Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Paulina 
https://www.facebook.com/Recenzje-Mystic-583171148414814, , recenzjemystic.blogspot.com
24 lat, kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 1 ksiązkę, ostatnio widziana 5 godzin temu
Teraz czytam
  • Atak Tytanów tom 7
    Atak Tytanów tom 7
    Autor:
    By poznać "sekret tytanów", drzemiący w piwnicy dawnego domu Jeagerów, korpus zwiadowców wyrusza na kolejną ekspedycję. Ich plany krzyżuje jednak pojawienie się inteligentnego tytana kobiece...
    czytelników: 239 | opinie: 3 | ocena: 8,21 (121 głosów) | inne wydania: 1
  • Chłopiec zwany Gwiazdką
    Chłopiec zwany Gwiazdką
    Autor:
    Uwierz w niemożliwe! Oto prawdziwa historia Świętego Mikołaja. Jeśli jesteś jedną z tych osób, które sądzą, że rzeczy niemożliwe nie istnieją, natychmiast odłóż te książkę. Są w niej bowiem wyłącznie...
    czytelników: 166 | opinie: 10 | ocena: 7,5 (28 głosów)
  • Naznaczeni śmiercią
    Naznaczeni śmiercią
    Autor:
    Nowa powieść autorki kultowej serii „Niezgodna”. Jednoczesna premiera w 33 krajach! Na jednej z planet w odległej galaktyce żyją dwa nienawidzące się wzajemnie i walczące o władzę ludy. Losy Cyry i...
    czytelników: 2311 | opinie: 68 | ocena: 7,19 (279 głosów) | inne wydania: 1
  • Ostatnie życzenie
    Ostatnie życzenie
    Autor:
    Później mówiono, że człowiek ów nadszedł od północy, od Bramy Powroźniczej. Nie był stary, ale włosy miał zupełnie białe. Kiedy ściągnął płaszcz, okazało się, że na pasie za plecami ma miecz. Białowł...
    czytelników: 31288 | opinie: 816 | ocena: 8,37 (20407 głosów) | inne wydania: 12
  • Serce z popiołu
    Serce z popiołu
    Autor:
    Juli nie może tego pojąć: Charlie żyje! To mógłby być koniec cierpień Davida. On i Juli mogliby żyć długo i szczęśliwie. Problem w tym, że Charlie poruszy niebo i ziemię, by odzyskać byłego narzeczone...
    czytelników: 303 | opinie: 37 | ocena: 7,26 (76 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-03-29 11:58:05
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Manga, Posiadam, Recenzenckie
Cykl: Nasz Cud (tom 5)

Natsuo Kumeta jest jedną z najbardziej tajemniczych autorek, z którymi do tej pory miałam do czynienia. Nie mogę rozgryźć tej pani. Dlatego fabuła „Naszego Cudu” to jedna wielka zagadka dla mnie. Do tej pory rzadko kiedy, spotykałam się z takim zjawiskiem, a patrząc na to ile mam już za sobą przeczytanych książek, o takie zjawisko coraz trudniej. Mam tylko nadzieję, że nie zawiodę się na... Natsuo Kumeta jest jedną z najbardziej tajemniczych autorek, z którymi do tej pory miałam do czynienia. Nie mogę rozgryźć tej pani. Dlatego fabuła „Naszego Cudu” to jedna wielka zagadka dla mnie. Do tej pory rzadko kiedy, spotykałam się z takim zjawiskiem, a patrząc na to ile mam już za sobą przeczytanych książek, o takie zjawisko coraz trudniej. Mam tylko nadzieję, że nie zawiodę się na stworzonym przez nią komiksie. Satysfakcja z lektury to jest to, czego mi trzeba, a jak do tej pory mam to zapewnione. Czy piąty tomik utrzymał poziom poprzednich części?

Minami postanowił ujawnić prawdę o sobie, ale w tym samym czasie na tablicy w szkole pojawił się napis – „Chcę się z tobą spotkać, Veronico”.
Co zrobi Minami?
Podkuli ogon, czy wyjdzie naprzeciw wyzwaniu?
Kto jest autorem napisu?
Dawni członkowie kościoła rozpoczynają śledztwo, które ma na celu ujawnienie sprawcy ataku na Kamioke oraz rozpoznanie kto kłamie, a kto mówi prawdę…
Czy wszyscy są tymi, za kogo się podają?


W końcu doczekałam się jakichś konkretów, sprawa nabrała nowych kolorów. I hmmm… to zakończenie. Co to w ogóle miało znaczyć?! Teraz kiedy nie mogę sięgnąć na półkę, bo nie ma tam szóstego tomiku, dowiaduję się takich rzeczy... Nie, tak się nie robi. To jest zbrodnia. Nie w takim momencie! Tak tym razem nie będę się powstrzymywać, nie będę grzecznie pisała. Czuje się pokrzywdzona, rozumiem, dlaczego większość zakończeń jest taka, a nie inna, ale czy tak nie mogło być od samego początku? Przynajmniej zdążyłabym się do tego przyzwyczaić. To frustrujące!

W szkole zaczynają tworzyć się grupki, które nie do końca są szczere z innymi osobami. Minami ma teraz jeszcze twardszy orzech do zgryzienia. Zdania są podzielone, nie każdy chce uczestniczyć w tej szopce, chcą mieć spokój, a dawne sprawy chyba ich nie interesują, a może to tylko gra pozorów? Kto jest kim? Kto kłamie, a kto mówi prawdę? Czy ktoś w ogóle wie, jaka jest prawda? Co kombinują nowo utworzone grupki?

Teraz obserwujemy, jak część z bohaterów się wycofuje na dalszy plan. Roni się mniejszy tłok, a pozostają tylko ci najbardziej krzykliwi. Nie rozwiązuje to jednak żadnych zagadek, a jest ich całkiem sporo. No i znów pojawiają się kolejne. Dobrze, że chociaż czytelnik może poznać myśli ważniejszych postaci, inaczej nic nie moglibyśmy wywnioskować. Nie mniej jednak wciąż trzeba być gotowym na to, że ktoś mniej znaczący, kto odszedł do cienia, będzie miał wkrótce coś ważnego do powiedzenia, co rzuci nowe światło na tę historię. Jeszcze wszystko może się wydarzyć…


Na samym początku mamy dość długie wspomnienie minionych czasów, kiedy to Veronica opuszczała mury klasztoru. Wątpliwości, jakie się po nim pojawiają, są delikatnym wstępem do rozwinięcia dalszej fabuły. Zresztą wszystko, co do tej pory zdążyliśmy się dowiedzieć, staje się niepewne i potrzebuje na nowo analizy. Przyda się kartka, na której będzie można wypisać, co ważniejsze informacje, a także swoje domysły. I tak naprawdę nie mam pojęcia, czego można się spodziewać w szóstym tomie. Zgłupiałam. Myślę, że w tym momencie nie jest to najważniejsze, będę się trzymała swoich ustalonych wytycznych i zobaczę, dokąd one mnie zaprowadzą. A teraz wytęsknieniem czekam, kiedy przywędruje do mnie kolejny tomik…



Moja ocena: 8/10

pokaż więcej

 
2017-03-27 15:43:37
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Manga, Posiadam, Recenzenckie
Autor:
Cykl: Tokyo Ghoul (tom 1)

„Tokyo Ghoul” to tytuł, który wciąż obijał mi się o uszy. Tam coś ktoś szepnął, to znów padły magiczne słowa manga i anime. A ja zaczęłam szperać i wynalazłam, to co chciałam. Seria wydawała się być czymś, co poszukiwałam od dawna. Miało być krwawo, emocjonująco i przede wszystkim fascynująco. Sami chyba rozumiecie, że nie mogłam przejść obok tego obojętnie. Musiałam chociaż sprawdzić, ile... „Tokyo Ghoul” to tytuł, który wciąż obijał mi się o uszy. Tam coś ktoś szepnął, to znów padły magiczne słowa manga i anime. A ja zaczęłam szperać i wynalazłam, to co chciałam. Seria wydawała się być czymś, co poszukiwałam od dawna. Miało być krwawo, emocjonująco i przede wszystkim fascynująco. Sami chyba rozumiecie, że nie mogłam przejść obok tego obojętnie. Musiałam chociaż sprawdzić, ile jest w tym wszystkim prawdy. To było silniejsze ode mnie. A moje i tak już wygórowane oczekiwania wciąż rosły. Tylko, czy przypadkiem się przez to nie sparzyłam?

Tokyo. To tu mieszkają, niczym się nie wyróżniają. Polują na ludzi i ich pożerają. Zwą ich ghulami…
Ken Kaneki przez przypadek staje się ofiarą, jednego z nich…
Cudem przeżywa to spotkanie…
Ale jego życie, już nie jest takie samo…
Wypadek, przeszczep, cud…
Tylko, co dalej?
Czy można wrócić do dawnego życia?
To wszystko wydaje się być takie odległe…
Co tak naprawdę spotkało Kanekiego?


Zaczyna się intrygująco. Akcja nabiera powoli tępa, przy czym dostajemy tylko małą część informacji, które powinniśmy wiedzieć, a to pobudza ciekawość. Nie mogę powiedzieć, że emocjonalnie mnie pochłonęło, ale to dopiero pierwszy tomik. Coś czuję, że to była tylko zwykła przystawka, która miała nas wprowadzić do tego świata, a dopiero później zacznie się jazda bez trzymanki. Zapowiada się krwawo, brutalnie i bez ograniczeń. Mam tylko nadzieję, że się nie zostałam wprowadzona w błąd. Tak żądna mocnych wrażeń już dawno nie byłam i nie wiem, co by się stało, gdyby okazało się, że nie dostaną tego, co oczekuję.

Ken Kaneki jest studentem, studiuje na wydziale literatury — japonistykę. Nie jest popularny, wiecznie siedzi z nosem w książkach, dobrze się uczy, taki z niego zwykły kujon. Odpowiada mu ciche i spokojnie życie. Cieszy się tym, co ma. Posiada tylko jednego przyjaciela Hide, łączy ich przyjaźń jeszcze od szkoły podstawowej, choć ich charaktery są całkowicie odmienne. Podkochuje się także w pewnej dziewczynie, którą widuje w kawiarni. Pokazuje nawet ją swojemu przyjacielowi, ale ten szybko sprowadza go na ziemię, mówiąc, że to za wysokie progi dla niego. Zrządzeniem losu, ona jednak zwraca na niego uwagę…

Fabuła zaczyna się lekko i niezobowiązująco, ale już po chwili kiedy mija pierwsze wrażenie, zaczynają docierać całkiem inne sygnały. Dalej jest w miarę spokojnie, o ile można tak to nazwać, na pewno nie jest to „głęboka woda”, jeszcze czujemy grunt pod nogami. Każda kolejny rozdział, to pojawiające się nowe pytania, nie zawsze otrzymujemy na nie odpowiedź. Takie małe wprowadzenie do czegoś, co ma ogromny potencjał. Teraz tylko trzeba obserwować, jaki kierunek to wszystko obierze. Natomiast tylko jedno jest pewne, czuje się głód i chce się więcej. Osobom zbyt wrażliwym nie polecam zabierać się za czytanie. Subtelności tutaj nie zaznacie.

Główny bohaterem jest typem postaci, której przynajmniej na ten moment nie można nie polubić. Wręcz można się z nim utożsamić, jego zachowanie jest całkiem zrozumiałe i dobrze przedstawione. Nie ma żadnych nieścisłości, czy zmian wyssanych z absurdów głupoty. Na ten moment pojawiło się tylko kilka osób, naliczyłam ich chyba pięcioro, razem z Kanekim. Nie ma zamieszania, nikogo nie można pomylić. Ich osobowość jest dobrze nakreślona, nie zauważyłam, żeby byli zbyt powierzchownie zarysowani. Podejrzewam, że w późniejszych częściach mogą nawet ewoluować, ale teraz to tylko moje takie gdybanie, bo zbyt wielu informacji na ten moment nie posiadam.

Kreska jest ładna, momentami wydawała mi się ciut przesłodzona, ale tylko w luźniejszych momentach, które można zaliczyć do tych lekkich etapów. Najbardziej podobały mi się oczy ghuli, robią dobrą robotę, czasami nawet były przerażające. Takie oczy szaleńców, obłąkańcze, to samo za siebie przemawiało oraz budowało odpowiedni klimat. W ogóle rysunki bardzo dobrze przekazywały czytelnikowi emocje. Patrząc na to, że „Tokyo Ghoul” jest debiutem mangaki, to nie mam się do czego przyczepić, zawsze mogło być gorzej. Zresztą zobaczymy, jak to będzie się prezentować w kolejnych tomach.



Moja ocena: 8/10

pokaż więcej

 
2017-03-26 11:32:47
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Manga, Posiadam, Recenzenckie
Cykl: Nasz Cud (tom 4)

Za mną już czwarty tomik „Naszego Cudu”. Bardzo polubiłam ten komiks, dlatego w każdej wolnej chwili sięgam po niego, szukając wszelkich możliwych punktów zaczepienia. W dużej mierze to też zasługa tego, że od razu miałam pięć części tej historii. Tylko niestety za chwilę, nie będę miała już co czytać. Przede mną jeszcze tylko jeden tomik. I to mnie boli najbardziej. Nie lubię momentów, w... Za mną już czwarty tomik „Naszego Cudu”. Bardzo polubiłam ten komiks, dlatego w każdej wolnej chwili sięgam po niego, szukając wszelkich możliwych punktów zaczepienia. W dużej mierze to też zasługa tego, że od razu miałam pięć części tej historii. Tylko niestety za chwilę, nie będę miała już co czytać. Przede mną jeszcze tylko jeden tomik. I to mnie boli najbardziej. Nie lubię momentów, w których zostaję z mnóstwem pytań, a nie mam żadnych sensownych wyjaśnień. Czy w tym przypadku, dostałem tego, czego tak bardzo oczekuję?

Kolejny konflikt z użyciem magii?!
Minami znów ma pełne ręce roboty, szkoła sama się nie obroni, a on poprzysiągł, że będzie ją chronił.
Widać przecież, że posiadający wspomnienia powariowali!
Mogliby w końcu dać już sobie spokój z tymi wszystkimi waśniami i postarać się racjonalnie myśleć.
Jak tak dalej pójdzie, nowe życie legnie w gruzach, a przeszłość będzie górą nad teraźniejszością…
Jak Minami poradzi sobie z kolejnym problemem?
Czy będzie musiał zdradzić swoją prawdziwą tożsamość, aby uspokoić sytuację?
Kto jest prawdziwym wrogiem?


„Nasz Cud” nie daje nam ani chwili wytchnienia. Jak tylko myślę, że to koniec problemów, to wciąż pojawiają się nowe. Jest akcja i dynamika. I aż boje się pomyśleć, co dalej, bo komiks kończy się w takim momencie, że nie wiadomo, kto tak naprawdę jest wrogiem. Choć na ten moment mam już swojego podejrzanego, ale czy faktycznie to będzie takie proste, tego nie mogę być pewna. Nie jestem pewna, czy autorka faktycznie by w taki prosty sposób poprowadziła fabułę. Do tej pory jeszcze nie mogę jej rozgryźć. Chwilowo jeszcze poczekam, może piąty tom, rzuci jakieś nowe światło na tę sprawę.

Yanuma nie potrafi zostawić przeszłości w spokoju. Chce, aby jego pozycja nawet w tym nowym świecie miała jakieś znaczenie. Chce, aby inni mu się kłaniali i traktowali z szacunkiem. Jest zdolny do wszystkiego, nawet do obrócenia się przeciwko swoim kolegą, którzy w przeszłym wcieleniu pochodzili z Moswick. Co tak naprawdę kryje się za jego wrogością do całego świata? Czym się kieruję? Ślepa furia, poczucie wyższości, a może zbyt bolesne wspomnienia, których się wstydzi? Może wciąż się o coś obwinia?

Czwarty tomik obfituje w przeróżne emocje, które udzielają się czytelnikowi. Pojawiają się kolejne zagadki, a przecież tak wiele jeszcze pozostało nierozwiązanych. Pytania, pytania, wciąż pytania. A odpowiedzi jak nie było, tak wciąż się nie pojawiły. Sytuacja, coraz bardziej się zaostrza. Komuś wyraźnie ta sytuacja odpowiada, tylko kto jest tą osobą? Retrospekcje również w niczym nie pomagają, ale coraz częściej pojawiają się w nich dwie postacie, które do tej pory jeszcze się nie pojawiły w teraźniejszości. Nie wiadomo tylko, czy się nie odrodzili, czy też nie odzyskali wspomnień. Jest jeszcze ostatnia opcja – ukrywają się. Która z tych opcji jest prawdziwa?

Ubolewam nad brakiem jakichkolwiek wskazówek. Chyba że jakimś cudem je przeoczyłam. Ale wątpię w to. Czepiam się drobnych szczegółów, ale to nic konkretnego. Pozostają mi tylko moje domysły, mam tylko nadzieję, że moja intuicja mnie nie zawiedzie. „Nasz Cud” to dla mnie jeden wielki znak zapytania, który wzbudza moje podejrzenia i wielką ciekawość. Mam wielki apetyt na więcej i obawiam się, że za chwilę zostanę z niczym, bo z tego, co się orientuje, to zostało dopiero wydanych sześć tomów, więc będę musiała trochę sobie poczekać na konkrety…



Moja ocena: 8/10

pokaż więcej

 
2017-03-25 17:05:09
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Manga, Posiadam, Recenzenckie

Mieliście kiedyś tak, że coś was pochłonęło w całości i nie chcieliście, aby ta przygoda się skończyła? Ja mam tak w przypadku „Ataku Tytanów”. I cały czas się zastanawiam dlaczego, tak się stało. Przecież po tylu latach czytania i pisania recenzji, nie powinnam tak już reagować, jestem przyzwyczajona do wielu dobrych pozycji, a jednak w tym przypadku jest całkowicie inaczej. Ciężko mi nawet... Mieliście kiedyś tak, że coś was pochłonęło w całości i nie chcieliście, aby ta przygoda się skończyła? Ja mam tak w przypadku „Ataku Tytanów”. I cały czas się zastanawiam dlaczego, tak się stało. Przecież po tylu latach czytania i pisania recenzji, nie powinnam tak już reagować, jestem przyzwyczajona do wielu dobrych pozycji, a jednak w tym przypadku jest całkowicie inaczej. Ciężko mi nawet powstrzymać swoje emocje, a gdybym nie utrzymywała ich na wodzy, to wzięlibyście mnie pewnie za wariatkę. Wygląda na to, że ze mną naprawdę jest bardzo źle. Taka stara baba, a cieszy się jak małe dziecko z cukierka…

Wyprawa, w której udział bierze Eren i nowi rekruci, którzy dołączyli do zwiadowców, przebiega zgodnie z planem. Wszystko się jednak zmienia w momencie, kiedy w pościg za nimi ruszył kobiecy tytan…
Kobieta tytan?! Przecież to nie możliwe, wszyscy tytani wyglądają na osobników płci męskiej…
Zwiadowcy mają poważne kłopoty, tytanka rozgniata ich jak robali!
Kim jest?!
Czego od nich chce?!
Czy komukolwiek uda się wrócić z tej samobójczej misji?
Co zrobi Eren, widząc ilu zwiadowców ginie na polu walki?


Co za emocje, normalnie jak tak dalej pójdzie, zacznę obgryzać paznokcie. Ta tytanka i jej dziwaczne zachowanie… Mam już nawet swoje domysły, choć pewnie i tak są chybione. A myślałam, że po tylu zaskakujących momentach, nic mnie już nie zdziwi, a tu proszę, znów to samo. Znowu siedzę i zbieram swoją szczękę z podłogi. Czy tak już będzie do samego końca tej mangi? Jeżeli faktycznie, tak będzie, to coś mi się wydaje, że będę potrzebowała grona dobrych specjalistów, bo ja zwyczajnie sfiksuje. A tego bym nie chciała. Nawet, teraz kiedy piszę tę recenzję, choć minęło już trochę czasu od momentu przeczytania tego tomiku, przeżywam od nowa, to co w nim znalazłam. Macie może pomysły, co się ze mną dzieje?


„ - I mówisz, że rany po ugryzieniach nie chcą się zagoić?
- Tak…
- Jeżeli nie będziesz mógł zmienić się w tytana, cały plan z odbiciem muru Maria szlag trafi. Masz z tym coś zrobić. To rozkaz.”


Tytan kobiecy jest wyjątkowo szybki i inteligentny. Tak jakby miał wyznaczony cel, który musi osiągnąć, tylko nie do końca znane są jego intencje. Z obserwacji wygląda na to, że nie cofnie się przed niczym, ale w tym to chyba nie ma nic dziwnego. Wydaje się także, że bardzo dobrze zna taktykę zwiadowców, a może to tylko takie złudzenie…
Erwin Smith to bardzo ciekawy przypadek. Nikt nie kwestionuje jego rozkazów, choć bez komentarzy od jego podwładnych nie mogło się obyć, wydaje się, że nie do końca wie, co robi. A może jest całkiem odwrotnie i jego działania mają drugie dno? Nie do końca potrafię jeszcze go rozgryźć…

Pewnie, gdyby nie rysunki, nie mogłabym ułożyć swoich teorii, ale kobiecy tytan, kogoś mi przypomina. Jak tak się przyglądałam tej postaci, to ma pewne cechy charakterystyczne, a jeżeli to by się potwierdziło, to by oznaczało, że… No dobra, może teraz jeszcze nie będę wybiegać tak bardzo naprzód. Nie powiem, moja teoria nawet trzyma się kupy. Zdradzę wam ją w późniejszym czasie o ile, choć w części zostanie potwierdzona. Czyżby mógł być to błąd, niedopatrzenie ze strony autora, a może zrobił to specjalnie?

W tej części dowiadujemy się także istotnej kwestii dotyczącej „mocy” Erena. I jest dość zaskakująca. Nie sądziłam, że autor aż tak się postara i utrudni pewne mechanizmy. Retrospekcja, która zawierała te informacje, była dosyć śmieszna, ale też miała olbrzymie znaczenie dla obecnych wydarzeń. Ten „narwany kretyn” powinien pewne rzeczy sobie uświadomić, inaczej marnie skończy nawet z tą cała swoja „mocą”. Cały czas się zastanawiam, dlaczego autor przedstawił go jako taką fajtłapę, zapowiadało się, że to będzie jeden z tych super bohaterów, a tu pach on jest po prostu nijaki. Oprócz determinacji nie ma w nim nic ciekawego. Eh, dziwne to wszystko.



Moja ocena: 9/10

pokaż więcej

 
2017-03-23 10:30:30
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Posiadam, Recenzenckie
Cykl: Mercedes Thompson (tom 1) | Seria: Obca Krew

„Zew księżyca” to książka, która od bardzo dawna za mną krążyła. Nigdy nie miałam czasu, aby się za nią zabrać, ale kiedy pojawiło się wznowienie serii, nie mogłam tego tak zostawić. W tym momencie ten tytuł został przeniesiony z listy rezerwowej na „must have”. Taki bardzo szybki awans. To była idealna okazja, aby nadrobić to, co wcześniej mnie ominęło. Przez co każdego dnia wyczekiwałam na... „Zew księżyca” to książka, która od bardzo dawna za mną krążyła. Nigdy nie miałam czasu, aby się za nią zabrać, ale kiedy pojawiło się wznowienie serii, nie mogłam tego tak zostawić. W tym momencie ten tytuł został przeniesiony z listy rezerwowej na „must have”. Taki bardzo szybki awans. To była idealna okazja, aby nadrobić to, co wcześniej mnie ominęło. Przez co każdego dnia wyczekiwałam na listonosza, który miał przywędrować do mnie z moją paczuszką. Byłam jak wygłodniały zwierz, czekający na swoją ofiarę. A gdy ta już dotarła, musiała zostać pożarta. Czy mój czytelniczy głód został zaspokojony?

Sąsiad Mercedes Thompson jest wilkołakiem. Ona mechanikiem, który próbuje naprawić auto pewnego wampira. Dziewczyna sama nie do końca jest zwyczajna, skrywa pewien sekret…
Ale, co się stanie, kiedy przeuroczy sąsiad Mercy, który jest Alfą stada, zostanie zaatakowany, a jego córka zostanie porwana? Co zrobi Mercy, znajdując przed swoimi drzwiami martwego wilkołaka, który pracował u niej w warsztacie?
Co zrobi dziewczyna – rzuci się na pomoc, czy ucieknie z podkulonym ogonem?
Kto za tym wszystkim stoi?


Ta książka jest obłędna. Wilkołaki, wampiry i inne stworzenia magiczne. Zagadka i niebezpieczeństwo. Wciąga od pierwszej do ostatniej strony. Pochłonęła mnie i nie byłam w stanie jej odłożyć na bok. Nic się dla mnie nie liczyło. Byłam tylko ja i Mercy. Niesamowity świat, przesiąknięty magią i nadnaturalnymi istotami. Takiej przygody bardzo potrzebowałam, bo już zdążyłam zapomnieć, jak to jest, kiedy zostaje się porwanym przez taką historię, gdzie znajduje się taki niebanalny urok. Potrzebowałam fantasy, które będzie lekkie z nutą ciekawych zawirowań i właśnie to otrzymałam. Szkoda tylko, że tak późno zdecydowałam się na Mercedes Thompson.


„Tańcz, kiedy śpiewa księżyc i nie płacz z powodu kłopotów, które jeszcze nie nadeszły.”


Mercy wychowywała się wśród wilkołaków. Doskonale zna ich naturę, zwyczaje i ewentualne kłopoty, które mogą wystąpić ze względu na to, czym są. Doskonale zdaje sobie sprawę, co tak naprawdę skrywa otaczający ją świat. Wie o wszystkim, czego zwykli ludzie nie dostrzegają. Sama także należy do tej drugiej, magicznej części. Choć nie wszyscy wiedzą, czym jest. Nie każdy zdaje sobie sprawę z istnienia takich istot jak ona. Za jej drugą naturą kryje się także tajemnica, z wielu rzeczy jeszcze nie zdaje sobie sprawy. Uwielbia pakować się w kłopoty, one same ją odnajdują. Jest mechanikiem, dobrze zna się na swoim fachu, przynajmniej jeśli chodzi o graty, które w niedługim czasie mogą zakończyć swój żywot. Posiada także różnorodną gamę przyjaciół. Jak na taką niepozorną dziewczynę, można się wszystkiego po niej spodziewać.


„Mac gwałtownie odsunął ode mnie głowę, ale kurczowo zacisnął ramiona wokół moich bioder. Zawarczał. Poczułam na nodze wibracje jego piersi.
- Moja - syknął.
Adam zwęził oczy.
- Nie sądzę. Ona należy do mnie.
Może i schlebiałaby mi ta sytuacja, gdyby nie fakt, że pierwszy z nich miał na myśli posiłek, natomiast drugi... Wolałam nawet nie zgadywać.”


Lubię, kiedy główny bohater lub, jak w tym przypadku bohaterka, wyróżnia się swoim charakterem. Mercy nie da się nie lubić. Posiada cięty język, a jej riposty nie zawsze powinny wypłynąć z jej ust. Nawet zawód, który wykonuje, wyróżnia ja na tle innych tego typu powieści. Rzadko kiedy spotka się kobiety grzebiące w autach i to jest jedna z cech, dlaczego ja polubiłam. Sama czasami lubię ubrudzić sobie ręce w smarze. Za dużego plusa można uznać także to, że nie jest irytująca. Niewyparzona gęba i częste problemy, nie powodują nerwicy, a często się zdarza, że jednak jest na odwrót. No i nie można zapomnieć o drugoplanowych postaciach, ich nie można pominąć, czy zapomnieć o nich. Aż się zastanawiam jakim cudem autorce udało się nakreślić tak wiele charakterystycznych osobowości, które mogłabym opisać obudzona w środku nocy. Istny zawrót głowy, z czymś takim jeszcze się nie spotkałam no chyba, że seria ciągła się już kilka tomów, ale żeby tak było po pierwszej części… nigdy.


„Znieważanie czarownic figuruje na szczycie listy największych głupot, jakie można popełnić, tuż obok rozwścieczenia Alfy i przytulania nowego wilka, w pomieszczeniu, w którym leżą jaszcze ciepłe zwłoki. Wszystkie z nich dzisiejszej nocy popełniłam.”


Patrząc po samym opisie, można spodziewać się wątku miłosnego. Uważajcie jednak, bo możecie się rozczarować. Aby dokopać się do niego, trzeba wylądować dosłownie na ostatnich kilku stronach. Owszem w trakcie książki pojawia się kilka momentów, kiedy do głosu dochodzą uczucia, tylko że w głównej mierze jest to zepchnięte na bardzo daleki plan. Mnie osobiście ten zabieg nie przeszkadzał, bo bardziej zależało mi na przygodzie niż romansie, dlatego jestem usatysfakcjonowana. I to mi wystarczy, żeby czekać, aż w sprzedaży pojawi się drugi tom, kwiecień niedaleko, więc długo czekać nie muszę. Choć i tak czekam na ten moment z niecierpliwością, świat Mercy całkowicie mnie zauroczył.

Podsumowując, kochacie fantastykę i serie, które nie kończą się po trzech książkach? Tęsknicie za wilkołakami i innymi istotami ze świata nadnaturalnego? To przygody Mercy są dla właśnie dla was. Nie ma co się wahać tylko sięgać po ten niesamowity świat, obfitujący w magię.



Moja ocena: 8/10

pokaż więcej

 
2017-03-21 16:12:48
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Mercedes Thompson (tom 6)
 
2017-03-21 16:12:21
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Mercedes Thompson (tom 5) | Seria: Obca Krew
 
2017-03-21 16:10:44
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Mercedes Thompson (tom 4) | Seria: Obca Krew
 
2017-03-21 16:09:00
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Mercedes Thompson (tom 3) | Seria: Obca Krew
 
2017-03-21 16:08:45
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Mercedes Thompson (tom 2) | Seria: Obca Krew
 
2017-03-21 16:05:31
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Manga, Posiadam, Recenzenckie

„Bungou Stray Dogs – Bezpańscy Literaci” to tytuł, na który przez przypadek zwróciłam uwagę. Wydał mi się dość ciekawy, agencja detektywistyczna, mafia, a wspominałam już, że przez przypadek przeczytałam opis drugiego tomu, zamiast pierwszego. Dlatego, kiedy tytuł do mnie przywędrował, byłam ciut zdziwiona i zagubiona. Dopiero gdy uświadomiłam sobie swoją głupotę, zaczęłam się sama z siebie... „Bungou Stray Dogs – Bezpańscy Literaci” to tytuł, na który przez przypadek zwróciłam uwagę. Wydał mi się dość ciekawy, agencja detektywistyczna, mafia, a wspominałam już, że przez przypadek przeczytałam opis drugiego tomu, zamiast pierwszego. Dlatego, kiedy tytuł do mnie przywędrował, byłam ciut zdziwiona i zagubiona. Dopiero gdy uświadomiłam sobie swoją głupotę, zaczęłam się sama z siebie śmiać. No tak, czasami jestem zakręcona, nawet bardzo, ale takie coś zdarzyło mi się po raz pierwszy. Nie mniej jednak pełna optymizmu zabrałam się za czytanie. Co z tego wynikło?

Atsushi Nakajima został wyrzucony z sierocińca, po dwutygodniowej tułaczce trafia do Jakohamy. Tam ratuję niedoszłego samobójcę, który tym faktem jest oburzony.
Uratowany, który targnął się na swoje życie, okazuje się być członkiem organizacji zwanej Zbrojną Agencją Detektywistyczną.
Pracuje nad sprawą ludożerczego tygrysa, który terroryzuje od jakiegoś czasu okolicę.
Tylko co Atsushi ma wspólnego z tym tygrysem i dlaczego narwany detektyw, wplątał go do śledztwa?


Zabawny i lekki tytuł, który umilił mi ponury wieczór. Nie wiem tylko w jakiej tonacji będą utrzymane kolejne tomy, ale jak na ten moment zapowiada się intrygująco. Zakończenie było zaskakujące, moja czujność została uśpiona i nie spodziewałam się, czegoś takiego. Bardziej byłam pewna, że będzie to spokojniejsze, ale czwarty rozdział, całkowicie zmienił moje zdanie i jeżeli takie mają być kolejne części, to ja poproszę więcej. Trzeba mieć też na uwadze to, że nie są to zwykli detektywi, oni mają szczególne umiejętności – UZDOLNIENI, tak o nich mówią. Co kryje się za tym słowem? O tym sami musicie się przekonać.

Atsushi Nakajima to młody chłopak, który został wyrzucony z sierocińca. Sam nawet nie wie, dlaczego musiał stamtąd odejść. Jego „pożegnanie” stamtąd, nie było miłe. O własnych siłach dotarł do Jakohamy. Wycieńczony, głodny i bezdomny. Nigdy nie kradł, ale teraz w desperacji postanawia to zrobić. Za nim jednak ma szansę wcielić swój plan w życie, ma na głowie niewdzięcznego niedoszłego samobójcę.
Osamu Dazai ekscentryczny detektyw z dziwną manią wyszukiwania sposobu na popełnienie samobójstwa. Wielokrotnie już próbował, ale wciąż szuka bezbolesnej metody, która pozwoli odejść mu ze świata. Należy też do Uzdolnionych, a jego moc, czyni go ciężkim przeciwnikiem.

Manga wyróżnia się kilkoma charakterystycznymi cechami, przede wszystkim są to imiona i nazwiska postaci, które nawiązują do największych twórców literatury japońskiej. Po drugie są to zdolności bohaterów, wzorujące się na największych dziełach tychże autorów. Czytelnicy kochający się w literaturze, mają dodatkowy impuls do przeczytania kolejnych dzieł. Taka gratka dla fana, który lubi wiedzieć wszystko o swojej ukochanej pozycji. Może nawet ci najbardziej oporni skuszą się na bliższe zapoznanie z dodatkowymi informacjami. W końcu nigdy nie jest za późno, na nowy etap czytelniczej przygody.

Tym sposobem doszliśmy już do kolejnego atutu tego komiksu, którym jest kreska. Oczywiście, nie mogę się do niej przyczepić, bo jest miła dla oka, ale żeby stwierdzić oczywiste cechy charakterystyczne, potrzebuje jeszcze troszkę czasu, bo w tym momencie nie jestem w stanie nic o nich napisać. Sam projekt postaci wygląda dość ciekawie, nie miałam żadnego problemu, z rozróżnieniem kto jest kim, a jest ich całkiem sporo, jak na sam początek. Nie bójcie się, nie zwalają się nagle tłumami, wprowadzani są etapami. Dlatego bardzo łatwo ich spamiętać. A jak na razie, jednym z najlepszych postaci jest Dazai. Jego pokręcony charakter czyni go interesującym bohaterem. Jestem ciekawa, czy wraz z kolejnymi tomami, dalej taki będzie, bo jak na razie to faceta polubiłam i oby tak już zostało.

Polskie wydanie mangi zawiera kilka kolorowych stron, pod okładką znajduje się także humorystyczny komiks. Ot, takie urozmaicenie. Na końcu tomiku znajduje się posłowie oraz kilka słów od tłumaczki, która przybliża nam osoby i ich dzieła, na których wzorowali się autorzy Bungou. Niestety, nie obyło się bez wpadek, typu ucięty dymek z tekstem, a nawet miałam wrażenie, że część rysunków także jest ucięta. Z tego, co sprawdzałam w sieci, nikt nie miał z czymś takim „problemu” więc możliwe, że to tylko mój tomik jest jakiś dziwny. Nie mam zamiaru wprowadzać was w błąd, dlatego weźcie to pod uwagę. Nie mniej jednak nie mogłam o tym nie wspomnieć, gdyż nie dawało mi to spokoju.

„Bungou Stray Dogs – Bezpańscy Literaci” to tytuł z ogromnym potencjałem, na ten moment gorąco wam go polecam. A sama czekam na kolejne części.



Moja ocena: 7/10

pokaż więcej

 
2017-03-19 10:50:06
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Manga, Posiadam, Recenzenckie

Po chwili wytchnienia nadszedł czas, aby znów zaczęło się coś dziać. „Atak Tytanów” powraca i to pełną parą. A ja sama znoszę już jajo i nie mogę się doczekać, jak to dalej się potoczy. To jest chyba pierwszy tytuł, przy którym nie towarzyszą mi żadne obawy. Nie narzekam, nie jęczę, jak to zawsze miałam w zwyczaju. Całkowita zmiana gatunku i tego, co czytam, widocznie mi posłużyła (tfu, tfu,... Po chwili wytchnienia nadszedł czas, aby znów zaczęło się coś dziać. „Atak Tytanów” powraca i to pełną parą. A ja sama znoszę już jajo i nie mogę się doczekać, jak to dalej się potoczy. To jest chyba pierwszy tytuł, przy którym nie towarzyszą mi żadne obawy. Nie narzekam, nie jęczę, jak to zawsze miałam w zwyczaju. Całkowita zmiana gatunku i tego, co czytam, widocznie mi posłużyła (tfu, tfu, tfu — tak, żeby nie zapeszyć). Widocznie znudziły mnie już lekkie historyjki na jedno kopyto, potrzebowałam czegoś mocniejszego i mimo że jest to już piąty tomik, wcale mi się to nie nudzi…

Erenowi udało się zablokować wyrwę w murze. Akcja zakończyła się sukcesem, okupionym stratą wielu żołnierzy. Pozostało tylko uprzątnąć miasto.
Tymczasem Eren budzi się w więziennej celi. Towarzyszą mu generał Smith i kapitan Levi. Proponują mu pewien układ…
Za nim jednak układ wejdzie w życie, Eren musi stanąć przed sądem wojskowym, który ma zadecydować o jego losach. Ceną jest jego życie…
Czy Eren przystanie na proponowany mu układ?
Co zadecyduje sąd?


Skończyły się spektakularne walki, przyszedł czas na bardziej przyziemne sprawy. Nie mniej jednak równie interesujące, jak ta krwawa rzeź z tytanami. Przecież ważą się losy naszego głównego bohatera. W dodatku patrząc na to, co zostało przedstawione w rozdziale specjalnym, cały pogląd na sprawę tytanów, wywraca się do góry nogami. Normalnie ręce i nogi opadają. W tym momencie trochę zgłupiałam i zastanawiam się jak to w ogóle możliwe. Muszę przyznać, że autor, przyprawia mnie o całkowity zawrót głowy. To jak ciągła jazda kolejką górską, tu jest identycznie. Można od tego zwariować.


„MAM TAKĄ TEORIĘ, ŻE NAJLEPSZYM NAUCZYCIELEM DYSCYPLINY JEST BÓL.
NIE POTRZEBUJESZ TERAZ ANI WYJAŚNIEŃ, ANI MĄDRYCH WYWODÓW. TYLKO TRESURY. ŚWIETNIE SIĘ SKŁADA… W TEJ POZYCJI ŁATWIEJ BĘDZIE CIĘ KOPAĆ.”


W którejś z poprzednich recenzji wspominałam wam o jednym z żołnierzy korpusu zwiadowców. No cóż, tą osobą był kapitan Levi, który od samego początku nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Zimny, wyrachowany i antyspołeczny. Zachowuje się jak jakiś odludek, który jakimś cudem wyrobił sobie opinię żołnierza idealnego, wartego więcej niż kilkunastu zwykłych. Do tego wszystkiego jest brutalny i wątpię, żebym kiedykolwiek mogła zdzierżyć jego obecność. Pokuszę się nawet o określenie jego osoby przerażającą, ten wzrok jest zabójczy. No cóż, tacy bohaterowie też są potrzebni. Zresztą jeszcze się okażę, czy faktycznie jest taki wspaniały. A nóż, widelec przy bliższym jego poznaniu będę w stanie zmienić o nim zdanie.

I co ja mam z tym wszystkim począć. Pojawia się coraz więcej wątków, które nie dają w żaden sposób zapomnieć o sobie. Zakończenie to jeden istny armagedon, który wbija w fotel. Niewiarygodne, że komiks może tylko i wyłącznie poprzez same rysunki zbudować takie napięcie. Jest to zastanawiające, bo czytając zwykłą książkę, gdzie ponad trzysta stron jest zapisanych słowami, nie wielu autorów potrafi coś takiego zbudować. A tu wystarczy kilka rysunków, kilka dymków z wypowiedziami postaci, a swoją szczękę muszę zbierać z podłogi. I niech mi ktoś powie, że mangi to wytwór dla dzieci. Bzdura, w którą nigdy nie uwierzę. A ci, co tak twierdzą, po prostu są ograniczeni umysłowo.

Mimo że tym razem tomik jest w większości przegadany, w zupełności mi to nie przeszkadzało. Chłonęłam każdą nową wiadomość, każdy kiełkujący wątek, jestem głodna informacji, których wciąż tak niewiele jest. Mam tak wiele pytań i tak bardzo mnie kusi, aby poznać już, choć część odpowiedzi. Więc docencie to, że wciąż staram się nad sobą panować. Kontroluje się do tego stopnia, że jak tylko pomyśle o jakichkolwiek spoilerach, to besztam się w myślach. Nie wiem, czy jeszcze tak długo wytrzymam, ale przynajmniej się staram. Wracając do wątku, dopiero pod koniec tomiku można spodziewać się, wielkich niewiadomych i czyżby kolejnej bitwy? Aj, czas zabrać się za kolejną część, póki jeszcze taka na mojej półce leży!




Moja ocena: 8/10

pokaż więcej

 
2017-03-18 09:26:25
Wypowiedziała się w dyskusji: Nowe recenzje i posty

Dzisiejsza recenzja :)
http://recenzjemystic.blogspot.com/2017/03/kathrin-lange-serce-w-kawakach.html

więcej...
 
2017-03-18 09:24:42
Wypowiedziała się w dyskusji: Wasze blogi

Zapraszam :)
http://recenzjemystic.blogspot.com/

więcej...
 
2017-03-18 08:43:22
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Posiadam, Recenzenckie
Cykl: Serce ze szkła (tom 2)

„Serce w kawałkach” to kolejna pozycja, która na mojej półce przeleżała kilka miesięcy. Najpierw były problemy, aby paczka w ogóle do mnie dotarła (niestety, ale nasza poczta często ma takie odchylenia od normy), a potem miałam zbyt wiele nowości, abym znalazła na nią czas. I tak dopiero w tym roku udało mi się w końcu zabrać za czytanie. Niechętnie, z wielkimi oporami i marudzeniem, wszystko,... „Serce w kawałkach” to kolejna pozycja, która na mojej półce przeleżała kilka miesięcy. Najpierw były problemy, aby paczka w ogóle do mnie dotarła (niestety, ale nasza poczta często ma takie odchylenia od normy), a potem miałam zbyt wiele nowości, abym znalazła na nią czas. I tak dopiero w tym roku udało mi się w końcu zabrać za czytanie. Niechętnie, z wielkimi oporami i marudzeniem, wszystko, tylko żeby zająć się czymś innym niż tą pozycją. Jednak moje postanowienie jest bardzo mocne, koniec z zaległościami, czy mi się to podoba, czy też nie.

Minęło kilka miesięcy od wydarzeń, które miały miejsce ubiegłej zimy. Julie i David mieszkają w Bostonie i powoli zapominają o tym, co wydarzyło się na wyspie. Jednak przeszłość nie chce dać o sobie zapomnieć, a oni niechętnie, ale muszą wrócić na wyspę.
David próbuje przypomnieć sobie ostatnie minuty przed śmiercią Charlie, chce rozliczyć się z przeszłością, dlatego wraca na klify. Jedyne, co pamięta, to krew i echo wystrzału – czy to on zabił swoją narzeczoną?
Policja znajduje szczątki kobiety, która została zamordowana, mają być szczątkami Charlie. David jest przekonany, że to on ją zabił, a Julie zaczyna mieć wątpliwości.
Jest też natrętna Lizz i Carlos, przez tę dwójkę związek nastolatków zostaje poddany próbie. Czy ją przetrwa?
Co wydarzyło się tamtego pamiętnego dnia na klifach?


Tak naprawdę nie wiem, co mam myśleć o tej książce. Niestety, ale przez większą jej część zbyt wiele ciekawego w niej się nie działo. Ot, takie rozterki miłosne nastolatków i groźby nawiedzonej pokojówki. Dopiero zakończenie uratowało całość, bo co, jak co, ale tego się nie spodziewałam. Cały czas się bałam, że zostanie powielone to, co wydarzyło się w pierwszej części, a jednak zostałam kompletnie zaskoczona, a nawet zaszokowana, bo w momencie, kiedy myślałam, że już wszystko wiem, nagle pojawiło się coś niespodziewanego. Moja szczęka opadła, a ja zostałam z masą pytań, teraz tylko muszę, jak najszybciej zapoznać się z ostatnią częścią.


„Jak można kogoś tak bardzo kochać, jak ja kochałam jego? Do tego stopnia, że to, co sprawiało mu ból, stawało się dla mnie prawdziwą torturą?”


David to nie ten sam chłopak zmienił się nie do poznania. Już nie jest cieniem samego siebie. Odzyskał kolory, a także i mięśnie, podoba się wielu dziewczyną, przez co Julie cały czas czuje się nie pewnie. Obawia się, że w końcu ją porzuci, dla jakiejś cud piękności. W zachowaniu Davida jest też coś niepokojącego, co wzbudza podejrzenia dziewczyny. Niby wszystko jest w porządku, ale wszystko wskazuje na to, że David tylko udaje, a rozmowa z jego terapeutką tylko utwierdza Julie w tym przekonaniu. Tajemniczy telefon od pokojówki Grece budzi wspomnienia, ale jest także zapowiedzią tego, że to jeszcze nie koniec, a duchy wciąż czyhają na życie nastolatki.


„Zagubione wspomnienie było jak dziurawy ząb, który wciąż trzeba sprawdzać koniuszkiem języka, choć to tylko potęguje ból.”


Historia, która tylko z pozoru została już wyjaśniona, znów budzi się do życia. Nie powiem, bo naprawdę wciągnęłam się, czytając, a w pewnych momentach nie mogłam się nawet od niej oderwać, ale gdyby nie samo zakończenie, podejrzewam, że ta pozycja byłaby ledwie przeciętna. Cały czas w tym wszystkim czegoś mi brakowało, szukałam jakiejś głębi i nie czułam żadnych emocji. Ze względu na charakter powieści to naprawdę jest kluczowe, bo niestety, ale groza powinna mi towarzyszyć przez całą lekturę, tak jak to miało miejsce w przypadku pierwszej części, ale tym razem, tak się nie stało.

Pojawia się także kilka nowych bohaterów, jedni są bardziej, a drudzy mniej kluczowi dla tej historii, tak samo, jak część z nich to powiedzmy sobie szczerze, że są wsparciem dla głównych bohaterów. Najbardziej irytującą postacią jest Lizz, której wszędzie było pełno. Nie podobało mi się zachowanie Davida, kiedy byli na wyspie, a Julie miałam chęć kilka razy po telepać, czasami zachowywała się, jakby nie docierało do niej to, co inni mówią. To było naprawdę irytujące. Mimo tak wielu minusów jakimś cudem jestem zadowolona z tej lektury i chcę przeczytać jej ostatni tom, a to już jest wielki sukces. Może, jednak w tej historii jest coś, co powoduje taki stan rzeczy? Ale o tym, to już sami musicie się przekonać.



Moja ocena: 7/10

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
670 248 3022
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (141)

Ulubieni autorzy (6)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd