Problemski Hotel Dimitri Verhulst 7,3

ocenił(a) na 85 lata temu Czasami po daną książkę sięgam z ciekawości. Zafrapowała mnie klimatyczna okłądka oraz opis. Jest to krwista, dosadna i enigmatyczna proza. Autor zamieszkał w domu dla uchodźców w Belgii. Chciał zdobyć zaufanie jego mieszkańców i wypytać o bolesne przeżycia w rodzinnych krajach, wybadać co pchnęło ich do ucieczki i podrzucenia wszystkiego.
Pierwsza migawka dotyczy Bipula Msli, fotografa, który uwieczniał drastyczne sceny w swoim kraju. Rozgłos zdobył za zdjęcie dziecka umierającego z głodu na hałdzie śmieci. Wyzuty z empatii relacjonuje na chłodno szczegóły ujęcia, jak sęp czekał na ten idealny moment, a intymność agonii dziecka w ogóle go nie ruszała. Na każdej karcie jest chaos, brud, jakaś tragedia.
Sedi z Sierra Leone, ofiary prześladowań etnicznych, poddawane obrzezaniu narządów płciowych okrutnie cierpiące kobiety, ukraiński bokser, uciekinier przed talibami, nawet były tamilski Tygrys, Das. Lidia to SOMSA, małoletnia samotna uciekinierka. Wszyscy próbują polepszyć swój los, dostosować się do nowego otoczenia, zyskać swoje miejsce. Igor uczy się francuskiego.
Modlą się w swoich językach, przestrzegają zasad, muzułmanie praktykują religie. Najmilszym bohaterem jest Stipe, wesoły łobuziak objęty obowiązkiem szkolnym.
Autor wytyka różne luki systemu,jak np brak ubezpieczenia podczas starania się o azyl. Zabija celnością ironicznych prześmiewczych komentarzy. Życie uchodźcy to paradoks- w dużej mierze jest się gościem za kolczastym drutem, odseparowanym od lokalnego społeczeństwa, więc cieszą się problematyczną, ograniczoną wolnością. Problemem są nietolerancja, bezduszność procedur, bezradność imigrantów wobec zastałej rzeczywistości.