Paulina 
https://www.facebook.com/Recenzje-Mystic-583171148414814, , recenzjemystic.blogspot.com, , https://www.youtube.com/channel/UCNkg2rOqzA1WBAZDQTiNhRw, , https://www.instagram.com/recenzjemystic
Kocham czytać, w szczególności fantastykę, książki młodzieżowe i mangi ;) Od kilku lat prowadzę bloga z recenzjami, a teraz także próbuję swoich sił na YouTube :D
26 lat, kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 2 książki i 9 cytatów, ostatnio widziana 1 godzinę temu
Teraz czytam
  • Alight/Rozpaleni
    Alight/Rozpaleni
    Autor:
    M. Savage, zwana Em, przewodzi grupie dzieciaków, które obudziły się w dziwacznych trumnach, w tajemniczym pomieszczeniu, nie wiedząc, kim są ani jak się tam znaleźli. Krok po kroku, niebezp...
    czytelników: 245 | opinie: 19 | ocena: 8,19 (63 głosy)
  • Atak Tytanów tom 18
    Atak Tytanów tom 18
    Autor:
    Oto świat niemal w całości opanowany przez tytanów. Świat, w którym niedobitki ludzkości schroniły się za masywnymi murami, by nie skończyć jako pożywienie tych potężnych, przerażających istot... Od...
    czytelników: 65 | opinie: 0 | ocena: 8 (32 głosy) | inne wydania: 1
  • Bungou Stray Dogs - Bezpańscy Literaci #9
    Bungou Stray Dogs - Bezpańscy Literaci #9
    Autorzy:
    Rozpoczyna się druga faza planu zniszczenia Jokohamy. Akutagawa goniąc za Atsushim wchodzi na pokład Moby Dicka, gdzie wywiązuje się trójstronna walka z czekającym na tygrysołaka Fitzgeraldem. Aby pok...
    czytelników: 22 | opinie: 0 | ocena: 8,75 (8 głosów)
  • Death Note: Another Note – Sprawa serii morderstw BB w Los Angeles
    Death Note: Another Note – Sprawa serii morderstw BB w Los Angeles
    Autor:
    Agentka FBI Naomi Misora zostaje wciągnięta w śledztwo serii zabójstw, pozornie nie mających ze sobą związku. Jedynym tropem łączącym wszystkie zbrodnie są laleczki przybite do ściany. Razem z najwybi...
    czytelników: 177 | opinie: 9 | ocena: 7,22 (69 głosów) | inne wydania: 1
  • Fake it
    Fake it
    Autor:
    Czy poznałaś kiedyś kogoś takiego, kto wydawał się odbiciem twojej duszy? Kogoś, z kim rozumiesz się bez słów i z kim każda chwila nabiera milionów znaczeń? Bez kogo życie stanie się całkiem puste? S...
    czytelników: 186 | opinie: 25 | ocena: 5,73 (49 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-08-15 19:37:01
Ma nowego znajomego: Sanami
 
2018-08-15 18:54:58
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Manga 2018, Posiadam, Recenzenckie
Cykl: Psycho-Pass (tom 7)

Mogłoby się wydawać, że opowieść o Inspektor Akane Tsunemori już się skończyła. Ale tak naprawdę, ten świat pozostawił nas z wieloma pytaniami, które zahaczały o nasze wartości moralne. Tak, zdecydowanie zakończenie tej historii było szokujące i niewielu mogło wpaść na taki obrót spraw. Ten pomysł był genialny, ale zarazem w pewien sposób odrażający. I tutaj pojawia się kolejne pytanie, czy... Mogłoby się wydawać, że opowieść o Inspektor Akane Tsunemori już się skończyła. Ale tak naprawdę, ten świat pozostawił nas z wieloma pytaniami, które zahaczały o nasze wartości moralne. Tak, zdecydowanie zakończenie tej historii było szokujące i niewielu mogło wpaść na taki obrót spraw. Ten pomysł był genialny, ale zarazem w pewien sposób odrażający. I tutaj pojawia się kolejne pytanie, czy ten świat ma nam coś jeszcze do zaoferowania? Czy można jeszcze na ten temat coś powiedzieć, coś, co nas nie tylko zaskoczy, ale wprowadzi w podobny stan, jak pierwsza część?

Minęło półtora roku – Inspektor Akane Tsunemori straciła wielu przyjaciół, lecz w zamian za tak wielką cenę dojrzałą i nabrała doświadczenia. Już nie jest tą samą naiwną dziewczynką, co kiedyś…
Nowe śledztwo to tylko początek kłopotów, które na nią czekają. Tajemniczy sprawca, który w pierwszej chwili jest wymysłem bredzącego przestępcy, może istnieć naprawdę!
Ale czy to jest możliwe?
Przecież Sybilla jest doskonała i gdyby był człowiekiem, to by go zeskanowała…
A może w tym oprogramowaniu znajduje się jakaś luka?
Co tym razem czeka na Inspektor Akane Tsunemori?


Ten świat przeszedł lekką przemianę. Przede wszystkim nie ma już części naszych starych bohaterów, z którymi czytelnik zdążył się już zżyć. Dobrze wiemy, co z niektórymi się stało… mimo wszystko brakuje ich. Teraz mamy dwóch nowych egzekutorów i młodziutką panią inspektor, która jest całkowitym przeciwieństwem Akane. Niestety, chwilowo ta dziewuszka nie przekonała mnie do siebie. Wydaje się być bardzo irytującą osóbką i być może jeszcze nam trochę nerwów napsuje. O egzekutorach nie wiele wiemy i nie są nam dogłębnie przedstawiani. Podejrzewam, że na to jeszcze przyjdzie czas…


„Jeśli będziesz negować i ignorować rzeczy, których nie rozumiesz, kiedyś pożałujesz. To droga na skróty do dorosłości… panienko.”


Akane Tsunemori wciąż jest bardzo młoda, ale jednak jej doświadczenie i podejście przemawia za jej dojrzałością. Zmieniła się i widać, że ma do wszystkiego większy dystans, ale przeszłość wciąż w pewien sposób na nią wpływa. Jej metody działania podczas śledztw mogą być niezrozumiałe, co powoduje ogólne zamieszanie w szeregach Oddziału 1. Największą oponentką jej postępowania jest Inspektor Mika Shimotsuki. Otwarcie mówi o tym, że jej działania są problematyczne i nie ma racji w tym, co robi. Lecz ona uparcie podąża za śladem swojej intuicji…

Trudno ocenić ten tomik, bo to taki wstęp do nowej historii opartej na tym samym świecie. Na ten moment spodziewam się kolejnej trudnej sprawy, która może być czymś większym, ale to dopiero okaże się w kolejnym tomiku. Dostaliśmy pewne kąski, o których nie wie nasza bohaterka i tylko w tym mamy przewagę. Teraz wystarczy obserwować, jak ona dojdzie do tych wniosków i jak potoczy się śledztwo. Pomijając ten wątek, jest też jeszcze drugi, który znajduje się głębiej i chwilowo jest ukryty, tak by zmylić czytelnika. Zapewne wiedzą o nim ci, co oglądali wersję animowaną. I na ten temat więcej wam nie napiszę, ale przestrzegam tych, co jeszcze nie znają tej opowieści – bądźcie ostrożni!

Manga wciąż cechuje się skrupulatnie dopracowaną fabułą, przynajmniej ten tomik na to wskazuje. Kadry mogą tylko cieszyć oko i nie można się do nich doczepić. Mimo zmiany osoby, która odpowiada za ilustracje, nie ma w nich wielkiej różnicy, która by na to wskazywała. Dopiero po dokładniejszym sprawdzeniu można to zauważyć. Nie zmienia to jednak faktu, że kreska wciąż jest ładna i pod tym względem nie ma żadnych uchybień. Więc można spokojnie relaksować się podczas lektury i czekać na to, jak dalej rozwinie się historia. W końcu, w tym świecie może wydarzyć się wszystko…



Moja ocena: 7/10

pokaż więcej

 
2018-08-13 10:50:08
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Manga 2018, Posiadam, Recenzenckie
Cykl: One-Punch Man (tom 8)

„One-Punch Man” tak naprawdę wciąż nabiera tempa (przynajmniej mam taką nadzieję), akcja nie podąża jeszcze takim torem, jakbym oczekiwała, ale w każdym momencie może się to zmienić. Niby wszystko ładnie się rozkręca, ale wciąż mi czegoś brak w tym wszystkim. Dlatego, praktycznie za każdym razem sięgam po ten tytuł z obawami. Teoretycznie siódmy tomik narobił nam apetytu na więcej, ale ósmy... „One-Punch Man” tak naprawdę wciąż nabiera tempa (przynajmniej mam taką nadzieję), akcja nie podąża jeszcze takim torem, jakbym oczekiwała, ale w każdym momencie może się to zmienić. Niby wszystko ładnie się rozkręca, ale wciąż mi czegoś brak w tym wszystkim. Dlatego, praktycznie za każdym razem sięgam po ten tytuł z obawami. Teoretycznie siódmy tomik narobił nam apetytu na więcej, ale ósmy jest już wielką niewiadomą. To taka huśtawka – albo będzie dobrze, albo źle. I myśląc racjonalnie, już dawno powinnam porzucić ten tytuł, ale jakoś coś mnie przy nim trzyma. Mam nadzieję, że nie będę tego żałować…

Oto on! King. Najsilniejszy superbohater na Ziemi. To przed nim uciekają wszystkie potwory, lecz właśnie nadszedł dzień, w którym to on wpada w kłopoty…
Ratowanie cywilów przed zagrożeniem, nie wydaje się być trudnym zadaniem, o ile przeciwnicy drżą na samą myśl o twoim imieniu. Czasami wystarczy, by znaleźć się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie, by ktoś cię mógł dostrzec.
Jednak, czy zasługi dla ludzkości zawsze są sprawiedliwie oceniane?
Czy ranking faktycznie oddaje siłę bohaterów?
Dlaczego King wpadnie w tarapaty?
I w jaki sposób Saitama zdoła mu pomóc?
A może odkryje coś, czego nikt by się nie spodziewał?


