Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Paulina 
https://www.facebook.com/Recenzje-Mystic-583171148414814, , recenzjemystic.blogspot.com
25 lat, kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 2 książki i 6 cytatów, ostatnio widziana 2 godziny temu
Teraz czytam
  • Alight/Rozpaleni
    Alight/Rozpaleni
    Autor:
    M. Savage, zwana Em, przewodzi grupie dzieciaków, które obudziły się w dziwacznych trumnach, w tajemniczym pomieszczeniu, nie wiedząc, kim są ani jak się tam znaleźli. Krok po kroku, niebezp...
    czytelników: 225 | opinie: 19 | ocena: 8,11 (56 głosów)
  • Bramy Światłości: Tom 2
    Bramy Światłości: Tom 2
    Autor:
    Nikt z naszych nie zostaje sam w potrzebie. Nigdy. Naprawdę, nigdy. Strefa Poza Czasem nie jest przyjemnym miejscem. Jest przerażająca i śmiertelnie groźna, nawet dla odwiecznych Świetlistych. Boleś...
    czytelników: 554 | opinie: 39 | ocena: 6,68 (162 głosy)
  • Bungou Stray Dogs - Bezpańscy Literaci #7
    Bungou Stray Dogs - Bezpańscy Literaci #7
    Autorzy:
    Po psychologicznym ataku Q Atsushi traci pewność siebie. Dzięki sile Fitzgeralda i Zdolności Alcott chłopak ląduje w szponach Gildii. Pozostawiony sam sobie Q znajduje nowy cel. Jest nim tajemniczy Uz...
    czytelników: 19 | opinie: 0 | ocena: 8,5 (6 głosów)
  • Chłopiec zwany Gwiazdką
    Chłopiec zwany Gwiazdką
    Autor:
    Uwierz w niemożliwe! Oto prawdziwa historia Świętego Mikołaja. Jeśli jesteś jedną z tych osób, które sądzą, że rzeczy niemożliwe nie istnieją, natychmiast odłóż te książkę. Są w niej bowiem wyłącznie...
    czytelników: 187 | opinie: 15 | ocena: 7,49 (41 głosów)
  • Fake it
    Fake it
    Autor:
    Czy poznałaś kiedyś kogoś takiego, kto wydawał się odbiciem twojej duszy? Kogoś, z kim rozumiesz się bez słów i z kim każda chwila nabiera milionów znaczeń? Bez kogo życie stanie się całkiem puste? S...
    czytelników: 154 | opinie: 22 | ocena: 5,94 (34 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-04-19 21:00:30
Ma nowego znajomego: Eleckra
 
2018-04-19 20:59:38
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Posiadam, Recenzenckie
Cykl: Małe tęsknoty (tom 1)

Rzadko kiedy sięgam po powieści obyczajowe, zdecydowanie pragnę większych emocji, które dostarczają mi książki z gatunku fantasy. Czasami jednak robię wyjątki dla dobrze znanych mi autorów, a taką autorką jest Aneta Krasińska. Czytałam już dwie lub trzy lektury spod jej pióra i zawsze potrafiła dotrzeć do mojego czytelniczego serca. Dlatego, kiedy otrzymałam propozycję zrecenzowania kolejnych... Rzadko kiedy sięgam po powieści obyczajowe, zdecydowanie pragnę większych emocji, które dostarczają mi książki z gatunku fantasy. Czasami jednak robię wyjątki dla dobrze znanych mi autorów, a taką autorką jest Aneta Krasińska. Czytałam już dwie lub trzy lektury spod jej pióra i zawsze potrafiła dotrzeć do mojego czytelniczego serca. Dlatego, kiedy otrzymałam propozycję zrecenzowania kolejnych dwóch tytułów, które napisała, nie wahałam się ani chwili, przecież takiej okazji nie można zmarnować, a czasami jakaś odskocznia, która zaprowadzi nas do innego gatunku, jest potrzebna. Czy tym razem autorka również mnie oczarowała?

Trzy kobiety w różnym wieku. Trzy pokolenia zmagające się ze swoimi problemami. Z pozoru nic ich ze sobą nie łączy, a jednak los lubi płatać figle…
W życiu Kaliny niczego nie brakuje, lecz tylko z pozoru... kochający mąż, wymarzona praca i własny dach nad głową. Jednak jest jedno małe marzenie, które bardzo chciałaby spełnić. Do pełni szczęścia brakuje jej tylko…
Lena to nastolatka, która pomimo swojego młodziutkiego wieku została bardzo poturbowana przez życie. Skrzywdzona emocjonalnie, niedowartościowana, nieposiadająca wiary w swoje możliwości staje się łatwym celem do wykorzystania…
Elżbieta mimo swojego dojrzałego wieku błądzi we mgle niczym dziecko. Przeszłość wciąż odciska na niej piętno, a ona sama nie potrafi sobie poradzić z własnymi demonami. Jedna decyzja odcisnęła na niej zbyt wielkie piętno. Czy będzie w stanie sobie poradzić i zrobić krok naprzód?
Co łączy te trzy kobiety?
Jak los zdołał je połączyć?


Siedem dni z życia trzech różnych kobiet zmagających się z różnymi demonami. Niby nic niezwykłego, ale lektura pochłonęła nie do tego stopnia, że praktycznie zarwałam noc, by ją dokończyć. Zdecydowanie była tego warta. Mimo wszystko najbardziej z tego wszystkiego intrygowała mnie historia Elżbiety, która i tak nie została nam do końca zdradzona. Pozostały pewne niedomówienia, które pozwalają czytelnikowi domyślać się, dlaczego demony przeszłości dręczą ją do tego stopnia, że mimo upływu tylu lat nie zdołała się podnieść i otrząsnąć po minionych wydarzeniach. No cóż, na wszystko przyjdzie pora…


„Każdy dzień to zmaganie człowieka z przeciwnościami losu. Jego marzenia i rozterki przeplatają się ze sobą, tworząc ciasno splecioną pajęczynę, która sprawia, że chce się żyć i wciąż podążać do celu. Czasem jednak pajęczyna zaczyna się rwać, a jej naprawa wymaga niebywałej zręczności i ogromu chęci.”


Kalina to wesoła trzydziestolatka, która spełnia się w roli nauczycielki najmłodszych dzieciaczków, które uczęszczają do przedszkola. To właśnie praca daje jej możliwość oderwania się od rzeczywistości i problemów, bo w domu nawet sen nie przynosi jej ukojenia. Gdyby nie wsparcie męża, już dawno postradałaby zmysły. On jest jej kotwicą, jej kołem ratunkowym, który mimo wszelkich przeciwności wciąż ją wspiera. Taki mężczyzna to skarb. Ona sama posiada tylko jedno marzenia, które usilnie stara się spełnić. Przypłaca to ogromnym stresem i koszmarami sennymi. Lada moment nie tylko odbije się to na jej wadze, ale także na zdrowiu… Czy tym razem pojawi się iskierka nadziei, że coś się zmieni?

Za nim zaczęłam pisać tę recenzję, zerknęłam sobie na opis, który jest na okładce… i szczęka mi opadła. Proszę, nie róbcie tego błędu i nie czytajcie go przed przeczytaniem tej pozycji. Jest tam coś, co wprawionemu książkoholikowi może odebrać radość z czytania. To takie moje małe ostrzeżenie i drobny minus dla Wydawnictwa, które zbyt bardzo zaszalało.

Wracając do lektury, jest ona nie tylko relaksującą odskocznią, a czymś więcej, co pozwala czytelnikom, kroczyć wraz z bohaterkami i razem z nimi przeżywać emocje. Z początku może nie do końca rozumiemy, co się dzieje, ale szybko można połączyć drobne elementy układanki, które w subtelny sposób są nam podrzucane. Każda z tych historii jest na swój sposób tragiczna, a łączy ich jeden wspólny mianownik. Widzimy również różne podejście do tej „sprawy” i konsekwencje, jakie się z tym wiążą. Smutny obraz szarej rzeczywistości. No cóż, brutalnie, ale za to bardzo prawdziwie i dosadnie.

Autorka w genialny sposób wykreowała swoje bohaterki. Podczas lektury czuje się, jakby miało się do czynienia z kobietami, które mieszkają z nami w jednym budynku. Tak jakby właśnie się przed nami otwierały i zdradzały swoje sekrety, które w jakiś sposób powodują u nas szok, konsternacje, zdziwienie, niedowierzanie, współczucie i masę innych szalejących uczuć. Osiągnąć taki dobitny przekaz jest naprawdę bardzo trudno, dlatego w pełni podziwiam pisarkę, że tego dokonała. I mam cichą nadzieję, że to nie był zwykły przypadek… choć patrząc na progres, który wykonała autorka, myślę po prostu, że jeszcze nie raz zaskoczy nas swoimi umiejętnościami pisarskimi.

Szczerze mówiąc, cieszę się, że na mojej półce leży kolejny tom tej serii, która nosi nazwę „Małe tęsknoty”, bo ciekawość zżera mnie od środka. Epilog nie pozostawia złudzeń i przynajmniej dla mnie był zaskoczeniem. Nie spodziewała się, że autorka będzie chciała zakończyć to w taki sposób, ale jest to według mnie, to bardzo ciekawe rozwiązanie, które mimo wszystko pozostawia wiele możliwości, a także zmusza do wielu refleksji, a nawet łez. Szczęśliwym zakończeniem nie można tego nazwać. Przyznaje się bez bicia, moja czujność została uśpiona, ale może to wina później godziny… to całkiem możliwe.

Powiem tak: zżyłam się z tymi trzema kobietami, przejęłam się ich losem, jestem ciekawa jak ich życie się potoczy i gorąco im kibicuje!


Moja ocena: 8/10

pokaż więcej

 
2018-04-16 19:19:48
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Story of Bad Boys (tom 1)
 
2018-04-03 18:43:21
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Manga 2018, Posiadam, Recenzenckie
Autor:
Cykl: Tokyo Ghoul:re (tom 3)

Ostatnio wam pisałam, że „Tokyo Ghoul:re” dostarcza mi ogromnych emocji, a dzisiaj przyszedł czas by sprawdzić, czy to nie było tylko chwilowe złudzenie. Jestem już po lekturze trzeciego tomiku, który jest kontynuacją akcji, która wydarzyła się podczas aukcji… nawet nie wiecie, jak ja czekałam na moment, w którym dopadnę w swoje łapki tę część. Moje oczekiwania wobec lektury były wielkie!... Ostatnio wam pisałam, że „Tokyo Ghoul:re” dostarcza mi ogromnych emocji, a dzisiaj przyszedł czas by sprawdzić, czy to nie było tylko chwilowe złudzenie. Jestem już po lekturze trzeciego tomiku, który jest kontynuacją akcji, która wydarzyła się podczas aukcji… nawet nie wiecie, jak ja czekałam na moment, w którym dopadnę w swoje łapki tę część. Moje oczekiwania wobec lektury były wielkie! Wiem, nie powinnam nastawiać się na złote góry, ale znając autora mangi, wiedziałam, że powinien sprostać temu zadaniu… no właśnie, ale jak było faktycznie? Czy to, co się wydarzyło na stronach tego tomiku, sprostało moim wymaganiom?

„Sprzątanie aukcji” trwa… BSG próbuje przedrzeć się przez zastępy Aogiri, by dotrzeć do uczestników aukcji. Niestety, przeciwnik jest silny i nie zamierza się poddać!
Osłabiony oddział Quinx pod wodzą Sasakiego zmierza w kierunku ghula zwanego „Nutcracker”. Uri musi eskortować rannego Mutsukiego, ale przecież miał zdobyć osiągnięcia…
Tymczasem na drodze Sasakiego pojawia się tajemniczy ghoul „Owl”… a w głowie młodego inspektora znów pojawia się ten głos. Czy tym razem da mu przejąć kontrolę?
Co jeszcze wydarzy się podczas sprzątania aukcji?
Kim jest Owl?


Okej, zaczynają się pojawiać wątki, których w zupełności się nie spodziewałam… niestety, nie mogę wam na ten temat zbyt wiele powiedzieć. Tylko się zastanawiam, czy to był pojedynczy przypadek, czy może jednak to jakiś grubszy proceder. No cóż, na wyjaśnienia pewnie trzeba będzie poczekać. Ach, tyle pytań, tak mało odpowiedzi. Manga robi się coraz bardziej skomplikowana, co zdecydowanie jest jej wielkim atutem. Tak naprawdę nikt nie sądził, że po pierwszej serii, tak wiele można jeszcze w tym temacie powiedzieć… choć wiem, że pojawi się jakiś „odgrzewany kotlet”. Fandom huczał na prawo i lewo, trudno było nie dojrzeć spoilerów.


„Nawet jeśli jest pusty, nawet jeżeli mnie nie pamięta, nawet jeśli to, co zostało, to jedynie pojemnik na duszę… mimo wszystko, chcę go chronić.
Nigdy więcej nie dam ci walczyć samotnie!”


Haise Sasaki jest niczym dziecko błądzące we mgle – małe i wystraszone, pośród wszechobecnej ciemności. Boi się swoich wspomnień, wciąż musi powtarzać sobie, kim jest, ale… jego przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć. To mała cierń, która wciąż kłuje, zadaje kolejne rany, próbując się przebić przez tę barierę ustawioną w jego głowie. Może on sam sobie nie zdaje z tego sprawy, ale wydaje mi się, że podświadomie pragnie poznać swoją przeszłość, pragnie ją dopuścić i się w niej zatracić… biedak jeszcze nie jest na to gotowy. Można też zauważyć, że chociaż technika i styl walki Sasakiego jest imponujący, to jego siła temu nie dorównuje. Jest słaby. Wobec ghuli rangi S lub SS ma marne szanse. Tą siłą jest głos w głowie i tylko on potrafi pokierować tym ciałem.

Moje oczekiwania zostały zaspokojone, a nawet dostałam więcej, niż bym chciała! Żebym miała tak z każdym tytułem, który czytam, to moje życie byłoby o wiele prostsze. Do pełni szczęścia brakuje mi tylko starego, dobrego Kanekiego. Choć jego małą namiastkę możemy zobaczyć już w tym tomiku… taki mały kąsek dla fanów. To wkurzające, bo teraz nie możemy jeszcze liczyć na więcej. I właśnie w taki sposób, zaostrza się nasz apetyt na więcej… ja tylko się boje, co ja zrobię, kiedy manga definitywnie się zakończy – załamanie psychicznie murowane, bo jeszcze nie znalazłam takiego tytułu, który dostarczałby mi takich emocji albo chociaż oczarował mnie tak swoim światem.

Nie potrafię być przy tym tytule obiektywna. Wciąż jestem całym sercem za ghulami… tak, zdecydowanie wolałabym być ghulem niż pracować dla BSG. Krwiożercza ze mnie istota, dlatego świetnie bym się odnalazła w tym świecie (bycie książkoholikiem ma swoje wady, rzeczywistość wydaje się być nudna i zdecydowanie wolałoby się należeć do świata fikcji). A tomik numer trzy, sprawił tylko, że pewne rzeczy mogę jedynie opłakiwać… czasami tak bywa. Wiele się dzieje, akcja pędzi, jest wiele ofiar tego starcia, a czytelnik tylko obgryza paznokcie i z zapartym tchem przewraca stronę po stronie. Już nie mogę się doczekać tego, co czeka na mnie w kolejnej części…

A wy, do jakiego świata należycie? Po której stronie stoicie? Jesteście ghulami, czy ludźmi?


Moja ocena: 9/10

pokaż więcej

 
2018-04-02 19:07:06
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-04-02 19:06:22
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
Cykl: Tokyo Ghoul:re (tom 4)
 
2018-04-02 19:05:39
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-04-02 19:05:37
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-04-02 19:05:14
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Kate Daniels (tom 4) | Seria: Obca Krew
 
2018-04-02 19:04:39
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-04-02 19:04:37
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-04-02 19:04:35
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-04-02 19:04:00
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2018-04-02 19:03:43
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Małe tęsknoty (tom 2)
 
2018-03-30 19:10:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Manga 2018, Posiadam, Recenzenckie
Cykl: Boruto (tom 1)

„Boruto” – moja pięta achillesowa. Nie czytałam ani nie oglądałam Naruto (pewnie mnie za to zlinczujecie, ale nie zamierzam was oszukiwać). Także ten tytuł jest mi bardzo obcy, a moje wiadomości na temat tego świata są znikome… jestem pokoleniem, które wychowało się na kanale „rtl7”, które później zmieniło nazwę na „tvn7”, także moim pierwszym anime, które obejrzałam i pokochałam to „Dragon... „Boruto” – moja pięta achillesowa. Nie czytałam ani nie oglądałam Naruto (pewnie mnie za to zlinczujecie, ale nie zamierzam was oszukiwać). Także ten tytuł jest mi bardzo obcy, a moje wiadomości na temat tego świata są znikome… jestem pokoleniem, które wychowało się na kanale „rtl7”, które później zmieniło nazwę na „tvn7”, także moim pierwszym anime, które obejrzałam i pokochałam to „Dragon Ball”. Z tego powodu nigdy nie mogłam się przemóc do „Naruto”. A teraz, musiałam się zmierzyć z czymś, z czego w zupełności nie byłam zadowolona. Dlatego, w moim odczuciu, ta recenzja nie będzie taka jak zawsze. Będzie nietypowa, bo w tym momencie muszę pokonać swoje słabości i stać się obiektywna… sami oceńcie, czy to mi się udało!

Kiedy żyje się w cieniu wielkiego ojca, życie wydaje się być nudne i monotonne. A największym problemem jest to, że takiego ojca nigdy nie ma w domu…
Minęło wiele lat od wielkiej wojny Shinobi. Nastała era pokoju. Boruto, syn siódmego Hokage, musi mierzyć się ze sławą swego ojca, którego wolałby w ogóle nie mieć. Ale to dopiero początek nowego pokolenia!
Jeszcze nikt nie zdaje sobie sprawy, jak wielka katastrofa zbliża się ku osadzie!


Może moje uprzedzenia do tej serii są bezpodstawne, bo jakby nie było, historia Boruto okazała się całkiem przyjemna, mimo że to dopiero początek wielkiej przygody. Nawet pojawił się w mojej głowie taki złośliwy chochlik, który namawiał mnie do zapoznania się z „Naruto”, ale muszę to jeszcze przemyśleć. Lata omijania tego tytułu, swoje zrobiły i wciąż nie jestem do tego przekonana. Pomijając ten mały nieistotny szczegół, to jestem całkiem zadowolona z lektury, czego w zupełności się nie spodziewałam. A wszelkie moje obawy zniknęły. Może jednak coś z tego będzie…

Boruto, to chłopak, który ma mnóstwo pretensji do swoje ojca. Nie podoba mu się to, że nigdy go nie ma w domu, że praktycznie zapomina o swojej rodzinie. W zupełności nie rozumie, że bycie Hokage to wielka odpowiedzialność, która wymaga wielu poświęceń i niełatwo jest to czasem pogodzić z życie prywatnym. Zdecydowanie chłopak potrzebuje ojca oraz jest zbuntowany. Może ma rację w tym, co mówi i jak traktuje ojca. Nikt nie zaprzecza, że nie. Ale zastanawia mnie fakt, co zrobi, kiedy sam znajdzie się w podobnym punkcie… co wybierze? No cóż, chyba wybiegam zbyt daleko w przyszłość… Mimo wszystko wydaje mi się, że chce zaimponować swojemu ojcu, pokazać, że on jest od niego lepszy, a przynajmniej, że ma możliwość bycia silniejszym od niego. Zobaczymy…

Nie lubię, kiedy sięgam po jakiś tytuł, który jest kontynuacją lub w jakiś sposób powiązany z inną historią, a ja jej nie znam… męczy mnie to, że wielu kwestii muszę się domyślać, w szczególności, gdy wciągam się w taką opowieść. Niestety, czy tego chcę, czy nie, Boruto sprawił, że obudziła się moja ciekawość. I całe lata postanowień i zarzekania się, właśnie przepadły! Manga nie tylko urzekła mnie całkiem przyjemną w odbiorze kreską, ale także różnorodnością postaci i umiejętności przez nich prezentowanych. Owszem, wyłapałam kilka podobieństw związanych z innym tytułem, ale nie jest to coś, czego bym się nie spodziewała, znając te wszystkie porównaniu, które są w internecie… i pewnie w pierwowzorze, znalazłabym tego więcej.

No cóż, nie mogę powiedzieć, czy „Boruto”, to historia, która jest godną kontynuacją, ani tego, czy zadowoli fanów „Naruto”. Pewnie jest mało osób takich jak ja, które w zupełności nie miało styczności z poprzednią serią, ale jeśli są tu tacy czytelnicy, to na ten moment sądzę, że warto rozpocząć swoją przygodę z tym tytułem. Mimo wszystko jest w nim coś przyciągającego, co przełamało nawet moją awersję… i to, co kiedyś w zupełności skreśliłam, teraz zaczyna mnie intrygować, a to chyba jest najważniejsza cecha każdego tytułu. Dlatego, jeśli się jeszcze wahacie przed zapoznaniem z mangą, to gorąco mogę wam ja polecić (sama nie wierzę, że wam to piszę). Ach, ta moja słabość do shounenów…



Moja ocena: 7/10

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
769 358 4720
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (161)

Ulubieni autorzy (7)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (6)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd