Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Książę Lestat

Tłumaczenie: Andrzej Jankowski
Cykl: Kroniki wampirów (tom 11)
Wydawnictwo: Rebis
6,96 (156 ocen i 31 opinii) Zobacz oceny
10
15
9
22
8
21
7
32
6
38
5
17
4
4
3
4
2
2
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Prince Lestat
data wydania
ISBN
9788378187509
liczba stron
592
język
polski
dodała
Cardio

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Horror. Nieoczekiwany, porywający powrót… Już na samym początku dowiadujemy się, że wampiry mnożą się na potęgę. W wielu miejscach na całym świecie dochodzi do pożarów i masakr podobnych do tej, jaką przeprowadziła Akasza w "Królowej Potępionych"… Stare wampiry, zbudzone ze snu, stają się posłuszne tajemniczemu...

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Horror.

Nieoczekiwany, porywający powrót…

Już na samym początku dowiadujemy się, że wampiry mnożą się na potęgę. W wielu miejscach na całym świecie dochodzi do pożarów i masakr podobnych do tej, jaką przeprowadziła Akasza w "Królowej Potępionych"… Stare wampiry, zbudzone ze snu, stają się posłuszne tajemniczemu Głosowi, który nakazuje im wyeliminować wszystkich bezmyślnych wampirzych pobratymców, którzy staną na ich drodze – od Paryża i Bombaju, przez Hongkong i Kioto aż po San Francisco.

Akcja powieści rozgrywa się na terenie Nowego Jorku i Zachodniego Wybrzeża USA, ale także starożytnego Egiptu, a nawet na ziemiach Kartaginy z IV wieku czy XIV-wiecznego Rzymu i renesansowej Wenecji. Zbierają się tu również najważniejsze istoty z „Kronik wampirów”. Louis de Pointe du Lac, wiecznie młody Armand, którego twarz przywodzi na myśl anioła namalowanego przez Botticellego, Marius de Romanus czy David Talbot, wampir z sekretnej organizacji Talamaska. A gdzieś pośrodku tego wszystkiego pozornie nieobecny bohater, tułacz, oszałamiający buntownik i wielka nadzieja nieumarłych – wspaniały książę Lestat…

 

źródło opisu: http://www.empik.com/ksiaze-lestat-rice-anne,p1113...(?)

źródło okładki: http://www.empik.com/ksiaze-lestat-rice-anne,p1113...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 296
LoboBathory | 2015-09-02
Na półkach: Przeczytane, Queer, Fantastyka
Przeczytana: 02 września 2015

Książki Rice czytałam w czasach wczesnolicealnych i nie będę ukrywać, że byłam ich wielką fanką. Przez długi czas uwielbiałam je bezkrytycznie, a potem ceniłam trochę bardziej krytycznie. Jeszcze później poszłam na studia, zajęłam się queer studies i pokochałam Rice na nowo. Tu wypada się wytłumaczyć, dlaczego w ogóle polubiłam Kroniki Wampirów i Dzieje czarownic z rodu Mayfair w moim wczesnonastoletnim okresie: ponieważ były queerowe. O ile Wywiad z wampirem był pod tym względem ostrożny i niejednoznaczny, o tyle mniej więcej od czasu Opowieści o złodzieju ciał wampiry Rice stały się tak gejowskie, jak to tylko możliwe. Albo jeszcze dokładniej: tak panseksualne jak tylko możliwe, bo dla wampira Rice płeć nie ma znaczenia. Dlatego też najbardziej lubię Posiadłość Blackwood z cudowną postacią Petronii/Petroniusza, androgenicznego wampira. Quinn zresztą też jest urzekający i pokochała go nie mniej niż Lestata.

Kiedy rok temu usłyszałam, że Rice pisze (po jedenastu latach!) kolejną część Kronik, które uważałam za zamknięte, byłam ekstatycznie szczęśliwa. Właśnie pracowałam nad artykułem o queerowości wampirów w kulturze popularnej, głównie na podstawie Kronik, byłam więc świeżo w trakcie powtarzania sobie serii. Byłam rozkochana w wampirach Rice i stęskniona za kolejnymi przygodami Lestata, ponieważ w tym konkretnie fandomie trudno o fanteksty w pełni oddające ducha kanonu (dlatego jestem zawsze chętna na AllHuman!AU do Kronik, jeśli znacie dobre, podsyłajcie teksty). Byłam też przerażona, ponieważ lubiłam Kroniki w obecnym kształcie, lubiłam Posiadłość Blackwood i Krwawy Kantyk, powszechnie znienawidzoną w fandomie część przygód Lestata, lubiłam Monę jako czarownicę i jako wampirzycę, uważałam, że to udane zwieńczenie obu serii (a zaznaczam, że czarownice lubię bardziej od wampirów, bo matriarchalne i lesbijskie są jawnie, a nie tylko w podtekście). Informacja, że Prince Lestat stanowić ma reboot serii trochę mnie zniechęciła. A zaraz potem zaczęły się napływać sprzeczne informacje o tym, co będzie kanoniczne, a co nie. Najbardziej restrykcyjne podejście wskazywało, że nowy tom będzie stanowić bezpośredni sequel Królowej Potępionych i podważy tym samym kanoniczność powieści, które wiele osiągnęły i wiele sobą reprezentowały. Nie byłam tym zachwycona, sięgnęłam więc po Księcia dopiero niedawno, ponieważ ciekawość nie dawała mi spokoju.

Księcia Lestata uznać można za sequel Królowej pod dwoma względami: sposobu narracji i bezpośrednio nawiązania do wydarzeń z czasów powstawania i upadku Akashy. Po pierwsze, w miejsce zwyczajowej narracji Kronik zapożyczonej z Davida Copperfielda, która skupia się na biografii jednego wampira, przedstawiając szczegóły z jego pośmiertnego życia, mamy właśnie to, co znamy z Królowej Potępionych – akcja przedstawioną w wielu drobnych życiorysach, poprzez wiele punktów widzenia poszczególnych bohaterów. Pod tym względem obie powieści są niemal identyczne, co uznać można za bardzo świadomy zabieg ze strony autorki, skoro obie również mówią o tym samym, o wampirach jako społeczności, a nie jako jednostkach. Wypada tu od razu wspomnieć o czymś, co mnie zachwyciło w przypadku Księcia: akcja. Wiem, jak strasznie to brzmi, ale wielką zaletą tej książki jest to, że ma fabułę. Rice nie jest dobra w konstruowaniu akcji. Tworzy wspaniałe postaci, nastrój i dialogi. Ma swoje sposoby na uwiedzenie czytelnika. Rzetelna, dobrze prowadzona akcja ze stopniowanym napięciem nie jest jedną z nich. Jej ostatnie powieści – dwa tomy o wilkołakach i kolejne dwa o aniołach – praktycznie były akcji pozbawione, stając się ciągiem luźno powiązanych z sobą scenek. W przypadku Księcia akcja jest dobrze przemyślana, równomiernie prowadzona, napięcie narasta stopniowo, mamy właściwy punkt kulminacyjny konfliktu, wszystko ulega rozładowaniu i przebrzmiewa spokojnie jak ostatnia nuta w arii. Anne Rice wreszcie nauczyła się pisać. Najwyższa pora.

Czyta się także o wiele przyjemnej niż Królową, ponieważ tam wprowadzano wiele nowych postaci, do których czytelniczka nie miała czasu się przyzwyczaić, polubić, utożsamiać się. Tutaj nowych postaci jest jedyne kilka, w większości równoważą je starzy znajomi. Nie tylko Lestat, Armand, Gabrielle, Jessie, David czy Mariusz, ale praktycznie wszyscy krwiopijcy, o których wspominają Kroniki. Pojawia się Bianca, zaginiona ukochana Mariusza i Armanda, pojawiają się stare wampirzyce uwięzione w satanistycznym sabacie Paryża, które kiedyś spotkał Lestat, pojawia się Rosh i Benedict, z którego Magnus skradł krew, aby się przemienić, pojawia się sam Magnus i staje przed Lestatem, którego stworzył, aby błagać o wybaczenie… Nowe postaci zresztą, jak Gregory, Fareed czy Rose są o tyle bliskie czytelniczkom, że od samego początku mają z nimi wiele wspólnego: ponad wszystko kochają bowiem Lestata. Pod wieloma względami Książę Lestat kojarzy mi się z Old Friends and New Fancies: An Imaginary Sequel to the Novels of Jane Austen autorstwa Sybil G. Brinton z 1913 roku, pierwszego oficjalnego fanfiction powstałego do twórczości Austen, gdzie spotykają się wszystkie postaci z jej powieści.

Fabularnie Książę Lestat odnosi się wprost do problemów, jakie stwarza zakończenie Królowej Potępionych, chociaż wspomina wszystkie pozostałe tomy Kronik, tj. akcja dzieje się z uwzględnieniem wydarzeń aż do Krwi i złota. W żadne sposób nie wspomina o Posiadłości Blackwood ani Krwawym Kantyku, ale też ich nie przekreśla, nakładając na nie zasłonę milczenia, każda więc sama może zdecydować, czy traktuje Księcia jako reboot czy kontynuację. Wśród zaś problemów, jakie stworzyło obalenie Akashy uznać można: ujawnienie (częściowe) istnienia wampirów, świadomość całkowitego bezkrólewia, jakie stanowi reżim Mekare, niemej i wycofanej, załamanie się Maharet po odnalezieniu swojej bliźniaczki i odkryciu, jak niewiele z niej zostało, nieproporcjonalny wzrost populacji wampirów, która próbuje odbudować się po zniszczeniach dokonanych przez poprzednią Królową, niemal celebrycki status większości wampirów wspomnianych w Kronikach. A także tajemniczy Głos, który rozlega się w głowach krwiopijców, zmuszając ich do wyjścia w słońce, albo wzajemnego zabijania. Młode wampiry giną, starsze muszą postanowić, co dalej zrobić z przyszłością ich gatunku w nowym świecie.

Moje wrażenia z lektury były niezwykle emocjonalne i w większości pozytywne. Po części śmiałam się z tego, jak wszystkie wampiry rozkochane są w Lestacie i z własnego w nim rozkochania. Ostrzegam więc, żeby nie czytać Księcia zbyt poważnie. Rice sama się trochę z siebie w nim nabija (smutny romansu Rose z jej profesorem). Urzekło mnie wprowadzenie drobnych kwestii związanych z funkcjonowaniem współczesnego świata: młode wampiry biegające za Lestatem po Paryżu, aby zrobić mu zdjęcie, to, że sam Lestat nie opanował obsługi iPhona (poczekajcie, jeszcze zacznie sobie strzelać selfie!), Benji Muhammad nadający internetowy podcast skierowany do wampirów (coś w sam raz dla wielbicieli Welcome to Night Vale), wampiry badające własną budowę komórkową i swoje DNA. Drobiazgi, które jednak budują nastrój i zachwycają. Zastanawiam się nad wymową powieści w kontekście reszty Kronik. Czy dalej jest queerowa? Męskie homopożądanie jest w niej wszechobecne (Lestat i David, Louis i Lestat, moment, w którym Gregory zaczyna tańczyć z Davisem), wiele też heterozwiązków (Rose i Viktor dostają swoje błogosławieństwo od naczelnego heteromałżeństwa Kronik: Mariusza i Pandory), jednak fakt, że matriarchalne rządy bliźniaczek oparte na relacji i więzi (w przeciwieństwie do hierarchicznej i pseudomatriarchalnej władzy Akashy) zostają zastąpione reżimem połączonych sił Lestata i Amela wydaje się niepokojący. W tym sensie, że przywrócone zostaje status quo, niszcząc cały subwersyjny potencjał wcześniejszych rozwiązań. Podchodzę do tego podejrzliwie. Ale powieść dokonuje rewizji wielu aspektów Kronik, zrywa ze starym porządkiem. Wampiry nie są złe, wampiry nie są skazane na potępienie, wampiry nie są amoralne, wampiry mają prawo do odkupienia, a piekło nie ma nad nimi władzy. Ma ją Lestat zgodnie z powszechną proklamacją, ponieważ Lestat jest symbolem. Mogę to przyjąć, mogę to zrozumieć, mogę czekać na rozwinięcie. Ponieważ kolejny tom – Bloody Paradise już się pisze, zapowiedziano też na ten rok kontynuuje sadomasochistycznych, panseksualnych erotyków z serii o Śpiącej Królewnie. Polska premiera Księcia Lestata zapowiedziana jest na 6 października 2015. Myślę, że pozwolę sobie na optymizm, co do nowego kierunku Kronik. Bo chcę się przekonać, jak Lestat zaprowadzi nas do krwawego raju.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Nic takiego. Złe wieści. Jakaś nadzieja

Udławiony ekscytacją. Sam nie wiem od czego zacząć. Czytanie prozy Edwarda St. Aubyna to niebywałe przeżycie. Tu ponadczasowość zderza się z bezwzglę...

zgłoś błąd zgłoś błąd