Trzeba przyznać, że One-Punch Man potrafi zaskoczyć swojego czytelnika. Nie koniecznie te pomysły zawsze są dobre, ale czasami są strzałem w dziesiątkę. Tym razem może odbiegamy trochę od tej wielkiej przepowiedni i skupiamy się tak jakby na codzienności, czyli powracamy do tego dziwnego rankingu, ale nie jest to męczący powrót. Mamy pokazana sytuację, która bawi, wyśmiewa i obnaża prawdę. Czyli coś, czego można było się spodziewać, jeśli dostrzegało się wszelkie znaki, które pozostawiono nam w poprzednich tomikach. I o zgrozo, mimo wszystko, dobrze się bawiłam!

King – człowiek, który ma bardzo przerażającą aurę. Potwory atakujące mieszkańców, drżą na jego widok. Poddają się same, byleby tylko nie dotknęła ich kara z rąk samego króla. To tylko nieoficjalny tytuł, bo prawidłowo ma on siódme miejsce w rankingu klasy S. Lecz to już wystarcza, by ludzie go kochali. Tylko ci, którzy spotkali go na swojej drodze, gdy walczył z jakimś przeciwnikiem, słyszeli dudniące odgłosy, gdy przechodził w swój tryb bojowy. I tylko oni wiedzą, że jest to najbardziej przerażający element, towarzyszący Kingowi. Odgłosy, które odstraszają wrogów. Nie wiadomo skąd pochodzą, ale to już jest nieważne. Wystarczy, że robi to ogromne wrażenie. I także dzięki temu zyskał sławę...

Jak już wspominałam w poprzednich recenzjach, klasa S, to najbardziej zepsuta elita, jaka istnieje w tym świecie. Tak naprawdę mają oni więcej wad niż zalet. I bez przyczyny o tym nie wspominam, bo tomik ósmy po raz kolejny nam o tym przypomina. Czasami mam wrażenie, że tylko nieliczni bohaterowie, którzy pojawiają się na drodze Saitamy, zasłużenie mają tytuł obrońców ludzkości. Reszta powinna zniknąć. Tylko wtedy nie byłoby zabawy. Bo teraz nie wiemy, kto jest kimś przydatnym w walce, a kto jest bezużytecznym pachołkiem. Mam tylko nadzieję, że ten wątek będzie ciągnięty z rozsądkiem.

Oczywiście przepowiednia, którą wygłosiła Siwababa, wciąż pojawia się w tle. Problem nie zniknął, zagrożenie wciąż jest. Także jest jeszcze szansa na potężną walkę z udziałem Saitamy. Tymczasem to Genos prezentuje nam swoje możliwości i wykazuje się w potyczkach. Mamy okazję podziwiać jego umiejętności i zaangażowanie całej sprawie. Kadry z jego udziałem bardzo cieszą oko czytelnika, bo jest na co popatrzeć. A Saitama w tym czasie zajmuje się bardziej przyziemnymi rzeczami. Nie zabrakło także pobocznej historii, która to Bang, zaprasza naszych bohaterów do swojej szkoły, pod pretekstem zbyt dużej ilości przepysznych langust, a co za tym idzie przepysznego poczęstunku. Tam również nieoczekiwanie nadchodzą kolejne kłopoty…

W moim odczuciu jest to bardzo przyzwoity tomik, który zaspakaja apetyt na kolejne walki, choć to nie Saitama gra tutaj pierwsze skrzypce. Świat wciąż jest rozbudowywany i obnażany jednocześnie, a to powoduje naszą ciekawość. Jednym słowem, jest dobrze. I oby tak dalej pozostało…



Moja ocena: 7/10

pokaż więcej

 
2018-08-08 09:38:42
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Posiadam, Recenzenckie

Srebrna dziewczyna to książka, która miała poruszać trudne tematy, wgniatać w fotel i ogólnie robić wrażenie na czytelniku. Tak przynajmniej głosił opis na okładce. Niestety, ja nie odnalazłam w tej lekturze nic, co mogłoby mnie tak dogłębnie poruszyć. Dotarłam ledwo do setnej strony, a zanim do tego doszło, momentami przysypiałam. Tę książkę albo się kocha, albo nienawidzi. Dla mnie była zbyt... Srebrna dziewczyna to książka, która miała poruszać trudne tematy, wgniatać w fotel i ogólnie robić wrażenie na czytelniku. Tak przynajmniej głosił opis na okładce. Niestety, ja nie odnalazłam w tej lekturze nic, co mogłoby mnie tak dogłębnie poruszyć. Dotarłam ledwo do setnej strony, a zanim do tego doszło, momentami przysypiałam. Tę książkę albo się kocha, albo nienawidzi. Dla mnie była zbyt chaotyczna i tak właściwie o niczym. Po raz pierwszy zawiodłam się na wydawnictwie, bo spodziewałam się czegoś innego… nie znaczy to jednak, że pozycja jest zła. Po prostu do mnie nie trafiła, ale na pewno znajdzie grono wielu odbiorców.

