Adieu. Przypadki Księdza Grosera

Cykl: Przypadki księdza Grosera (tom 1)
Wydawnictwo: W drodze
7,14 (691 ocen i 86 opinii) Zobacz oceny
10
46
9
72
8
110
7
280
6
111
5
50
4
7
3
11
2
2
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375061185
liczba stron
280
słowa kluczowe
adieu, trufle, cudze pole, wiara, ksiądz, Groser
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Autor bestsellera o miłosierdziu "Każda dusza to inny świat" tym razem bohaterem książki uczynił księdza-pisarza. Ksiądz Groser, wierny swojemu podwójnemu powołaniu, na własnej skórze doświadcza prawdy przysłowia "Słowo napisane, nieszczęście zasiane". Akcja tej wyjątkowej powieści z kluczem rozgrywa się na tle wydarzeń, których niedawno byliśmy świadkami: ataku terrorystycznego na Nowy Jork,...

Autor bestsellera o miłosierdziu "Każda dusza to inny świat" tym razem bohaterem książki uczynił księdza-pisarza. Ksiądz Groser, wierny swojemu podwójnemu powołaniu, na własnej skórze doświadcza prawdy przysłowia "Słowo napisane, nieszczęście zasiane". Akcja tej wyjątkowej powieści z kluczem rozgrywa się na tle wydarzeń, których niedawno byliśmy świadkami: ataku terrorystycznego na Nowy Jork, sprawy abpa Paetza, sporów o Radio Maryja. Powieść łamie tabu, jakim jest życie prywatne księdza; pokazuje różnorodność postaw polskiego duchowieństwa.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1227
oliwa | 2017-07-26
Na półkach: Przeczytane, Polska

Przeczytałam tę książkę przez przypadek – z jakiegoś niejasnego dziś dla mnie powodu wzięłam ją za kryminał. Ale skoro powiedziało się a… doczytałam do końca. Jest to opowieść o kilku miesiącach z życia księdza i katolickiego pisarza, Wacława Grosera, i ludzi mniej lub bardziej z nim związanych. Nie mam doświadczeń z literaturą zaangażowaną, religijną, nie wiem więc, jak na tym tle wyglądają książki pana Grzegorczyka. Przypuszczam jednak, że nie najgorzej. Autor pokazuje zmagania uczciwego księdza z własnymi i innych ludzi słabościami, a także z feudalną strukturą kościoła. Historie innych księży, którzy słabościom (alkohol, kobiety, władza) ulegają, mają walor autentyczności. Tak jak choćby opowieść o księdzu, który odprawiał msze w stanie upojenia, a kiedy przyjaciele zorganizowali mu odwyk, własna matka wybiła mu to z głowy, bojąc się, że mu „ukradną” parafię. Tego się nie da wymyślić… Opowieści o dobrych z kościami chrześcijanach bywają niekiedy przerażające. Oto jeden z nich, taksówkarz, który w innym miejscu chwali się, jak to ruszył na pięciu osiłków, żeby pomóc bitemu koledze, odstawia do domu pijaną kobietę, inkasuje od męża pieniądze i odchodzi. Kiedy drzwi się zamykają, słychać, że mąż spuszcza żonie łomot. Co robi nasza dobra dusza? Zmyka do windy, łapie za różaniec, a myśli ma takie: „Uczynek miłosierdzia spełniony. Musiał jeszcze tylko omodlić jego owoce”. Że jak?! To koledze pomaga się pięściami, a kobiecie modlitwą? Chociaż na policję trzeba było zadzwonić…
Grzegorczyk pisze z publicystycznym zacięciem, co ma swoje dobre i złe strony. Zła jest taka, że medialne wydarzenia, które wplata w swoją historię, szybko się dezaktualizują i dziś już mało kto je pamięta. Dobra, że jest to dokument chwili. Jak wyglądaliśmy, zanim tak się podzieliliśmy? Ano… byliśmy podzieleni. Kiedy autor pisze swoją książkę, podzielone obozy znajdują swoją medialną i polityczną reprezentację i zaczynają się „dzięki temu” jeszcze bardziej od siebie oddalać. Dziś już także widać, że kierunek, któremu autor hołduje, skłonność do zrozumienia i porozumienia, dostrzeganie słabości po własnej stronie, są w dzisiejszym kościele w odwrocie.
Religijna warstwa tej książki przemawia do mnie mniej więcej tak, jak przemawiałyby muzułmańskie czy hinduistyczne opowieści o nawróceniu, czyli nie bardzo. Wszystkie te historie sprowadzają się do jednego: „w okopach nie ma ateistów”. Człowiek biedny, samotny, postawiony pod ścianą itp., łapie się nadziei, żeby nadać życiu sens. Bóg jawi się tu więc jako element porządkujący. Ludzie religijni żyją lepiej, pełniej, mają punkt oparcia, mówi Grzegorczyk. Ale z drugiej strony pokazuje, że jak taki jeden z drugim zbyt poważnie potraktuje naukę kościoła, a jest tego kościoła funkcjonariuszem, to ma przerąbane. „Za złe uczynki karzą na tamtym świecie; za dobre – już na tym”. Zakończenie jest kapitalne, i jak wiele przykładów pokazuje, bardzo wiarygodne.
Mimo wszystkich za, jest to powieść z tezą, której autor dowodzi w sposób niekiedy mało subtelny i dydaktyczny. Sądzę, że nawet gdyby teza bardziej mi odpowiadała, nie oceniłabym tej książki wyżej.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Narodziny królowej

W królestwie Valenii uzdolnione dzieci mogą uczyć się jednej z pięciu pasji. Dom o wdzięcznej nazwie Magnalia oferuje wykształcenie w jednej z pięciu...

zgłoś błąd zgłoś błąd