Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Grazia_czytaninka_ 
czytaninka.blogspot.com
Jestem książkoholiczką oraz miłośniczką koni i całej reszty zwierząt.
28 lat, kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 7 książek i 17 cytatów, ostatnio widziana 14 godzin temu
Aktywności
2017-06-27 18:09:21
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Ulubione

Jak często zdarzało Wam się narzekać na swoje życie? Ile razy nie dostrzegaliście zwykłych, drobnych gestów, które niby nic, a jednak wiele znaczyły? Ile razy żałowaliście, że postąpiliście tak, a nie inaczej?

Czy naprawdę, aby zacząć doceniać życie, trzeba znaleźć się w krytycznym położeniu? Czy nie powinniśmy cieszyć się każdym dniem, każdą chwilą i tym co nam przyniesie kolejna godzina...
Jak często zdarzało Wam się narzekać na swoje życie? Ile razy nie dostrzegaliście zwykłych, drobnych gestów, które niby nic, a jednak wiele znaczyły? Ile razy żałowaliście, że postąpiliście tak, a nie inaczej?

Czy naprawdę, aby zacząć doceniać życie, trzeba znaleźć się w krytycznym położeniu? Czy nie powinniśmy cieszyć się każdym dniem, każdą chwilą i tym co nam przyniesie kolejna godzina życia? Pewnie tak, ale najczęściej doceniamy to, kiedy stajemy w obliczu z trudną sytuacją. "Życie choć piękne tak kruche jest..."

Cornelia to młoda dziewczyna, ciesząca się życiem do momentu, aż dowiaduje się, iż jest chora na białaczkę. Wtedy jej życie przewraca się do góry nogami. Jednak w chorobie nie jest sama, wspiera ją cudowna przyjaciółka Natalie oraz rodzice, a później i także pewien chłopak. Natomiast Nat, choć na co dzień udaje silną i twardą dziewczynę, to w gruncie rzeczy jej serce jest wrażliwe. Mierzy się ze swoją przeszłością, z tym, że skrzywdzili ją najbliżsi. Dodatkowo jeden głupi wyskok w jej życiu, powoduje, że musi zmienić całe życie. Czy obie dziewczyny poradzą sobie ze swoimi trudnościami?

Kiedy na człowieka zwala się wiadomość o chorobie, wszystko przestaje mieć znaczenie. Zatrzymuje się w miejscu, myśli krążą po głowie i nie mogą się zatrzymać. Czasem człowiek się poddaje, zamiast walczyć. Czasem potrzebuje takiego "kopa" motywacyjnego, żeby coś z tym zrobić, a nie siedzieć i patrzyć jak każdego dnia się pogrąża. Boimy się chorób, bo pojawiają się znikąd i sieją w nas spustoszenie. Tylko, że w życiu chodzi o to, by się nie poddawać, tylko stawiać czoła przeciwnością. Nadzieja powinna być w każdym z nas. Dlatego powinniśmy walczyć!

Autorka napisała powieść, która chwyta czytelnika za serce i porusza je dogłębnie. Widać solidne przygotowanie i wkład pracy włożony w napisanie tej książki. Znajdziemy tutaj wiele słownictwa związanego z białaczką, mając możliwość poznania skutków tejże choroby. Zobaczymy co czuje chora bohaterka i jakie krążą jej myśli po głowie.

Co jest pięknego w tejże powieści? Niesamowita siła przyjaźni pomiędzy Nel i Nat. Prezentują prawdziwą przyjaźń, taką która powinna mieć miejsce w rzeczywistym świecie. Są ze sobą na dobre i na złe, nie boją się otwarcie mówić, a nawet jedna drugą zatrząsnąć, gdy zajdzie taka potrzeba. Wiedzą, że mogą na siebie bezgranicznie liczyć, że jedna drugą zawsze wesprze. W przyjaźni tak właśnie powinno być - szczerość aż do bólu, brak udawania, że wszystko jest pięknie i kolorowo.

Książkę urozmaicają ciekawe wątki miłosne, które wcale nie są tak proste jakby mogły się wydawać. Miłość wymaga zrozumienia, wzajemnego wsparcia i akceptowania się mimo wszystko. Dodatkowo jest również wątek alkoholizmu oraz trudnych relacji rodzicielskich.

Nie mam do czego się przyczepić w tejże lekturze, są emocje od pierwszych do końcowych stron, które zawsze są dla mnie niezwykle ważne. Język autorki jest przyjemny w odbiorze. Jedno co mogę rzec, to to, że takiego zakończenia się nie spodziewałam - zostałam całkowicie zaskoczona. To było miłe. Czekam na kolejne powieści Natalii Murawskiej.

Życie jest piękne to niezwykle wzruszająca i chwytająca za serce powieść, dzięki której każdy z nas zrozumie, że nic nie jest nam dane na zawsze. Dlatego też nauczmy się żyć pięknie, niczego nie żałujmy i próbujmy coraz to nowszych rzeczy. Życie mamy tylko jedno, dlatego je doceńmy. Zachęcam do przeczytania tej wartościowej pozycji.


www.czytaninka.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-06-26 20:41:34
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Egzemplarz recenzencki, Posiadam

Samotność, zapewne wielu z Was pomyśli sobie, że jeśli człowiek jest sam to oznacza, iż jest samotny. Owszem, ale istnieje również samotność pośród tłumu. Możemy przebywać wśród rodziny, przyjaciół, a jednocześnie czuć się samotnymi. Dziwne, ale prawdziwe. Niby otaczają nas ludzie, a jednak czujemy jakąś pustkę, której nie jesteśmy w stanie wytłumaczyć. Staramy się żyć normalnie, a w środku... Samotność, zapewne wielu z Was pomyśli sobie, że jeśli człowiek jest sam to oznacza, iż jest samotny. Owszem, ale istnieje również samotność pośród tłumu. Możemy przebywać wśród rodziny, przyjaciół, a jednocześnie czuć się samotnymi. Dziwne, ale prawdziwe. Niby otaczają nas ludzie, a jednak czujemy jakąś pustkę, której nie jesteśmy w stanie wytłumaczyć. Staramy się żyć normalnie, a w środku rozdziera nas poczucie samotności, po części odizolowania od reszty. Żyjemy, wykonujemy "mechanicznie" wszystkie czynności, ale w głębi duszy czujemy, że to nie jest to, że nie tak powinno wyglądać nasze życie. Czasem odnosimy wrażenie, że najbliżsi traktują nas jak powietrze - jesteśmy, ale tak jakby nas nie było. Brak komunikacji z drugim człowiekiem rozdziera nas, sprawia, że nasze życie pomalutku zaczyna tracić sens.

