Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Tortilla Flat

Tłumaczenie: Jan Zakrzewski
Wydawnictwo: Muza
6,9 (902 ocen i 65 opinii) Zobacz oceny
10
35
9
121
8
137
7
289
6
149
5
129
4
13
3
21
2
3
1
5
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Tortilla Flat
data wydania
ISBN
8372003300
liczba stron
216
słowa kluczowe
John Steinbeck
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
PaniKa

Inne wydania

Jest to opowieść o Dannym, o przyjaciołach Danny'ego i o domu Danny'ego. Jest to również opowieść o tym, jak Danny, jego przyjaciele i jego dom stali się nierozerwalną całością: i jeśli w Tortilla Flat mówi się o domu Danny'ego, nie ma się na myśli drewnianego szkieletu niegdyś obitego bielonymi deskami i rosnącej przed nim wybujałej dziko róży kastylskiej. Nie, gdy się mówi o domu Danny'ego,...

Jest to opowieść o Dannym, o przyjaciołach Danny'ego i o domu Danny'ego. Jest to również opowieść o tym, jak Danny, jego przyjaciele i jego dom stali się nierozerwalną całością: i jeśli w Tortilla Flat mówi się o domu Danny'ego, nie ma się na myśli drewnianego szkieletu niegdyś obitego bielonymi deskami i rosnącej przed nim wybujałej dziko róży kastylskiej.

Nie, gdy się mówi o domu Danny'ego, mówi się o całości, na którą składają się ludzie, ich radości i smutki, dobroć i słabości. Dom Danny'ego przypominał legendę o Okrągłym Stole, a jego mieszkańcy-Rycerzy siedzących wokół Stołu. Nie został tu również pominięty opis przygód przyjaciół Danny'ego i ich dobrych uczynków, a co najmniej ich dobrych myśli i dobrych intencji.

 

pokaż więcej

książek: 439
Felicytka | 2012-02-04
Na półkach: Posiadam

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Tortilla Flat to dzielnica Monterey. Mieszka tam Danny. Żyje spokojnie od antałka do antałka czerwonego wina. Drobne kradzieże i burdy wszczynane w knajpach pozwalają mu wypocząć i zregenerować siły w miejscowym areszcie. Czasem zew miłości pcha go do nieobliczanych zachowań, które kończą się, albo za kratkami, albo siniakami. I żył by sobie tak szczęśliwie pewnie i sto lat, gdyby nie zmarł nagle jego dziadek (viejo). Wcześniej czy później należało się tego spodziewać, w końcu dziadek był już dość stary i też nie wylewał za kołnierz. Przykrym zbiegiem okoliczności staruszek był majętnym człowiekiem i zostawił Danny'emu w spadku dwa domy:

[Danny dowiedziawszy się o spadku zasępił się i za dużo wypił. Po ostrej rozróbie wylądował w pace, a po miesiącu wyszedł spokojny i radosny jak dziecko. Na drodze spotkał przyjaciela, rozmawiają] ...
- To mi przypomina historię człowieka, który był właścicielem dwóch domów publicznych... - powiedział Danny i rozdziawił nagle usta. - Pilonie! - wykrzyknął - Mój drogi przyjacielu, najmilsza istoto pod słońcem, byłbym zapomniał! Jestem spadkobiercą. Jestem właścicielem dwóch domów!
- Publicznych? - spytał Pilon z nadzieją w głosie. - Nie, jesteś zapijaczonym łgarzem - uznał.
- Nie. Pilonie, złoty, kochany Pilonie, mówię prawdę. Viejo umarł, jestem spadkobiercą, ja, najukochańszy z jego wnuków.
- Byłeś jego jedynym wnukiem - uzupełnił realista Pilon. - Gdzie są te domy?
- Znasz dom, w którym mieszkał viejo w Tortilla Flat?
- Tu w Monterey?
- Tak, w Tortilla Flat.
- I w tych domach można mieszkać?
Danny siedział wyczerpany podnieceniem. - Nie wiem, zapomniałem, że je mam.

Obie zapuszczone rudery stały się przyczyną wielu cierpień Danny'ego. Nagle spadła na niego odpowiedzialność. Przestał być wolnym człowiekiem. Teraz miał dom, miał dokąd wracać, a to zobowiązuje. Jeden z domów wynajął Pilonowi. Pilon obiecał płacić za wynajem czynsz w wysokości 15 dolarów miesięcznie. W prawdzie nigdy nie widział takiej kwoty, ale miał cały miesiąc na zdobycie pieniędzy, a to bardzo dużo czasu. Nigdy nie wiadomo co się wydarzy. Zresztą Danny też nigdy nie widział takiej kwoty i prawdopodobnie nie spodziewał się, że kiedykolwiek ją zobaczy, ale miło wiedzieć że jest się właścicielem dwóch nieruchomości z czego jedna przynosi ładny kawałek grosza. Nie szkodzi, że tylko wirtualny.

Pilon podnajął cześć domostwa Pablowi. Pilonowi spadł wielki kamień z serca, bo teraz, jeśli Danny zapyta kiedy mu zapłaci, z czystym sumieniem odpowie, że zapłaci jak dostanie pieniądze od Pabla. Potem zwerbowali Jezusa Marię, który podobnie jak poprzednicy, bez mrugnięcia okiem przystał na płacenie 15 dolarów miesięcznie. Na szczęście dla wszystkich w wynajmowanym domu wybuch pożar.

[...] otworzyło się okno i rozległ się rozgniewany głos Danny'ego:
- Czego chcesz, do diabła?
- Twój drugi dom się pali, ten, w którym mieszkają Pablo i Pilon.
Dany chwilę milczał. Potem spytał: - Straż ogniowa przyjechała?
- Tak - ochoczo odparł Jezus Maria.
Na niebie gorzała teraz krwista łuna, słychać było także trzask palącego się drewna.
- Jeśli straż ogniowa nic nie może poradzić, to czego Pilon chce ode mnie?
Jezus Maria usłyszał zatrzaskiwanie okna, więc wrócił do pożaru. Nie powinien był w ogóle przeszkadzać Danny'emu, zdawał sobie z tego sprawę, ale skąd mógł o tym przedtem wiedzieć i skąd miał wiedzieć, że Danny'ego nie zainteresuje nowina.

Teraz wszyscy zamieszkali wspólnie. Stworzyli coś w rodzaju komuny, w której dzielili się zdobytym alkoholem, jedzeniem i wspólnie przeżywali przygody. Jednak dla Danny'ego to było zbyt duże obciążenie psychiczne i nie poradził sobie z tak wielką odpowiedzialnością. Ale jakie mieli przygody i jak skończyła się cała historia to już drodzy czytelnicy musicie sprawdzić sami.

Jeszcze na chwilę wrócę do Jezusa Marii. To cudowna postać obdarzona przez autora poczuciem humoru i fantazją stosowną do imienia. Pozwolę sobie przytoczyć maleńki cytacik. Oto jak doszło do spotkania Pilona i Pabla z Jezusem Marią.

Dno rowu było zarośnięte krzakami. Zrozpaczony Pilon wlepiwszy oczy w jego głąb zobaczył wystające spod krzaka ludzkie ramię, a obok galonowy gąsiorek z półgalonem czerwonego wina. Chwycił Pabla za ramię i pokazał, co widzi.
Pablo wytrzeszczył oczy. - Może on nie żyle, Pilon?
Pilon odzyskał oddech i jasne spojrzenie na otaczającą go rzeczywistość. - Jeśli nie żyje, wino mu nie potrzebne. Ludzi nie chowa się z winem.
Ramię poruszyło się, rozgarnęło krzaki i ujawniło nieumytą twarz i rudawy zarost Jezusa Marii Corcorona.
- Ai, Pilon, ai, Pablo - powiedział nieprzytomnie. - Que tomas?
Pilon zeskoczył do rowu. - Amigo, Jezus Maria! [...]

Rozkoszne te persony można by uznać za pierwowzór hipisów czy innych grup żyjących na wiecznym luzie. Jednak Danny i przyjaciele nie czują się ofiarami żadnego systemu. Nie walczą z nikim. Nie buntują się przeciw czemukolwiek. Żyją dla samej radości życia. I to właśnie jest w nich najpiękniejsze, brak kompleksów. Nie muszą nic nikomu udowadniać, bo ich życie jest dobre i piękne takie jakie jest.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Obserwator

Rzeczywiście fabuła może przestraszyć i zwraca uwagę na to, co zostawiamy po sobie w sieci. Ale... Parę szczegółów było dla mnie niemożliwych. Oprawca...

zgłoś błąd zgłoś błąd