pokaż więcej

 
2018-08-07 21:09:12
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-08-07 16:48:39
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Posiadam, Recenzenckie
Cykl: Kate Daniels (tom 5)

Każdy, kto mnie choć trochę śledzi w mediach społecznościowych i tutaj na blogu, wie, że Kate Daniels, to jedna z moich ulubionych dziewuch. Uwielbiam jej przygody i z wytęsknieniem czekam na szósty tom, który do tej pory nie był wydany w Polsce. Ale za nim dojdziemy do jego premiery, trzeba zadowolić się piątą odsłoną tej historii. Magia Zabija… uwierzcie mi, ledwo doszła do mnie paczka,... Każdy, kto mnie choć trochę śledzi w mediach społecznościowych i tutaj na blogu, wie, że Kate Daniels, to jedna z moich ulubionych dziewuch. Uwielbiam jej przygody i z wytęsknieniem czekam na szósty tom, który do tej pory nie był wydany w Polsce. Ale za nim dojdziemy do jego premiery, trzeba zadowolić się piątą odsłoną tej historii. Magia Zabija… uwierzcie mi, ledwo doszła do mnie paczka, szybko ją rozpakowałam (film z unboxingu znajdziecie tutaj) i momentalnie rzuciłam się do czytania. Tak właśnie działa na mnie Kate. Wszystko inne przestaje się liczyć…

Rozkręcenie własnej działalności nie należy do prostych zadań. W szczególności, kiedy twoim partnerem jest sam Władca Bestii, którego to każdy się boi. Doliczmy do tego jeszcze Zakon, który szarga twoją dobrą reputację i możemy być pewni, że to nie skończy się dobrze…
Biuro Kate działa już od miesiąca, a jednak żadne zlecenia się nie pojawiają… kiedy telefon w końcu się odzywa, a po drugiej stronie rozbrzmiewa znajomy głos, Kate natychmiast podejmuje się swojego pierwszego wyzwania.
Ale to dopiero wstęp do tego, co grozi Atlancie… kolejne nadchodzące wydarzenia, zwiastują katastrofę.
Trzeba znów poskładać puzzle i odkryć, kto tym razem zagraża miastu.
Kate musi się spieszyć, czas jest bardzo ograniczony.
Jednak najpierw, musimy odnaleźć wynalazcę i jego urządzenie… to powinno być proste!
Co tym razem czeka na Kate?

Niech mi ktoś powie, dlaczego te książki są takie krótkie? Zdecydowanie za szybko znalazłam się na ostatniej stronie, nad czym ogromnie ubolewam. Kolejna walka, kolejny wir wydarzeń, a także przeszłość, która ze wspaniałego wspomnienia zmienia się w coś bardziej okrutnego. Nasza Kete w tej części zostaje poddana próbie. Musi odnaleźć prawdę, pośród kłamstw. Jest rozdarta między uczuciem a tym, co jej wpajano. Ten tom zdecydowanie pokazuje, że nasz znakomity duet pisarski ma jeszcze wiele do powiedzenia w tym temacie. I nie zapowiada się na to, by w przyszłości, można było się przy tym nudzić.


„- Kiedy zaproponowałeś mi otwarcie tego interesu, nie myślałeś chyba, że będę siedziała w biurze i piekła ciasteczka?
- Ciasteczka nie strzelają ołowiem.
- Zawsze musi być ten pierwszy raz!”


Ludzie to istoty proste, które chcą przetrwać. W tym świecie magia się rozpanoszyła. Zburzyła idealny porządek, a to już nie każdemu się podoba. Skończył się amerykański sen. W szczególności ludziom, którzy nie mają nawet w sobie krzty magii. Człowiek człowiekowi wilkiem. A to już prowadzi do okrucieństwa. Niektórzy także wierzą, że gdy magia zniknie z ich świata, znów będą mieć szansę stać się kimś. Obwiniają wszystkich wokół za swoje niepowodzenia. Są przepełnieni nienawiścią i zamierzają zaprowadzić swój porządek, nie bacząc na ofiary ich chorego planu. Jak to mówią – po trupach do celu.


„Motto rodziców-zmiennokształtnych: jeśli twoje dziecko poderżnie komuś gardło, miej w zanadrzu plan pozbycia się ciała.”


Magia Zabija cechuje się ogromem brutalności. Krew się leje strumieniami, trup sieje się gęsto, ale jakby na to nie patrzeć, poprzednie części również zawierały ten element. A my biernie możemy się tylko temu przyglądać. Nie brakuje smutnych i tych wesołych momentów, choć tych jest zdecydowanie mniej. Kate wciąż używa swojego ciętego języka, a jej potyczki słowne z Curanem, są niczym wisienka na torcie. Do głosu dochodzą także więzy rodzinne, które dopiero teraz się ujawniają. Czytelnik nie ma szans się nudzić. Wciąż coś się dzieje, co zaburza obraz, który został nam wcześniej ukazany. Już nic nie jest takie samo, jak było. Trzeba jeszcze raz się nad wszystkim zastanowić.


„- Co teraz zrobił?
- Został przyłapany na uprawianiu grupowego seksu na stopniach kostnicy.
Przystanęłam się i spojrzałam na niego.
- Jak grupowy?
- Dwie kobiety.
- Mogło być gorzej.
- Nieźle sobie dogadza, jak na piętnastoletniego smarkacza – stwierdził Derek z kamienną miną.”


Dużym atutem tej części jest ilość istot magicznych. W końcu mamy szansę zobaczyć, że nie jest ich tylko garstka, a praktycznie każdy ma w sobie magię. Mniejszą lub większą, ale ma. Niestety albo może jednak stety, pojawiają się także wątki, które powodują w nas konsternacje. Pokazują, że niektóre wydarzenia mogę odbić się tak mocno na psychice, że tak naprawdę można znienawidzić samego siebie. Dużo tutaj podtekstu terrorystycznego. I nie jest to wątek potraktowany po macoszemu, ale dopieszczony w każdym możliwym kontekście. Autorzy zadbali, by wszystko było realistyczne.

Podsumowując, wciąż jest pomysłowo i zaskakująco. Zwroty akcji nie pozwalają nam się nudzić, a my cierpimy na tym, bo musimy czekać na kolejne części… byle do września! Ach, zapomniałabym o epilogu, który wzbudza w nas ciekawość, a dokładniej pozostawia nas z wieloma pytaniami. Teraz możemy się zastanawiać, czy to był jednorazowy „incydent”, czy może jednak będzie z tego coś większego. Jeszcze moment i zacznę wam tu spoilerować, więc może zakończmy to w tym momencie!


Moja ocena: 9/10

pokaż więcej

 
2018-08-05 18:51:26
Ma nowego znajomego: _Magnolia_
 
2018-08-05 09:56:06
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Kate Daniels (tom 6)
 
2018-08-03 21:31:23
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-08-03 21:29:27
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-08-03 21:20:23
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2018-08-03 21:19:10
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Manga 2018, Posiadam, Recenzenckie
Cykl: Soul Eater (tom 8)

„Soul Eater” to manga, która pozostawia po sobie pozytywne wrażenie, ale także czujemy posmak małej goryczki, która nas zniechęca do kontynuowania tej przygody. Wciąż jestem ciekawa, czy to odczucie kiedykolwiek zniknie, bo jednak mimo wszystko, jestem zadowolona z lektury. I nie rozumiem skąd we mnie tyle mieszanych emocji. Historia jak historia. Nie wyróżnia się niczym specjalnym, a jednak... „Soul Eater” to manga, która pozostawia po sobie pozytywne wrażenie, ale także czujemy posmak małej goryczki, która nas zniechęca do kontynuowania tej przygody. Wciąż jestem ciekawa, czy to odczucie kiedykolwiek zniknie, bo jednak mimo wszystko, jestem zadowolona z lektury. I nie rozumiem skąd we mnie tyle mieszanych emocji. Historia jak historia. Nie wyróżnia się niczym specjalnym, a jednak jest ciekawa. Dlatego, miałam nadzieję, że po kolejnym tomiku moje wszelkie obawy odejdą w niepamięć. A ja będę mogła się cieszyć kolejnymi etapami tego tytułu. A jak było w rzeczywistości?

Black Star postanowił dokonać zemsty na wiedźmach. Jednak na jego drodze staje Mifune. Musi go pokonać, choć to nie będzie łatwe zadanie. Mimo że jest silny, wciąż brakuje mu doświadczenia…
Jak potoczy się pojedynek między Black Starem a Mifune?
Kid będzie musiał odszukać tajemniczy pociąg widmo, który porusza się po Saharze! Tylko on będzie w stanie, by dostać się do jego środka i zabrać tajemniczy artefakt, który go napędza. Musi się spieszyć, bo wróg depcze mu już po piętach…
Tylko, kto to jest Eibon i co ma wspólnego ze Śmiercią?
Zawodówka Śmierci może kryć jeszcze wiele sekretów!
Co ukrywa dyrektor szkoły?


Oj, będę rzucać gromami, ale tylko przez chwile… więc się nie martwcie. Nie było tak źle, choć niech mi ktoś powie, dlaczego w tej części pojawia się kolejny znienawidzony przeze mnie schemat? I po co to wszystko. To jest nudne! Jak nie ma się pomysłu, to najlepiej przywołać stare postacie, z którymi już się pożegnaliśmy… przynajmniej miałam taką nadzieję, choć wiedziałam, że w tym felernym momencie, a dokładniej zaraz po wskrzeszeniu Boga-Demona, pojawiła się scena, która zwiastowała to wydarzenie. No cóż, mimo wszystko jestem zawiedziona, że autor jednak postanowił to wykorzystać. I podejrzewam, że jeszcze nie raz będę przez to zgrzytać zębami!

Black Star, narwaniec z bardzo przerośniętym ego. A mimo wszystko przyjaciele są dla niego najważniejsi. Nie patrząc na nic, rzuca się w wir walki, by pomścić wszelkie krzywdy jego znajomych. Oczywiście, nie przejmuje się w tej kwestii zdaniem innych, a tym bardziej dorosłych, którzy każą im po prostu czekać… Kolejna potyczka z Mifune, nie wpłynęła na niego pozytywnie. Słowa Mifune mocno go dotknęły, przez co chłopak najzwyczajniej w świecie szuka guza. Prosi się, by ktoś spuścił mu łomot. Nie potrafi także współpracować z innymi, choć sytuacja tego wymaga. Przecenia swoje możliwości, co kiedyś może doprowadzić do jego końca.

W tym tomiku jest zdecydowanie mniej Maki i Soula, a jak już się pojawiają, są całkowicie do siebie niepodobni. W niektórych momentach robili wręcz za jakiś zapychacz, ewentualnie jakieś tło. Co dało nam niemiłe odczucia. Zastanawiające jest także pojawienie się jednej ze starych postaci, przez którą chce się tylko walić głową o ścianę (przynajmniej tak jest w moim przypadku). Zwyczajnie za nią nie przepadam. I ta cała tajemnica wokół samej Śmierci. Facet coś ukrywa. Wiem, to nie jest wielkie odkrycie, ale zastanawia mnie to, jak to wszystko wpłynie na Kida. I jakie to będzie miało znaczenie dla fabuły. Chwilowo na pewno jest to wszystko wyolbrzymiane, by wzbudzić ciekawość w czytelniku…

Dużym plusem jest przedstawienie relacji rodzinnych… nie koniecznie tyczy się to naszych główny bohaterów, a powiedzmy ich przeciwników. Spodziewałam się po tej scenie czegoś całkiem innego – wielkich przytulasów, łez wzruszenia, itd. (niekoniecznie dosłownie), a jednak dostałam prawdziwe siostrzane więzi, gdzie to jedna nienawidzi drugiej. I najchętniej obie, by się z miejsca pozabijały, ale coś ich przed tym powstrzymuje. To takie prawdziwe i z życia wzięte! Mimo niekorzystnych zwrotów fabuły, które niekoniecznie przypadły mi do gustu. Tomik jak najbardziej jest dobry. Pokazuje nam trudne relacje i więzy, które mogą połączyć najdziwniejsze pary. A te połączenia mogą wiele namieszać…


Moja ocena: 6/10

pokaż więcej

 
2018-07-23 09:09:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Posiadam
Cykl: Mercedes Thompson (tom 6)

Urządziłam sobie weekendowy maraton z Mercy, by nadrobić zaległości, a raczej tak jakoś samo wyszło, że z jednej książki zrobiły się trzy, a z piątku niedzielny wieczór. Niby byłam obecna, a jednak chyba coś przegapiłam… leniwy weekend, deszcz i wszechobecna szarość za oknem tylko zachęcały do leżenia pod ciepłym kocykiem i przenoszenia się do fikcyjnego świata. Skoro pogoda sama mnie... Urządziłam sobie weekendowy maraton z Mercy, by nadrobić zaległości, a raczej tak jakoś samo wyszło, że z jednej książki zrobiły się trzy, a z piątku niedzielny wieczór. Niby byłam obecna, a jednak chyba coś przegapiłam… leniwy weekend, deszcz i wszechobecna szarość za oknem tylko zachęcały do leżenia pod ciepłym kocykiem i przenoszenia się do fikcyjnego świata. Skoro pogoda sama mnie zachęcała, bym dała się porwać lekturze, nie zamierzałam się temu opierać. Praca mogła poczekać, zajęcia domowe również. Nic nie stało na przeszkodzie, by chwilę się zrelaksować i oderwać od rzeczywistości. Ale, czy czytanie trzech części z rzędu to był dobry pomysł?

Mercy zaczyna panikować przed ślubem… boi się matki, a ona tylko pogarsza sytuację, wymyślając coraz to nowsze „ozdobniki” ceremonii. Tym razem padło na motyle i balony, a Mercy w nagłym przypływie paniki postanowiła po cichu i na własnych zasadach dotrzeć do ołtarza.
Jednak uroczystość znów ją zaskoczyła, tak samo, jak miesiąc miodowy…
Ciche i odludne miejsce. Idealne na miesiąc miodowy, gdzie nikt nie będzie przeszkadzał nowożeńcom…
Ale czy aby na pewno?
Kłopoty znów odnalazły panią mechanik! Tym razem, aby przetrwać, będzie musiała sprzymierzyć się z innymi zmiennokształtnymi, a w szczególności z jednym… kojotem!
Kolejne zło nadciąga!


Żeby nie było nudno, życie Mercy po raz kolejny musi zostać skomplikowane. Nawet zwykły miesiąc miodowy musi obrócić się w katastrofę i walkę o przetrwanie. Nie, żeby mnie to nudziło… wręcz przeciwnie! Nieźle się bawiłam, kiedy to Adam i Mercy byli zdani praktycznie tylko na siebie. Ale w tle pojawiły się nowe postacie, które dostarczyły nam ciekawych informacji, w szczególności o pochodzeniu samej głównej bohaterki. Kojot sieje chaos i nie lubi, kiedy jest nudno. Ciągle wpada w tarapaty, ale zawsze się z nich jakoś wykręci. Przynajmniej takie jest założenie…


„Ale to tylko pokazuje, że bez względu, jak długo się żyje, życie wciąż może zaskoczyć.”


Do tej pory znaliśmy tylko jednego zmiennokształtnego, który nie wiedział nic o swoim pochodzeniu i innych istotach jego pokroju. Wciąż owiane mgłą tajemnicy stworzenia, w końcu zaczynają odsłaniać swe istnienie. Jest ich więcej i byli praktycznie na wyciągnięcie ręki… kilkaset mil dalej. Tym dziwnym zrządzeniem losu, a dokładniej wmanewrowaniem przez nieludzi, Mercy trafia na swoich, ale to nie jest towarzyskie spotkanie. Nie ma czasu do stracenia, trzeba pokonać zło, które czai się w rzece. A jak wiadomo, w wodzie wilkołaki są bezużyteczne… Mercy znów musi być bohaterką, nawet za cenę własnego życia.


„- Darłaś koty z sąsiadem - dorzucił Adam łagodnie - i obserwowałam go, kiedy nie patrzył. Bo wiesz, czasami, szczególnie podczas pełni, zapominał, że widzę w ciemnościach, i biegał przed domem nago.”


To jedna z tych części, gdzie sielanka szybko zamienia się w bardzo paskudną historię, gdzie trupy pojawiają się co kilka stron. Nie trzeba nawet wspominać o potężnych istotach, które tylko czekają, by skrócić cię o głowę. Jest niebezpiecznie i nie można liczyć na niczyją pomoc. Emocje sięgają zenitu, a łzy wzruszenia zbierają się pod powiekami. Przynajmniej z założenie, bo mi do łez było daleko… choć sama sobie się dziwię. To wręcz do mnie niepodobne. „Piętno rzeki” daje nam niezły wycisk i zwiastuje coraz potężniejsze istoty, które staną na drodze naszych bohaterów. Byłoby zbyt łatwo, gdyby wrogiem wciąż pozostawały jakieś wampiry albo nieludzie.


„-Nie ma innych takich jak ja - zaperzył się. - Nikogo tak przystojnego czy silnego. Ani mądrego lub zdolnego. Nikt nie jest bohaterem tylu legend. No i nikt poza mną nie przyniósł ludziom ognia, żeby mogli piec swoje mięso i ogrzewać się zimą.[...]
No, coś w tym rodzaju. Ja jestem Kojotem doskonałym. Pierwowzorem wszystkich kojotów. Ideą. Ty natomiast jesteś moim odwzorowaniem.
-Powinieneś nazywać się Narcyz. Szkoda, że to nie ty jesteś naszym przeciwnikiem. Wystarczyłoby ci pokazać lustro, a utknąłbyś przy nim podziwiając siebie.”


„Powrót do korzeni”, czyli spotkanie z innymi zmiennokształtnymi, to był jeden z najlepszych wątków tej historii. I choć nasz główna bohaterka nie zyskała dzięki temu żadnych potężnych mocy, było to całkowicie satysfakcjonującym obrazem. Doprawcie to nutką grozy i wibrującym echem nadchodzącej śmierci, a uwierzcie mi, nie będziecie umieć oderwać się od lektury. I dlatego tak uwielbiam tę serię – jest lekka, ale potrafi nam dopiec, kiedy potrzeba. Nie zniechęca czytelnika, mimo że to już szósty tom i mam nadzieję, że tak pozostanie do samego końca.




Moja ocena: 8/10

pokaż więcej

 
2018-07-17 19:48:42
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Manga 2018, Posiadam, Recenzenckie
Cykl: Summer Wars (tom 1)

Kiedy sięgam po mangę, częściej wybieram takie tytuły, które mniej więcej znam lub mam pewność, że będzie w nich dużo akcji. Najczęściej są to shouneny, ale od czasu do czasu staram się też eksperymentować i zapoznawać z innymi gatunkami i w taki oto sposób w moje ręce trafił komiks, przy którym nastawiłam się, że będzie on typowym romansem. Cóż… z romansami jestem w odwiecznym konflikcie, ale... Kiedy sięgam po mangę, częściej wybieram takie tytuły, które mniej więcej znam lub mam pewność, że będzie w nich dużo akcji. Najczęściej są to shouneny, ale od czasu do czasu staram się też eksperymentować i zapoznawać z innymi gatunkami i w taki oto sposób w moje ręce trafił komiks, przy którym nastawiłam się, że będzie on typowym romansem. Cóż… z romansami jestem w odwiecznym konflikcie, ale Summer Wars miało coś w sobie, że przyciągnęło mój wzrok. Sama kolorystyka okładki skupia na sobie całą uwagę, a opis dopełniał całość nutką małej tajemnicy. Wystarczyło tylko skupić się na czytaniu…

Uczeń drugiej liceum Kenji podkochuje się w starszej koleżance ze szkoły. Tuż przed wakacjami Natsuki zleca mu pracę w swoim rodzinnym domu. Zabiera go do prababci, a na miejscu okazuje się, że jego pracą jest udawanie idealnego narzeczonego dziewczyny!
Spełniają się marzenia Kenjiego, ale to dopiero początek tej przygody…
Pierwszy dzień mija szybko, ale w nocy pojawia się tajemniczy meil z kodem do rozwiązania. Lecz, gdy chłopakowi udaje się go rozwiązać, nieświadomie wywołuje lawinę zdarzeń, która psuję idealny sielankowy obrazek…
Co kryje się za matematycznym kodem?


Okej, już na początku, choć nie chce wam niczego spoilerować, to muszę to napisać… jeden element tej mangi bardzo mi przypomina książkę, a także film na jej podstawie – Player One. Nic więcej nie powiem, ale dziwnym zbiegiem okoliczności, między tymi dwoma tytułami jest duże podobieństwo. Pomijając ten aspekt, komiks jest całkiem przyjemny w odbiorze. Czyta się szybko, a rozwijająca się akcja jest zwyczajnie ciekawa. Chwilowo z romansów nici, co mi całkowicie nie przeszkadza, a wręcz podoba się bardziej, w zamian skupiamy się na tytułowej wakacyjnej wojnie oraz całkiem realnej fantastyce, która już chyba nie jest, aż tak odległą rzeczywistością.

Kenji to chłopak, którego można zaliczyć do grona kujonów. Miał nawet jechać na olimpiadę matematyczną, ale niestety nie zakwalifikował się przez małą pomyłkę w obliczeniach. Jest nieśmiały, nie potrafi zagadać do dziewczyn i tylko w miarę z matematyką sobie radzi. Lato miał spędzić przed komputerem, wraz z przyjacielem, lecz propozycja Natsuki wszystko zmieniła. Ochoczo i to w ciemno zgodził się na swoją nową pracę. Choć to początkowo jego kolega był tym, którego Natsuki wzięła do tej roboty, ale przyjaciel oddał mu przysługę i zrezygnował. Tak naprawdę został postawiony przed faktem dokonanym… i tak zaczęła się jego przygoda.

Manga ma efekt zaskoczenia, którego całkowicie się nie mogłam spodziewać ze względu na brak jakiejkolwiek informacji ze strony wydawcy. Szykujemy się na sielankowy, wręcz idealny letni romans między nastolatkami, a jednak to nie jest to. Cała ta otoczka romansu, to przynajmniej chwilowo, zasłona dymna. Dzięki temu czytelnik wciąga się w ten tytuł i pragnie poznać dalsze wydarzenia, które kryją się w kolejnych tomikach. W szczególności, że już samo zakończenie budzi naszą ciekawość. Nie dajcie się zwieść, trzeba być bardzo uważnym i wtedy samo wszystko poskłada się w całość!

Budowa postaci jest wręcz banalna. Nie ma w nich nic ukrytego, choć trzeba być uważnym, kiedy są nam prezentowani. Ja do tego wszystkiego podeszłam na luzie, nie wymagając nic wielkiego od tego tytułu i dopiero teraz jestem w stanie składać wskazówki oraz dogłębnie analizować to, co zobaczyłam na stronach tego komiksu. Ale to nawet lepiej, przynajmniej mile spędziłam czas na czytaniu i mam nadzieję, że w przypadku pozostałych dwóch tomików będzie tak samo. Oczywiście, nie można zapomnieć o emocjach, których także mamy tutaj sporo. Są takim dopełnieniem do całości, lecz między dwójką naszych głównych bohaterów, na ten moment pozostają stosunki czysto koleżeńskie.

I tak na koniec muszę dodać, że manga jest adaptacją filmu anime. Oczywiście, ja z wszelkimi produkcjami jestem daleko w tyle, więc mam frajdę w odkrywaniu kolejnych tytułów. Oczywiście na sam film zerknę z ciekawości, ale to najprędzej jak przeczytam te trzy tomiki. Nie zamierzam sobie psuć zabawy.



Moja ocena: 7/10

pokaż więcej

 
2018-07-13 14:11:01
Wypowiedziała się w dyskusji: WYMIENIĘ/SPRZEDAM (LIPIEC 2018)

Wymienię/sprzedam mangi:

Gra w Króla Gra w Króla 2 Gra w Króla 3 Gra w Króla 4 Gra w Króla 5
Rewolucja według Ludwika #1Rewolucja według Ludwika #2 Rewolucja według Ludwika #3
Wymienię/sprzedam mangi:

Gra w Króla Gra w Króla 2 Gra w Króla 3 Gra w Króla 4 Gra w Króla 5
Rewolucja według Ludwika #1Rewolucja według Ludwika #2 Rewolucja według Ludwika #3 Rewolucja według Ludwika #4

pokaż więcej

więcej...
 
Moja biblioteczka
824 397 5543
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (167)

Ulubieni autorzy (7)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (9)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd