Dygot

Wydawnictwo: Sine Qua Non
7,89 (2195 ocen i 441 opinii) Zobacz oceny
10
213
9
453
8
797
7
476
6
180
5
45
4
11
3
9
2
6
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379244386
liczba stron
320
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
karollllllla

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura piękna. Naznaczona wstrząsającą tajemnicą ballada o pięknie i okrucieństwie polskiej prowincji. Porywające obsesje, niszczące namiętności i groza przemijania. Uciekająca przed Armią Czerwoną Niemka przeklina Jana Łabendowicza, który odmówił jej pomocy. Wkrótce jego żona rodzi odmieńca – chłopca o skórze...

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura piękna.

Naznaczona wstrząsającą tajemnicą ballada o pięknie i okrucieństwie polskiej prowincji.
Porywające obsesje, niszczące namiętności i groza przemijania.
Uciekająca przed Armią Czerwoną Niemka przeklina Jana Łabendowicza, który odmówił jej pomocy. Wkrótce jego żona rodzi odmieńca – chłopca o skórze białej jak śnieg. A wiejska społeczność nie akceptuje wybryków natury… Córeczkę Bronka Geldy ściga klątwa Cyganki. W wieku kilku lat dziewczynka zostaje ciężko poparzona w wyniku wybuchu granatu.
Na losy Geldów i Łabendowiczów wpływają nie tylko kolejne dziejowe zawirowania i przepowiednie, lecz przede wszystkim osobiste słabości i obsesje. Drogi obu rodzin przecinają się w zaskakujący i niespodziewany sposób. Na dobre zespaja je uczucie dwojga odmieńców, introwertycznego albinosa i okaleczonej w płomieniach dziewczyny. Po kilkudziesięciu latach mroczną tajemnicę rodzinną mimowolnie rozwikła ich jedyny syn Sebastian – utracjusz i aferzysta, który postanawia wykorzystać możliwości, jakie daje Poznań, kipiąca życiem metropolia.
Jakub Małecki snuje opowieść o przedwojennej polskiej wsi, wojnie, latach PRL-u i współczesności. Realizm magiczny łączy z groteską, a nostalgię za światem, który przeminął, przeplata z grozą istnienia w sposób godny mistrzów: Wiesława Myśliwskiego i Olgi Tokarczuk.
Odważna i dojrzała powieść jednego z najciekawszych młodych polskich autorów.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Kmicic książek: 205

Dygot istnienia

To mogła być epopeja, powieść tej wielkości, co „Wojna i pokój”, „Chłopi”, czy „Noce i dnie”. Dwie rodziny. Trzy pokolenia. W tle pełen zawirowań XX wiek. Zawierucha II wojny, wykuwanie nowej Polski z powojennego granitu, grząskie gomułkowskie bagno, gierkowski „dobrobyt”, ponure lata stanu wojennego i dzika ponowoczesność. Niestety… Jakub Małecki „zmarnował” okazję popełnienia czegoś na kształt dzieła totalnego, powieści o sile rażenia pioruna, która otworzyłaby młodemu pisarzowi wrota do literackiego parnasu.

„Dygot” Małeckiego jest uniwersalną, przepiękną opowieścią o codzienności, jest syntezą przeżyć ludzkości uwikłanej w „trzęsawkę” egzystencji. Łatwo jest identyfikować się z bohaterami powieści; nieobce nam przecież dramaty, tragedie mniejsze i większe, smutki-smuteczki, cuda-cudeńka, małe szczęścia. Bohaterowie „Dygotu” Geldowie i Łabendowiczowie to w zasadzie antybohaterowie, żadni tam herosi, obarczeni misją ratowania świata; raczej sąsiedzi, ludzie doświadczeni przez los, którym życie nie szczędziło zmartwień i trosk. Alkoholizm, zazdrość, przemoc domowa, zdrada, problem odmienności i nierozerwalnie związanej z nią nietolerancji, stanowią istotę głównych wątków poruszanych w książce; są jak chaszcze, przez które przedzieramy się w zasadzie od zawsze. Krew, pot i łzy. Śmierć odarta z heroizm, brudna i brzydka, obrzydliwa i jak zwykle – niesprawiedliwa.

Streszczanie fabuły nie ma w przypadku „Dygotu” większego sensu. O wiele bardziej istotna jest refleksja, która...

To mogła być epopeja, powieść tej wielkości, co „Wojna i pokój”, „Chłopi”, czy „Noce i dnie”. Dwie rodziny. Trzy pokolenia. W tle pełen zawirowań XX wiek. Zawierucha II wojny, wykuwanie nowej Polski z powojennego granitu, grząskie gomułkowskie bagno, gierkowski „dobrobyt”, ponure lata stanu wojennego i dzika ponowoczesność. Niestety… Jakub Małecki „zmarnował” okazję popełnienia czegoś na kształt dzieła totalnego, powieści o sile rażenia pioruna, która otworzyłaby młodemu pisarzowi wrota do literackiego parnasu.

„Dygot” Małeckiego jest uniwersalną, przepiękną opowieścią o codzienności, jest syntezą przeżyć ludzkości uwikłanej w „trzęsawkę” egzystencji. Łatwo jest identyfikować się z bohaterami powieści; nieobce nam przecież dramaty, tragedie mniejsze i większe, smutki-smuteczki, cuda-cudeńka, małe szczęścia. Bohaterowie „Dygotu” Geldowie i Łabendowiczowie to w zasadzie antybohaterowie, żadni tam herosi, obarczeni misją ratowania świata; raczej sąsiedzi, ludzie doświadczeni przez los, którym życie nie szczędziło zmartwień i trosk. Alkoholizm, zazdrość, przemoc domowa, zdrada, problem odmienności i nierozerwalnie związanej z nią nietolerancji, stanowią istotę głównych wątków poruszanych w książce; są jak chaszcze, przez które przedzieramy się w zasadzie od zawsze. Krew, pot i łzy. Śmierć odarta z heroizm, brudna i brzydka, obrzydliwa i jak zwykle – niesprawiedliwa.

Streszczanie fabuły nie ma w przypadku „Dygotu” większego sensu. O wiele bardziej istotna jest refleksja, która za nią idzie. Życie wprawia nas w ciągłe drżenie. To dygot tafli lodu, po której stąpamy, dygot jutra, niepewnej przyszłości i równie niepewnej, kruchej jak domek z kart, teraźniejszości. Dygot bezrobotnego, zatroskanego o los dzieci rodzica, dygot przed spotkaniem z pijanym kierowcą, czy szaleńcem owiniętym pasem szahida.

Nie podzielam opinii części krytyków, którzy chwalą Małeckiego za ukazanie losów bohaterów w oderwaniu od dziejowych roszad. To nieprawda, że historia nie wyryła na życiu Geldów i Łabendowiczów głębokich bruzd; skłonny jestem bronić tezy, że to właśnie historia wywołuje lawinę wydarzeń, które zdeterminują życie nestora rodu Łabendowiczów. Mając za plecami bolszewicką szarańczę, propozycja udzielenia pomocy Niemce, właścicielce folwarku, okazuje się czynem, któremu Jan Łabendowicz nie potrafi do końca sprostać. Przekleństwo Frau Eberl będzie go ścigać do końca życia…

Spotkałem się z opiniami, że to „dziwna” książka. Cóż, życie jest dziwne, a Małecki ową „dziwność” – wzorem impresjonistów – perfekcyjnie uchwycił, znakomicie oddał jej ulotność, dramatyczną nieprzewidywalność. Podziwiam styl pisarza: poetycki sznyt, swego rodzaju oniryczność spleciona z budzącym odruch wymiotny naturalizmem, umiejętność mistrzowskiego poruszania się w przestrzeni magicznego realizmu. Już samo obcowanie z tą literaturą wywołuje irracjonalny dygot. Fabuła otoczona jest nimbem niepokoju, na poczynaniach bohaterów kładzie się głęboki cień, a mimo to czytelnik zanurza się w tę rzeczywistość z niezdrową fascynacją, pozornie bezpieczny, jak podglądacz.

Trochę sobie żartuję z tego literackiego parnasu, do którego „Dygot” mógł wprowadzić Jakuba Małeckiego. To świetna powieść, brawurowo opowiedziana historia o życiu, o ludziach takich, jak my, zapisana jednak na zbyt niewielu stronicach, aby jej smak pozostał na czytelniczym podniebieniu na dłużej.

Andrzej H. Wojaczek

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (4872)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 287
Paco | 2017-10-19
Na półkach: Przeczytane, Synapsa
Przeczytana: 19 października 2017

To z pewnością nie może być Małecki.
Dziwny jakiś, białawy i jakby bez brwi.
Poza tym z oczami czerwonymi. Oj, Paco, nielocie...
Tak, drodzy Państwo. Takie są skutki nienadążania. Placu niedotrzymania. Ciała w pereł poszukiwaniu dawania. Ale już szybko, szybciutko w piersi się biję, drugą ręką w internet klikając i autora od stóp do głów poznając.
No i normalna chłopina, nawet nie taka blada wyskakuje.
Ba. Na ważniaka nawet pozuje :)
Ma prawo. Ma pełne prawo lansować się, szpanować i afiszować.
Ponieważ ? Jest kompletny. Jak śrubka i nakrętka. Jak zupa i łyżka. Jak tęczy kolory. Jak Adam i Ewa. I wąż.
Niby czarów marów nie ma. Dopóki w metrykę nie wejrzeć. Skąd w tym umyśle młodym ten dystans cudowny, wiedza ogromna, humor sensowny i real bolesny się wzięły ? Pytajcie mnie, a ja Was. Skąd dojrzała optyka, szerokie spojrzenie i niepowierzchowne refleksje ?
To nam Polskę przybliżył. Tę małą, ziemiańską, niewyszukaną Polskę. Z Jej bezdusznością i fanatyzmem. Z Jej nastrojem i...

książek: 1670
_fantasquemagorie_ | 2016-05-26
Przeczytana: 19 maja 2016

Samogon. Gonicha. Szaber. Cygańskie wróżby. Niemieckie klątwy. Łomot historii. Umęczeni, zmaltretowani ludzie. Zabobony. Odmieńcy. Palce pożółkłe od papierosów. Samosądy. Kołtuństwo. Mściwość. Ułańska fantazja. Koń czyli Pies. Pies czyli Koń. Trzeszczący telewizor. Zapach tłustego rosołu. Podpite Michały. Zawsze pod górę. Podpłomyki, kiełbasa, świniobicie. Rdza. Pijany cham na poduszce obok. Jacek i Agatka. Gąska Balbinka. Koszmary senne. Boże Narodzenie pod znakiem zapachu pomarańczy. Wujostwo w Ameryce. Kanapki z metką. Samochód na talon. Sążniste mężowskie ciosy; rozdawane czule, bo z miłości. Ciągłe widmo "finansowej niepełnosprawności". Nadzieja że dziś będzie inne niż wczoraj. Klątwa. Fatum. Zły los. "Szare łany blokowisk". Dynastia. Pstrokacizna dresów. Legginsy w lamparcie cętki. Flanelowe kamizelki wkładane w spodnie. Ogorzali mężczyźni bez zębów i konkretnego wieku. Płyty CD wypalane hurtowo na domowych nagrywarkach. Codzienne przyklejanie się do życia. Pijackie noce....

książek: 560
Kiwi_Agnik | 2016-02-18
Przeczytana: 18 lutego 2016

"...prawdziwymi szaleńcami są ci, którzy patrzą na wszystko dookoła i pozostają normalni..."

Powieść wywołująca impresjonistyczne wrażenie, niewątpliwie pełna emocji, wciąga czytelnika w dramatyczny świat, bez retuszu i wznieca refleksje oraz zadumę.
Bohaterowie są bardzo naturalistyczni, posiadają taką osobowość, iż momentami wydają nam się znajomi.
Fabuła jest wiarygodna, mroczna i bardzo ciekawa.
Język dosadny i taki normalny.

Książka zatem posiada wiele zalet, ale i wyodrębnić można dość wielką wadę, mianowicie: zbyt szybkie przeskakiwanie w czasie, które skutecznie utrudniało mi czytanie i budziło poczucie, iż książka pisana jest pośpiesznie.

"Dygot" to lektura o życiu, o bólu istnienia, o nadziei, o miłości, o dorastaniu i szukaniu swojej tożsamości.
To uczta literackiej epiki, ale niestety książką długo cieszyć się nie można, bo czyta się ją w błyskawicznym tempie.

Polecam!

książek: 1152
Mała-Mi | 2017-11-21
Przeczytana: 21 listopada 2017

Długo nie mogłam ubrać w słowa moich odczuć po przeczytaniu tej książki.

Jaki jest Dygot?
Dziwny.
Inny.
Niełatwy w odbiorze.
Niepasujący do reszty.
Ale przez to... WYJĄTKOWY.

Jakub Małecki stworzył pełen niepokoju obraz polskiej wsi.
Wsi zacofanej, pełnej zabobonów, akceptującej tylko to co znane, pełnej nienawiści do odmienności, usprawiedliwiającej wiarą brak tolerancji...

W ten trudny świat autor wtapia historię dwóch rodów, Łabendowiczów i Geldów. W tym specyficznym klimacie prowincjonalnej wsi na świat przychodzi Wiktor Łabendowicz. Chłopiec nie jest zwykłym dzieckiem. Jest inny. Odstaje. Nie pasuje. Jest albinosem...

Mieszkańcy nie potrafią zaakceptować chłopca ani z nim obcować. Wiejska społeczność, nie potrafiąc w racjonalny sposób wytłumaczyć jego odmienności, widzi w nim uosobienie zła i przyczynę wszelkich nieszczęść i niepowodzeń spotykających miejscową ludność.

W innym miejscu, w wieku kilku lat córeczka Bronisława Geldy zostaje ciężko poparzona w wyniku wybuchu...

książek: 772
ChicaDeAyer | 2016-02-14
Przeczytana: 14 lutego 2016

Mroczna, przejmująca i absorbująca bez reszty saga rodzinna podszyta tajemnicą, niewiadomą oraz niepokojem. Chociaż akcja powieści obejmuje losy trzech pokoleń, a warstwa narracyjna okazała się przystawać do realiów opisywanego okresu, dostosowując się jednocześnie do miejsca zaistniałych wydarzeń, to autorowi udało się zachować spójność zarówno w aspekcie fabularnym jak i kompozycyjnym. Zadziwiająca lekkość pióra Małeckiego przywodzi na myśl skojarzenia z liryzmem, człowiek odnajduje w słowie pisanym nieuchwytną poetyckość, co w połączeniu z plastycznymi obrazami odmalowywanymi w „Dygocie” daje poczucie spełnienia literackiego. Powieść angażuje emocjonalnie czytelnika, udzielają mu się uczucia, jakie miotają bohaterami, niestrudzenie śledzi ich poczynania, proces decyzyjny oraz jego wagę, aż wreszcie konsekwencje podejmowanych działań.

Na uwagę zasługuje także umiejętność gry tłem historycznym, czerpanie z folkloru, czynienie użytku z symboliki, przesycenie powieści metaforyką....

książek: 1029
mclena | 2016-07-27
Przeczytana: 26 lipca 2016

"Życie zatacza koło, życie musi zatoczyć koło, inaczej się nie da. Ty siałeś krzywdę i krzywdę teraz zbierasz."

"Dygot" leżał u mnie kilka miesięcy i nie mogłam się za niego zabrać. Okładka jednocześnie intrygowała i odstraszała swoją innością. Nie wiem dlaczego od początku sądziłam iż jest to książka fantasy – coś pokroju Świtezianki – naprawdę nie mam pojęcia skąd mi się to wzięło, dlatego, kiedy zaczęłam czytać i odkryłam z pozoru zwykłą historię trzech pokoleń, dwóch rodzin, których losy łączą się za sprawą dwójki "dziwolągów", nie mogłam się oderwać od lektury.

Jednak mimo wszystko w jakimś stopniu "Dygot" zakotwiczył się w fantasy, a to za sprawą czegoś, przed czym za dzieciaka przestrzegała mnie babcia i jej sąsiadki (z resztą pewnie nie tylko mnie), czegoś co do teraz pozostaje niewyjaśnione. Jak dziś pamiętam słowa "trzymaj się z dala od cyganów!", a potem opowieści i przestrzegania przed klątwami, przekleństwami, których diabelska moc mogła więcej niż mały dziecięcy...

książek: 6611
allison | 2015-12-30
Przeczytana: 30 grudnia 2015

Niesamowita, klimatyczna książka, w której łączą się różne tendencje - nurty chłopski i peryferyjny oraz realizm magiczny.

Można czytać "Dygot" jako intrygującą, pełną tajemnic i niedopowiedzeń, trzymającą w napięciu sagę, której bohaterowie to nietuzinkowe postacie, na pewno na długo zapadające w pamięć.
Można też potraktować tę powieść jako panoramę polskiego społeczeństwa - od czasów przedwojennych po współczesność, z problemem szeroko rozumianej inności w tle. A właściwie na pierwszym planie, gdyż inny wygląd jednego z głównych bohaterów staje się osią fabularną i decydująco wpływa na jego losy i życie bliskich.

Czyta się tę powieść z ogromnym zainteresowaniem, z emocjami i refleksjami.
To książka, o której pamięta się po odstawieniu jej na półkę i do której za jakiś czas chce się wrócić.

Polecam przede wszystkim tym, którzy cenią niebanalne historie (a o nie coraz trudniej w rodzimej literaturze ostatnich dekad).

książek: 2424
jatymyoni | 2018-06-27
Przeczytana: czerwiec 2018

Mamy historię dwóch rodzin Łabendowiczów i Geldów toczących się od 1938 roku do 2004. Wielka Historia przetacza się jakby obok ich historii, ale odciska na nich swe piętno. Oni jednak koncentrują się na własnych problemach i życiu z dnia na dzień. Czasy się zmieniają, nastają następne pokolenia, ale czy ich życie się zmienia. Opowieść koncentruje się na życiu Wiktora Łabendowicza, który jest albinosem i Emilki Geld żyjącej ze śladami ciężkich poparzeń i ich inności. Ich losy są jakby osią powieści. Każda z postaci przewijających się przez tą książkę jest na swój sposób wyjątkowa i jej losy są niepowtarzalne. Czy któraś z nich czuje się w pełni akceptowana przez otoczenie? Przebija z tej ksiąźki jakiś determinizm, fatum, podanie się, szarość życia. Ta szarość jest przytłaczająca, duszna atmosfera wsi i małego miasteczka, gdzie jedyną rozrywką jest alkohol. Nie ma w tej powieści radości czy szczęścia wszystko jest osnute mgła porażki. Czy życie na jakikolwiek sens i...

książek: 3082
wiejskifilozof | 2017-05-10
Na półkach: Przeczytane

Piękna cudowna,życiowa historia.Która mnie porwała,na całego.Opowieść o inności,braku akceptacji.
I walce z tymi co nie rozumieją.
0d czasów sanacyjnych,po czasy nam współczesne.
Książka,posiada rozbudowaną fabułę i jest pisana,z dużo dokładnością o walory estetyczne i prozaiczne.
Autor zgrabnie lawiruję między,prawdą o realizmem magicznych.
Jego bohaterów się kocha,lub nienawidzi.Ja ich pokochałem,jak rodzinę.
Bo na chwilę stałem się,częścią książki.

książek: 2030
Wojciech Gołębiewski | 2016-04-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 kwietnia 2016

Małeckiego (1982) nie trzeba przedstawiać, bo, mimo młodego wieku, dał się poznać licznymi książkami miłośnikom "fantasy". Szczęśliwie dla mnie i wielu innych zmienił zainteresowania i wziął się za realizm. Wszędzie już widzę próby zaszufladkowania go do konkretnego gatunku literackiego, lecz niewiele mnie one obchodzą, bo dzielę się z Państwem pierwszymi wrażeniami 'na gorąco", bezpośrednio po przeczytaniu. Mimo, że poleciła mnie tą książkę miła znajoma, taryfy ulgowej nie będzie.
Jest pierwsza w nocy, skończyłem, jestem pod wrażeniem, a będzie krótko, bo recenzji zatrzęsienie, a w nich z n o w u próby zakwalifikowania dzieła Małeckiego do jakiegoś gatunku. Odcinam się od tych różnorodnych prób, uważając je za mało istotne, a mówię, że zgodnie z tytułem, jest to książka o dygocie, który jest objawem strachu.
W swoim eseju o "Strachu" pisałem m. ...

zobacz kolejne z 4862 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Zadaj pytanie Jakubowi Małeckiemu!

Do 16 września czekamy na propozycje pytań do Jakuba Małeckiego! Najciekawsze wybierzemy i prześlemy do pisarza, a jego odpowiedzi opublikujemy w serwsie. Autorów trzech najciekawszych pytań nagrodzimy egzemplarzami najnowszej książki „Nikt nie idzie” z autografem!


więcej
„Dżozef“ Jakuba Małeckiego ukaże się już 9 maja

Dresiarz Grzegorz, biznesmen Kurz, stary Maruda i ten Czwarty. Doborowe towarzystwo w jednej sali szpitalnej. Ich historia byłaby jednak zupełnie inna, gdyby nie włączył się w nią jeszcze ktoś: Joseph Conrad. Jego obecność zmienia tutaj wszystko.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd