A co ja mam z tym wspólnego? Zbrodnia popełniona w marcu 1945. Dzieje mojej rodziny

Tłumaczenie: Emilia Bielicka
Wydawnictwo: Czytelnik
6,65 (46 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
3
8
7
7
17
6
9
5
5
4
3
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Und was hat das mit mir zu tun? Ein Verbrechen im März 1945. Die Geschichte meiner Familie
data wydania
ISBN
9788307034171
liczba stron
256
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodał
Bożena

Pod koniec marca 1945 roku hrabina Margit Thyssen-Batthyany urządza w pałacu w Rechnitz w Austrii przyjęcie pożegnalne dla miejscowego kierownictwa NSDAP, SS i Gestapo. W jego trakcie niektórzy goście wychodzą z pałacu, by rozstrzelać żydowskich robotników, przetrzymywanych w pobliżu. Ponad 60 lat później informacja o tamtej zbrodni dociera do kuzyna hrabiny, młodego dziennikarza z Zurychu,...

Pod koniec marca 1945 roku hrabina Margit Thyssen-Batthyany urządza w pałacu w Rechnitz w Austrii przyjęcie pożegnalne dla miejscowego kierownictwa NSDAP, SS i Gestapo. W jego trakcie niektórzy goście wychodzą z pałacu, by rozstrzelać żydowskich robotników, przetrzymywanych w pobliżu.
Ponad 60 lat później informacja o tamtej zbrodni dociera do kuzyna hrabiny, młodego dziennikarza z Zurychu, Sachy Batthyany’ego. – A co ty masz z tym wspólnego? – pyta go pisarz Maxim Biller. Batthyany, szukając odpowiedzi, zagłębia się w historię swego rodu: udaje się na dawne Węgry, przemierza syberyjskie gułagi, w Buenos Aires spotyka ocalałą więźniarkę Auschwitz. Odkrywa tajemnicę, która odmieni jego poglądy.
Czy minione pokolenia mają wpływ na nasze życie? Czy wszyscy jesteśmy wojennymi wnukami? A przecież uważaliśmy się za ludzi nowoczesnych i niezależnych.
Książka Sachy Batthyany’ego to niezwykła historia rodziny, panorama Europy Środkowej, a zarazem psychogram pewnego pokolenia.
Sacha Batthyany (ur. w 1973 r.) – potomek starego węgierskiego rodu; socjolog i dziennikarz, redaktor m.in. „Neue Zürcher Zeitung”, wykładowca w Szwajcarskiej Szkole Dziennikarstwa, autor reportaży dla „Tages-Anzeiger” i „Süddeutsche Zeitung”.

 

źródło opisu: SW "Czytelnik"

źródło okładki: SW Czytelnik

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 115
ksiazkawprezencie | 2017-10-25
Na półkach: Przeczytane

Sacha Batthyany porusza temat dziedzictwa II wojny światowej, w wielu rodzinach przybierającego postać traumy, z jaką borykają się kolejne pokolenia. Nie negując zbrodni wojennych, próbuje myśleć bez balastu stereotypów – rzecz charakterystyczna dla drugiego już pokolenia urodzonego po wojnie, które zmaga się z przeszłością z większym niż poprzednicy dystansem.

Autor jest szwajcarskim dziennikarzem pochodzącym z arystokratycznej węgierskiej rodziny, którego rodzice wyemigrowali z Węgier za rządów Jánosa Kádára i nigdy już nie wrócili do ojczyzny. Jego książka ma charakter autobiograficzny. „Snuję opowieści o wydarzeniach, jakie się rozgrywały wiele dziesiątków lat temu na dziedzińcu mojej babki, w świecie, który już od dawna przestał istnieć” – pisze. Przy tym jego opowieść ma momentami charakter bardzo osobisty, gdyż szukając prawdy o przodkach, stawia pytania trudne, wychodzące poza schematyczne myślenie o wojnie, historii i rodzinie.

Punktem wyjścia w jego poszukiwaniach stał się przeczytany w gazecie artykuł poświęcony pogromowi Żydów w przygranicznej, austriackiej miejscowości Rachnitz w 1945 r. Pada w nim nazwisko jego ciotki, Margit von Batthyany, która w tym samym czasie, kiedy dokonywano zbrodni, była na przyjęciu w miejscowym zamku. Autor prowadzi własne śledztwo próbując ustalić, co mogła mieć wspólnego z tym wydarzeniem.

Jednocześnie udaje mu się dotrzeć do wspomnień jeszcze innej krewnej – babki. „Pisze o tym, jak będąc córką właściciela majątków ziemskich, wzrastała w pałacu z dziedzińcem przed oknami, z liczną służbą, z pokojówkami, z nauczycielem języka francuskiego, ze stangretem. Aż w pewnym momencie do małej wioski o nazwie Sárosd wtargnęła wojna, która wszystko odmieniła”.

Babka nie tylko została pozbawiona majątku. Towarzyszyły jej przez całe życie wyrzuty sumienia, że kiedy rozstrzeliwano Żydów na zamkowym dziedzińcu, nawet nie próbowała ratować małżeństwa Mandlów, które zatrudnione było w rodzinnym majątku. Czy mogła ich ocalić? A jeżeli tak, to dlaczego tego nie zrobiła? – to jedno z trudniejszych pytań stawianych sobie przez autora książki. Jej akcja rozgrywa się w różnych miejscach, różnych czasach i miesza konwencje reportażu, powieści drogi; momentami nawet kryminału.

Batthyany udaje się do Buenos Aires, by odszukać ocalałą przed zagładą córkę Mandlów. Jedzie z ojcem do Rosji, gdzie dziadek spędził dziesięć lat w gułagu, by zyskać chociaż mgliste wyobrażenie na temat doświadczeń antenata (ciekawym przystankiem na tej drodze jest muzeum gułagu w Moskwie). Odwiedza też Rachnitz, posiadłość w której bawiła jego ciotka w czasie kiedy mordowano 180 Żydów.

Autor, czując się po części zagubiony i przytłoczony ilością faktów i informacji odwiedza od czasu do czasu gabinet psychoanalityka, gdzie stawia pytania o własną tożsamość i wpływ wydarzeń z przeszłości na to kim jest. Nie próbuje oceniać ani rozliczać przodków, ale pisze: „moi krewni nikogo nie torturowali, do nikogo nie strzelali, nad nikim się nie znęcali. Oni byli tylko świadkami i nie reagowali” i wkłada w usta babki słowa „nie byliśmy bohaterami, byliśmy kretami”.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pewnego lata

To lato okazało się przełomowe - na granicy dzieciństwa, w którym młodsza i beztroska, "wakacyjna" koleżanka tkwi o wiele mocniej, a dorosł...

zgłoś błąd zgłoś błąd