W rytmie passady

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
7,32 (183 ocen i 65 opinii) Zobacz oceny
10
37
9
29
8
25
7
31
6
26
5
16
4
7
3
4
2
7
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788365676993
liczba stron
392
słowa kluczowe
New Adult
język
polski
dodała
Anna Dąbrowska

Julita, uczennica warszawskiego liceum, w niczym nie przypomina typowej nastolatki. Nie chodzi na imprezy ani na randki, nie spotyka się z przyjaciółmi. Żyje w cieniu wydarzenia z przeszłości, które nie pozwala jej zachowywać się tak jak klasowe koleżanki. Pewnego dnia otrzymuje propozycję, która może jej pomóc przełamać strach. Jedyne, co musi zrobić, to zatańczyć w konkursie kizomby. ...

Julita, uczennica warszawskiego liceum, w niczym nie przypomina typowej nastolatki. Nie chodzi na imprezy ani na randki, nie spotyka się z przyjaciółmi. Żyje w cieniu wydarzenia z przeszłości, które nie pozwala jej zachowywać się tak jak klasowe koleżanki. Pewnego dnia otrzymuje propozycję, która może jej pomóc przełamać strach. Jedyne, co musi zrobić, to zatańczyć w konkursie kizomby.



Marcel jest tancerzem i instruktorem, który zaraża swoją pasją innych w szkole tańców latynoamerykańskich. Jego życie ulega całkowitej przemianie, kiedy dowiaduje się o chorobie matki. Światełkiem w tunelu okazuje się konkurs tańca, w którym mężczyzna postanawia wystartować. Wygraną chciałby przeznaczyć na pomoc matce.



Dwoje obcych sobie ludzi zaczyna łączyć jedno pragnienie, chociaż każde z nich postrzega zwycięstwo w zupełnie innym wymiarze. Wydaje się, że Julitę i Marcela dzieli przepaść, której nie można pokonać, a jednak…



W tańcu i miłości wszystko może się zdarzyć.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Zysk i S-KA

źródło okładki: Wydawnictwo Zysk i S-KA

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 96
Oktawia Gilbert | 2017-07-25
Przeczytana: 18 lipca 2017

Nie od dziś wiadomo, że taniec wyzwala uczucia, pobudza zmysły, jest źródłem namiętności. Nic więc dziwnego, że tak wiele ludzi poddaje się jego czarowi i znajduje miłość w ramionach swojego tanecznego partnera. A przykłady można wyliczać bez końca: Johnny Castle i Baby z "Dirty Dancing", bohaterowie serii filmów "Step up", Danny i Sandy z "Grease", a z naszego rodzimego podwórka Hania i Wojtek z "Kochaj i tańcz". Jednak są to typowo filmowe przykłady. Czas odnaleźć miłość w tańcu na książkowym podwórku. Polska autorka Anna Dąbrowska wyszła temu na przeciw i napisała "W rytmie passady", książkę w której łączy głównych bohaterów za pomocą eterycznej kizomby.

Julita Poll od dwóch lat przegrywa walkę z własnymi demonami, co skutkuje tym, że jest chyba jedyną warszawską dziewiętnastolatką, która nie ma życia towarzyskiego, nie umawia się z chłopakami, ani nie chodzi na imprezy. W dodatku panicznie boi się dotyku, co nazywa afenfosmofobią. Potrafi czerpać radość jedynie z kolorowanek i zajęć zumby, na które chodzi z kuzynką Olą. Na jednych z nich poznaje Marcela Ruckiego, tancerza oraz instruktora tańców latynoamerykańskich, który ma dla Julity nietypową propozycję. Mężczyzna chciałby, aby dziewczyna wystąpiła z nim w konkursie kizomby dla par składających się z zawodowego tancerza i amatora. Bardzo zależy mu na głównej nagrodzie, ponieważ pieniądze te mogłyby pomóc w leczeniu jego matki cierpiącej na raka trzustki. Jego nadzieje znajdują się w rękach Julity. Wszystko zależy od tego, czy dziewczyna odważy się wyjść ze swojej strefy komfortu, rzuci wszystko na jedną kartę i podda się emanującej lekkim erotyzmem, słodkiej kizombie.

"W rytmie passady" Anny Dąbrowskiej uchodzi w internecie za książkę, o której nie można przestać myśleć, za boleśnie piękną i niebanalną historię. Trudno znaleźć mniej pochlebną opinię na jej temat. Zaczęłam się zastanawiać, czy to dlatego, że książka jest faktycznie zachwycającą lekturą, czy może dlatego, że recenzentki boją się aktywnie działającej na lubimyczytać i facebooku Anny Dąbrowskiej. Przyznam, że ja się jej trochę boję, bo nie mam zbyt wiele dobrych i ciepłych słów na temat jej książki, ale nie mam też zamiaru nikogo oszukiwać co do moich wrażeń. Oceniłam "W rytmie passady" na cztery w skali dziesięciu, czemu lubimyczytac daje komentarz "może być", ale nie zgadzam się - zdecydowanie "nie może być". Nie zgadzam się na gloryfikację takich książek. Są to książki autorów (celowo nie użyłam słowa "pisarzy"), którzy mają ciekawe pomysły na historie, ale żadnego pojęcia o tym jak je wykorzystać.

Nie mogę odmówić autorce tego, że jej historia miała potencjał, bo miała. Jeszcze stosunkowo mało jest na naszym rynku polskich książek z gatunku New Adult. To się powoli zmienia, ale nie zalewają one na razie księgarni w takim stopniu, jak to się dzieje w przypadku zagranicznych tytułów. Czy historia Julity i Marcela jest czymś nowym, zaskakującym? Nie, jest jak każda książka New Adult, przepełniona ciężkimi przeżyciami obojga bohaterów, i to w dodatku takich, których doświadczyła już co najmniej połowa bohaterów tego gatunku. Ale motyw z tańcem dodawał jej świeżości, o którą ostatnio trudno. To to sprawiało, że "W rytmie passady" jawiło się jako objawienie. Anna Dąbrowska wykorzystała temat, na którym najwidoczniej się znała, bo było to czuć w każdym zdaniu, wykorzystała temat, który był unikalny, bo pierwszy raz spotkałam się z takim stylem tanecznym jak kizombra. Autorka zmusiła mnie do sprawdzenia, zainteresowania się czym ona jest. I mam wrażenie, że większość czytelników, tak jak ja, odpaliło youtube i sprawdziło, jak się to tańczy. Powiem tak, jest to taniec, który potęguje napięcie między tancerzami i to napięcie, te iskry pojawiły się też między Julitą i Marcelem, dzięki temu sceny taneczne były moimi ulubionymi. Ale nie można się opierać na samym pomyśle...

Nie można opierać się na samym pomyśle, trzeba jeszcze umieć w miarę przyzwoicie i plastycznie posługiwać się językiem, co nie do końca udało się Annie Dąbrowskiej. Na pierwszy rzut oka jej styl wydawał się być całkiem sympatyczny, lekki, idealny do przebrnięcia przez książkę w jeden wieczór. Ale w pewnym momencie autorka zaczęła atakować czytelników wyszukanym słownictwem, które do tego prostego, swobodnego języka, zabarwionego trochę slangiem młodzieżowym pasowało jak kwiatek do kożucha. Po prostu mieszanka wybuchowa, która momentami dawała efekt wręcz komiczny. Pojawiały się takie kwiatki, jak moja ulubiona "aparycja ruchowa dla kizomby". Ostatnio, gdy bawiłam się słownikiem, "aparycja" oznaczało tyle co wygląd fizyczny i może być co najwyżej atrakcyjna albo miła, ale o ruchowej pierwsze słyszę. Podejrzewam, że chodziło o predyspozycje ruchowe, do których może, oczywiście, należeć i aparycja. Na pocieszenie dodam, że można się przyzwyczaić do tego stylu i przez 2/3 książki, póki nie pojawiają się inne zakłócenia, zapomnieć, że coś w ogóle było nie tak.

Dlaczego do 2/3? A bo mniej więcej wtedy należałoby pokomplikować szyki głównym bohaterom, wprowadzić problem nie do przeskoczenia, niecną intrygę, która na chwilę załamałaby ich związek. Nie chcę zdradzać szczegółów fabuły, ale było źle. Autorka powyciągała jakieś brudy, nie wiadomo skąd. Tłumaczenia bohaterów były takie bezsensowne, nierzetelne, chaotyczne. Wydaje mi się, że bohaterka książki Stephena Kinga "Misery", Annie Wilkes, która już wiele nieprawdopodobnych rzeczy była w stanie zaakceptować, by tylko przeczytać dalsze losy swojej ulubionej bohaterki, byłaby zażenowana zakończeniem "W rytmie passady". Jestem do bólu świadoma, że jest wiele osób, których zachwyca takie zwieńczenie historii, że są bardzo poruszeni tym, jak to się potoczyło. Nie wiem, dlaczego. Jestem osobą, która łatwo się wzrusza i która nie boi się przyznać do tego, że płakała, ale tym razem mogłabym się popłakać jedynie ze śmiechu. To był bardzo tani i niefajny chwyt, który wręcz odbieram jako kpinę z ludzi postawionych w takiej sytuacji, bo po prostu strasznie banalizuje ich problemy.

http://babskieczytanki.blogspot.com/2017/07/w-rytmie-passady-anna-dabrowska.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Rozstrzygnięcie Callie i Kaydena

Jessica Sorensen jest dość znaną autorką na naszym rynku wydawniczym, miałam możliwość zetknięcia się z jej piórem przy okazji książki o Michu i Elli....

zgłoś błąd zgłoś błąd