Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wyspa zombie

Tłumaczenie: Milena Skoczko
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
6,06 (71 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
3
8
6
7
22
6
15
5
9
4
1
3
9
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Zombie Nation
data wydania
ISBN
9788377855553
liczba stron
328
język
polski
dodała
elenkaa

Labofnia. Wyspa ukryta przed resztą świata gdzieś pośrodku Atlantyku. Nie figuruje na żadnej mapie, nie istnieje w żadnych wspomnieniach. Służby wywiadowcze Ameryki i Europy robią wszystko, by nikt nie dowiedział się o tym miejscu. Mieszkańcy Labofni odznaczają się niecodziennymi cechami. Ich ciała znacznie różnią się od ciał ludzi: niższą temperaturą, słabszym pulsem, zesztywnieniem,...

Labofnia. Wyspa ukryta przed resztą świata gdzieś pośrodku Atlantyku. Nie figuruje na żadnej mapie, nie istnieje w żadnych wspomnieniach. Służby wywiadowcze Ameryki i Europy robią wszystko, by nikt nie dowiedział się o tym miejscu.

Mieszkańcy Labofni odznaczają się niecodziennymi cechami. Ich ciała znacznie różnią się od ciał ludzi: niższą temperaturą, słabszym pulsem, zesztywnieniem, spowolnioną przemianą materii, brakiem oddechu…

Pewnego dnia na wyspę trafia rozbitek Johannes van der Linden. Nie jest do końca pewien, skąd wyruszył i dokąd trafił. Otrzymuje schronienie i zostaje otoczony opieką. Labofnia staje się jednocześnie jego przekleństwem i wybawieniem. Musi dostosować się do nowych zasad i struktur dziwnej wspólnoty. Wkrótce przekona się, że nad światem nieumarłych ktoś lub coś sprawuje bezwzględną kontrolę.

 

źródło opisu: Zysk i S-ka

źródło okładki: Zysk i S-ka

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 498
Aleksandra Wójcik | 2015-12-31
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 30 grudnia 2015

Książką jest bardzo dobrą.
Jestem leciutko rozczarowana, ale też mile zaskoczona. Nie wiem, może postawiłam tej książce za wysoką poprzeczkę, ale liczyłam na coś więcej. Oczekiwałam fajnej historii, może w dość oklepanym temacie jakim są zombie, ale wszędzie można znaleźć perełkę, nawet w miejscu, które najmniej o to podejrzewasz. Tym bardziej, że opis książki był intrygujący. Zapowiadało się coś nietypowego. Innego od większości utworów o żywych trupach. Jednak zawiodłam się tak mocno. Głównym bohaterem książki jest Johannes van der Linden.
Jest on Labofonijczykiem. Jak większość Labofoniczyków pojawił się znikąd. Nagle ocknął się w jednym z magazynów na Labofonii. Nagi, zesztywnialy, niezdolny do mówienia, pisania, czytania. Z trudem się poruszający. Został otoczony opieką, dostał pracę, zakwaterowano go w jednym z mieszkań... Wyspa staje sie dla niego wybawieniem, ale również przekleństwem. Johannes, jak i zresztą wszyscy Labofonijczycy, różnił się od ludzi; niższą temperaturą ciała, słabszym plusem, spowolnioną przemianą materii, brakiem oddechu... To jest zaledwie kilka różnic pomiędzy, pozornie podobnym, ciałem człowieka i Labofonijczyka.
Następną jest fakt, że Labofonijczycy nic nie czują; bólu, gniewu, miłości... Emocje są dla nich czymś obcym, czymś co mogłoby ich upodobnić do ludzi. I tu pojawia się pytanie. Czy Labofonijczycy są ludźmi? Albo nie, lepiej; Czy kiedyś nimi byli? Mieli jakąś przeszłość? Dzieciństwo? Cokolwiek? To jedna z zagadek tego narodu. Zagadek i pytań na które odpowiedź poznać przyjdzie Johannes'owi. Labofonijczykowi, który w pogoni za wspomnieniami, odpowiedziami na dręczące go pytania i za sensem jego wiecznego życia, będzie gotów zrobić wszystko...
Ok, teraz jak patrzę na to co napisałam, to mam nieodparte wrażenie, że przedstawiłam tą książkę zbyt... dobrze, w porównaniu z moimi wcześniejszymi odczuciami. Muszę przyznać, że może trochę przesadziłam na początku. Zbyt surowo ja oceniłam. Po prostu liczyłam na coś wybitnego, a zamiast tego dostałam, bardzo dobrą, ale zwyczajną książkę.
Zacznijmy od fabuły, która była dla mnie miłym zaskoczeniem. Na początku nie widziałam głównego wątku, nie mogłam zrozumieć, o co w niej chodzi. Jaki jest jej cel. Nużyła mnie. Zadania nie ułatwiał mi, dość nietypowy styl autora, w którym nie potrafiłam się odnaleźć, dopóki się do niego nie przyzwyczaiłam. Wstęp ciągnął się w nieskończoność, a ja dalej nie widziałam sęsu tej opowieści. Jednak zachodząc coraz dalej uświadamiałam sobie, że to wszystko było zaplanowane. Podawane nam wcześniej, (wtedy) bezużyteczne, informacje zaczynały układać się w całość. Niektóre elementy do siebie pasowały, inne odstawały od reszty, jednak w mojej głowie powoli zaczynał się kształtować obraz Labofoni. Tej prawdziwej. Pełnej spisków, propagandy, sekretów i kłamstw. Nie takiej jaka wydawała się na pierwszy rzut oka, z wierzchu. Miała swoje zagadki i tajemnice. Jedną z nich było stowarzyszenie züblinian, Labofonijczyków, którzy sami się okaleczali, w celu przywrócenia swoich... wspomnień. Było ich niewielu. Ukryte przed Labofonią w podziemiach małego baru portowego, Züblinu, starannie wyselekcjonowane, zaufane osoby. Johannes jeszcze o tym nie wie, ale żeby znaleźć odpowiedzi na swoje pytania, będzie musiał wyniknąć do ich społeczeństwa...
Następni idą bohaterowie. I tutaj Qystein troszkę mnie rozczarował. Tak naprawdę to nie przywiazalam się do żadnego z bohaterów tej książki. Fakt z Johannes'em jestem bardziej związana emocjonalnie, niż z innymi, ale myślę, ze jeśli nagle by zginął, to za długo bym po nim nie płakała. Jakaś więź z nim zaczęłam odczuwać dopiero pod koniec książki, kiedy tak naprawdę nie miała czasu się już uformować.
No i na koniec został nam świat, który został kapitalnie wykreowany.(zarówno jak jego historia) Qystein idealnie wplótl losy Labofoni w dzieje naszego świata. Reakcję poszczególnych państw, traktaty, próby zatajenia faktów, porozumienia, wszystko w tej kwestii było idealnie dopracowane. Cała historia Labofoni od A do Z.
Dobra, wspomniałam chyba o wszystkim. Zostało mi najgorsze, czyli ocena. Długo się nad nią zastanawiałam, wachalam się między siedmioma, a ośmioma gwiazdkami, ale szalę przeważały koniec książki, który był wręcz fenomenalny. Książką jest rewelacyjna. Wciągająca, pełna zagadek i tajemnic, opowieść o pewnym Labofonijczyku szukającym sęsu życia. Jeśli Qystein zdecyduje się opisać dalsze losy Johannes'a, na pewno sięgnę po kontynuację. ;)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Przypomnij mi kim jestem

Jestem zachwycona tą książką. Nie od początku zafascynowały mnie losy Eileen, która wzorowo wręcz opiekuje się rodzicami i jednocześnie dba o własny r...

zgłoś błąd zgłoś błąd