Gra w Króla 3

Tłumaczenie: Michał Żmijewski
Cykl: Gra w Króla (tom 3)
Wydawnictwo: J.P. Fantastica
6,65 (40 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
3
9
3
8
3
7
13
6
7
5
9
4
1
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Ousama Game
data wydania
ISBN
9788374715331
liczba stron
160
kategoria
komiksy
język
polski
dodała
Dejikos

W klasie 1B pozostało dwadzieścia siedem osób... Czy tajemniczy "król" ukrywa się wśród nich!? Bezlitosna gra o przetrwanie trwa! Nobuaki i jego przyjaciele wszelkimi sposobami starają się odkryć tożsamość "króla", ale ten wydaje się tylko szydzić z ich wysiłków, nieubłaganie zsyłając na klasę kolejne kary. Tym razem to sam Nobuaki zostaje poddany próbie: by wykonać rozkaz, musi "utracić to,...

W klasie 1B pozostało dwadzieścia siedem osób... Czy tajemniczy "król" ukrywa się wśród nich!? Bezlitosna gra o przetrwanie trwa!
Nobuaki i jego przyjaciele wszelkimi sposobami starają się odkryć tożsamość "króla", ale ten wydaje się tylko szydzić z ich wysiłków, nieubłaganie zsyłając na klasę kolejne kary. Tym razem to sam Nobuaki zostaje poddany próbie: by wykonać rozkaz, musi "utracić to, co dla niego ważne"...

 

źródło opisu: J.P. Fantastica, 2016

źródło okładki: http://jpf.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 846
Paulina | 2017-11-21
Przeczytana: 12 listopada 2017

Po słabym drugim tomiku „Gry w Króla” (opinia tutaj), przyszedł czas na trzecią część mangi, do której zabierałam się dość opornie. Niby byłam ciekawa kolejnych wydarzeń, ale w głowie miałam zapaloną ostrzegawczą czerwoną żaróweczkę, która skutecznie mnie odciągała od zamiaru zapoznania się z numerem trzy. Swoją drogą cichy głosik w mojej głowie ciągle mi powtarzał, że na moim parapecie, który robi za półkę dla nieprzeczytanych tytułów, czekają na mnie lepsze historie, które chętniej przeczytam. I tak odwlekałam to w czasie… tylko czysty przypadek sprawił, że zabrałam się za lekturę, tego przerażającego mnie do szpiku kości numerka trzy. Czy ten zbieg okoliczności mogę zaliczyć do pozytywnych wspomnień?

Na początku w klasie było ich trzydzieści dwie osoby, teraz zostało tylko dwadzieścia siedem przerażonych duszyczek…
Po odważnej decyzji Nami, która ostatecznie została zbyt pochopnie podjęta, dziewczyna ucieka. Nobuaki rusza na poszukiwanie koleżanki, chce ją za wszelką cenę uchronić przed wyrokiem, który na niej ciąży. Cały czas liczy na to, że tym razem „Król” nie wyda wyroku śmierci…
Tymczasem chłopak sam dostaje rozkaz od „Króla”… a kolejne rozkazy, są coraz mniej zrozumiałe dla uczniów klasy 1B…
Jaki będzie wyrok „Króla”?
Co tym razem wymyślił dla bezradnych wobec jego woli, uczniów?
Czy Nobuaki wykona swój rozkaz?
Jaką cenę będzie musiał za to zapłacić?


Tak jak się spodziewałam, widzę coraz więcej wad tego tytułu. Są to drobne szczegóły, które wpływają na mój odbiór lektury. Niby nie rzucają się zbytnio w oczy, ale ja je dostrzegam i patrząc po opiniach innych czytelników, oni także je dostrzegli. Przynajmniej nie jestem odosobniona w swojej opinii, choć na początku wydawało mi się, że ludzie trochę wyolbrzymiają i krytykują mangę bez powodu. Pozostaje mi tylko przyznać się do błędu, że zbyt pochopnie oceniłam „Grę w Króla”. Czasu nie cofnę, ale też nie zmienię swojego zdania na temat pierwszego tomiku.

Uczniowie klasy 1B popadają powoli w obłęd, każdy kolejny meil napawa ich przerażeniem. Nadzieje na znalezienie sprawcy zaczyna zmieniać się we frustrację i niemoc. A nikłe światełko w tunelu, które pojawiło się wraz z decyzją Nami, zostało bezpowrotnie zgaszone. Tylko Nobuaki nie poddaje się i zamierza walczyć do samego końca, ale jego życie też zawisło na szali. A co by się stało, gdyby jego zabrakło? Czy znalazłby się ktoś równie odważny i zastąpiłby go? Dodatkowo tajemniczy „Król” robi wszystko, aby uczniowie zwrócili się przeciwko sobie…

Wiecie, co mnie najbardziej dziwi w tej mandze? To, że ta klasa jest niesamowicie ze sobą zżyta. Owszem zdarzały się pewne sprzeczki, ale ostatecznie wychodzi na to, że oni wszyscy siebie ubóstwiają i kto by nie umarł, panuje wielki lament nad tą osobą… przynajmniej ze strony głównego bohatera, który czasem jest, aż śmieszny w swojej nieświadomości. Absurd goni absurd, a szkoda, bo manga miała ogromny potencjał, które ewidentnie został zmarnowany. I wątpię, żebym zmieniła zdanie no, chyba że zdarzy się jakiś cud i nagle wszystko wróci na właściwy tor, ale na to nawet nie liczę.

I kolejna rzecz, która ogromnie mnie irytowała, to ciągły krzyk bohaterów. Nic nie robią, tylko się drą, jakby miało coś to zmienić. Nie jestem w stanie tego zrozumieć, a tym bardziej choćby polubić postacie, bo wszystko wydaje mi się takie płytkie. Brakuje mi w tym uczuć, jakiejś głębszej pobocznej tajemnicy, intryg, knucia za plecami… dostaję tylko łzy i beznadziejny krzyk… Czy ja naprawdę tak dużo wymagam? No dobra, ale koniec tego użalania się nad sobą. Jest pewien malutki plus, którym jest Ria i Yousuke – są to dwie postacie, które wydają się najmniej powierzchowne. W szczególności ta pierwsza, ona mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła. Jestem ciekawa, czy zostanie do samego końca mangi przy życiu.

Tym razem wymieniłam wam o wiele więcej wad. Całe szczęście, że rysunki jeszcze są na tyle dobre, że nie mogę na nie narzekać i są największym atutem tego tytułu. Jednak reszta nie napawa mnie wielki optymizmem. No cóż, zobaczymy, jak to będzie!



Moja ocena: 4/10

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wspólna orbita zamknięta

Becky Chambers swoją debiutancką powieścią zrobiła na mnie naprawdę dobre wrażenie i nikt specjalnie nie musiał mnie namawiać do tego, bym sięgnęła po...

zgłoś błąd zgłoś błąd