Wiersze wybrane

Tłumaczenie: Stanisław Barańczak
Wydawnictwo: Znak
7,93 (115 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
20
9
22
8
31
7
30
6
4
5
5
4
1
3
0
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324043606
liczba stron
288
kategoria
poezja
język
polski
dodała
Ag2S

Kanon, który każde pokolenie czytelników odkrywa dla siebie Jedna z najwybitniejszych poetek amerykańskich, wciąż pozostaje nieprzeniknioną zagadką jako pisarka i jako człowiek. Wiersze Emily Dickinson to kanon, który każde pokolenie czytelników odkrywa dla siebie. Dzięki znakomitym tłumaczeniom Stanisława Barańczaka możemy przekonać się o niezaprzeczalnym wpływie twórczości „pustelnicy z...

Kanon, który każde pokolenie czytelników odkrywa dla siebie

Jedna z najwybitniejszych poetek amerykańskich, wciąż pozostaje nieprzeniknioną zagadką jako pisarka i jako człowiek. Wiersze Emily Dickinson to kanon, który każde pokolenie czytelników odkrywa dla siebie. Dzięki znakomitym tłumaczeniom Stanisława Barańczaka możemy przekonać się o niezaprzeczalnym wpływie twórczości „pustelnicy z Amherst” na nowoczesną poezję.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 299
eyesOFsoul | 2017-01-18
Na półkach: Przeczytane

Poeci mają w sobie coś mrocznego. To jak historia schowana pod łóżkiem. Wiesz, że jest… Ale kiedy pozostaje w ukryciu, jakoś lżej Ci na sercu. Jakoś cieplej, że wciąż jest tajemnicą. Że nikt o niej nie wie. Właśnie takie są dla mnie jej wiersze. Pełne lęku, niepokoju, mroczności. Pełne nieprzespanych nocy. Pełne jej.
Emily Dikinson była samotna. Do dzisiaj badacze dociekają, czy jej samotność wynikała z zawodu miłosnego, czy była jedną z masek, w które poetka wcieliła w życie. Mówi się, że jej ostatnie dwadzieścia lat życia spędziła w domu. Pisząc wiersze. Szukając w nich odpowiedzi, wskazówek, a może miłości? Może próbowała dociec, że istnieje taka miłość na zawsze, po której nie ma już więcej nic… i jest tylko ciemność? Może to właśnie o tej ciemności wciąż czytamy. Może to ta ciemność sprawiła, że Dickinson nazwana została pustelnicą z Amherst?
Zbiór wierszy wydanych przez Wydawnictwo Znak, a w przekładzie Stanisława Barańczaka… urzekają. Moje ostatnie zimowe wieczory spędziłam właśnie z nimi. Wiersze Emily w dużym stopniu różnią się od poezji, które współcześnie można przeczytać na różnych portalach poetyckich. Dzisiaj króluje proza poetycka. Metafory, który budują wokół poety mur. One nie są po to, by Czytelnik odczytał, co autor miał na myśli. One są po to, by Czytelnik nie mógł się domyśleć, o co tak naprawdę chodziło. Żeby nie mógł zobaczyć żadnego obrazu. U Emily Dickinson te obrazy są różne. W jednych Poetka twardo stąpa po ziemi, a w drugich rozprawia na temat miłości, która… bywa ulotna. Mówi o przyjaźni, a później żali się na samotność. Trochę mam wrażenie, jakby Emily Dickinson szukała swojej drogi, swojego miejsca. Że to odizolowanie od ludzi miało być ucieczką w głąb siebie. Po to by lepiej poznać siebie i swoje pragnienia. Ale kto wie, może się mylę?
Długo zastanawiałam się, jaką Emily Dickinson poznałam. Co tak naprawdę skrywała w tych wierszach, co próbowała ukryć, a co chciała byśmy poznali? W wielu wierszach wydawało mi się, że mówi o śmierci. Jakby to był nieodłączny element jej myśli. Jakby ta śmierć nigdy jej nie opuszczała. I aż zrobiło mi się jej żal, że tak mało radości u niej odkryłam.
Jeśli chodzi o samo wydanie – to chapeau bas dla Wydawnictwa Znak. Z jednej strony mamy oryginalny tekst poetki, a z drugiej przekład Stanisława Barańczaka. I tak powinno się wydawać tego typu wiersze. Powinniśmy mieć możliwość wglądu do oryginału. Ponieważ nie wszystkie teksty tłumaczone są dosłownie, a już w szczególności wiersze. Czasem człowiek próbuje zachować rym i rytm, pewnego rodzaju giętkość, która w mniejszym bądź większym stopniu zmienia znaczenie wiersza. A to już nie jest to samo. I to już nie jest patrzenie na świat oczyma Emily Dickinson, a patrzymy na świat oczyma Stanisława Barańczaka. Dlatego wklejam Wam krótki przykład tego, o co mi chodzi:
185
by Emily Dickinson
“Faith” is a fine invention
For Gentlemen who see!
But Microscopes are prudent
In an Emergency!

185
W przekładzie Stanisława Barańczaka

„Wiara” to świetny wynalazek,
Gdy można zaufać Oku -
Lecz zdarza się nagła potrzeba
użycia Mikroskopu.
Uważam, że oryginał brzmi zdecydowanie lepiej i ma znacznie lepsze znaczenie. Ale w przekładach chodzi czasem o to, by teksty dawały podobny wydźwięk. Miały podobny rytm.
Chciałabym żeby ktoś kiedyś wydrukował w takim wydaniu moje wiersze. Byłabym chyba najszczęśliwszą osobą na świecie. Póki co moja szuflada pęcznieje, tak jak półki od książek, które czytam. Wam drodzy czytelnicy, jeśli tylko lubicie poezje, to polecam to wydanie wierszy. A może życiorys Emily tak Was zafascynuje, że sami zaczniecie brudzić się poezją?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Listy starego diabła do młodego

Niesamowita pozycja. Bardzo trafna, przewrotna, ale i bardzo trudna. Z pewnością przeczytam ją jeszcze kilka razy, żeby ją po prostu zrozumieć.

zgłoś błąd zgłoś błąd