Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Intro ligare

Wydawnictwo: Novae Res
7,25 (4 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
1
7
3
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380834576
liczba stron
488
kategoria
historyczna
język
polski
dodał
Ophelia

Warszawa, rok 1568, ostatnie lata panowania Zygmunta II Augusta. Paweł, introligator, w książce otrzymanej do oprawy znajduje kartkę papirusu z ledwo czytelnym zagadkowym rysunkiem kreski zakończonej gwiazdką. Nie wie, co to może oznaczać. Jego przyjaciel, ksiądz Łukasz, zainteresowany tym znaleziskiem odkrywa, skąd książka wzięła się w bibliotece, kto do niej włożył papirus i gdzie go...

Warszawa, rok 1568, ostatnie lata panowania Zygmunta II Augusta.

Paweł, introligator, w książce otrzymanej do oprawy znajduje kartkę papirusu z ledwo czytelnym zagadkowym rysunkiem kreski zakończonej gwiazdką. Nie wie, co to może oznaczać. Jego przyjaciel, ksiądz Łukasz, zainteresowany tym znaleziskiem
odkrywa, skąd książka wzięła się w bibliotece, kto do niej włożył papirus i gdzie go znalazł. Obaj wyruszają na poszukiwanie miejsca, z którego zabrany został rysunek, ciekawi, co może znajdować się w miejscu oznaczonym gwiazdką.

 

źródło opisu: http://novaeres.pl

źródło okładki: http://novaeres.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1874

Ryszard Marian Mrozek to polski pisarz, urodzony w 1930 roku w Jakubowie, gdzie ukończył pierwszą klasę szkoły powszechnej. Przez resztę dzieciństwa i lata młodzieńcze mieszkał w Cegłowie. Skończył szkołę średnią o profilu ogólnym. Był długoletnim pracownikiem poligrafii w resorcie Ministerstwa Obrony Narodowej. Jego zamiłowania to turystyka, głównie górska i książki. Jest autorem takich powieści, jak „Intro ligare”, „Trzydzieści srebrników”, „Źdźbło w garażu” oraz „Rama Singh”.

„Intro ligare” to najnowsza powieść w dorobku Mrozka. Jej akcja osadzona jest w XVI-wiecznej Warszawie w ostatnich latach panowania Zygmunta II Augusta. Paweł, który właśnie stał się pełnoprawnym introligatorem, przeprowadza się z Krakowa do Warszawy, która powoli zyskuje na znaczeniu w kraju i prężnie się rozwija. Na skutek kilku szczęśliwych zbiegów okoliczności, w książce, którą dostał do oprawy znajduje skrawek papirusu z ledwo czytelnym i zagadkowym rysunkiem kreski zakończonej gwiazdką (jak w mapach prowadzących do ukrytych skarbów). Nie wie, co to może oznaczać, ale jego przyjaciel z dzieciństwa, ksiądz Łukasz, zaintrygowany tym znaleziskiem dowiaduje się, skąd ta konkretna książka wzięła się w zamkowej bibliotece, kto w niej schował ten kawałek papirusu i gdzie go znalazł. Dwaj mężczyźni postanawiają wyruszyć na poszukiwanie miejsca, z którego zabrany został rysunek, bardzo ciekawi, co może znajdować się w miejscu oznaczonym gwiazdką. Dzięki tej zagadkowej mapie i swojej odwadze młody introligator znajdzie coś, co odmieni jego życie.

Warto dodać, że autor już we wstępie i prologu zdradza, co będzie celem podróży i w pewien sposób sugeruje, w jakim kierunku potoczą się wydarzenia. Mi to nie przeszkadzało, ale jeśli ktoś chce na bieżąco, razem z bohaterami odkrywać tę tajemnicę, to warto pominąć przynajmniej notatkę od autora.

Główny bohater Paweł Kieliściak, to młody mężczyzna z Krakowa, któremu udało się dopiero co zostać mistrzem introligatorskim. Jako, że cechy rzemieślnicze utrudniają otworzenie nowego zakładu, żeby nie zwiększać konkurencji na rynku, a on chce się dorobić, żeby móc się ożenić, postanawia się wyprowadzić do Warszawy, gdzie cechów jeszcze nie ma, ale jest Zamek Królewski, a w nim biblioteka, gdzie powinno być pracy dla niego pod dostatkiem. Rusza więc, ufny w swoje umiejętności i szczęście, z domu rodzinnego. Paweł to osoba spokojna, stateczna, bardzo inteligentna, mająca nawet zapędy filozoficzne. Jest bardzo dobrym rzemieślnikiem i jego umiejętności szybko procentują. Mimo wszystko twardo stąpa po ziemi, jest bardzo rozsądny. Jest także dobrym człowiekiem, skorym do pomocy innym. Ksiądz Łukasz to postać dość tajemnicza, nie poznajemy bowiem za bardzo jego przeszłości – wiemy tylko, że studiował na Akademii Krakowskiej i tam jako żak, wynajmował pokój w domu rodzinnym Pawła, kiedy ten był dzieckiem. Autor nie przybliża nam bardziej tej postaci, nie informuje nawet czym, jako ksiądz, który co chwilę gdzieś wyjeżdża, się tak naprawdę zajmuje. W każdym razie Łukasz, pomimo chłopskiego pochodzenia, jest osobą wykształconą, inteligentną, dociekliwą, nie obce mu są idee humanizmu, jest tolerancyjny wobec ludzi innych wyznań czy narodowości, a także stara się zawsze pomagać ludziom w potrzebie. Paweł i Łukasz są dość zwyczajnymi przedstawicielami swoich stanów z tamtych czasów (no, może Łukasz nie do końca).

W „Intro ligare” autor zastosował narrację pierwszoosobową. Zazwyczaj jest to karkołomne zadanie i mało komu udaje się mu sprostać, tak żeby efekt był przynajmniej zadowalający i nierażący czytelnika. Na plus muszę odnotować, że Mrozkowi naprawdę się to udało bardzo dobrze. Stosuje nieco archaiczną budowę zdań, dzięki której fabuła nabiera realności – używa takich sformułowań i tak konstruuje psychikę głównego bohatera, który jest równocześnie narratorem, jak według wszelkiego prawdopodobieństwa mogli myśleć ludzie w drugiej połowie XVI wieku. Do tego w sposób barwny opisuje codzienne obyczaje mieszczan, jak wyglądało funkcjonowanie ówczesnego miasta, jak wyglądała sytuacja mieszkaniowa tej uboższej części ich społeczności. Co uważam również za duży plus, to fakt, że z racji zawodu głównego bohatera dowiadujemy się naprawdę całkiem sporo o tym, jak wyglądała praca introligatora – jak wyglądał jego warsztat, jakich narzędzi używał, jak naprawia się książki, jak się je szyje, jak oprawia w skórę, a jak w tkaninę. To wszystko jest tu zawarte i zgrabnie opisane.

„Intro ligare” naprawdę miło mnie zaskoczyła – jest porządnie osadzona w realiach historycznych, rzetelnie opisuje miejsca, przedmioty i obyczaje ówczesnych ludzi (nawet zahacza o kwestie filozoficzne i teologiczne), a postaci są doskonale skonstruowane. Jedynym maleńkim mankamentem jest to, że akcja mogłaby być bardziej wartka, ponieważ w przeważającej większości leniwie się toczy – ale to tylko moje odczucie i nie musicie się nim sugerować. Generalnie jest to powieść, która jest pewnym wyzwaniem czytelniczym, ponieważ wymaga koncentracji (na początku może być dość trudno „wgryźć” się w ten nieco archaiczny styl), ale uważam, że jest warta przeczytania – zwłaszcza jeśli się jest wielbicielem historii i powieści historycznych. Jeśli zatem jesteście fanami tego gatunku i tej dziedziny nauki, to nie zwlekajcie, ponieważ „Intro ligare” Was wciągnie i spędzicie z nią naprawdę miłe chwile.

Moja ocena: 8,5/10.

Bardzo chciałabym podziękować Stowarzyszeniu Sztukater za udostępnienie mi egzemplarza recenzenckiego.

Recenzja znajduje się również na blogu straszliwabuchling.blogspot.com.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Cuda i cudeńka

Początkowo nie potrafiłam się wciągnąć w tę historię, byłam wręcz znudzona, aż w pewnym momencie nie mogłam przestać czytać. No tak, ale jak zrobiło s...

zgłoś błąd zgłoś błąd