Firstlife. Pierwsze życie

Tłumaczenie: Jacek Żuławnik
Cykl: Wieczne życie (Everlife) (tom 1)
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
6,42 (245 ocen i 92 opinie) Zobacz oceny
10
18
9
14
8
42
7
57
6
43
5
33
4
14
3
12
2
5
1
7
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Firstlife
data wydania
ISBN
9788327625038
liczba stron
432
język
polski
dodał
HarperCollins

Żyje się tylko raz? Nie w tym świecie, tutaj prawdziwe życie zaczyna się dopiero po śmierci. Jesteś pełnoletni? A więc pora zdecydować, czy będziesz wyznawać zasady Trojki, czy Miriady. Te dwie frakcje toczą zaciekłą walkę o dusze Niezwerbowanych i prawie nigdy nie grają czysto. Tenley została naznaczona już w chwili narodzin. Jest obdarzona wielką mocą. I Trojką, i Miriada nie cofną się przed...

Żyje się tylko raz? Nie w tym świecie, tutaj prawdziwe życie zaczyna się dopiero po śmierci. Jesteś pełnoletni? A więc pora zdecydować, czy będziesz wyznawać zasady Trojki, czy Miriady. Te dwie frakcje toczą zaciekłą walkę o dusze Niezwerbowanych i prawie nigdy nie grają czysto.
Tenley została naznaczona już w chwili narodzin. Jest obdarzona wielką mocą. I Trojką, i Miriada nie cofną się przed niczym, by ją przeciągnąć na swoją stronę. Wciąż nie zdecydowała, dokąd chce trafić po śmierci, a nie wie, że los przygotował dla niej kilka niemiłych niespodzianek.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 222
MuchaFrania | 2017-07-19
Przeczytana: 19 lipca 2017

Moja opinia o tej książce waha się między konstruktywną krytyką a okropnym hejtem i nie jest mi z tym ani trochę źle. Jeśli proza może być irytująca, to ta zdecydowanie wpisuje się na pierwsze miejsce listy top10.
Od czego zacząć? Może od głównej bohaterki? Tenley jest rozkapryszoną, denerwująco niezdecydowaną, typową w powieściach dla nastolatków pięknością, pochodzącą z wpływowej rodziny, która jednak nie kocha jej tak, jak powinno się kochać własne dziecko. Bohaterka ma skłonności do okaleczania się (bo przecież w każdej szanującej się książce musi być taki wątek), ma również nerwicę natręctw objawiającą się manią liczenia. Ten (tak, TEN, co za przypadek!) bowiem wszystko liczy. Numerologia to jej konik, ale przytaczane przez autorkę opisy (pozwolę sobie zacytować: "Tenley, dla przyjaciół Ten. Ten czyli dziesięć [...] Urodziłam się dziesiątego dnia dziesiątego miesiąca i dziesiątej dziesięć rano.") bardziej irytują niż ciekawią.
Opis więzienia w Prynne i tortur, jakimi poddaje się tam dzieci, trochę zmiękcza serce czytelnika, wręcz wywołując współczucie. Kiedy jednak poznajemy już trochę Ten, jej pobyt w zamkniętym zakładzie nie wydaje się taki nieuzasadniony - dziewczyna zachowuje się, jakby miała (no, ile?) DZIESIĘĆ lat. Jej decyzje są denerwujące, zwłaszcza, gdy na horyzoncie pojawia się dwóch przystojniaków walczących o jej względy (jakżeby inaczej). Wtedy to Tenley przechodzi sama siebie, nie mogąc się zdecydować na jednego z nich, nazywając obu przyjaciółmi i nie potrafiąc wybrać towarzystwa jednego z nich - a tym samym przynależność do jednej z dwóch sfer. Przy okazji wychodzi na jaw, że kilka lat wcześniej chłopcy (mężczyźni?) należeli do Miriady, którą jeden z nich opuścił na rzecz Trojki.
Co za przypadek, że odnaleźli się w ramionach najbardziej niezdecydowanej osoby na świecie!
Przyznam, że samo pisanie o tym jakże wspaniałym dziele współczesnej literatury irytuje mnie do tego stopnia, że zapomniałam wspomnieć o tym, co sama autorka powiedziała o swoim "dziecku". Otóż w wywiadzie udzielonym po napisaniu książki Gena Showalter zdradza: "Ten pomysł wybuchł we mnie i rozpalał mnie od środka do tego stopnia, że musiałam, po prostu musiałam spisać historię Firstlife."
I to by się zgadzało. Książka wydaje się być fajnym pomysłem z potencjałem, niestety pożerającym autora od środka w taki sposób, że ten musiał wszystko to z siebie wyrzucić i - przepraszam za wyrażenie - koncertowo to spieprzyć. Historia dzieje się za szybko, pomysł goni pomysł, i nie chodzi mi o taką "dobrą pogoń", tylko dziką i nieokiełznaną w negatywnym znaczeniu. Bardzo negatywnym. Przypomina to raczej bieg do toalety za potrzebą, niż, powiedzmy, wyścigi konne. Kiedy odkładasz pozycje na miejsce, nie czujesz zadowolenia. Czujesz ulgę, że ci się przez to przebrnąć.

Nie skreślam autorki. Na półce leży pożyca "Alicja w krainie zombi". Mam nadzieję, że nie będzie takim chłamem, jak "Firstlife".

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Guerra

Melissa Darwood to autorka polskiego pochodzenia, która pisze pod pseudonimem oddzielając w ten sposób życie rodzinne, prywatne z tym zawodowym, któ...

zgłoś błąd zgłoś błąd