Dygot

Wydawnictwo: Sine Qua Non
7,86 (2001 ocen i 404 opinie) Zobacz oceny
10
184
9
420
8
716
7
436
6
174
5
42
4
11
3
8
2
5
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379244386
liczba stron
320
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
karollllllla

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura piękna. Naznaczona wstrząsającą tajemnicą ballada o pięknie i okrucieństwie polskiej prowincji. Porywające obsesje, niszczące namiętności i groza przemijania. Uciekająca przed Armią Czerwoną Niemka przeklina Jana Łabendowicza, który odmówił jej pomocy. Wkrótce jego żona rodzi odmieńca – chłopca o skórze...

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura piękna.

Naznaczona wstrząsającą tajemnicą ballada o pięknie i okrucieństwie polskiej prowincji.
Porywające obsesje, niszczące namiętności i groza przemijania.
Uciekająca przed Armią Czerwoną Niemka przeklina Jana Łabendowicza, który odmówił jej pomocy. Wkrótce jego żona rodzi odmieńca – chłopca o skórze białej jak śnieg. A wiejska społeczność nie akceptuje wybryków natury… Córeczkę Bronka Geldy ściga klątwa Cyganki. W wieku kilku lat dziewczynka zostaje ciężko poparzona w wyniku wybuchu granatu.
Na losy Geldów i Łabendowiczów wpływają nie tylko kolejne dziejowe zawirowania i przepowiednie, lecz przede wszystkim osobiste słabości i obsesje. Drogi obu rodzin przecinają się w zaskakujący i niespodziewany sposób. Na dobre zespaja je uczucie dwojga odmieńców, introwertycznego albinosa i okaleczonej w płomieniach dziewczyny. Po kilkudziesięciu latach mroczną tajemnicę rodzinną mimowolnie rozwikła ich jedyny syn Sebastian – utracjusz i aferzysta, który postanawia wykorzystać możliwości, jakie daje Poznań, kipiąca życiem metropolia.
Jakub Małecki snuje opowieść o przedwojennej polskiej wsi, wojnie, latach PRL-u i współczesności. Realizm magiczny łączy z groteską, a nostalgię za światem, który przeminął, przeplata z grozą istnienia w sposób godny mistrzów: Wiesława Myśliwskiego i Olgi Tokarczuk.
Odważna i dojrzała powieść jednego z najciekawszych młodych polskich autorów.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 131
Do_kawy_blog | 2016-05-29
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: kwiecień 2016

– Dobrze, wnusiu, biegnij do mamusi i tatusia – mówiąc to, podeszła do niego tak blisko, że od smrodu zebrało go na wymioty. – Ale pamiętaj też o babci. Odwiedź ją czasem, ona taka już stara. Dobrze, wnusiu bielutki?
– Nie jestem wnusiu, tylko Wiktor – powiedział, odsuwając się.
– A wcale nie – odparła i uśmiechnęła się szeroko. – Jesteś krzyk, jesteś dygot, jesteś kropla w rzece.

Książka „Dygot” skusiła mnie w dużej mierze dzięki okładce. Jest w tym siła, wielu autorów znając wartość swojego dzieła, zapomina o tak istotnym elemencie. Zapomina tym samym o tym, jak wielu z nas jest wzrokowcami, jak bardzo kusi nas to co estetyczne, eteryczne. Z pewnością osoby nie znające dotąd twórczości autora, sięgnęły po książkę urzeczone jej czarem. Na pierwszy rzut oka, kojarzy się z okładką artystycznego pisma, wielkim światem mody. Dla innych, tak jak sama książka, jest po prostu dziwna. To właśnie wielki atut, gdyż idealnie wprowadza czytelnika w to, czego w czasie lektury doświadczą. Mnie kojarzy się również ze światem z baśni, rodzimych ballad i romansów, a także nimf i elfów. Jeden z głównych bohaterów sam mógłby być określony mianem magicznej istoty, także wszystko gra. Autorką zdjęcia jest Irina Gromovataya. Cała galeria wykonanych przez nią zdjęć zachwyca. Z każdego portretu wyłania się inna historia, ogromne pole do popisu wyobraźni i dopowiedzenia przez siostrę literaturę.

Oczywiście, okładka okładką, nawet najpiękniejsza nie sprawi, że zanurzymy się w jej świecie, przeczytamy z zapartym tchem. I w tym oto przypadku, w historię – choć trudną – wciągamy się i zatracamy bez dna. Wsiadłam z bohaterami do pociągu pędząc na święta. Nie oderwałam się nawet na chwilę. W moich rękach działa się bowiem magia. A o tej magii pragnę Wam nieco opowiedzieć. Pisząc o komisarzu Wiktorze Forście, określiłam go mianem bohatera fatalnego. W przypadku „Dygotu” mamy do czynienia z trzema pokoleniami fatalistów. Jeśli uważacie, że możliwe jest, aby wszystkie znoje świata spadły na rodzinę i nie dawały jej odetchnąć nawet na chwilę, to ta powieść wyciska jeszcze więcej.

"Mówili, że jego matka to wcale nie matka, ale kochanka, którą okrada z młodości, aby w końcu porzucić ją i wziąć sobie nową. Mówili, że ktoś, kto z zewnątrz wygląda tak biało, musi być w środku czarny niczym smoła. Mówili, że ksiądz na jego widok przeżegnał się i uciekł na drugą stronę ulicy. Mówili, że jest ofiarą eksperymentów, które naziści prowadzili w trakcie wojny na więźniach w obozach koncentracyjnych. Mówili, że każdy, kto spróbuje wątroby białego człowieka, będzie żył wiecznie. Mówili, że jego krew ma cudowne właściwości i potrafi leczyć rany. Mówili, że nic nie je i nie pije, bo nie musi. Mówili, że to szatan we własnej osobie."

W dzisiejszych czasach ktoś odmienny, z powodu choroby genetycznej nie jest traktowany jak wcielenie zła. Oczywiście, są na świecie rejony, gdzie ludzie nie są rozwinięci cywilizacyjnie i informacyjnie jak my. Dla zrozumienia tej niesprawiedliwości losu, jakiego doświadczają bohaterowie, zestawmy jednak zachowanie ludzi z powieści, z dzisiejszą Warszawą, czy nawet z mniejszymi miejscowościami, do których każdy z nas wybiera się częściej niż mogłoby się wydawać. Wiemy, że niepełnosprawność dziecka, nie jest karą za grzechy rodziców. Chociaż z pewnością są ludzie, którzy będą takie bzdury opowiadać. Są to jednak jednostki odporne na wiedzę, a także często mówiące te krzywdzące mecyje, głównie po to, by komuś dopiec. Świat w „Dygocie” to miejsce okrutne, dlatego okrutne sądy są tu na porządku dziennym. Historia składa się z pięciu części, które stanowią przedziały czasowe, w jakich żyją bohaterowie. Początek przypada na lata 1938-1969. Jest to okres drugiej wojny światowej, a następnie skomunizowanej i wyssanej z życia Polski. W dodatku polskiej prowincji. Wielki ukłon należy się Jakubowi Małeckiemu, za oddanie myśli i uczuć z tak odległych z perspektywy dzisiejszych czasów.

Tak więc zaczynamy w roku 1938, los splata drogi dwójki pokiereszowanych życiem bohaterów, którzy nie wiedzą jeszcze jak wiele smutku i problemów przed nimi. Trudno im się dziwić, że nie mogą spodziewać się czegoś gorszego, skoro do tej pory łatwo nie mieli. Docierając do finału, jesteśmy w bliższym nam czasie, w roku 2004. Na przestrzeni 66 lat, mamy okazję przyglądać się zmaganiom z okrutnym życiem rodziny Łabendowiczów oraz rodziny Geld. Pierwsi z nich muszą stawić czoło klątwie rzuconej przez Niemkę. Jest to odwet za porzucenie jej. Paradoksalnie kobieta udzieliła im niemałego wsparcia w czasie okupacji, dlatego nie dziwimy się jej złości tak bardzo. Porzucona kobieta przeklina nienarodzone dziecko, które po urodzeniu okazuje się być… białe jak śnieg. Perypetie małego Wiktora, jego walka z wykluczeniem społecznym i szkalowaniem przez rówieśników, wzbudzają nie lada uczucia w empatycznym czytelniku. Ród Geldów także nie ma lekko w trudnych i tak czasach. Ich córka – Milka (red.Emilka) – pada z kolei ofiarą klątwy Cyganki, którą ojciec Emilii ignoruje podczas chęci powróżenia. W efekcie jego córka zostaje poparzona podczas wybuchu granatu, a całe jej ciało od szyi w dół pokrywają szpecące blizny.

Kiedy skończyłam „Dygot” dopadła mnie refleksja o tym, jak bardzo niewiedza może krzywdzić nas samych i innych ludzi. Jak z pozoru oczywiste rzeczy dla jednych, mogą być odbierane kompletnie inaczej dla drugich. Wydaje mi się, że dzięki tej powieści możemy się nauczyć, że liczy się przede wszytskim szacunek wobec niewiedzy. Jeśli czegoś nie wiem, bądź jest to dla mnie nie pojęte, szukając wyjaśnienia za wszelką cenę, mogę wyrządzić wiele niepotrzebnych krzywd. Nasz świat jest bogaty w sprawy, które nie zawsze są dla nas proste i oczywiste. Dotykając tego, co jest nam zupełnie obce i nieznane, lepiej odnosić się do tego z dystansem i szacunkiem, niż z uporem maniaka starać się tego pozbyć.

Polecam. Choć powieść napisana jest językiem niełatwym, traktuje też o sprawach nieprzyjemnych, z pewnością poszerzy horyzonty i wyczuli nasze serca. A przecież o to w literaturze powinno chodzić, prawda?

http://dokawyblog.pl/liryczny-naturalizm-czyli-fatalizm-rodzin-w-powiesci-dygot-jakuba-maleckiego/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zarządzanie sobą

Książka to typowy poradnik w którym znajdziemy ważne cytaty, historie z życia wzięte oraz testy i ćwiczenia. A to wszystko w towarzystwie zabawnych do...

zgłoś błąd zgłoś błąd