Grazia_czytaninka_ 
czytaninka.blogspot.com
Jestem książkoholiczką oraz miłośniczką koni i całej reszty zwierząt.
29 lat, kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 14 książek i 21 cytatów, ostatnio widziana 5 dni temu
Teraz czytam
  • List z przeszłości
    List z przeszłości
    Autor:
    W tragicznym wypadku ginie matka Lexy. Kilka dni później umiera ukochana niania matki z dzieciństwa – Ursula. Ku swojemu zdziwieniu, dziewczyna staje się jedyną spadkobierczynią starszej pani. W poszu...
    czytelników: 232 | opinie: 33 | ocena: 6,19 (63 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-06-16 20:24:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Ulubione

Rodzina, słowo które powinno jednoczyć, zbliżać do siebie. A jednak, nie zawsze tak bywa. Kiedy w grę wchodzi przejęcie spadku z pokolenia na pokolenie, rodzina zaczyna się poróżniać. Dla każdego z nich inaczej jest to odbierane. W większości przypadków główną rolę odgrywają pieniądze i korzyści dla samego siebie. A gdzie w tym wszystkim sentyment i poszanowanie do tradycji, która z każdym... Rodzina, słowo które powinno jednoczyć, zbliżać do siebie. A jednak, nie zawsze tak bywa. Kiedy w grę wchodzi przejęcie spadku z pokolenia na pokolenie, rodzina zaczyna się poróżniać. Dla każdego z nich inaczej jest to odbierane. W większości przypadków główną rolę odgrywają pieniądze i korzyści dla samego siebie. A gdzie w tym wszystkim sentyment i poszanowanie do tradycji, która z każdym pokoleniem nie zanikała? Czy członkowie rodziny dla zdobycia pieniędzy są w stanie zrobić wszystko?

Wykreowane przez autorkę postacie są niezwykle rzeczywiste. Bez problemu możemy się z niektórymi z nich utożsamić, gdyż posiadają wiele wspólnych cech z naszymi. Jedni są twardzi i nieugięci, innym serce pęka na samą myśl postępowania niektórych ludzi. Bohaterowie nie są przerysowani, ubarwieni, wręcz przeciwnie – to ludzie tacy jak my.

Czytając ową powieść z każdą kolejną stroną zdawałam sobie sprawę, jak wiele rzeczy w życiu nie zauważamy. Starsi ludzie czasem myślą, że skoro mają już swoje lata, to stają się bezużyteczni, że nic im już nie wolno i że powinni oczekiwać już tylko odejścia na inny świat. Ale to nie prawda. Człowiek niezależnie od tego ile ma lat, ma prawo do korzystania w pełni z życia. Każdy z nas powinien żyć w 100%, nie odwracać się za siebie i nie martwić się tym co przyniesie jutro. Liczy się dzisiaj. Nie warto też wpajać starszym członkom rodziny, że do niczego się już nie nadają, że muszą siedzieć w jednym miejscu. Każdy człowiek ma prawo decydować o sobie samym (oczywiście, jeśli jest pełnoletni) i spełniać swoje marzenia.

W powieści mamy starszą kobietę, która myśli już tylko o tym, by móc odejść z tego świata. Pewnego dnia jednak następuje w niej niemała przemiana, a jej myśli wędrują się w całkiem innym kierunku. Zaczyna dostrzegać to, czego wcześniej nie widziała gołym okiem. Myśli sobie: dlaczego nie miałabym żyć pełną parą? Dlaczego mam sobie wszystko odmawiać? Po czym zaczyna korzystać z życia ile się da. W końcu nie patrzy na to, czy komuś podoba się to co robi, czy też nie. Po prostu brnie do przodu, omijając wszelkie przeszkody. Pytanie zatem, czy taka odmiana następuje tylko w niej jednej, czy w pozostałych członkach rodziny również? O tym musicie przekonać się już sami.

"Dziesięć lat różnicy między nami, myślała Halina, kładąc głowę na miękką poduszkę. Zaledwie dekada, a tak, jakby to przynajmniej przepaść była. Ona stoi i zagarnia życie całymi rękoma, nie ogląda się za siebie, tylko prze do przodu, a ja… Halina zamknęła oczy. Ja próbuję sobie już wyobrazić drzwi do przejścia na tamtą stronę. Dla niej to pełnia życia. Dla mnie kres."

Jedna z kolejnych bohaterek, Marta, ma niskie poczucie własnej wartości. Wciąż zastanawia się dlaczego nic jej w życiu nie wychodzi. Na co dzień „zakłada” jednak maskę normalności, nie ukazując innym tego co są gryzie od środka. I chociaż to postać, która ma wiele dylematów, to poczułam do niej niezwykłą sympatię. Jej życiem ciągle ktoś próbuje kierować, a to staje się dla niej uciążliwe.

"Cały czas ktoś mi mówi, gdzie się kierować. Wybiera za mnie pracę, decyduje, w czym będę się lepiej czuła. Efekt jest opłakany. Dochodziła powoli do wniosku, że staje się człowiekiem bez kręgosłupa. Takim, za którego wszyscy podejmują decyzje, takim, który bezwolnie daje sobą sterować, w przekonaniu, że inni wiedzą lepiej."

Powiem wam, że ta powieść zawiera wiele wspaniałych cytatów z przekazem. Nie sposób przejść obok niej obojętnie. Po jej przeczytaniu nasuwa się wiele refleksji i następuje zaduma nad własnym życiem.

"Nic się nie kończy" to piękna opowieść o życiu każdego człowieka. O tym, że niezależnie od wieku w jakim akurat się znajdujemy, nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. Dla chcącego nic trudnego. Gorąco zachęcam do przeczytania, warto!


czytaninka.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-06-09 20:25:30
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Egzemplarz recenzencki, Posiadam

To moje pierwsze spotkanie z autorką, ale zdecydowanie nie ostatnie. Spodobał mi się styl, dobrze się czytało i zrobiło się żal, że to już ostatnia strona.

Anna jest właścicielką stadniny koni. To kobieta, która czasem sama nie wie, czego chce. Najpierw zrobi jedno, a później myśli, że mogła postąpić inaczej. Stara się ułożyć sobie życie. Momentami te jej zachwiania mocno mnie denerwowały,...
To moje pierwsze spotkanie z autorką, ale zdecydowanie nie ostatnie. Spodobał mi się styl, dobrze się czytało i zrobiło się żal, że to już ostatnia strona.

Anna jest właścicielką stadniny koni. To kobieta, która czasem sama nie wie, czego chce. Najpierw zrobi jedno, a później myśli, że mogła postąpić inaczej. Stara się ułożyć sobie życie. Momentami te jej zachwiania mocno mnie denerwowały, ale poza tym to sympatyczna osoba.


Aśka to przyjaciółka Anny, która całkowicie się od niej różni. Nie waha się, tylko działa spontanicznie. Otrzymuje w spadku dom po cioci, a wraz z nim wiele tajemnic. Czy uda się jej je rozwikłać?

To co mi od razu się spodobało to miłość Anny do koni. Sama jestem wielką ich miłośniczką, więc jeśli występują w danej lekturze, tym chętniej sięgam po książkę. Oczywiście nie są one głównym tematem powieści, więc się nie martwcie.

Muszę przyznać, że zaczęłam czytać i przepadłam. Autorka tak pięknie pisze i opowiada historie swoich bohaterów, że trudno się z nimi rozstać. Pojawia się wątek wojenny o którym z zaciekawieniem czytałam. Zawsze interesowały mnie losy osób, które w niej uczestniczyły. Z całą pewnością nie było to nic przyjemnego. Z wojną zazwyczaj kojarzą się traumatyczne przeżycia. Niestety, ludzki los potrafi być nieźle zagmatwany, a my nigdy nie wiemy czego mamy się spodziewać.

"Rozmawiały, poznawały się, wspierały, były młode, czasami nawet się śmiały, pomimo tego całego okropieństwa i wojny, razem umiały dostrzec w świecie coś dobrego."

Książka niezwykle życiowa, opowiadająca o życiu bohaterów, o miłości i po prostu o ludzkich losach. Wspólnie z bohaterami podążamy za ich życiem, staramy się ich zrozumieć, czasem pomóc rozwiązać zagadki. Wyobraźcie sobie, że dostajecie w spadku dom, z którym wiążą się niezwykłe tajemnice. Czy nie chcielibyście móc je poznać? Jakie historie kryją się za naszymi przodkami? Co takiego działo się w ich życiu i dlaczego ich los potoczył się tak, a nie inaczej? Ja osobiście jestem ciekawa losów moich przodków i chętnie słucham opowieści o nich.

Nie mogło zabraknąć również miłości. Czasem jest ktoś obok nas, kto stara się zrobić wszystko, byśmy zauważyli jego uczucia, ale my tego nie zauważamy. Musimy kilka razy się sparzyć, by w końcu zrozumieć własne postępowanie. Przed miłością nie należy uciekać, trzeba stawić jej czoła i wyjść naprzeciw.

"Przez wiele lat przywykła do samotności, do odpowiedzialności wyłącznie za siebie, nauczyła się radzić sobie sama, ufać wyłącznie własnym decyzjom. Nie dopuszczała myśli, że taki sposób nie jest jedynym i najlepszym na świecie, że życie można dzielić na dwoje."

Bohaterowie zostali dobrze wykreowani, każdy z nich ma jakąś swoją słabostkę i wyróżniającą się cechę. Dzięki wojennym opowiastkom mamy możliwość spojrzenia na ich dawne życie i zmagania związane z wojną. Pomysł na fabułę ciekawy. Autorka posługuje się przystępnym językiem, który jest przyjemny w odbiorze.

"Może kiedyś innym razem…" to historia zwykłych ludzi i ich losów. Wzloty, upadki, drobne potyczki i miłość, to wszystko tutaj znajdziemy. Obok tej historii nie można przejść obojętnie. Gorąco polecam.


czytaninka.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-05-31 22:40:38
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Po książki Augusty Docher zawsze chętnie sięgam ze względu na to, że wcześniejsze przeczytane jej powieści zazwyczaj wywierały na mnie pozytywne wrażenia. Czy zatem najnowsza książka również wywołała takie same wrażenia?

Milena zakochuje się w dużo starszym od niej mężczyźnie. Wydaje jej się, że w końcu poczuła czym tak naprawdę jest miłość i na czym polega. Kiedy wydawać by się mogło, że...
Po książki Augusty Docher zawsze chętnie sięgam ze względu na to, że wcześniejsze przeczytane jej powieści zazwyczaj wywierały na mnie pozytywne wrażenia. Czy zatem najnowsza książka również wywołała takie same wrażenia?

Milena zakochuje się w dużo starszym od niej mężczyźnie. Wydaje jej się, że w końcu poczuła czym tak naprawdę jest miłość i na czym polega. Kiedy wydawać by się mogło, że wszystko zaczyna świetnie się układać, los płata jej figla.

Paula to dziewczyna po przejściach, która ciężko pracując pragnie pozbyć się bólu i cierpienia jakie nosi w swoim sercu. Nie chce już nikomu ufać, bo kiedyś zawiodła się na bliskiej jej osobie. Ale na jej drodze pojawia się chłopak, który sprawi, że od nowa będzie chciała komuś ufać.

Co zatem łączy te dwie dziewczyny? Tego zdradzić Wam nie mogę, dlatego koniecznie przeczytajcie sami.

Żyjemy na tym świecie, jesteśmy szczęśliwi (albo przynajmniej takie odnosimy wrażenie), wydaje się, że wszystko układa się po naszej myśli, a tu nagle jedna wiadomość odmienia całe nasze życie. Kłamstwo, tajemnice, które w końcu wychodzą na światło dzienne rujnują całe nasze dotychczasowe życie. Czy zatem warto kłamać? Czy warto oszukiwać bliskie nam osoby? Zawsze twierdziłam i twierdzę nadal, że najlepsza jest prawda nawet ta najgorsza. Kłamstwo ma krótkie nogi i nigdy nie prowadzi do niczego dobrego. Czasem myślimy, że jeśli nie wyjawimy komuś skrywanego sekretu uchronimy go przed złem, oszczędzimy cierpienia. Ale czy w takich momentach bierzemy pod uwagę fakt, że prawda prędzej czy później wyjdzie na jaw, a Ci, których dotyczy będą musieli przyjąć na swoje barki jej konsekwencje?

"Nie chcę słyszeć własnych myśli, chcę zapomnieć o obawach i lękach, istnieć tylko w tej magicznej chwili. Chcę osiągnąć spełnienie, znów być na szczycie fali i spaść w otchłań rozkoszy, i żeby on spadł razem ze mną. To musi się udać, właśnie teraz, za pierwszym razem, już za chwilę, a te nieznane mi słowa i zwroty, coś, czego nie wiem i co mogę sobie wyobrazić, pomogą mi w tym na pewno."

Życie pisze różne scenariusze, ale nigdy nie takie jakbyśmy chcieli my. Dlatego należy żyć tu i teraz, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie. Życie zgodne z własnym sumieniem to chyba najlepsze co mogę Wam zaproponować.

Postacie wykreowane przez autorkę różnią się pod tym względem, iż Milenę mamy okazję poznać od podszewki, a o Pauli nie wiemy praktycznie nic. Jej postać owiana jest tajemniczością, autorka nie uchyla nam wcześniej na jej temat nic.

Lubię styl autorki, gdyż jej książki dobrze się czyta. Co do poruszonych problemów, ostatnio przeczytałam o podobnych w innych książkach, więc nie były dla mnie wielkim zaskoczeniem. Wręcz bym powiedziała, że książka poniekąd była dla mnie przewidywalna, gdyż udało mi się odgadnąć kilka wątków zanim zdążyłam je przeczytać. Czegoś mi w tej książce zabrakło, choć sama nie wiem do końca czego. Pojawiały się emocje, było szybsze bicie serca, a jednak poniekąd czułam jakąś pustkę.

"Jeśli miałam jakieś wątpliwości, co do niego czuję, pozbyłam się ich zupełnie. Gdy człowiek zdaje sobie sprawę, że może kogoś bezpowrotnie stracić, jest mu łatwiej wszystko zrozumieć."

"Cała ja" to opowieść o mierzeniu się z tajemnicami z przeszłości i ich konsekwencjami. To opowieść o dorastaniu, miłości i próbie odnalezienia siebie samej. Bohaterowie będą musieli zmierzyć się z kłamstwami, które niekoniecznie im sprzyjały. Czyta się szybko i przyjemnie, zatem zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję.


czytaninka.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-05-29 22:29:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Egzemplarz recenzencki, Posiadam

Po raz trzeci miałam okazję śledzić perypetie życiowe Alicji. Przy dwóch poprzednich częściach bawiłam się przednio, więc i tym razem nie mogło być inaczej. Uśmiech nie schodził mi z twarzy przez większość lektury.

Alicja ma już za sobą trzy nieudane związki. Powoli zaczyna się zastanawiać, czemu zawsze musi trafić na nieodpowiednich mężczyzn? Stara się więc od nich jak najbardziej izolować....
Po raz trzeci miałam okazję śledzić perypetie życiowe Alicji. Przy dwóch poprzednich częściach bawiłam się przednio, więc i tym razem nie mogło być inaczej. Uśmiech nie schodził mi z twarzy przez większość lektury.

Alicja ma już za sobą trzy nieudane związki. Powoli zaczyna się zastanawiać, czemu zawsze musi trafić na nieodpowiednich mężczyzn? Stara się więc od nich jak najbardziej izolować. Ale jej przyjaciółki bez jej wiedzy zgłaszają ją do reality show. Niechętnie, ale w końcu zgadza się wziąć w nim udział na odczepnego. I od tej pory każdy kolejny dzień jest pełen niespodzianek.

Iwona Czarkowska po raz kolejny udowadnia, iż jest świetną autorką poczytnych komedii. Jej książki są idealne na gorsze dni, gdyż na jakiś czas pozwalają zapomnieć o smutkach i wprawiają nas w dobry nastrój. Pisarka dba, aby fabuła nie była nudna, ale żeby ciągle coś się działo. Czytelnik czytając powieść niejednokrotnie pęka ze śmiechu.

"To była cała ona. Wypadła z okna na drugim piętrze w zamku i nic jej się nie stało. Skoczyła z parapetu metr nad ziemią i złamała sobie nogę z przemieszczeniem."

Alicja w tej części zaczyna się zastanawiać, co jest z nią nie tak, że nigdy nie układa jej się w związku i że zawsze musi trafić na jakiś dziwnych mężczyzn. Czy są na świecie jeszcze jacyś normalni? Czy los się w końcu do niej uśmiechnie i będzie mogła wieść spokojne życie u boku kochającej osoby?

Chcielibyście wziąć udział w jakimś reality show, w którym moglibyście zdobyć drugą połówkę? Powiem Wam, że to z całą pewnością mogłaby być dobra zabawa. Nasza bohaterka niejednokrotnie miała ochotę zwiać i wywinąć się z niego, jednak zawsze coś stawało jej na przeszkodzie. Jeśli jesteście ciekawi co takiego to było, koniecznie przeczytajcie książkę.

"Poczuła, jak lodowacieją jej stopy i dłonie. Zawsze tak miała, gdy się zdenerwowała. Jakby nie miała dostatecznie przechlapane w życiu, to dodała sobie jeszcze to! One Night Stand!"

Iwona Czarkowska posługuje się niezwykle lekkim i wesołym językiem. Książki czyta się przyjemnie. Bohaterowie to zakręceni ludzie, którzy co rusz wpadają w jakieś kłopoty, sprawiając nam przy tym wiele zabawy. Akcja toczy się szybko, a my z zapartym tchem śledzimy wesołe poczynania bohaterów.

"Bosonoga bogini" to doskonałe zwieńczenie losów Alicji Kalickiej, bohaterki, która niejednokrotnie polepszy nam humor. Nie jest to wymagająca lektura, jednak stanowi świetny element odskoczni od życia codziennego. Jeśli lubicie komedie nie pozwalające przestać się uśmiechać, koniecznie sięgnijcie. Polecam.


czytaninka.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-05-20 23:05:18
Cykl: Spacer Aleją Róż (tom 5)

Przede wszystkim muszę zacząć od tego, że to już ostatni tom cudownej pięciotomowej Sagi Spacer Aleją Róż przez który bardzo chętnie spacerowałam. Ciężko rozstać mi się z rodziną Szymczaków i Pawłowskich, z którymi zżyłam się już w pierwszym tomie. Edyta Świętek pisząc tę sagę wykonała kawał świetnej pracy i ja chylę Ci Edytko czoła za to, czego dokonałaś. To była czysta przyjemność móc... Przede wszystkim muszę zacząć od tego, że to już ostatni tom cudownej pięciotomowej Sagi Spacer Aleją Róż przez który bardzo chętnie spacerowałam. Ciężko rozstać mi się z rodziną Szymczaków i Pawłowskich, z którymi zżyłam się już w pierwszym tomie. Edyta Świętek pisząc tę sagę wykonała kawał świetnej pracy i ja chylę Ci Edytko czoła za to, czego dokonałaś. To była czysta przyjemność móc spędzić czas z bohaterami powieści, a jeszcze większy zaszczyt móc patronować całej sadze.

Osobiście nie przyszło mi żyć w czasach, w których autorka osadziła fabułę, jednak bez trudu mogłam sobie wyobrazić rzeczywisty obraz zmagań rodzin, które walczyły o przywileje, a których walki w większości przynosiły wiele smutku i cierpienia. Muszę przyznać, że ostatni tom okazał się dla mnie chyba najbardziej emocjonalny ze względu na to, iż Edytka nie unikała przykrych zdarzeń, a wręcz nas nimi tu poniekąd zasypała. Wielu bohaterów odchodzi z różnych przyczyn, oczywiście nie zdradzę o kogo chodzi, o tym przekonacie się sami czytając powieść.

Nadchodzi stan wojenny i zarówno Szymczakowie jaki i Pawłowscy zmagają się ze służbą, która nie ułatwia im życia. Niektóre z szemranych spraw wychodzą na jaw, w najbardziej drastycznych sytuacjach. Ludzie pragnęli tylko wolności, ale ciągłe zakazy bądź nakazy, motywowały ich do ciągłej walki z obecnym systemem. Walka ta była nierówna, gdyż w większości przypadków byli na przegranej stronie. Powoli pokolenie naszych rodzin się zmniejsza. Jedni odchodzą, ale taka jest kolej rzeczy. Nic nie trwa wiecznie.

"-Ano. Jakby mało było człowiekowi zwyczajnych życiowych problemów, to jeszcze Jaruzelski zafundował nam stan wojenny... A miało być tak pięknie! - Mąż nie potrafił znaleźć dla niej słów pociechy. Tak właściwie sam nie wiedział, co przyniosą najbliższe godziny."

Odnawiają się dawne miłości, które niekoniecznie mają szczęśliwe zakończenie. Zawsze coś im staje na przekór szczęściu, i wspólne życie nie jest im pisane. Nowohucianie walczą o pozbycie się pomnika Lenina, lecz władza nie chce na to pozwolić. Dopuszczają się wandalizmów, lecz i te zostają skutecznie stłumione.

Nie dla wszystkich bohaterów zostało przewidziane szczęśliwe zakończenie. Edyta zręcznie wplata wiele historii, nie pozwalając czytelnikowi na nudę i monotonię. Tutaj ciągle coś się dzieje, na przed naszymi oczami pojawia się realny obraz tych wydarzeń. Widać jak wiele serca autorka włożyła w napisanie całej sagi. Niebanalny język, ciekawy styl, pięknie opisana Nowa Huta oraz doskonała kreacja wszystkich bohaterów tworzą doskonałą gratkę dla każdego czytelnika. Obok tej powieści nie da się przejść obojętnie.

"Bo z pamięcią jest jak z falami na rozkołysanym sztormem Bałtyku: czasami coś oddala się, pozostawiając za sobą opustoszałe miejsce. Myśli jak woda - cofają się daleko, hen po horyzont. A potem wracają z nieprawdopodobną prędkością. Uderzają o klif, podmywając go, zagarniając chciwie fragment lądu."

Odnoszę wrażenie, że dla autorki nie ma niemożliwej sceny do napisania. Jeśli ma być dreszczyk, tak właśnie jest, a jeśli ma być zmysłowość to i to nie stanowi dla niej kłopotu.

"Powiew ciepłego wiatru" to doskonałe zwieńczenie historii rodziny Szymczaków i Pawłowskich. Po raz ostatni wybieramy się na spacer Aleją Róż, by móc dowiedzieć się jak potoczą się losy bohaterów i co takiego przygotowała dla nich autorka. A zakończenie? Poniekąd daje nadzieję na to, że jeszcze o jakiś bohaterach z tej Sagi usłyszymy w innej książce. Gorąco polecam!


czytaninka.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-05-13 15:29:06
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Ulubione, Z autografem

Bardzo lubię sięgać po debiuty literackie i odkrywać nowe perełki wśród pisarek i pisarzy. Muszę przyznać, że gdybym nie wiedziała, że owa pozycja jest debiutem, wcale bym tego może od razu nie odkryła. Ten oto tutaj debiut, który Wam prezentuję ma w sobie coś magicznego, ciężko mi to nazwać, ale ta książka ma w sobie jakąś tajemniczą moc i daje nadzieję na lepsze jutro. I jeszcze ta piękna... Bardzo lubię sięgać po debiuty literackie i odkrywać nowe perełki wśród pisarek i pisarzy. Muszę przyznać, że gdybym nie wiedziała, że owa pozycja jest debiutem, wcale bym tego może od razu nie odkryła. Ten oto tutaj debiut, który Wam prezentuję ma w sobie coś magicznego, ciężko mi to nazwać, ale ta książka ma w sobie jakąś tajemniczą moc i daje nadzieję na lepsze jutro. I jeszcze ta piękna okładka, która po prostu mnie zauroczyła.

Alicja to młoda kobieta, która studiuje bibliotekoznawstwo. Ma aroganckiego narzeczonego, którego nikt nie lubi. Pewnej nocy wpraszają się do niej znajomi jej chłopaka, wśród których poznaje Janka. Zaczyna się rodzić między nimi uczucie, które choć jeszcze się nie rozwinie, a już będzie musiało się zakończyć. Los rozdzieli ich na dwadzieścia lat, a później znowu się spotkają. Jednak czasem niewypowiedziane słowa, lecz podsłuchane mogą obrócić bieg dalszych wydarzeń. Co się stanie, kiedy ludzie nie będą mogli wprost zapytać o to, co mają na końcu języka? Czy tych dwoje ludzi będzie miało szansę na odnowienie rodzącego się między nimi wiele lat temu uczucia?

Zaczęłam czytać tę powieść i przepadłam już od pierwszych stron. Język autorki jest lekki i przyjemny, czyta się bez problemów, a wręcz nie ma się ochoty odłożyć książki. Bohaterowie przedstawieni przez autorkę zostali dobrze wykreowani, są tacy jak my - mają lepsze i gorsze dni, przez co bez problemu mogłam się z nimi utożsamić. Alicja stała mi się niezwykle bliską bohaterką, której losy śledziłam z zapartym tchem. Niejednokrotnie mogłam poczuć z nią bliską więź, zrozumieć dlaczego w danym momencie zachowuje się tak a nie inaczej. Nasza bohaterka to kobieta, która pragnęła wielkiego i prawdziwego uczucia, jednak za sprawą zastraszania przez swojego narzeczonego, nie dopuściła do siebie wielkiej miłości, bojąc się o jego bezpieczeństwo.

"Została sama. W jej uszach nadal dźwięczały słowa "więcej mnie nie zobaczysz". Patrzyła na szybko oddalającą się, wyprostowaną, barczystą sylwetkę. Czuła, że widzi go po raz ostatni, i modliła się, żeby tak nie było."

Autorka przedstawia nam świat miłości, nie zawsze pięknej i idealnej, ale nad wyraz rzeczywistej. W swoim życiu trafiamy na różnych partnerów. Zdarza się, że potrafią oni nas omamić, sprawić, że nie widzimy tych złych rzeczy, które nam wyrządzają. Taki był Leszek, który owinął sobie Alicję wokół palca i nią manipulował. A kiedy ona znalazła w sobie siłę, by w końcu zakończyć ten chory związek, on znów ją zmanipulował tym razem szantażem. Leszek to typowy samiec alfa, który widział tylko czubek własnego nosa. Alicję traktował jak swoją własność, był o nią niezwykle zaborczy i zazdrosny, a do tego wykorzystywał jej majętność. Niestety, uczymy się całe życie na własnych błędach i nie zawsze dostrzegamy to co powinniśmy.

Gdyby nasi bohaterowie potrafili otwarcie mówić o tym co czują, może ich los potoczyłby się inaczej. A tak, każdy poszedł w swoją stronę, tak naprawdę niosąc w sercu ogromny ból z powodu rozstania. Bywają momenty w naszym życiu, iż wybieramy kłamstwo niż prawdę, by uchronić bliską nam osobę. Ale prawdziwa miłość jest w stanie przetrwać wszystko.

Wiecie czego nauczyła mnie ta powieść? Tego, że nie wolno odpowiadać sobie samemu na zadane w myślach pytanie, nie uzyskawszy odpowiedzi od osoby, której te pytanie chcielibyśmy zadać. To co widzimy, nie zawsze oznacza to jak my to interpretujemy. Widzimy niekorzystny (naszym zdaniem) obraz dla nas i od razu rezygnujemy z dalszej walki o własne szczęście. Nasi bohaterowie niejednokrotnie przekonali się, że takie sytuacje mają miejsce, a oni sami przez to wiele stracili. Dlatego nie oceniajmy, tylko rozmawiajmy. Szczera rozmowa doprowadzi nad do prawdy, może czasem i bolesnej, jednak prawdziwej. A może, akurat los się do nas uśmiechnie?

Powieść Anny Płowiec opowiada o różnych obliczach uczuć oraz dokonywanych przez nas samych wyborach. Tak jak już wspominałam, ta historia ma w sobie coś, co daje nadzieję na lepsze jutro. Nie brak tutaj uczuć i emocji, wspólnie z bohaterką przeżywamy jej wzloty i upadki. Życie nie zawsze pisze taki scenariusz jakbyśmy chcieli, ale nie ma rzeczy niemożliwych do osiągnięcia.

Z wielką niecierpliwością oczekuję kolejnych książek autorki.

