Qulturasłowa 
qulturaslowa.pl
Dziennikarka, copywriter, blogerka i czynna nauczycielka. Zakochana w słowie pisanym, dalekich podróżach i różnych smakach.
status: Czytelnik, dodał: 5 książek, ostatnio widziany 46 minut temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-14 18:26:34
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Co poświęcisz dla miłości?
Czasami bywa tak, że los splątuje ścieżki kochanków tylko na chwilę, dając im szanse, z której mogą skorzystać, albo pokazując, że być może są za słabi, że nie zasługują na taką miłość. Prawda jest jednak taka, że mało kto ma w sobie taką siłę, ale i pewność drugiej osoby, że jest dla niej porzucić wszystko, że jest w stanie zaryzykować po to, żeby przekonać się, czy...
Co poświęcisz dla miłości?
Czasami bywa tak, że los splątuje ścieżki kochanków tylko na chwilę, dając im szanse, z której mogą skorzystać, albo pokazując, że być może są za słabi, że nie zasługują na taką miłość. Prawda jest jednak taka, że mało kto ma w sobie taką siłę, ale i pewność drugiej osoby, że jest dla niej porzucić wszystko, że jest w stanie zaryzykować po to, żeby przekonać się, czy dokonał słusznego wyboru. Później, po latach, można tylko żałować kroku, którego się nie podjęło, albo też refleksyjnie podejść do karkołomnej decyzji, która okazała się być błędem. Niezależnie bowiem od tego, co postanowimy, nigdy nie mamy pewności. Miłość bowiem, aby przetrwała, musi uwzględniać wiele czynników i zmiennych, a o tym, jak wiele pociąga za sobą radości, ale też smutku i cierpienia, możemy przekonać się słuchając ludzkich historii, albo --- czytając listy ludzi, którzy chcą podzielić się swoim doświadczeniem w miłości.
Bratnia Dusza, skrywająca ludzkie losy, to niewielka skrzynka pocztowa usytuowana na plaży. Każdy może przeczytać znajdujące się w niej listy, każdy też może do niej wrzucić swój list, pocztówkę czy w inny sposób pozostawić swój ślad. To właśnie to wypełnione historiami miejsce, a właściwie pozostawiony w skrzynce list, stał się inspiracją dla Nicholasa Sparksa do napisania wspaniałej powieści, pt. „Z każdym oddechem”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Albatros książka, to kolejna już pozycja w dorobku autora, która stawia go na piedestale, która doskonale pokazuje jego talent polegający na tworzeniu porywających historii i ukazywaniu emocji w taki sposób, że stają się udziałem czytelnika. To opowieść nie tylko dla miłośników Sparksa, ale dla wszystkich – zarówno dla tych, którzy chcą wierzyć w miłość, a także dla tych, którzy dawno w nią zwątpili.
Poznajemy Hope Anderson, trzydziestosześcioletnią pielęgniarkę z Raleigh, która w należącym do rodziny domu w Sunset Beach przygotowuje się do ślubu przyjaciółki. Czas spędzony w domu przy plaży staje się również okazją do refleksji na temat swojego dotychczasowego życia, którego scenariusz miał być zupełnie inny. Hope nie sądziła bowiem, że w tym wieku wciąż będzie bezdzietną panną, szczególnie że kiedy sześć lat temu poznała Johna, chirurga ortopedę, on również deklarował pragnienie założenia rodziny. Tymczasem lata uciekają, zaś oni nie zbliżyli się nawet do podjęcia decyzji o ślubie. Co więcej, nawet razem nie mieszkają, zaś teraz – zamiast towarzyszyć Hope na uroczystości – mężczyzna wybrał wyprawę z kolegami.
Mimo wszystko Hope jest przekonana o swojej miłości do Josha, przynajmniej do chwili spotkania z Tru. Urodzony w Zimbabwe Tru Walls pracuje jako przewodnik w rezerwatach dzikich zwierząt, a ostatnie jego miejsce zatrudnienia, to Park Narodowy Hwange. Do Sunset Beach przyleciał, by poznać swojego biologicznego ojca, który dopiero niedawno go odnalazł. Oczekiwanie na przyjazd tego mężczyzny, który po wojnie miał romans z nieżyjącą już matką Tru, mężczyzna umila sobie spacerami po plaży. Tam właśnie spotyka Hope, w której dostrzega kobietę niezwykle wrażliwą, o pięknej duszy.
On, jako rozwodnik, a przy tym ojciec mieszkającego w Bulawayo dziecka nie może wyjechać z Zimbabwe. Ona z kolei, nie może opuścić USA z uwagi na kochającego, chorego na stwardnienie rozsiane ojca. Czy zatem to, co ich połączyło, ma jakiekolwiek szansę na przerwanie? Czy miłość, która wypełniła ich serca, podpowie im jakieś rozwiązanie? Czy tysiące dzielących ich kilometrów rzeczywiście będą przeszkodą? Na te pytania będziemy szukać odpowiedzi we wspaniałej powieści „Z każdym oddechem”, która porusza i nasze serca, napawając nas nadzieją, że miłość można znaleźć w każdym miejscu i w każdym czasie nawet wówczas, kiedy jej nie szukamy. Doskonale prowadzona akcja, wyraziści bohaterowie, niosący na swoich barkach spory bagaż doświadczeń i oczekiwań, a także piękne dialogi są magnesem przyciągającym nas do powieści, Podobnie zresztą jak sama romantyczna historia, która pozwala nam zapomnieć o codzienności, która rozpala nasze serca, dusze i ciała, która sprawia, że choć przez chwilę stajemy się bohaterami książki, zaś emocje nami targające, są jak najbardziej prawdziwe.

pokaż więcej

 
2018-11-09 20:24:44
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Niewinna?
Oskarżane o niecne czyny, rzucanie złych uroków, sypianie z szatanem, obwiniane za wszelkie niepowodzenia mieszkańców okolicznych wiosek, złą pogodę, pomór bydła, piętnowane za to, że są inne, w przeszłości płonęły na stosie. Mowa oczywiście o czarownicach, szeptuchach czy jakkolwiek by je nie nazywać – o kobietach, które wiedziały więcej, potrafiły czytać, sporządzać lecznicze...
Niewinna?
Oskarżane o niecne czyny, rzucanie złych uroków, sypianie z szatanem, obwiniane za wszelkie niepowodzenia mieszkańców okolicznych wiosek, złą pogodę, pomór bydła, piętnowane za to, że są inne, w przeszłości płonęły na stosie. Mowa oczywiście o czarownicach, szeptuchach czy jakkolwiek by je nie nazywać – o kobietach, które wiedziały więcej, potrafiły czytać, sporządzać lecznicze wywary, a nierzadko po prostu o kobietach, które były niewygodne, które komuś się naraziły. Świat nie miał wobec nich litości, były odmienne, więc należało je zdeptać, zniszczyć, wyplenić, tak jak i zło, które rzekomo wdarło się w ich serca.
Torturowano i bestialsko mordowano je ze strachu, który często nie miał nawet podstaw. Zwykle za czarownice uznawano młode kobiety lub starsze, zdeformowane i żyjące poza społeczeństwem babcie. Dzieci piętnowano w ten sposób rzadko, choć – jak się okazuje – zdarzały się i takie przypadki. Zaskakujące jest jednak to, że miały one miejsce nie w zamierzchłych czasach, ale … obecnie. Przykładem może być małe, zaściankowe nieco miasteczko Lichota, gdzie ludzi powoli zaczyna ogarniać panika. Irracjonalny strach, powodowany mnożącymi się tragicznymi w skutkach wypadkami powoduje, że zwracają się oni przeciwko dziecku. I to dziecku skrzywdzonemu już przez los, które w wyniku pożaru nie może dość do siebie, którego nie przygarnęli krewni, a które tuła się po kraju odsyłane przez kolejne rodziny zastępcze.
Winą Ellie Atkinson, głównej bohaterki spektakularnej powieści Jenny Blackhurst jest to, że jest inna – ponadprzeciętnie inteligentna, a przy tym doświadczona przez los, przez co wydaje się być przedwcześnie dorosła. Ta odmienność przysparza jej wrogów, zarówno wśród rówieśników, jak i nauczycieli, a wkrótce, wśród całej lokalnej społeczności. Jedyną osobą, która wierzy w to, że Ellie jest po porostu skrzywdzonym i samotnym dzieckiem, nieco zagubionym, a nie potworem, czarownicą, jest Imogen Reid, psycholog zatrudniona w instytucji Place 2 Be, której celem jest wsparcie systemu psychologicznego w szkołach.
Sprawa Ellie jest dla Imogen pierwszą jaką prowadzi, może dlatego tak ważną. Stanowi ona, podobnie jak sama praca, próbę rozpoczęcia nowego rozdziału w życiu, wkroczenia na nieco inny jego poziom. Wcześniej mieszkała ona wraz z mężem, pisarzem, w Londynie, wynajmując luksusowe mieszkanie i pracując w poradni dla bogatych dzieciaków z problemami. Niestety, jedna z prowadzonych przez Imogen spraw zakończyła się tragicznie, zaś ona – angażując się w nią emocjonalnie, przegrała. Zwolnienie z pracy, uczucie porażki, pojawiające się niepokojące, depresyjne myśli potęgowało jeszcze pragnienie męża, by mieć z Imogen dziecko. Kobieta zaś, mając w pamięci bolesne doświadczenia z okresu dorastania, nie wyobraża sobie, by mieć dziecko.
Rozchwiana emocjonalnie Imogen, wracając do rodzinnego miasteczka i zajmując odziedziczony po matce dom, tym razem angażuje się bezgranicznie w sprawę Ellie, która pojawia się wszędzie tam, gdzie się coś dzieje. I to coś złego, szczególnie w stosunku do osób, które w jakiś sposób naraziły się dziewczynce. Osunięcie się koleżanki z krawężnika, prosto pod rozpędzony samochód, nieustanne awarie sprzętu elektrycznego, spadający obraz, pająki w szufladzie nauczycielki krytykującej pracę o pajęczakach czy sklejone usta chłopaka, który wyrażał się niepochlebnie o Ellie – to zaledwie część przypadków, które sprawiły, że Ellie w szkole została okrzyknięta mianem czarownicy. Co więcej, śmiertelnie zaczyna jej się bać matka zastępcza, a także nauczyciele. Nie pomaga bojownicza postawa dziewczynki, jej przenikliwy wzrok, a także cięty język, który pozwala jej atakować, rzucać niewybredne komentarze. Sytuacja robi się jednak dramatyczna, kiedy w dość osobliwych okolicznościach ginie jedna z nauczycielek, które nie akceptowały Ellie, Hannah Gilbert. Czy jednak rzeczywiście o jej śmierć można oskarżyć małą dziewczynkę?
Odpowiedzi na to pytanie poszukamy w porywającej powieści pt. „Czarownice nie płoną”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Albatros książka, to wyjątkowa pozycja, która równocześnie przeraża i zasmuca, od której nie można się oderwać. Niezwykle starannie przemyślana fabuła, umiejętność kreowania postaci oraz sytuacji w taki sposób, że czujemy się częścią rozgrywających się wydarzeń, a przy tym wszystkim atmosfera napięcia i niepewności – to mocne strony książki. Niezwykły jej klimat, niemożność przewidzenia, w którym kierunku potoczy się akcja, i czy tak naprawdę mamy do czynienia z horrorem czy raczej z powieścią obyczajowa sprawiają, że oddajemy się lekturze nie bacząc na otaczającą nas rzeczywistość. Po jej zakończeniu natomiast usilnie staramy się uporać z ogarniającym nas przerażeniem…

