Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Anielica śmierci

Wydawnictwo: Novae Res
6,11 (19 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
1
8
2
7
3
6
3
5
4
4
1
3
2
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379425860
liczba stron
268
język
polski
dodał
Ćma

Lila pracuje jako recepcjonistka. Pewnego razu, podczas nocnego dyżuru w pustym hostelu, znajduje wydruk powieści. Zauważa, że na marginesach pojawiają się znaki korektorskie, co jakiś czas kreślone innym charakterem pisma, jakby nikt nie był w stanie przeczytać powieści do końca. W miarę rozwoju fabuły prezentowane w niej, początkowo łatwe do wytłumaczenia zdarzenia, ukazują swoje drugie,...

Lila pracuje jako recepcjonistka. Pewnego razu, podczas nocnego dyżuru w pustym hostelu, znajduje wydruk powieści. Zauważa, że na marginesach pojawiają się znaki korektorskie, co jakiś czas kreślone innym charakterem pisma, jakby nikt nie był w stanie przeczytać powieści do końca. W miarę rozwoju fabuły prezentowane w niej, początkowo łatwe do wytłumaczenia zdarzenia, ukazują swoje drugie, niepokojące i niewytłumaczalne oblicze. Światy przedstawione w czytanych historiach stają się areną działania tajemniczych, nieludzkich sił, zaś bohaterowie zostają uwikłani w walkę, której wynik wydaje się być z góry przesądzony. Tekst zdaje się w niezwykły sposób oddziaływać na Lilę oraz otaczającą ją rzeczywistość. Dziewczyna słyszy głosy, od czasu do czasu miewa wrażenie, że ktoś jej dotyka, przed oczyma migają postaci na kształt zjaw lub cieni, a to dopiero przedsmak budzących grozę wydarzeń.

Z recenzji na Gildia.pl:

"Anielica śmierci jest debiutancką powieścią Marii Jaskulskiej – powieścią ambitną oraz w swojej budowie niestandardową, wymagającą przez to sporej cierpliwości od czytelnika w pokonywaniu kolejnych stron, a także chęci do podjęcia zabawy w łączenie faktów. Obligującą ponadto do empatyzowania z bohaterami, targanymi bólem, cierpieniem, sfrustrowanymi, samotnymi – te wszystkie uczucia nie są tylko jedną z cech wykreowanych postaci, same w sobie stanowiąc ważny element układanki. A zatem Anielica wymaga od swoich czytelników naprawdę sporo – skupienia oraz współodczuwania – i to nie w różnych scenach czy częściach, a przez cały czas".

http://www.literatura.gildia.pl/tworcy/maria-jaskulska/anielica-smierci/recenzja

Horror Masakra:

"Bohaterowie Jaskulskiej żyją w oderwaniu od świata, który znają. Z biegiem czasu - który jest tutaj kategorią umowną - oswajają rzeczywistość, przekonując się coraz boleśniej, czym jest człowiek i jak niewiele znaczy wobec wszechświata (i własnego umysłu). Paradoks ich istnienia polega na tym, że błądzą w labiryntach, których sami są częściami - stali się więźniami świata, który zbudowali. W Anielicy śmierci potykamy się więc o echa solipsyzmu: istnieje jeden podmiot poznający, a rzeczywistość to zbiór jego wrażeń. I to wszystko czego dotykamy, co zobaczymy, poczujemy, to tylko elementy naszego umysłu. Wszystko zresztą może być iluzją – jak w założeniach agnostycyzmu materialistycznego – i istnieje tylko w umyśle danej jednostki. Bo tylko istnienie umysłu można udowodnić".

http://horrornews.bloog.pl/id,348912902,title,ANIELICA-SMIERCI-M-Jaskulska-omawia-Alicya-Oss,index.html

 

źródło opisu: http://zaczytani.pl/ksiazka/anielica_smierci,druk

źródło okładki: http://zaczytani.pl/ksiazka/anielica_smierci,druk

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 152
Linoskoczek | 2015-07-31
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 31 lipca 2015

Jejku, jak mnie ta książka szczerze wynudziła.
Czemu?
Zacznę od postaci.

Bohaterów mnogość, ale zróżnicowania w nich tyle co kot napłakał. Mają wprawdzie własne historie, z takim kłopotem, że pretekstowe. Są do siebie niebywale podobni charakteriologicznie – czy to młodzi, czy starzy, czy docenieni przez świat, czy w tyłek kopnięci, czy mężczyźni, czy kobiety – wszyscy jakoś depresyjnie zagubieni, że trudno nie uznać ich za wariacje na temat jednej osoby. Ich rozterki kręcą się wokół niespełnienia, z wyraźnymi pretensjami do świata, który się na nich nie poznał.
Nudziło to mnie.

Na dodatek Autorka wyraźnie choruje na brak potrzeby zagłębiania się w coś namacalnego. Jej ulubione obrazowanie zajęć bohaterów, ich lektur to:
- przeczytał książkę autora młodego pokolenia;
- pojechała tramwajem, który miał zawieźć na miejsce.
I nieustannie w tym stylu.
Taki sposób przedstawiania świata opowieści wyjątkowo jej nie przybliża. To jak szablon, zarysy niby w kolorowance, którą należy pomalować, barwy dodając. Tych barw dramatycznie brak, co skłania do wniosku, że ta opowieść, dziejąc się w świecie boleśnie niekonkretnym, dzieje się tak naprawdę nigdzie.
Co wydatnie zmniejsza przyjemność czytania.

Podobnie rzecz się przedstawia z rozmowami bohaterów. Jak mówią, to i jakichś dyrdymałach, wypijając (wszyscy!) monstrualne ilości kawy i wypalając wagony papierosów. Kiedy mają rozmawiać o czymś interesującym, wtedy ich wypowiedzi nie są przytoczone, a relacjonowane. Bardzo to nietypowy sposób wiązania czytelnika z bohaterami. Jakoś nie wierzę w jego skuteczność. To brak konkretu, który oddala od historii, a nie ją przybliża. Ona nie staje się emocjonująca.
Nie daje się również zauważyć zróżnicowania języka, jakim posługują się bohaterowie, a ze względu na przyjętą formę – przeskakiwania od jednego do drugiego – ich liczba naprawdę robiąc wrażenie, uniemożliwia w zasadzie jakąkolwiek identyfikację. Niestety, bohaterowie muszą być jakoś bliscy czytelnikowi. Jeśli nie są, ich perypetie okazują się niezajmujące.
Przy tym Autorka przedziwnie chętnie przybliża wszelakie przeżycia wewnętrzne. Nieustannie bardzo dokładnie przytacza każdą myśl, nadzieję, plan i refleksję. Wniosek taki, ze „Anielicę śmierci” zasiedlają same osoby nieprzeciętnie refleksyjne i z ogromnie bogatym wnętrzem, choć mało zróżnicowanym. To bardzo obszerne partie tekstu.
Doprawdy, zdumiewa mnie taka nieprzeciętna umiejętność bezbłędnego interpretowania wszelakich aspektów ludzkiego procesu myślowego.
Ale papier zniesie wszystko. Furda przesądy, ze Autora cokolwiek ogranicza!

Przyznam, że maniera podkreślania wielkości dzieła, jakie otrzymuje czytelnik, wielokrotnymi wstawkami zachwyconego odbiorcy wewnątrz opowieści, niezbyt mnie przekonuje. To trudny zabieg. Autorzy zwykle stawiają w takich wypadkach na dziwność podobnych historii. Np. Niziurski w „Siódmym wtajemniczeniu” przytacza stworzoną dla tej potrzeby książkę o „Anatolu stukniętym na początku”. King w „Balladzie o celnym strzale” mówi o niesamowitości opowiadania, które powstało na maszynie, a takiej, że mieszka w niej elf. Autorzy starają się jak ognia unikać takich określeń jak: wspaniałe, niespotykane i wielkie, bo to chwalenie samego siebie. I czy to prawda, czy nie, zarzut pychy pojawia się zawsze.

Z trudem dobrnąłem do końca „Anielicy śmierci”, choć to książka niespecjalnie długa. Strony przy tym nie przytłaczają ilością znaków. Nudziłem się tymi wariacjami na temat jednej osobowości, która aspiracje posiadając spore, możliwości ich realizacji ma wyjątkowo nikłe. Patrząc na historię tego mrowia bohaterów, można byłoby wziąć pod uwagę, że to opis w zasadzie osobnika typowego, taki przeciętny przedstawiciel swojej epoki. Tu bohaterem jest człowiek młody, wkraczający w życie. Co nam o nim się mówi?
Że ma przerąbane!
Dobrze, mniej ekspresji. Że po studiach, zagubiony w życiu, które niewiele może mu zaofiarować. Nieszczęśliwy i w szponach depresji.
Smutny obrazek.
Sam problem jest tak istotny, że wart opisania. Byle zajmująco. Najgorszy sposób to wyzbyć się konkretu, akcję umieścić wszędzie, czyli nigdzie, nie zakotwiczać w realiach, nie napełniać frapującą treścią, tylko zarysowywać szkicowe wizerunki. Taki sposób nikogo nie zajmie. A „Anielica śmierci” tak o wszystkich, że o nikim!
Maria Jaskulska nawet książkom, które są omawiane na stronach swej powieści nie przyznaje tytułów i autorów. Na boga, niech oni coś czytają prawdziwego! To nie może być przedstawienie w formie:
- dzieło autora tzw. młodego pokolenia;
- lub że czytał odpowiednią dla siebie książkę, bo taką potrzebował lub w takich gustował.

Czyli „Anielica śmierci” to struktura z elementami nośnymi, ale nie dopełniona jeszcze podłogami i ścianami. O tynkach i glazurze nie wspominając. W czymś takim mieszkać się nie da. Plus kolokwializmy, które zupełnie nie pasują, a już najmniej kiedy pomieszane ze sztucznym językiem rodem z artykulików popularnopsychologicznych zamieszczanych w tygodnikach, paplających o tym i owym.
Słaba książka.
Gwiazdki:
trzy.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Ćwiek

Opinie czytelników


O książce:
Ludzie bezdomni

Przyznam szczerze, że nie doczytałam do końca. Zanudziłam się śmiertelnie, aczkolwiek poruszana tematyka jest ważna.

zgłoś błąd zgłoś błąd