"W cieniu magnolii" to piękna i poruszająca historia od której nie można się oderwać. Ukazuje nam jak wielka może być siła miłości, do czego zdolni są posunąć się ludzie oraz że dokonywane przez nas wybory, nie zawsze są nieomylne. Ta książka zmusi was do refleksji i da nadzieję na lepsze jutro. Zachęcam do przeczytania, bo warto!


czytaninka.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-05-13 15:01:01
Dodała cytat z książki: W cieniu magnolii
Została sama. W jej uszach nadal dźwięczały słowa "więcej mnie nie zobaczysz". Patrzyła na szybko oddalającą się, wyprostowaną, barczystą sylwetkę. Czuła, że widzi go po raz ostatni, i modliła się, żeby tak nie było.
 
2018-05-13 15:00:01
Została fanką autorki: Anna Płowiec
 
2018-05-10 22:17:02
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Egzemplarz recenzencki, Posiadam
Cykl: Wszystkie pory uczuć (tom 3)

Z każdą kolejną książką Magdaleny Majcher jestem coraz bardziej zaskoczona, oczywiście pozytywnie. Autorka nie boi się poruszać w swoich powieściach trudnych tematów, a udowadnia nam to w owej powieści opisując w niej problem FAS, czyli alkoholowy zespół płodowy. Wiecie co to za choroba i jakie są jej przyczyny? Podejrzewam, że nie każdy z Was wie (sama niewiele o tej chorobie wiedziałam), ale... Z każdą kolejną książką Magdaleny Majcher jestem coraz bardziej zaskoczona, oczywiście pozytywnie. Autorka nie boi się poruszać w swoich powieściach trudnych tematów, a udowadnia nam to w owej powieści opisując w niej problem FAS, czyli alkoholowy zespół płodowy. Wiecie co to za choroba i jakie są jej przyczyny? Podejrzewam, że nie każdy z Was wie (sama niewiele o tej chorobie wiedziałam), ale dzięki tej powieści będziecie mogli się dowiedzieć wielu ważnych aspektów dotyczących jej.

Zastanawialiście się ile kobiet na świecie pragnie mieć dzieci, a rzeczywistość staje się dla nich okrutna i uświadamia ich, że nigdy nie urodzą własnego? Ciągłe starania, kolejny zawód kiedy przychodzi miesiączka, skrywane w sobie emocje. Niestety tak to często wygląda. Kobiety czują się wtedy niepełne, czegoś im brak. Wiadomo, że są różne wyjścia z tej sytuacji, a jednym z nich jest m.in. adopcja. Jeśli nie można mieć własnego dziecka, to dlaczego by nie przygarnąć pod swój dach, takiego które tego potrzebuje? Dlaczego by nie dać ciepła i miłości potrzebującemu dziecku? Oczywiście to musi być świadoma decyzja zarówno partnera jak i partnerki. To decyzja na całe życie, a nie na chwilę.

"Kiedyś wydawało jej się, że adopcja jest końcem problemów, zarówno rodziców, jak i dziecka. Para radzi sobie z bezdzietnością, adoptując, a opuszczony maluch odnajduje spokój i bezpieczeństwo w ich domu. Od tej pory wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Ale to tak nie działało. Miłość nie przyszła natychmiast, a w ich życiu zapanował ogromny chaos. [...] Adopcja nie odmieniła życia w magiczny sposób. Była dopiero początkiem długiego procesu oswajania dziecka, który polegał tylko na byciu, bez narzucania się."

Wśród takich adopcyjnych dzieci są również i takie, które mają zaburzenia i chorują. Nie ma co ukrywać, iż takim ciężej o adopcję, gdyż ludzie boją się wziąć na swoje barki kolejne zmartwienia. Magdalena Majcher w swojej powieści uświadamia nas czym tak naprawdę jest FAS i z czym to się wiąże. Dlaczego tak ważne jest, aby kobieta w ciąży nie spożywała alkoholu? Nawet w znikomych ilościach? Ponieważ to szkodzi nienarodzonemu jeszcze dziecku. Kobiety pijące w ciąży nie są świadome jak wielką krzywdę wyrządzają swojemu maleństwu i na jak wielką tragedię mogą je skazać.

Ewelina to kobieta, która nie może mieć własnego dziecka. Cierpi z tego powodu, choć stara się tego nie ukazywać. Właśnie z tego powodu jej pierwszy mąż się z nią rozwiódł, przez co stroni od mężczyzn. Ale kiedy poznaje przypadkowo Adriana coś się w niej zmienia, pojawiają się emocje, a może i motylki w brzuszku. Nasza bohaterka to osoba konsekwentna w swoich dążeniach, choć jak każdy człowiek miewa chwile słabości.

"Nie pozwól jednak, żeby strach sparaliżował cię na tyle, że nawet nie spróbujesz zawalczyć o swoje szczęście. Odważny człowiek to nie ten, który się nie boi, ale ten, który potrafi pokonać swój strach."

Adrian to mężczyzna, którego można by szukać ze świeczką w dłoni. Jest wesoły, otwarty i niezwykle opiekuńczy. Zabiega o Ewelinę, aż w końcu udaje mu się ją zdobyć. Ma niezliczone pokłady miłości i ogromnej cierpliwości w sobie, co udowodni nie raz.

Bardzo lubię książki, które dają do myślenia, zmuszają do wyciągnięcia refleksji z przeczytanego tekstu. A ta bez wątpienia taka właśnie jest. Poruszany jest tutaj ważny problem alkoholowego zespołu płodowego, skąd się bierze, jakie są jego konsekwencje i z czym to się wiąże. Mamy postać 9 letniego Piotrka, który cierpi właśnie na tę chorobę. Jego kreacja jest doskonała. Autorka w pełni oddała jego emocje, a my mamy wgląd w jego psychikę i bez problemu możemy zrozumieć dlaczego zachowuje się tak jak się zachowuje. Oprócz tego Majcher porusza w swojej książce proces adopcyjny, więc poniekąd przybliża nam jak to wszystko wygląda. No i nie zabraknie również miłości, która każdego dnia tylko się umacnia coraz bardziej w swoim uczuciu.

Bardzo lubię styl autorki, gdyż jej powieści się nie czyta, je się chłonie. Tutaj tak właśnie było. Z zapartym tchem śledziłam losy Eweliny i Adriana, a także bezbronnego Piotrusia. Uświadomiłam sobie ile trzeba mieć w sobie i siły, zaparcia i determinacji, aby wziąć pod swój dach chore dziecko i obdarzyć je bezwarunkową miłością. Ile to dziecko może stwarzać problemów, a przede wszystkim ile podziwu trzeba dla rodziców adopcyjnych za ich poświęcenie i cierpliwość. Każde dziecko zasługuje na szansę, to jak się zachowuje nie zawsze jest uwarunkowane ich osobą, ale problemami z jakimi się mierzy. Ludzie mogą dziwnie patrzeć, bo nie wiedzą jaka historia ciągnie się za takimi dziećmi. Potrafią wytykać palcami, kręcić głowami z niedowierzaniem, często w głowie nie mieści im się takie zachowanie. Najważniejsze to nie przejmować się takimi ludźmi, bo oni zawsze będą mówić swoje.

"Wszystkie pory uczuć. Wiosna" to niezwykła książka, w której nie tylko odkryjemy ogromne pragnienie posiadania dziecka, ale również cały proces adopcyjny, dziecko chore na FAS, oraz ogrom emocji towarzyszący bohaterom. Ta książka to ogromny ładunek emocjonalny nie tylko czytelnika, ale również i bohaterów, których poznajemy nie tylko w tracie opieki, ale także przed i po niej. Tę książkę trzeba przeczytać! Polecam!


czytaninka.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-05-05 22:11:03
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Egzemplarz recenzencki, Posiadam

Czy lubicie sięgać po tomiki poezji? A może raczej omijacie je szerokim łukiem? Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy. Dla mnie takie tomiki to nic innego jak przelanie własnych myśli na papier. Często w wierszach ukryta jest refleksja, która skłania nas do zastanowienia się nad własnym życiem.

Tomik, który dzisiaj Wam prezentuję nosi tytuł Świeca. Moim zdaniem idealnie do niego...
Czy lubicie sięgać po tomiki poezji? A może raczej omijacie je szerokim łukiem? Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy. Dla mnie takie tomiki to nic innego jak przelanie własnych myśli na papier. Często w wierszach ukryta jest refleksja, która skłania nas do zastanowienia się nad własnym życiem.

Tomik, który dzisiaj Wam prezentuję nosi tytuł Świeca. Moim zdaniem idealnie do niego pasuje. Dlaczego? Ponieważ, życie można porównać poniekąd do świecy - nasze życie płonie, ale w końcu kiedyś i ono wygasa. Zawarte wiersze są niezwykle życiowe, czasem emocje jakie mi towarzyszyły przy czytaniu były ogromne, wręcz namacalne. Autorka pisze o życiu, o młodości i starości, o codzienności, a także i o przemijaniu. W niektórych wierszach można było wyczuć ogromną tęsknotę za ludźmi, których już zabrakło na tym świecie. Jeden z wierszy nawiązuje do Wołynia, tematu, który mnie samej nie jest obcy. To, co wiele lat temu tam się działo, w wielu sercach wyryło się na pamięć i nie da się zetrzeć tych okrutnych, przepełnionych strachem, cierpieniem i bólem wspomnień. Słysząc opowieść o Wołyniu już zawsze w mojej głowie pojawiać się będzie mnóstwo wylanej krwi, śmierć niewinnych ludzi, a przede wszystkim dzieci.

"[…]
serca polskie cierpieniem rozdarłaś
zarąbałaś siekierą
zakłułaś widłami
małe dzieci powbijałaś
między sztachetami
[…]"

Żyjemy na tym świecie, często nie zastanawiając się nad dokonywanymi wyborami. Całe życie się uczymy, popełniamy błędy, ale czy potrafimy cieszyć się tym co jest nam dane? Czy zawsze wykorzystujemy w pełni każdą chwilę? Czy żyjemy w stu procentach? Czy stając, patrząc i widząc siebie w lustrze, możemy powiedzieć: jestem człowiekiem szczęśliwym?

Rodzimy się, żyjemy i umieramy. Taka jest kolej rzeczy. Młodość to piękny czas, taki beztroski, pozbawiony wszelkich kłopotów. Cieszą nas w nim najdrobniejsze rzeczy. A później przychodzi dorastanie, a wraz z nim zaduma. Stajemy się dojrzalsi, rozumiemy więcej spraw, zaczynamy dostrzegać te cenne momenty w życiu. Wynosimy wnioski z popełnianych błędów, wiemy jak kierować się w życiu. A na koniec przychodzi starość, która powoli kieruje nas na tamten świat.

Danuta Kordeczka w swoim tomiku zawarła wiele życiowych, niezwykle emocjonalnych wierszy. Otwarcie pisze o ludzkim przemijaniu, o codzienności z jaką się spotykamy, o nas samych, o czasie naszej młodości, o smutku, a także i o miłości. Nie brak tutaj wspomnień o tych, którzy już odeszli z tego świata. Niezwykle ujął mnie za serce wiesz Gdzie Tatuś Mój, w którym to małe dziecko, próbuje zrozumieć, gdzie jest jego tato, który umarł.

"Ci co przeminęli
śmiali się i kochali
stali się historią
choć żyli między nami
choć ich spotkaliśmy wśród dni
między kartkami słów
odeszli dnia pewnego
w niebyt kolejnych słów
[…]"

Autorka stara się nam uświadomić, iż moment śmierci dosięgnie każdego z nas. Wiele osób, które czują zbliżającą się czy też nadchodzącą śmierć potrafią się z nią pogodzić. Wśród wierszy w tym tomiku znajdziemy również taki ku pamięci górników z Kopalni Węgla Kamiennego Wesoła. Praca górnika to nic łatwego i przyjemnego. Wielu ludzi myśli sobie, że górnicy zarabiają nie wiadomo ile, a do tego się nie napracują. Prawda jednak jest z goła inna. Górnicy każdego dnia mogą stracić życie w najmniej spodziewanym momencie, opuścić nie z własnej woli swoje żony oraz dzieci. Każdego dnia, zjeżdżają pod ziemię, by zapracować na chleb dla swojej rodziny.

"Świeca" to tomik poezji, który na długo zapadnie w mojej pamięci. Zawarte w nim wiersze są bardzo rzeczywiste. Traktują o życiu i całym procesie z nim związanym. Młodość, dorastanie, a na końcu przemijanie, taka jest kolej człowieka i z tym się pogodzić trzeba. Zachęcam do przeczytania.

czytaninka.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-05-05 20:42:48
Dodała do serwisu książkę: Świeca
 
2018-05-03 20:08:03
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Muszę przyznać, że takiej książki mi trzeba było. Doskonała odskocznia, by się zrelaksować i pośmiać. Uśmiech mało kiedy schodził z mojej twarzy.

Zojka to niezwykła bohaterka, której nie sposób nie polubić. Choć wciąż wpada w jakieś kłopoty (jak widać one ją kochają), to jest osobą nad wyraz charakterną. Kiedy trzeba potrafi pokazać pazurki, niczego się nie boi, a jej myśli czasem wręcz...
Muszę przyznać, że takiej książki mi trzeba było. Doskonała odskocznia, by się zrelaksować i pośmiać. Uśmiech mało kiedy schodził z mojej twarzy.

Zojka to niezwykła bohaterka, której nie sposób nie polubić. Choć wciąż wpada w jakieś kłopoty (jak widać one ją kochają), to jest osobą nad wyraz charakterną. Kiedy trzeba potrafi pokazać pazurki, niczego się nie boi, a jej myśli czasem wręcz doprowadzają do śmiechu. Gdzie by się nie znalazła, tam zaraz pojawiają się jakieś kłopoty. Jest nawet podejrzaną o morderstwo.

Kolejna postać, którą bardzo polubiłam to babcia Łuczakowa. Oj, taką babcię to ja bym chciała mieć. Ma wiele wspólnych cech z Zojką, przez co nie jest zbytnio lubiana w rodzinie, gdzie większość ją postrzega jako wariatkę. To babcia, która przy każdej okazji wtrąci swoje dwa słowa, nawet gdy nie zostaje o to poproszona.

Redaktor Kornecki to mężczyzna, który nie może znieść Zojki i jej wścibiania nosa w nieswoje sprawy. Ale jak widać, jest na nią skazany. Zostaje nawet jej szefem. Czy zatem ich współpraca poprawi ich stosunki międzyludzkie?

Świetny pomysł na fabułę, w której nie brak nudy, gdyż ciągle coś się dzieje. Razem z Zojką odkrywamy jej kłopotliwe sytuacje i nie raz pękamy przy tym ze śmiechu. I choć autorka zrobiła z niej nieco nieporadną kobietę, wcale nie zniechęca to czytelnika do poznawania jej osoby, a wręcz przeciwnie - tym bardziej chcemy zagłębić się w jej osobie.

"- A czy to moja wina? - obruszyła się młoda kobieta. - Kłopoty mnie kochają i same pchają mi się pod nogi. Ani ich nie szukam, ani nie prowokuję losu. Dzisiaj na przykład chciałam tylko dostarczyć twoją kiełbaskę i kiszkę na wskazany adres. A co z tego wynikło? Jedna wielka kicha!"

Wypadki lubią chodzić po ludziach, a niniejsza pozycja jest tego świetnym dowodem. Czasem wyobrażamy sobie coś, co w rzeczywistości nie ma miejsca. Działamy instynktownie, a później wychodzą z tego zabawne sytuacje, czego świetnym przykładem jest Zojka.

Wyobrażacie sobie być osobą, do której wciąż się "przyczepiają" kłopoty? Osobą, która na prawie każdym kroku się ośmiesza? Jeśli nie, to być może po przeczytaniu owej pozycji będziecie mogli choć po części sobie to wyobrazić. Joanna Szarańska przedstawia nam lekką komedię połączoną z wątkiem kryminalnym. Nie zabraknie zatem zagadek i tajemnic, które będzie trzeba rozwikłać wspólnie z bohaterami. Kryminał we wesoło? Czemu nie, ja jestem na tak.

Z niecierpliwością czekam na kolejny tom, który z wielką przyjemnością przeczytam.

"Kłopoty mnie kochają" to lektura niewymagająca szczególnej uwagi. Sprawdzi się jako świetny umilacz czasu, a do tego wywoła u czytelnika salwy śmiechu. Jeśli zatem macie w chwili obecnej dość powieści, które skłaniają Was do refleksji, koniecznie sięgnijcie po książkę Joanny Szarańskiej. Gwarantuję, że będziecie nieźle się bawili.


czytaninka.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-05-01 19:56:14
Została fanką autora: Bruno Kadyna
 
2018-04-30 23:28:44
Dodała cytat z książki: Wpływ
Jeśli prędko tego nie zrobi, szlag trafi postanowienie, czuje to, siedzi na miejscu dziadka i pyka z drewnianej fajki. Jeśli skupi się na tych obrazach i wprawi je w ruch, zrobi to naprawdę.
 
2018-04-30 23:28:00
Dodała cytat z książki: Wpływ
Przez chwilę Adrian wyobraża sobie, że siedzi na strychu, a cały dom wygląda klimatycznie, mistycznie. Strych stanowi kolebkę, świątynię, gdzie przemawiają duchy. A on tkwi w jego centrum i pali zioło z długiej fajki.
 
Moja biblioteczka
674 381 4299
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (60)

Ulubieni autorzy (5)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (21)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd