Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Jedyna

Tłumaczenie: Małgorzata Kaczorowska
Cykl: Selekcja (tom 3)
Wydawnictwo: Jaguar
7,88 (6593 ocen i 688 opinii) Zobacz oceny
10
1 470
9
1 093
8
1 526
7
1 242
6
693
5
301
4
125
3
70
2
42
1
31
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The One
data wydania
ISBN
9788376862873
liczba stron
320
język
polski
dodała
Mirror_of_soul

Ostatnia część bestsellerowej trylogii. America jest jedną z czterech dziewcząt, które utrzymały się w ścisłej czołówce Eliminacji. Ukochana przez zwykłych ludzi, znienawidzona przez obecnego króla, dziewczyna wciąż nie jest pewna swych uczuć. A jednak nadchodzi moment ostatecznego wyboru, tym trudniejszego, że cały los Illei może spoczywać właśnie w rękach Ami. Czy dziewczyna powróci do swej...

Ostatnia część bestsellerowej trylogii.

America jest jedną z czterech dziewcząt, które utrzymały się w ścisłej czołówce Eliminacji. Ukochana przez zwykłych ludzi, znienawidzona przez obecnego króla, dziewczyna wciąż nie jest pewna swych uczuć. A jednak nadchodzi moment ostatecznego wyboru, tym trudniejszego, że cały los Illei może spoczywać właśnie w rękach Ami.
Czy dziewczyna powróci do swej dawnej miłości, czy zdecyduje się zostać królową i podjąć walkę o lepszy świat dla siebie i wszystkich mieszkańców Illei?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Jaguar, 2014 r.

źródło okładki: http://wydawnictwo-jaguar.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 838
Mirya | 2015-07-24
Na półkach: Przeczytane, Rok 2015
Przeczytana: 24 lipca 2015

Jest to opinia na temat całej trylogii.

Może zacznę od tego, że z własnej woli nie sięgnęłabym po tę książkę. Od razu widać, że to romans przeznaczony dla młodszych ode mnie dziewczyn. (W sumie jak mam te dwadzieściapare X lat to może już powinnam mówić o sobie per kobieta? Czytanie tego typu powieści świadczy o tym, że raczej nie.) Fabuła wygląda na wymyśloną na poczekaniu historyjkę, opartą o wiele innych książek. Ale proszę Was. Tyle się na blogach naczytałam, że musiałam po nią sięgnąć. Szczególnie, że któraś wspominała, że to taka lekka, niezobowiązująca książka. I taka była. Nawet cała trylogia taka była. Niezobowiązująco wycięła mi dwa (no, niecałe dwa) dni z życia. Ale czy było warto?
Cholera jasna wie, co się dzieje przy czytaniu. Pierwsze kilka rozdziałów jest w porządku, ewidentnie wprowadzają nas w temat. Wyczuwamy klimat typowej młodzieżówki, a styl, szczególnie tak lubiane w tym przypadku pisanie w pierwszej osobie liczby pojedynczej, charakteryzuje się prostotą i swoistym luzem. Ale po pierwszej ćwiartce stało się coś dziwnego. Po prostu NIE POTRAFIŁAM odłożyć tej książki. Mam ochotę się kajać i czuję, że powinnam się za to palić w piekle, ale naprawdę czytanie tej głupiutkiej trylogii sprawiło mi jakąś chorą przyjemność. Moim zdaniem działa to na podobnej zasadzie jak oglądanie tych tasiemców z MTV. Nawet był tam chyba kiedyś program (może dalej jest?) gdzie osoba wybiera sobie partnera. No i czy to nie jest głupiutkie, że mając wybór z całego świata musimy się ograniczyć do tych kilkudziesięciu kandydatów? Jest! I kłócić się z Wami o to nie będę. Przynajmniej ja tak uważam.
Jeżeli chodzi o bohaterów to America na początku sprawia bardzo pozytywne wrażenie. Zakochana w Aspenie, zdeterminowana poświęcić wiele dla tej miłości, m.in. swoją pozycję w społeczeństwie. Do tego widać, że jest oddana swojej rodzinie. Ale Aspen miał rację kiedy powiedział w końcu, że się zmieniła. Bo niestety tak się stało.
I to chyba obniża ocenę najbardziej. Tak jak w pierwszej części polubiłam niemal wszystkich bohaterów, tak im dalej tym trudniej było zachować te uczucia do kogokolwiek. No może poza Aspenem, który do końca był taki, jakiego go poznajemy. Oddany, cierpliwy, opiekuńczy, gotowy na poświęcenia względem czegoś większego. Ale nasi główni bohaterowie... popełniają błąd za błędem. I nie mówię tu o tych, których oni się najbardziej wstydzą. Raczej o tym jak zachowują się w stosunku do siebie. SPOILER Tak, tak, Maxon kocha Americę nad życie, ale to nie przeszkadza mu w migdaleniu się z wszystkimi innymi ile wlezie? No błagam, każdy kto był kiedyś zakochany wie, że wyrzuty sumienia by go później zjadły. A on robi to, a później się tłumaczy. Ja dawno bym go kopnęła w ... No. KONIEC SPOILERA Było mnóstwo sytuacji kiedy chciałam potrząsnąć Americą i pokazać jej, że ma lepszy wybór przed nosem. Wydaje mi się, że jest pewien podział na TEAM Aspen i TEAM Maxon. I do tej pierwszej grupy zalicza się o wiele mniej osób, ale chyba raczej wszystkie te starsze. W tym ja.
Do plusów zaliczę kilka ciekawie nakreślonych postaci pobocznych. Marlee, ojciec Ameriki, May, Celeste to chyba moi ulubieńcy, którzy mimo niewielkiego wkładu barwili opisaną historię. Za mało było dla mnie antagonistów. Celeste nie wystarczała, szczególnie że jej historia rozwinęła się w TAKI sposób. Król też był dla mnie raczej mało zarysowaną postacią.
A jeżeli o historii mowa. Temat państwa, podziału na klasy, rebeliantów to oczywiście odgrzewany kotlet. I to czasami w nielogiczny sposób. Naprawdę do pałacu można po prostu sobie wejść i zacząć rzucać cegłami? Podejrzewam, że do mnie byłoby równie trudno się dostać, a nie mam ani jednego strażnika. Może gwardziści się po prostu rozleniwili albo rebelianci mieli jakieś supermoce? Nie wiem.
Kolejnym moim grzeszkiem są uczucia co do okładek. Chyba nie spotkałam się jeszcze z negatywną opinią. Dobra, przyznam, że nie są złe. Ale żeby mi się podobały? Nie ma mowy. Pozowane zdjęcia w rozłożystych sukniach są przewidywalne jak cała trylogia. Nie ma tu jakiejś tajemniczości. Albo po prostu zwalmy to na moją niechęć do okładek zdjęciowych :P
W podziękowaniach autorka wydawała się naprawdę w porządku babką. Szczególnie jeżeli chodzi o te skierowane do męża i dzieci. Ale proszę, to podziękowanie dla One Direction utwierdziło mnie jaka jest grupa docelowa tej trylogii.

Komu polecić tę książkę? Na pewno wszystkim nastolatkom. We mnie widocznie nadal tli się to marzenie o księżniczce i rycerzu. Lubię tkliwe romanse, szczególnie z dodatkiem fantastyki bądź jak tutaj w klimacie antyutopii. Jeżeli Wy też, to przeczytajcie. Tylko ostrzegam, że to wciąga.

http://magiel-kulturalny.blogspot.com/2015/07/rywalki-elita-jedyna-kiera-cass.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dwie karty

Obiektywnie ta książka zasługuje na ocenę 7 na 10. Jeżeli ktoś lubi klasyczne fantasy, spokojnie może podnieść ocenę o 1. Ja lubię i podniosłem :) Do...

zgłoś błąd zgłoś błąd