Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Cztery pory roku

Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
Wydawnictwo: Albatros
7,51 (5927 ocen i 389 opinii) Zobacz oceny
10
385
9
1 039
8
1 478
7
1 903
6
721
5
302
4
58
3
36
2
2
1
3
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Different Seasons
data wydania
ISBN
978-83-7359-073-1
liczba stron
512
słowa kluczowe
opowiadania, zbrodnia, strach
język
polski
dodał
Marcin

Inne wydania

UWAGA: Tom opowiadań wcześniej był wydawany w Polsce pt. "Skazani na Shawshank". Oprócz Skazani na Shawshank w tomie znajdują się mini powieści Zdolny uczeń, Ciało i Metoda oddychania. SKAZANI NA SHAWSHANK Andy odsiaduje karę dożywotniego więzienia za podwójne morderstwo, którego nie popełnił. W Shawshank rządzą sadystyczni strażnicy, a dyrektor więzienia to hipokryta i oszust. Ale Andy jest...

UWAGA: Tom opowiadań wcześniej był wydawany w Polsce pt. "Skazani na Shawshank".

Oprócz Skazani na Shawshank w tomie znajdują się mini powieści Zdolny uczeń, Ciało i Metoda oddychania.

SKAZANI NA SHAWSHANK
Andy odsiaduje karę dożywotniego więzienia za podwójne morderstwo, którego nie popełnił. W Shawshank rządzą sadystyczni strażnicy, a dyrektor więzienia to hipokryta i oszust. Ale Andy jest sprytniejszy od każdego z nich. Lata, jakie przyjdzie mu spędzić w celi, wykorzysta na przygotowanie misternego planu zemsty tak zaskakującego, że zmyli nawet najbliższych mu współwięźniów...

ZDOLNY UCZEŃ
Todd Bowden wpada na trop hitlerowskiego zbrodniarza, który pod przybranym nazwiskiem ukrywa się w amerykańskim miasteczkiem. Trzynastoletni chłopak okaże się bardzo pojętym uczniem oprawcy z Auschwitz...

METODA ODDYCHANIA
Emlyn McCarron opowiada historię niezwykłego porodu, jaki przed laty odebrał w Wigilię Bożego Narodzenia. Porodu, który zaczął się śmiercią pacjentki w wyjątkowo drastycznych okolicznościach...

CIAŁO
Czwórka dwunastoletnich chłopców wyrusza do lasu w poszukiwaniu ciała martwego nastolatka...

 

źródło opisu: Opis z okładki

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 263
Yowitta | 2012-06-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Genialne
Przeczytana: 23 maja 2012

Parafrazując słowa jednego z bohaterów zbioru opowiadań..Wcześniej tylko przypuszczałam, teraz wiem to na pewno-gościu ma łeb jak sklep.

To bodajże czwarta pozycja tego autora jaką miałam okazją przeczytać i tym razem mogłam się raczyć aż czterema opowiadaniami.

Cztery opowiadania.

Cztery zupełnie inne fabuły.

Cztery totalnie różne narracje.

Taak..jak dla mnie King jest mistrzem narracji. Bawi się nią. U niego nic nie jest przypadkowe, wszystko jest od początku do końca przemyślane. Jak bardzo, widać w tych czterech różnych opowiadaniach.
Słownictwo, budowa zdań, sposób opisywania zdarzeń, wszystko zależy od tego, kto jest narratorem. Nawet jeśli narrator jest poza światem przedstawionym, to sposób w jaki opowiada jest charakterystyczny dla tego właśnie a nie innego utworu.
Jestem skłonna przypuszczać, że przewijające się w książce tu i ówdzie zdanie, mówiące o tym, że to nie opowiadający jest ważny a opowieść, zostało użyte przewrotnie, bo w zależności od tego, kto opowiada, cała opowieść jest opowiedziana właśnie tak, a nie inaczej. Jedyne opowiadanie, w którym opowiadający prawie wcale nie daje o sobie znać jest" Zdolny uczeń".
Do jakiego stopnia King bawi się tym, w jaki sposób pisze widać "Ciele", gdzie serwuje nam kolejne dwie próbki narracji w mini opowiadaniach-"Study City" i "Zemsta Tłustodupskiego Hogana". Używa w nich zupełnie innego języka. Obydwa mogą wydawać się głupie i bezsensowne, ale czuję się w nich logikę rozumowania kilkunastoletniego chłopca.
Nie zgadzam, że to o Tłustodupskim jest obrzydliwie i nie wiadomo po co się tam znalazło i kompletnie nie ma sensu. Sens jest taki, że przez wszystkich wyśmiewany pulchny dzieciak raz jeden w życiu czuję się zwycięzcą. Zemścił się na całym miasteczku w jedyny sposób jaki mógł- zdaniem jego kilkunastoletniego autora. Nie ważne, że ojciec spierze mu porządnie skórę po powrocie do domu, a inne dzieciaki naśmiewając się z niego odtąd nazywać go będą Rzygaczem. Ważne,że raz jeden, jedyny w skrytości ducha może zatriumfować.
To właśnie Tłustodupski doprowadził najpierw do sprzeczki z Teddim i Vernem o brak zakończenia, przez co Gordie, jako "twórca" poczuł się niezrozumiany, a potem do bardzo głębokiej, jak na chłopców w tym wieku rozmowy z Chisem -o przyjaciołach, który ciągną cię w dół i o tym jak trudno w małym miasteczku wyrwać się spod jarzma etykietki, wprzyklejanej przez współmieszkańców, którzy nawet nie zadają sobie trudu, żeby cię bliżej poznać, wystarczy, że znają twoja rodzinę.


Ja osobiście każde z tych opowiadań oceniam na 9 gwiazdek.
"Czterech pór roku" nie można tak po prostu przeczytać, odstawić na półkę i zapomnieć.

Że pierwsze z nich jest słabe?
Jak dla mnie jest genialne. Prosta historia o zwykłym facecie-Andym, któremu los rzuca kłody pod nogi, a ten mimo to się nie poddaje i dokonuje rzeczy niezwykłej. Prosta historia opowiedziana przez innego prostego faceta, Rudy'ego, który większość życia spędził za kratami.
Jasne. Prawie nikogo z nas nie zaskakuje, bo prawie każdy widział film i prawie każdy wie, że główny bohater jest niewinny i nie zamierza, z powodu braku dowodów swej niewinności, zgnić w więzieniu.
A co do filmu, strasznie go podrasowali, dodając kilka mocnych wątków. Przez to, czytając, w swojej głowie uprzedzałam fakty, których w książce nie było.

"Zdolny uczeń"..niesamowita, przerażająca, nie dającą się przewidzieć, trzymający w napięciu fabuła, z nieustannymi zwrotami akcji. No i King zmusza czytelnika do stawiania sobie pytań, pytań, które stawiają również bohaterowie: czy ja wtłoczonych w taki a nie inny moment dziejowy, w takie a nie inne okoliczności, pozwoliłbym dojść do głosu tej okrutnej stronie swojej natury. Albo czy sprzedałbym przyjaciół za niewypowiedzianą obietnicę miski ciepłego gulaszu, kiedy od tygodni, miesięcy mój żołądek nie był syty. Czy dla mnie tak zwany "menel" cuchnący alkoholem , to tylko "menel", który nic sobą nie reprezentuje, czy jeszcze człowiek, który ma takie same prawo do życia a przede wszystkim do szacunku, ze strony otoczenia, jakie roszczę sobie ja. Czy wreszcie pytanie o to, czy Bóg istnieje..

"Ciało" pozornie banalna historia o czterech dwunastoletnich chłopcach, którzy wybierają się na samotną wyprawę w plener, aby na własne oczy, pierwszy raz w życiu zobaczyć trupa, jest pretekstem do sięgnięcia autora w głąb siebie, o spytanie samego siebie o to, czy pozornie niewinne zdarzenia nie powodują w naszym życiu fatalnych w skutkach, zbiegów okoliczności, mogących decydować o czyimś życiu i śmierci, ale też sukcesie.
Moment z pijawkami genialny, z psem na wysypisku również, o przejściu przez most nie wspomnę.
No i ten wstęp do opowiadania. W końcu ktoś w końcu nazwał to, co czuję kiedy, patrząc komuś w oczy z wypiekami na twarzy opowiadam o tym, co siedzi głęboko w mojej głowie, a potem widzę jak te oczy patrzą na mnie jak na wariata i już wiem, że do ich właściciela nie dotarło, ani jedno moje słowo, a nawet jeśli dotarło to po drodze zgubiło cały swój sens.
Ból bycia niezrozumianym..
Dodam jeszcze, że King strasznie tu się wybebeszył, każdy domyśli się, że główny bohater to alter ego autora a w całości jest sporo wątków autobiograficznych.
Brawo za odwagę..

"Metoda oddychania" początkowo jest nudnawa, bo taka miała być, bo facet który, ją opowiada jest strasznie nudny. Dopiero gdy głos zabiera kolejny starszy pan z opowieścią o swojej ciężarnej pacjentce zaczyna robić się ciekawie.

Na końcu mamy kilka słów od autora iii.. teraz wiem już wszystko- ja wiem. Przynajmniej tak mi się wydaje.
To lekkie pióro, ta "potoczyzna" widoczna w dialogach i w narracji pierwszoosobowej, nie stroniąca od wulgaryzmów, (tak jak wcześniej przypuszczałam) jest zabiegiem celowym i to właśnie nie pozwala mi wycenić tego co pisze King na dziesięć gwiazdek.
Od arcydzieła wymagam czegoś więcej. Czego? Sama nie wiem..Może większej elegancji i subtelności w słowie?
No i chwała mu za skromność i pokorę w stosunku do własnej twórczości.

Jak dla mnie King jest wielki,
bo jest cholernie "solidny", w tym co robi(tego słowa właśnie mi brakowało- "solidny"),
bo nie wiem jak to robi, ale od pierwszych wersów, zabiera mnie w miejsca, w które nigdy bez niego bym nie trafiła,
bo pobudza moje szare komórki do myślenia,
bo zachwyca słowem ,
bo subtelnie bawi, nierzadko czarnym humorem,
bo tak trafnie ubiera w słowa moje myśli, których sama nazwać nie potrafię,
bo nie serwuje mi "odgrzewanych kotletów", nie tylko jeśli chodzi o fabułę, ale przede wszytkim o sposób prowadzenia narracji pokazując,że..

ważne jest nie tylko to "co" pisze, ale przede wszystkim to "jak" się piszę.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Poradnik Psychologiczny POLITYKI. Ja, my, oni. - Tom 27 „Jak nie oszaleć w szalonym świecie”

W pierwszej chwili może trudno odnaleźć wątek przewodni tego wydania Poradnika, miałam wrażenie powtarzania tematów, których przecież w psycholo...

zgłoś błąd zgłoś błąd