pokaż więcej

 
2018-11-06 21:30:53
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Dzieje dobra i zła
Czasy się zmieniają, kolejne wieki przynoszą nowe mody, nowe poglądy czy podejście do rzeczywistości, jednak pewne rzeczy pozostają wciąż takie same. Mowa tu chociażby o podziałach klasowych, które – po okresie względnego zatarcia się granic – znów się pojawiają, a także o nieustannym dążeniu człowieka, by mieć więcej. Niestety niektórzy w tym dążeniu do pieniędzy i / lub...
Dzieje dobra i zła
Czasy się zmieniają, kolejne wieki przynoszą nowe mody, nowe poglądy czy podejście do rzeczywistości, jednak pewne rzeczy pozostają wciąż takie same. Mowa tu chociażby o podziałach klasowych, które – po okresie względnego zatarcia się granic – znów się pojawiają, a także o nieustannym dążeniu człowieka, by mieć więcej. Niestety niektórzy w tym dążeniu do pieniędzy i / lub pozycji zatracili swoje ideały, wartości, są gotowi do największej podłości, by tylko osiągnąć upragniony cel.
Te negatywne cechy charakteru, ale i skomplikowane relacje międzyludzkie, zostały pokazane w spektakularnej powieści „Targowisko próżności. Vanity Fair”, autorstwa Williama Makepeace Thackeraya. Napisana z wielkim rozmachem powieść, której akcja rozgrywa się w okresie barwnej epoki napoleońskiej, to lektura, której nie można zapomnieć. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Replika książka, to światowy bestseller, który został uznany przez BBC za jedną ze stu książek, które każdy człowiek musi przeczytać. To lektura adresowana dla tych, którzy cenią sobie powieści pełne różnego rodzaju wątków tematycznych, doskonale zarysowane tło społeczne i historyczne, a także plastyczność słowa, bowiem wszelkie szczegóły (a tych autor nie szczędzi), zostały tu niezwykle starannie odmalowane, uruchamiając wyobraźnię i sprawiając, że mimowolnie przenosimy się w miejsce akcji. To również książka dla tych, którzy lubią pełne emocji historie, bohaterów prezentujących różne typy osobowości oraz czarno – białe sytuacje, w których wyraźna jest granica pomiędzy tym, co dobre, a tym, co złe.
Dzieło Williama Makepeace Thackeraya jest tak niezwykłe między innymi dlatego, że nie oszczędzał on na bohaterach swojej historii, portretując całą ich plejadę. Co więcej, nieustannie serwuje wykreowanym przez siebie postaciom wyzwania, z jakimi muszą się zmierzyć, sprowadza na nich kłopoty, rzuca im kłody pod nogi, stawia na ich drodze postacie perfidne, które zrobią wszystko, by dokonać dzieła zniszczenia.
Uwaga czytelnika koncentruje się jednak przede wszystkim na pięknej, ale i bezwzględnej Becky Sharp, która doskonale wie, co chce w życiu osiągnąć. Osierocona córka malarza i śpiewaczki, wychowana w zakładzie dla panien, gdzie pełniła rolę bezpłatnej praktykantki, w niczym nie przypominała pozostałych wychowanek pensji panny Pinkerton. I nie jest tu mowa o stanie konta, ale o stosunku do świata oraz do majątku – podczas, kiedy dla innych panien pieniądze są tematem mało interesującym, bowiem majątki zawsze były w ich rodzinach, dla Becky były celem, a właściwie środkiem do celu. Dla podwyższenia swojego statusu zrobi wszystko, jest nawet gotowa wydać się za mąż. Kiedy jednak plan poślubienia brata swojej przyjaciółki Amelii nie wychodzi, jest zmuszona podjąć pracę guwernantki w ponurym domostwie Crowleyów. Jakby dla przeciwwagi, wspomniana Amelia to dziewczę co prawda z dobrego domu, ale pozbawione całkowicie charakteru, własnego zdania i dalekosiężnych planów. Nieustannie wzdycha do prostackiego George’a, nieświadoma tego, że jest w pobliżu ktoś równie szlachetny i obdarzony dobrym sercem, jak ona.
Jak zakończy się ta opowieść? Odpowiedź na to pytanie z pewnością nie będzie prosta biorąc pod uwagę, że przed nami niemal dziewięćset stron lektury. Nie jest to jednak droga przez mękę, a prawdziwa przyjemność, wynikająca z obcowania z pięknym słowem, pięknym otoczeniem, choć z ludźmi brzydkimi i zgniłymi w duszy. To nie tylko bowiem portret zakłamanego, dziewiętnastowiecznego angielskiego społeczeństwa, ale i impuls do analizy zachowań – zarówno bohaterów, jak i swoich. W tym wszystkim trudno nawet winić Becky za próbę wejścia do elity, bowiem wokół niej jest tyle ludzi, którzy prezentują wątpliwy kręgosłup moralny, którzy doskonale wpasowują się w tłum ludzi, z dużą dozą ironii potraktowanych przez autora.

pokaż więcej

 
2018-11-06 13:27:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Inspector Wexford (tom 2)

Była kara, ale czy była wina?
„Kto kontroluje przeszłość, ten ma władzę nad przyszłości” – pisał George Orwell i historia pokazuje, że miał on racje. Co jednak wówczas, kiedy przeszłość pozostaje niewiadoma lub – co gorsze – zakłamana? Kiedy wiele jest wersji tej samej opowieści, a teoretycznie każda może być prawdziwą? Wówczas pozostaje bazować na dowodach, lub poszlakach, ale pozostaje to...
Była kara, ale czy była wina?
„Kto kontroluje przeszłość, ten ma władzę nad przyszłości” – pisał George Orwell i historia pokazuje, że miał on racje. Co jednak wówczas, kiedy przeszłość pozostaje niewiadoma lub – co gorsze – zakłamana? Kiedy wiele jest wersji tej samej opowieści, a teoretycznie każda może być prawdziwą? Wówczas pozostaje bazować na dowodach, lub poszlakach, ale pozostaje to obarczone dużym ryzykiem błędu. Można go jeszcze zaakceptować, kiedy w grę nie wchodzą poważne kwestie. Problem robi się wówczas, kiedy na szali stawiamy ludzkie życie…
Według nadinspektora Wexforda nie było żadnych wątpliwości, że niejaki Herbert Arthur Painter, szofer, ogrodnik i złota rączka w jednej osobie, zamordował swoją pracodawczynię, Panią Painter. Powodem zbrodni dla mężczyzny, który pracował w tym samym charakterze przez dwadzieścia pięć lat, była rzekomo podwyżka, a właściwie jej brak. Czy to jednak wystarczający motyw, by zmasakrować siekierą bezbronną dziewięćdziesięcioletnią staruszkę? To pytanie, na które – jak się wydawać mogło szesnaście lat temu – Wexford znalazł odpowiedz. Medialna sprawa o to brutalne morderstwo, była pierwszą, jaką funkcjonariusz prowadził samodzielnie. Mimo iż w materiale dowodowym było sporo luk, a motywacja rzekomego mordercy, dość wątpliwa, to Painter został skazany i … powieszony. Czy jednak rzeczywiście był winny popełnionej zbrodni?
To pytanie powraca po szesnastu latach od okrutnej zbrodni, która wstrząsnęła małym, wiejskim miasteczkiem Kingsmarkham. Stała się też kanwą powieści „Grzechy ojców”, autorstwa Ruth Rendell. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Replika powieść, to drugi już - po "Z najlepszymi życzeniami śmierci" - tom historii o Wexfordzie. Specyficzny klimat książki sprawia, że ma ona swoich miłośników, a te osoby, które dotąd nie miały styczności z pisarstwem zmarłej już niestety autorki, będą mogły określić swój stosunek do tej powieści. „Grzechy ojców” mogą bowiem zachwycać, ale można równie dobrze przejść koło nich obojętnie, szczególnie jeśli oczekujemy dynamicznej akcji czy spektakularnych jej zwrotów.
Tym razem to nie Wexford jest gwiazdą, a wielebny Archery. Jego ukochany syn chce bowiem żenić się z niejaką panną Kershaw, a właściwie panną Painter, bowiem kobieta z uwagi za grzechy ojca postanowiła zmienić nazwisko, by uciec przed napiętnowaniem. Przebojowa, wyzwolona panna Kershawa jest nie tylko studentką uniwersytetu w Oksfordzie, gdzie studiuje nauki współczesne, ale … córką mordercy. Czy jednak rzeczywiście? Zapoznając się ze szczegółami historii wielebny Archery ma coraz większe wątpliwości do winy skazanego Paintera. Z tym większą intensywnością i zapałem prowadzi własne dochodzenie, odkrywając kolejne mroczne tajemnice.
Jak zakończy się ta kryminalna opowieść? Przekonamy się o tym dzięki lekturze powieści „Grzechy ojców”, która – choć brak jej spektakularności – jest solidnie opowiedzianą historią. Atmosfera, jaką autorce udało się stworzyć na łamach tej publikacji, jest największym jej atutem i to właśnie ona przyciąga i sprawia, że nawet leniwie toczące się wydarzenia, nie zrażają czytelnika, który coraz bardziej wikła się w opowieść o morderstwie, z coraz większym zapałem dąży do poznania prawdy. Co niezwykłe, mimo iż autorka odebrała w tym tomie Wexfordowi palmę pierwszeństwa, to opowieść zupełnie na tym nie traci. Co więcej, mimo cyklicznego charakteru, staje się osobną historią, choć jestem przekonana, że część czytelników, po odłożeniu tego tomu, bez wahania sięgnie po cześć pierwszą, by znów zatopić się w pasjonującym procesie śledzenia zbrodni…

pokaż więcej

 
2018-11-02 16:01:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Inspektor Mar­nie Rome (tom 4)

Była zbrodnia, gdzie kara?
„Bo cierpienie, proszę pana, to wielka rzecz. W cierpieniu jest pewna idea” – te słowa, pochodzące ze „Zbrodni i kary” Fiodora Dostojewskiego, doskonale ilustrują sens cierpienia, ale niestety dla wielu stają się pretekstem, by to cierpienie zadawać. W chorym umyśle wielu ludzi zrodziło się bowiem przekonanie, że każdy może wymierzyć karę, a szczególnie wówczas...
Była zbrodnia, gdzie kara?
„Bo cierpienie, proszę pana, to wielka rzecz. W cierpieniu jest pewna idea” – te słowa, pochodzące ze „Zbrodni i kary” Fiodora Dostojewskiego, doskonale ilustrują sens cierpienia, ale niestety dla wielu stają się pretekstem, by to cierpienie zadawać. W chorym umyśle wielu ludzi zrodziło się bowiem przekonanie, że każdy może wymierzyć karę, a szczególnie wówczas należy to zrobić, jeśli poniesione konsekwencje nie były współmierne do czynu bądź też konsekwencje nie zostały wyciągnięte w ogóle. Tym sposobem rozgrzeszają się z wielu złych uczynków, niekiedy nawet ze zbrodni popełnionej – w ich mniemaniu – w dobrej wierze.
Czy chodzący po ulicach Londynu morderca, również wymierza karę? Odpowiedź jest o tyle istotna, że w mieście dochodzi do serii pozornie niezwiązanych ze sobą napadów, których ofiary znajdują się w strasznym stanie, a jedna z nich zmarła w niedługim czasie po napadzie. Stuart Rawling z przetrąconą szczęką, Carole Linton z ranami klutymi, pękniętym jajnikiem i śledzioną, a także poparzeniami, bowiem podpalono jej spódnicę, czy Kule Stratton ze zmiażdżonym oczodołem – to osoby, które teoretycznie nic nie łączy, poza brutalną agresją wobec nich.
Aby tych ofiar nie przybyło, śledczy muszą ustalić motywację sprawcy oraz modus operandi, nie mają bowiem żadnych śladów, nic też nie wskazuje na motyw rabunkowy. Marnie Rome i Noah Jake mają niezwykle trudne zadanie, podejrzewają bowiem, że agresor może wcielać się w postać mściciela. Okazuje się bowiem, ze wszystkie trzy osoby mają na swoim koncie wyroki za przemoc, jakiej się dopuściły i przebywały w różnego rodzaju placówkach. Rawling w przeszłości nadużywał przemocy, Linton została skazana za uprowadzenie chłopca, zaś Stratton został oskarżony o napaść na tle rasistowskim. Czy ten trop jest słuszny? Czy to rzeczywiście przestępstwa, których ofiary się dopuściły kilka czy kilkanaście lat temu, okazały się być ostatecznie wyrokiem, jaki na siebie podpisali?
Przekonamy się o tym dzięki lekturze powieści „Ciszej niż śmierć”, autorstwa Sarah Hilary. To czwarta już cześć serii o Marnie Rome, opublikowana nakładem Wydawnictwa Czwarta Strona, która nie tylko przybliża nam kulisy policyjnej pracy i środowisko przestępców, ale również osobę samej bohaterki, która do dziś zmaga się z traumą z przeszłości, czyli morderstwem, jakiego dopuścił się jej przybrany brat na adopcyjnych rodzicach. Teraz Marnie znów będzie musiała zmierzyć się ze wspomnieniami, bowiem jej rodzinny dom ponownie spłynął krwią. Wynajmujące ten dom małżeństwo Kettridge`ow zostało napadnięta i pobita. Sprawę prowadzi co prawda nie bohaterka, ale sierżant Kennedy z Tridentu, z działu policji zajmującego się przestępczością zorganizowaną. Dla Marnie jednak to szok, a mimo wszystko musi jednak stanąć na wysokości zadania i wziąć się w garść, bowiem tylko ona jest w stanie podjąć się śledztwa w sprawie napadów, tylko ona jest w stanie określić powody, dla jakich morderca dokonał swoich czynów.
Powieść, adresowana jest nie tylko do tych czytelników, którzy mieli już przyjemność zagłębić się w świat zbrodni za sprawą poprzednich tomów historii. To także prawdziwa gratka dla tych wszystkich, którzy spotykają Marnie Rome po raz pierwszy. Mimo początkowego chaosu, spowodowanego dużą ilością wątków i wydarzeń, utrudniających zgłębienie tekstu, szybko odnajdziemy się w świecie przeprowadzanego dochodzenia, a po zakończonej lekturze sięgniemy z pewnością po poprzednie części opowieści (jeśli jeszcze tego nie zrobiliśmy). Wątki bowiem ostatecznie łącza się ze sobą, nadając zarówno zbrodniom, jak i samym śledztwom osobistego charakteru, czytelnika zaś wciągając w intrygująca grę, której rozwiązanie jest nieznane.

pokaż więcej

 
2018-11-01 13:54:26
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Szukając w sobie winy
Niekiedy w naszym życiu dzieją się rzeczy, których nie potrafimy zrozumieć, które dopiero z perspektywy czasu nabierają głębszego sensu. Największą naukę otrzymujemy wówczas, kiedy wydarzenia te są bolesne, łączą się z traumą lub stanowią dla nas wyzwanie, wówczas bowiem musimy dokonać wglądu w siebie, nierzadko zupełnie zmienić system wartości, być może poszukać winy w...
Szukając w sobie winy
Niekiedy w naszym życiu dzieją się rzeczy, których nie potrafimy zrozumieć, które dopiero z perspektywy czasu nabierają głębszego sensu. Największą naukę otrzymujemy wówczas, kiedy wydarzenia te są bolesne, łączą się z traumą lub stanowią dla nas wyzwanie, wówczas bowiem musimy dokonać wglądu w siebie, nierzadko zupełnie zmienić system wartości, być może poszukać winy w sobie.
Z takim zadaniem będzie musiała zmierzyć się Ewa Brenner, kosmetolog, która po otrzymaniu dyplomu studiów licencjackich wyjechała do Londynu, podążając za swoją miłością. W Polsce zostawiła rodziców, nie czując większego żalu, że ich opuszcza. Szczególnie z matką kontakt zawsze był utrudniony, a mimo tych szczególnych więzów, jakie łączą dwa pokolenia, nie udało jej się nawiązać bliższych relacji. Nieustannie obwiniała o to rodzicielkę, oskarżając ją o brak czułości i zainteresowania, samej jednak nie czyniąc starań, by się do kobiety zbliżyć. Ich rozmowy telefoniczne po wyjeździe Ewy były zdawkowe, a im gorzej wiodło się jej w Anglii, tym rzadziej dzwoniła do domu, odpowiadając półsłówkami na zadawane pytania. W rezultacie nie powiedziała rodzicom ani o zerwaniu z narzeczonym, ani o próbie samobójczej, a w konsekwencji – o pobycie w szpitalu psychiatrycznym. Czy można się zatem dziwić, że rodzice nie podzielili się z nią wieścią o rozwodzie?
Kiedy Ewa przyjeżdża do Polski z zamiarem wyperswadowania rodzicom rozstania i ponownego ich połączenia, staje wobec wyzwań, które zmuszą ją do przyjrzenia się swojemu życiu i postępowaniu, a także do zmiany priorytetów. Czy podoła wyzwaniu? Przekonamy się o tym sięgając po książkę „Tęcza nad jeziorem”, autorstwa Magdaleny Kołosowskiej. Opublikowanej nakładem Wydawnictwa Replika powieści daleko jest od infantylnej powieści o miłości znalezionej w malej wsi, daleko również do schematycznych historii zakończonych happy endem. Przyjemność płynącą z lektury odczują zatem osoby ceniące sobie doprze napisane opowieści o życiu, ze wszystkimi jego cieniami i blaskami, a także ci wszyscy, którzy borykają się z podobnymi problemami, jak bohaterowie, którzy mierzą się z traumami przeszłości.
Ewa nie jest świadoma, że rozwód rodziców to nie jedyna zmiana – matka bowiem sprzedała rodzinny dom w Kowalach, który dziewczynie kojarzył się z babcią i kupiła podupadający młyn, pragnąc przekształcić go w salon fryzjersko-kosmetyczny. Ewa jest tym faktem zbulwersowana, a jej stosunku do decyzji matki nie zmienia nawet fakt, iż dom kupił jej kolega z dzieciństwa, Bruno, który obecnie jest niezwykle pociągającym mężczyzną. Dziewczyna jest jednak tak skupiona na swojej wściekłości do matki, że nie zauważa oznak jego zainteresowania nią oraz chęci niesienia pomocy. A wsparcie przyda się Ewie, kiedy pozna prawdę o swojej matce oraz o związku rodziców, a także kiedy odkryje, jak cenną wartością jest zdrowie …
Sięgając po powieść Kołosowskiej musimy liczyć się z tym, że ulegniemy jej czarowi, że czeka nas moc wzruszeń, ale niekoniecznie polubimy główną bohaterkę. Czy zmienimy o niej zdanie pod wpływem kłopotów, które na nią spadają, to się okaże, pewne jest jednak, że autorce doskonale udało się nakreślić tę postać, a także uchwycić jej zaburzoną osobowość. Frapująca fabuła i plastyczne opisy dopełniają tego obrazu który sprawia, że zarówno książka, jak i nazwisko autorki zapadają w pamięć. Po skończonej lekturze nie pozostaje nam zatem nic innego, jak tylko oczekiwać na kolejną książkę Kołosowskiej.

pokaż więcej

 
2018-10-31 20:45:34
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

A o czym Ty myślisz?
„O czym myśli dziewczyna / Gdy dorastać zaczyna / Kiedy z pączka zmienia się w kwiat” – ten sparafrazowany tekst Mieczysława Święcickiego dotyczyć może nie tylko dorastających dziewcząt. O czym myślimy każdego dnia? Jakie sprawy, tęsknoty, wypełniają naszą codzienność? A o czym myślą otaczający nas ludzie, zwierzęta?
Nie wkraczając w filozoficzne rozważania, Przemysław...
A o czym Ty myślisz?
„O czym myśli dziewczyna / Gdy dorastać zaczyna / Kiedy z pączka zmienia się w kwiat” – ten sparafrazowany tekst Mieczysława Święcickiego dotyczyć może nie tylko dorastających dziewcząt. O czym myślimy każdego dnia? Jakie sprawy, tęsknoty, wypełniają naszą codzienność? A o czym myślą otaczający nas ludzie, zwierzęta?
Nie wkraczając w filozoficzne rozważania, Przemysław Wechterowicz właśnie nad tym będzie się zastanawiał, a efekty tych rozmyślań możemy śledzić w książce dla młodych czytelników, pt. „O czym myślisz?”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa MANDO pozycja, to znakomity sposób na opowieść o codzienności, o naszych przemyśleniach, a także impuls do rozmowy z dzieckiem, do opowieści o jego szkole, przyjaciołach, a nawet problemach. Adresowana do młodych czytelników, w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym książka pozwala rozwijać również spostrzegawczość, uczy konsekwencji, może stać się kanwą wielu opowiadanych historii, a także scenariuszy zajęć terapeutycznych.
Wspólnie z autorem zastanawiać się zatem będziemy, o czym myśli piesek, zajączek czy goryl, odkrywając problemy z jakimi się borykają (na przykład zagubiony guzik) czy ich emocje i uczucia (tęsknota za córką). Poznamy również pragnienie foki, która bardzo chciałaby mieć czerwoną piłeczkę, dowiemy się, jak bardzo dziewczynka lubi bawić się lalkami, a nawet odkryjemy marzenie balonika, który wyrywa się do … puszystych obłoczków.
To tylko niektóre z myśli zawartych w tej uroczej książce, która stanowi nieograniczone źródło inspiracji, która może być wykorzystana przez rodziców czy opiekunów na rozmaite sposoby, a przez dzieci – po prostu pokochana, za wspaniałe ilustracje i prostotę przekazu. Te ilustracje autorstwa Marcina Minora same już wciągają dziecko do zabawy. Książka bowiem została skonstruowana w taki sposób, że za jednej stronie mamy zapytanie, o czym dana osoba / zwierze/ przedmiot myśli oraz niewielki fragment ilustrowanej odpowiedzi, na drugiej zaś, dostajemy pełną odpowiedź wraz z jej graficznym przedstawieniem.
Optymalny dla dziecka format książki oraz twarda oprawa pozwalają cieszyć się książką długo, wielokrotnie ją wertując i spędzając przy niej czas, zaś wspomniane ilustracje pobudzają wyobraźnię dziecka i zachęcają do odpowiedzi na pytanie „O czym myślisz?”.

pokaż więcej

 
2018-10-31 19:25:37
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

O czym marzy złota rybka?
Nie ma chyba osoby, która nie marzy, by spotkać złotą rybkę. Głównym motywem spotkania, są oczywiście życzenia, które złota rybka mogłaby spełnić. Wszak chyba każdy ma takie marzenie, którego spełnienia w magiczny sposób by oczekiwał, każdy nosi w sercu coś, co chciałby mieć, każdy ma swoje pragnienie, potrzebę, która z pewnych względów dotychczas nie mogła zostać...
O czym marzy złota rybka?
Nie ma chyba osoby, która nie marzy, by spotkać złotą rybkę. Głównym motywem spotkania, są oczywiście życzenia, które złota rybka mogłaby spełnić. Wszak chyba każdy ma takie marzenie, którego spełnienia w magiczny sposób by oczekiwał, każdy nosi w sercu coś, co chciałby mieć, każdy ma swoje pragnienie, potrzebę, która z pewnych względów dotychczas nie mogła zostać zaspokojona.
A gdyby jednak taka złota rybka pojawiła się na naszej drodze, to jakie życzenie byśmy wypowiedzieli? W trakcie zastanawiania się nad tym, czego tak naprawdę pragniemy, potrzebujemy, możemy sięgnąć po wspaniałą lekturę dla młodych czytelników, pt. „Złota rybka”. Książka autorstwa Przemysława Wechterowicza, opublikowana nakładem Wydawnictwa Mando, to nie tylko okazja do poznawania świata, ale i siebie, a przy okazji do rozbudzania w sobie empatii. Przyjemność płynącą z lektury znajdą nie tylko te dzieci, które samodzielnie będą mogły ją przeczytać, ale również te, które poznawać będą życzenia różnych zwierząt z pomocą swoich opiekunów.
Złota rybka, która poznajemy na łamach książki, spełnia po jednym życzeniu każdego, kto tylko znajdzie się w pobliżu jej stawu. Nic dziwnego, że okoliczni mieszkańcy chętnie korzystają z jej usług, zamawiając sobie niejako u niej pilnik do paznokci, jak lew, czy radio, o którym zebry mogły dotąd tylko marzyć. Rybka potrafiła uszczęśliwić również bezzębnego słonia, który dotąd seplenił, a także krokodyle, które tylko marzyły o melonikach i czekoladowych batonikach.
To tylko kilka życzeń, które złota rybka zdołała spełnić, poprawiając zwierzętom humor, czy wyciągając ich z tarapatów. Problem w tym, że nikt nigdy nie zapytał, co tak naprawdę mogłoby uszczęśliwić złotą rybkę i – dla odmiany – jakie życzenie ma ona. No właśnie, o czym może marzyć złota rybka i czy to marzenie może się ziścić? Przekonamy się o tym sięgając po wspaniałą książkę dla małych czytelników, którzy nie tylko będą doskonale się przy niej bawić, ale dla których publikacja ta będzie okazją do zastanowienia się, czego chcą oni sami. To również pretekst dla rodziców, opiekunów czy nauczycieli, by rozpocząć opowieść o konsumpcjonizmie, empatii, a także o … przyjaźni. Twarda oprawa czyni książkę odporną na wielokrotne czytanie i ciekawe, dziecięce rączki, zaś urocze ilustracje Jakuba Grocholi pobudzają wyobraźnie, doskonale współgrając z tekstem, zaś dla tych czytelników, którzy nie potrafią czytać, nawet ten tekst zastępując!

pokaż więcej

 
2018-10-30 21:59:21
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Saga braci Steelów (tom 3)

Demony z przeszłości
Niekiedy bywa tak, że przeszłość kładzie się cieniem na teraźniejszości, że w znacznym stopniu determinuje przyszłość. Szczególnie, kiedy ta przeszłość związana jest z traumatycznymi wydarzeniami, które pozostawiły trwały ślad w psychice, które nie pozwalają ruszyć do przodu, które deformują naszą osobowość i warunkują reakcje. Często wówczas nasze życie rozpada się niczym...
Demony z przeszłości
Niekiedy bywa tak, że przeszłość kładzie się cieniem na teraźniejszości, że w znacznym stopniu determinuje przyszłość. Szczególnie, kiedy ta przeszłość związana jest z traumatycznymi wydarzeniami, które pozostawiły trwały ślad w psychice, które nie pozwalają ruszyć do przodu, które deformują naszą osobowość i warunkują reakcje. Często wówczas nasze życie rozpada się niczym domek z kart, a my nie jesteśmy w stanie stworzyć szczęśliwego związku, nie jesteśmy w stanie zacząć czegoś nowego, skoro wciąż tkwimy w starych układach. I jeśli tego nie przepracujemy, jeśli nie zamkniemy przeszłości, nie odetniemy się od niej, lub przeciwnie, nie zaakceptujemy jej, to nasza przyszłość rysuje się w ciemnych barwach.
Mimo iż Talon Steel ma pozornie wszystko – pieniądze, dużą rodzinę, a teraz kobietę, to jednak nie jest w pełni szczęśliwy. Sam sobie na to szczęście nie pozwala, cały czas wznosząc mur pomiędzy nim a Jade przekonany, że na nią nie zasługuje, że to, co wydarzyło się w przeszłości, przekreśli kiedyś szanse na wspólne życie. Kocha jednak dziewczynę i to dla niej, ale i dla siebie oraz dla swojej rodziny, decyduje się iść na terapię oraz podzielić się z braćmi i z siostrą swoimi wspomnieniami. A te, są tragiczne, czego zresztą mogliśmy się spodziewać, śledząc zarówno zachowania, reakcje Talona, jak i widząc, jak przeżywa powrót do przeszłości i wspomnienia przemocy, której padł ofiarą. Teraz jednak, kiedy w terapii dokonał się przełom, jest szansa, że demony przeszłości nie będą już utrudniały mu funkcjonowania i nie staną na przeszkodzie jego miłości.
Jade bardzo chce pomóc Talonowi uporać się ze wspomnieniami, choć jest to trudne biorąc pod uwagę fakt, że tak naprawdę nie wie, o co chodzi i co takiego wydarzyło się w życiu jej partnera. Na dodatek sama boryka się z wieloma problemami – nie dość, że jej były narzeczony Colin zaginął, a ona jest prawdopodobnie jedną z osób, które widziały go bezpośrednio przed zniknięciem, to jeszcze jej szef zaczyna dziwnie się zachowywać, nie pojawiając się na rozprawach i nie odbierając telefonów. Jakby mało było wszystkich tych problemów, matka Jade trafia do szpitala poważnie ranna w wyniku wypadku samochodowego, do którego doszło w dziwnych okolicznościach. Jade tak naprawdę zostaje z tym wszystkim sama, bowiem nie wspiera ją ani Talon, który najwyraźniej nie jest gotowy na spotkanie z jej ojcem, ani partner matki, którego irracjonalne zachowania zaczynają zwracać uwagę.
Jak zakończy się ta historia? Czy Jade Roberts i Talon Steel uporają się w końcu ze wszystkimi przeszkodami i będą mogli zająć się sobą? Czy zniknięcie Colina, a także szefa Jade oraz wypadek matki są ze sobą powiązane? To tylko kilka pytań, które zadajemy sobie sięgając po powieść „Opętanie”, autorstwa Helen Hardt, będącą trzecim już tomem sagi o braciach Steel. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Edipresse Książki pozycja zachwyci szczególnie tych czytelników, którzy poznali już poprzednie części historii. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby Jade i Tala poznać dopiero w tym momencie życia, kiedy stoją na zakręcie, a nad nimi czai się prawdziwe niebezpieczeństwo. Z pewnością właśnie te osoby po skończonej lekturze sięgną po dwa poprzednie tomy, szczególnie że ten trzeci jest naprawdę dobrą powieścią z wątkiem kryminalnym, choć – niestety – z coraz słabszymi scenami erotycznymi. Biorąc pod uwagę fakt, iż jest to powieść o lekkim zabarwieniu erotycznym, nie wróży to dobrze książce, lecz mimo tej słabości, możemy skupić się na innych doznaniach – wrażeń nam bowiem nie zabraknie!

pokaż więcej

 
2018-10-29 17:05:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Leon Brodzki (tom 3)

Zagadka zbrodni
„Wiesz, że psy idą do piachu tak samo jak inni ludzie? Powtarzam to wszystkim moim żołnierzom. Niektórzy to mają nawet wytatuowane na palcu wskazującym” – te słowa doskonale oddają rzeczywistość, choć niektórzy co do równego traktowania przez wymiar sprawiedliwości policji i pozostałych ludzi, mogą mieć wątpliwości. Wyjątki potwierdzają jednak regułę, a policjant tym...
Zagadka zbrodni
„Wiesz, że psy idą do piachu tak samo jak inni ludzie? Powtarzam to wszystkim moim żołnierzom. Niektórzy to mają nawet wytatuowane na palcu wskazującym” – te słowa doskonale oddają rzeczywistość, choć niektórzy co do równego traktowania przez wymiar sprawiedliwości policji i pozostałych ludzi, mogą mieć wątpliwości. Wyjątki potwierdzają jednak regułę, a policjant tym poważniejsze popełnia przestępstwo, że jego praca to służba, a on sam powinien cieszyć się zaufaniem publicznym.
Jak jednak ufać policjantowi, który zostaje oskarżony o zabójstwo, którego rzekomo dopuścił się na przesłuchaniu? Piszę „rzekomo”, choć dowody, czyli zapis z monitoringu w sali przesłuchań aresztu śledczego w Toruniu, praktycznie nie pozostawiają miejsca na wątpliwości. Na nagraniu widać bowiem człowieka, wyglądem przypominającego podejrzanego, Leona Brodzkiego, który wojskowym nożem podcina gardło aresztowanemu mężczyźnie, niejakiemu Kosmie Góreckiemu vel Heraklit. Czy rzeczywiście znany i ceniony policjant, był w stanie dokonać takiej zbrodni? Czy to morderstwo mogło być zemstą za zabójstwo ojca i porwanie córki? A może ktoś, komu nie podobają się metody Brodzkiego, albo ktoś z przeszłości, postanowił się zemścić?
Zanim zaczniemy się zastanawiać nad odpowiedzią na te pytania, sięgnąć możemy po wciągającą powieść Marcela Woźniaka pt. „Otchłań”. To trzeci już tom opowieści z cyklu o Leonie Brodzkim, nieco bardziej brutalny i wysublimowany, niż poprzednie części. Książkę śmiało wybrać mogą te osoby, które poznały już tego dość specyficznego funkcjonariusza, jak i te, dla których to będzie pierwsze spotkanie z Brodzkim – jestem przekonana, że po skończonej lekturze trzeciego tomu, dotrą oni do wcześniejszych części historii.
Otwierając „Otchłań”, przenosimy się do Torunia, który w twórczości Woźniaka nie jest urokliwym miastem z tradycjami. Zapach piernika jest tu bowiem przytłumiony metalicznym odorem krwi, zaś głos płynący z popularnego katolickiego radia – zagłuszony krzykiem ofiar. Pytanie brzmi, czy miasto rzeczywiście ma się czego bać i czy to możliwe, żeby legendarny zbrodniarz powrócił? Czy kobiety powracające do swych domów samotnie są bezpieczne? Kiedy obawy potwierdzają się, a Toruń paraliżuje strach, wszyscy zwracają się w kierunku, skąd może nadejść pomoc – do Leona Brodzkiego, Tyle tylko, że ten akurat przebywa w areszcie śledczym świadomy, że w tej sytuacji został wystawiony na cel i każdy może się go pozbyć. Czy zatem opuszczenie aresztu będzie karą czy nagrodą?
Wraz z autorem i Brodzkim, powracamy do sprawy sprzed lat, do roku 1984 i 1985, kiedy to dokonano trzech makabrycznych zbrodni na kobietach – pozbawiono je życia uderzeniem młotka. Ta słynna sprawa „Młotkarza z Torunia" znów zostaje wznowiona, pytanie tylko, czy po tylu latach można jeszcze coś ustalić? Czy mieszkańcy miasta słusznie obwiniają rodzinę Brodzkich za pojawienie się mściciela? Czy Brodzki może jeszcze komukolwiek zaufać? Przekonamy się w trakcie lektury „Otchłani”, powieści odsłaniającej prawdę o działalności policji oraz prokuratury, o korupcji, nielegalnych działaniach, dwulicowości oraz niemocy paraliżującej wymiar sprawiedliwości.
Mimo iż w książce można odczuć pewien chaos, to wielowątkowa akcja zmierza w jednym kierunku, nierzadko tylko zbaczając z obranego kursu. Choć kreacja bohaterów nie wzbudza zachwytu, a sam Brodzki jest dość zdystansowany, trudno nam nazwać go bliskim czytelnikowi, to jednak tym, co może nas ująć – poza samym pomysłem, fabułą– jest niezwykły klimat książki oraz niezwykle plastyczne opisy Torunia. Szczególnie jedna z bohaterek, dziennikarka Berenika Vesper, wyjątkowo chętnie nas w swoich reportażach po mieście oprowadza, a choć trasa nie jest typowo turystyczna, to jednak możemy poczuć wyjątkową atmosferę, która sprawia, że od książki nie można się oderwać, która zmusza nas do dalszej lektury, a po jej skończeniu, do sięgnięcia po poprzednie tomy (jeśli oczywiście jeszcze tego nie zrobiliśmy).

pokaż więcej

 
2018-10-25 17:04:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Kryształowi (tom 1)

„Antyterroryści byli jak jeden organizm. Każdy z nich miał imię, nazwisko i stopień służbowy, ale podczas realizacji na twarze naciągali kominiarki i tracili cechy indywidualne. Niemalże synchronizowali oddechy. Posługiwali się ksywkami, niemal całkiem odcinając się od swoich tożsamości” – funkcjonujące w ten sposób grupy antyterrorystyczne, czy nawet szeregowi funkcjonariusze, mogą mieć... „Antyterroryści byli jak jeden organizm. Każdy z nich miał imię, nazwisko i stopień służbowy, ale podczas realizacji na twarze naciągali kominiarki i tracili cechy indywidualne. Niemalże synchronizowali oddechy. Posługiwali się ksywkami, niemal całkiem odcinając się od swoich tożsamości” – funkcjonujące w ten sposób grupy antyterrorystyczne, czy nawet szeregowi funkcjonariusze, mogą mieć pewność, że w każdej sytuacji mogą sobie poradzić, że posiadają bufor, zwiększający ich bezpieczeństwo, że w każdej sytuacji mogą liczyć na kolegę. Czy jednak to samo, co czyni ich jednością, co pozwala im oderwać się od problemów dnia codziennego, od pełnych pretensji żon, zapłakanych dzieci, zakupów czy kredytów do spłacenia, nie czyni im krzywdy? Czy nie gubią się w swoich tożsamościach i czy ostatecznie są w stanie określić, kim naprawdę są, jakimi wartościami się kierują i na czym im tak naprawdę zależy?
Liczne przykłady korupcji w policji, granie na tzw. „dwa fronty”, a nawet przejście na złą stronę mocy to scenariusze, które mają miejsce w rzeczywistości. Dlaczego jednak tak się dzieje? Jak rozpoznać, kto jest tym dobrym, a kto tym złym gliną? Jak dowiedzieć się, komu możemy zaufać? Na te pytania odpowiedzi być może przyniesie cykl Joanny Opiat-Bojarskiej, „Kryształowi”. Tom pierwszy powieści, pt. „Świeża krew”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Muza powieść swoim klimatem przypomina reportaż opowiadający o szarej rzeczywistości oraz cieniach i blaskach, a także występkach i zasługach przedstawicieli prawa. Książka adresowana jest przede wszystkim do osób, które nie boją się prawdy, które są zwolennikami obnażania słabości oraz akceptują liczne wulgaryzmy. Tych bowiem opowiadając o pracy policji trudno uniknąć (dowiódł tego już Pasikowski), podobnie jak trudno jest złagodzić szok po przeczytaniu książki – wszak tak wygląda policyjna codzienność. Ten realizm sytuacyjny, będący zasługą autorki, której udało się doskonale sportretować środowisko, czyni nas niemal bezpośrednimi uczestnikami zdarzeń i nie pozostawia złudzeń co do tego, że ludzie są dobrzy z natury.
Okazuje się bowiem, że w świecie prawa trudno o to prawo, jest natomiast przekonanie, że stojącym na jego straży wolno wszystko. W świecie, w którym nadużywanie władzy staje się normą, zaś policyjna odznaka staje się przepustką do bezkarności, konieczne jest zebranie tych, którzy wciąż opierają się pokusom tego świata. Mówią o nich „Kryształowi”, są bowiem pracownikami elitarnego Biuro Spraw Wewnętrznych Policji. Czy rzeczywiście są tacy kryształowi? Niestety człowiek jest z natury istotą słabą, zatem i oni zmagają się z licznymi problemami, mają nadmierną skłonność do ryzyka czy wciąż szukają sposobów, by odreagować…
Przygoda z lekturą to jednocześnie zgoda na nurzanie się w bagnie polskiej policji, na uczestniczenie w walce z korupcją i przestępczością zorganizowaną, a także z samym sobą. Jak czuje się człowiek, który nie może zaufać ani kolegom, ani przełożonym? Jakie są kulisy pracy policji? Zaglądając na backstage pracy funkcjonariuszy możemy mieć tylko nadzieję, że wyjdziemy z tego cało, a także, że nie ulegniemy pokusom. A tych jest mnóstwo, poczynając od łatwego seksu po dostęp do narkotyków, a także dużych pieniędzy. Odpowiemy też na pytanie, jak wygląda pojawienie się w mieście nowego człowieka, który pragnie opanować rynek sprzedaży narkotyków, jak ukrywa się kochankę czy też … jak łamie się charaktery. I choć nie jest to lektura, po którą sięga się powtórnie, to z pewnością nie można przejść koło niej obojętnie.



Justyna Gul
Qultura słowa

pokaż więcej

 
2018-10-24 19:00:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Joanna Chyłka (tom 8)

Wspinaczka po życie
Ośmiotysięcznik Annapurna, to dziesiąty pod względem wysokości szczyt Ziemi. Znajduje się na terytorium Nepalu i uważany jest za jeden z najtrudniejszych do wspinaczki. Masyw tworzy trzynaście szczytów przekraczających 7000 m.n.p.m oraz szesnaście powyżej 6000 m.n.p.m. Nazwa Annapurna pochodzi z sanskrytu i jest połączeniem dwóch słów: anna, czyli pożywienie oraz purna –...
Wspinaczka po życie
Ośmiotysięcznik Annapurna, to dziesiąty pod względem wysokości szczyt Ziemi. Znajduje się na terytorium Nepalu i uważany jest za jeden z najtrudniejszych do wspinaczki. Masyw tworzy trzynaście szczytów przekraczających 7000 m.n.p.m oraz szesnaście powyżej 6000 m.n.p.m. Nazwa Annapurna pochodzi z sanskrytu i jest połączeniem dwóch słów: anna, czyli pożywienie oraz purna – pełna, bogata. Annapurna to hinduistyczna bogini, jedna z form małżonki boga Śiwy – Parwati, czczona za moc dostarczania pożywienia. Ośmiotysięcznik jednak raczej sam pożera, ma na swoim koncie bowiem wiele śmiałków, którzy próbowali się zmierzyć z jego majestatem.
Okazuje się, że ofiar szczytu z każdym rokiem przybywa, a wśród tych, którzy polegli podczas wspinaczki, jest Jarek Nalikowski i Maciej Drobniak, towarzysze znanej i kontrowersyjnej himalaistki, Klary Kabelis. Tyle tylko, że przyczyną ich śmierci nie było wychłodzenie organizmu czy schodząca lawina, ale … uderzenie głowicą czekana. O zabójstwo kolegów oskarżona została Kabelis, szczególnie że złapano ją na próbie przekroczenia granicy, zaś jednym z dowodów świadczących przeciwko niej, jest nagranie, na którym rzekomo przyznaje się do winy. W tej sytuacji kobietę wybronić może tylko niezłomna Chyłka, tyle tylko, że wcale nie zamierza tego robić. Szczególnie, że sama boryka się z osobistymi problemami, przede wszystkim z ciążącym na niej niemal wyrokiem śmierci, jakim jest zakażenie wirusem HTLV.
Wygląda jednak na to, że w tej sprawie to nie ona podejmuje decyzje, co więcej, że tym razem to Chyłka stała się niemal bezwolną marionetką w rękach manipulantów. Dysponują oni wielkim atutem, o ile tak można nazwać siostrzenicę Chyłki, za pomocą której szantażują Joannę, zmuszając ją nie tylko do podjęcia się obrony Kabelis, ale wręcz sterując każdym krokiem prawniczki.
O tym, jak w takiej sytuacji zachowa się Chyłka i do czego jest zdolna pragnąc ratować swoją rodzinę, przekonamy się sięgając po kolejną już powieść opowiadającą o losach wybuchowej pary, czyli Chyłki i Oryńskiego, autorstwa Remigiusza Mroza. W „Kontratypie”, opublikowanym nakładem Wydawnictwa Czwarta Strona, zmierzymy się nie tylko z koniecznością obrony kobiety, uznanej przez opinię publiczną za winną, czy też z działaniami zmierzającymi do identyfikacji porywacza dziewczynki. Tym razem autor wyjątkowo pastwi się nad swoją bohaterką, wysyłając ją na … Annapurnę, w poszukiwaniu dowodów niewinności himalaistki. I choć tym samym nadaje swojej nieco odrealniony charakter (trudno sobie wyobrazić kondycję palącej jak smok i równie często popijającej ognistą wodę Chyłki), to nie zmienia to faktu, że po raz kolejny z bijącym sercem zagłębiamy się w historię i prowadzone dochodzenie tym bardziej, iż odzywają się demony z przeszłości. A konkretnie powraca sprawa niejakiego Zduna, który za sprawa Chylki został niegdyś uniewinniony.
Co jednak wspólnego może mieć himalaistka i mięśniak, który przez przypadek lata temu pozbawił kogoś życia? Kto steruje całym dochodzeniem i trzyma Chyłkę w szachu? Komu zależy na tym, żeby utrzymać sprawę Zduna w tajemnicy i to do tego stopnia, że jest w stanie poważnie uszkodzić Oryńskiego? Czy Chyłce uda się uratować dziewczynkę? To tylko kilka pytań nasuwających się podczas lektury tej porywającej powieści, w której wydarzenia, a szczególnie gwałtowne zwroty akcji podnoszą ciśnienie krwi, wywołują gwałtowne fale emocji, a także podziwu dla Chyłki (litości zapewne by nie zniosła).
Autor jak zwykle mistrzowsko skonstruował fabułę, a choć w zmaganiach prawniczki z górą nieco poniosła go wyobraźnia, to w żaden sposób nie odbiera to książce siły rażenia, a Chyłce – charyzmy. Mimo sytuacji w której się znalazła, błyszczy niczym rockowa gwiazda, tnąc słowem niczym sztyletem, porażając swoją błyskotliwością i zjadliwością. Zakończenie tylko wzmaga nasza ciekawość, bowiem trudno jest pogodzić się z nieuchronnością losu, pozostaje mieć zatem nadzieję, że Mróz (a może i sama Chyłka), jeszcze nie raz nas zaskoczy.


Justyna Gul

pokaż więcej

 
2018-10-20 14:24:46
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Do czego posunie się człowiek?
Czy wierzysz w to, że pewni ludzie czy pewne aktywności są przeklęte? Są takie projekty, które z góry skazane są na porażkę, w których katastrofa goni katastrofę, w których nic nie jest takie, jak być powinno. Co jednak z nimi robić? Czy dokonać przeglądu ludzi biorących w nich udział czy zewnętrznych warunków? A może porzucić je, ratując nie tyle swój honor, co...
Do czego posunie się człowiek?
Czy wierzysz w to, że pewni ludzie czy pewne aktywności są przeklęte? Są takie projekty, które z góry skazane są na porażkę, w których katastrofa goni katastrofę, w których nic nie jest takie, jak być powinno. Co jednak z nimi robić? Czy dokonać przeglądu ludzi biorących w nich udział czy zewnętrznych warunków? A może porzucić je, ratując nie tyle swój honor, co nawet … życie?
Przed tym dylematem prawdopodobnie stanęli członkowie tzw. Wyprawę Donnera, czyli grupa około dziewięćdziesięciu pionierów podążających w 1846 roku nowym szlakiem do Kalifornii. Osadnicy, znęceni wizją lepszego życia, wyruszyli z Independence w stanie Missouri pod przewodnictwem George`a Donnera, zabierając ze sobą żony i dzieci, a także cały dobytek. Szansę na szybkie dotarcie do celu teoretycznie dawał skrót, prowadzący na zachód przez pustynię oraz przez pasmo górskie Wasatch w Nevadzie. Pełni marzeń ludzie nie wiedzieli jeszcze, że zamiast raju, trafią do piekła, a ich wyprawa od początku będzie przeklęta.
O tej wyprawie, która do dziś porusza amerykańskie społeczeństwo i o tym, do czego zdolny jest człowiek, przeczytać możemy we wciągającej powieści Almy Katsu. Opublikowany nakładem Wydawnictwa Albatros „Głód”, to przerażająca opowieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, która zachwyci zarówno miłośników horrorów, jak i książek dokumentalnych. Świadomość, że opisywane wydarzenia, a przynajmniej ich część, rzeczywiście miały miejsce sprawiają, że po raz kolejny zadajemy sobie pytanie o istotę człowieczeństwa i po raz kolejny nie potrafimy na nie znaleźć odpowiedzi.
Przenosimy się do roku, 1846, bowiem to wówczas dwie zamożne rodziny – Donnerów i Reedów zdecydowały się zostawić dotychczasowe życie i wyruszyć w daleką podróż do miejsca, które miało stać się szansą na lepszą przyszłość. Do wyprawy dołączyły również inne rodziny, zaś liczebność grupy teoretycznie powinna zwiększyć bezpieczeństwo ludzi, którzy wyruszali przecież na zamieszkiwane przez Indian tereny. Przywódcą wyprawy szybko stał się Donner, który zainspirowany książką Lansforda W. Hastingsa, opisująca nową, krótszą drogę do Kalifornii, wiodącą przez Wielką Kotlinę, góry Wasatch i Wielką Pustynię Słoną, postanowił powtórzyć ten wyczyn. Posunięcie wydawało się dobre szczególnie, że większość członków wyprawy stanowiły kobiety i dzieci, zaś grupa ścigała się z nieubłaganie zbliżającymi się mrozami. Tyle tylko, że Donner nie sprawdził się jako przywódca, tempo grupy było niemal ślimacze, zaś sam Lansford Hastings, który miał na grupę czekać w Forcie Bridger przy rzece Blacks Fork, nie tylko nie zaczekał za ludzi, ale tak naprawdę nigdy wcześniej sam nie przebył drogi, którą polecał podróżnikom.
Wraz z upływającym czasem i kurczącymi się racjami żywnościowymi, zmieniają się też nastroje podróżników. Szczególnie, że członków wyprawy od początku prześladuje pech: jedna z uczestniczek rodzi martwe dziecko, w mące panosza się robaki, a wilki porywają spore ilości suszonego mięsa. Na dodatek w drodze ma miejsce tragiczne zdarzenie – w niewyjaśnionych okolicznościach z namiotu pełnego śpiących dzieci ginie mały chłopiec. Jego ciało zostaje znalezione po kilkunastu godzinach, choć to, co z niego zostało, budzi nie tylko przerażenie, ale pozostawia pytanie, kto mógłby się do czegoś takiego posunąć. Ciało zostało bowiem sprawione, a – poza niemal nienaruszoną twarzą – z malucha zostały tylko kości. To wydarzenie zasiało niepokój w sercach podróżujących, a także coraz większe przekonanie, że tropem ich wyprawy podąża coś przerażającego.
Czy rzeczywiście za to morderstwo odpowiada nieokreślone zło? A może sprawcy nie trzeba szukać wśród demonów, ale wśród samych uczestników wyprawy? To zaledwie początek wątpliwości, które rodzą się podczas lektury tej fascynującej książki, która dotyka tematów klątwy, samospełniającej się przepowiedni, a także strachu, którego eskalacja popycha ludzi do irracjonalnych zachowań. To, jak zakończy się ta opowieść autorka zdradza nam już właściwie na samym początku, ale co zdarzyło się w jej trakcie, musimy odkryć sami, zagłębiając się w lekturę i pozostając pod coraz większym jej wrażeniem.
To, co niedopowiedziane jeszcze potęguje grozę sytuacji, zaś Almie Katsu doskonale udało się wpleść w opartą na faktach fabułę ludzkie sylwetki, odsłaniając przy okazji ich sposoby postępowania, a także grzechy, które nierzadko stanowiły bodziec do ruszenia w drogę. Jak wielką cenę teraz za te grzechy przyjdzie zapłacić im i ich rodzinom? Do czego zdolny jest głodny, przerażony człowiek?

pokaż więcej

 
2018-10-20 11:13:13
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Pola, mała reporterka
Chyba nie ma osoby, szczególnie przedstawicieli młodego pokolenia, która nie znałaby Neli, małej reporterki. Autorka dziecięcych książek podróżniczych oraz programów telewizyjnych, w których główną bohaterką jest ona sama, pokazuje młodym ludziom, jak piękny i zdumiewający jest świat, odwiedza różne jego rejony, opowiada o danym miejscu, zwyczajach, kulturze oraz o...
Pola, mała reporterka
Chyba nie ma osoby, szczególnie przedstawicieli młodego pokolenia, która nie znałaby Neli, małej reporterki. Autorka dziecięcych książek podróżniczych oraz programów telewizyjnych, w których główną bohaterką jest ona sama, pokazuje młodym ludziom, jak piękny i zdumiewający jest świat, odwiedza różne jego rejony, opowiada o danym miejscu, zwyczajach, kulturze oraz o mieszkających tam zwierzętach i roślinach. Wzbudza ciekawość, zainteresowanie naukami przyrodniczymi i podróżami, zachęca do nauki języków obcych i do otwarcia swoich umysłów.
Teraz i Polska ma swoją Nelę, a wciela się w nią … siedmioletnia Pola, redaktor naczelna podróżniczego pisma dla dzieci „Bazgrołki z podróży”. Redakcja owego pisma mieści się w Otwocku, na poddaszu wiekowej willi zamieszkiwanej przez dziennikarkę, Jadwigę Przygodę, a stałym gościem – poza Polą – jest tam szalony, słynny podróżnik, Franciszek Wszędobylski, ze swoim psem Nicponiem. Dziewczynka jest główną bohaterką fascynującej książki Ewy Martynkien, wprowadzającej dzieci w świat geografii i … europejskich stolic. Książka, adresowana dla dzieci wczesnoszkolnych (a nawet i starszych czytelników), pt. „Jadwiga Przygoda i Franciszek Wszędobylski odkrywają stolice Europy”, to wciągająca młodych ludzi w świat podróży i odkrywania nowych miejsc i smaków lektura, która zachęca do aktywności i do tworzenia tej publikacji wraz z jej bohaterami. Znajdziemy w niej bowiem mnóstwo angażujących zabaw i ćwiczeń, będziemy mieć okazję do nauki angielskiego, poznając jednocześnie rozbudowane londyńskie metro, przemierzymy labirynt poszukując drogi do słynnego obrazu „Mona Liza” czy rysować będziemy miejsce, które chcemy odwiedzić (planując na przykład kolejne wakacje).
Ponieważ mała podróżniczka – blogerka i dziennikarka Pola wybiera się wraz z ciocią i Franciszkiem w podróż po Europie, również i my mamy okazję wyruszyć w drogę. Wraz z bohaterami odwiedzimy Paryż, zatrzymując się w mieszkaniu wynajętym od przyjaciółki Franciszka, podziwiać będziemy wieżę Eiffla, dekonspirując jednocześnie …. straszącego tam ducha Gustave`a Eiffela. Z Francji, specjalnym tunelem przedostaniemy się do Londynu, gdzie nie tylko poznamy historię kruków z Tower, które strzegą stałości brytyjskiej monarchii, ale także odzyskamy sprzęt, potrzebny do realizacji niezwykłego zadania, związanego ze znanym Big Benem.
W Rzymie przeżyjemy mrożące krew w żyłach wydarzenia, udaremniając ucieczkę złodziejom klejnotów. Przy okazji podziwiać będziemy słynną fontannę di Trevi, poznamy też osobę, której zadaniem jest wyławianie wrzucanych do niej monet. W Lizbonie z kolei świętować będziemy wraz z Polą jej urodziny, zwiedzimy też miasto, poznając między innymi historię wieży Belém. Swoją podróż zakończymy w Berlinie, gdzie odkryjemy sekret kryjący się w Bramie Brandenburskiej – tuż przy bramie, w jednym z jej skrzydeł, znajduje się pokój ciszy.
Ta fascynująca i pełna przygód wyprawa i prawdziwa pożywka dla naszej wyobraźni, którą dodatkowo pobudzają do pracy rewelacyjne ilustracje Kasi Kołodziej. Zarówno zawartość merytoryczna książki, jak i sposób, w jaki została przedstawiona historia odwiedzanych miejsc, doskonale wkomponowane w fabułę informację sprawiają, że lektura książki staje się niezapomnianym przeżyciem, a po skończeniu nie pozostaje nam nic innego, jak tylko planować wakacyjną podróż szlakiem Poli, a także … wypatrywać kolejnej książki z udziałem małej reporterki.

pokaż więcej

 
2018-10-19 18:06:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Jagodowa miłość (tom 1)

Nowy początek
Bywa niekiedy tak, że musimy zacząć coś od nowa, że konieczna jest zmiana kierunku. Najczęściej wiąże się to z dramatycznymi wydarzeniami, z bólem i cierpieniem. Może to być rozwód, może to być utrata majątku, choroba czy też śmierć kogoś bliskiego, ale niezależnie od przyczyny, zmiana ta zawsze jest trudna. Bardzo często jednak okazuje się, że po takim życiowym zakręcie,...
Nowy początek
Bywa niekiedy tak, że musimy zacząć coś od nowa, że konieczna jest zmiana kierunku. Najczęściej wiąże się to z dramatycznymi wydarzeniami, z bólem i cierpieniem. Może to być rozwód, może to być utrata majątku, choroba czy też śmierć kogoś bliskiego, ale niezależnie od przyczyny, zmiana ta zawsze jest trudna. Bardzo często jednak okazuje się, że po takim życiowym zakręcie, zmieniają się nasze priorytety, zaczynamy inaczej patrzeć na otaczającą nas rzeczywistość oraz doceniać każdą chwilę. Są jednak takie sytuacje, kiedy ten początek wydaje się niemożliwy, kiedy pogrążamy się w bólu i cierpieniu do chwili ostatecznego upadku, a przynajmniej do momentu, kiedy coś lub ktoś nie wyrwie nas z tego marazmu.
Tak właśnie wygląda sytuacja w przypadku Jagody oraz Tomasza – dwójki bohaterów słodko-gorzkiej (podobnie jak życie) powieści, autorstwa Natalii Sońskiej. Obyczajowa powieść pt. „Cała przyjemność po mojej stronie”, to pierwszy tom serii „Jagodowa miłość”, pachnącej wanilią i szczyptą chili, opublikowanej nakładem Wydawnictwa Czwarta Strona. Książka zauroczy nie tylko czytelniczki o romantycznej duszy, ale i wszystkich łasuchów, a także tych czytelników, którzy cenią sobie dobrze opowiedzianą historię, która – podobnie jak to jest w życiu – smakuje nie tylko lukrem, ale też i cytryną.
Autorka przedstawia nam Jagodę Mazurek, trzydziestoletnią mieszkankę Lublina, ekonomistkę, która jednak odnalazła spełnienie zupełnie w innym zawodzie. Jeszcze w trakcie studiów uczęszczała na kursy cukiernictwa, a po kilku latach pracy w korporacjach i udanym remoncie odziedziczonej kamienicy, zdecydowała się na pracę u najemcy swojego lokalu. To również i za sprawą Jagody cukiernia „Słodka” jest jedną z najlepszych w mieście. Sława tego miejsca sprawia, że przed kamienicą na Zielnej ustawiają się kolejki, a klienci zwabieni smakiem wypieków wielokrotnie powracają, nie mogąc obyć się bez eklerek czy sernika z chili. Uśmiechnięta Jagoda dla każdego ma dobre słowo, potrafi opowiadać z zapałem o ofercie cukierni, sama jest zresztą autorką kilku przepisów. Nikt by się nie domyślił, że za tą fasadą kobieta skrywa smutek i złamane serce. Jej dziesięcioletni związek, a zarazem roczne małżeństwo właśnie się zakończyło po tym, jak przyłapała Łukasza w łóżku z inną kobietą. Jagoda złożyła pozew o rozwód, wykreślając Łukasza ze swojego życia, choć on nie ma nawet na tyle godności, żeby odejść. Upomina się o fundusze włożone w remont kamienicy, mimo iż tak naprawdę doskonale udawało mu się tylko pieniądze wydawać. Zraniona Jagoda nie potrafi zaufać już nikomu, nawet nie planuje kolejnego związku szczególnie, że przed nią trudna rozprawa rozwodowa.
Nowego życia tez nie planuje Tomasz. Dla niego też zakończył się szczęśliwy etap, a wraz ze śmiercią żony Ewy, stracił chęć do życia. Od dwóch lat wypełnia swoje dni pracą po to, by nie myśleć o niczym, a powroty do domu wywołują tylko ból. Przypadkowa wizyta w cukierni „Słodka” zmienia jednak wszystko, zaś uśmiech Jagody i jej pogoda ducha dodają mu otuchy i pozwalają wierzyć, że może być lepiej. A choć odczuwa wyrzuty sumienia, że piękna cukierniczka budzi w nim ciepłe uczucia, to jednak w sercu kiełkuje nieśmiała nadzieja, że może będzie jednak szczęśliwy.
Czy tych dwoje odnajdzie się na swojej drodze, a nawet więcej – czy wspólnie przetrwają najgorszy czas? Czy Jagoda upora się ze swoim brakiem zaufania i czy podejmie walkę z Łukaszem? Czy Tomasz oprze się wdziękom koleżanki z pracy, która najwyraźniej ma ochotę usidlić przystojnego wdowca i czy wreszcie mężczyzna przestanie odmawiać sobie prawa do radości, do założenia na nowo rodziny? Odpowiedzi na te pytania szukać będziemy w powieści „Cała przyjemność po mojej stronie”, która zabiera nas w świat słodkich wypieków i … rodzinnych dramatów. Wspaniale skonstruowani bohaterowie, brak wrażenia odrealnienia historii, plastyczne opisy wypieków i koniec, budzący ciekawość co do dalszych losów pary bohaterów - to wszystko sprawia, że nie tylko zagłębiamy się zachłannie w lekturę, ale z niecierpliwością oczekujemy na kolejną powieść autorki. I jedyne, czego w książce brakuje, to przepisów na te opisywane smakowitości, musimy bowiem zadowolić się wyłącznie ich wyobrażeniem…

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
567 558 2811
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (18)

zgłoś błąd zgłoś błąd