sprzed lat? Przekonamy się o tym dzięki lekturze powieści „Odnaleziony po latach”. Mimo interesującej fabuły, a właściwie pomysłu na nią, trudno oprzeć się wrażeniu, że autorka nie wykorzystała tkwiącego w historii potencjału. Sam wątek tajemnicy pojawia się o wiele za późno, zaś niekończące się rozważania bohatera, wciąż powtarzane błędy, które popełnił, jego roztkliwianie się nad sobą, zmieniają potencjalnie fascynującą opowieść w książkę, która chwilami nuży. I nawet, jeśli nie żałujemy czasu spędzonego na zgłębianiu kolei losów bohatera czy rozdzielonych sióstr to książka raczej nie jest z rodzaju tych, do których się wraca, które się mocno przeżywa, które w jakikolwiek sposób angażują emocjonalnie. A szkoda, bo mogła to być wyjątkowa powieść, tymczasem została … tylko powieść.


Recenzja umieszczona również na stronie www.qulturaslowa.pl

pokaż więcej

 
2018-03-15 20:07:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Skarby jeleniogórskiej szczeliny
„Szukanie skarbów może trwać wiecznie, bo wiara w szczęście nic nie kosztuje” – pisał Tomek Michniewicz. Mimo tego, iż większość osób doskonale zdaje sobie sprawę z tego, iż szanse na odnalezienie prawdziwych skarbów, mających nie tylko wartość materialną, ale pozwalających na realne wzbogacenie się, jest bliska zeru, to i tak kolejne pokolenia rozkopują...
Skarby jeleniogórskiej szczeliny
„Szukanie skarbów może trwać wiecznie, bo wiara w szczęście nic nie kosztuje” – pisał Tomek Michniewicz. Mimo tego, iż większość osób doskonale zdaje sobie sprawę z tego, iż szanse na odnalezienie prawdziwych skarbów, mających nie tylko wartość materialną, ale pozwalających na realne wzbogacenie się, jest bliska zeru, to i tak kolejne pokolenia rozkopują ziemię, przeszukują piwnice i strychy w poszukiwaniu skarbów lub wskazówek do ich odnalezienia. Wyobraźnię poszukiwaczy szczególnie rozpalają skarby zgromadzone podczas II wojny światowej przez Niemców – do dziś żywe są legendy o transportach pełnych dzieł sztuki, złota czy kamieni szlachetnych. Część z nich została ponoć ukryta na Dolnym Śląsku, nic zatem dziwnego, iż tereny te przyciągają poszukiwaczy niczym magnes. Hitlerowcy zwozili tu to, co zrabowali w Polsce, na Ukrainie i w Rosji, starali się też ukryć własne kolekcje, zaś części z tych skarbów nigdy nie odnaleziono.
Jedna z takich legend dotyczy Gór Izerskich, a właściwie znajdującej się na ich terenie „szczeliny jeleniogórskiej”, która rzekomo zawiera depozyty skarbowe z czasów II wojny światowej, a dokładnie skrzynie wypełnione złotem, biżuterią i dziełami sztuki. Niestety nikt nie jest dokładnie wskazać gdzie ten mityczny schowek z niemieckimi ciężarówkami się znajduje, zawęża się jedynie obszar poszukiwań do pogranicza Gór Izerskich i Karkonoszy. Skarby, a właściwie możliwość wzbogacenia się dzięki nim, działa niczym magnes na Maksa i Patryka Czarnowskich, dla których poszukiwanie cennych depozytów jest wieloletnią pasją, ale podszytą żądzą posiadania. Wykorzystują oni okres Bożego Narodzenia, by zjawić się w górach wraz z żonami: Edytą i Dorotą i podjąć próbę odnalezienia tajemniczego schowka. Wynajmują starą gajówkę na Mokrej Przełęczy, pozbawioną wszelkich wygód, a przede wszystkim odciętą od prądu, zapomnianą przez Boga i ludzi, by w niej spędzić czas aż do Sylwestra i przeprowadzić rekonesans w terenie. Nie zdają sobie jednak sprawy z tego, iż chciwość może prowadzić do zguby…
Nie tylko bracia Czarnowscy interesują się skarbem. Okolicę penetruje również ich konkurent – Marian Boryczko, który korzysta w poszukiwaniach z finansowania niejakiego Justusa Schwarza, obywatela Niemiec. W Górach Izerskich zjawia się również Jacek Sulima, dziennikarz miesięcznika „Tropiciel”, na łamach którego opisywane są różnego rodzaju tajemnice i zagadki. Ma on zająć się między innymi kwestią tajemniczego zwierzęcia, które porywa okoliczne zwierzęta, a którego pojawienie się łączy się z zaginięciem właściciela nielegalnej hodowli zwierząt. Pobyt w okolicy ma dość nieoczekiwany przebieg, bowiem z dziennikarzem kontaktuje się jego była nauczycielka, a obecnie właścicielka antykwariatu, Maria Wrońska, przekazując mu nigdy nie wydaną powieść, którą na podstawie własnych doświadczeń napisał Lucjan Walczak, żołnierz Wojsk Ochrony Pogranicza. Ów maszynopis przynosił dotychczas zgubę każdemu, w kogo posiadaniu się znalazł, a na jego stronach wskazane zostało miejsce ukrycia legendarnych skarbów.
Zgłębianie tajemnic skrywanych przez Czarcie Skały może być niebezpieczne, lecz chyba żaden z bohaterów nie jest świadomy tego, jak wielkie grozi im niebezpieczeństwo. Ich tropem podąża bowiem niezwykła istota o ostrych zębach i przenikliwych oczach, w której genach zapisana jest woja przetrwania i zabijanie. Czy w starciu z wrogiem bohaterowie mają szansę? Jak zakończy się ta opowieść, pełna zwrotów akcji, mrocznej atmosfery i niezwykle frapujących faktów dotyczących zrabowanych przez Niemców skarbów? Na te wszystkie pytania odpowiedź przynosi niezwykle zajmująca powieść Jolanty Marii Kalety, pt. „Pułapka”. To już kolejna wspaniała pozycja w dorobku autorki, która nie tylko zdradza umiłowanie autorki do historii ale jest również dowodem mistrzostwa w tworzeniu fabuły i prowadzenia wielowątkowej akcji. Doskonale nakreślone sylwetki bohaterów również świadczą o talencie Kalety, która tworzy swoje postacie w taki sposób, że mamy wrażenie rzeczywistego ich istnienia. Niesłabnące emocje, które towarzysza nam podczas lektury utwierdzają nas tylko w przekonaniu, że po kolejne książki autorki sięgać można bez wahania i bez ryzyka zawodu.



Recenzja znajduje się na stronie www.qulturaslowa.pl

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
485 477 2223
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (18)

zgłoś błąd zgłoś błąd