Qulturasłowa 
qulturaslowa.pl
Dziennikarka, copywriter, blogerka i czynna nauczycielka. Zakochana w słowie pisanym, dalekich podróżach i różnych smakach.
status: Czytelnik, dodał: 5 książek, ostatnio widziany 1 dzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-09-21 21:44:42
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: William Wisting (tom 5) | Seria: Mroczny zaułek

Makabryczna zbrodnia
Ścięcie głowy, noszące miano dekapitacji, to metoda wymierzenia kary śmierci lub morderstwa, niezmiernie oddziałująca na wyobraźnię. W dawnych Chinach była to najbardziej rozpowszechniona metoda wykonywania kary, ale i najbardziej hańbiąca. Wierzono bowiem, że dusza osoby, której ścięto głowę tułać się będzie po świecie, nie ma bowiem szans na wejście do krainy umarłych....
Makabryczna zbrodnia
Ścięcie głowy, noszące miano dekapitacji, to metoda wymierzenia kary śmierci lub morderstwa, niezmiernie oddziałująca na wyobraźnię. W dawnych Chinach była to najbardziej rozpowszechniona metoda wykonywania kary, ale i najbardziej hańbiąca. Wierzono bowiem, że dusza osoby, której ścięto głowę tułać się będzie po świecie, nie ma bowiem szans na wejście do krainy umarłych. Ścięcie głowy było również powszechnie stosowaną metodą egzekucji w starożytnym Bliskim Wschodzie i zostało przejęte przez szariat – do dziś, w Arabii Saudyjskiej, dekapitacje przeprowadza się regularnie jako karę za zabójstwo, gwałt oraz handel narkotykami. Ścięcie głowy praktykowane jest również przez al-Kaidę.
Również w Europie ścięcie jako rodzaj kary, było stosowane od tysiącleci, prawdopodobnie we wszystkich krajach. Czy jednak na taki rodzaj kary jest miejsce w cywilizowanej społeczności? Na to pytanie odpowiemy podczas lektury kryminalnej powieści, pt. „Nocny człowiek”. Autor, Jørn Lier Horst, dał się już poznać za sprawą poprzednich tomów serii o Williamie Wistingu, rzutkim, choć nieco zmęczonym życiem norweskim policjancie. Opublikowany nakładem Wydawnictwa Smak Słowa cykl doskonale oddaje mroczny klimat kraju, nastroje społeczne, a także naturę człowieka zdolnego do popełnienia najbardziej bestialskich czynów. Przyjemność płynąca z lektury znajdą wszyscy miłośnicy Wistinga i / lub samego autora, a także dociekliwi czytelnicy, czerpiący satysfakcję z rozwiązywania zagadek morderstwa.
Tym razem sprawa będzie na miarę najtęższych umysłów, bowiem morderstwo jest dość osobliwe. Otóż na rynku w Larviku, zmierzająca do pracy w miejscowej księgarni kobieta, odkrywa … głowę zatkniętą na palu. Tożsamość zamordowanej jest nieznana, zaś po oględzinach okazuje się, iż jest to głowa czternastoletniej dziewczynki, najprawdopodobniej pochodzącej z jednego z państw Azji Środkowej. Policja w Vestfold wszczyna śledztwo w sprawie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, okazuje się bowiem, że głowa tak naprawdę nie została zgilotynowana, ale odcięta dość tępym narzędziem i to wówczas, kiedy ofiara jeszcze żyła. Na miejscu nie pozostawiono żadnych śladów, brak też reszty ciała dziewczynki…
Jeszcze nie opadły emocje po tym makabrycznym znalezisku, a w rzece zostają znalezione ciało około czterdziestoletniego mężczyzny z obrażeniami wskazującymi na egzekucję. Czy te dwie ofiary łączy coś więcej, niż tylko pochodzenie etniczne? Czy tajemniczy, brodaci mężczyźni w furgonetce są w jakikolwiek sposób powiązani z tą zbrodnią? Czy wiąże się z nimi pożar domu lidera antyimigranckiego ugrupowania? Kolejne pytania mnożą się w trakcie lektury a odpowiedzi na nie poszukuje nie tylko sam policjant Wisting, ale i jego córka, Line, dziennikarka zatrudniona w jednej z najbardziej poczytnych gazet w kraju.
Odpowiedzi szuka także czytelnik, choć nierówne tempo akcji może do dociekań zniechęcić. Po doskonałym początku, stanowiącym mocne uderzenie i budzącym zainteresowanie, tempo akcji spada, zaś kolejne bulwersujące odkrycia nie są w stanie go podtrzymać. W efekcie możemy stać się nieco znużeni lekturą, choć sama wymowa powieści i fabuła intrygują i sprawiają, że niezależnie od rozczarowania tym tomem, i tak sięgniemy po kolejny. Szczególnie, że autor stawia przed swoim bohaterem coraz trudniejsze zadania, wciąż też oczekujemy, aż sam Wisting nieco się odsłoni, w „Nocnym człowieku” bardziej interesująco wypada bowiem jego córka, a nie on sam – główny bohater, wokół którego został osnuty cały cykl historii.

pokaż więcej

 
2018-09-17 18:25:05
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Seria: Ladyjanistki

Jane Eyre niekonwencjonalnie!
„Nie było na świecie głupszej istoty od Jane Eyre; nie było na świecie niedorzeczniejszej idiotki, karmiącej się słodkimi kłamstwami, połykającej truciznę, jak gdyby to był nektar” – te słowa Charlotte Brontë z powieści „Dziwne losy Jane Eyre”, pamięta chyba każdy czytelnik. Wśród miłośników książek nie ma chyba takiego, który nie zna tej najsłynniejszej książki w...
Jane Eyre niekonwencjonalnie!
„Nie było na świecie głupszej istoty od Jane Eyre; nie było na świecie niedorzeczniejszej idiotki, karmiącej się słodkimi kłamstwami, połykającej truciznę, jak gdyby to był nektar” – te słowa Charlotte Brontë z powieści „Dziwne losy Jane Eyre”, pamięta chyba każdy czytelnik. Wśród miłośników książek nie ma chyba takiego, który nie zna tej najsłynniejszej książki w dorobku Brontë, która przyniosła jej międzynarodową sławę. Opowieść o młodej dziewczynie, która po stracie obojga rodziców, trafia pod dach swojego wujostwa, a następnie zostaje odesłana do szkoły dla sierot, słynącej z rygoru i siermiężnych warunków, do dziś porusza serca czytelników. Jane mimo wszystko udaje się przetrwać wieczne zimno i głód, zdobywa solidne wykształcenie i znajduje pracę jako guwernantka, w domu Edwarda Rochestera, samotnie wychowującego przysposobioną córkę. Mimo iż mogłoby się wydawać, iż pod tym bezpiecznym dachem odnajdzie swoje szczęście, ale nic bardziej mylnego…
Wszystkie osoby, którym wydawało się, że znają doskonale tę historię, czeka wielkie rozczarowanie. Prawda o Jane Eyre i samej Charlotte Brontë jest nieco inna niż dotychczas przedstawiały to wszystkie publikacje. Bo czy ktoś wiedział, że Jane jest Latarnią, zdolną rozkazywać duchom i usilnie pragnie zwerbować ją z tego względu organ, zwany Królewskim Towarzystwem do spraw Relokacji? Zanim zaczniecie się dziwić dodam, iż to nie koniec wstrząsających informacji na temat tych dwóch panien. Źródłem wiedzy o ich prawdziwym życiu, które stanowiło inspirację do napisania powieści, jest książka „Moja Jane Eyre”, opublikowana nakładem Wydawnictwa SQN. Cynthia Hand, Brodi Ashton i Jodi Meadows, autorki „Mojej Lady Jane”, tym razem rozprawiają się z tradycyjną wersją historii o Jane Eyre, choć dyskusyjną kwestią jest to, w którym wydaniu jest ona lepsza. Po książkę sięgnąć mogą nie tylko wielbiciele Charlotte Brontë, którzy – być może – do lektury podejdą sceptycznie, aczkolwiek każde spojrzenie na twórczość ulubionej pisarki powinno być cenne. Przyjemność płynącą z lektury z pewnością czerpać będą miłośnicy niekonwencjonalnych rozwiązań, przełamywania barier i przekraczania granic. Świeżość, którą niesie ze sobą „Moja Jane Eyre”, a na którą nie wszyscy zapewne są gotowi, z pewnością zapewni autorkom trwałe miejsce w historii literatury. Czy będzie to miejsce chwalebne? Oceńcie sami.
Autorki przenoszą nas do roku 1834, do szkoły dla biednych dziewcząt w Lowood. To tu uczy się Charlotte Brontë, córka pastora, zaś Jane Eyre pełni funkcje jednej z nauczycielek. Jej marzeniem jest jednak wyrwać się z tej szkoły, gdzie zmarło zbyt wiele dziewcząt, gdzie straciła swoją najlepszą przyjaciółkę, Helenę. Choć straciła jest w tym wypadku niezbyt dobrym określeniem, bowiem – jak się okazuje – Jane ma z nią ciągły kontakt. Helena nie jest zresztą jedynym duchem, którego Jane widzi, czy z którym rozmawia. Ukrywa się jednak z tym darem przed resztą świata, zdradza się nieopatrznie dopiero w obecności niejakiego Alexandra Blackwooda, ze wspomnianego Towarzystwa.
Blackwood przybywa do Lowood na zlecenie jednego z właścicieli pubu, w którym rozpanoszył się wrzaskliwy duch. To typowe zlecenie Towarzystwa, które za niewielką opłatą rozwiązuje problemy z istotami uwięzionymi pomiędzy światami. Agent szybko orientuje się, że Jane jako jedyna osoba w pubie widzi zjawę i szybko podejmuje starania, by wcielić dziewczynę w szeregi organizacji. Powszechnie znane są bowiem problemy powołanej jeszcze za czasów Jerzego II Hanowerskiego Towarzystwa, które za panowania racjonalnego króla Wilhelma IV nie jest już finansowane z budżetu królestwa. Na gwałt potrzeba im nowych pracowników, by być bardziej efektywnym, a już z pewnością brakuje im Latarni, czyli osoby zdolnej wydawać duchom rozkazy, a nawet odsyłać je na drugą stronę, a nie tylko więzić w amuletach.
Tyle tylko, że Jane nie zamierza jeździć po kraju w poszukiwaniu duchów szczególnie, że posada guwernantki, którą otrzymała w Thornfield Hill, a właściwie osoba pracodawcy, pana Rochestera, jest bardzo atrakcyjna. Jak mogłaby z tego zrezygnować? Do zmiany zdania nie przekonuje ją ani bajońska suma, którą Blackwood jej proponuje za pracę, ani dziwna atmosfera domu czy samo zachowanie Rochestera. Czy tak już zostanie? Jaka tajemnicę kryje tak naprawdę Thornfield Hill i sam pracodawca? Czy Charlotte Brontë uda się otrzymać pracę w Towarzystwie? To tylko kilka z pytań nasuwających się w trakcie lektury, na które odpowiedzi szukać będziemy w powieści „Moja Jane Eyre”. Trudno odmówić autorkom kreatywności, czy też poczucia humoru, a zabawne komentarze wielokrotnie poprawią nam humor. Barwna fabuła książki sprawia, że nie ma tu czasu na nudę, zaś gwałtowne zwroty akcji nieustannie podnoszą poziom adrenaliny. Mimo wszystko, wielbicielom klasyki, ciężko będzie się do takiego ujęcia losów Jane Eyre przekonać i … ja również należę do tej sceptycznej wobec książki grupy.


Justyna Gul
Qultura słowa

pokaż więcej

 
2018-09-15 14:26:46
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Czy kobieta "zasługuje" na gwałt?
Kilka lat temu w mediach rozpętała się burza po wypowiedzi jednego polityków, a właściwie po jego pytaniu: „Czy można zgwałcić prostytutkę?”. Dołączył tym samym do rzeszy osób (w większości mężczyzn), którzy są przekonaniu, że za gwałt odpowiada sama kobieta, że to ona prowokuje, sama jest zatem sobie winna. Wystawia piersi na widok publiczny, ubiera krótkie...
Czy kobieta "zasługuje" na gwałt?
Kilka lat temu w mediach rozpętała się burza po wypowiedzi jednego polityków, a właściwie po jego pytaniu: „Czy można zgwałcić prostytutkę?”. Dołączył tym samym do rzeszy osób (w większości mężczyzn), którzy są przekonaniu, że za gwałt odpowiada sama kobieta, że to ona prowokuje, sama jest zatem sobie winna. Wystawia piersi na widok publiczny, ubiera krótkie spódniczki, eksponuje zgrabne nogi, na dodatek chodzi wieczorami sama. Taka postawa jest karygodna, choć – niestety – powszechna. Mężczyźni nie potrafią zrozumieć, że to, iż kobieta jest zadbana, że lubi eksponować swoje wdzięki, nie jest zaproszeniem do kontaktu, a przynajmniej nie jest zaproszeniem dla każdego. Bulwersujące przekonanie i zachowanie płci męskiej pogłębia jeszcze dramat zgwałconej kobiety, która nawet jeśli dojdzie do siebie fizycznie, to psychicznie zawsze już pozostaje poraniona. Tym większe jest cierpienie, im więcej osób obarcza ją winą – poczynając od lekarzy, poprzez przedstawicieli policji, po … rodzinę.
Właśnie w takiej trudnej sytuacji znalazła się Michalina Domańska, winna tylko jednego, Tego, że jest kobietą. I to piękną, wykształconą, mającą swoje zdanie na każdy temat. Ignorowana przez bogobojną matkę, gorliwą katoliczkę oraz piętnowaną przez rozmodlonego szwagra, swoje szczęście znajduje u boku Igora. Znajomość zawarta jeszcze na studiach z tym fotografem szybko przeradza się w miłość, a para staje się dla siebie całym światem. Tę sielankę uzupełnia jeszcze wspaniała przyjaciółka, Baśka, którą jako jedyną wpuszczają do swojej codzienności. Kto by pomyślał, że ta idylla może się kiedyś skończyć?
Przerywa ją brutalna napaść i gwałt. Michalina zostaje napadnięta niemal pod samym domem, kiedy wieczorem wraca z biura. Szarpiąca się kobieta zostaje obezwładniona przez trzech pijanych sprawców, ale nie na tyle pijanych, by nie mogli wykorzystać Michaliny seksualnie. Bezwładną kobietę odnajduje mąż, który już trzymając ja w ramionach wie, że zakończył się pewien etap ich życia. Zapatrzony w siebie żyje odtąd własnym bólem i wspomnieniami tego, co zostało mu tak brutalnie odebrane. Nie jest w stanie zapewnić Michalinie wsparcia, co więcej, jej poranione ciało, a także świadomość, że dotykało jej tylu mężczyzn, budzi w nim odrazę.
Przy Michalinie pozostaje jedynie jej najlepsza przyjaciółka, która sama zmaga się z dylematem. Zaczyna się bowiem spotykać z lekarzem Michaliny choć czuje, że każda randka oddala ją od przyjaciółki, że niemoralnym jest, by odczuwała radość miłości, podczas kiedy Michalina cierpi.
Jak zakończy się ta wstrząsająca i poruszająca serca opowieść? Czy Michalina będzie w stanie funkcjonować poza szpitalem, czy terapia pomoże jej pogodzić się z tym, co się stało? Czy Igor stanie w końcu na wysokości zadania, czy też wybierze ucieczkę? Przekonamy się dzięki lekturze najnowszej powieści Natalii Nowak-Lewandowskiej, pt. „Wybór M.”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Replika powieść jest jedną z tych, które powinna przeczytać każda kobieta, podsuwając następnie książkę swojemu partnerowi. Autorka zdecydowała się poruszyć niepopularny, wrażliwy temat gwałtu i pokazać nie tylko dramat zgwałconej kobiety, ale i jej rodziny.
Nowak-Lewandowskiej doskonale udało się odsłonić przed nami dusze i umysły bohaterów, jesteśmy świadkami ich zmagania się z prawdą i – w przypadku Igora – klęski, którą poniósł. Obserwujemy również zachowanie katolików, którzy zapominając o bożym miłosierdziu i w imię źle pojętej świętości szybko wydają wyroki i wymierzają karę nie bacząc na wyrządzoną krzywdę. Jesteśmy również zmuszeni dokonać wraz z bohaterką wyboru, podjąć decyzję, która w sytuacji gwałtu wcale nie jest jednoznaczna. Jeśli do tych dylematów, z którymi musimy zmagać się na równi z bohaterami, dodamy zaskakujące i wstrząsające zakończenie otrzymujemy książkę, której się nie zapomina, która burzy nasz mały, ułożony świat, bulwersuje, ale i stanowi głos, który powinien być usłyszany.

pokaż więcej

 
2018-09-14 18:22:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Grzech zaniechania?
Od lat trwają badania naukowe, pozwalające odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób konkretna sytuacja społeczna wpływa na nasze zachowanie. Ich wyniki są zatrważające - okazuje się, że nie tylko jesteśmy znacznie bardziej podatni na wpływy, niż myśleliśmy, ale na dodatek wcale nie jesteśmy tacy chętni do niesienia pomocy, jak nam się wydaje. Proces naszej wewnętrznej...
Grzech zaniechania?
Od lat trwają badania naukowe, pozwalające odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób konkretna sytuacja społeczna wpływa na nasze zachowanie. Ich wyniki są zatrważające - okazuje się, że nie tylko jesteśmy znacznie bardziej podatni na wpływy, niż myśleliśmy, ale na dodatek wcale nie jesteśmy tacy chętni do niesienia pomocy, jak nam się wydaje. Proces naszej wewnętrznej przemiany w osobę, którą niekoniecznie lubimy następuje, kiedy zostajemy umieszczeni w konkretnym kontekście społecznym. Podczas wypadku, konieczności udzielenia komuś pomocy, w sytuacji kiedy świadkiem zdarzenia jest wiele osób, to następuje rozproszenie odpowiedzialności. Co więcej, każdy z obserwatorów oczekuje działania od kogoś innego, w rezultacie pomoc nie zostaje udzielona. Dlatego też można zostać napadniętym wśród tłumu w autobusie i nie uzyskać pomocy, można umierać na ulicy i nikt – jeśli nie zostanie wskazany palcem – nie zadzwoni nawet po karetkę.
Z drugiej jednak strony, jak daleko jednak ma sięgać nasza ingerencja w cudze życie? Jak bardzo mamy z naszym pragnieniem niesienia pomocy wychodzić do ludzi, by nie zostać posądzonym o wścibstwo, o przejmowanie kontroli, o wtrącanie się w cudze sprawy? Granica bywa niekiedy cienka, dlatego też tak mało przypadków przemocy domowej jest zgłaszanych, tak rzadko dzwonimy na policję z informacją, że sąsiedzi pozostawiają dziecko bez opieki czy też, że jesteśmy świadkami sytuacji, która wydaje się nam podejrzana / potencjalnie niebezpieczna. Z takim dylematem, czy działać czy też tego działania zaniechać, zmagała się kwiaciarka z Kornwalii, Elle Longfield. W pociągu jadącym do Londynu była świadkiem rozmowy dwóch szesnastoletnich dziewcząt z młodymi mężczyznami, którzy – jak oznajmili – właśnie wyszli z więzienia. Początkowo, słysząc o wspólnych planach podróżujących, kobieta chce zadzwonić do rodziców dziewczyn, ostrzegając przed potencjalnym niebezpieczeństwem. Jednak zachowanie jednej z nich bulwersuje ją do tego stopnia, że postanawia nie wtrącać się i zapomnieć o sprawie.
I zapewne już wkrótce ta podróż umknęłaby z jej pamięci, gdyby nie to, że jedna z dziewcząt, Anna, zaginęła. W Elle odzywają się wyrzuty sumienia, bo sama jest matką nastoletniego syna, zgłasza zatem sprawę na policję. Okazuje się, że przypina sobie tym samym łatkę osoby, która nie udzieliła pomocy, nie zainterweniowała. Oskarżycielski wzrok sąsiadów, klientów kwiaciarni jest trudny do wytrzymania, ale jeszcze gorsze jest to, że Anna zaczyna otrzymywać niepokojące listy, ktoś próbuje ją też nastraszyć podczas pracy w kwiaciarni. Kobieta nie chce zgłaszać sprawy na policję, szczególnie że o wysyłanie wiadomości podejrzewa matkę zaginionej dziewczyny, wynajmuje zatem prywatnego detektywa….
Jak potoczy się ta historia? Kto grozi Elli? Czy zaginiona dziewczyna odnajdzie się, żywa lub martwa? Co tak naprawdę wydarzyło się w Londynie, skoro – jak się okazuje – rodziny obu dziewcząt mają wiele tajemnic, a ich wersje wydarzeń są dosyć niejasne? Przekonamy się o tym dzięki lekturze wciągającego kryminału, który otwiera nasze oczy na to, co tak naprawdę dzieje się za zamkniętymi drzwiami wielu domów ale i uwrażliwia nas na krzywdę bliźniego i hipotetyczne nawet zagrożenie. Mowa tu o książce „Obserwuje Cię”, autorstwa Teresy Driscoll. Opublikowana nakładem Wydawnictwa SQN pozycja, mimo pozornej lekkości, porusza ważki temat społecznej ignorancji, a także dotyka grzechu zaniechania. Autorka nie tylko doskonale kreśli zachowania tłumu, ale oddaje emocjonalne zawirowania, przez które przechodzi Ella, nie tylko borykając się z poczuciem winy, ale jeszcze z presją otoczenia. Atmosfera niepewności panująca w książce, kolejne wątki obalające naszą teorię na temat wydarzeń sprawiają, że od książki nie tylko trudno jest się oderwać, ale po skończonej lekturze zastanowimy się dwa razy, zanim odmówimy komuś pomocy, a także … zanim puścimy dziecko w samotną podróż.

pokaż więcej

 
2018-09-13 18:11:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Przeszłość wraca
„Historia dzieje się na naszych oczach. Historia dzieje się coraz szybciej. Ja sam nie dożyję chyba jednak czasów, w których konsekwencje dzisiejszych dni będą już jasne i podatne na analizy historyków” – mówił Piotr Waglowski, polski prawnik i publicysta. Wyjątkowo adekwatne są te słowa do naszej polskiej historii, do przełomów, które w naszym kraju są wyjątkowo spektakularne...
Przeszłość wraca
„Historia dzieje się na naszych oczach. Historia dzieje się coraz szybciej. Ja sam nie dożyję chyba jednak czasów, w których konsekwencje dzisiejszych dni będą już jasne i podatne na analizy historyków” – mówił Piotr Waglowski, polski prawnik i publicysta. Wyjątkowo adekwatne są te słowa do naszej polskiej historii, do przełomów, które w naszym kraju są wyjątkowo spektakularne i burzliwe. Wiele jest w historii Polski momentów, w których opozycja stała za obaleniem despotycznych rządów, wiele takich momentów zapewne przed nami. Dziś znów przekonujemy się, jak zakłamani mogą być przedstawiciele aparatu państwowego, dziś znów ponosimy konsekwencje za niesubordynację, za swoje zdanie, za odważne demaskowanie kłamstwa. Co więcej, metody działania władzy: zastraszenie, tworzenie alternatywnej prawdy oraz rzucanie ludziom ochłapów, dziś znów są takie same, jak za czasów komunizmu. Czy to jednak możliwe, żeby w dzisiejszych czasach być rozliczanym za działania z przeszłości, za partyjne zaangażowanie, za bycie „przeciw”, a nie „za”?
Na te pytania próbuje odpowiedzieć Bogdan Popiołek, starzejący się nauczyciel historii w jednym z poznańskich gimnazjów. Ten rozczarowany rzeczywistością nauczyciel ze skłonnością do popadania w tarapaty i znaczną nadwagą, podejmuje usilne postanowienie, by nabrać formy, a przynajmniej zgubić potężny brzuch, który pojawił się w niewiadomych okolicznościach. Sposobem na odzyskanie zgrabnej sylwetki mają być biegi, choć początki są wyjątkowo uciążliwe i w niczym nie przypominają tej sielanki połączonej z wyrzutem endorfin, o której czyta się na blogach biegaczy. Na dodatek pech chce, że właśnie za sprawą biegów, Popiołek staje się świadkiem morderstwa, a dokładnie, prawdopodobnie jest osobą, która jako ostatnia widziała żywego mężczyznę, którego zwłoki zostały znalezione pośród drzew.
Popiołek, jako człowiek niezwykle dociekliwy, ale i pamiętliwy – policja lekceważy jego zeznanie – postanawia na własną rękę prowadzić śledztwo. Okazuje się, że zamordowany na obrzeżach Poznania człowiek, to Jan Kucharski, dziennikarz lokalnej gazety „Wieści Cybińskie”, zaś w przeszłości – znany działacz Solidarności. Historyk, przy niewielkiej pomocy swojego kolegi z pracy, rusza tropem potencjalnych zabójców, a właściwie potencjalnych motywów zbrodni. Tych jednak nie ma zbyt wiele, bowiem zmarły był człowiekiem wyjątkowo aspołecznym, nie nawiązywał bliskich relacji, nawet brat nie potrafił nic konkretnego powiedzieć na temat Kucharskiego…
Czy powodem, dla którego biegacz rozstał się z życiem, był jego list obnażający haniebne praktyki jednej z niemieckich firm, produkujących farby i lakiery? A może któryś poruszanych na łamach gazety tematów dotykał ważkich kwestii, mogących stanowić motyw zabójstwa? Co wspólnego ze śmiercią Jana Kucharskiego może mieć sprawa zabójstwa księdza Jerzego Popiełuszki czy też zagadkowa śmierć w wypadku drogowym przyjaciela Jana, ojca Zenobiusza? Na te pytania odpowiedzi będziemy poszukiwali wraz z Popiołkiem, choć nie ma się co łudzić, że będzie łatwo. Kolejne tropy urywają się, śledztwo zostaje rozciągnięte w czasie w wyniku wydarzeń w kraju i na świecie, a pomysłów na dalsze kroki brakuje. Całe szczęście, że poza komisariatem policji, Popiołek zawsze trafia na życzliwych ludzi, którzy gotowi są pomóc mu w śledztwie nie zadając niewygodnych pytań. Gdyby tylko policja zostawiła go w spokoju, bowiem wydaje się, że funkcjonariusze chcą za wszelką cenę zniechęcić go do działania na własną rękę.
O tym, jak zakończy się ta historia przekonamy się z lektury całkiem niezłej powieści „Biegacz”, której akcja (choć prowadzona nierówno) wciąga nas bezgranicznie. Męczyć może brak konkretnych tropów, chaotyczne działanie bohatera, co jednak nie odbiera nam przyjemności płynącej z rozwiązywania tej zagadki. Zabrakło też opisów Poznania, pozwalających wczuć się w pełni w opowieść, z kolei polityki wydaje się być na łamach książki zbyt dużo, co może zrazić czytelników o odmiennych niż autor / bohater poglądach. Mimo wszystko po lekturę sięgnąć zdecydowanie warto, bowiem odłożenie jej na półkę w wyniku irytacji niektórymi fragmentami, mogłoby być niepowetowana stratą.

pokaż więcej

 
2018-09-11 22:22:02
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Podwójna miłość?
Miłość jest uczuciem naprawdę skomplikowanym, o czym mogło przekonać się już wielu czytelników, którzy wraz z jej pojawieniem się, musieli zmagać się z emocjonalną burzą, z wątpliwościami, a niekiedy nawet z cierpieniem. Choć wiadomo, iż za ten początkowy stan uniesienia odpowiada chemia, to niekiedy pojawiające się uczucie jest tak irracjonalne, że sami się sobie dziwimy....
Podwójna miłość?
Miłość jest uczuciem naprawdę skomplikowanym, o czym mogło przekonać się już wielu czytelników, którzy wraz z jej pojawieniem się, musieli zmagać się z emocjonalną burzą, z wątpliwościami, a niekiedy nawet z cierpieniem. Choć wiadomo, iż za ten początkowy stan uniesienia odpowiada chemia, to niekiedy pojawiające się uczucie jest tak irracjonalne, że sami się sobie dziwimy. Szczególnie wówczas, kiedy wybranek daleki jest od naszego ideału, kiedy miłość pojawia się nagle, bez ostrzeżenia, kiedy wywraca do góry nogami nasz poukładany świat, kiedy zmusza nas do dokonywania trudnych wyborów.
Lena, której imię zrodziło się ze zdrobnienia dwóch innych - Helena i Magdalena, jest kobietą skomplikowaną i pełną sprzeczności. Jej wciąż poszukująca natura sprawia, że doskonale realizuje się w swojej pracy zawodowej, jako konserwator dzieł sztuki. Praca ze starymi obrazami, odkrywanie ich tajemnic, docieranie do prawdy fascynuje i potwierdza, że wybór Akademii Sztuk Pięknych był niezwykle trafny. Czy jednak na tym kończą się właściwe wybory bohaterki?
Mimo swoich dwudziestu dziewięć lat Lena nie ustatkowała się jeszcze, a nieszczęśliwe historie miłosne utwierdziły w przekonaniu, że miłość wiąże się z ryzykiem, którego nie warto podejmować. Wszystko zmieniło się, gdy poznała Igora, starszego od niej o cztery lata fotografa, z którym współpracowała przy jednym z projektów. Ona pobiła jego serce naturalnością, zaś Lena jest szczęśliwa, że rozumieją się bez słów, mają taką samą wrażliwość i umiłowanie piękna.
Wydaje się, że to jeden z tych związków, któremu nic i nikt nie jest w stanie zagrozić. Tymczasem przewrotny los postanowił najwyraźniej skomplikować im życie i wystawić miłość na próbę. Lena dostaje bowiem niezwykle kuszącą propozycję wyjazdu na kilka miesięcy do Sieny, gdzie pracować ma w jednym ze znanych kościołów, Santa Caterina. Odkryto tam bowiem fresk z przełomu XVI i XVII wieku, prawdopodobnie autorstwa Caravaggia. To wielkie wyróżnienie dla Leny, bowiem wśród licznych kandydatów, to jej doświadczenie i pasja zwróciły uwagę zleceniodawców.
Pierwsze godziny pobytu w Toskanii nie przypominają jednak sielanki – okazuje się, że mieszkanie, w którym Lena miała być zakwaterowana zostało zniszczone w wyniku pożaru, natomiast ona, bez znajomości włoskiego, nie może znaleźć pomocy. Kontaktuje się zatem z nieznajomym mężczyzną, do którego numer dostała od Igora. Mimo iż ostatecznie nie korzysta z pomocy Maksymiliana, zwanego Ianem, to tak zaczyna się znajomość, która może odmienić zarówno jej teraźniejszość, jak i zniweczyć plany na przyszłość u boku Igora. Ian okazuje się bowiem ojcem partnera Leny, zaś kobieta… zaczyna darzyć starszego mężczyznę uczuciem.
Czy to, co Lena czuje do Iana to rzeczywiście miłość czy może fascynacja? Czy można zakochać się nie tylko w dwóch mężczyznach jednocześnie, ale i w ojcu i synu? Jak potoczą się losy Leny i jakiego wyboru dokona? Na te pytania odpowiedzi poszukać możemy w książce Nataszy Sochy pt. „Mgły Toskanii”, opublikowanej nakładem Wydawnictwa Edipresse Książki. Najnowsza książka autorki nie tylko zabiera nas w podróż po słonecznej Toskanii, ale i funduje moralne dylematy i naraża na wzruszenia, które stanowią bodziec do zastanowienia się nad swoimi miłosnymi wyborami. Powieść, mimo iż nie należy do najlepszych książek autorki, z pewnością zauroczy zarówno miłośników twórczości Sochy, jak i wszystkich, którzy lubią skomplikowane historie miłosne, z domieszką duchowości i przemyśleń dotyczących szeroko pojętej codzienności. Na kartach powieści znajdziemy zarówno sporo szczegółów dotyczących słynnego dolce far niente Włochów czy specyficznego podejścia mieszkańców Toskanii do turystów, ale również odbija się tu fascynacja autorki sztuką oraz … człowiekiem. A dla prawdy o sobie można wybaczyć autorce nawet nużące fragmenty czy też fakt, iż zaprzepaściła ona wielki potencjał tkwiący w tej historii, który mógłby uczynić książkę bestsellerem.

pokaż więcej

 
2018-09-11 18:27:21
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Wakacyjna miłość…
Statystyki są bezlitosne: niewielki odsetek wakacyjnych romansów ma szanse na kontynuację po urlopie, a jeszcze mniejszy – na szczęśliwy finał przed ołtarzem. Oderwanie się od codzienności, szum fal, świadomość, że tak naprawdę nikt nas nie zna, nikt nic o nas nie wie, sprawiają, że odżywają tęsknoty za wielką miłością, porywy namiętności. Nudna pani z biura zmienia się w...
Wakacyjna miłość…
Statystyki są bezlitosne: niewielki odsetek wakacyjnych romansów ma szanse na kontynuację po urlopie, a jeszcze mniejszy – na szczęśliwy finał przed ołtarzem. Oderwanie się od codzienności, szum fal, świadomość, że tak naprawdę nikt nas nie zna, nikt nic o nas nie wie, sprawiają, że odżywają tęsknoty za wielką miłością, porywy namiętności. Nudna pani z biura zmienia się w ponętną kochankę, a studentka nie wychylająca nosa znad książek, jest niewinną i zachłanną uczucia i czułości kobietą. Emocje, którym dajemy się ponieść, popychają nas do nierozważnych kroków, które mają niekiedy konsekwencje w przyszłości…
Wakacje nad Bałtykiem były dla Natalii nagrodą za wytężoną pracę i okazją do spotkania z przyjaciółką. Nie przypuszczała, że podczas tego krótkiego wypadu uwikła się w romans z Wiktorem, przystojnym ratownikiem, że ta znajomość skutkować będzie szalonymi, namiętnymi nocami. Wydawać by się mogło, że tym razem będzie inaczej, że kochankowie rzeczywiście myślą o sobie poważnie, że mają przed sobą przyszłość. Wszystko rozpada się jednak, kiedy ostatniego dnia pobytu Wiktor znika, nie stawiając się na umówione spotkanie, ani nie dając znaku życia.
Być może skończyłoby się na refleksji Natalii, że mężczyznom nie można ufać, gdyby nie fakt, iż przeznaczenie znów postawiło Wiktora na jej drodze. Paradoks losu polega jednak na tym, iż tym razem jest on dla niej niedostępny. Po powrocie z wakacji Natalia podjęła bowiem pracę w renomowanej kancelarii prawniczej, w której przystojniak z wakacji okazał się być … jednym ze wspólników, a zatem szefem bohaterki. Na dodatek podjęta przez niego próba zbliżenia się do Natalii, kończy się perfidnym posunięciem jednej z zafascynowanych nim kobiet, która donosi, iż Natalia dopuściła się molestowania w miejscu pracy. Młoda prawniczka, przekonana iż donos jest zasługą samego Wiktora, którego odtrąciła, stara się trzymać od niego z daleka.
Jej plan nie ma jednak szans powodzenia, bowiem z uwagi na perfekcyjny francuski i jej studia na paryskim uniwersytecie, Natalia jedzie z Wiktorem do Francji , by przeprowadzić rozmowy z ważnym klientem. Tam, szczęśliwym zbiegiem okoliczności, na jednej z ulic Paryża spotyka swojego dawnego partnera, Jeana-Christopha. Ich związek rozpadł się, kiedy Natalia z Francji przeniosła się na studia do Anglii, ale – jak się okazało – mężczyzna o niej nie zapomniał…
Jak potoczą się losy Natalii? Czy wybierze przystojnego Wiktora, czy zakochanego w niej Francuza? Na to pytanie poszukamy odpowiedzi we wciągającej powieści „Farciara. Intryga – Zdrada – Miłość”, autorstwa Doroty Wachnickiej. Opublikowana nakładem Edipresse Książki powieść, to typowo wakacyjna lektura, która rozgrzać nas może również w jesienne popołudnia. Trudno tu doszukiwać się głębi, jest za to całkiem interesująca fabuła, niezwykle zdolna i fascynująca bohaterka, która może stać się inspiracją, a także przystojni mężczyźni, którzy darzą Natalię uczuciem, którzy swoją erudycją, romantycznymi gestami, a także fascynującym życiem, jakie prowadzą, budzą w nas tęsknotę za taką miłością niczym z bajki.

pokaż więcej

 
2018-09-10 20:22:49
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Kocham więc biję?

„Widocznie wszyscy jesteśmy tacy sami. Zawsze chcemy zachować pozory, pokazać się od najlepszej strony. Nawet jeśli za tą piękną fasadą jest już tylko ruina” – te słowa Charlotte Link dotyczą każdego z nas. Tyle tylko, że są osoby, które w stwarzaniu pozorów osiągnęły mistrzostwo, zaś za maską ukrywają prawdziwą twarz – twarz potwora. Te jednostki, ocierające się o...
Kocham więc biję?

„Widocznie wszyscy jesteśmy tacy sami. Zawsze chcemy zachować pozory, pokazać się od najlepszej strony. Nawet jeśli za tą piękną fasadą jest już tylko ruina” – te słowa Charlotte Link dotyczą każdego z nas. Tyle tylko, że są osoby, które w stwarzaniu pozorów osiągnęły mistrzostwo, zaś za maską ukrywają prawdziwą twarz – twarz potwora. Te jednostki, ocierające się o psychopatię, są sprawnymi manipulatorami, którzy pod płaszczykiem gładkich słów kryją bestię, agresywną, niszczycielską…
Z takim właśnie osobnikiem mamy do czynienia w najnowszej powieści autorstwa Izabeli M.Krasińskiej To kolejna już książka z cyklu: „Pod skrzydłami miłości”, na której stronach ta miłość spotyka się z nienawiścią, bólem i rozczarowaniem. Lektura powieści obyczajowej „W obłokach marzeń”, opublikowanej nakładem Wydawnictwa Czwarta Strona, przynosi fale gwałtownych emocji, ale i prawdę, na którą często się zamykamy. To powieść adresowana nie tylko do miłośników twórczości pisarki czy osób, które cenią powieści życiowe, opowiadające o codzienności, jej cieniach i blaskach. To również książka, po którą powinny sięgnąć kobiety tkwiące w toksycznych związkach, te, które doświadczyły ciężkiej ręki mężczyzny, te które drżą przed każdym powrotem męża czy partnera do domu.
Poznajemy wspaniałe małżeństwo Piotra i Marty Majewskich, którzy wciąż żyją w cieniu tragedii, która rozegrała się dwa lata wcześniej. Piotr padł bowiem ofiarą wypadku samochodowego, który przekreślił jego szanse na zawodowe spełnienie. Rehabilitacja trwa już długie miesiące, nie przynosząc spodziewanych rezultatów, nie pozwalając mężczyźnie wrócić do pełnienia swoich obowiązków, jako strażaka. To powoduje napięcie pomiędzy małżonkami, ale wciąż w tym związku to miłość jest na pierwszym miejscu. Choć nie jest to rodzina idealna, ich uczucie jest prawdziwe, zaś dzieci są szczęśliwe i beztroskie.
Propozycja rodziców Marty, którzy pragną wybudować małżeństwu dom, brzmi niczym wygrana na loterii, pojawia się też w odpowiednim momencie. W rezultacie, w niedługim czasie, małżeństwo może cieszyć się wspaniałym domkiem, niczym z marzeń, wzniesionym w Zarzewiu, małej miejscowości na trasie do Łodzi. Tyle tylko, że sielanka kończy się wraz z poznaniem sąsiadów, sympatycznego małżeństwa Lipskich.
Paweł i Daria oraz ich dwie urocze córeczki, to modelowa rodzina, niczym z obrazka. Ona zajmuje się domem, on zawsze uśmiechnięty, chętny do pomocy, prawdziwy fachowiec doceniany w swojej pracy w Stacji Kontroli Pojazdów. Tyle tylko, że za tą fasadą idealnego męża i ojca kryje się twarz sadysty i brutala, znęcającego się nad żoną. Marta, zafascynowana sąsiadem, nie jest jednak w stanie dostrzec prawdy. Widzi tylko to, co Paweł chce jej pokazać, czyli przystojnego, szarmanckiego i uczynnego sąsiada, który ratuje ją z opresji. Piotr jednak lepiej zna się na ludziach – od pierwszego spotkania czuje do Pawła pozornie tylko irracjonalną niechęć, być może wychwytując sygnały świadczące o istnieniu jego drugiej natury. Tej, którą pieczołowicie skrywa, przywdziewając piękną maskę.
Jak zakończy się ta opowieść? Dlaczego niektórzy w imię źle pojętej miłości potrafią sprawiać tylko ból? Odpowiedzi poszukamy we wciągającej i poruszającej książce „W obłokach marzeń”, która – mimo zwodniczej, romantycznej okładki – jest raczej historią o kłamstwie i cierpieniu. Autorka, dająca się poznać jako wytrwała obserwatorka życia, z niebywałym wyczuciem oddaje emocje i zachowania osoby żyjącej w związku przemocowym, dokładnie pokazuje panujące pomiędzy partnerami relację oraz spiralę przemocy i kłamstwa, w którą ofiary zostają złapane. W efekcie, po skończonej lekturze, pozostajemy z niespokojnym umysłem i burzą emocji. Zostajemy też z refleksją, że pozory mylą i uważnością na krzywdę innych, którzy cierpią zamknięci w czterech ścianach, bez nadziei na ratunek.

pokaż więcej

 
2018-09-08 12:34:02
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Kariera prawnika?
Prognozy Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego dla Polski nie są optymistyczne – w ciągu najbliższych dziesięciu lat, liczba studentów na polskich uczelniach spadnie aż o trzydzieści procent. W roku akademickim 2017 / 2018 w kraju studiuje ponad milion czterysta tysięcy osób. Choć wydaje się, że to optymistyczna liczba żądnych wiedzy, to najlepsze lata dla uczelni już się...
Kariera prawnika?
Prognozy Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego dla Polski nie są optymistyczne – w ciągu najbliższych dziesięciu lat, liczba studentów na polskich uczelniach spadnie aż o trzydzieści procent. W roku akademickim 2017 / 2018 w kraju studiuje ponad milion czterysta tysięcy osób. Choć wydaje się, że to optymistyczna liczba żądnych wiedzy, to najlepsze lata dla uczelni już się skończyły. Zarówno niż demograficzny, jak i coraz powszechniejsze przekonanie, że studia niekoniecznie są dobrym pomysłem dla każdego sprawiają, że czeka nas likwidacja sporej ilości niepublicznych uczelni. Niestety niekoniecznie oznacza to, że z rynku znikną te słabe, a raczej te, które nie mają marketingowych pomysłów na przyciągniecie studentów. Ci zaś, mamieni obietnicami astronomicznych zarobków i gwarantowanej pracy, a także wciąż pozostający pod wrażeniem możliwości posiadania wyższego wykształcenia, złapią się na lep, nieświadomi, że stali się ofiarami potężnego systemu.
Choć w innych krajach liczby wyglądają zapewne inaczej, to jednak sytuacja jest ta sama. Co więcej, choć na przykład w Stanach Zjednoczonych o wiele lepiej rozbudowany jest system stypendialny, to jednak nauka jest płatna, a horrendalne czesne zmusza potencjalnych studentów do pracy jeszcze w szkole średniej, by choć w minimalnym stopniu odciążyć rodziców. Poza stypendium i ciężką pracą, jest jeszcze jedna alternatywa na zapłatę czesnego, dostępna również w polskim systemie – pożyczki studenckie. Te korzystnie oprocentowane pożyczki gwarantują – przynajmniej w założeniu – studiowanie bez obaw o brak środków na uiszczenie opłaty za studia. Minusem jest jednak konieczność spłaty tej pożyczki po zakończeniu nauki – okazuje się bowiem, że młody człowiek, stojący u progu swojej kariery, zaczyna dorosłe życie z ogromnym długiem. Oczywiście problem nie jest tak poważny w sytuacji, kiedy absolwent uczelni znajdzie dobrą pracę i stać go na spłatę zadłużenia. Co jednak, kiedy mimo uzyskanego dyplomu brakuje perspektyw zatrudnienia? Do kogo można mieć w takiej sytuacji pretensję – do uczelni, która mamiła studentów obietnicą świetlanej przyszłości? Do udzielających pożyczek czy raczej do samego siebie, wszak nikt nie został zmuszony siłą do wzięcia pożyczki?
Ten dylemat pojawia się w najnowszej książce Johna Grishama, w której autor rozprawia się z systemem edukacji, produkującym absolwentów studiów wyższych bez szans na zatrudnienie w swojej branży. Pisarz zna sytuację z autopsji, bowiem sam jest prawnikiem, zaś w powieści „Bar pod Kogutem” zawarł wszystkie pretensje (uzasadnione bądź nie), które kierują pod adresem swoich alma mater rzesze studentów, pozostających po ich ukończeniu bez zatrudnienia. Choć nie jest to najlepsza powieść Grishama, to bez wątpienia jest to cenna lektura nie tylko dla wszystkich miłośników autora, ale i dla studentów (w tym studentów studiów prawniczych) oraz wszystkich osób stojących przed koniecznością wyboru zawodowej ścieżki.
Grisham przedstawia nam trójkę przyjaciół: Zolę, Marka i Todda, którzy po przerwie semestralnej, mają rozpocząć ostatni etap nauki na wydziale prawa w Foggy Bottom. Kończąc studia są boleśnie świadomi faktu, że obiecywana kariera prawnicza raczej nie będzie ich dotyczyła, a uczelnia przypomina machinę produkującą kolejne masy prawników, nie będących nawet w stanie zdać egzaminu państwowego i uzyskać licencji. Perspektywy zatrudnienia w zawodzie są raczej marne, a Zola pracująca dorywczo w różnych miejscach, między innymi w biurze rachunkowym, zmaga się dodatkowo z lękiem przed deportacją. Taki los bowiem niedługo spotka jej rodzinę, która już została umieszczona w obozie dla uchodźców. Mark ma z kolei na głowie handlującego narkotykami brata i niejasną sytuację zawodową, bowiem mglistą obietnice zatrudnienia trudno uznać za solidne podstawy budowania przyszłości. Z kolei Todd tak naprawdę nigdy nie chciał być prawnikiem – pracując w barze marzy o otworzeniu własnego interesu, a nie siedzeniu w papierach. Studia prawnicze były jednak marzeniem jego ojca, które Todd postanowił spełnić. Jeśli do marnych perspektyw na przyszłość dla wspomnianej trójki doliczyć jeszcze horrendalne zadłużenie z tytułu pożyczki studenckiej oraz fakt, iż właśnie samobójstwo popełnił ich najlepszy przyjaciel, trudno się dziwić, że przyjaciele przeżywają kryzys i wcale nie maja ochoty wracać na uczelnię. Tyle tylko, ze przerwanie nauki oznacza całkowite zablokowanie możliwości pracy jako prawnik, a także konieczność spłaty długu. Czy na pewno?
Makiaweliczny plan na jaki wpadają przyjaciele teoretycznie nie może się udać. Ale tylko teoretycznie, bowiem wobec całej masy praktykujących prawników, bez trudu udaje im się ukryć fakt, iż nie tylko nie mają licencji, ale nawet nie ukończyli studiów prawniczych. Fałszywa tożsamość i dokumenty to już tylko konsekwencja podjętej decyzji, a przy takiej masie naruszonych przepisów prawa, stopniowo przestają się nawet obawiać tego, że zostają zdemaskowani. Ich fikcyjna kancelaria w założeniu przyjmować ma tylko drobne sprawy rozpatrywane przed sądem karnym, zatem ryzyko złapania jest nikłe. Przynajmniej do chwili, kiedy postanawiają przyjąć sprawę o odszkodowanie, która powinna przynieść im miliony, a wobec nieoczekiwanego rozwoju wydarzeń, prowadzą jeszcze własne dochodzenie dotyczące przekrętu, jaki wykrył ich zmarły kolega. Jak zakończy się ta historia? Czy można w nieskończoność łamać prawo nie ponosząc za to żadnej odpowiedzialności? Przekonamy się o tym dzięki frapującej, choć nieco przewidywalnej powieści, która zmusza nas do zastanowienia się nad ideą studiowania wyłącznie po to, by w przyszłości uzyskać dobrą pracę i ideą studiowania jako taką. To szczególnie istotna kwestia w czasach, kiedy praktycznie każdy może zdobyć tytuł magistra, natomiast nierzadko za tytułem tym nie idzie żadna wiedza czy umiejętności, a tylko roszczenia i nierealne wizje przyszłych zarobków. Z właściwym sobie dystansem ale i cynizmem autor kreśli portret studentów prawa, prawników i funkcjonującego w stanach mechanizmu edukacji, który tak naprawdę można odnieść również do naszego kraju. A wówczas perspektywy dla przyszłych studentów stają się jeszcze bardziej pesymistyczne.


Justyna Gul
Qultura słowa

pokaż więcej

 
2018-09-05 17:33:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Lekcja z przeszłości
„(…)Przyszłość ma ustalony bieg, ale życie ludzkie pozostaje płynne niczym woda, co daje nam możliwość dokonywania wyborów. Największą tajemnicą jest zatem pytanie, jak te dwie z pozoru sprzeczne prawdy mogą współistnieć. Ponoć tej właśnie sprzeczności zawdzięczamy intuicję” – słowa te nie tylko wyjaśniają naturę cel istnienia intuicji, ale też obrazowo ujmują przyczyny...
Lekcja z przeszłości
„(…)Przyszłość ma ustalony bieg, ale życie ludzkie pozostaje płynne niczym woda, co daje nam możliwość dokonywania wyborów. Największą tajemnicą jest zatem pytanie, jak te dwie z pozoru sprzeczne prawdy mogą współistnieć. Ponoć tej właśnie sprzeczności zawdzięczamy intuicję” – słowa te nie tylko wyjaśniają naturę cel istnienia intuicji, ale też obrazowo ujmują przyczyny jej pojawienia się, a nierzadko i rozwoju. Niejednokrotnie intuicja uratowała tych, którzy słuchają jej głosu, ostrzegła przed popełnieniem życiowych błędów czy też uchroniła od śmierci. Najczęściej były to jednostkowe sytuacje, ale są wśród nas ludzie, którzy bezgranicznie tej intuicji ufają, a co więcej – wykorzystują ją, by pomagać innym. Ten dar widzenia może być jednak równocześnie przekleństwem, w zależności od tego, jak o potraktujemy.
Co wspólnego z jasnowidzeniem może mieć Semele, młoda kobieta specjalizująca się w paleografii, czyli datowaniu artefaktów poprzez analizę naniesionego na nie pisma? Na to pytanie odpowiedzi poszukać musimy w porywającej powieści autorstwa Gwendolin Womack. Ta niezwykle wciągająca książka, pt. „Przepowiednia”, opublikowana nakładem Wydawnictwa Kobiecego, to nie tylko opowieść o intuicji, ale i fascynująca podróż w przeszłość, która zabiera nas do Aleksandrii w okresie panowania Kleopatry. To nie tylko lektura dla wielbicieli historii, szczególnie historii Egiptu, ale i dla wszystkich czytelników lubiących tajemnice, mroczne sekrety i atmosferę niepewności wynikającą z lęku o przyszłość, a właściwie lęku przed jej poznaniem.
Spotykamy Semele w niezwykle korzystnym dla niej momencie życia – jej związek pomyślnie się rozwija, zaś szczęściu w życiu osobistym towarzyszy rozwój zawodowy. Pewnym świadectwem umiejętności kobiety jest zlecenie, które właśnie realizuje. Otóż pod jej opiekę zostaje oddana niezwykle cenna kolekcja Marcela Bossarda, przechowującego dla potomności historyczne materiały. Po śmierci kolekcjonera, jego syn Theo, ma zamiar spieniężyć zbiory ojca, zaś zadaniem Semele jest wycena i podział przedmiotów, by mogły one zostać wystawione do sprzedaży. Wśród zebranych przez Bossarda wspaniałości, badaczka trafia na niezwykły manuskrypt, który nie został umieszczony w katalogach. Okazuje się, że to pamiętnik niejakiej Ionny Callas, córki Fileasza, bibliotekarza pracującego w Bibliotece Aleksandryjskiej. Pamiętnik nie tylko opisuje niezwykłe odkrycie, jakiego dokonała ona w podziemiach biblioteki przed zniszczeniem w pożarze, ale również dalsze życie kobiety i … śmierć. Co najważniejsze, Ionna nie tylko przewidziała swoją przyszłość, ale i wiele nadchodzących wydarzeń, a wśród nich fakt, iż całe wieki później, Semele będzie miała możliwość oddania się lekturze pamiętnika.
Jeśli ów manuskrypt byłby prawdziwy mogłoby się okazać, że to pierwszy tak wspaniale zachowany dokument sprzed dwóch tysięcy lat. Ogłoszenie jego odkrycia wstrząsnęłoby całym środowiskiem naukowym, ale i rozwijało wiele wątpliwości, jak choćby tych dotyczących zniszczenia Biblioteki Aleksandryjskiej. To doskonały, ale czy jedyny powód, by Semele była śledzona? Pamiętnik wyraźnie ostrzega ją, zaś strach potęgują rozmaite sytuacje wskazujące na fakt, iż jest śledzona.
Kto podąża za nią krok w krok? Komu (i dlaczego) może zależeć na odnalezieniu manuskryptu? Jak to się stało, że w pamiętniku brakuje stron i gdzie się one znajdują, a przede wszystkim – co na nich jest napisane? Na te pytania możemy starać się odpowiedzieć podczas lektury „Przepowiedni”, której wartka akcja i zaangażowani bohaterowie dostarczają nam nie tylko rozrywki, ale również wiedzy na temat założonego przez Aleksandra Macedońskiego miasta. W połączeniu z wielowiekową tajemnicą, a także niezwykłym klimatem i doświadczeniem iście transcendentalnym, powieść Gwendolin Womack gwarantuje nam spędzenie kilku fascynujących godzin na lekturze, a także inspiruje do wsłuchiwania się w głos własnej intuicji.


Justyna Gul
www.qulturaslowa.pl

pokaż więcej

 
2018-09-03 14:49:44
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Wichry zmian

„Zmiana - przynosi ból, przynosi radość. Nie można przed nią umknąć, wszyscy jesteśmy feniksami jeśli tylko się na to godzimy. Możemy odrodzić się z popiołów” – pisała Christie Golden, a słowa te doskonale oddają sytuacje, w jakiej znajdują się ludzie w procesie zmiany, zarówno w czasach wojny, jak i pokoju. A choć nie wszyscy podnoszą się po upadku, to te jednostki, którym...
Wichry zmian

„Zmiana - przynosi ból, przynosi radość. Nie można przed nią umknąć, wszyscy jesteśmy feniksami jeśli tylko się na to godzimy. Możemy odrodzić się z popiołów” – pisała Christie Golden, a słowa te doskonale oddają sytuacje, w jakiej znajdują się ludzie w procesie zmiany, zarówno w czasach wojny, jak i pokoju. A choć nie wszyscy podnoszą się po upadku, to te jednostki, którym udaje się przetrwać, stają się silniejsze. Dotknięte bólem, naznaczone stratą, kształtują swój charakter, przekraczają swoje ograniczenia, sięgają szczytów. Po takich przeżyciach często człowiek rodzi się na nowo, choć nie zawsze ten nowy człowiek jest lepszy. Zmiana, napięcie, wyzwala bowiem w człowieku pierwotne instynkty, może okazać się, że stajemy się lepsi bądź też odzywa się ta gorsza strona osobowości i walczymy o przeżycie za wszelką cenę. Nawet za cenę krzywdy wyrządzonej bliźniemu…
O zachowaniach ludzi, o czasach dobrych i złych, o upadaniu i podnoszeniu się, przeczytać możemy w porywającej powieści „Gospoda pod Bocianem”. Najnowsza książka autorki cyklu „Pokolenia”, to porywająca lektura, ale i podróż, która zabiera nas w okolicę Kalinowa, byśmy mogli rozgościć się w urokliwym zajeździe, który widział więcej, niż niejeden człowiek. W tych murach rodzili się ludzie, doświadczyły one zarówno miłości, jak i straty, tęsknoty, cierpienia, a także nadziei na lepszą przyszłość. Burzliwe dzieje rodziny Bogoszów wciągają nas bez granic, uczestniczymy w ich codzienności, wraz z członkami tej rodziny śmiejemy się i płaczemy. To lektura idealna nie tylko dla osób, które pasjonują się historią Polski, które uwielbiają powieści obyczajowe i śledzenie skomplikowanych ludzkich losów, ale i dla tych, które cenią sobie dobrze napisane książki, mające w sobie głębie, pozwalające wyciągać wnioski, dające nadzieję na lepsze jutro.
Kiedy Henryk Bogosz w XIX wieku inwestował w ziemię pod Kalinowem nie sądził nawet, że to miejsce trwale zwiąże się z historią jego rodziny. Ta zaś, będzie naznaczona bocianim gniazdem, bowiem właśnie od niego nazwę wzięła gospoda, w której toczy się życie Bogoszów, w której bezpieczne schronienie znalazło wiele osób. Po śmierci Henryka gospodę objął w posiadanie jego syn, Teodor, który dla niej zrezygnował z wojaży po świecie i z pobierania nauki poza granicami kraju. Odziedziczony po ojcu interes, młody mężczyzna stopniowo rozwijał, gorączkowo poszukując przy tym towarzyszki, która pomogłaby prowadzić gospodę, ale i w której ramionach znalazłby rozkosz.
Tą wybranką okazała się być Teodora Janisz, pochodząca z jednej z najzamożniejszych rodzin w okolicy. Mimo iż ojciec niechętnie oddawał ją w ramiona Teodora, ten użył podstępu i swoich pieniędzy, by zawrzeć niemalże transakcję handlową, czyniąc małżonkę nie tylko panią w gospodzie, ale dzieląc się z nią odpowiedzialnością za jej losy, a także planami co do przyszłości biznesu i planowanych zmian, związanych z rewolucją technologiczną.
Na kartach powieści toczą się losy tej pary, na świat przychodzą kolejne dzieci, choć ich codzienność daleka jest od sielskiego obrazu. Zarówno kolejne walki o wolność Polski, jak i o godność czy po prostu przetrwanie w czasach pokoju – to wszystko naznacza ich i sprawia, że charaktery ewoluują, zaś oni sami osadzeni są w zaskakujących rolach, przyjdzie im się zmierzyć również z zaskakującymi, niespodziewanymi przeszkodami. Ta historia, zapoczątkowana w latach 20. XIX wieku, łączy się z czasami współczesnymi, zaś opowieść o Bogoszach poznajemy za sprawą jednego z potomków rodziny, z którym autorka rozmawia. Teraźniejszość splata się z przeszłością w niezwykle starannie przemyślany sposób, zaś „Gospoda pod Bocianem” jest dzięki temu jeszcze piękniejsza, bowiem czujemy się, jakbyśmy razem z Katarzyną Drogą odsłaniali tajemnice fascynującego, ale i burzliwego życia Bogoszów. Stajemy się milczącymi świadkami wzlotów i upadków rodziny, również i my przeżywamy targające bohaterami emocje, śmiejemy się i płaczemy, zaś kończąc książkę, trudno jest nam powrócić do rzeczywistości. Wspaniale nakreślone i pełne szczegółów tło historyczne wzbogaca naszą wiedzę, pobudza wyobraźnię, a nawet sprawia, że mimowolnie możemy porównywać historię portretowanej rodziny do swoich rodzinnych opowieści. Powieść Katarzyny Drogiej skłania do tego, by wysłuchać zwierzeń bliskich – kto wie, może ich historie są równie ciekawe?


Justyna Gul
Qultura słowa

pokaż więcej

 
2018-08-29 16:07:32
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Porywy namiętności
Mimo upływu lat, mimo zmiany czasów oraz ludzkiej mentalności, wciąż dziewczynki wychowywane są w duchu bajki o Kopciuszku, czy innych jej podobnych, w których to dzielny książę, na dodatek przystojny i bogaty, ratuje kobietę z opresji. Problem w tym, że kobiety (przynajmniej większość z nich) nie chcą być już ratowane, zaś książęta mają coraz większy problem zarówno jeśli...
Porywy namiętności
Mimo upływu lat, mimo zmiany czasów oraz ludzkiej mentalności, wciąż dziewczynki wychowywane są w duchu bajki o Kopciuszku, czy innych jej podobnych, w których to dzielny książę, na dodatek przystojny i bogaty, ratuje kobietę z opresji. Problem w tym, że kobiety (przynajmniej większość z nich) nie chcą być już ratowane, zaś książęta mają coraz większy problem zarówno jeśli chodzi o życiową zaradność, jak i poczucie odpowiedzialności za losy rzekomo uratowanej damy. Konsekwencją zmian w społeczeństwie jest szereg mężczyzn, oczekujących od kobiet, że to one będą ich utrzymywać bądź też takich, którzy miłość, wierność, przywiązanie, próbują wymusić za pomocą bicia.
Szczęścia do mężczyzn nie miała Gillian Callahan, dwudziestoczteroletnia pracownica jednej z największych w Stanach Zjednoczonych organizacji charytatywnych działających na rzecz kobiet. Sama przez lata tkwiąc w przemocowym związku wie doskonale, w jakiej sytuacji znajdują się kobiety korzystające z pomocy fundacji, dlatego też z pełnym zaangażowaniem oddaje się pracy, dochodząc w strukturach organizacji w krótkim czasie do stanowiska menedżera do spraw pozyskiwania funduszy.
Kiedy w hotelowym barze poznaje przystojnego Chase Davisa nie ma pojęcia, że jest on nie tylko właścicielem owego hotelu, ale i setek innych nieruchomości, a jako miliarder, jest również przyzwyczajony do tego, że ludzie słuchają go, ślepo wykonując jego polecenia. Dziewczyna nie wie też, że Chase jest prezesem zarządu i największym darczyńcą fundacji, w której jest zatrudniona. A nawet kiedy się o tym dowiaduje, trudno jest się jej wycofać – nie tylko pożąda jego ciała, ale też jego samego. Mimo wcześniejszych obaw, mimo nieufności w stosunku do mężczyzn, zakochuje się w nim bezgranicznie. Wciąż jednak zastanawia się, co taki bogacz, który na każdym przyjęciu pokazuje się z inną kobietą, mógłby chcieć od biednej pracownicy fundacji, która żeby utrzymać się w mieście musi dzielić lokum ze swoją zwariowaną przyjaciółką.
Czego tak naprawdę Chase chce od Gillian? Czy to, co przyciąga do niej mężczyznę, to rzeczywiście miłość czy będzie ona jego kolejną zabawką? Jak kobieta rozwiąże problem, przed którym stanęła spotykając się jako członek zespołu fundacji z prezesem zarządu i czy utraci ona pozycję, na którą tak ciężko pracowała? Kim jest dla Chase`a Megan i kto prześladuje, a nawet więcej – do czego jeszcze posunie się prześladowca Gillian? Na te wszystkie pytania znajdziemy odpowiedź w powieści Audrey Carlan, będącej pierwszą częścią przesyconego erotyzmem cyklu „Trylogia namiętności”. Książka „Ciało”, opublikowana nakładem Wydawnictwa Edipresse Książki, to nie tylko opowieść o współczesnym Kopciuszku, ale również dowód na to, jak wspaniały może być seks i jak wiele radości można czerpać ze swoich ciał. To lektura zarówno dla spragnionych erotycznych doznań kobiet, dla poszukujących inspiracji, a także dla tych wszystkich, którzy stracili nadzieję, że po traumatycznych doświadczeniach mogliby kogoś spotkać i pokochać.
Mimo iż nie znajdziemy w powieści spektakularnych zwrotów akcji, fabuła nie ujmuje swoją świeżością i oryginalnością, zaś główni bohaterowie są do bólu przewidywalni, to mimo wszystko po książkę sięgnąć warto, chociażby dla relaksu dla kilku chwil rozkoszy, dla snu o księciu, podobnym do Chase`a…



Justyna Gul
www.qulturaslowa.pl

pokaż więcej

 
2018-08-27 14:28:48
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Mordercze wakacje
Wakacje to czas relaksu, regeneracji sił tak, by wrócić do pracy w pełni wypoczętym. Dlatego też tak ważne jest oderwanie się od wszystkiego, porzucenie problemów i trosk dnia codziennego. Co jednak zrobić, kiedy problemy nas dopadają? Kiedy wydają się czekać na nasz przyjazd?
Z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia w przypadku Bogdana Popiołka, czterdziestopięcioletniego...
Mordercze wakacje
Wakacje to czas relaksu, regeneracji sił tak, by wrócić do pracy w pełni wypoczętym. Dlatego też tak ważne jest oderwanie się od wszystkiego, porzucenie problemów i trosk dnia codziennego. Co jednak zrobić, kiedy problemy nas dopadają? Kiedy wydają się czekać na nasz przyjazd?
Z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia w przypadku Bogdana Popiołka, czterdziestopięcioletniego nauczyciela historii, z wyjątkowym talentem do pakowania się w tarapaty. Nadchodzące wakacje miały być spokojne, leniwe, wypełnione pasjonującą lekturą książek, na które w ciągu roku szkolnego nie było czasu. Z pozoru niewinna propozycja kolegi z pracy, Marka Cichonia, była jednak równie nęcąca. Kilka dni spędzonych w klimatycznym, małym miasteczku pomiędzy Lesznem a Głogowem, wydawało się być doskonałym pomysłem. Szczególnie, że Wschowa to prawdziwa perełka dla miłośników historii, bowiem jej tereny doświadczyły wielu wydarzeń historycznych, w 1706 roku miała tu nawet miejsce bitwa, w której Szwedzi rozgromili połączone siły sasko-rosyjskie. Nikt jednak nie spodziewał się, że wakacyjny pobyt w takiej małej, sielskiej wręcz miejscowości, może mieć daleko idące skutki…
O tym, jak wyglądał obfitujący w wydarzenia urlop Bogdana Popiołka, możemy przekonać się z lektury wciągającej powieści „Pokuszenie”, autorstwa Piotra Bojarskiego. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Czwarta Strona książka, to wspaniała przygoda, a przy tym fascynująca wyprawa w przeszłość. Przyjemność płynącą z zagłębienia się w tej historii znajdą wszyscy miłośnicy wrażeń, poszukiwania skarbów, pasjonaci tajemnic oraz ci czytelnicy, którzy cenią sobie dobrze napisane książki z intrygującą fabułą i swojskimi bohaterami.
Już pierwsze godziny pobytu w Wschowej dostarczają Bogdanowi i Markowi emocjonujących wrażeń. Na ustach całego miasteczka jest bowiem niecodzienne tu wydarzenie – morderstwo jednego z miejscowych pijaczków, niegdyś szanowanego kustosza muzeum, Julka Zamiejskiego. Jego ciało zostało znalezione w domu w którym mieszkał, zaś – biorąc pod uwagę nieufność wobec obcych – prawdopodobnie mordercą był ktoś, kogo mężczyzna znał i kogo wpuścił do mieszkania. Jeszcze nie opadły emocje po tym pierwszym morderstwie, a pojawia się kolejny trup. Tym razem, ku utrapieniu bohaterów, odnajduje go właśnie Bogdan, który wraz z Markiem wybrał się na ryby. Co więcej, zwłoki wyłowione w jeziorze Lgińsko, to ciało niejakiego Krzysztofa Mąkiewicza, ratownika z WOPR-u, z którym koledzy dzień wcześniej rozmawiali. Czy te dwa morderstwa mają ze sobą coś wspólnego? Wydaje się, że tak, bowiem na narzędziu zbrodni, nożu, którym zabito kustosza, zostają znalezione odciski palców Mąkiewicza.
Policja szybko zatrzymuje podejrzanego, lokalnego gangstera o pseudonimie Krzywy, który w niejasny sposób powiązany był z Mąkiewiczem. Tyle tylko, że wszystko wskazuje na to, iż tym razem bandzior jest niewinny. Co więcej, sam chce odnaleźć winnego zabójstwa kolegi, zaś Bogdan ma mu w tym pomóc. W ten sposób historyk zostaje wplątany w tajemniczą historię ze skarbami w tle. Jak się bowiem okazuje, kustosz mimo nadużywania alkoholu, nie stracił nic ze swoich młodzieńczych zainteresowań i wciąż na własną rękę przeszukiwał okolicę w poszukiwaniu skarbów.
Czyżby na jakieś wartościowe rzeczy natrafił? Co tak naprawdę łączy te dwa zgony? Jakie tajemnice kryje Kripplein Christi, dawny zbór wschowskich luteranów? Pytania mnożą się w miarę zagłębiania się w historię, jesteśmy wciągnięci w wir wydarzeń, a sytuacja z każdym dniem robi się coraz bardziej niebezpieczna. Wygląda na to, że po raz kolejny Bogdan zostaje wplątany w niebezpieczne rozgrywki, zaś urlop – zamiast odpoczynku – przynosi stres i niesłabnące emocje, pozwalające jednak zapomnieć o pustym życiu (oraz o koszu, który dostał przed wyjazdem od Agnieszki, jednej z nauczycielek w gimnazjum w którym uczy). Rozemocjonowani są także czytelnicy, którzy śledzą rozwijającą się akcję i nie mogą oderwać się od lektury książki, zwracającej uwagę nie tylko poprawną kompozycją, wciągającą fabułą i bardzo dobrze zarysowanymi bohaterami, ale przede wszystkim pietyzmem, z jakim zostało odmalowane miasteczko oraz bogactwem szczegółów historycznych. Po skończonej lekturze mamy zaś tylko jedno marzenie – znów wyruszyć na urlop z Bogdanem Popiołkiem!

Justyna Gul
www.qulturaslowa.pl

pokaż więcej

 
2018-08-26 10:51:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Zmienne koleje losu…
„(…)Nigdy nie wiesz, czemu coś się dzieje i po co (…), ale zawsze trzeba patrzeć w przyszłość. Marzenia można przestawić na inne tory. Nie ty jeden musisz odwrócić bieg losu (…). Pomyśl o epoce zmian, w jakiej żyjemy.” – słowa te, niezależnie od czasów, w jakich byłyby wypowiedziane, wciąż są aktualnie. Gwałtownie zmieniające się otoczenie, postęp technologiczny, a nawet...
Zmienne koleje losu…
„(…)Nigdy nie wiesz, czemu coś się dzieje i po co (…), ale zawsze trzeba patrzeć w przyszłość. Marzenia można przestawić na inne tory. Nie ty jeden musisz odwrócić bieg losu (…). Pomyśl o epoce zmian, w jakiej żyjemy.” – słowa te, niezależnie od czasów, w jakich byłyby wypowiedziane, wciąż są aktualnie. Gwałtownie zmieniające się otoczenie, postęp technologiczny, a nawet sami ludzie i ich osobowość stanowią czynniki, które znacząco mogą wpłynąć na nasze plany, modyfikując je, a niekiedy nawet zmuszając do porzucenia marzeń. Nie znaczy to jednak, że niemożliwe jest dalsze życie po zmianie, że nie można odnaleźć szczęścia podążając inną drogą.
Życie Attui było zaplanowane, a dodatkową motywacją do działania było dla niego pragnienie wyrwania się z małego miasteczka na pograniczu Hiszpanii i Francji, u stóp Pirenejów, gdzie rodzice z trudem utrzymywali dom ciężko pracując przy obsłudze łazienek kąpielowych dla kuracjuszy. On chciał dla siebie i ukochanej Cristeli innego życia szczególnie, że dziewczyna wychowywana była przez wymagającego oberżystę, który wraz ze swoją żoną za opłatą zastępowali jej rodziców. Traktowana przez opiekuna niczym służąca nie miała zbyt wiele czasu, by oddawać się swoim pasjom, czyli lekturze oraz pisaniu, musiała też z całej siły odpierać umizgi syna oberżysty, Gabina, który miał w planach zdobycie jej. Zresztą, oberżysta również był przekonany, że taka ma być przyszłość Cristeli, choć nie zważał on na szczęście młodych, ale na posag, którzy sierota miała otrzymać od państwa. Dlatego miłość Attui i Cristeli musiała rozkwitać w samotności, a oddaleni od siebie zakochani, karmili się wyłącznie nadzieją na lepszą przyszłość.
To wspólne życie miało być z dala od miasteczka w Pirenejach, tam, gdzie talent Cristeli mógł rozkwitnąć, gdzie mogła publikować swoje teksty, zaś Attua mógłby zbudować im piękny dom. Dlatego też z takim zapałem uczył się podczas studiów na Hiszpańskiej Akademii Inżynierskiej, których finansowanie było możliwe głownie dzięki pomocy stryja, generalnego inspektora broni Kawalerii i Milicji Narodowej. To z jego inspiracji Attua planował też po krótkim odpoczynku, rozpocząć dalsza naukę w Kolegium Ogólnoobronnym, aby uzupełnić studia o wiedzę z zakresu obronności, co przydałoby się w karierze w wojskowości.
Nie spodziewał się jednak, ze w ciągu kilku zaledwie tygodni, wszystkie jego plany zawalą się niczym domek kart. Jego wieloletni przyjaciel, Matías, wdaje się w pojedynek, wskutek czego zostaje ranny, a przeciwnik zabity, dlatego też Attua – chcąc ratować chłopaka przed procesem – musi uciekać z nim do Francji. W drodze poznają charyzmatyczną młodą wdowę, Aurorę, która odegra znaczącą rolę w dalszych wydarzeniach, zaś po powrocie do rodzinnego domu Attua dowiaduje się o tragicznej śmierci ojca. Został on zamordowany, ktoś podciął mu gardło, ale w obliczu trudnych dla Hiszpanii czasów, kwitnącego przemytu, służby nie odnajdują mordercy, nie wkładają nawet żadnego wysiłku, by go poszukiwać.
Attua musi stanąć na wysokości zadania i odkładając swoje marzenia, zająć się domem, matką oraz siostrą. Korzystając z rad przyjaciela z czasów studiów, Alfredo, który przyjechał z nim z Francji, gdzie rozwija biznes budując kurort, chłopak bierze się do wytężonej pracy, której każdego dnia coraz bardziej nienawidzi. Rozbudowuje łaźnie kąpielowe, stając na czele interesu, o którym nie marzył, i wyrzekając się tym samym Cristeli, której nie mógł skazać na takie życie…
Jak potoczy się dalej ta historia? Czy Attua i Cristela dostaną jeszcze kiedyś szanse od losu? Komu mogło zależeć na śmierci ojca Attuy? Co planuje Gabin? Czy w obliczu tak burzliwych czasów da się prowadzić dochodowy interes? To tylko kilka z wielu pytań, które przychodzą na myśl podczas lektury tej monumentalnej, brawurowo napisanej historii miłości, nienawiści, lojalności i zazdrości. Opublikowana nakładem Wydawnictwa MUZA książka „Płomień pod lodem”, to pozycja wyjątkowa, w której pisarka, Luz Gabás, po raz kolejny dowiodła swojego wielkiego talentu. Wspaniale zarysowane tło historyczne Hiszpanii połowy XIX wieku, tuż po skończonej wojnie domowej, która podzieliła Hiszpanów na karlistów i liberałów, a także intrygująca fabuła i wspaniale zarysowani bohaterowie sprawiają, że od książki trudno jest się oderwać. Każda strona jest wspaniałą przygodą, czujemy się związani z głównymi bohaterami, choć mnie szczególnie ujęła postać niezłomnej Aurory, kobiety wyzwolonej, która zamiast po śmierci męża wydawać pieniądze na bale i towarzyskie spotkania a także na poszukiwanie kolejnego mężczyzny, ruszyła w podróż życia, planując pisanie artykułów na temat niedostępnych szlaków. Co za inspiracja!



Justyna Gul
www.qulturaslowa.pl

pokaż więcej

 
2018-08-18 08:36:57
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Scenariusz życia
Miłośnicy telewizyjnych seriali doskonale wiedzą, jak skomplikowana może być codzienność bohaterów i z iloma wyzwaniami przyjdzie im się zawsze mierzyć. Ku uciesze widza, scenarzyści piętrzą przed kolejnymi postaciami przeszkody, wystawiają ich na pokusy, skłócają z otoczeniem, zmuszają do pojednań, a wszystko po to, by siedzący przed ekranami telewizorów ludzie doskonale się...
Scenariusz życia
Miłośnicy telewizyjnych seriali doskonale wiedzą, jak skomplikowana może być codzienność bohaterów i z iloma wyzwaniami przyjdzie im się zawsze mierzyć. Ku uciesze widza, scenarzyści piętrzą przed kolejnymi postaciami przeszkody, wystawiają ich na pokusy, skłócają z otoczeniem, zmuszają do pojednań, a wszystko po to, by siedzący przed ekranami telewizorów ludzie doskonale się bawili, nie odczuwając znużenia ani nudy. Wszystko po to, by utożsamiali się z głównymi bohaterami, albo też pragnęli żyć ich życiem, by inspirowali się ich losami, albo – przeciwnie – unikali pewnych zachowań.
Autorom scenariusza „Spisek scenarzystów” przyświecała nieco inna idea – wydarzenia, które zostały spisane przez Sylwię za namową jej brata, Kuby, rozegrały się naprawdę. Trzy lata wcześniej kobieta niemal nie straciła życia, kiedy psychopatka uwięziła ją w bagażniku samochodu, robiąc z niej zakładnika, a tak naprawdę narażając na pewną śmierć. Teraz, cała ta historia ma się rozgrywać przed jej oczami, przynosząc – być może – kasowy sukces, ale i traumatyczne wspomnienia.
Tyle tylko, że mogłoby się wydawać, iż nad filmem krąży prawdziwa klątwa. Nie dość, że cofnięte zostało dofinansowanie, to jeszcze główny inwestor, finansista Giovanni Cuomo, w którego rezydencji na Capri nawet gościli pełni nadziei na trzy miliony, ostatecznie wycofał się z pomocy. Na dodatek w dość osobliwy sposób ginie jeden z aktorów – Robert Pilaszka, który w „Spisku scenarzystów” miał wcielić się w rolę Kuby. Narzędzie zbrodni, kusza, budzi skojarzenia z morderstwami sprzed trzech lat, tyle tylko, że Paloma odsiaduje wyrok. Kto zatem zabił aktora? Czyżby serial inspirowany zabójstwami dorobił się psychofana? A może to wszystko chwyt marketingowy producentki, Lidii Wybickiej, która już na etapie starań o dofinansowanie zrealizowała swój plan wysłania do brukowców plakatu filmu z tarczami strzelniczymi dorysowanymi na twarzach odtwórców głównych ról? Czy jednak posunęła się tak daleko?
Te pytania mnożą się szczególnie, że ostatecznie zdjęcia do serialu zaczynają być realizowane, zaś na Teneryfie ginie kolejna osoba, Alina Mierzejewska, odtwórczyni roli Sylwii. Nic zatem dziwnego, że zarówno Sylwia, jak i Kuba wpadają w lekką paranoję, a na dodatek scenarzystka zmaga się z kłopotami sercowymi i z ukochanym, któremu brukowce robią zdjęcia w objęciach pięknych aktorek. Jak zakończy się ta historia? Możemy przekonać się dzięki interesującej, choć lekkiej mimo wszystkich morderstw powieści pt. „Zdrada scenarzystów”.
Wojciech Nerkowski, scenarzysta takich seriali, jak „M jak miłość” czy „BrzydUla” tym razem wystąpił w roli pisarza. Opublikowany nakładem Wydawnictwa Czwarta Strona kryminał, to kolejny – po „Spisku scenarzystów” dowód na to, że autor płynnie zmienia życiowe role, na kartach powieści wykorzystując ponadto doświadczenie scenarzysty. To zatem prawdziwa gratka dla fanów serialowego świata, szczególnie iż narracja jest prowadzona w sposób przywodzący na myśl gotowe kadry serialu.
Dynamiczna akcja sprzyja zaangażowaniu, nie ma tu miejsca na nudę, choć pewien chaos wprowadzają pierwowzory głównych postaci, aktorzy i zastępcy zamordowanych aktorów (bo na tych dwóch morderstwach się nie kończy). W pewnej chwili gubimy się nawet w tym nadmiarze bohaterów, choć tak naprawdę w miarę zagłębiania w akcję przestaje to mieć znaczenie. Wciągają nas plastyczne opisy pobudzające wyobraźnie, a nurtujące pytanie odnośnie mordercy zmusza do własnych dociekań. Rezultat jest taki, że po skończonej lekturze jedyne co mamy ochotę zrobić, to zatopić się w lekturze kolejnej powieści aktora, niestety będącej dopiero w przygotowaniu.


Recenzja na stronie www.qulturaslowa.pl

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
535 526 2599
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (18)

zgłoś błąd zgłoś błąd