Miłość silniejsza niż wszystko. Mona Ginette Bureau 7,4

ocenił(a) na 711 lata temu Prawdziwa historia chorej na białaczkę Mony. Choroba zaczyna się bardzo wcześnie, gdy dziewczynka ma 4 latka. Wszystkie wydarzenia obserwujemy z pozycji jej mamy, która napisała tę książkę. Przeżywamy razem z nią całą paletę uczuć od niedowierzania do smutku, załamania, braku wiary w lepsze jutro, aż do postanowienia, że będzie walczyć, wierzyć w wyzdrowienie, cieszyć się każdą chwilą. Sami wiemy, że na świecie codziennie wiele dzieci choruje na raka, ale czytać o tym w książce czy oglądać zawsze wyzwala emocje. To tak jakby wpuścić emocje danej rodziny do własnego życia. Ja to tak odczuwam i wszelkie emocje czułam razem z autorką. Choroba Mony zaczęła się w 1970, więc dawno temu, jednak przeżycia jakie towarzyszą rodzinie chorej osoby są zawsze takie same. Autorka pokazuje nam jak ciężko poradzić sobie z taką tragedią, wykrzesać z siebie odwagę, jednak jej się to udało. Trudno też wtedy znaleźć czas dla drugiego dziecka, które tak samo potrzebuje uwagi i może poczuć się odepchnięte. Rodzic wtedy jest naprawdę w złej sytuacji. Widać jak choroba Mony wpływa na całą rodzinę. Ciężko wytłumaczyć tak małej dziewczynce czemu gubi włosy, wygląda inaczej. Mona tutaj jawi się jako dojrzała nad wiek i nie narzeka, ale można tylko się domyślić jak ciężkie dla tak małego dziecka są ciągłe badania, chemioterapie, branie lekarstw. Trudno mówić wtedy o beztroskim dzieciństwie. To bardzo trudna próba dla całej rodziny, autorka dobrze to pokazuje. Lektura wyzwala wiele emocji, warto przeczytać. Teraz sięgnę po 2 część, bo jest też druga, opisane są tam dalsze losy Mony.