Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dziesiąta aleja

Tłumaczenie: Jacek Manicki
Wydawnictwo: Albatros
6,99 (777 ocen i 60 opinii) Zobacz oceny
10
34
9
51
8
175
7
269
6
149
5
77
4
11
3
6
2
1
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Fortunate Pilgrim
data wydania
ISBN
9788379859429
liczba stron
320
język
polski

Zachwycająca w swojej wymowie historia rodziny Angeluzzich-Corbo, a także niezłomnej i dumnej Włoszki, uwięzionej w nieudanym małżeństwie i toczącej heroiczny bój, by wychować szóstkę dzieci w surowym nowym świecie, gdzie w codziennej walce o przetrwanie wdeptywane w ziemię są tradycyjne wartości wyniesione ze starego kraju. W poszukiwaniu lepszego życia Lucia Santa porzuca rodzinną Italię i...

Zachwycająca w swojej wymowie historia rodziny Angeluzzich-Corbo, a także niezłomnej i dumnej Włoszki, uwięzionej w nieudanym małżeństwie i toczącej heroiczny bój, by wychować szóstkę dzieci w surowym nowym świecie, gdzie w codziennej walce o przetrwanie wdeptywane w ziemię są tradycyjne wartości wyniesione ze starego kraju. W poszukiwaniu lepszego życia Lucia Santa porzuca rodzinną Italię i wraz z tysiącami innych imigrantów przybywa do Nowego Jorku, szukając swojego miejsca w rządzącej się prawem silniejszego bezwzględnej miejskiej dżungli.

Powieść doczekała się ekranizacji z Sofią Loren w roli głównej.

 

źródło opisu: Albatros, 2017

źródło okładki: www.wydawnictwoalbatros.com

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 237
Zabukowana | 2017-07-05
Przeczytana: 29 maja 2017

Zauważyłam, że po drodze mi z książkami wybranymi na tzw. czuja. Przeglądam sobie tytuły i czasami któryś "zaskoczy", bez wcześniejszych rekomendacji. A potem często okazuje się, że wybór był trafiony. Więc słuchaj, panie, intuicji, a szczególnie tej kobiecej, bo całkiem nieźle się spisuje (czasami). No tak, ale przecież to Mario Puzo, "Ojciec chrzestny"
itd... owszem, jednak nie zmienia to faktu, że dla mnie autor ten był nieznany, bo jakoś nie miałam przyjemności wcześniej, a teraz wiem, że muszę nadrabiać. Szczególnie, że wsiąkłam w "Dziesiątą Aleję". Życie na emigracji nie jest mi obce i, pomimo, że nie jestem temperamentną Włoszką, z łatwością mogłam się utożsamić z bohaterami, którzy wyjechali ze swojego kraju w poszukiwaniu lepszego życia.

"Ameryko, Ameryko, ileż to nadziei jest z tobą wiązanych? Jakimi świętokradczymi marzeniami zapładniasz umysły? Wszystko ma swoją cenę, jednak niejednemu marzy się, że szczęście przyjdzie do niego samo, nie żądając niczego w zamian."
A to nie tak. Nagle okazuje się, że amerykański sen to tylko sen, że samo nic nie przychodzi a wszystko wymaga zakasania rękawów a i to nie gwarantuje oczekiwanych rezultatów. Jak wszędzie zresztą. W każdym zakątku naszego pięknego globu szarość dnia codziennego ma takie same odcienie. Zmienia się tylko krajobraz i język komunikacji międzyludzkiej. Chwilami, podczas czytania, w mojej głowie pojawiały się obrazy z filmu "Inaczej niż w raju" (reż. Jim Jarmusch) właśnie w kontekście wszechobecnego marazmu i poczucia beznadziei, a być może przegranego życia?

Lucia Santa, "ta niepiśmienna, niewykształcona kobieta ze wsi była, jak wiele jej podobnych, panią życia i śmierci dla swoich najbliższych." Ona tak naprawdę nigdy nie przystosowała się do tej wielkiej Ameryki, którą, zdaje się, traktuje jako zło konieczne, a które i tak zawiodło oczekiwania. Bo nic nie jest tak jak miało być. Bo bieda, ubóstwo i ciężkie życie. A i ludzie nie tacy jak to kiedyś, we Włoszech, "obyczajność" nie ta. "Ach Włochy, Włochy; jak ten świat się zmienił i to na gorsze. Co je opętało, że wyjechały z takiego kraju? Kraju, gdzie ojcowie mają posłuch, a matki są traktowane przez dzieci z szacunkiem. (...). Mannaggia America! - Przeklęta Ameryka!" Tak, siedząc przed kamienicami na Dziesiątej Alei, rozprawia starsze pokolenie Włoszek, które tęskni za tradycją i obyczajowością swojej ojczyzny. I na tym gruncie następuje zderzenie dwóch pokoleń, ponieważ ich dzieci nieco inaczej postrzegają świat, co niejednokrotnie prowadzi do konfliktów. Octavia, córka Santy Lucii, mówi np: "nigdy nie wyjdę za makaroniarza", czyli buntuje się, chciałaby uciec od stylu życia, jaki zna z własnego podwórka. A myślę, że i sama Lucia Santa pewnie gdzieś tam, w głębi duszy skrywa żal i tęsknotę za innym życiem, którego nigdy nie zaznała, jednak nie rozczula sie nad sobą. Nie jest sentymentalna, nie rozpamiętuje, nie duma nad tym, co by było gdyby, bo wie, że to nie pomoże w wykarmieniu jej dzieci. A rodzina to największa wartość. To dla niej Lucia Santa tak naprawdę żyje, bo "nie ma zobowiązań świętszych niż wynikające z więzów krwi". Jest panującą matką - Włoszką, która, gdy trzeba pogłaszcze po głowie (acz niechętnie) ale i wymierzy siarczysty policzek (to częściej). Ot, włoski temperament w pełnej krasie.

Nie nazwałabym tej książki sagą rodzinną. To raczej opowieść o zdarzeniach, a może bardziej wycinkach z życia pewnej rodziny z Italii, żyjącej na emigracji w Stanach Zjednoczonych. Zresztą, nieistotne do jakiej szufladki z kategorią ją włożymy. To po prostu świetna książka i z dużym zainteresowaniem śledziłam losy bohaterów, którzy musieli odnaleźć się i ułożyć sobie życie na obczyźnie, jednocześnie nie zatracając swojej tożsamości. Co prawda dzieci Lucii Santy urodziły się w USA i dla nich ten świat nie jest już tak bardzo obcy jak dla ich matki, to jednak są to Włosi z krwi i kości. I to czuć na kartach tej powieści. Mario Puzo genialnie ich tutaj scharakteryzował, począwszy od apetycznych, włoskich aromatów ("Jak dobrze było wejść do tej ciepłej kuchni pachnącej czosnkiem, oliwą z oliwek i bulgoczącym w rondlu sosem pomidorowym"), a na porywczym temperamencie skończywszy ("Bo nic nie mrozi krwi w żyłach tak, jak wybuch gniewu młodej, jędzowatej Włoszki").
No a czymże byłaby opowieść o Włochach bez włoskiej mafii? Ano niczym, więc i tutaj pojawia się związek piekarzy, za członkowstwo w którym trzeba słono płacić. Przymusowe członkostwo, dodajmy ;-)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Łowca snów

Łowca snów.. raczej łowca łasic analnych.. Historia sprowadza się, jak to często u Kinga bywa, do zbyt długich opisów tworzących pewnego rodzaju dysh...

zgłoś błąd zgłoś błąd