Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Jak puch z dmuchawca

Tłumaczenie: Monika Wolak
Wydawnictwo: POLWEN
7,14 (203 ocen i 38 opinii) Zobacz oceny
10
14
9
20
8
46
7
74
6
24
5
12
4
6
3
4
2
1
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Like dandelion dust
data wydania
ISBN
8375570519
liczba stron
377
słowa kluczowe
chrześcijaństwo
język
polski

Kiedy Rip Porter wychodzi z więzienia, postanawia odzyskać swego syna, którego nawet nie zna. Ale czteroletni Joey ma już rodziców... Kocha ich i jest dla nich całym światem. Jeden telefon sprawia, że idylla, jaką jest życie rodziny Campbellów, zostaje zniszczona. Jack i Molly są zrozpaczeni, nie wiedzą, co robić - prawo pozwala na odebranie im ich jedynego dziecka! Marzą tylko o jednym - żeby...

Kiedy Rip Porter wychodzi z więzienia, postanawia odzyskać swego syna, którego nawet nie zna. Ale czteroletni Joey ma już rodziców... Kocha ich i jest dla nich całym światem. Jeden telefon sprawia, że idylla, jaką jest życie rodziny Campbellów, zostaje zniszczona. Jack i Molly są zrozpaczeni, nie wiedzą, co robić - prawo pozwala na odebranie im ich jedynego dziecka! Marzą tylko o jednym - żeby wziąć synka i uciec z nim jak najdalej. Zniknąć, jak puch z dmuchawca unoszony przez wiatr...

 

źródło opisu: http://www.polwen.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 431
pole_minowe | 2012-08-02
Na półkach: Przeczytane, Inni autorzy, 2012
Przeczytana: 28 lipca 2012

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

myślałam, że znajdę w niej dużo więcej... nie powiem, żeby była pobieżna, ogólna i generalizująca, ale była bardzo przewidywalna co do puenty... myślałam, że mną wstrząśnie, i ‘wstrząsnęła’, bo zakończyła się w jedynie możliwy sposób wynikający z początkowych rozdziałów... zdecydowanie za mało tu dziecka, jego spojrzenia na ten cały bajzel wokół niego... wśród dorosłych oczekiwałam napięcia psychicznego, wzburzenia emocjonalnego, kontrowersji moralnych, polemik etycznych, traumatycznych przeżyć, które może uleczyć tylko miłość, trudnych wyborów w imię wyższych uczuć, idei, wartości... tak to sobie przynajmniej wyobrażam, gdyby to mnie przyszło się dowiedzieć, że moje dziecko nie jest już moim dzieckiem: burza, tornada i inne trąby powietrzne w sercu, umyśle, życiu... a w tej historii zamiast uczuć, emocji, dylematów, mamy jakąś stagnację i pustkę umysłową: z jednej strony metodyczne i spokojne układanie planów luksusowej ‘wycieczki’ na kajmany, z drugiej coś kłamstwo, fałsz, egoizm... dziwna dla mnie ta książka, gdzie dziecko, choć traktowane wyrywkowo, jest bardziej dojrzalsze od rodziców i to ono mentalnie szuka najlepszych dla siebie rozwiązań na odnalezienie się w tej sytuacji; gdzie ‘fanatyczka’ religijna, zamiast pokładać pełne zaufanie w panu, że on to jakoś załatwi, pragmatycznie stara się stymulować rodziców do jakiegokolwiek działania na rzecz obrony własnej rodziny i uchronić ich przed konsekwencjami ich egoistycznych zapędów; gdzie pracownica społeczna jest tak zaangażowana i przychylna dziecku, że nawet wyrywkowo pojawiający się tu adwokaci są zdumieni, jak potrafi nagiąć system i na jakie ustępstwa potrafi namówić sędziego w tej sprawie... jednak najbardziej w tej opowieści uderzyła mnie bezwarunkowa i olbrzymia miłość matki biologicznej dziecka, jej świadomość sytuacji w której się znalazła, świadomość własnych wyborów życiowych i ich konsekwencji, jej poświęcenie własnego ja; matki, która tak kocha i miłuje, że ponownie oddaje dziecko jego rodzicom, do jego domu... nie neguję, że do domu szczęśliwego i pełnego rodzinnej miłości, jednakże w obliczu ‘wiadomości’ dorośli okropnie się pogubili i zamiast stanąć na wysokości zadania, wycofali się do mysiej dziury, by uknuć plany ucieczki gdzie pieprz rośnie... – nie o tym miała być ta książka!!! jestem wprost zażenowana postawą głównych bohaterów... rozumiem że im ‘mózgi odjęło’, ale dlaczego aż tak totalnie?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ponad wszystko

Jak na moje oko książka mocno przejaskrawiona i raczej nieprawdopodobna, dodatkowo oczywistą oczywistością mamy typowy schemat miłości i szczęśliwe za...

zgłoś błąd zgłoś błąd