Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Urzędnik

Wydawnictwo: Poligraf
7,35 (17 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
1
8
5
7
4
6
3
5
2
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788378569763
liczba stron
445
język
polski

Zakręcona, przewrotna i dynamiczna fabuła, bardzo suto okraszona absurdalnym żartem oraz humorem sytuacyjnym, taka właśnie jest komedia kryminalna pod tytułem "Urzędnik". "Urzędnik" jest kontynuacją powieści, pod tytułem "Wspulnicy", choć tak naprawdę wspólnym mianownikiem dla obu książek są postaci komisarza Kleofasa Bzichota oraz aspiranta Bożydara Dąbka. Jest to chyba najbardziej zwariowana...

Zakręcona, przewrotna i dynamiczna fabuła, bardzo suto okraszona absurdalnym żartem oraz humorem sytuacyjnym, taka właśnie jest komedia kryminalna pod tytułem "Urzędnik". "Urzędnik" jest kontynuacją powieści, pod tytułem "Wspulnicy", choć tak naprawdę wspólnym mianownikiem dla obu książek są postaci komisarza Kleofasa Bzichota oraz aspiranta Bożydara Dąbka. Jest to chyba najbardziej zwariowana i śmieszna powieść tego autora.

Fragment książki:
– Dziewięć osiem złotych proszszszę. Razem z winem policzyłam – powiedziała, wkładając do siatki zakupy Sopla.

Sopel podał banknot stuzłotowy, poczekał cierpliwie na resztę. Otrzymane dwa złote spokojnie włożył do portfela. Poczekał jeszcze kilka sekund, wbijając przekrwione oczy w ekspedientkę. Zaskoczona nieco jego zachowaniem ekspedientka trzymała nadal lewą ręką za uszko reklamówki. Jak każdy sprzedawca z monopolowego niejedno widziała, więc mimo że pieniądze otrzymała, nadal była czujna niczym Żyd w Bagdadzie. Tymczasem Sopel włożył rękę do wewnętrznej kieszeni płaszcza, wyjął legitymację i przystawił pod nos kobiecie.

– Starszy komisarz skarbowy Marian Sopel. Nie wydała mi pani paragonu fiskalnego, mało tego, w ogóle nie nabiła pani moich zakupów na kasie fiskalnej. To przestępstwo…

– Jakich zakupów? – Kobieta wyciągniętym ramieniem, jak dźwig przełożyła siatkę z lady pod ladę i uśmiechnięta spojrzała w oczy Sopla. – Przecież pan niczego jeszcze nie kupował.

– Jak nie kupowałem? Popełniła pani przestęp…

– Pan jest pijany. Czuć od pana alkoholem! – ekspedientka przeszła do ataku. Wyjęła z kieszeni przyciasnych, opiętych na dupie jak balon jeansów telefon komórkowy i ostentacyjnie wybrała numer 112.

– Co pani robi?!

– Policję wzywam. Pijak będzie mi kontrol robił!…

– Oż ty kur… Ja już nie takich mądrych widziałem!

 

źródło opisu: Opis autorski + tekst ze strony - http://virtualo.pl/

źródło okładki: http://virtualo.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1937

Twórczość Sławka Michorzewskiego jest mi znana od dawna, do tej pory miałam przyjemność przeczytać wszystkie powieści autora i nie ukrywam, że za każdym razem sięgam po nie z ogromną przyjemnością i ciekawością! Książki Pana Sławka są jak beczka z dynamitem, grożą głośnymi wybuchami śmiechu i obłędnym szaleństwem, słowem można się przy nich niesamowicie rozerwać! Dlatego, kiedy w moje ręce, trafiła kolejna publikacja autora, nie miałam najmniejszych wątpliwości, że chcę ją przeczytać — niewątpliwie zaliczam się do grona fanek tak oryginalnego i niebanalnego stylu, jaki posiada ten utalentowany i bardzo kreatywny twórca.

W "Urzędniku" autor kolejny raz serwuje całą plejadę zwariowanych i niesztampowych postaci, zaczynając od starszego komisarza skarbowego Mariana Sopla, przez gangstera Jajco i jego goryla Gumę, seryjnego mordercę i hodowcę wszy, pluskiew, pcheł, kleszczy i innej tego typu zarazy — Grzegorza Gołębia, aż po nieustraszonego komisarza Kleofasa Bzichota i jego aspiranta Bożydara Dąbka. Oczywiście w tej opowieści przewija się jeszcze wiele innych bardzo zabawnych postaci, które musicie poznać już sami, czytając niniejszą książkę. Ta historia jest tak szalona, zakręcona i groteskowa, że nie sposób streścić jej fabuły, aby nie psuć zabawy innym czytelnikom. Książka od początku do samego końca zaskakuje kolejnymi niedorzecznymi wydarzeniami, akcja pędzi w tak zawrotnym i dynamicznym tempie, że w zasadzie odbiorca w żadnym momencie nie jest w stanie przewidzieć, co wydarzy się na następnej stronie, nie mówiąc o zakończeniu tej zdumiewającej historii. Sławek Michorzewski permanentnie zaskakuje szaleńczymi pomysłami, wprowadzając w tę opowieść mnóstwo brawury oraz komicznych i abstrakcyjnych sytuacji, wywołując u czytelnika kolejne ataki śmiechu i iście szaleńczy nastrój.

„- O mamusiu! Prawie mi serce stanęło! E, co ja gadam…? - Sopel poprawił się na krześle, wyłączając pikający telefon. - Przecież ja nie mam serca, tylko pompę przetaczającą płyn ustrojowy”. (str. 23).

Za każdym razem, kiedy mam przyjemność obcować z prozą Pana Sławka, nachodzi mnie pewna refleksja, cóż za niedorzeczny chochlik wkradł się w umysł autora, że potrafi on kreować tak zakręcone i hardcorowe historie oraz bohaterów, noszących znamiona zwykłych ludzi, ale jednak niebywale sprytnie sparodiowanych i perfekcyjnie ukazanych w krzywym zwierciadle. To zdumiewające, żeby w tak sprawny, przemyślany i zabawny sposób tworzyć opowieści zawierające tak ogromną dawkę absurdu, jednocześnie w znakomity sposób łączyć elementy komedii i kryminału — zupełnie nie przekraczając granicy żenady czy zniesmaczenia. Wyrazy uznania dla imponującej wyobraźni i poczucia humoru autora, kolejny raz jestem pod niemałym wrażeniem. Cóż niedorzeczność, komizm, impulsywni i zakręceni bohaterowie, wartka akcja na granicy totalnego szaleństwa to, cechy charakterystyczne prozy Sławka Michorzewskiego i przyznam się, że moim marzeniem jest zobaczyć ekranizację serii z komisarzem Bzichotem i aspirantem Dąbkiem. Gdyby została nakręcona przez dobrego reżysera, który podszedłby do tematu z wyobraźnią i stosownym dowcipem, obsadzając w głównych rolach odpowiednich aktorów, moglibyśmy na ekranach kin wreszcie zobaczyć arcyzabawny film, który nie budziłby poczucia zażenowania i wstydu. Żywię nadzieję, że doczekam takiej chwili.

Chociaż „Urzędnik” stanowi kontynuację „Wspulników” tak naprawdę jedyną cechą wspólną są kreacje komisarza Kleofasa Bzichota i jego aspiranta Bożydara Dąbka, toteż obie publikacje można czytać niezależnie od siebie. Nie mogę też nie wspomnieć, że książka zawiera liczne inwektywy, a mimo tego w wyśmienity sposób ukazuje ludzkie przywary, bardzo charakterystyczne dla różnych grup społecznych. Według mnie w tego typu opowieściach wulgaryzmy nie są niczym zdrożnym, czy rażącym, albowiem doskonale oddają charakter oraz okoliczności, w których znajdują się bohaterowie niniejszej książki.

Reasumując, „Urzędnik” Sławka Michorzewskiego to znakomicie skonstruowany kryminał grubo okraszony absurdem i wyśmienitym dowcipem, który zupełnie absorbuje uwagę czytelnika, utrzymując go w prawdziwie wariackim i pozytywnym nastroju. Ta książka to idealne antidotum na smutki, zły nastrój, depresję czy przemęczenie po całym tygodniu ciężkiej pracy. Drogi Czytelniku, jeśli cechuje Cię pokaźne poczucie humoru, dystans do realnego świata, lubisz się śmiać i dobrze bawić, koniecznie sięgnij po tę książkę! Jednak ostrzegam, czytanie jej grozi ostrymi napadami śmiechu oraz przewlekłym bólem brzucha!
______________________________________________________________________
http://nieterazwlasnieczytam.blogspot.com/2016/04/urzednik-sawek-michorzewski.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Gra Endera

Książka rewelacyjna. Czyta się jednym tchem, a fabuła powala. Film, jak to zwykle bywa, nie oddaje nawet 1/10 powieści. Książka dla każdego.

zgłoś błąd zgłoś błąd