Joanna Kruszewska w swojej powieści doskonale oddaje istotę tego problemu. Bohaterów jest kilku, a każdy z nich zmaga się z własnym rodzajem samotności, każdego z nich coś trapi. Są oni rzeczywiści, wręcz namacalni i podejrzewam, iż każdy z nas znajdzie jakąś cząstkę siebie w którymś z nich. Do tego narracja poprowadzona z kilku perspektyw pozwala nam jaśniej spojrzeć na dylematy naszych bohaterów, po części zrozumieć ich rozterki oraz walkę z tym, co ich tak dręczy.

Warsztat pisarki autorki jest dopracowany. Książka jest lekka w odbiorze i niesie w sobie przesłanie. Po jej przeczytaniu, każdy z nas przysiądzie i zastanowi się nad własnym bytem, nad tym czy czasem nie czuje się samotny pośród tłumu ludzi.

Każdy człowiek inaczej może reagować na samotność i inaczej próbować sobie z nią radzić. A czasem wystarczy zwykłe wysłuchanie drugiej osoby, brak jej lekceważenia, niezauważania. Każdy z nas pragnie mieć wsparcie w drugiej osobie, każdy pragnie mieć kogoś z kim spędzi trochę czasu, kogoś z kim będzie mógł porozmawiać o wszystkim i o niczym. Ludzie pędzą przez życie, nie zauważając jak wiele w tym pośpiechu tracą. Przede wszystkim ważne jest, by umieć zauważać potrzeby drugiej osoby, a nie tylko własne. Nie sztuką jest zmagać się samotnie z problemami, sztuką jest umieć dzielić je z drugą osobą.

Czasem gubimy się w swoim życiu jak nasi bohaterowie, jednak zawsze jest szansa wyjścia na prostą. Nasi bohaterowie walczą z trudną przeszłością, starając się żyć teraźniejszością i nie myśląc o przyszłości. Chcą być tutaj i teraz, razem z bliskimi. Chcą kochać i być kochanymi.

Dom samotnych to powieść podejmująca problem samotności, który w dzisiejszych czasach jest coraz bardziej rozpowszechniony. Książka przepełniona jest emocjami, które są odczuwalne podczas czytania. Jej bohaterowie są bardzo wyraziści, a fabuła wciąga od pierwszych stron. Ale przede wszystkim to lektura, która skłania człowieka do refleksji i pokazuje, że często nie rozumiemy pojęcia, czym jest prawdziwe szczęście. Gorąco polecam!


www.czytaninka.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-06-22 22:54:48

Przeczytałam książkę, postanowiwszy od razu usiąść i napisać moje odczucia. Ale siedzę już od dobrych kilkunastu minut i prawdę powiedziawszy nie wiem jak to wszystko ubrać w słowa. Autorka najpierw wznieciła ogień w moim sercu, po czym roztrzaskała go na milion malutkich kawałeczków, a ja nie jestem w stanie powiedzieć, czy szybko uda mi się je pozbierać w jedną całość.

Książka od początku...
Przeczytałam książkę, postanowiwszy od razu usiąść i napisać moje odczucia. Ale siedzę już od dobrych kilkunastu minut i prawdę powiedziawszy nie wiem jak to wszystko ubrać w słowa. Autorka najpierw wznieciła ogień w moim sercu, po czym roztrzaskała go na milion malutkich kawałeczków, a ja nie jestem w stanie powiedzieć, czy szybko uda mi się je pozbierać w jedną całość.

Książka od początku do samiutkiego końca przepełniona jest ogromem emocji, ale nie jakiś tam zwykłych emocji, tylko takich, którymi czytelnik po prostu żyje. Każdą najdrobniejszą cząstką siebie odczuwałam je, nie mogąc pozostać obojętną na losy bohaterów.

Julita to nastolatka po przejściach. Choć na pierwszy rzut oka wydaje się być zwykłą dziewczyną, to wcale taką nie jest. Odczuwa strach przed mężczyznami, wręcz od nich stroni, zresztą nie bez powodu. Pragnie uleczyć dawne rany, ale czy jej się to uda?

Marcel jest nieziemsko przystojnym tancerzem i instruktorem tańców latynoamerykańskich. Ma swoje marzenia, ale śmiertelna choroba matki sprowadza go na ziemię. Postanawia wystartować w konkursie tańca, tylko czy jego partnerka będzie chciała współpracować?

Obydwoje spotykają się na swojej drodze, a połączy ich taniec, bardzo zmysłowy taniec, wymagający całkowitego zaufania. Czy Julita zdoła przełamać swoje demony i znów stać się normalną, cieszącą się życiem nastolatką?

Ludzie na świecie mają różne talenty, czasem ukryte o których nie wiedzą lub nie potrafią ich dostrzec. Nasza bohaterka ma niezwykłe poczucie rytmu w tańcu. Ach, czytając książkę, po prostu zazdrościłam jej tych wszystkich zgrabnych ruchów. Muzykę trzeba czuć sobą, poddać się jej i płynąć razem z nią. Wiele bym dała, by umieć tak tańczyć. Taniec latynoamerykański zawsze robił na mnie wielkie wrażenie. Czytając powieść, po prostu miałam przed sobą żywy obraz Julity i Marcela uczących się kziomby. W pełni wyobrażałam sobie ich ruchy, czułam ich wzajemne przyciąganie oraz niezwykłą seksualność.

Anna Dąbrowska stworzyła niezwykłą powieść, od której czytelnik nie jest w stanie się oderwać. Wspaniałe, barwne postacie i wnikliwe spojrzenie w ich głębię, spowodowało, iż z zaciekawieniem śledziłam dalsze losy tej dwójki cudownych ludzi. Razem z nimi śmiałam się, ale i również wylałam potok (tak, dosłownie potok) łez. A co do zakończenia, powiem tylko tyle - droga autorko, czy tak się postępuje ze swoimi czytelnikami?

Miłość nie zawsze jest łatwa. Miłość wymaga poświęceń, wspólnego zaangażowania, ale przede wszystkim wzajemnego zaufania. Tutaj jesteśmy świadkami rozkwitającej miłości, miłości, która nie była planowana. Obydwoje bohaterów jest po przejściach, obydwoje mierzy się z własnymi demonami. Ale tylko i wyłącznie od nich samych zależy, czy uda im się przejść przez to wszystko razem. Jesteśmy świadkami tego, iż w życiu nie zawsze wszystko układa się tak jakbyśmy chcieli, a los lubi płatać nam figle. Jedna nieprzemyślana decyzja, może odmienić bieg naszego dalszego życia.

W rytmie passady to powieść o rodzącym się zaufaniu, determinacji i odnajdywaniu własnego szczęścia, pomimo burzy pojawiających się w naszym życiu. To również książka o cudownej pasji do tańca. Gwarantuję Wam, iż odbędziecie niezwykłą podróż rollercoasterem, której z całą pewnością nie pożałujecie.


www.czytaninka.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-06-18 21:28:40
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Ulubione, Z autografem

Dzisiaj przedstawiam Wam odnowienie wydanie Anestezji Thomasa Arnolda. Co prawda nie miałam wcześniej okazji czytać pierwotnego wydania, które zarazem było debiutem autora, jednak bez zbędnego wahania mogę przyznać, iż książka jest świetna.

Co powinien zawierać dobry thriller? Z całą pewnością powinien trzymać czytelnika do początku do końca w napięciu, i tutaj tak właśnie się dzieje. Arnold...
Dzisiaj przedstawiam Wam odnowienie wydanie Anestezji Thomasa Arnolda. Co prawda nie miałam wcześniej okazji czytać pierwotnego wydania, które zarazem było debiutem autora, jednak bez zbędnego wahania mogę przyznać, iż książka jest świetna.

Co powinien zawierać dobry thriller? Z całą pewnością powinien trzymać czytelnika do początku do końca w napięciu, i tutaj tak właśnie się dzieje. Arnold zadbał, aby nasze szare komórki pracowały na najwyższych obrotach podczas całej lektury, usilnie starając się rozwiązać zagadkę tajemniczych zniknięć. Akcja rozwija się błyskawicznie, przy czym nie mamy powodu do nudy i zbędnego znużenia.

Czy kiedy w grę wchodzi handel organami człowieka, można spokojnie brnąć przez lekturę? Czy kiedy ludzie dopuszczają się tak haniebnych czynów, możemy spać spokojnie? Czy, jeśli ludzie są w stanie zapłacić "kosmiczne" kwoty za przedłużenie choć odrobinę życia, my powinniśmy udzielić im "błogosławieństwa"?

Doskonale wykreowani bohaterowie, z którymi wprost można się utożsamić dodają książce animuszu. Każdy z nich ma swój charakterek i jednocześnie wie, jak postawić na swoim. Kate to postać, którą polubiłam od razu. Zaimponowała mi jej stanowczość w pracy dziennikarskiej. Tak samo polubiłam Nicolasa, który jak na prawdziwego detektywa przystało, wykazywał się niezwykłą odwagą, sprytem i poświęceniem w wykonywaniu swojego zawodu. Opis pracy tych zawodów został dobrze przedstawiony.

Zabójcy przedstawieni przez autora nie posiadają żadnych skrupułów, jeśli mają zamordować - robią to z zimną krwią, wcześniej dokładnie wszystko przemyślając. Są ciężcy do wytropienia i robią wszystko, by ofierze nie udało się ich rozpracować.

Autor dopracował swoją debiutancką powieść pod każdym względem, widać tutaj całkiem dobry warsztat literacki. Styl jest lekki, przez co powieść wręcz się pochłania. Do tego okładka, która doskonale oddaje klimat powieści i przyciąga wzrok jest niezwykłym plusem. Kolejnym plusem jest brak przewidywalności w książce, co niezwykle sobie cenię. Z zapartym tchem śledziłam losy tajemniczych zaginięć, starając się je rozwikłać, co na szczęście (nieprzewidywalność) mi się nie udało. Muszę przyznać, że finał książki jest zaskakujący!

Anestezja to thriller medyczny, który zachwyca swego czytelnika zawrotnie rozwijającą się akcją, ciekawymi bohaterami i świetnym pomysłem na fabułę. Jeśli lubicie napięcie trzymające od początku to końca, to koniecznie musicie sięgnąć po tę powieść. Polecam, naprawdę warto!


www.czytaninka.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-06-16 20:28:03
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Egzemplarz recenzencki, Posiadam

Kochani po raz kolejny chciałabym Was zabrać ze Skarlet w podróż po niezwykle malowniczych, pełnych wspaniałych miejsc Bałkanach. Autorka zabiera nas w podróż, której możemy jej tylko pozazdrościć. Tyle cudownych miejsc, legendy jakich wcześniej nie znaliśmy, tradycje Bułgarów, którzy tak bardzo różnią się od nas Polaków. I historie, które sprawiają, że czujemy się rzeczywistymi uczestnikami... Kochani po raz kolejny chciałabym Was zabrać ze Skarlet w podróż po niezwykle malowniczych, pełnych wspaniałych miejsc Bałkanach. Autorka zabiera nas w podróż, której możemy jej tylko pozazdrościć. Tyle cudownych miejsc, legendy jakich wcześniej nie znaliśmy, tradycje Bułgarów, którzy tak bardzo różnią się od nas Polaków. I historie, które sprawiają, że czujemy się rzeczywistymi uczestnikami tej podróży.

Przyszło Wam kiedyś na myśl, jak wiele języków istnieje na świecie? Jak w każdym kraju ludzie posługują się swoim ojczystym językiem? I jak mylne może być znaczenie tych samych słów w różnych krajach?

"O słówkach, które zwodzą nie sposób nie wspomnieć, bo jest ich wiele i chociaż brzmią dla nas znajomo, znaczą coś zupełnie innego. W języku bułgarskim na prawo = prosto, dynia = arbuz, zapałka = zapalniczka, jagoda = truskawka, zapłata = pensja, a pensja = emerytura. Dupka to po prostu dziura lub jaskinia. A ślub? No cóż… to coś czego nie ma, czyli „brak”."

A co się z tym wiąże? To, że jeśli nie znamy języka Bułgarów, a oni naszego, możemy mylnie zrozumieć znaczenie ich mowy, przez co może dojść do wielu nieporozumień. W Polsce tak oznacza tak, natomiast w Bułgarii tak oznacza nie. Więc kiedy ktoś kiwa nam tak, oznacza to w rzeczywistości nie. Można się nieźle pogubić w tym, prawda?

Ludzie na Bałkanach znacznie różnią się od nas Polaków. Większość z nas, robi wszystko w pośpiechu, gdy na Bałkanach ludzie cenią sobie brak pośpiechu. W ciągu pory obiadowej mają zazwyczaj godzinę przerwy na posiłek. Czy w Polsce, coś takiego by przeszło? Nie ma szans. My Polacy mamy różne temperamenty, mamy gorsze i lepsze dni, kiedy na ludność w Bułgarii cieszy się każdym dniem. Niezwykle ważną rzeczą dla nich jest taniec, który możemy spotkać na każdym kroku i w każdym miejscu i nie będzie to nic niezwykłego. A czy u nas zdarzyło się Wam spotkać tańczących ludzi? Nie sądzę. Tam ludzie niezwykłą wagę przywiązują do chleba, który jest głównym składnikiem do każdego posiłku.


"Nieznającym bułgarskich zwyczajów zdradzimy, że chleba je się na Bałkanach bardzo dużo. Obiad zaczyna się od wielkiej porcji sałatki – z chlebem. Potem jest zupa – też z chlebem. Drugie danie podaje się z małą ilością frytek, ziemniaków czy ryżu i do tego – chleb. A z podanego chleba (w Bułgarii, w Grecji, w Macedonii) kolejne kęsy najczęściej odrywa się rękami."

Dzięki autorce będziecie mieli okazję poznać różnice między Bałkanami, a Polską. Przekonacie się jak różnymi ludźmi jesteśmy.

Niezwykle istotne w Bułgarii jest posiadanie wina, które towarzyszy im i za życia i po śmierci. Większość ludności, posiada własne uprawy winorośli, by później sami mogli zająć się produkcją wina. Tutaj niezwykle istotną postacią jest Dionizos.

"Stając się winiarzem przysięgam Dionizosowi Bachusowi, że będę kochał winorośl jak własne dziecko. [...]"

Zastanawialiście się kiedyś ile zabytków możemy spotkać na Bałkanach? Nie sposób tego zliczyć, gdyż każdego dnia archeolodzy mają ręce pełne roboty, odkrywając kolejne skarby. Autorka w swojej książce wskazuje ich bardzo wiele, sama z chęcią odwiedziłabym wszystkie.

We wsi Sklave (Skławe), w której w czasach rzymskich był targ niewolników - który istnieje nadal, choć oczywiście zaprzestano handlu ludźmi - wciąż żyje pamięć o Spartakusie. Z tego też powodu odbywają się tam walki współczesnych gladiatorów - zapaśników.

Skarlet przedstawi Wam również ważne postacie, które w dawnych czasach były niezwykle istotne w tamtych regionach. Poznamy Babę Vangę, Todorę Żivkową, Marko, hrabię Drakulę, zakochanego mnicha czy też Aleksandra Macedońskiego. Każda z tych postaci odegrała jakąś rolę, która stała się istotna i miała wpływ na wiele czynników.

Nie sposób również nie wspomnieć o licznych zdjęciach zawartych w książce, które pozwalają nam wyobrazić sobie rzeczywisty obraz opisywanych miejsc. No i jeszcze liczne przepisy, które są domeną rozpoznawalną książek Skarlet. Wiele z tych przepisów możecie wypróbować w dzisiejszym świecie, a nóż Wam przypadną do gustu i zagoszczą w Waszych domach na dłużej?

A w bałkańskim kociołku... to kolejna niezwykle interesująca pozycja, w której wspólnie z autorką wybierzemy się w podróż po Bałkanach, będziemy odkrywać inspirujące miejsca, których nie możemy przegapić, poznamy liczne legendy i postacie, które do dzisiaj są historią Bałkanów. Przekonamy się również jak wiele nas Polaków różni od Bułgarów i do czego przywiązują wagę, hołdując swoją ojczystą tradycję. Polecam Wam tę niezwykle inspirującą lekturę.


www.czytaninka.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-06-14 19:18:50
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Egzemplarz recenzencki, Posiadam

Lisa Johnson to młoda i utalentowana aktorka, która swoim aktorstwem wyrażała siebie. Wszystko w jej życiu układało się w miarę dobrze, dopóki na planie nie doszło do nieszczęśliwego wypadku. Od tego czasu wszystko się zmieniło. Raz była w świecie realnym, by za moment odnaleźć się po drugiej stronie lustra, gdzie uważano ją za kogoś innego. Do tego zwariowane głosiki odgrywające role dobrych... Lisa Johnson to młoda i utalentowana aktorka, która swoim aktorstwem wyrażała siebie. Wszystko w jej życiu układało się w miarę dobrze, dopóki na planie nie doszło do nieszczęśliwego wypadku. Od tego czasu wszystko się zmieniło. Raz była w świecie realnym, by za moment odnaleźć się po drugiej stronie lustra, gdzie uważano ją za kogoś innego. Do tego zwariowane głosiki odgrywające role dobrych i złych, które wciąż zaprzątały jej głowę. Lisa po woli nie wiedziała jak odróżnić iluzję od rzeczywistości do zaczęło ją doprowadzać do obłędu. Czy zdąży się ocalić i nie dać się mu zatracić?

Tom Hurt również jest aktorem i pracuje na planie filmowym wspólnie z Lisą. Choć z początku tłumi w sobie uczucia do tej pięknej dziewczyny, w końcu postanawia je ujawnić. Kiedy z Lisą zaczynają się dziać dziwne rzeczy, martwi się o nią, tym bardziej, że ona nie chce mu powiedzieć o co chodzi. Czy ich rodząca się miłość przetrwa?

Czy kiedykolwiek zdarzyło Wam się, że podświadomie słyszeliście w swojej głowie jakieś głosiki, które kazały Wam coś robić, lub czegoś nie robić? Można by to porównać do takiego wewnętrznego głosu serca. Ja wiele razy na ten głos serca się zdawałam. Czy zawsze prowadził mnie przez życie słusznie? Może i nie zawsze, jednak nie żałuję, że go słuchałam.

Stworzona przez autorkę Lisa to postać, która zaczyna się gubić w swoim rzeczywistym świecie, a daje się zatracić w tym, w którym obłęd chce ją całkowicie pochłonąć. Muszę przyznać, że bywały momenty, kiedy jej postać mnie irytowała, zastanawiałam się czemu nie chce powiedzieć Tomowi prawdy, ale zaraz z drugiej strony rozumiałam, że przecież żaden normalny człowiek nie uwierzyłby jej w to, co się z nią dzieje. Wyobraźcie sobie, że Wasze życie toczy się normalnym rytmem, a kiedy przychodzi wieczór idziecie spać, po czym nagle znajdujecie się w innym wymiarze, że ludzie biorą Was za kogoś kim nie jesteście. Nasza Lisa w drugim wcieleniu znajdywała się w szpitalu psychiatrycznym.

Obłęd. No właśnie, zastanawialiście się co takiego może człowieka do niego doprowadzić? Jak zachowuje się człowiek, który z dnia na dzień staje się kimś, kim w rzeczywistości nie jest? Istne wariactwo. Człowiek słyszy rzeczy, które w realu nie mają miejsca, zachowuje się irracjonalnie, doprowadzając innych do szału. Staje się zagubiony, pozbawiony logicznego myślenia. Zaczyna tracić sens życia, powoli dając się zawładnąć obłędowi. Jak taka historia może się zakończyć?

K. C. Hiddenstorm stworzyła powieść, która trzyma czytelnika w napięciu do samego końca. Czytając zastanawiamy się jak to się zakończy, czy będzie szczęśliwe zakończenie czy też może nie. A kiedy przychodzi już ten moment zakończenia, zostajemy wytrąceni z równowagi myślowej, gdyż nie sposób przewidzieć jaki finał będzie miała ta książka (wierzcie mi próbowałam to rozgryźć, ale mi się nie udało).

Pomysł na fabułę jak najbardziej mi się spodobał, postacie nie są jakoś specjalnie przerysowane, czy też nudne, każda z nich jest inna i ma swój charakterek. W kilku momentach moje ciśnienie osiągało stan przekraczający normę, jednak udało się nad nim zapanować.

Po złej stronie lustra to powieść, która na kilka godzin zabierze czytelnika w dwa różne światy, w których ciągle pojawiąjące się głosiki będą próbowały zwieść główną bohaterkę na "manowce". Czy obłęd, który poluje na Lisę, zapoluje również i na Was? Ja przeczytałam i Was również do tego zachęcam.


www.czytaninka.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-06-12 23:44:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Egzemplarz recenzencki, Posiadam

Czy zatrzymaliście się kiedyś choć na moment i zastanawialiście się, czy w Waszym życiu wszystko jest ok? Czy takie jakie ono jest, takie ma być? Czy aby na zewnątrz nie udajemy twardych jak kamień, a w środku nie jesteśmy czasem kruszy jak porcelana?

Ludzie często udają twardych na zewnątrz, choć w środku toczy się u nich istne piekło. Taka właśnie jest nasza bohaterka książki - Zuzanna. Na...
Czy zatrzymaliście się kiedyś choć na moment i zastanawialiście się, czy w Waszym życiu wszystko jest ok? Czy takie jakie ono jest, takie ma być? Czy aby na zewnątrz nie udajemy twardych jak kamień, a w środku nie jesteśmy czasem kruszy jak porcelana?

Ludzie często udają twardych na zewnątrz, choć w środku toczy się u nich istne piekło. Taka właśnie jest nasza bohaterka książki - Zuzanna. Na pierwszy rzut oka można powiedzieć, że to tryskająca humorem żona i matka. Ale... no właśnie, jest ale... ale w domu przeżywa koszmar, koszmar, który funduje jej własny mąż.

Często się zastanawiam, dlaczego kobiety nad którymi znęcają się ich mężowie, nie odchodzą od nich. Dlaczego trwają w takich chorych, toksycznych związkach? I uwierzcie mi, powodów jest wiele, a znajdziecie je między innymi w tej książce. Dla mnie osobiście nie jest dopuszczalne, by mężczyzna podnosił na mnie rękę. Raz jednemu się zdarzyło, kazałam mu się spakować i wynosić z mojego życia. Jeśli mężczyzna uderzy raz, zrobi to i kolejny, kolejny i kolejny raz. Ale my kobiety, powinnyśmy być silne i przeciwstawiać się takim wyczynom. Niestety często tak się nie dzieje. Trwamy w takich toksycznych związkach, gdyż boimy się, iż nie poradzimy sobie finansowo same, albo ze względu na dzieci bądź co gorsza, bo wciąż kochamy mężów tyranów mimo wyrządzanych nam krzywd.

Monika Sawicka otwiera nam oczy na wiele spraw. Pokazuje nam, iż życie mamy tylko jedno i powinniśmy je należycie przeżyć. W swojej lekturze, która w pewnym stopniu jest dość egocentryczna poprzez swoją formę, ukazuje nam życie Zuzanny i jej wewnętrzne rozterki. Nie sposób nie wspomnieć tutaj o Amelce, córce bohaterki, która momentami "razi" swoimi wypowiedziami. Kto by pomyślał, że dzieci mogą być tak mądre i tak wiele potrafią dostrzegać? Czasem mi się w głowie nie mieści, skąd u nich biorą się takie odzywki?

Powieść autorki z jednej strony jest napisana z humorem, ale pod tym humorem, kryją się przede wszystkim łzy. Nie każdemu czytelnikowi, może spodobać się taka forma przekazu. Nie każdy zrozumie co chce nam przez to przekazać autorka. Niemniej uważam, że zawartych jest tutaj mnóstwo refleksji - życiowych refleksji.

Nasza bohaterka to kobieta, która w swoim życiu zmaga się z wieloma problemami, począwszy od przemocy domowej, poprzez zdradę, samotność, a później również ciężką chorobę. Pragnie za wszelką cenę być silna, choć nie zawsze jej się to udaje. Ma chwile załamania, gdzie najchętniej poddałaby się i już nie walczyła. A jednak odnajduje w sobie siłę i motywację do dalszej walki z przeciwnościami losu.

Kruchość porcelany to lektura, która ukazuje nam jak bardzo jest kruche nasze życie. Ale przede wszystkim to książka, która uświadamia nam, iż nasze życie leży tylko i wyłącznie naszych rękach. Więc, jeśli mamy coś zrobić, zróbmy to natychmiast. Wczoraj należy do przeszłości, a jutro jest niezbadane. Polecam.


www.czytaninka.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-06-12 23:43:16
Dodała do serwisu książkę: Kruchość porcelany
 
2017-06-10 18:07:16
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Egzemplarz recenzencki, Posiadam
Cykl: First and Last (tom 1)

Miałam wcześniej już styczność z twórczością Laurelin Paige i zawsze jej książki robiły na mnie pozytywne wrażenie. Tym razem jest podobnie. Choć to opasłe tomisko, gdyż ma ponad 500 stron, pochłania czytelnika w zaskakująco szybkim tempie.

Emily to dziewczyna, którą trudno było mi zrozumieć. To, że podjęła się szukania swojej byłej przyjaciółki jeszcze przyjmuję do wiadomości, ale jej...
Miałam wcześniej już styczność z twórczością Laurelin Paige i zawsze jej książki robiły na mnie pozytywne wrażenie. Tym razem jest podobnie. Choć to opasłe tomisko, gdyż ma ponad 500 stron, pochłania czytelnika w zaskakująco szybkim tempie.

Emily to dziewczyna, którą trudno było mi zrozumieć. To, że podjęła się szukania swojej byłej przyjaciółki jeszcze przyjmuję do wiadomości, ale jej uległość wobec mężczyzn, momentami wręcz mnie przerażała. Ona sama chociaż czasami wiedziała, że może jej grozić niebezpieczeństwo, nie mogła przerwać poczynań z tymi mężczyznami. I chociaż zdawała sobie sprawę z tego, iż nie jest to normalne, mimo wszystko nie mogła tego przerwać. Jako kobieta jest silna, odważna i za wszelką cenę dążąca do wyznaczonych sobie celów.

Pomysł na fabułę jest trafiony w dziesiątkę! Sceny erotyczne były mroczne, dzikie i pozbawione jakiejkolwiek łagodności. Mogę rzec, iż nawet były wręcz rzeczywiste i namacalne. Książka nie skupia się jednak tylko na erotyzmie. Wciąż są wplątywane wątki z zaginięciem Amber, które dodają smaczku całej powieści.

Reeve to nieskazitelnie przystojny i bogaty mężczyzna, ale równie niebezpieczny. Każda z kobiet chętnie by się przy nim zakręciła. Nasza Emily po raz ostatni w swoim życiu musi uwieść go, aby uzyskać jakieś wiadomości na temat Amber, której poszukuje od czasu otrzymania od niej tajemniczej wiadomości. Tylko czy uwiedzenie i osiągnięcie wyznaczonego celu w czymś pomoże? A może całkowicie odmieni spojrzenie bohaterki na dalsze życie?

Muszę przyznać, iż początek trochę mnie nudził, od połowy rozkręciła się akcja, a zakończenie zbiło mnie z nóg. Bohaterowie są dobrze wykreowani i niczego im nie brak. Każdy z nich ma swoją osobowość i to się ceni. Emocje, emocje i jeszcze raz emocje towarzyszą czytelnikowi na każdym kroku.

Czasem człowiek, jeśli bardzo czegoś pragnie jest w stanie zrobić wszystko, by to osiągnąć. Nie baczy na konsekwencje swoich czynów, jakie mogą go spotkać. Liczy się jego odwaga i niezbadane tereny. Ale kto nie ryzykuje, ten nic nie traci.

Pierwszy dotyk to książka, która wywoła w nas wulkan emocji. Sprawdzi granice naszej wytrzymałości oraz niejednokrotnie zaskoczy nas swoją mrocznością. Polecam!


www.czytaninka.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-06-10 13:07:49
Ma nowego znajomego: izamilik
 
2017-06-06 19:57:31
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Ulubione

Główna bohaterka Marta 10 lat temu straciła wszystko co dawało jej sens życia - męża, a także dwie córki. Nie mogąc pogodzić się z tragedią, uciekła z kraju. Teraz powraca, tak samo jak powrócą wspomnienia. Czy w końcu uda jej się zaakceptować wydarzenia z przeszłości i ruszyć do przodu? Czy zdoła spojrzeć ojcu w oczy?

Anita Scharmach od początku dostarcza nam sporą dawkę emocji....
Główna bohaterka Marta 10 lat temu straciła wszystko co dawało jej sens życia - męża, a także dwie córki. Nie mogąc pogodzić się z tragedią, uciekła z kraju. Teraz powraca, tak samo jak powrócą wspomnienia. Czy w końcu uda jej się zaakceptować wydarzenia z przeszłości i ruszyć do przodu? Czy zdoła spojrzeć ojcu w oczy?

Anita Scharmach od początku dostarcza nam sporą dawkę emocji. Teraźniejszość miesza z przeszłością, dzięki czemu dowiadujemy się co takiego stało się 10 lat temu, dlaczego Marta nie może sobie z tym poradzić. Ale czy kiedy w jednej chwili traci się męża, a chwilę później również dwie córki, można żyć normalnie? Nie sądzę. Strata bliskich zawsze dotyka dogłębnie. Ale nie tylko nas, również najbliższą rodzinę. Nic już nie jest takie jak było wcześniej.

Marta z dobrej kochającej żony i matki zmienia się pod wpływem tych tragicznych wydarzeń w zołzę pozbawioną jakichkolwiek uczuć. Źle traktuje swoich pracowników na których próbuje odreagować minione wydarzenia. Nie zdaje sobie sprawy, iż swoim pochopnym zachowaniem rani wiele osób.

Życie jest niezwykle kruche, dzisiaj jesteśmy, a jutro może nas już nie być. Nigdy nie przewidzimy, co się wydarzy w danej chwili. Ból, trauma, wspomnienia wywołujące tylko płacz i smutek powracają ze zdwojoną siłą, a Marta musi stawić im czoła. Jeśli nie pogodzi się z tym co się stało, nie będzie mogła iść do przodu. Nie będzie mogła być znów szczęśliwa.

Autorka napisała powieść, której nie mogłam odłożyć choć na moment. Od samego początku zagrała na moich emocjach, których nie potrafiłam opanować. Zdarzyło się, że łzy lały się ciurkiem. Bohaterowie powieści są niezwykle rzeczywiści wręcz namacalni. Czułam się, jakbym stała tuż obok i przeżywała wszystko razem z nimi. Czułam na sobie ból bohaterki i razem z nią cierpiałam. Dosłownie zostałam zmiażdżona jej przeżyciami (droga Anitko, tak się nie postępuje z czytelnikami ;) ).

Żałoba naszej bohaterki trwała całe 10 lat. Przez 10 lat nie mogła się pogodzić z odejściem ukochanych jej osób. Przez 10 lat, dzień po dniu, nosiła w sobie ogromny żal i smutek związany z tą tragedią. Winiła wszystkich w koło, łącznie z jej zmarłym mężem. Nie zauważała, że tym sposobem krzywdzi nie tylko siebie, ale i swoich bliskich. Aż w końcu pewnego dnia się otrząsnęła i jakby przebudziła z tego złego snu.

W końcu Marta przestanie obwiniać wszystkich w koło za zło jakie ją spotkało. Zrozumie, że życie składa się z chwil i nie każda z nich musi być tą najgorszą. Że trzeba umieć dostrzegać małe aspekty życia i cieszyć się nimi. W życiu bohaterki zajdzie mała rewolucja i to nie tylko zawodowa, ale również osobista. Pojawi się również Artur i Blanka. Kim są? O tym przekonajcie się czytając książkę.

Anita Scharmach z niezwykłą miłością i czułością pisze również o zwierzętach, widać, że wiele dla niej znaczą w życiu. Kot Janusz (tylko te imię, tak ma na imię mój tata) skradł moje serce. Dzięki tej książce zrozumiemy, że nie tylko ludzie mają za sobą ciężkie przeżycia. Zwierzęta również czasem przechodzą przez piekło, które wyrządzili im ludzie. Osobiście takim ludziom, sama wyrządziłabym krzywdę bez najmniejszych skrupułów.

No i zakończenie, które po prostu zbija z nóg. Tak się nie robi. Jak teraz czytelnik ma spać spokojnie? Takie zakończenie wskazuje na to, iż powinna powstać kontynuacja powieści.

Zaraz wracam to książka, która dostarczy czytelnikowi niesamowitych wrażeń - od samego początku odbije na nim swoje piętno. Ukaże nam, iż każdy człowiek ma prawo do szczęścia, nawet, jeśli spotkała go w życiu ogromna tragedia. Lektura ta sprawi, że niejednokrotnie popłynie nam łezka z oka, ale również da nam otuchę i nadzieję na lepsze jutro. Polecam z całego serca!

www.czytaninka.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-06-04 20:15:36
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Z autografem

Chyba każdy z nas chciałby wieść szczęśliwe życie, prawda? Tylko czy każdy z nas wie, jak do tego doprowadzić? Co robić, by czuć się spełnionym w życiu i iść przez nie z uśmiechem na twarzy? Bogusław Szedny w swoim przewodniku opierając się na własnych doświadczeniach postara się nam wytłumaczyć, co sprawia, iż człowiek staje się szczęśliwy.

Autor w XII sugestiach pokazuje nam, iż nasze...
Chyba każdy z nas chciałby wieść szczęśliwe życie, prawda? Tylko czy każdy z nas wie, jak do tego doprowadzić? Co robić, by czuć się spełnionym w życiu i iść przez nie z uśmiechem na twarzy? Bogusław Szedny w swoim przewodniku opierając się na własnych doświadczeniach postara się nam wytłumaczyć, co sprawia, iż człowiek staje się szczęśliwy.

Autor w XII sugestiach pokazuje nam, iż nasze życie może być lepsze. Ale wpływ ma na to wiele czynników, m.in.: wybaczanie sobie i innym, akceptacja i pokochanie siebie, życie tu i teraz, słuchanie swojej intuicji, dbanie o ciało, umysł i duszę, relacje z Bogiem, świadomość, szacunek do ludzi, pasje.

Zastanówmy się teraz czy każdą z powyższych sugestii wypełniacie w 100%? Zapewne nie, ale może właśnie dzięki temu przewodnikowi odkryjecie swoją drogę do szczęścia. Bycie szczęśliwym wcale nie oznacza, iż człowiek musi posiadać miliony, mieć piękny dom i cudownie się prezentować. Otóż nie, bo właśnie te cechy o tym nie świadczą. Człowiek dzisiaj ma wszystko, a jutro może już nie mieć nic. Ale czy biedny może być szczęśliwy? Może Was to zdziwi, ale tak, może, a przekonał się o tym sam nasz autor, który przez rok był bezdomnym człowiekiem. Jego bezdomność pozwoliła mu odkryć w sobie wiele refleksji i przemyśleń.

Najważniejszym elementem w drodze do szczęścia jest umiejętność wybaczania zarówno sobie jak i innym. Jeśli tego nie będziemy potrafili, nie ruszymy do przodu, gdyż nasze myśli wciąż będą kierować się ku przeszłości. Kiedy nauczymy się wybaczać od razu będzie nam lżej na sercu. Ważne jest też, aby umieć zaakceptować siebie samego. Komuś możemy się nie podobać, ktoś może nas źle oceniać, w ogóle nas nie znając, ale my powinniśmy akceptować siebie samego, takim jakim jesteśmy. Musimy zaakceptować i pokochać siebie, gdyż jest to bramą do bardziej szczęśliwego życia.

Czy potrafimy żyć tu i teraz nie wykraczając w przeszłość, czy też przyszłość? Wszystko, co się dzieje, dzieje się w czasie teraźniejszym. Istotnym elementem jest również intuicja. Mamy dwa wewnętrzne głosy - rozum kontra serce. Powinniśmy sobie teraz zadać pytanie, którego z tych głosów słuchamy? Osobiście podążam za głosem serca, może nie zawsze okazuje się słuszny, jednak dla mnie jest bliższy.

Sugestia poświęcona relacji z Bogiem została odebrana przeze mnie pozytywnie. Autor ma rację, nieważne jakiego jesteśmy wyznania, jakiej religii - każdy z nas ma indywidualne podejście do tego tematu. Nie musimy chodzić do kościoła co niedzielę, gdyż Bóg jest z nami w każdej chwili. Zawsze i wszędzie mogę z nim porozmawiać. Bóg kocha nas bezwarunkowo. Każdy może go postrzegać i doświadczać na swój własny sposób.

Jak sami widzicie na szczęśliwe życie składa się wiele sugestii. Bogusław Szedny nie narzuca nam co mamy robić, jak żyć, on tylko przedstawia nam własne sugestie, których doświadczył w życiu. Każda z tych sugestii jest poparta jego doświadczeniami. Dodatkowo mamy czas na refleksje oraz ćwiczenia do wykonania. Można również robić własne notatki.

XII Sugestii. Przewodnik do szczęśliwego życia to ciekawa pozycja, po przeczytaniu której (a nawet bym powiedziała, że w trakcie czytania) czytelnik wyciąga mnóstwo refleksji na temat własnego życia. Książka ta z całą pewnością odmieni życie niejednego z nas. Sprawi, iż staniemy się bardziej szczęśliwi. Zachęcam do przeczytania.


www.czytaninka.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-06-04 20:10:58
Dodała do serwisu książkę: XII Sugestii. Przewodnik do szcześliwego życia
 
2017-05-31 19:40:37
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Egzemplarz recenzencki, Posiadam
Cykl: Calendar Girl (tom 2)

Nasza bohaterka Mia ma 24 lata i jest buntowniczką. Przez rok ma zamiar być dziewczyną do towarzystwa i w ten sposób zarabiać, by móc spłacić dług zaciągnięty u ojca alkoholika, który obecnie leży w szpitalu w śpiączce. Postanawia również nie zakochać się w żadnym ze swoich klientów, tylko czy jej się to uda? Czy przebywanie przez miesiąc z kimś, kto z dnia na dzień staje nam się coraz bliższy... Nasza bohaterka Mia ma 24 lata i jest buntowniczką. Przez rok ma zamiar być dziewczyną do towarzystwa i w ten sposób zarabiać, by móc spłacić dług zaciągnięty u ojca alkoholika, który obecnie leży w szpitalu w śpiączce. Postanawia również nie zakochać się w żadnym ze swoich klientów, tylko czy jej się to uda? Czy przebywanie przez miesiąc z kimś, kto z dnia na dzień staje nam się coraz bliższy jest bezpieczne?

Autorka tym razem zabiera nas w trzy różne miejsca, w których bohaterka będzie miała całkiem różne role do odegrania. Z jednym będzie udawać dziewczynę, z kolejnym będzie modelką w kampanii strojów kąpielowych, a z trzecim zmierzy się z polityką.

Audrey Carlan ma lekki i plastyczny język, dzięki czemu czytanie jej książki było czystą przyjemnością. Przenosi czytelnika do świata, w którym zarówno nasza bohaterka odkrywa charaktery i zachowania różnych mężczyzn, ale poniekąd okrywa też samą siebie. Jak przystało na erotyk nie brak tutaj scen erotycznych i wulgaryzmów, które wcale nie umniejszają lekturze walorów.

Mia to bohaterka, która nie potrafi zaakceptować samej siebie. Każdy kolejny miesiąc sprawia, że dokonują się w niej zmiany na lepsze. To wyzwania, które za każdym razem uczą ją czegoś nowego, a przede wszystkim akceptowania siebie samej.

Bałam się, że skoro to kolejny erotyk to mogę się rozczarować, jednak tak się nie stało. Autorka umiejętnie dawkuje nam emocje, jest subtelność i dystans, ale pojawia się również dzikość, która umiejętnie równoważy zachowania bohaterów i nasze spostrzeżenia co do tej lektury. Cały czas coś się dzieje, więc odbiorca nie ma czasu na nudę. Z zapartym tchem śledzi losy bohaterki i jej poczynania, zastanawiając się co z tego wszystkiego wyniknie.

Czy co miesiąc można być dziewczyną do towarzystwa dla innego mężczyzny? Czy gdyby Mia miała inny wybór szybkiego i dobrego zarobku zrezygnowałaby z tego sposobu zarabiania? Dziewczyny takie jak ona, często postrzegane są jako dziwki, którymi nie zawsze jednak są. Ale jak człowiek usłyszy - dziewczyna do towarzystwa - to od razu zapalają mu się w głowie "lampki kontrolne".

Dziewczyna na miesiąc. Kwiecień - Maj - Czerwiec to lektura, która sprawi, iż czytelnik miło spędzi czas. Która kobieta nie chciałaby mieć co miesiąc innego faceta? Będzie zmysłowo, subtelnie, ale również i dziko. Zachęcam do przeczytania, zwłaszcza zwolenników przyjemnej literatury kobiecej.


www.czytaninka.blogspot.com

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
534 251 2122
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (43)

Ulubieni autorzy (1)
  • K.N. Haner
    K.N. Haner
    72 fanów
    9 książek
    1066 czytelników
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (17)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd