Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
7,94 (100 ocen i 15 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
21
8
40
7
22
6
4
5
2
4
1
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Punisher Max vol. 1
data wydania
ISBN
9788328118607
liczba stron
288
słowa kluczowe
punisher, castle
kategoria
komiksy
język
polski
dodał
Łukasz

Pierwszy tom mrocznej i pełnej przemocy opowieści, której bohaterem – a może antybohaterem – jest Frank Castle, czyli słynny Punisher. Kiedyś brutalnie zamordowano jego żonę i dzieci. Teraz w pojedynkę wymierza sprawiedliwość wszelkiej maści przestępcom. Jedna z dokonanych przez niego masakr burzy równowagę zbrodniczego półświatka i – jak się okazuje – ściąga na niego uwagę nie tylko mafii....

Pierwszy tom mrocznej i pełnej przemocy opowieści, której bohaterem – a może antybohaterem – jest Frank Castle, czyli słynny Punisher. Kiedyś brutalnie zamordowano jego żonę i dzieci. Teraz w pojedynkę wymierza sprawiedliwość wszelkiej maści przestępcom. Jedna z dokonanych przez niego masakr burzy równowagę zbrodniczego półświatka i – jak się okazuje – ściąga na niego uwagę nie tylko mafii. Czego chce od samotnego mściciela CIA? I co zamierza Micro, dawny wspólnik Punishera, który najwyraźniej ma dla niego propozycję nie do odrzucenia?

Twórcą tej przez wielu uważanej za kultową opowieści jest laureat Nagrody Eisnera, scenarzysta Garth Ennis (Kaznodzieja, Hellblazer, Hitman). Za rysunki odpowiadają Lewis LaRosa (The Immortal Iron Fist, Citizen V and the V-Battalion Everlasting) oraz Leandro Fernández (Wolverine, Spider-Man: Splątana sieć, Deadpool: Wojna Wade’a Wilsona).

Punisher Max tom 1 zawiera zeszyty Punisher #1-12.

 

źródło opisu: Egmont 2017

źródło okładki: Egmont

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 597
Marek Adamkiewicz | 2017-06-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Punisher to jeden z najbardziej znanych komiksowych antybohaterów. Od standardowych herosów różni go jedna, zasadnicza cecha – on zabija swoich przeciwników. Takie podejście nie jest w komiksie mainstreamowym zbyt częste, ale czytelnicy zwykle go oczekują. Stanowi inne spojrzenie na regularną tematykę kolejnych tytułów z głównych trykociarskich stajni, czyli walkę z przestępczością. Tutaj na scenę wkracza bowiem radykalizm, a świat jest przedstawiany zazwyczaj w czarno-białych barwach. Wydany niedawno „Punisher Max” Gartha Ennisa jeszcze te cechy podkreśla, ponieważ ukazał się w ramach imprintu „Max Comics”, prezentującego tytuły przeznaczone zdecydowanie dla dojrzałego odbiorcy.

Inauguracyjny tom serii zawiera początkowe dwanaście zeszytów napisanych przez Gartha Ennisa, które składają się na dwie zamknięte historie. Pierwsza z nich, „Od początku”, dotyczy próby zwerbowania Franka Castle’a przez CIA. Jako wabik ma posłużyć były współpracownik mściciela, niejaki Micro. Niestety, Punisher nie za bardzo ma chęć na kooperację, a ponadto musi zmagać się z członkami mafii, którzy chcą zemścić się na nim za niedawną masakrę, jaką urządził podczas setnych urodzin jednego z donów. Druga, „Mała Irlandia”, traktuje o irlandzkich gangach operujących w Nowym Jorku i próbach ukrócenia ich działalności przez Castle’a.

Założenia „Max Comics”, jak wspominałem we wstępie, są takie, że w ramach projektu ukazują się poważniejsze komiksy, przeznaczone dla dojrzałego czytelnika. Czasem wiąże się to z poruszaną tematyką i niejednoznacznym wydźwiękiem moralnym danego tytułu, innym razem chodzi głównie o dużą dawkę realistycznej przemocy. „Punisher Max” spełnia założenia w sposób kompleksowy. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to oczywiście główny bohater. Frank Castle nie jest już młodzieniaszkiem, tutaj ma około pięćdziesięciu lat i na walce z przestępczością zjadł zęby. Jest prawdziwym weteranem i doskonale to po nim widać. W interpretacji Ennisa to zgorzkniały mężczyzna, który owszem, kontynuuje swoją misję, ale śmierci kolejnych szumowin nie robią mu już różnicy. Castle nie potrafi jednak żyć inaczej, a jego dzieło wciąż jest potrzebne światu. Własne człowieczeństwo stoi dla niego na drugim planie, co tylko unaocznia czytelnikowi, jak bardzo tragiczną postacią w istocie jest Punisher.

Garth Ennis w swoich projektach często łączy brutalną przemoc z dosadnym, specyficznym humorem, który momentami nieco łagodzi wydźwięk całości. W przypadku „Punisher Max” sytuacja jest diametralnie inna. Obie opowieści są absolutnie na serio, a zawarte w nich okropieństwa nie zostały niczym rozcieńczone. Znajdziemy tu takie motywy jak obcięcie przyrodzenia czy rozczłonkowanie żyjącego człowieka. Świat przedstawiony jest odrażający – gangsterzy, których na cel bierze Castle, nie przypominają członków rodziny Corleone – nie ma w nich żadnego romantyzmu, to bezwzględni przestępcy i mordercy, którzy nie cofną się przed niczym, by zarobić i umocnić swoją pozycję na przestępczej mapie Nowego Jorku. Klimat całości jest wręcz przytłaczający – w świecie Punishera nie ma ani dobra, ani nadziei, tylko nieustanna walka, która może znaleźć swój kres jedynie w momencie śmierci mściciela.

Obie zawarte w tym tomie historie wyśmienicie się czyta. Scenarzysta potrafił świetnie zadbać o tempo akcji – nie dosyć, że cały czas coś się dzieje, to w dodatku ani przez moment czytelnik nie ma wrażenia, że chodzi tylko o strzelaniny i wybuchy. Fabuła angażuje emocjonalnie, co istotne, mimo wszechobecnej przemocy, Ennis nie popada w przesadę. Wszystko ma swój cel, nawet te bardziej brutalne sceny. Autor nie stroni też od wulgaryzmów, ale mimo dosyć dużej częstotliwości ich występowania nie , są niepotrzebne. Wręcz przeciwnie – idealnie określają ludzi operujących w zdegenerowanym świecie przedstawionym.

W komiksie takim jak ten niezwykle istotna jest szata graficzna. Artyści, którzy byli za nią odpowiedzialni, zaprezentowali różne podejście do tematu, jednak w obu przypadkach mamy na czym zawiesić oko. Lewis Larosa w „Od początku” postawił na brudny realizm. Jego ilustracje często bywają mroczne i dosyć szczegółowe w przedstawianiu twarzy (zwłaszcza na zbliżeniach podczas rozmów Punishera z Micro). Przyjęta konwencja świetnie pasuje do mocnego scenariusza. Z kolei Leandro Fernandez tworzy prace nieco bardziej uproszczone. Jest bardziej rysunkowo, i chociaż artyście nie można odmówić talentu, to zaprezentowanie przytłaczającego świata w tym przypadku wypadło nieco gorzej. Uwagę zwraca też, że obaj rysownicy zdecydowali się (za namową Gartha Ennisa?) na szerokie kadry, które dominują w komiksie. Nie ma jednak wydziwiania, układania rysunków w jakieś wymyślne wzory – króluje prostota i jest to w tym przypadku wybór nad wyraz trafiony.

Pierwszy tom zbiorczy „Punishera Max” od Gartha Ennisa jest bez dwóch zdań znakomitą, ale i specyficzną lekturą. Fani komiksu superbohaterskiego niekoniecznie znajdą tu coś dla siebie – panujący na łamach całego albumu klimat beznadziei i przemocy wręcz poraża swoją intensywnością. Tutaj pogoń za zbrodniarzami jest absolutnie na serio, a Punisher nie ma sentymentów ani litości. Jeśli dobrze wejdzie się w świat przedstawiony, lektura na pewno przyniesie czytelnikowi sporo wrażeń. Dobrze, że na kolejne spotkanie z Frankiem Castle nie będzie trzeba długo czekać, kolejny tom jest już zapowiedziany. Ja wyglądam go z niecierpliwością.


Recenzja do przeczytania także na moim blogu - http://zlapany.blogspot.com/2017/06/punisher-max-tom-1-recenzja.html
oraz na łamach serwisu Szortal - http://szortal.com/node/12304

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziwna i piękna opowieść o Percy Parker

Matko jedyna nareszcie koniec. Nie, to jednak nie jest lektura dla mnie. Męczyłam się z nią wystarczająco długo niż powinnam. W międzyczasie miałam ch...

zgłoś błąd zgłoś błąd