Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pieśni bełkotu

Tłumaczenie: Łukasz Żebrowski
Seria: Don Kichot i Sancho Pansa
Wydawnictwo: W.A.B.
7,68 (28 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
5
8
10
7
6
6
4
5
0
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Gestameld liedboek: Moedergetijden
data wydania
ISBN
9788328009332
liczba stron
192
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Najbardziej osobista i najbardziej przejmująca książka belgijskiego pisarza. Będąca zapisem choroby jego matki powieść wykracza poza ramy współczesnej prozy, operując emocjonalnością i językiem poezji najwyższej próby. Nie sposób określić, w którym momencie choroba dała o sobie znak – czy w pierwszych, niewinnych zdarzeniach sprzed wielu lat, czy może dużo później, kiedy słowa gubiły się coraz...

Najbardziej osobista i najbardziej przejmująca książka belgijskiego pisarza.
Będąca zapisem choroby jego matki powieść wykracza poza ramy współczesnej prozy, operując emocjonalnością i językiem poezji najwyższej próby. Nie sposób określić, w którym momencie choroba dała o sobie znak – czy w pierwszych, niewinnych zdarzeniach sprzed wielu lat, czy może dużo później, kiedy słowa gubiły się coraz częściej. Poszukiwanie odpowiedzi to jedynie sposób na oderwanie się od bolesnej rzeczywistości – od twarzy wykrzywionej w grymasie strachu, od zamglonego spojrzenia, nerwowo zaciśniętych palców. Bo w obliczu takiej rzeczywistości człowiek pozostaje bezsilny, a niepamięć, która z początku dręczy jedynie chorego, powoli zaczyna przenosić się na jego najbliższych – obraz matki zanika, zastępowany przez całkowicie obcą osobę, która patrząc na własne dzieci, nie wie, z kim ma do czynienia.

 

źródło opisu: Wydawnictwo W.A.B., 2014

źródło okładki: http://sklep.gwfoksal.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 532
magdalia | 2017-06-22
Na półkach: Ulubione

„Mama zrobiła mi dzisiaj odkurzanie. Myślała, że jestem meblem. Może komodą albo starą kuchenką. Przejechała jaskrawożółtą szmatką po guzikach mojej koszuli aż pod szyję, zawinęła nią wokół moich uszu, odkurzyła brodę. Potem dała mi znak, żebym otworzył usta - wcisnęła do środka ściereczkę i zapomniała o nas”.
Tak zaczynają się „Pieśni bełkotu. Mamine godzinki” belgijskiego pisarza Erwina Mortiera. To książka zupełnie niezwykła, bardzo osobista, nie dająca się ubrać w proste ramy gatunkowe, to po trosze dziennik, po trosze proza poetycka, a także pamiętnik, esej. Przede wszystkim jest to próba dość wiernego zapisu historii choroby matki, jej powolnego odchodzenia, próba zmierzenia się z Alzheimerem, a także z własnymi emocjami, z jakimś wewnętrznym imperatywem, który kazał autorowi napisać tę książkę, bo jak stwierdził - bez tego nie mógłby już dalej tworzyć.
To piękna i trudna książka o tym, czym jest życie w cieniu choroby, która powoli i konsekwentnie niszczy i zabiera osobę zdawałoby się najsilniejszą i najważniejszą w życiu człowieka, matkę – tę oazę spokoju, synonim dziecięcego domu, szczęścia i wszystkiego, co w życiu dobre, ciepłe i trwałe.
Mortier porozumiewa się z nami za pomocą pięknych, poetyckich słów, które mimo dużego ładunku emocjonalnego, nie są wykrzykiwane i przegadane, to raczej szept, który docierając do wrażliwej duszy czytelnika zostaje w nim na długo. Pisarz zabiera nas w intymną podróż do świata swojego dzieciństwa i młodości, wspomina szukając momentów w których mogła rozpocząć się choroba mamy, pierwszych symptomów świadczących o tym, że coś jest nie tak, gubionych przez nią słów, dziwnych gestów, osobliwych, ale jeszcze niewinnych zachowań, próbuje szukać normalności sprzed choroby, jakby starając się tę chorobę zanegować, zatrzymać proces, którego zatrzymać się nie da.
Dla mnie ta książka jest jednak nie tylko zapisem choroby najbliższej osoby, widzę w niej nostalgiczną próbę zmierzenia się z językiem zbyt marnym, z rodzicielstwem nieidealnym, z relacjami miałkimi i kruchymi, z pamięcią ulotną, a przede wszystkim z życiem przerażająco śmiertelnym.
Mortier pyta, lecz jak to zwykle bywa w książkach, po które ja sięgam najczęściej, nie znajduje odpowiedzi, pozostaje bezsilny, zrezygnowany, na wskroś ludzki...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziewczyna z Dzielnicy Cudów

Aneta Jadowska to polskie urban fantasy w najlepszym możliwym wydaniu.Na okładce książki przeczytałam, że powieść obfitować będzie w niespodziewane zw...

zgłoś błąd zgłoś błąd